niedziela, 28 maja 2017

"Shukuteki" - Rozdział 16




Rankiem obudziłem się w wygodnym łóżku. Zdezorientowany rozejrzałem się wokół siebie, a kiedy połączyłem fakty i kojarzone przez siebie elementy, doszedłem do wniosku, iż znajdowałem się w sypialni Hisato.
Nie pamiętałem, jak znalazłem się w tym pomieszczeniu. Ostatnie, co kojarzyłem, to wybuchnięcie płaczem w kuchni. Zaraz po tym przyszedł czerwonowłosy i... w sumie nie wiem, co się wydarzyło w następnej kolejności.
Powoli zwlekłem się z łóżka, w międzyczasie rozprostowując ramiona, a kiedy wreszcie postawiłem stopy na chłodnych panelach, ziewnąłem przeciągle. Jedną z dłoni przetarłem zmęczone oczy, które trochę mnie piekły. Musiałem mieć je mocno zaczerwienione. Po takim wybuchu emocji nieciężko było o podobny efekt.
Wyszedłem z pokoju i od razu rzuciłem spojrzeniem na sofę, która okazała się być pusta. W takim wypadku chłopak musiał znajdować się w kuchni, dlatego od razu skierowałem się do tego pomieszczenia.
Czułem się, jakbym nie spał od kilku dni. Miałem niezwykle ciężkie powieki i byłem całkowicie wyssany z energii. Najchętniej położyłbym się spać, ale zdawałem sobie sprawę, że nie zasnąłbym. Tak już miałem.
Moja teoria, co do Hisato znajdującego się w kuchni, okazała się trafna. Czerwonowłosy stał przy kuchence i robił jajecznicę, nucąc coś pod nosem. Mimowolnie uśmiechnąłem się, po czym podszedłem do chłopaka. Chciałem zerknąć mu przez ramię, lecz wzgląd na to, iż byłem od niego niższy, średnio mi się udało.
- Wyspany? - spytał, kiedy stałem za jego plecami i wychylałem się zza lewego ramienia. Śniadanie pachniało bardzo dobrze. Sprawiło, że zgłodniałem w tempie natychmiastowym. Głośne burknięcie, dobiegające z mojego żołądka, rozległo się w całej kuchni, przez co lekko się zawstydziłem.
To mnie zawsze dziwiło. Sprawy intymne, seksualne, rozmowy o orientacji i tym podobne nigdy nie robiły na mnie większego wrażenia. Mogłem o tym spokojnie rozmawiać i szczerze odpowiadać, nie robiąc przy tym za cnotkę. Lecz jeśli chodziło o dziwne dźwięki dobiegające z żołądka, automatycznie miałem chęć zapaść się pod ziemię.
- Ani trochę. - odpowiedziałem szczerze, po czym podszedłem do szafki, z której wyjąłem dwa talerze średniej wielkości. Następnie sięgnąłem po sztućce, aby jakoś wyręczyć przyjaciela. Skoro on zajmował się śniadaniem, ja mogłem chociaż nakryć do stołu. Nie lubiłem być nic nie robiącym darmozjadem. - I kompletnie nie pamiętam, jak zasnąłem. - wyznałem, wzdychając. Czerwonowłosy wyłączył palnik w momencie, kiedy ja skończyłem wszystko układać na meblu. Do pustych literatek nalałem kawy z czajnika, podczas gdy Hisato nakładał jajecznicę na talerze. Brudną patelnię wrzucił do zmywarki, po czym zajął miejsce przy stole i posłał mi zatroskane spojrzenie. Lubiłem ten wyraz twarzy.
- Odleciałeś zaraz po tym... - zamilkł, szukając odpowiedniego określenia. Dobrze wiedziałem, co chciał powiedzieć. Jak i również zdawałem sobie sprawę, iż szukał właściwego wyrazu, aby nie postawić mnie w nieciekawej sytuacji. Takich, jak on, to ze świecą szukać. Poważnie.
- Wybuchu emocji. - dokończyłem za niego z niemrawym uśmiechem na twarzy, na co odwzajemnił gest, przytakując skinięciem głowy. Jakoś nie czułem się źle z myślą, że wyrzuciłem z siebie całą frustrację i ból. Cieszyłem się, że to zrobiłem, gdyż teraz odczuwałem wyraźną ulgę. Nie wiem, jak długo wytrwałbym, tłumiąc wewnątrz siebie wszystkie uczucia. To by mnie z całą pewnością zniszczyło.
- Zgadza się. - zmrużył oczy, po czym sięgnął po szklankę kawy, by następnie upić jej łyk. Również to zrobiłem, delektując się słodkim smakiem napoju. Ostatnio bardzo polubiłem się z kofeiną. - Lepiej ci już...? - spytał niepewnie, jakby w obawie, iż to pytanie w jakiś sposób mnie zrani. Ale tak się nie stało.
- Tak. - potwierdziłem, zwilżając dolną wargę. Rzeczywiście było znacznie lepiej, niż jak przez parę ostatnich dni. Dręczyła mnie tylko jedna myśl. Co teraz ze mną będzie? Nie ma mowy, abym wrócił do domu. Nie po tym wszystkim. Nie, kiedy Ryou tam jest i będzie, bo w końcu nasi rodzice się pobierają. Nie mam zamiaru mówić żadnemu z nich, co zaszło między naszą dwójką. Nie chciałem rozwalać związku matce. Ona niczym nie zawiniła. Ren zresztą też. Wina leżała po stronie Ryou, bo był takim palantem, jak i mojej, przez to, jakim byłem naiwniakiem. Nie chciałem wracać do miejsca, w którym byłbym zmuszony regularnie patrzeć na jego twarz. - Eh. - zmarszczyłem brwi, spuszczając wzrok. Nieświadomie zacisnąłem dłonie w pięści na stole, co nie uszło uwadze czerwonowłosego. Posłał mi pytające spojrzenie, co było wyraźnym znakiem tego, iż chciał, abym powiedział, co mi leżało na sercu. - Co twoim zdaniem powinienem teraz zrobić...? - przygryzłem dolną wargę, niepewnie zerkając na chłopaka. Postanowiłem się go poradzić. Był starszy i dojrzalszy, dlatego miałem pewność, że jego rada nie będzie należeć do tych z kategorii skrajnie infantylnych.
- Moim zdaniem? - powtórzył cicho, po czym przeniósł spojrzenie na swoje dłonie i zastanowił się przez chwilę. Przez ten moment milczenia zdążyłem stwierdzić, że gdyby nie pomoc czerwonowłosego, chyba musiałbym spać pod mostem. Strach i upartość nie pozwoliłyby mi na powrót do domu. - Gdybym był na twoim miejscu, starałbym się żyć normalnie i po prostu ignorował tego człowieka. - wyraźnie podkreślił ostatnie słowo z niesmakiem wypisanym na twarzy. - Już ci w sumie mówiłem, że wyprowadziłem się z domu rodzinnego po liceum. Dlatego w takim wypadku również zdecydowałbym się na ten krok. - wreszcie spojrzał na mnie. - Ale jesteśmy dwiema różnymi osobami, o zupełnie różnych charakterach. - uśmiechnął się ciepło. - Dlatego nie powinieneś się sugerować tym, co zrobiłbym ja, bo mam inny sposób myślenia, napędzany poprzez poszczególne cechy. - nie mogłem się z nim nie zgodzić. Miał całkowitą rację. Zaczynałem odczuwać pewnego rodzaju ukojenie, patrząc w jego ciepłe i radosne oczy. Niby jego twarzy nie zdobił jakiś szczególnie wielki uśmiech, aczkolwiek sam błysk w oku świadczył, iż chłopak był bardzo rozpromieniony. - Mimo że taki się z pozoru nie wydajesz, to w głębi jesteś wrażliwy i naprawdę łatwo cię zranić. - znów miał rację. A ja znów zostałem uświadomiony, jak wiele ten chłopak o mnie wiedział, nawet jeśli nie znał mnie specjalnie długo. - Stąd moje podejrzenia, iż po prostu nie dasz sobie rady, musząc patrzeć w jego twarz dzień w dzień. - westchnął, jeszcze bardziej zwężając powieki. - Zostań tutaj.
Przygryzłem policzki od wewnętrznej strony, wzbraniając się tym przed wyrażeniem jakiejś większej emocji na twarzy. Innym osobom to mogło wydawać się naprawdę proste. Bo co to za problem zamieszkać z kumplem?
Lecz dla mnie, osoby, która nie przywykła do takiej dobroci okazywanej przez innych, było to niezmiernie ciężkie. Tym bardziej, że mówiliśmy o wspólnym zamieszkaniu. Nie na parę dni, jak to początkowo planowałem. Ale na dłuższy okres czasu.
Nie mogłem sobie tego wyobrazić.
Nie chodziło o to, że źle żyło mi się z Hisato. Było wręcz przeciwnie. Chyba nie mógłbym sobie wymarzyć lepszego przyjaciela, jak i współlokatora.
Ale nie chciałem tym samym mu się narzucać. Jakby nie patrzeć, do tej pory mieszkał sam, więc raczej odczułby, gdyby nagle ktoś zaburzył ten jego spokój.
Nie wiedziałem, co o tym wszystkim myśleć.
- Sądząc po twojej minie, decyzja nie będzie taka prosta. - powiedział, patrząc na mnie uważnie. Lekki uśmiech gościł na jego twarzy, wyraźnie ją rozpromieniając. Skinąłem głową, aby pokazać swoją zgodę z jego słowami, po czym spuściłem wzrok i westchnąłem. Naprawdę nie miałem pojęcia, co zrobić. - Nie główkuj się tak nad tym. Póki co po prostu tutaj mieszkaj. Przecież i tak planowaliśmy to od początku. Nie zawadzasz mi ani nic z tych rzeczy. Gdyby tak było, to przecież nie zaproponowałbym ci wprowadzenia się na dłuższy czas. - zaśmiał się krótko, a mi momentalnie zrobiło się lżej na duszy. Przez sam ton, jakim się posługiwał. On naprawdę działał, jak jakiś lek na ukojenie. - Muszę zaraz pojechać po rękopis. - rzekł cicho, patrząc na wyświetlacz telefonu. Podniósł się z siedzenia i pozbierał talerze, by następnie włożyć je do zmywarki. Wszystkiemu przyglądałem się z wyraźnym spokojem. - Szczerze to nie wiem, kiedy wrócę, ale najpewniej w przeciągu czterech, może pięciu godzin. - podrapał się po głowie z zakłopotaniem, na co lekko się uśmiechnąłem.
- Też muszę wyjść. - wzruszyłem ramionami, jednocześnie zwlekając tyłek z krzesełka. Nie byłem zbyt zadowolony z faktu, iż miejsce, w które zamierzałem się udać, było szkołą, do której uczęszczał nie kto inny, jak Ryou, ale przecież nie mogłem zrezygnować z nauki na rzecz tego palanta. - Mam zajęcia. Już wystarczająco opuściłem. - ułożyłem usta w linię na myśl o twarzy blondwłosego zdrajcy.
- Podwieźć cię? - zaproponował, nad czym przez chwilę się zastanowiłem.
- W sumie mógłbyś. - skinąłem głową, a następnie zabrałem się za podstawowe przygotowanie, tj. zadbanie o podstawową higienę, ubranie się i spakowanie wszystkich potrzebnych rzeczy do torby. Po wszystkim stałem gotów przy drzwiach wyjściowych, czekając, aż czerwonowłosy znajdzie kluczyki od samochodu, które, jego zdaniem, gdzieś wessało. Minęło może pięć minut, jak Hisato dołączył do mnie z ulgą wypisaną na twarzy, co mimowolnie wyraziłem i ja. Wreszcie wyszliśmy z mieszkania i, rozmawiając w międzyczasie, powędrowaliśmy do windy, która zawiozła nas na sam dół wieżowca. Zauważywszy samochód chłopaka w oddali, automatycznie pogrążyłem się w myślach. Naprawdę byłem ciekaw, jak moje życie będzie teraz wyglądało.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic