sobota, 18 lutego 2017

"Desirable blood" - Rozdział 35

Desirable blood


Gatunek: Yaoi, Tajemnice, Nadprzyrodzone, Wampiry.
Numer rozdziału: 35.
Autor: Chizu Chan.






                Po otworzeniu oczu, Seth nie dostrzegł kompletnie nic. Znajdował się w miejscu przepełnionym ciemnością, gdzie nie było nikogo ani niczego, nie licząc jego samego. Był tutaj tylko on, pełen obaw, iż dzieje się coś nieciekawego. Powoli rozejrzał się na boki, starając się na siłę wyjść na opanowanego, co poniekąd wychodziło, jednak, na jego nieszczęście, niczego to nie zmieniło. Nadal znajdował się w tym samym miejscu. Czuł nieprzyjemny chłód. Potarł ramiona dłońmi, myśląc, że to coś da, lecz ta czynność nie przyniosła mu żadnego pozytywnego skutku. Westchnął cicho, nie mając najmniejszego pomysłu, co zrobić. W końcu zaczął iść przed siebie. Miał wrażenie, jakby droga ciągnęła się w nieskończoność. Tak też prawdopodobnie było.
- Seth? – Noah postanowił spytać ponownie. Łudził się, że może jednak tym razem chłopak się ocknie po usłyszeniu jego głosu. Przeżył niemałe zdziwienie, kiedy szatyn zamrugał parę razy, a następnie jego oczy na nowo zaczęły nabierać blasku. Wampir odetchnął z ulgą, zapominając o dłoniach, które nadal spoczywały na ramionach przyjaciela. – Wszystko w porządku? – troska w jego głosie była niesamowicie wyczuwalna. Z całą pewnością się martwił.
- T-tak... – zmarszczył brwi, sprawiając wrażenie niepewnego swoich słów. – Co się stało…? – obdarował blondyna niezrozumiałym spojrzeniem.
- To prawdopodobnie sprawka Sartaela. – wyznał zgodnie ze swoimi przypuszczeniami, co wywołało dziwną emocję na twarzy szatyna. Noah to zauważył, jednak nie dał nic po sobie poznać.
- To znaczy? – oddychał cicho, nie czując się na siłach na zrobienie czegokolwiek.
- Istnieje szansa, że próbował przejąć nad tobą kontrolę. – dziwnie zmrużył oczy, wzrokiem błądząc po twarzy Setha, która w obecnej chwili wyrażała czystą powagę. – Dlatego musimy szybko udać się do Viora. Jeśli zaczęły dziać się takie rzeczy, możesz być w jeszcze większym niebezpieczeństwie.
                Szatyn przygryzł dolną wargę. Jego twarz zaczęła wyrażać niemały ból.
- Co się dzieje, Seth? – Noah na nowo zbliżył się do twarzy przyjaciela, dokładnie lustrując emocje, które się na niej malowały. Było tu coś niepokojącego.
                Usłyszał głos. Barwę, którą tak doskonale znał, i za którą również tak bardzo tęsknił. Ponownie rozejrzał się na boki, jednak w dalszym ciągu jedyne, co widział, to przytłaczająca ciemność. Próbował krzyknąć, jednak żaden dźwięk nie chciał się wydobyć z jego ust. Zaczął panikować i biec przed siebie, cały czas podejmując się wykrzyczenia czegokolwiek.
- N-nic… – pokręcił głową, która chwilę temu zaczęła nieprzyjemnie boleć, pulsując przy tym nad skronią. Zdobył się na uśmiech, który swoją drogą nie wyglądał na zbyt szczery.
- Nie wyglądasz, jakby nic się nie działo. – wampir oddalił się kawałek, nie odwracając wzroku od przyjaciela nawet na sekundę. Coś go niepokoiło w tym wszystkim.
                Pokonywał kolejne odległości, z czasem tracąc jakąkolwiek nadzieję, iż znajdzie koniec tej drogi. Czarny korytarz ciągnął się w nieskończoność, a chłód, który chłopak odczuwał, nie ustępował nawet na moment. Westchnął z rezygnacją, po czym zacisnął dłonie w pięści.
                Wiem, co próbujesz zrobić, ale nie dam się tak łatwo! – krzyknął w myślach, spoglądając w górę, gdzie po chwili ujrzał niewielki promień światła. Jego oczy zaświeciły się z nadzieją, iż to pewnego rodzaju odpowiedź. Zamknął patrzałki i skupił myśli na wszystkim, co jest dla niego ważne. Na zadaniu, które go czeka. Znajomych, którzy na niego liczą. Przyjacielu, za którym tak bardzo tęsknił przez te lata. Nie mógł tego wszystkiego stracić. Musiał coś zrobić.
- Chodź, musisz usiąść. – Noah pociągnął szatyna za rękę do salonu, po czym pchnął go na sofę, aby ten mógł usiąść, gdyż wyglądał tak, jakby sam, bez pomocy innych, nie był w stanie niczego zrobić. Na nowo zrobił się nieobecny. Blondyn przełknął ślinę. Już powoli domyślał się, skąd to dziwne zachowanie jego przyjaciela. Zbliżył się do chłopaka, po czym przystawił usta do jego ucha i szepnął. – Seth, słyszysz mnie? – ciało szatyna lekko drgnęło. Wampir uznał to za pozytywną odpowiedź. – Jestem pewien, że mnie słyszysz. – posługiwał się bardzo łagodnym, uspokajającym tonem.
                Tak było. Głos blondyna docierał do Setha. Mimo że chłopak nic wokół siebie nie dostrzegał, nie licząc niewielkich plamek światła nad sobą, słowa wypowiadane przez jego przyjaciela robiły się coraz bardziej wyraźne i tym samym głośniejsze.
- Musisz się uspokoić i wyciszyć umysł. – kontynuował, szepcząc prosto do ucha brązowowłosego. Blondyn wygodnie usiadł przy przyjacielu, łagodnie gładząc go po włosach, mając nadzieję, iż to również do niego dotrze. – Myśl o tym, że chcesz wrócić, odzyskać świadomość. Skup się na tym.
                Chłopak nieświadomie pokiwał głową. Lekko przygryzł dolną wargę, nabierając większą ilość powietrza do płuc. Po tym zrobił to, co zalecił mu Noah. Skupił całe swoje myśli na sobie. Na kontroli tego, co go otacza i gdzie powinien się znajdować. Zaczął odczuwać delikatne mrowienie w opuszkach palców. Towarzyszyło mu również miłe uczucie, zupełnie jakby ktoś głaskał go po głowie. Odprężył się dzięki temu.
- Oddychaj spokojnie i przede wszystkim się nie stresuj. Nie jesteś sam. – uśmiechnął się kącikami, uważnie obserwując twarz Setha, na której powoli na nowo zaczęły pojawiać się kolory. Zmierzał w dobrym kierunku. – Dobrze, jesteś bardzo blisko celu. – zjechał nadgarstkiem z włosów na ramię, a następnie podążył wzdłuż ręki w dół, zatrzymując się na drobnej dłoni. Niepewnie ją uścisnął, a kiedy poczuł lekkie odwzajemnianie czynności ze strony przyjaciela, odetchnął z ulgą. Chłopak powoli wracał na ziemię.
                W końcu otworzył oczy. Niepewnie zamrugał kilka razy, po czym przeniósł wzrok na osobę siedzącą obok. Na jego twarzy automatycznie zagościł uśmiech pełen ulgi. Przełknął ślinę, a następnie zebrał się na wydukanie czegokolwiek. Bał się, że tym razem też nie będzie w stanie nic powiedzieć. Przedtem z jego ust nie chciał się wydobyć żaden dźwięk, nieważne jak bardzo próbował to osiągnąć. To było straszne.
- N-noah…? – dopiero po chwili spostrzegł, że blondyn trzymał go za rękę. Skóra wampira było bardzo zimna, wręcz lodowata.
- Już wszystko dobrze. – przechylił głowę na bok, lekko się uśmiechając. – Już się martwiłem.
- Co się wydarzyło…?
- Krótko mówiąc: Sartael. – spoważniał. – Potrafi wyczuć u ciebie moment słabości i zawahania, i, co gorsza, jest w stanie to wykorzystać. – pokręcił głową ze smutkiem w oczach. – Dlatego musimy odłożyć wszelkie sprawy na bok i zająć się uśpieniem tego małego diabła. – puścił dłoń szatyna, po czym podniósł się z sofy. – Ale przed tym czeka nas przystanek: Vior.
- Dobrze. – skinął głową. Nie protestował. Nie chciał tego robić. Teraz zrozumiał, że w obecnej sytuacji nie ma czasu ani miejsca na zamartwianie się każdą rzeczą, ponieważ ponad tym są znacznie ważniejsze sprawy.
- Cieszę się, że rozumiesz. – odetchnął z ulgą, po czym odwrócił się na pięcie i zaczął zmierzać w stronę drzwi. Seth podniósł się niemal od razu, kiedy tylko zobaczył, jak jego przyjaciel idzie w stronę wyjścia. Błyskawicznie dorównał mu kroku. Po wyjściu na świeże powietrze zamknął dom na klucz. Zaraz po tym na nowo zwrócił się do blondyna, który czekał parę metrów dalej, sprawdzając coś na telefonie. Gdy ich spojrzenia się spotkały, Seth lekko się uśmiechnął, czego Noah nie odwzajemnił. Odwrócił wzrok, chowając telefon do kieszeni, po czym na nowo zaczął iść w zamierzonym kierunku. Szatyn przez chwilę spoglądał na oddalającą się sylwetkę przyjaciela z lekkim zdziwieniem na twarzy, jednak szybko się otrząsnął i ruszył za nim.

1 komentarz :

  1. Dawno mnie tu nie było że ojejusiu,wracając rozdziały od 13-35 były wspaniałe!(przeprowadzałam się i miałam dużo na głowie ale udało mi się wszystko nadrobić w jeden dzień :) ) Nie raz się już główkowałam o co chodzi ale żaden rozdział nie zostawiał u mnie niedosyt.No nic życzę Ci dużo dużo weny i pozdrawiam ~(>v <~)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic