niedziela, 28 maja 2017

"Desirable blood" - Rozdział 69




Kate była pierwszą osobą, która wyciągnęła do Noaha rękę, kiedy ten był na skraju wyczerpania, czym prosił się o pomoc. Blondyn, zaczynając swą przygodę z wampiryzmem, był słaby i niestabilny psychicznie. Wszystko go przytłaczało, a pragnienie rozszarpania gardła najbliższej osobie, które dopadało go na każdym kroku, sprawiało, iż miał ochotę ze sobą skończyć. Przeżywając katorgi, wywołane dojrzewaniem ciała, cierpiał, jak nikt inny, modląc się w duchu o zbawienie. Nie wierzył, że to robił, gdyż doskonale zdawał sobie sprawę, że nikt nie ześle na niego łaski.
Zwątpił w istnienie Boga.
Dziewczyna niezwykle mu pomogła. Robiła wszystko, aby tylko odciągnąć jego myśli od wszelkich frustracji. Nie wiedziała, dlaczego to robiła. Działała instynktownie. Stała się bardzo bliska blondynowi. Prawdopodobnie była ona jedyną osobą, którą chłopak darzył tak sporym zaufaniem, jak i sentymentem.
Bez wątpienia ją kochał.
Już nieraz ryzykował dla niej życiem. Śnił o niej po nocach. Ostatnie sześć lat, spędzonych w jej towarzystwie, było dla niego wspaniałym czasem. Nie żałował ani jednej sekundy tej znajomości.
Dlaczego w takim razie porzucił ją z taką łatwością?
Mimo uczucia, jakim ją darzył? Pomimo wszystkich wspólnych chwil, wspomnień? Co było tak znaczącą rzeczą, która sprawiła, iż blondyn postanowił zakończyć ten związek?
Ponieważ był zakochany w kimś innym.
- Noah. - powiedziała zdziwiona, lecz po chwili uśmiechnęła się ciepło i przytuliła blondyna, co ten automatycznie odwzajemnił. Nie panował nad tym. Oprzytomniając, odsunął się od dziewczyny i spojrzał na nią ze smutkiem, co zostało od razu wychwycone przez jej bystre oczy. - Coś się stało. - bardziej stwierdziła, aniżeli spytała. W dalszym ciągu trzymając dłonie wampira, przygryzła dolną wargę, zastanawiając się, co Noah chciał jej przekazać tym spojrzeniem. Znała go. Wiedziała, iż oczy jasnowłosego wyrażały szczere uczucia, obecnie mu towarzyszące, dlatego od razu zorientowała się, że chciał jej on powiedzieć o czymś nieciekawym. Dopadł ją niepokój.
- Przepraszam cię, Kate. - wypalił bez jakiegokolwiek sensu, spuszczając wzrok. Brunetka momentalnie wytrzeszczyła ślepia, zaprzestając czegokolwiek, nawet oddychania. Wszystko wokół niej zaczęło wirować. Jedynym obiektem, który wciąż był wyraźny i stał w jednym miejscu, był Noah. Nie mogła wiedzieć, co wampir chciał jej przekazać tymi przeprosinami. To były tylko trzy słowa, na dodatek wypowiedziane bez jakiegokolwiek kontekstu, nie posiadające żadnego wyprzedzenia czy wprowadzenia w temat. A mimo to poczuła się, jakby ktoś wbił jej nóż w serce. A to dlatego, iż wychwyciła w głosie Noaha mnóstwo uczuć. Emocji, które naprowadziły ją na jedną myśl.
Wypuściła dłonie blondyna, po czym oddaliła się od niego o parę kroków, w międzyczasie wlepiając spojrzenie w ziemię. Miała wrażenie, jakby wszystko wokół niej działo się w zwolnionym tempie. Wciąż powtarzając w głowie słowa: Przepraszam, Kate, wyraźnie zmarkotniała na twarzy.
Noah od razu spostrzegł, jak szybko zmieniło się samopoczucie Kate. Dopadło go paskudne poczucie winy, mocno ściskające za serce. Nie chciał jej widzieć w takim stanie. Nie miał zamiaru jej ranić czy smucić, lecz było to nieuniknione, jeśli chciał wszystko zakończyć. Zdawał sobie sprawę, iż dziewczyna domyśliła się, do czego zmierzała ta rozmowa. Wiedział, że była bystra. Dlatego nie zdziwiłby się, gdyby na jaw wyszło, iż wiedziała ona o wszystkim od początku.
Że miała to pojęcie, iż prócz niej był ktoś jeszcze, kogo blondyn darzył podobnym uczuciem. Pokrewnym, aczkolwiek o wiele potężniejszym. Ale do samego końca pragnęła wierzyć, że to tylko złudzenie. Iż Noah tak naprawdę kochał tylko ją. Świadomie się oszukiwała.
Ułożyła usta w linię, nie mogąc się zmusić do spojrzenia blondynowi w oczy. To było ciężkie. Sprawiało ból. Wprawiało w stan przygnębienia. Ale niestety było nie do uniknięcia.
- Kate. - powtórzył ciepłym tonem, zbliżając się do dziewczyny. Ta, widząc zmniejszającą się odległość pomiędzy nią, a blondynem, ponownie się cofnęła, nieco panikując. Ta bliskość ją przerażała. Bo wiedziała, że jeśli teraz pozwoli sobie na odrobinę czułości czy okazywania uczuć, rozstanie stanie się znacznie trudniejsze, niż byłoby w normalnym przypadku. - Kate, proszę cię. - opuścił bezwładnie ramiona. Od początku twierdził, że to będzie proste. Iż bez zawahania skończy tę relację, bo przecież dla niego liczył się tylko Seth. Jedynie on był dla niego na tyle ważny, aby mieć na niego ogromny wpływ. A mimo to teraz nie wiedział, co powiedzieć, kiedy spoglądał na przybitą Kate.
Na kogoś, z kim spędził swoje ostatnie sześć lat życia.
- To boli, Noah. - wreszcie odważyła się na skrzyżowanie spojrzeń z wampirem. Napotykając jego błękitne tęczówki, przepełnione ogromem emocji, znieruchomiała. Przed oczami mignęło jej parę ostatnich lat, spędzonych w towarzystwie jasnowłosego. Jak pomagała mu panować nad instynktami, stopniowo ucząc go rozwijania każdego z nich. To było kilka długich miesięcy, które finalnie przyniosły spokój i ukojenie Noahowi. Lecz nie zakończyli po tym znajomości. Stali się sobie jeszcze bliżsi. Początkowo jako przyjaciele, spędzający każdą chwilę razem, z czasem przeskoczyli na wyższy poziom. Byli parą przez ostatnie dwa lata. Dziewczyna nie spodziewała się, że to się skończy tak szybko.
- Wiem. - zgodził się, czując dokładnie to samo, co brunetka. Darzył ją ogromnym sentymentem. Była ona jego pierwszą partnerką w każdej możliwej dziedzinie. Dzięki niej przetrwał najcięższe chwile, co naprawdę szczerze jej zawdzięczał.
- Więc... dlaczego? - spytała, mimo iż idealnie znała odpowiedź. - Czemu chcesz to zrobić? Czy nie mówiłeś, że mnie...- zamilkła, bojąc się wypowiedzieć to jedno słowo. Czuła, że jeśli to zrobi i usłyszy zaprzeczenie, doszczętnie się załamie. Nie przerywając kontaktu wzrokowego z blondynem, oczekiwała, aż ten zareaguje w jakikolwiek sposób.
Na twarz Noaha wpłynęło zdziwienie. Zastanawiał się, czy dobrze usłyszał. Czy Kate naprawdę zwątpiła w jego uczucia. Przecież doskonale zdawała sobie sprawę z tego wszystkiego, co ich łączyło. Cierpiała aż tak bardzo, że zaczęła to mylnie interpretować?
Zebrał się w sobie, gotów, by wszystko szczerze wyznać. Miał wrażenie, że z każdą przeciągniętą chwilą, stawał się coraz bardziej niezdecydowany i niepewny. Przez moment przemknęło mu pytanie, czy oby na pewno tego chciał, lecz szybko wybił to sobie z głowy.
Ujrzawszy w myślach twarz Setha, odzyskał wiarę, iż to, co od początku planował, było właściwe. Rzeczą, której naprawdę pragnął.
- Bo to prawda. Kocham cię, Kate. - wyznał szczerze bez krzty zawahania, co od razu wstrząsnęło dziewczyną. Nie wątpiła w jego słowa. Doskonale zdawała sobie sprawę ze szczerości Noaha. Wiedziała, że blondyn nigdy nie kłamałby w takiej bądź podobnej sytuacji. - Uwielbiam w tobie wszystko, dosłownie. Sposób, w jaki mrużysz oczy, gdy się uśmiechasz. To, jak nieudolnie próbujesz udawać powagę, kiedy w rzeczywistości chce ci się płakać ze śmiechu. Twoją wieczną złośliwość i niezrozumiałe czepialstwo o nic. To, jak ciężko jest się z tobą dogadać i nawiązać jakiś lepszy kontakt. - mówiąc to, zbliżał się do dziewczyny, finalnie ujmując jej zimne dłonie w te swoje, nawet na moment nie odrywając swoich poważnych oczu od jej zmieszanych, ale też przepełnionych miłością, patrzałek. - Nieufność i dystans, jaki zachowujesz w nowym towarzystwie. - zaśmiał się cicho, co trochę zmieszało Kate. - To, jak dużo pieprzu dosypujesz do każdej potrawy. Nawet zwykłego budyniu. - westchnął, mając sentyment w oczach. - Przykładów nie ma końca, bo kocham w tobie wszytko. - przymrużył ślepia, po czym przejechał wierzchem dłoni po policzku dziewczyny. Już po chwili jego palce zetknęły się z gorącą łzą, powoli spływającą po gładkiej cerze dziewczyny. Jej duże oczy całe się zaszkliły, nabierając niezwykłego połysku. Uśmiechnęła się lekko, nie musząc się nawet zmuszać do tego drobnego czynu.
- Ale pomimo tego wszystkiego, co do mnie czujesz, nie jestem pierwszą osobą, która pojawia się w twoich myślach, kiedy tylko zamykasz oczy. - powiedziała ze smutkiem, na co Noah momentalnie spoważniał, po chwili potwierdzając te słowa. Uśmiech Kate się poszerzył, jakby wpływ na jego wielkość miała ilość emocji, jakie kierowały dziewczyną. - Rozumiem. - zamknęła oczy, nie zajmując szczęścia z twarzy. Oddaliła się od blondyna na niewielką odległość, splatając ze sobą obie dłonie, tuż za plecami, po czym przechyliła głowę na bok i dodała: - Mam tylko nadzieję, że ta osoba odwzajemnia twoje uczucia. - oznajmiła szczerze, akcentując dwa słowa, mając wówczas na myśli jednego, szczególnego chłopaka.
Na twarz blondyna wpłynął mały uśmiech.
- Również na to liczę. - powiedział, po czym wziął byłą dziewczynę pod ramię i zaczął ją za sobą ciągnąć, prosto w stronę domu, w którym ostatnio wszyscy spędzali każdą wolną chwilę.
Zupełnie, jakby dom Jane i Andy'ego stał się jakąś bazą, w której planowali wszystko, co mieli w zamiarze zrobić.
Ciekawe tylko, na jak długo.
Pomyślał, przymykając oczy.
Nie chciał myśleć pesymistycznie, ale jakby nie patrzeć, ostatnie miejsce,  w którym żyli, zostało zrównane z ziemią.
Miał cichą nadzieję, że to się już nie powtórzy.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic