piątek, 3 marca 2017

"Desirable blood" - Rozdział 37

Desirable blood


Gatunek: Yaoi, Tajemnice, Nadprzyrodzone, Wampiry.
Numer rozdziału: 37.
Autor: Chizu Chan.




    Vior zszedł po schodach powoli, po czym zatrzymał się tuż przed szatynem, od razu posyłając mu pokrzepiające spojrzenie. Gdy się uśmiechał, wyglądał naprawdę łagodnie. Nikt nie powiedziałby, iż mężczyzna był zimnym, bezdusznym krwiopijcą. Może dosłownie nim nie był, jednak w pewnym sensie realia przekładały się na to określenie.
      Nie chcąc dłużej zwlekać, cicho odchrząknął, po czym zwrócił się do nastolatka.
- Coś się stało, prawda? - pytanie co prawda skierował do Setha, jednak nie zaczekał na jego odpowiedź. Zamiast tego wzrok przeniósł na stojącego kawałek dalej blondyna i posłał mu pewne spojrzenie. Noah zrozumiał, co ono oznaczało.
- Musisz jak najszybciej wysłać go do Iruomy. - powiedział, na co Seth uniósł brwi. Kojarzył to imię. Już je gdzieś usłyszał, tylko gdzie...
- Najpierw na spokojnie wyjaśnij, co takiego się wydarzyło. Nie bez powodu przyszedłbyś tutaj tak szybko. Nie po tym, jak dopiero co wyrwałeś się z tego miejsca. - zaśmiał się w przygnębiający sposób.
- Dobrze wiesz, co takiego. - westchnął, jednak mimo wszystko postanowił kontynuować. - Mamy szczęście, że Seth jest taki uparty. Gdyby nie ta cecha, nie wiem, czy nie mielibyśmy teraz małego problemu. - nie wyglądał, ale był kłębkiem nerwów. - Sartael chwilowo przejął nad nim kontrolę.
     Vior wytrzeszczył oczy na Noaha, co było niecodziennym widokiem dla tego drugiego.
- Nie żartujesz, jak mniemam. - przełknął ślinę z grobowym wyrazem twarzy.
- Z czegoś takiego bym nie żartował, dobrze  o tym wiesz. - cicho westchnął, jakby był już zmęczony zachowaniem Viora.
- Ano tak, w końcu mowa o nim. - przelotnie rzucił spojrzeniem na Setha, lekko się uśmiechając. - Nie zrobiłbyś niczego, co mogłoby mu zaszkodzić, co? - poruszał sugestywnie brwiami, na co Noah prychnął i odwrócił głowę w przeciwnym kierunku.
     Seth w ciszy obserwował tę spierającą się dwójkę. Nie wiedział, jak interpretować słowa Viora, które swoją drogą trochę go uszczęśliwiły. Bo przecież otwarcie przyznał, iż Noah dbał o niego jak nikt inny.
- Dobrze, Seth. - Vior zwrócił się wreszcie do chłopaka, skupiając na sobie całą jego uwagę. - Muszę cię rozczarować, ale jednak tak szybko nie wrócisz do domu.
- Eh. - westchnął, nie mówiąc nic więcej. Nie wiedział, co mógłby jeszcze dodać. W tej chwili był po prostu przybity. Kiedy wreszcie pomyślał, że na nowo będzie  mógł żyć jak zwykły nastolatek, chodząc do szkoły i spotykając się z przyjaciółmi, bolesna rzeczywistość ponownie zadała mu cios prosto w twarz. - Czy w ogóle kiedykolwiek tam wrócę...? - zmrużył oczy, skupiając spojrzenie na czubku swojego prawego buta. Zadał to pytanie cicho, jednak doskonale wiedział, iż oba wampiry bez problemu usłyszały całość. Gdy nie usłyszał odpowiedzi przez  dłuższą chwilę, ponownie westchnął, po czym uniósł głowę do góry. Wyłapał spojrzenie Viora i już nie dał mu uciec. - Bądź ze mną szczery, proszę. Nie wymagam nic więcej. - spojrzenie chłopaka było pewne. To się podobało wampirowi.
- W takim razie odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie... - zrobił pauzę, którą przeciągnął przez krótszą chwilę. - Od ciebie samego zależy, jak szybko wrócisz do domu.
     Seth, słysząc dokładnie to, jedynie wywrócił oczami, co zmieszało czarnowłosego wampira.
- Nie chcę wyjść na niemiłego, ale naprawdę mam już dość takich niejasnych odpowiedzi. - zacisnął dłonie w pięści. Vior pozostał w ciszy. Wiedział, że chłopak jeszcze nie skończył. - Czy chociaż raz nikt nie może mi powiedzieć czegoś w normalny sposób? Bez pitolenia o tym, że wszystko zależy ode mnie. Wierz mi, że tyle to ja wiem, wbrew pozorom nie jestem aż takim debilem. - Noah zaśmiał się pod nosem, jednak Seth nie zwrócił na to uwagi i kontynuował. - To, na czym mi zależy, to informacja mówiąca, co mam zrobić, aby jak najszybciej się tam znaleźć.
     Vior lekko się uśmiechnął. Zaraz po tym powrócił do poprzedniego wyrazu twarzy i cicho odchrząknął, szykując się na powiedzenie czegoś ważnego.
- Trzeba było tak od razu. - przechylił głowę na bok. - Taki podobasz mi się o wiele bardziej.
- Prawda. - dodał Noah, odwracając się w stronę przyjaciela. - Byłoby miło, gdybyś pozostał w takiej wersji, a nie brał się za ponowne rozpaczanie, bo trzeba na jakiś czas odrzucić wygodę i trochę się pomęczyć.
     Vior uniósł brwi. Nie spodziewał się takich słów. Nie ze strony Noaha. W myślach jednak pogratulował blondynowi, gdyż w pełni podzielał jego słowa, lecz nie chciał tego mówić na głos.
- Musisz się pogodzić z faktami. Nie jesteś zwyczajnym nastolatkiem, więc nie wymagaj takiego życia. Twoje teraz opiera się na przetrwaniu. Być może brzmi to brutalnie, ale takie są realia i musisz  je zaakceptować, czy ci to pasuje czy nie. - kontynuował blondyn, wprawiając i Setha, i bruneta w coraz większe zdumienie. - Oczywiście jestem w pełni świadom, że tak po prostu nie spodoba ci się fakt, iż wokół ciebie mogą ginąć ludzie i nic z tym nie możesz zrobić, jednak musisz to zaakceptować. Nie że możesz albo powinieneś. Musisz. Bo inaczej w pewnym momencie dopadnie cię zguba.
     Seth przełknął ślinę. Był pod wrażeniem. Doskonale wiedział, że ktoś w  końcu nie wytrzyma z jego zachowaniem i podejściem, w związku z czym w  końcu usłyszy tego typu słowa, jednak  nie spodziewał się, że usłyszy to od przyjaciela. Od tej konkretnej osoby, która zawsze stała za nim murem, nieważne czy chłopak miał rację czy też jej nie posiadał. To było coś nowego.
     Jednak Seth miał tę świadomość, iż Noah też się zmienił. Już nie był tą samą osobą. Wcześniej tego nie dostrzegał, czy może raczej nie chciał dostrzegać, ale teraz już wiedział, jak wygląda sytuacja. Wampir miał wszystko pod kontrolą i nie wahał się zrobić czegoś, co mogłoby się na nim odbić. Był w  stanie podjąć ryzyko, doskonale wiedząc, jakie negatywne skutki może ono przynieść. Mimo to był w stanie to zrobić.
     Przez dłuższą chwilę milczał, jednak wreszcie przeniósł widok z własnych sznurówek na twarz przyjaciela i wziął krótki wdech.
- Zmienię się. Zrobię to nie dla dobra innych, ale siebie samego. - skinął głową, a następnie skierował spojrzenie na Viora. - To gdzie się spotkam z tą Iruomą?
     Wampir oparł dłoń na biodrze, kręcąc głową z niedowierzania. Podobał mu się taki obrót spraw. Było  to bardzo na rękę. Nie tylko jego, ale w sumie każdego. 
- Możesz nawet zaraz. Ona tu już jest. - wzruszył ramionami, po czym przesunął się na bok i wskazał dłonią na schody. - Wejdź na górę i skieruj się na prawą stronę. Wydaje mi się, że sam bez problemu ją odnajdziesz.
     Seth westchnął pod nosem, jednak nie nie powiedział, tylko podążył za instrukcją wampira. Po przejściu wszystkich stopni, skręcił w zamierzonym kierunku, stawiając niewielkie kroki.
      Vior odprowadził wzrokiem nastolatka do momentu, aż ten nie zniknął mu z pola widzenia. Wtedy spojrzał na blondyna stojącego kilka metrów dalej. Noah wlepił w niego swoje duże, niebieskie ślepia, które w chwili obecnej nie wyrażały żadnych emocji.
- Nie spodziewałem się usłyszeć takich słów od ciebie~. - odsłonił rząd  równych, jasnych zębów. Noah na to jedynie wywrócił oczami. - Gdyby tylko Seth wiedział, jaki jesteś naprawdę.
- Jaki? - złapał wampira za słowo.
- Bezduszny. - wzruszył ramionami. -  Chyba.
- Chyba? - uniósł brwi, przechylając głowę na bok.
- Sam do końca nie wiem, jak to określić. - wzruszył ramionami z obojętną miną.
- Mówi się trudno. - blondyn niespecjalnie przejął się słowami wampira. - Wydaje mi się, że on to dobrze wie. - skupił na sobie poważne spojrzenie Viora. - A czy to zaakceptuje... nie wiem. - pokręcił głową. - Jednak jeśli naprawdę  chce być moim przyjacielem, musi to zrobić. W  innym wypadku się nie dogadamy. Nic nie poradzę, że stałem się paskudnym wampirem, całkowicie pozbawionym uczuć.
- Mylisz się. - wtrącił brunet.
- Czyżby? - uniósł jedną brew, wyczekując ciągu dalszego.
- Troska to też uczucie. A przecież cały czas obdarowujesz nią tego chłopaka. - uśmiechnął się ciepło. - To nie tak, że przemiana robi z ciebie jakiegoś socjopatę. Pewne emocje czy pragnienia w nas pozostają, nieważne czy tego chcemy. Seth był dla ciebie kimś ważnym, prawda? - w odpowiedzi otrzymał skinięcie głową. - Właśnie. Nadal będzie ważny, nawet jeśli będziesz odczuwać to w nieco inny sposób. Ale prawda jest taka, że cały czas darzysz troską tego chłopaka. Zależy ci na nim.
- Jest moim przyjacielem. - wzruszył ramionami. - Był mi najbliższą osobą, zanim się zaszyłem w tym miejscu. - rozejrzał się wokół siebie. - Nie rozumiem. Chwilę temu sam stwierdziłeś, że jestem bezduszny. - zmarszczył brwi.
- Tak, ale jeśli nie chodzi o niego. - zaśmiał się głupkowato, gdyż sam nie wiedział, co miał na myśli. Już się pogubił w tym, co chciał przekazać. - Może zapomnijmy o tym, sam się pogubiłem.
- Brak mi słów. - westchnął.
- No mi też. - nie przestawał się śmiać. Noah jedynie pokręcił głową i skierował się na schody, zostawiając Viora za sobą. Zignorował jego głos i udał się do pokoju, w którym żył przez ostatni odcinek czasu.
     Seth tymczasem znalazł się w przestronnym, jasno zdobionym pokoju, na końcu którego zasiadała ciemnoskóra kobieta. Szybko wyczuła obecność chłopaka, w związku z czym otworzyła swoje niezwykle oczy i skierowała je na te szatyna. Zwykłym kontaktem wzrokowym zaleciła mu, aby usiadł na wolnym miejscu. Nastolatek bez problemu to zrozumiał. Już po chwili zajmował miejsce naprzeciw kobiety, w ciszy wyczekując, aż ta cokolwiek powie. Jakie było jego zdziwienie, kiedy kolejne minuty mijały, a ta po prostu spoglądała na niego w milczeniu.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic