środa, 8 marca 2017

"Desirable blood" - Rozdział 41

Desirable blood


Gatunek: Yaoi, Tajemnice, Nadprzyrodzone, Wampiry.
Numer rozdziału: 41.
Autor: Chizu Chan.




- Haloo, ziemia do Setha. - blondyn pomachał chłopakowi przed twarzą. Gdy ich spojrzenia na nowo się spotkały, Noah westchnął. - To aż takie dziwne, że mam kogoś? - uniósł brwi.
Seth na moment przygryzł dolną wargę. Nadal nie otrząsnął się z faktu, iż zrobił  się zazdrosny z takiego powodu. Co to miało oznaczać?
- Nie, to nie to. - przemówił wreszcie speszonym tonem. - Nie bierz tego do siebie, sam nie wiem, dlaczego powiedziałem to w taki, a nie inny sposób. - podrapał się po podbródku.
- No okej. - zabrał dłonie z blatu, prostując się na krześle. - Co o niej myślisz? - zapytał z uśmiechem.
Seth lekko zmarszczył brwi. Co to było za pytanie? Nie chciał nic takiego słyszeć.
- A co mogę? - odpowiedział pytaniem, skupiając spojrzenie na pustym talerzu, na  którym chwilę wcześniej znajdował się pyszny posiłek. - Nie znam jej przecież.
- No taak, ale chodzi mi o pierwsze wrażenie!
- Jest dziwna. - wyznał bezpośrednio. - Jakoś nie dopasowaliśmy się poczuciem humoru.
- Wydaje mi się, że moglibyście się dogadać. - powiedział pewnie, co trochę zdziwiło Setha.
- Raczej nie będzie ku temu okazji i przede wszystkim potrzeby, nie? - westchnął pod nosem. - Jestem tutaj w jednym, konkretnym celu, a nie w sprawie zawierania znajomości, na które i tak nie mam ochoty. - spochmurniał.
Noah obdarował przyjaciela dość zdziwionym spojrzeniem, jednak nic nie powiedział. Jedynie skinął głową, po czym podniósł się z miejsca i, zabierając uprzednio puste naczynia, udał się do kuchni, by tam prawdopodobnie je pozmywać. Seth został w miejscu, oddając się myślom.
Czy to zazdrość wynikającą z faktu, iż nie chcę, aby ktokolwiek prócz mnie miał Noaha na wyłączność?
Przybił sobie piątkę z czołem na tę myśl.
Co za żałosne podejście. Trochę jak typowy toksyk.
Zaśmiał się krótko, kręcąc głową. Zaraz po tym podniósł tylek z siedzenia i, nie czekając na powrót przyjaciela, opuścił pomieszczenia, kierując się w nieznanym kierunku. Trochę tak błądził po korytarzach, aż w końcu nie natrafił na pusty pokój, którego jedynym, acz ubogim wyposażeniem były dwa malowidła. Obrazy wydawały się być... inne. Bił od nich pesymizm, co wprawiało oglądającego w przybity stan. A co najlepsze, dzieła po prostu były gamą kolorów, formujących się w  nieznane szatynowi kształty, więc to było naprawdę nietypowe, że coś tak pozornie zwykłego mogło mieć na niego jakikolwiek wpływ. Nie chcąc dłużej patrzeć i się smucić, Seth obrócił się na pięcie i wyszedł z pokoju. Był znudzony. Nie miał najmniejszego pomysłu, co może tu robić. Wizja całodniowej medytacji i kontroli umysłu niezbyt mu się podobała, w sumie to przerażała. Chłopak chciał się skontaktować z przyjaciółmi, porozmawiać z nimi, upewnić się, że są cali. Wręcz marzył o tym, aby się dowiedzieć, czyje ciało znaleziono na granicy. Symbol Uroboros wyryty na torsie? Co za potwory, pomyślał chłopak, idąc dalej przed siebie. Nie wiedzieć czemu, jego myśli opanowała obawa. Na nowo w jego głowie pojawiła się ostatnia scena, którą przeżył w Uroboros. To, jak Isaac pomógł mu stamtąd uciec. To niemożliwe, aby on...? Szatyn wzdrygnął się na tę myśl.
- To niemożliwe, prawda? - szepnął nieświadomie pod nosem panicznym tonem.
- Co jest niemożliwe?
Seth odwrócił głowę w kierunku, z którego dobiegł głos. Na widok wysokiego bruneta lekko się uśmiechnął.
- Nie wyglądasz najlepiej. - zauważył Vior, podchodząc do chłopaka.
- Powiedzmy, że mam trochę na głowie. - westchnął.
- To akurat wiem. - zaśmiał się krótko. - Jednak coś wyraźnie wprawia cię w smutek.
Seth uniósł brwi. Naprawdę było to aż tak widać?
- Jakby to ująć... - zmrużył oczy, spuszczając łebek w dół. - Dobija mnie myśl, że znowu muszę spędzić ileś tam czasu nad jakimiś sprawami związanymi z waszym światem.
- Teraz jest to też twój świat. - zauważył wampir.
- Tak, ale... - niepewność w jego głosie dało się wyczuć na kilometr. - Nadal się z tym nie oswoiłem.
- Rozumiem.
- Nawet nie mam jak się  skontaktować z rodziną czy przyjaciółmi. Brakuje mi kontaktu z nimi. Tyle czasu się z  nimi nie widziałem, a kiedy już do tego doszło, na nowo musiałem wyjechać. Na dodatek wujek powiedział mi, iż przy granicy znaleziono czyjeś ciało, a żeby było ciekawiej, na torsie tej osoby wyryty był wąż. - powiedział na jednym wdechu ze zrezygnowaniem.
- Ciało? - powtórzył Vior, unosząc brwi. Zaraz po tym założył ręce na klatce  piersiowej, wyraźnie zastanawiając się nad czymś.
- Tak. - szatyn skinął głową, po czym cicho westchnął. - Może to trochę nie na miejscu, ale ciekawi mnie, kto to taki. - przygryzł dolną wargę. - Mam pewną obawę i nie chcę, aby się sprawdziła. - podrapał się w tył głowy. Vior nadal milczał, w spokoju wysłuchując nastolatka. Seth, widząc że wampir czeka na ciąg dalszy, postanowił kontynuować. - Chodzi o Uroboros, a konkretnie jedną osobę należącą do nich. Na imię ma Isaac. Pomógł mi się stamtąd wydostać. - spuścił wzrok.
- I dlatego podejrzewasz, że mógł przez to źle skończyć? - dopowiedział sobie Vior, co, jak się okazało, było trafne, gdyż Seth niemal od razu pokiwał głową na potwierdzenie tych słów.
- To mnie martwi i jednocześnie przeraża. Isaac nie zasłużył na taki los. Bardzo różnił się od pozostałych, wierz mi. - rzucił wampirowi pewne spojrzenie. - Chciałem, aby uciekł ze mną, lecz odmówił. - posmutniał. - Co, jeśli tamci się  dowiedzieli, iż miał on coś wspólnego z moją ucieczką...? Z pewnością by mu nie odpuścili. Przecież Aiden zginął przez sam fakt, iż był dla mnie ważny i im w jakiś chory sposób zagrażał. Już się boję myśleć, co mogliby zrobić osobie, która pomogła uciec temu pożądanemu Owocowi Końca. - zaśmiał się gorzko.
- Takie rozmyślania nie są zdrowe. - rzekł Vior. - Prowadzą do przeróżnych negatywnych myśli i obaw.
- Nic nie poradzę, że taki już jestem. - opuścił bezwładnie ręce.
- No i nie musisz. To prawda, że najlepiej by było, gdybyś po  prostu porzucił wszystkie obawy i złe myśli, by oddać się najważniejszym sprawom, ale no właśnie. Czym są te najważniejsze sprawy? - uśmiechnął się kącikiem. - Może i jesteś rozkojarzony, wiecznie rozmyślasz o miliardzie rzeczy na raz, jednocześnie się nimi przejmując, ale to właśnie jest twój charakter. To jesteś ty.
Seth lekko rozdziawił buzię. Jego oddech ugrzązł gdzieś w płucach, powodując tym samym zaprzestanie czegokolwiek. Chłopak po prostu stał w bezruchu, z niedowierzaniem patrząc na stojącego przed nim wampira.
- Jesteś chyba jedyną osobą, która nie trąbi mi na okrągło, że powinienem się zmienić, bo mój charakter jest okropny. - powiedział w końcu.
- Może dlatego, że mam już swoje lata i wiem, na czym tak naprawdę polega piękno człowieka. Na jego wnętrzu. Twoje jest zadziwiająco czyste. Pomimo wszelkich trudności, cały czas masz nadzieję, że może jednak wydarzy się coś pozytywnego. Chcesz jak najlepiej dla innych, przejmujesz się nawet tymi ludźmi, których nie znasz. Bez wątpienia jesteś dobrą osobą.
- Ale czy bycie dobrym w każdej sytuacji jest odpowiednie? - spytał szatyn.
- Dobro to też  pojęcie względne. - zauważył, nie przerywając kontaktu wzrokowego z nastolatkiem. - Nie zawsze musisz być dobry dla innych. Czasem bądź taki dla siebie i tylko dla siebie samego. Rozumiesz, co mam na myśli?
- Chyba tak. - zgodził się, co trochę go rozluźnieniło i przede wszystkim dało do myślenia.
- Cieszę się. - zmierzwił chłopakowi włosy, łagodnie się uśmiechając. Seth poczuł się o niebo lepiej po tej rozmowie. - No to możemy się zbierać. - zaczął iść przed siebie.
- Dokąd? - Seth podążył za wampirem, obdarowując go pytającym spojrzeniem.
- Jak to dokąd? - zaśmiał się. - Czy nie chciałeś sprawdzić, co dzieje się w Mysterious Rises?
Nastolatkowi momentalnie zaświeciły się oczy. Czy to oznacza, że będzie mógł spotkać się z Susan i Liamem? Sprawdzić, co u Jane i wujka Andy'ego? No i przede wszystkim rozwiać obawę dotyczącą Isaaca.
- Dzięki, Vior. - powiedział cicho.
- Nie masz mi za co dziękować. Przecież nie mam prawa cię tutaj trzymać. Owszem, sprawa Sartaela jest ważna, ale o wiele ważniejsze jest to, czego ty sam pragniesz.
Seth zrozumiał, że Vior nie był jego wrogiem. Wiedział to wcześniej, lecz  dopiero teraz uświadomił sobie, jak wiele wampir dla niego robił. Teraz nie była na to odpowiednia chwila, dlatego Seth postanowił poczekać z tym do momentu, aż wszystkiego się nie dowiedzą. Stwierdził, że nie ma co ukrywać przed Viorem sprawy Sartaela. Powie mu o wszystkim i  poradzi się, co powinien zrobić.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic