środa, 28 czerwca 2017

"Desirable blood" - Rozdział 71




Seth stał przez chwilę jakby w amoku, ślepo wpatrując się w drzwi, znajdujące się tuż przed nim. Dłonią niemalże dotykał klamki, na której głównie skupione było jego spojrzenie. Miał wrażenie, jakby czas stanął w miejscu, gdyż wszystko, co do tej pory słyszał, zamilkło. Wybudził się z tego transu dopiero wtedy, kiedy poczuł łagodny dotyk dłoni na swoim ramieniu. Wzdrygnął się, zupełnie nie spodziewając się przyjścia Noaha. Lecz podziękował mu za to w duchu. Cieszył się, że nie był już sam.
- Wszystko w porządku? - spytał blondyn, patrząc na brązowowłosego z troską. Nieco się przeraził, kiedy jego instynkty zarejestrowały nagłą zmianę u Setha, dlatego od razu pokierował się do korytarza. Nie spodziewał się u szatyna stanu przypominającego trans, jednak w momencie, gdy uświadomił sobie, iż niektóre informacje, które ostatnio do niego dotarły, mogły nakierować jego myśli na jeden, nieszczególnie ciekawy tor, wszystko stało się dla niego zrozumiałe.
- Nie wiem. - odpowiedział z zawahaniem, marszcząc brwi. Wręcz podskoczył, kiedy w pomieszczeniu ponownie rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Noah, widząc, iż jego chłopak nawet nie mógł ruszyć się z miejsca, cicho westchnął, a następnie podszedł bliżej wrót, by finalnie je otworzyć. Poczuł, jak u Setha wzrosło przerażenie. Lecz wszystko momentalnie uleciało, gdy oczy i jego, i szatyna, napotkały poważną twarz listonosza, nieco zniecierpliwionego tym czekaniem, aż ktoś łaskawie mu otworzy. Nawet nie pytając Noaha o to, czy jest mieszkańcem tego domu, wręczył mu niewielkie pudełko, po czym poszedł, donośnie wzdychając pod nosem. Blondyn uniósł brwi w geście zdziwienia, by następnie zerknąć na przesyłkę.
- Zaadresowana do Jane. - powiedział, po czym spojrzał na stojącego obok Setha, który wyglądał, jakby miał zaraz wyzionąć ducha. W pewnym momencie po prostu zamknął oczy i nabrał sporo powietrza do płuc, by po chwili powoli wypuścić całość. Naprawdę przejął się tą sytuacją.
- To był zwykły listonosz z normalną przesyłką. - rzekł cicho pod nosem, kręcąc głową z niedowierzania. Jeśli już teraz aż tak przerażał go zwykły dzwonek do drzwi, to co będzie później? Kiedy sprawy pokomplikują się jeszcze bardziej? Całość nie zapowiadała się zbyt kolorowo.
- To zrozumiałe, że mogłeś pomyśleć inaczej. - ułożył usta w linię, zastanawiając się, czy jest jakiś sposób na to, aby podnieść swojego chłopaka na duchu. Naprawdę dobijał go fakt, iż to właśnie Seth był tym człowiekiem, który musiał przechodzić przez te wszystkie przykre sprawy. Gdyby tylko istniał jakiś sposób, aby to zmienić... Wtedy nawet nie zawahałby się nad wciągnięciem jakiejś niewinnej osoby w wir tych nieciekawych zdarzeń. Wszystko, aby tylko Seth mógł wreszcie odetchnąć.
- Już mniejsza o to. - machnął dłonią, jednocześnie wzdychając, po czym spojrzał w oczy blondynowi. - Nie zmienię swojego sposobu myślenia. Nie w takich warunkach. - przełknął ślinę, odwracając wzrok. Złapał jasnowłosego za rękę i pociągnął go za sobą w kierunku swojej sypialni. Gdy już znaleźli się w pomieszczeniu, Seth usiadł na łóżku i spuścił głowę. Chciał powiedzieć Noahowi o swoim śnie. Blondyn, widząc zawahanie i coś jeszcze, czego nie był w stanie opisać, na twarzy szatyna, klapnął tuż obok niego, po czym objął go jednym ramieniem, co było niezwykle uspokajającym gestem.
- Wiesz, że możesz mi powiedzieć o wszystkim, prawda? - spytał, mimo iż doskonale znał odpowiedź. Wiedział, że Seth nie miał przed nim tajemnic. Był niczym otwarta księga. Wszystko dało się doskonale wyczytać z jego twarzy czy oczu.
- Oczywiście. - uśmiechnął się lekko, a następnie spojrzał na Noaha, który wyglądał w tej chwili na niezwykle skupionego. Naprawdę brał na poważnie tę sytuację, nawet, jeśli nie musiał. Ale mimo to starał się być całym sobą z Sethem. - Wiesz, co oznacza słowo Leatras? - spytał wreszcie, nieznacznie marszcząc brwi. Od samego początku kojarzył ten wyraz, aczkolwiek nie mógł sobie przypomnieć, skąd.
Noah znał odpowiedź.
- Czy to nie ten mężczyzna, który namalował obraz, który znajdował się u Viora? Wiesz, ten przedstawiający polanę. - rzekł, na co Seth rozdziawił buzię, dochodząc do wniosku, że blondyn się nie mylił. - Swoją drogą, twoje odtworzenie tego malunku wyszło idealnie. Wręcz identycznie. - zaśmiał się krótko, mając przed oczami obszerny rysunek, na którym znajdowała się wspaniale odwzorowana polana i parę innych elementów. - Zupełnie, jakbyś to ty był autorem tego pierwszego obrazu. - mimo iż żartował, Seth momentalnie spiął ramiona. Coś go pchnęło w tym kierunku. - Co z tym Leatrasem?
Szatyn uspokoił szybko swoje myśli, wracając do tego, co zamierzał od samego początku. Do poruszenia tematu swojego snu. Nie miał teraz czasu na zastanawianie się, dlaczego zareagował w taki, a nie inny sposób na zwykły żart blondyna.
- Może to zabrzmieć dziwnie, ale miałem sen. Ten z kategorii nieco bardziej realnych. - zaakcentował ostatni wyraz w specyficzny sposób, co Noah zrozumiał od razu. Wiedział o dziwnych wizjach szatyna nie tylko od jego samego, ale też od Larka, ojca Setha. Nie wiedzieć czemu, wampir wiedział o nim aż za dużo, jak na kogoś, kto nie miał choćby chwilowej styczności ze swoim dzieckiem. To od zawsze zastanawiało Noaha. Skąd Lark tyle wiedział? I dlaczego nagle postanowił zniknąć? Jego osoba była ogromną zagadką.
W następnej kolejności Seth opowiedział o swoim śnie, nie szczędząc sobie szczegółów. Najwięcej uwagi przywiązał do mężczyzny, który recytował jakąś mantrę, używając nieznanego mu języka. Noah wyraźnie ściągnął brwi, gdy Seth doszedł do momentu, jak człowiek, który przez cały ten czas był martwy, nagle zerwał się do siadu, zaczynając oddychać.
- Ożył? - powtórzył, wyraźnie zaskoczony tym, co chwilę wcześniej usłyszał. Nie mógł zaprzeczyć, iż początkowo myślał, że Seth miał kolejną wizję, której powodem były moce Sartaela, lecz teraz, kiedy już wiedział, co było tym snem Setha, jego podejrzenia trochę się zmieniły. To już nie wyglądało na zwykłą wizję.
Ta sytuacja była bardziej jak jakieś...
Wspomnienie.
- To stało się tak szybko, że nie zdążyłem zwrócić uwagi na szczegóły, ale... ten mężczyzna... on chyba... - mocno zmarszczył brwi, starając się wysilić swój umysł do powrotu do tej sceny, lecz, jak na złość, nie mógł tego zrobić. - Może to zabrzmieć śmiesznie, ale... on chyba miał... kły. - powiedział, po czym spojrzał na Noaha, który nawet nie podejmował się próby ukrycia swojego zmieszania. - Dlatego chcę porozmawiać z Viorem i spytać go, czy jest coś wiadome na temat... waszego początku. - przygryzł dolną wargę, przykładając się do powiedzenia tego, co podejrzewa w związku ze swoim snem. Minęła niedługa chwila, zanim się na to zdobył. - Mam wrażenie, że to, co widziałem, jest wyjątkowo mocno związane z początkiem wampiryzmu.
Noah przełknął głośno ślinę. W jednym momencie w jego myślach pojawiło się mnóstwo nowych wyjść, w tym jedno, które byłoby w stanie uchronić szatyna od żądnych krwi wampirów.
- Masz rację. Musimy jak najszybciej powiadomić o tym Viora. Bo twoja teoria to jedno, ale dzięki niej, być może, będziemy w stanie cię w pewien sposób wyswobodzić. - powiedział, na co Seth wstrzymał oddech.
Wyswobodzić?
Ale w jaki sposób?
Jak niby ta informacja miałaby mu pomóc?
Coś takiego było w ogóle możliwe? W położeniu, w jakim się znajdował? Kiedy wszyscy pragnęli jego śmierci?
Pewności nie było, ale musieli przynajmniej spróbować.



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic