czwartek, 3 sierpnia 2017

"Desirable blood" - Rozdział 85




Gdy cały plan został przedstawiony, większość zbiorowiska opuściła pokój nastolatka. Seth aż do samego końca nie zdejmował oczu z pleców Isaaca. Teraz już wiedział, że to brunet był tym, który starał się mu pomóc, w momencie przeżywania piekło. To jego dotyk czuł i to jego głos słyszał.
Znów został przez niego ocalony.
Teraz był z nim tylko Vior. Oboje milczeli, wciąż nie mogąc wyjść z zadumy, wywołanej poprzez nieoczekiwany zwrot wydarzeń. Wolność była w zasięgu ręki. Mogli jej dosięgnąć. Mieli tę szansę.
- Seth. - powiedział wampir, siadając na krawędzi łóżka nastolatka. Szatyn skupił na nim swe spojrzenie, nieznacznie unosząc brwi. Vior był bardzo skupiony, dlatego chłopak z góry założył, iż ten chciał poruszyć jakąś ciężką kwestię. A jeśli dodał do tego fakt, iż w pokoju znajdowali się tylko oni dwaj, a brunet mimo to chciał o czymś wspomnieć, chodzić mogło tylko o jedno. Noah. - Muszę ci powiedzieć o moich drobnych podejrzeniach. Tyczą się one Noaha.
Strzał w dziesiątkę.
Seth momentalnie zaczerpnął spory haust powietrza. Nie spodziewał się, że poruszenie tematu blondyna będzie dla niego aż tak ciężkie. Wciąż nie mógł się pozbierać po tej przykrej zdradzie.
- Tak? - nawiązał kontakt wzrokowy z wampirem. Mimo wszystko chciał wiedzieć, co brunet miał w głowie.
- Czy zdarzały się chwile, kiedy myślałeś, że Noah działał jakby z przymusu? - spytał, a szatyn uniósł brwi jeszcze wyżej, wyrażając tym wyraźne zdziwienie.
- Z przymusu? - powtórzył, po czym przełknął ślinę. - Rozwiń to, proszę.
- W porządku. - skinął głową, a następnie nabrał więcej powietrza do płuc. Przez chwilę milczał, patrząc gdzieś ponad ramieniem nastolatka, lecz wreszcie na nowo wrócił do jego twarzy i wyjaśnił, co dokładnie miał na myśli. - Jakby nie miał własnej woli. Nie mówię, że przez cały czas, ale momentami... zachowywał się naprawdę dziwie. Jakby wahał się przed czymś, lecz finalnie i tak to robił.
Seth zastanowił się przed chwilę. Rzeczywiście kojarzył takie sytuacje, aczkolwiek wcześniej nawet nie zwracał na nie uwagi. Dopiero teraz, kiedy Vior poruszył ten temat, chłopak o tym pomyślał.
Na nowo zrodziła się w nim nadzieja.
Istniała jakaś niewielka szansa na to, iż zdrada Noaha była wynikiem braku jego wolnej woli. Że został do tego zmuszony. Nie tylko on w to wierzył. Vior również skrycie liczył, iż cała ta szopka była jedynie grą Larka. Wampir aż za bardzo przywiązał się do blondyna, aby teraz tak po prostu w niego zwątpił. Mimo że mówił o nim ostre rzeczy, w rzeczywistości myślał co innego.
- Więc... w takim razie... - zaczął nastolatek, spuszczając wzrok. - Co my zrobimy? Wiemy sporo, ale... czy to wystarczy?
Seth, mówiąc to, miał na myśli sposób na uratowanie jasnowłosego. Skoro był on uzależniony od Larka, jedynym wyjściem było przerwanie tej więzi. Ich zadaniem było zdjęcie zaklęcia wampiryzmu z ojca Setha, lecz... czy to na pewno wystarczyło?
Vior zrozumiał się z Sethem bez słowa.
- Możemy mieć tylko nadzieję, że zdjęcie czaru go uratuje. - rzekł wampir, na co szatyn przygryzł dolną wargę.
Racja.
W obecnej chwili mogli tylko czekać. I liczyć na to, iż wszystko pójdzie dobrze.
Nadzieja. Jakże piękna rzecz. Ale tym samym wyjątkowo zgubna.
Jaka okaże się w tym przypadku? Doprowadzi Setha do upadku czy da mu tak bardzo upragnioną wolność?
~~~
Nadszedł wieczór. Przez te kilka godzin została rozplanowana każda rzecz. Isaac skontaktował się z Uroboros. Członkowie organizacji z początku byli bardzo niechętnie nastawieni do rozmowy ze zdrajcą, lecz kiedy ten wyjaśnił, w jakim celu zadzwonił, pozwolili mu na kontakt z szefostwem. Brunet opowiedział im wszystko, co mu zalecono, by finalnie wspomnieć o planie pozbawienia Larka życia. Zawarł w tym wszystkie konieczne informacje. Podał miejsce, gdzie całość się odbędzie, a także wspomniał o fakcie, iż po wszystkim moc, której organizacja tak bardzo pragnie, zniknie.
Przystali na to.
Niechętnie, ale zgodzili się na przyjście, by wszystko ujrzeć.
Jeden problem z głowy.
Seth zastanawiał się, czy nie poprosił Isaaca o zbyt wiele. Niby tylko rozmowa, ale dla Isaaca była ona niebywale ciężka. Mimo iż brunet tego nie okazywał, obawiał się kontaktu z dawnymi pobratymcami. Spędził z nimi praktycznie całe swoje życie, a teraz... stał się ich wrogiem.
To nie było takie proste, jakie mogło się wydawać.
Ci ludzie, pomimo paskudnych dusz, byli jego rodziną. Co prawda, byłą, ale wciąż rodziną. Kiedyś bliską, teraz niekoniecznie. Ważne, że w jego wspomnieniach znajdowały się też te pozytywne chwile. I to właśnie one sprawiały, że Isaac momentami odczuwał tęsknotę.
Szatyn musiał za wszelką cenę sprawdzić, oczy z brunetem oby na pewno wszystko było w porządku.
- Jak po rozmowie? - spytał, siadając w salonie na sofie. To właśnie tutaj przesiadywał Isaac bez jakiegokolwiek towarzystwa od momentu, jak skontaktował się z organizacją. Z całą pewnością dużo rozmyślał.
Czarnowłosy zwrócił się w stronę nastolatka.
- Myślę, że dobrze. - wyznał, mrużąc oczy. Mnóstwo słów cisnęło mu się na język, lecz on... bał się wyjawić swoje uczucia. Coś ciągnęło go do wygadania się Sethowi, jednak... co? Co tak właściwie go powstrzymywało? Duma? Skąd. Isaac nie był takim typem człowieka.
- Na pewno? - dopytywał z wyraźną frustracją, wciąż patrząc na twarz bruneta. Chciał za wszelką cenę rozszyfrować emocje, jakie czarnowłosy wyrażał swoimi oczami.
Mężczyzna zawahał się nad odpowiedzią.
- A ty jak się czujesz? - odwzajemnił spojrzenie nastolatka, zmieniając temat, czym sam niebywale się zdziwił. Zmiana tematu nie była w jego stylu. Nie, kiedy ktoś wyraźnie o coś pytał. Przed czym brunet tak właściwie uciekał?
Seth zmrużył oczy, lecz nic nie powiedział o nietypowym zachowaniu bruneta. Nie naciskał. Spuścił wzrok, zaczynając kreślić wzory na materiale sofy dłońmi.
- Rozdarty. Zdradzony. Porzucony. Jakbym stracił część siebie. - uśmiechnął się krzywo, po czym na nowo spojrzał na bruneta. - Doprawdy, jest beznadziejnie. - zamrugał parę razy, a następnie dodał: - Ale... wierzę, że powodem jego zachowania jest Lark.
Isaac zaciekawił się tą kwestią. Seth już po chwili przedstawił mu podejrzenia Viora, jak i jego samego, na temat zależności Noaha od Larka. Brunet nie mógł wyzbyć się myśli, iż to, co mówił młodszy, miało duży sens. On także nie mógł uwierzyć, że blondyn tak po prostu ich zdradził. Mimo iż chłopcy publicznie nic nie mówili ani nie okazywali, gołym okiem było widać, że znaczyli dla siebie bardzo wiele.
Niemożliwe, żeby to wszystko było tylko grą.
- Wszystko okaże się za dwa dni. - powiedział brunet, na co Seth skinął głową.
Za dwa dni. Bo to właśnie na wtedy zaplanowana jest cała akcja.
Oby się udało. Pomyśleli obaj w jednej chwili, po czym spojrzeli sobie w oczy.
- Mimo wszystko dziękuję, że spytałeś. Doceniam to. - powiedział z lekkim uśmiechem Seth, a następnie odwrócił wzrok.
Isaac jeszcze przez chwilę spoglądał na twarz nastolatka.
- Ja też dziękuję. - rzekł wyjątkowo cicho, a następnie podniósł się z siedzenia i opuścił pomieszczenie, zostawiając brązowowłosego samego ze swoimi rozmyślaniami.
~~~
Kate przyjęła do wiadomości wszystko. Dosłownie. Ona także zdawała sobie sprawę z nietypowych zachowań blondyna, jednakże nic o nich nie mówiła. Wierzyła, że skoro sam Noah nigdy nie spowiadał się z problemów, to najwyraźniej nie było potrzeby, aby się nad nimi głowić.
Teraz wiedziała, że to był błąd.
Dlatego była gotowa pomóc Viorowi, jak i pozostałym, byle tylko pomóc temu, którego kochała. Nieważne, że Noah nie odwzajemniał jej uczuć. Ona była gotowa się poświęcić.
Wyruszyła natychmiast. Wiedziała, dokąd się udać. Tak, jak przypuszczał Vior.
Seth miał już dość wrażeń na dzisiejszy dzień. To był jego ostatni wieczór w Mysterious Rises. Jutro w południe wyruszy wraz z pozostałymi, zostawiając to miasto na dobre. Przywodziło mu ono aż za wiele złych wspomnień.
Kiedy będzie po wszystkim... zamieszkam w cichym i spokojnym miejscu.
Pomyślał z niemrawym uśmiechem, po czym zamknął oczy. Mimo natłoku myśli i ogromu problemów, zasnął niebywale szybko.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic