sobota, 15 kwietnia 2017

"Desirable blood" - Rozdział 54

Desirable blood


Gatunek: Yaoi, Tajemnice, Nadprzyrodzone, Wampiry.
Numer rozdziału: 54.
Autor: Chizu Chan.







Vior wreszcie dowiedział się o podejrzeniach Setha względem obrazu. Nie ukrywał swojego zainteresowania tą sprawą, mimo iż momentami powątpiewał, aby coś, co przez cały czas było pod ich nosem, mogło być kluczem do wyswobodzenia nastolatka. Jednakże patrząc na tę rzecz pod nieco innym kątem, można rzecz, iż nieraz zdarzały się sytuacje, kiedy rozwiązania znajdowały się w najmniej oczekiwanych miejscach lub tych najbardziej oczywistych, przez co nawet nie były brane pod uwagę.
- Masz pomysł, gdzie może znajdować się to miejsce? - spytał nastolatek wampira, widząc, jak ten dokładnie przygląda się malunkowi.
Vior nieznacznie zmrużył oczy, przez cały czas mając je skupione na obrazie. Zastanawiał się, skąd wziął ten obraz. Dostał go tak dawno temu, że już nie pamiętał, od kogo. Musiał się mocno skupić, aby przynajmniej spróbować sobie to przypomnieć.
- Nie. - odpowiedział, kręcąc głową. Seth wyraźnie zmartwił się po usłyszeniu tej odpowiedzi, co nie było niczym dziwnym. Kiedy wreszcie pomyślał, że znalazł jakąś odpowiedź, wyszło na to, iż nie ma co liczyć na drążenie tej sprawy, gdyż nikt nie wie, co to za polana. - Jednak mogę wiedzieć, kto jest autorem tego rysunku. - skinął głową na wiszący na ścianie malunek, na wskutek czego Seth momentalnie odzyskał nadzieję.
- Mówisz poważnie? - spytał ze słyszalną nutką niepewności w głosie, lekko marszcząc brwi. Po tym rzucił okiem po pomieszczeniu, dokładnie lustrując twarz każdego, kto się w nim znajdował. Trójka wampirów, których Seth nie miał jeszcze okazji poznać, wyglądała na wyjątkowo podekscytowanych nową informacją, co było zupełnym przeciwieństwem emocji wyrażanych przez Isaaca. Ten wyglądał, jakby tylko czekał, aż ci wszyscy ludzie wyniosą się z jego pokoju, pozwalając mu tym na odpoczynek i delektowanie się ciszą, której w tej chwili niezmiernie mu brakowało.
- Mhm. - mruknął na potwierdzenie, po czym odwrócił się w stronę chłopaka, rzucając po tym przelotnym spojrzeniem po pomieszczeniu. Przybrał zdziwiony wyraz twarzy. - A gdzie Noah?
Seth wzruszył ramionami, unosząc lekko brwi. Dał tym znak, iż nie wie, gdzie wcięło blondyna. Na początku siedział z nimi, lecz w pewnym momencie po prostu wyszedł z pokoju i nie wrócił.
- Doprawdy... - westchnął, łapiąc się za skronie. - Momentami nie mam do niego sił. - pokręcił głową, po czym się wyprostował i dodał: - Muszę skontaktować się z jedną osobą w tej kwestii. Dam ci znać co i jak, kiedy zyskam dostateczną pewność. - oznajmił, po czym wyszedł z pokoju. Za nim w ślad poszły pozostałe wampiry, zostawiając Setha i Isaaca samych.
Isaac, mimo iż tego nie okazywał, wewnątrz krzyczał ze szczęścia. Nie mógł się doczekać, aż będzie mieć spokój. Teraz, kiedy wreszcie nastąpiła ta długo wyczekiwana chwila, z ulgą położył się na łóżku i po prostu zamknął oczy, by jak najszybciej zasnąć. Seth spojrzał na bruneta z niemrawym uśmiechem na twarzy, po czym postąpił jak Vior i wampiry chwilę wcześniej. Wyszedł z pomieszczenia, starając się nie narobić przy tym zbędnego hałasu.
Znajdując się na korytarzu, doszedł do wniosku, że w chwilach takich, jak ta, naprawdę nie ma nic do roboty. Tęsknił za czasami, kiedy w każdym momencie mógł usiąść przy biurku i odpalić laptopa, niczym się przy tym nie przejmując. Teraz nawet nie miał chęci na przesiadywanie przed komputerem, mimo iż jakieś się tutaj znajdowały.
Z westchnieniem ruszył przed siebie, stwierdzając, że po prostu położy się spać. Nie wiedzieć czemu, miał na to niebywałą ochotę. Lecz cały jego plan poszedł na marne, kiedy na korytarzu trafił na dwie znajome twarze. W normalnym wypadku zignorowałby tę dwójkę i po prostu poszedł do siebie, co planował od początku, jednak w zaistnieniu tej możliwości, chłopakowi przeszkodziło nieciekawe uczucie przygnębienia, najprawdopodobniej wywołane zazdrością.
Noah opierał się plecami o ścianę, trzymając się z Kate za ręce i jednocześnie o czymś z nią rozmawiając, sprawiając wrażenie szczęśliwego. Cały czas uśmiechał się pogodnie w stronę dziewczyny, co uległo zmianie w momencie, gdy w oddali ujrzał Setha. Wtedy zamilkł, prostując plecy, co trochę zdziwiło Kate. Zaciekawiona nagłą zmianą swojego chłopaka, odwróciła się w stronę, w którą ten spoglądał. Widząc Setha, nieznacznie zmarszczyła brwi, lecz szybko pozbyła się tego grymasu z twarzy i zamiast tego postarała uśmiechnąć, co niestety nie wyglądało zbyt szczerze.
Szatyn poczuł się dziwnie. Jakby przeszkodził tej dwójce w czymś ważnym, co dało się wyczuć od dziewczyny. Kate wyraźnie dawała znać swoim spojrzeniem, iż nie była zbyt zadowolona z obecności nastolatka. Ten, nie chcąc mieszać się w żadną kłótnie, która jego zdaniem się zapowiadała, niemrawo się uśmiechnął, a następnie udał do siebie bez słowa.
~~~
Po dwóch dniach Vior wrócił z pozytywnymi wieściami. Z tego, co wywnioskował z rozmowy z Iruomą, autorem obrazu był człowiek o pseudonimie Leatras, pasjonujący się wszelkimi sytuacjami związanymi z proroctwem na temat końca świata czy istnienia demona, który miałby do tego końca doprowadzić. Prawdziwego imienia mężczyzny nikt nie znał. Wiadome było jedynie, skąd pochodził.
- Rzym? - Seth wytrzeszczył oczy, bezwładnie opadając na miękki fotel. Zdawał sobie sprawę, jak wielka odległość dzieliła ich od stolicy Włoch.
- Tak. - potwierdził kiwnięciem głowy, nawet przez chwilę nie sprawiając wrażenia zaskoczonego czy zrezygnowanego, jak to było w przypadku Setha. - Wyruszę tam jutro z rana. - poinformował, na co szatyn poderwał się na nogi.
- Sam? - spytał, unosząc brwi. - Powinienem udać się tam z tobą.
- Wykluczone. - pokręcił głową, układając usta w linię. Nawet przez chwilę nie był za pomysłem, aby Seth udał się z nim w tak odległe miejsce, nie mając gwarancji, iż jest tam bezpiecznie.
Nastolatek nie chciał się kłócić. Zdążył już dojrzeć do tego, aby potrafić się pogodzić z każdą decyzją, nawet taką, która w pewnym stopniu mu nie odpowiadała. Rezygnując z jakichkolwiek sporów, spokojnie skinął głową, po czym spuścił wzrok.
Mimo wszystko nadal czuł się źle z faktem, iż nie mógł w żaden sposób pomóc.
- Zabieram ze sobą Kate. - poinformował po chwili ciszy, na co Seth nieświadomie wywrócił oczami, co nie umknęło uwadze paru osobom znajdującym się w pomieszczeniu. - Zna dobrze Rzym, bo w końcu żyła tam przez parę lat, dlatego będzie dobrym przewodnikiem.
- Mówisz, jakbyś ty nie spędził tam części swojego życia. - Seth uniósł jedną brew, mierząc wampira podejrzliwym spojrzeniem. Ten w odpowiedzi wytknął mu język, lecz nie widząc, aby chłopakowi było do śmiechu, cicho westchnął, po czym spróbował się jakoś usprawiedliwić.
- Dobrze, masz mnie. Zabieram ją w nieco innym celu, ale to nie jest teraz istotne. - łagodnie się uśmiechnął. - Nie wiem, przez ile czasu nas nie będzie, dlatego proszę was o jedno. - rzucił spojrzeniem po wszystkich zgromadzonych, finalnie zatrzymując się na Noahu. - A w szczególności ciebie. - blondyn uniósł brwi, ewidentnie dając tym znak, iż nie spodziewał się takich słów.
- Co takiego? - spytał wyraźnie zdziwiony. Mimo że Vior tego nie okazywał, bo zachowywał się jak zawsze, czyli uśmiechał się i posługiwał grzecznym tonem, to w rzeczywistości był niezwykle poważny. Blondyn na szczęście był w stanie spostrzec takie rzeczy. Dostatecznie dobrze poznał Viora, aby móc wysuwać takie wnioski, nie widząc zbyt wiele emocji okazywanych przez wampira.
- Nie traćcie czujności. Mam złe przeczucia. - rzekł spokojnie, na co Noah skinął głową, rozumiejąc powagę słów najstarszego wampira.
Brunet wreszcie wyszedł z pomieszczenia, zabierając ze sobą Kate. Po krótszej chwili w jego ślady poszły pozostałe wampiry, dzięki czemu w pokoju zostali tylko nieliczni. Seth zwrócił się w stronę Lydii, która podziwiała swoje paznokcie. Zauważywszy, iż chłopak na nią spogląda, ciepło się uśmiechnęła, po czym do niego podeszła. Chwilę ze sobą porozmawiali, okazując przy tym entuzjazm, po czym rozeszli się w swoje strony.
Szatyn, znajdując się na przestronnym korytarzu, nie mógł wyzbyć się myśli, że w pobliżu jest ktoś, kto chce z nim bardzo porozmawiać. Rozglądając się na boki, zmierzał przed siebie, podejrzliwie mrużąc oczy.
Wreszcie trafił na znajomą buzię czarnoskórej kobiety, której przenikliwe oczy zmierzyły go już na samym starcie. Seth mimowolnie dostał gęsiej skórki, zaczynając odczuwać lekkie przytłoczenie, wywołane przenikliwym spojrzeniem Iruomy. Ciemnowłosa podeszła do niego wolnym krokiem, nawet na moment nie odrywając swoich oczu od tych należących do szatyna, a następnie przemówiła.
- Trzymasz wewnątrz siebie mnóstwo emocji. Tych dobrych, jak i złych.
Seth nerwowo przygryzł dolną wargę. Nie rozumiał, co kobieta miała na myśli, mówiąc to. Przecież oczywistym było, iż w jego myślach panował chaos.
- To chyba jasne, prawda? - spytał, unosząc brwi. - Jestem zmieszany tym wszystkim.
- Nie o tym mówię. - pokręciła głową, poważniejąc. - Gdzieś wewnątrz ciebie jest mrok, którego nie jesteś świadom, słońce.
Seth momentalnie rozdziawił buzię.
Coś wewnątrz niego drgnęło, wywołane słowem określającym wszystko, co złe i przepełnione ciemnością. Mrok. Czy to możliwe, że serce Seha skrywało tak paskudną rzecz?
- Powiedz mi, słońce, co zamierzasz w związku z Sartaelem? - jej ton głosu, mimo że był łagodny, wywoływał w szatynie uczucie poddenerwowania. Miał chęć jak najszybciej zakończyć tę rozmowę, ale nie mógł tego zrobić. Część jego chciała wiedzieć, co takiego kobieta miała do powiedzenia.
- Chcę się od niego uwolnić. - oznajmił, wzruszając ramionami. - Liczę, że ten tajemniczy przedmiot się odnajdzie i dzięki niemu uda się wydobyć tego demona z mojego wnętrza.
- Ah tak? - uniosła brwi, uśmiechając się. - To dobrze. - po tym odeszła, zostawiając nastolatka samego z niemałym mętlikiem w głowie.


1 komentarz :

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic