piątek, 3 marca 2017

"Desirable blood" - Rozdział 40

Desirable blood


Gatunek: Yaoi, Tajemnice, Nadprzyrodzone, Wampiry.
Numer rozdziału: 40.
Autor: Chizu Chan.




- Co tu robisz, Sethie? - spytał blondyn, nie odrywając oczu od zmieszanej twarzy szatyna. Seth, słysząc zrobnienie swojego imienia wymawiane przed przyjaciela, momentalnie się rozczulił. Nie wiedział, dlaczego tak reagował. To było dla niego nieco dziwne, jednak przed wzgląd na inne problemy na głowie, na razie o tym nie rozmyślał.
- Trochę zgłodniałem. - mimowolnie złapał się za brzuch.
- Myślałem, że zrobiłeś sobie drzemkę.
- Tak było. - potwierdził, kiwając głową. - Ale cóż, jedzenie ponad snem, no nie?
- Zawsze miałeś wilczy apetyt. - zaśmiał się melodyjnie. - Co jest dziwne, bo tyle jesz, a  jesteś taki chudy. - pokręcił głową z łagodnym uśmiechem.
- Najwyraźniej mam szczęście. - nadął policzki, co wyglądało śmiesznie. Seth czuł się trochę urażony, bo jakby nie patrzeć, został porównany do typowego chucherka. Mimo że było to zgodne z prawdą, chłopak nadal się trochę oburzał. Nie na poważnie, rzecz jasna. Seth nie mógłby się złościć na Noaha przez tak błahy powód.
     Gdy usłyszał ciche odchrząknięcie, zwrócił się w stronę dziewczyny, która przez cały czas stała tuż obok i  się wszystkiemu przysłuchiwała w milczeniu.
- Jeszcze się  nie poznaliśmy. - wyciągnęła rękę w stronę szatyna, przybierając łagodny wyraz twarzy. - Jestem Kate.
     Seth uścisnął dłoń brunetki, przedstawiając się, co w sumie nie było  koniecznie, bo każdy tutaj doskonale go znał. Ale kultura wymagała pewnych czynności.
    Kate była wysoką, szczupłą dziewczyną o czarnych, prostych włosach sięgających za łopatki. Oczy miała w kolorze piwnym, które zrobił wachlarz ciemnych, gęstych rzęs. Wspaniale kontrastowały z bladą, zadbaną cerą. Co tu więcej opisywać, była ładną kobietą, choć nie w stylu Setha.
- To miejsce, w którym żyją same wampiry, więc niestety, ale będziesz  musiał zadowolić się torebką krwi. - powiedziała z pełną powagą, na co Seth uniósł brwi.
- Nie strasz go, Kate. - Noah szturchnął dziewczynę w ramię, na co ta zaśmiała się cicho i na nowo zwróciła do szatyna.
- Tylko żartowałam. - wytknęła mu język. - Vior zadbał o wszystko. Chyba. - dodała po chwili, a następnie wzruszyła ramionami i poszła w swoją stronę. Seth odprowadził ją wzrokiem do momentu, aż nie zniknęła mu z pola widzenia, po czym na nowo zerknął na  przyjaciela. Posłał mu lekko zdziwione spojrzenie.
- Em... Że tak spytam, co? - uniósł jedną brew, nie wiedząc, jak inaczej zareagować. Noah podrapał się w tył głowy, zastanawiając się, jak odpowiedzieć na to pytanie.
- Kate jest specyficzna. - powiedział niepewnie.
- Chyba tak. - zgodził się.
- Nieważne. - wampir wzruszył ramionami. - Mówisz, że jesteś głodny? - nie zaczekał na odpowiedź, tylko chwycił szatyna za rękę i pociągnął za sobą.
     Szli przez  długi korytarz w milczeniu, aż wreszcie skręcili w pewne pomieszczenie, w którym Seth jeszcze nie miał okazji być. Pokój zrobiły liczne obrazy i malowidła, które nadawały całości dość pozytywnego charakteru. Na środku jadalni stał długi stół w kolorze miodowym, przy którym ustawione było osiem krzeseł o tym samym odcieniu. Kilka  metrów dalej w ścianie znajdowało się przejście w kształcie łuku, prawdopodobnie prowadzące do kuchni. Noah poprowadził przyjaciela do stołu, po czym kazał mu usiąść, by po chwili zniknąć za  ścianą. Parę minut później do nozdrzy Setha dotarł miły zapach, na który aż spotęgowało się uczucie głodu, które już jakiś czas mu towarzyszyło. Kolejne sekundy były istną katorgą, jednak kiedy po upływie dłuższej chwili Noah na nowo znalazł się w jadalni, tym razem trzymając w jednej ręce duży talerz z ciepłym, parującym posiłkiem, a w  drugiej szklankę soku, Seth wyszczerzył się jak małe dziecko i zamrugał kilka razy, jakby niedowierzał temu widokowi.
- Noah, ja cię normalnie kocham. - wyznał, kręcąc głową, na co wampir trochę się zdziwił. Domyślił się jednak, że przyjaciel nie mówił tego na poważnie, dlatego bez słowa podszedł do stołu i ułożył na nim naczynia.
- Smacznego. - łagodnie zmrużył oczka, siadając obok szatyna. Seth niemal od razu wziął się za posiłek, wypychając policzki idealnie zgrillowanym kurczakiem, a następnie dokładając jeszcze parę warzyw. Wszystko popił sokiem marchewkowym, by po chwili na nowo powtórzyć całą czynność i tak do momentu, aż talerz nie pozostał pusty, szklanka podobnie. - Smakowało? - dopytał, choć znał odpowiedź, widząc zadowoloną twarz przyjaciela.
- Mhm. - pokiwał głową, zamykając oczy.
- Cieszę się.
- Nie wiedziałem, że potrafisz gotować. - spojrzał na blondyna, który przez cały ten czas mu się przyglądał.
- Taki posiłek to żadna większa filozofia. - wzruszył ramionami.
- Dla osoby, która nawet wodę potrafi przypalić, wierz mi, taki posiłek to coś wspaniałego.
     Noah zaśmiał się melodyjne. Poparł podbródek o dłoń, nie  odrywając oczu od rozmarzonej twarzy szatyna.
- No i na dodatek od dłuższego czasu nic nie jadłem. - westchnął. - Coś za dużo mam na głowie. - podrapał się w tył głowy. - Kim dla ciebie jest Kate? - wypalił nagle, trochę dziwiąc wampira.
- Kim dla mnie jest...? - powtórzył, unosząc brwi. Widząc zniecierpliwione spojrzenie szatyna, postanowił odpowiedzieć. - Kimś w rodzaju mojej dziewczyny.
     Seth momentalnie rozdziawił buzię. Wpatrywał się w blondyna w kompletnym szoku, nie mogąc wydusić z siebie nic sensownego.
- Co cię tak zdziwiło? - Noah zaśmiał się nerwowo. - To aż takie nietypowe?
- C-cóż... - zająkał się, odwracając wzrok. - Nie sądziłem, że to usłyszę.
- Dlaczego? - to pytanie zadał dość poważnym tonem, co zresztą Seth zdołał od razu zauważyć.
     Uświadomił sobie, co takiego powiedział. Co gorsza, nie wiedział, jak teraz może  się z tego wybronić.
      No i była jeszcze jedna rzecz.
      Dlaczego, do cholery, poczuł się zazdrosny?!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic