piątek, 3 marca 2017

"Desirable blood" - Rozdział 38

Desirable blood


Gatunek: Yaoi, Tajemnice, Nadprzyrodzone, Wampiry.
Numer rozdziału: 38.
Autor: Chizu Chan.




     Kolejne minuty mijały, a kobieta jak milczała, tak nadal nic nie mówiła. Cały czas  przyglądała się szatynowi z nieopisanym wyrazem twarzy, co jakiś czas spojrzeniem wyrażając lekkie zdziwienie. Chłopak momentami miał wrażenie, jakby czarnoskóra odczytywała jego myśli, lecz nie wiedział, jaka była prawda. Póki  co jedynie czekał, aż dostanie jakikolwiek znak. 
     Iruoma w końcu zamknęła oczy i cicho westchnęła pod nosem. Zaraz po  tym na nowo skierowała ślepia na brązowowłosego, tym razem się odzywając.
- Jak się czujesz? - spytała łagodnym tonem, który szczerze mówiąc nie bardzo jej pasował. Do całokształtu kobiety bardziej pasowałaby niższa barwa, ta natomiast należała do tych wyższych, w kategorii blisko piskliwych.
- Jestem trochę skołowany. - wyznał, uśmiechając się nieśmiało.
- Jesteś w stanie na zawołanie pozbyć się sprzecznych myśli? Takich, które potrafią dość konkretnie zawrócić w głowie?
- Nie. - zaprzeczył, kręcąc łebkiem. Domyślał się, iż była to dość kluczowa informacja, dlatego wolał nie owijać w bawełnę i mówić prawdę, niczego nie przeciągając. - Nie sądzę, aby to było proste zadanie. - dodał po chwili ciszy, wzruszając ramionami.
- Kontrola własnego umysłu wymaga ciężkiej pracy i skupienia. Jednak i tak niektórzy nie potrafią podołać zadaniu. - oznajmiła, nie odrywając oczu od twarzy chłopaka.
- Nie zdziwiłbym się, gdybym należał do tej grupy. - powiedział cicho, na końcu wzdychając pod nosem.
- Nawet jeśli, to i tak jest pewien sposób, który byłby w  stanie ci pomóc. Jednak wątpię, aby ci się spodobał.
- O czym pani mówi? - zainteresował się i tego nie ukrywał. Podejrzewał, iż całkowita kontrola nad myślami nie będzie należała do prostych zadań, jak i obawiał się, iż po prostu temu nie podoła. Dlatego chciał czym prędzej poznać alternatywną wersję, aby w razie czego móc się na nią jakoś przygotować. Z punktu widzenia osoby trzeciej mogło to wyglądać na typowe pójście na łatwiznę, jednak w rzeczywistości było nieco inaczej. Seth po prostu chciał już z góry wiedzieć, czego się spodziewać.
- Zakładam, że wiesz, jaką moc posiadają wampiry.
- A konkretniej? - przechylił głowę na bok. Mówienie o jakiejś mocy było dość niejasne. W końcu wampiry tak jakby posiadały ich trochę, jeśli mowa o super sile, wyostrzonych zmysłach i tak dalej.
- Hipnoza. - uśmiechnęła się, na wskutek czego w jej policzkach pojawiły się malutkie dołeczki. Z takim wyrazem twarzy wyglądała znacznie młodziej, całkiem uroczo. Zupełne przeciwieństwo tej poważnej kobiety, która jeszcze chwilę temu zasiadała przed szatynem.
- Coś tam wiem. - skinął głową, czekając, aż usłyszy trochę więcej.
- W  przypadku, gdyby twoje własne siły zawiodły, można się posłużyć tą umiejętnością. - wyznała, tracąc uśmiech z  twarzy. Powiedziała coś nieciekawego?
- Nie rozumiem, dlaczego ta opcja miałaby mi się nie spodobać.
- Mimo że brzmi dość kusząco i wydaje się łatwą alternatywą, ma pewien haczyk. - zmrużyła oczy, co dodało jej jeszcze więcej powagi. - Wiązałoby się to z pozbyciem się kilku twoich uczuć.
     Seth uniósł brwi. O czym ta kobieta mówiła? Wymazanie uczuć? Przecież  to właśnie uczucia i emocje były czymś, co pozwalało chłopakowi czuć się w miarę normalnie w tak nieobliczalnym świecie.
- Domyślam się, że to ci nie pasuje. - powiedziała po krótszej chwili ciszy, wygrywając Setha z rozmyślań.
- To chyba oczywiste. - zmarszczył brwi. Jednak mimo zdania, jakie posiadał na ten temat, chciał zdobyć więcej informacji. - O jakie uczucia chodzi?
- Ludzkie. - zaśmiała się gorzko. - To w sumie dość logiczne. Aby mieć pełną kontrolę nad swoim umysłem i nie przejmować się niczym, co mogłoby zagrozić, nie można odczuwać żadnego współczucia, empatii czy troski.
- Czyli w sumie ktoś musiałby użyć siły, aby zmienić cały mój charakter? - pokręcił głową. - Nie ma mowy.
- Dlatego postaraj się zrobić wszystko, co w twojej mocy, aby siłą woli odciągać się od niebezpieczeństw.
- Najpierw musiałbym poznać jakąś metodę, jak tego dokonać. Albo chociaż wskazówkę, jak zacząć zmierzać w  tym jednym, konkretnym kierunku.
- Prawda. - zgodziła się, na nowo się uśmiechając.
     W czasie, kiedy kobieta zaczęła coś tłumaczyć, Seth na nowo poczuł to coś. Spiął się na samą myśl, że znowu będzie musiał przez to przechodzić. Już miał powiadomić Iruomę o tym dziwnym uczuciu, jednak przeszkodził mu dobrze znajomy głos, który po chwili rozbrzmiał w jego głowie. 

     Nie panikuj, Seth

     Spiął ramiona. Nie wiedział, co zrobić. W głowie miał mnóstwo myśli, każda przewijała się błyskawicznie, po chwili wpuszczając na swoje miejsce kolejną. Chłopak przeraził się na samą myśl, że będzie  musiał zacząć nad tym panować. Przecież to były naturalne reakcje na coś niespodziewanego. Jak niby miałby zacząć nad tym panować...? 

     Wiem, że tego nie zrobisz, ale zaufaj mi. Nie chcesz, aby nas rozdzielili. 

     Co?
      Momentalnie na jego twarzy pojawiło się zdziwienie połączone ze zmieszaniem.
- Coś nie tak, mój drogi? - spytała kobieta, zauważając nowe emocje na twarzy chłopaka.
     Seth obdarował ją niepewnym spojrzeniem, jednak po chwili się otrząsnął i zapewnił, iż wszystko jest w porządku. Coś czuł, że będzie tego żałować. 

     Dziękuję

     Za co?
     Uważał to za głupotę, ale postanowił spytać w myślach, co Sartael miał na myśli. Nie oczekiwał odpowiedzi. 

     Że nic jej nie powiedziałeś. 

     A  powinienem, co?
      Starał się panować nad mimiką, co przychodziło mu z trudem. Ale koniec końców jego twarz nic nie wyrażała.

     Nic nie rozumiesz. Jestem cząstką ciebie. Jeśli pozwolisz, aby mnie na nowo zapieczętowano, to tak, jakbyś pozwolił, aby umarła część ciebie samego. 

     O czym ty mówisz, Sartaelu?
     Seth przełknął ślinę, cudem nie przybierając zszokowanego wyrazu. To było ciężkie jak diabli. 

     Porozmawiajmy, proszę. Nie tak, jak teraz, bo stwarzamy ryzyko zdemaskowania. 

     Więc jak chcesz to zrobić?
    Na myśl, że znowu będzie musiał wrócić do tego opanowanego ciemnością miejsca, wzdrygnął się.

     Tak, jak na początku naszej małej znajomości. 

     Zaśmiał się łagodnie, co jeszcze  bardziej zbiło szatyna z tropu.
     Nie, Seth, nie chcesz tego.
    Choć raz posłuchaj Viora. Posłuchaj innych, którzy wiedzą, co dla ciebie dobre i bezpieczne. Już zapomniałeś, jak dzięki niemu zabiłeś trójkę osób? Jak przez jego kłamstwo trafiłeś do Uroboros? Jak niemal nie przejął nad tobą kontroli? I ty jeszcze chcesz przystać na jego propozycję?
     W porządku.
      Powiedział w myślach i spojrzał na Iruomę, ignorując resztę swoich myśli.
- Dziękuję za wskazówkę. Z pewnością z niej skorzystam. - lekko skinął głową, a po chwili zorientował się, co właśnie zrobił. Mimo że przez cały czas prowadził dialog we własnych myślach i był na nim całkowicie skupiony, doskonale wiedział, co mówiła kobieta, choć jej nie słuchał.
     Podniósł się z miejsca i opuścił pomieszczenie. Kiedy znalazł się na długim, przestronnym korytarzu, oparł się plecami o ścianę i spojrzał w górę.
     Czyli jest w stanie to zrobić.
     Może tego dokonać, bez  zabawy w usuwanie uczuć.
     Ale co z tego, skoro już podjął decyzję?
    W ciszy skierował się tam, skąd przyszedł. Chciał spytać Viora o jakiejś miejsce do spania, wiadomo w  jakim celu.
     Jesteś idiotą, Seth.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic