wtorek, 7 lutego 2017

"Desirable blood" - Rozdział 32

Desirable blood


Gatunek: Yaoi, Tajemnice, Nadprzyrodzone, Wampiry.
Numer rozdziału: 32.
Autor: Chizu Chan.




                Susan doskonale kojarzyła to imię. Nie zapomniałaby historii, którą jakiś czas temu usłyszała od Setha. Nie było nawet najmniejszej możliwości, aby mogła to wyrzucić z pamięci. Dlatego kiedy tylko szatyn przedstawił blondyna stojącego tuż za nim, dziewczyna uniosła brwi w zdumieniu, nie mogąc wykrztusić z siebie ani słowa. Do Liama prawda doszła trochę później, ale koniec końców zareagował tak samo.
                Wyjaśnienia, jak to możliwe i jak do tego doszło nie były proste, ale finalnie Seth podołał zadaniu i jakoś zdołał wytłumaczyć przyjaciołom, co i jak. Choć do końca sam nie rozumiał paru kwestii, powiedział, co wiedział. Susan spoglądała na Noaha w zdumieniu, kręcąc głową. Blondyn poczuł się z tego powodu trochę przytłoczony, jednak nic nie powiedział. Domyślał się, że to naturalna kolej rzeczy. Dziewczyna w końcu się ogarnęła i wyciągnęła dłoń w stronę wampira.
- Susan. – uśmiechnęła się ciepło.
- Noah. – niepewnie uścisnął drobną dłoń zielonowłosej, odwzajemniając gest. A przynajmniej próbując.
                Po chwili obok dziewczyny stanął Liam. Przedstawił się, kończąc scenę lekkim skinięciem głowy. Sprawiał wrażenie, jakby nie był przekonany do jasnowłosego, co ten z resztą zdołał od razu zauważyć. Ale się nie przejął. Jedyną osobą, na której mu zależało był Seth i nikt więcej.
- To teraz opowiadaj, mój drogi, co cię wywiało aż do Chin?! – dziewczyna zmarszczyła czoło, klapiąc na łóżku. Była niecierpliwa. Już nie mogła się doczekać, aby usłyszeć całą historię. Uwielbiała takie rozmowy, nawet jeśli w tym przypadku było to w pewnym stopniu nie na miejscu. W końcu Seth był wtedy w niebezpieczeństwie, a Susan traktowała to wszystko jak jakąś przygodę, o której trzeba koniecznie opowiedzieć. Szatyn jednak nie miał nic przeciwko. Wiedział, jaka jest jego przyjaciółka i nie miał z tym problemu. – Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym się tam udać! I nie tylko tam. Wietnam, Japonia, Korea Południowa... – wyliczała na palcach, po chwili dodając jeszcze kilka państw należących do tego samego kontynentu.
- Coś mi mówi, że bardzo chciałabyś zwiedzić Azję. – zauważył Seth, śmiejąc się cicho.
- I to jak. – przyznała, kiwając głową z marzycielskim uśmiechem. – Korea chyba na pierwszym miejscu. – momentalnie zamilkła, lecz po chwili wznowiła wywód. – Ale to nie o tym teraz. Chcę wiedzieć, co cię tam spotkało. – zmrużyła oczy. – Podczas naszej rozmowy przed telefon… wydawałeś się jakiś inny. – przechyliła głowę na bok, spoglądając badawczo na przyjaciela. – Coś się stało, prawda? – spytała delikatnym tonem.
                Seth uwielbiał tę stronę przyjaciółki. Nawet jeśli była ciekawska aż do bólu, wiedziała, jak spytać, aby nie wprawiać w nieprzyjemne zakłopotanie. Ton głosu odwalał dobry kawał roboty, ale atmosfera, którą tworzyła, także była bardzo pomocna.
                Szatyn zaczął od początku, chwilę wcześniej siadając na krzesełku przy biurku. Opowiadał po kolei: jak doszło do jego wyjazdu, podróż, spotkanie Noaha na cmentarzu, poznanie Isaaca, prawda o tym czymś wewnątrz jego samego, przebywanie w organizacji, śmierć Aidena. Seth rozwinął bardziej wątek chłopaka. Powiedział wprost, dlaczego doszło do jego zgonu. Nikt ze słuchających nie zareagował jakoś szczególnie. Jedynie Liam zacisnął dłonie w pięści, co nie uszło uwadze blondwłosego wampira.
- Nie wiedziałam, że miałeś kogoś takiego. – Susan posmutniała, spuszczając wzrok na swoje dłonie. – Czy to ten chłopak, z którym gawędziłeś na imprezie?
- Tak. – potwierdził skinięciem głowy.
- Rozumiem. – westchnęła, po czym spojrzała na przyjaciela siedzącego obok. – Powiedziałbyś coś, Liam. – szturchnęła go.
- Nie wiem co. – wzruszył ramionami, irytując tym dziewczynę. – Nie znałem go nawet. Przykro mi z powodu tego, co się stało, ale co mam jeszcze powiedzieć? – zmarszczył brwi.
                Jego złość była tak trochę nieuzasadniona. Noah przez chwilę wpatrywał się w Liama badawczo, aż w końcu uśmiechnął się w dziwny sposób, przenosząc spojrzenie na Setha.
- Brak mi słów. – skwitowała zielonowłosa, chwilę później wracając do szatyna. – To po tym wydarzeniu postanowiłeś uciec?
- Nie. – pokręcił głową. – Wpadłem na to dopiero po rozmowie z tobą. Kiedy powiedziałaś mi o Jane, Viorze. O tym, że idzie po mnie z... – zamilkł na chwilę. – …z jakimś chłopakiem. – przechylił głowę na bok, zamyślając się. – Czyli wiedziałaś o nim?
                Susan zaprzeczyła.
- Widziałam jedynie osobę z kapturem na głowie w towarzystwie Viora. Nic się nie odzywał, więc pomyślałam, że to po prostu jakiś chłopak, który ma robić za pomoc w trakcie odbijania ciebie. – powiedziała zgodnie z prawdą.
                Seth nie miał wątpliwości. Wierzył przyjaciółce.
- Poprosiłem o pomoc Lydię przy ucieczce. Nie miała wątpliwości do mojego pomysłu. Również chciała się wyrwać z tamtego miejsca. – nabrał większą ilość powietrza do płuc, po czym zamilknął na moment. W końcu wypuścił wszystko nosem i wrócił do tematu. – Jednak przed tym zrobiłem coś złego. – zmarkotniał.
                Susan lekko rozchyliła wargi.
- Złego? Co masz przez to na myśli?
                Noah wiedział, co chłopak chciał powiedzieć. Nie miał na ten temat zdania, dlatego jedynie stał w ciszy, oczekując, aż przyjaciel wyzna, co mu leży na sercu. Sam był ciekaw, jak na tę bolesną prawdę zareagują jego nowi przyjaciele, więc tylko czekał na ten moment.
- Ja… – spuścił wzrok, skupiając się na podłodze. – Chociaż nie wiem, czy mówienie ja jest właściwe. To poniekąd nie byłem ja sam, lecz Sartael. Wiecie, to coś wewnątrz mnie. – przygryzł dolną wargę, układając w głowie cały dialog. – Był dzień, kiedy udało mi się wyjść poza siedzibę Uroboros w towarzystwie Isaaca. Wynik był taki, że kilka spraw się poplątało i zostałem sam w tym lesie… no, nie do końca sam, bo zaraz po tym, jak Isaac odszedł, pojawiło się trzech naćpanych typów, którzy próbowali mnie zabić. – Susan zachłysnęła się powietrzem. Liam poklepał ją po plecach, nie mogąc odwrócić oczu od twarzy Setha. Oboje byli zszokowani. – Ale nie udało im się, co z resztą widać. – zmrużył oczy, obawiając się ciągu dalszego. Jednak zdobył się na wyznanie. Skoro powiedział już tyle, nie mógł się wycofać. – Zamiast mnie, zginęli oni. – przełknął ślinę, bojąc się podnieść wzrok.
                Nikt nic nie mówił przez dłuższą chwilę. Ciszę przerwało dopiero kasłanie Noaha, co wampir z pewnością zrobił celowo, aby jakoś przerwać tę grobową atmosferę. Susan zamrugała parę razy, jakby niedowierzała w to, co słyszy. Już chciała coś powiedzieć, jednak Seth ją uprzedził.
- I to moja sprawka. – spojrzał na dwójkę przyjaciół, wyczekując jakiejkolwiek reakcji. Nie musiał czekać długo. Zielonowłosa niemal od razu zasłoniła usta dłonią, obdarzając szatyna zagubionym spojrzeniem. Liam otworzył ze zdumienia buzię, nie mogąc zdobyć się na nic innego. Przez dłuższą chwilę nikt nic nie mówił. Znowu.
                Noah, obserwując całą tę sytuację z boku, cicho westchnął i podszedł do Setha, po czym położył mu rękę na plecach.
- Dobrze się spisałeś. – uśmiechnął się łagodnie, zaczynając gładzić przyjaciela.
                Susan spojrzała na Liama, nic nie mówiąc. Przez moment tak patrzeli na siebie, nie dając jakiegokolwiek znaku, który pomógłby Sethowi rozszyfrować, jak się czują. Chłopak pożałował, że się przyznał do tego, co zrobił.
- Wiesz… jeśli chcesz, mogę wymazać tę chwilę z ich wspomnień. – szepnął Noah do szatyna, co wywołało gęsią skórkę u tego drugiego.
- …wymazać? – powtórzył, wytrzeszczając oczy.
- Mhm. – skinął głową z obojętnym wyrazem twarzy, po czym zerknął w stronę milczącej dwójki. – Jeśli tylko chcesz, zrobię to.
                Seth przygryzł dolną wargę.
- Nie. – powiedział stanowczo, co trochę zdziwiło blondyna.
- W porządku. – nie sprzeczał się. Zabrał dłoń z pleców przyjaciela, po czym się wyprostował.
                More nie chciał, aby jego przyjaciele teraz o wszystkim zapomnieli. Nie, kiedy zdecydował się na tak ważne wyznanie. Jeśli go odrzucą, mówi się trudno. Mają pełne prawo to zrobić. Jeżeli jednak to zaakceptują i, co lepsze, nie będą obwiniać chłopaka o to, co zrobił, okażą się świetnymi przyjaciółmi. Pełnymi zrozumienia.
- Seth... – zaczęła Susan, podnosząc się z łóżka. Zaraz po tym podeszła do chłopaka i ukucnęła tuż przy nim, łapiąc jego dłonie. Zaraz po tym splotła je ze swoimi. – Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jak okropnie musiałeś się po tym czuć... – uścisk dłoni zrobił się mocniejszy. Chłopak uniósł brwi, obserwując smutną twarz dziewczyny. – Nie mam zamiaru cię przez to oceniać. – pokręciła głową. – Jesteś dobrą osobą. Nie ma opcji, żebyś zrobił to z premedytacją, tak po prostu. – ułożyła usta w prostą linię. – Nie odrzucę cię przez coś takiego. – zaraz po tym przytuliła się do szatyna, cicho wzdychając.
                Susan była niesamowitą osobą.
- Też jestem takiego zdania. – powiedział Liam, podnosząc tyłek. – Jesteśmy przyjaciółmi, no nie? – wyszczerzył się. – To był szok, prawda, ale... – wzruszył ramionami. – Jest tak, jak powiedziała Susan. Nie ma mowy, aby zabicie kogoś było twoim zamiarem. Wierzymy w ciebie.
                Seth mimowolnie się uśmiechnął.
- Dziękuję wam. – odetchnął w duchu, spuszczając łebek w dół. To była ogromna ulga.
                Niedługo po tym Susan z Liamem poszli, uprzednio żegnając się z przyjacielem. Kiedy chłopak został sam z Noahem, spojrzał na niego, a następnie na nadgarstek, nad którym jeszcze niedawno znajdowało się jedno z paru ugryzień.
- Zagoiło się? – spytał wampir.
- Tak. – potwierdził, spuszczając rękaw do samego końca. – Mówiłem, że tak się stanie.
- Ano mówiłeś. – przeszedł się wzdłuż pokoju, zatrzymując się przed drzwiami. – Hmm… wychodzi na to, że Vior i Lydia już się zbierają. Na mnie też już pora, jak mniemam.
- Dlaczego? – chłopak zmarszczył brwi.
                Noah odchylił łebek, nawiązując kontakt wzrokowy z przyjacielem.
- Przecież mieszkam w tym samym miejscu, co Vior. Lydia teraz pewnie do nas dołączy.
- Nie możesz zostać tutaj? – przechylił głowę na bok.
                Wampir uniósł brwi.
- Tyle czasu cię nie widziałem, Noah. Nie ma mowy, że tak po prostu pozwolę ci zniknąć. Nawet nie mam jak się z tobą skontaktować, bo jeszcze nie zamówiłem nowego telefonu. Zostajesz tutaj.
- Jak stanowczo. – zakpił, całkiem odwracając się w stronę szatyna. – Mówisz, że nie mnie puścisz? – uśmiechnął się słodko, kiedy otrzymał twierdzącą odpowiedź. – Okej. Tyle mi wystarczy, Sethie.
                Słysząc to zdrobnienie, Seth poczuł się dziwnie szczęśliwy.
- Możesz powtórzyć? – poprosił, uśmiechając się nieśmiało.
- Co takiego?
- To, jak mnie nazwałeś.
- Pewnie. – zmrużył oczka, nie przestając patrzyć na twarz przyjaciela. – Sethie.
                Chłopak uśmiechnął się szerzej, po czym odchylił głowę do tyłu.
- Podoba mi się.
- To dobrze. – mruknął cicho, a następnie usiadł na łóżku szatyna, skupiając spojrzenie na gablotce i jednym, konkretnym albumie. Przywodził wspomnienia. – I jeśli o to chodzi… nie martw się. Nigdzie nie zniknę. – uśmiechnął się łagodnie.
- Mam taką nadzieję. – obrócił się na krzesełku o trzysta sześćdziesiąt stopni, po czym dodał. – Uczcijmy to dobrym horrorem i ostrymi chipsami. Wieki minęły, odkąd ostatnio spędzaliśmy wspólnie czas w ten sposób.
- Nie masz jutro szkoły? – uniósł jedną brew.
- Mam jeszcze tydzień. – oznajmił zgodnie z prawdą. – Dlatego nie ma się o co martwić, możemy sobie zarwać nockę.
- Okej. – skinął głową. – Ale to ja wybieram film.
- Co? Niby dlaczego?
- Z doświadczenia wiem, że twoje wybory zawsze miały jedno zakończenie. Zawsze któryś z nas finalnie zasypiał. Ewentualnie obaj. – przewrócił oczami, na co Seth nadął policzki.
                Sprzeczka jeszcze chwilę trwała, ale szatyn w końcu się poddał i pozwolił wampirowi na wybranie filmu. W międzyczasie zabrał z kuchni przekąski i wrócił na górę. Widząc przejętego wyszukiwaniem przyjaciela, mimowolnie uśmiechnął się pod nosem.
                Do tej pory nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo za nim tęsknił.

3 komentarze :

  1. Boże jak słodko <3
    *Ej, Ari, spokojnie wiecznie tak nie będzie -,-*

    Lubię to w tobie.
    Co?
    To, że odkąd czytam twoje opowiadania i jestem z nimi na bieżąco (mam tu na myśli początkowe rozdziały "Something I didn't know"), nigdy nie wiem, jaki paring zakończy opowiadanie.
    Uwielbiam to uczucie, a czytając twoją twórczość - po prostu kocham.

    Pozdrawiam
    Życzę weny 💙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! <3
      Takie komentarze są naprawdę motywujące. Aż sama się dziwię, że tyle rozdziałów ostatnio dodaję. Oby to się utrzymało jak najdłużej. :3

      Usuń
    2. Nie ma za co. ;)
      Właśnie, co do komentarzy. Nawet jeżeli nic nie piszę, to wiedz, że czytam na bieżąco (codziennie wchodzę po kilka razy). Jednak, jeśli nie dodaję komentarza, to klikam ikonkę "Poleć w Google+". ^^

      Usuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic