czwartek, 30 marca 2017

"Desirable blood" - Rozdział 51

Desirable blood


Gatunek: Yaoi, Tajemnice, Nadprzyrodzone, Wampiry.
Numer rozdziału: 51.
Autor: Chizu Chan.





Seth miał za złe tym wszystkim ludziom, że ukrywali przed nim tak ważną kwestię, co poskutkowało sporym problemem. Przez to nie rozmawiał i nie widywał się z nikim, prócz Isaaca. Prawie w ogóle nie opuszczał swojego pokoju, a kiedy już to robił, to szedł do bruneta, czemu mężczyzna nie miał nic przeciwko. Nie uważał, aby nastolatek mu przeszkadzał, wręcz przeciwnie. Dzięki jego obecności nie nudził się, a to uczucie mu przez cały pobyt tutaj doskwierało, gdyż sam nie mógł opuszczać swojego pokoju, a siedząc przez cały czas w jednym pomieszczeniu, bez jakiejkolwiek rozrywki, szło zwariować. 
Szatyn znów uraczył Isaaca swoją obecnością, tym razem przynosząc ze sobą pudełko czekoladek, które dostał od Noaha parę dni temu. Wygodnie rozsiadł się na łóżku, a następnie zajął się słodkościami, wcześniej pytając Isaaca, czy ten by nie chciał jednej czekoladki.
- Dziękuję. - odmówił gestem dłoni. Isaac nie przepadał za słodyczami. Preferował raczej zdrowy tryb życia, w którym nie było miejsca na puste kalorie i przeróżne fastfoody. Unikał tego jak ognia. - Wiesz, to nie tak, że mi przeszkadzasz, bo nawet się cieszę z faktu, iż mam co robić podczas pobytu tutaj, ale... zastanawiałeś się już, co zamierzasz w związku z Viorem? - spytał po chwili, nie odrywając oczu od Setha, który był w swoim świecie. Ale tylko do czasu. Kiedy pytanie do niego dotarło, odłożył opakowanie czekoladek na bok, jak to zrobił ostatnio, po czym podparł się rękami na materacu i lekko odchylił plecy do tyłu.
- Nie chodzi tylko o Viora. - zaznaczył, nieznacznie marszcząc brwi. - Mam za złe im wszystkim, że wiedzieli, a mimo to nic mi nie powiedzieli... Nawet rodzina. - uśmiechnął się krzywo. - Rozumiem ukrywać jakieś sprawy, które mogą mi zagrozić, ale no błagam, w takiej sytuacji, kiedy doskonale zdają sobie sprawę z tego, iż jestem dość... impulsywną osobą - przewrócił oczami, wcześniej akcentując jedno słowo. - naprawdę nie powinni niczego przede mną ukrywać. A na pewno nie informację, iż jeśli poproszę Sartaela pomoc i ten mi jej udzieli, stracę uczucia. - głośno runął plecami na posłanie. Isaac delikatnie zmrużył oczy, cicho wypuszczając powietrze nosem. - Myślisz, że przesadzam?
Brunet siedział przez chwilę cicho, zastanawiając się, jak odpowiedzieć na to pytanie. Nie chciał zabrzmieć zbyt okrutnie, ale tym samym nie planował owijania w bawełnę.
- No cóż, moim zdaniem zachowujesz się jak obrażone dziecko, ale jakby nie spojrzeć, właśnie nim jesteś, a do fochów masz pełne prawo i powód. - rzekł, na co Seth rozdziawił buzię. Nie spodziewał się takich epitetów. Sądził raczej, że Isaac stanie po jego stronie i  powie, iż rozumie jego zachowanie i, co lepsze, w pewnym stopniu je popiera, ale jak widać przeliczył się. Myśląc w ten sposób, zdał sobie sprawę z prawdziwości słów bruneta. - Jednak, jakby ci to wyjaśnić... jeżeli oczekujesz, że będziesz  traktowany na poważnie, nie sądzisz, że  powinieneś zacząć się tak zachowywać? - uniósł jedną brew, obdarowując nastolatka jednym ze swoich słynnych, poważnych spojrzeń.
Seth skinął głową na znak, że rozumie. Zdawał sobie sprawę, iż jeśli chce być traktowany jak osoba dorosła i odpowiedzialna, musi zacząć się tak zachowywać, tym samym kończąc tę zabawę w piaskownicę. Ale coś go wewnątrz blokowało. Nie pozwalało mu na zrobienie tego, mimo że w pewnym stopniu miał taki zamiar.
- Masz rację, ja to wiem. - powiedział, przerywając dłużącą się ciszę. Podniósł się do siadu, ręką przecierając oczy. Czuł się wyjątkowo senny, jak na tak wczesną porę, jaką było południe. - Chyba w tym sęk. Oczekuję nie wiadomo czego, podczas kiedy zachowuję się jak uparty osioł, który wie najlepiej, co ma zrobić. Czasem zapominam, że otaczają mnie o wiele bardziej doświadczeni ludzie i robię coś wbrew ich radom. - westchnął, spuszczając głowę. - Ale co ja poradzę na to, że miałem już dość tej bezsilności i faktu, iż przeze mnie giną ważni dla mnie ludzie, a ja sam nic nie mogę zrobić?
Szatyn wypuścił głośno powietrze nosem, po czym wstał z łóżka i podszedł do ściany, na której wisiał podłużny obraz, zdobiony ciemną ramą. Jedyna rzecz, która kontrastowała z jasnymi barwami, znacznie przeważającymi w tym pokoju. Szkic przedstawiał łysą polanę, której horyzont zdobiły liczne drzewa i krzewy. Na lewym brzegu widniała niewielka, drewniana chata, która była jedynym obiektem znajdującym się na tej łące. Seth dziwnym trafem kojarzył to miejsce, mimo że obraz widział pierwszy raz. Wreszcie odwrócił wzrok, odrzucając na bok pomysł, iż już tam kiedyś był, bo to było przecież niemożliwe.
- A wiesz, co jest najgorsze? - spytał Isaaca, odwracając się w jego stronę. - Że tak naprawdę nie uważam, abym zrobił źle. Być może i postawiłem się w nie najlepszym położeniu, ale teraz przynajmniej będę mógł zrobić coś samodzielnie. - zmarszczył brwi.
Isaac trochę zaniepokoił się słowami nastolatka. Zabrzmiało to tak, jakby nie żałował swojej decyzji i, co gorsza, chciał więcej. Ale to były tylko złudne przypuszczenia, czyż nie?
- To właśnie cena, jaką przypłaciłeś w zamian za siłę, Seth. - zmartwił się brunet, podnosząc tyłek z fotela. - Normalnie byś tak nie pomyślał.
- Owszem, bo bym się zaręczał myślami, iż jestem słabeuszem, który musi mieć grupkę ochroniarzy wokół siebie. - odpowiedział od razu pewnym tonem, na co Isaac ułożył usta w prostą linię.
Teraz to wiedział. Rozumiał, dlaczego Sartael odebrał Sethowi tylko małostkową bezsilność. Demon był niezwykle inteligentny i podstępny, dlatego teraz, po usłyszeniu słów szatyna, dla Isaaca stało się jasne, czemu cień postąpił w taki, a nie inny sposób. Wiedział, że ta zmiana spodoba się nastolatkowi, a pozbawiając go jedynie uczucia słabości, na którego miejsce weszło coś o wiele potężniejszego i zachęcającego do dalszych ulepszeń, podsycił jego chciwość, przez co szansa, że chłopak w końcu znów go o coś poprosi, strasznie wzrosła. To była tylko kwestia czasu, aż Seth wyciągnie w jego stronę rękę.
~~~
Wieczorem, poprzez wyjście z pokoju, Isaac złamał swój zakaz, lecz nie zrobił tego bez powodu. Wiedział, że Vior sam do niego nie przyjdzie, gdyż nie mieli o czym ze sobą gadać, jednak po zauważeniu niewielkiej zmiany u Setha, uznał, że musi zacząć działać. Nie chciał, aby nastolatek jeszcze bardziej zniszczył sobie życie, a było to możliwe, ponieważ chłopak miał nałożone wyjątkowo oporne klapki na oczy i dodatkowo nie był tego świadomy.
Spokojnie szedł korytarzem, aż wreszcie nie ujrzał w oddali czyjejś sylwetki. Nieznacznie przyspieszył kroku, przez co stojący dalej wampir zwrócił na niego uwagę. Wlepił w niego swoje niebieskie ślepia, wzrokiem uważnie śledząc każdy krok mężczyzny, jakby podejrzewał, iż ten planuje coś zrobić. Kiedy wreszcie stali ze sobą twarzą w twarz, przez chwilę mierzyli się wzrokiem. Blondwłosy wampir uniósł wreszcie brwi, zdając sobie sprawę, iż mężczyzna, który przed nim stoi, to Isaac, członek Uroboros, mający wyraźny zakaz wychodzenia ze swojego pokoju.
Dziwnym trafem zrozumieli się bez słowa. Blondyn już po chwili nakazał Isaacowi, aby ten podążał za nim, zaczynając go prowadzić prawdopodobnie do osoby, którą chciał widzieć. Przez cały czas szli w milczeniu, co na szczęście nie przeszkadzało żadnemu z nich. Jasnowłosy wreszcie zatrzymał się przed szerokimi drzwiami, które były lekko uchylone. Wampir pchnął wrota, a następnie wszedł do środka. Isaac nie czekał na żadne zaproszenie. Od razu przeszedł przez próg drzwi, po czym rozejrzał się wokół siebie. Pomieszczenie przypominało typowy gabinet, dodatkowo wyposażony w lodówkę, którą najpewniej wypełniały torebki z krwią. Ale brunet wolał się w to nie zagłębiać. Blondyn, który go tutaj przyprowadził, zajął miejsce na sofie, wygodnie się na niej rozsiadając, co nie umknęło uwadze czarnowłosego.
- Ależ proszę, Noah, rozgość się. - Vior machnął dłonią, teatralnie wywracając oczami, po czym zwrócił się do Isaaca.
Brunet lekko zmarszczył brwi. Skądś kojarzył to imię.
- Co cię do mnie sprowadza? - spytał, zakładając ręce na klatce piersiowej.
Isaac, nie chcąc owijać w bawełnę, od razu przeszedł do sedna. Powiedział wampirowi o każdym swoim podejrzeniu względem Setha, na co ten nie ukrywał zdziwienia. Nie spodziewał się takiej opinii ze strony czarnowłosego, jednak mimo wszystko w duchu odczuł pewną ulgę, gdyż ta sytuacja oznaczać mogła tylko to, iż Isaac nie chciał źle dla Setha.
W ciszy wysłuchał byłego członka Uroboros do końca, po czym zwrócił się do siedzącego na sofie blondyna.
- Co o tym myślisz, Noah?
Wampir nieznacznie zmrużył oczy, co dodało mu powagi, a następnie przemówił.
- Seth tego nie zrobi. - tym stwierdzeniem zadziwił pozostałą dwójkę, co było po nich widać. - Nie bez powodu. - dodał po chwili, spuszczając wzrok. - Lecz to nie oznacza, że powinniśmy to wszystko zignorować.
- Cieszę się, że jesteś po mojej stronie. - wampir uśmiechnął się kącikiem, po czym odesłał bruneta do swojego pokoju. Isaac doskonale zapamiętał drogę, jaką przeszedł, dlatego bez słowa wyszedł, od razu kierując się w stronę swojej tymczasowej sypialni.
Noah już miał to jakoś skomentować, lecz nie zdążył, gdyż w czynności przerwała mu wpadająca do gabinetu Kate, od razu informująca i jego, i Viora, iż Susan się przebudziła.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic