czwartek, 3 sierpnia 2017

"Desirable blood" - Rozdział 84




Gdy tylko otworzył oczy, jedynym, co był w stanie zobaczyć, były jakieś zamazane obiekty. Odzyskanie ostrości wzroku zajęło mu parę chwil, a kiedy wreszcie tego dokonał, zamrugał parę razy, by jakoś przyzwyczaić patrzałki do wyjątkowo dużej ilości światła.
Początkowo był zamroczony. Nie pamiętał nic sprzed chwili, dlatego zdziwił się, kiedy ujrzał kilka zmartwionych i jednocześnie przerażonych twarzy. Przeskakiwał wzrokiem z jednej osoby na drugą, by wreszcie zatrzymać się na tym człowieku, który był najbliżej niego. Spojrzał Isaacowi prosto w oczy, a gdy spostrzegł, iż źrenice bruneta przypominały te węża czy innego gada, spiął się.
Wciąż nie pamiętał, do czego doszło moment wcześniej.
- Już... jest dobrze. - rzekł Isaac, nieco niepewnie, lecz po chwili skinął głową i zwrócił się do Viora z nieco większą pewnością w oczach. - Tak. Teraz definitywnie wszystko jest w porządku.
- Mhm. - wampir odpowiedział cichym mruknięciem, dokładnie skupiając się na organizmie nastolatka. - Praca jego serca wróciła do stałego rytmu.
Jane odetchnęła z wyraźną ulgą w głosie. Susan w tym czasie otarła łzy z kącików oczu, uśmiechając się pod nosem. Andy osunął się po ścianie, by finalnie usiąść tyłkiem na chłodnej podłodze i schować twarz w dłonie.
Wszyscy odczuli przeogromną ulgę.
- Seth, czy ty... - zaczął Isaac, nie przerywając kontaktu wzrokowego z nastolatkiem, który trwał już od dłuższej chwili. - Wiesz, co właśnie miało miejsce? - uniósł jedną brew, samemu nie mogąc stwierdzić, czy szatyn cokolwiek pamiętał. Nie wyglądał na przerażonego czy wycieńczonego, a tego typu reakcje były u niego na porządku dziennym, gdy działo się coś nietypowego.
Kiedy chłopak pokręcił głową w geście zaprzeczenia, brunet westchnął. Nie chciał mu mówić, iż był bliski śmierci. Wręcz stał jedną nogą w grobie. Gdyby Isaac teraz o tym powiedział, biorąc pod uwagę charakter Setha i jego obecny stan, nie uniknęliby ogromnej paniki, która poskutkowałaby czymś niekoniecznie pozytywnym.
Póki co, musieli zachować tę informację dla siebie i dowiedzieć się, co Seth odczuwał. Mimo iż jego aura na nowo świeciła zielenią, zawsze warto było się upewnić, czy oby na pewno wszystko grało. Przynajmniej tak uważał Isaac. Ten rozważny gość.
Vior zrozumiał się z czarnowłosym bez słów. On także uznał, że najlepszym wyjściem będzie nic nie wspominać. Pozostali byli na tyle pogrążeni w myślach, że nawet nie kontaktowali ze światem. Pewnym było, iż przez najbliższy moment nic nie powiedzą.
Lecz gdy oni tak rozmyślali nad najlepszym wyjściem z obecnej sytuacji, Seth w pełni odzyskał świadomość. Gwałtownie zerwał się do siadu, instynktownie chwytając dłoń, spoczywającą na brzegu łóżka, by w następnej chwili mocno ją ścisnąć. Isaac nieznacznie zmarszczył brwi, lecz nic nie powiedział.
- Seth? - zaczął łagodnie, gdyż wiedział, że zwracanie się w ostry sposób do osób w takim stanie, nie było odpowiednim rozwiązaniem.
Nastolatek otworzył szerzej patrzałki, jednocześnie przełykając głośno ślinę. W jego głowie przewijały się wspomnienia sprzed chwili. Każdy obraz i każdy wyraz, który wypowiedział Leatras. Nawet historia, którą usłyszał od ducha.
A także...
Fakt, iż obiecał mu pomóc, w zamian za wolność.
- Seth, wszystko dobrze? - spytała Susan, podchodząc do łóżka. Ona jako pierwsza wróciła do świata żywych, zostawiając wciąż dumających Jane i Andy'ego.
Chłopak, usłyszawszy głos przyjaciółki, wyrwał się z rozmyślań i skierował swe zmieszane oczy na jej twarz. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem. To był Seth. Nie żaden Sartael. Wrócił do niej Seth. Jej cenny przyjaciel.
- Już dobrze. - powiedziała, oddychając z ulgą. Nie ukryła zdziwienia, kiedy chłopak w odpowiedzi pokręcił głową, będąc w stu procentach poważnym.
- Nie, Susan. Nie jest dobrze. - odzyskał głos i pełną świadomość. Chciał od razu wszystkim przekazać, czego się dowiedział. Musiał za wszelką cenę poznać ich opinię. To była szansa na spokój. Zadanie, pozornie proste, z całą pewnością będzie wymagało od niego nie lada wysiłku, ale... za taką cenę, naprawdę warto się postarać. - Jest coś, o czym musicie wiedzieć.
Wszyscy spojrzeli po sobie, nie mogąc nawet domyślić się, o czym nastolatek chciał im powiedzieć. Te emocje, które wyrażał oczami... były czymś zupełnie nowym. Nikt nie wiedział, czego się spodziewać.
Gdy tylko Seth wypowiedział imię: Leatras, atmosfera w pokoju zgęstniała. W następnej chwili po twarzach obecnych przeleciało zaskoczenie, zdziwienie, niepewność, niepokój, przerażenie, ale też... nadzieja.
A przynajmniej coś, co ją przypominało.
Opowieść nie zajęła aż tyle czasu, ile nastolatek obstawiał. A chłopak nie szczędził sobie szczegółów i własnych podejrzeń. Całość zajęła mu może godzinę, włącznie z dyskusją, w którą włączyli się pozostali. Wspólnie doszli do wniosku, iż Leatras mówił prawdę. Vior nawet nie zawahał się przy zatwierdzaniu jego słów. Zaraz po tym wyłączył się i oddał rozmyślaniom. W końcu poznał swoją historię. Wiedział, w jaki sposób stał się wampirem. Nie było to aż tak makabryczne, jak podejrzewał, ale tym samym historia nie była barwna i nie ociekała tęczą. Bo przecież... był on dziełem jakiegoś szaleńca, mającego na celu wskrzeszanie zmarłych. I, co najgorsze, to mu wyszło.
Nie do pomyślenia.
- Ale Seth... - do rozmowy włączyła się Jane, z wyraźną troską wypisaną na twarzy. - Skąd masz pewność, że Leatras mówił prawdę? Wiesz, obiecał, że cię zostawi po wszystkim, ale... - zamilkła, nie chcąc bardziej komplikować. Ale mimo wszystko opiekuńczość robiła swoje. Kobieta chciała jak najlepiej dla swojego siostrzeńca.
- Wierzę mu, Jane. - wyznał, na co ciotka spuściła wzrok i lekko skinęła głową.
Chłopak w następnej kolejności podał współrzędne polany, o których dowiedział się podczas rozmowy z Leatrasem. Vior wiedział, gdzie szukać tego miejsca. Na to liczył Seth i w sumie wiedział, że w tego typu sprawach wampir okaże się niezawodny.
- Jest jeszcze jedna sprawa. - głos ponownie zabrał Seth. To on był głównym bodźcem tej rozmowy. - I tutaj swoją prośbę kieruję do ciebie, Isaac. - zwrócił się do bruneta, patrząc mu prosto w oczy. Kiedy nastąpił ten moment, jak nastolatek przestał się obawiać spojrzenia czarnowłosego? - Chociaż... ciężko jest mi ciebie o to prosić, zważywszy na wszystko.
Przez zawahanie, jakie wyraził Seth, Isaac z góry domyślił się, o co mogło chodzić. To miało coś wspólnego z Uroboros. Dużo wspólnego.
- W porządku. - skinął głową, gotów na to, by usłyszeć prośbę chłopaka.
Seth chciał postawić wszystko na jedną kartę. Pozornie takie podejście mogło wydawać się nierozważne i aż nazbyt ryzykowne, jednak, patrząc  na to z innej perspektywy, bez podjęcia ryzyka nie było co nawet patrzeć na efekty. Bo w przypadku powiedzenia ich małej misji, naprawdę będą mogli cieszyć się wolnością.
Gdy nastolatek przedstawił swój pomysł, który polegał na powiadomienie szefostwa organizacji o ich celu, Isaac zamilkł na moment, rozmyślając nad sensem całości.
Całość miała polegać na tym, aby zebrać wszystkich w jednym miejscu. Ich grupę. Członków Uroboros. Wyrocznie do pomocy. Wampirów, jakby w razie wypadku doszło do czegoś... niepożądanego. No i osobę, której cały plan się tyczył. Larka.
Wszystko będzie musiało się rozegrać w jednej chwili.
- Więc... chcesz, abym o wszystkim powiedział ludziom z Uroboros? - dopytał brunet dla pewności.
- Tak. - skinął głową, po czym westchnął. - Wiem, że proszę o wiele, ale sam rozumiesz... to moja szansa. Nie. To jest nasza szansa.
Isaac uśmiechnął się kącikiem, w głębi zaskoczony nadzieją i optymizmem, jakie przepełniały nastolatka.
- Nie ma problemu.
- Jednakże... - dodał nastolatek po chwili, poważniejąc nieco. - Jest warunek.
- Warunek? - Isaac zdziwił się. Uniósł obie brwi, wyczekując na jakąkolwiek odpowiedź.
- Nie chcę, abyś tam jechał. Na pewno jest inny sposób, aby nawiązać z nimi kontakt. - powiedział, patrząc czarnowłosemu w oczy, na co ten rozdziawił buzię. Vior, Susan, Jane i Andy również nie ukryli lekkiego szoku.
Jednak to Isaac zdziwił się najbardziej.
- Więc? - naciskał Seth, chcąc za wszelką cenę postawić na swoim. - Zrobisz to? - przygryzł dolną wargę.
Brunet milczał przez chwilę.
- Zgoda. - odpowiedział z błyskiem rozbawienia w oku, na co Seth odetchnął z ulgą. Za nic nie chciał narażać Isaaca na bezpośredni kontakt z ludźmi, którzy narobili im tyle szkód.
Vior oznajmił, iż poprosi ród Zalhara o pomoc. Te wampiry były zawsze po jego stronie, nie zważając na okoliczności i niebezpieczeństwo im towarzyszące. A jeśli jeszcze miało chodzić o permanentne pozbycie się demona, powszechnie zwanego Sartaelem, cena nie grała roli.
Sartael narodził się w momencie, kiedy nad Leatrasem zawładnęła chciwość.
Był on jej najczystszym usposobieniem.
Trzeba było go zniszczyć. A sposób był jeden. Pozbyć się obiektu, który tę chciwość utworzył.
Należało zdjąć zaklęcie z Larka.
- Jednakże... jak chcecie zwabić Larka? On z całą pewnością wie, na co się szykujemy. Noah na pewno mu przekazał, iż Seth poznał całą prawdę. Myślicie, że to będzie takie proste?
Gdy tylko Susan wspomniała o Noahu, Seth automatycznie spochmurniał. Wciąż nie wierzył, że jego najlepszy przyjaciel... nie, że jego chłopak, go tak po prostu zdradził. Cały ten czas, który spędzili razem, był tylko kłamstwem? Blondyn był tak blisko niego tylko dlatego, aby mieć pewność, iż nic się nie wydało?
To nie mogła być prawda.
Seth nie chciał w to wierzyć.
- Ponieważ jest jeszcze ktoś, kto był z Noahem przez cały ten czas. I nasz kochany zdrajca bardzo ufa tej osóbce. - powiedział Vior z tajemniczym uśmiechem. Mimo iż mówił o blondynie w taki sposób, w rzeczywistości wiedział, że tutaj chodziło o coś innego. Że jego zachowanie nie wzięła się znikąd. A przynajmniej w to wierzył. Isaac od razu skierował swe myśli na pewną wampirzycę, krzywiąc się nieco. Nie przepadał za nią, ale rzeczywiście była ona ich jedynym sposobem na zwabienie Noaha i Larka. - Pewna urocza dama, która dołączyła do mnie wraz z Noahem. - spojrzał na Setha, który już wiedział, kogo wampir miał na myśli.
- Kate. - powiedział z diabelską powagą. - Możemy jej ufać?
- Wierz mi, że tak. - skinął głową. - Niezależnie od tego, co o niej myślisz, wierz mi. To rozważna kobieta i wie, jak odróżnić uczucia od ważnych spraw.
Seth skinął głową, po czym spuścił wzrok i spostrzegł, że wciąż trzymał Isaaca za rękę. Niepewnie rozluźnił uścisk, by wreszcie odciągnąć swoją dłoń.
Jednakże... jeśli moje przypuszczenia są słuszne, to może być również sposób na ratunek dla Noaha. - pomyślał Vior, wzrokiem wiercąc dziurę w podłodze. Obym tylko się nie mylił.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic