czwartek, 2 lutego 2017

"Desirable blood" - Rozdział 30

Desirable blood


Gatunek: Yaoi, Tajemnice, Nadprzyrodzone, Wampiry.
Numer rozdziału: 30.
Autor: Chizu Chan.





                Vior potwierdził słowa Noaha. Mimo iż nie był jakoś specjalnie zadowolony faktem, że blondyn powiedział przyjacielowi o tym tak wcześnie i na dodatek w tak nieciekawym momencie, zastrzeżenia zachował tylko dla siebie i wyznał, co wie.
                Lark, ojciec Setha, był jednym z pierwszych. Wraz z Viorem byli dobrymi znajomymi. Według wampira, współdzielił z synem kilka cech wyglądu, a mianowicie bladą cerę, brązowe włosy i ładne, pełne usta o dokładnie tym samym kształcie. W kwestii charakterów różnili się niesamowicie. Lark był pewny siebie i stanowczy, nie uginał się pod naciskiem innych. Pokładał zaufanie w mało kim. Zawsze martwił się o siebie na pierwszym planie. Poznał, co to troska dopiero wtedy, kiedy poznał matkę Setha, Arię. Kobieta obudziła w wampirze wiele nowych uczuć, których wcześniej nie miał okazji doświadczyć. Zmienił się przy niej. Niestety nie cieszyli się związkiem zbyt długo, gdyż kobieta zmarła przy narodzinach Setha. Lark zdecydował się powierzyć opiekę nad synem siostrze Arii, Jane, gdyż miał świadomość, jak niebezpieczny może być świat wampirów dla tak małego dziecka. Dodatkowo znał o nim prawdę; wiedział, co takiego się w nim kryje. Nie chciał, aby ta informacja wyszła na jaw, dlatego w ukryciu dbał o syna, kontrolując wszystko.
                Gdyby nie uczucia, które poznał dzięki Arii, nawet nie przejąłby się losem Noaha. Jednak stało się, co się stało i Lark zdecydował się pomóc chłopakowi. Był świadom, iż nie ma szans, aby jego krew zdążyła zregenerować rany chłopaka, a mimo to zdecydował się na ten zabieg. W wyniku blondyn zmarł i odżył jako wampir, jednak nie taki zwyczajny. Wcześniej nie zdarzyło się nic podobnego. Zgodnie z wampirzą naturą, zaraz po przemianie zmiany typu dojrzewanie, starzenie się nie powinny mieć miejsca. A jednak Noah dorósł i to na dodatek w zaledwie siedem dni. Finalnie osiągnął wygląd, tak na oko, dwudziestolatka i na tym już pozostał. Ale to nie wszystko. Jego umiejętności, siła, zwinność, szybkość myślenia i tego typu podobne rzeczy poziomem dorównywały pierwszej generacji, co było sporą nowością, ale też zdziwieniem. Pozytywnym, rzecz jasna. Wcześniej nic podobnego nie miało miejsca. Lark wychował Noaha, jakby ten był jego własnym synem. Zdradził mu wszystko, co wie o świecie wampirów, o wyroczniach, organizacji Uroboros. Blondyn został wdrożony w każdy szczegół, dzięki czemu z czasem stał się samodzielny i zaczął na własne oko dbać o przyjaciela. Seth jednak nie wiedział, że blondyn żyje. Było to bolesne dla Noaha, jednak chłopak nie mógł nic poradzić. Miał świadomość, że taki świat jest bardzo niebezpieczny. Nie chciał na nic narażać tak ważnej dla niego osoby. W ryzach trzymały go słowa Larka: „Nie martw się. To nie będzie trwać wiecznie. W końcu się spotkacie.” Tak też się stało.
                Przyczyny śmierci Larka tak naprawdę nie zna nikt. Pewnego dnia po prostu powierzył opiekę nad Noahem Viorowi, przekazując mu przy tym najważniejsze informacje, a następnie samotnie udał się w miejsce, gdzie na dobre odszedł z tego świata.
                Dzięki tej opowieści Seth poniekąd poznał swojego ojca. Cieszył się z tego powodu.
                Było jednak coś, co niesamowicie go trapiło. Noah. Szatyn nie miał pojęcia, jak może rozmawiać z blondynem. Nie widzieli się przez tyle lat. Wydawać by się mogło, że po tak długim czasie będą mieli sobie tyle do opowiedzenia, a w rzeczywistości żaden z nich nie wiedział, o czym rozmawiać z tym drugim. Było to naprawdę skomplikowane, ale też ciężkie dla ich obydwu. Dodatkowo wampir sprawiał wrażenie, jakby się zmienił. Już nie uśmiechał się tak, jak kiedyś. W jego oczach nie było tej samej radości, co dawniej. Jedynie pustka. Jednak nadzieja trzymała się szatyna. Nie przestawał wierzyć, że przyjaciel w końcu się otrząśnie i znów obdarzy go tym ciepłym, przyjemnym uśmiechem.
                Nastał ranek. Lydia zbierała się z łóżka, korzystając z pomocy Viora. Mężczyzna wydawał się być bardzo zainteresowany rudowłosą. Seth w tym czasie przechadzał się po pokoju, co jakiś czas ukradkiem zerkając na blondwłosego wampira. Noah siedział pod ścianą, mając zamknięte oczy, i nie poruszał się od dłuższego czasu. Wyglądał, jakby nad czymś głęboko rozmyślał. Łagodnie oddychał. Jego klatka co jakiś czas powoli unosiła się do góry, po czym opuszczała w dół dokładnie tym samym tempem. Wyglądał bardzo spokojnie. W końcu jednak zaprzestał tej obserwacji i zwrócił się do Viora.
- Mówisz, że będę mógł wrócić do szkoły? – spytał, nawiązując do poprzedniego tematu, który przerabiali. Vior rzeczywiście wspominał, iż chłopak na nowo pójdzie do szkoły. Seth nie ukrywał szczęścia, jakie go dosięgło. Być może było to dziwne, bo w końcu mowa o szkole, ale po tym, co ostatnie przeszedł, życie zwykłego, prostego nastolatka z obowiązkami wydawało się czymś cudownym. – To nie był żaden żart ani nic?
- Żaden żart. – wampir upewnił chłopaka, lekko się uśmiechając. Cały czas tkwił przy Lydii, pomagając jej jak tylko mógł. Nie wiedzieć czemu, budziła w nim dziwne uczucia potrzeby troski i opieki. – Naprawdę będziesz mógł to zrobić. Wrócić do przyjaciół, Susan i Liama.
                Po usłyszeniu tych dwóch imion, na twarz Setha mimowolnie wkradł się uśmiech. Stęsknił się za tą dwójką, nie mógł zaprzeczyć. Chciał ich jak najszybciej zobaczyć. Spytać, co nowego słychać w mieście. Czy są jakieś nowe promocje w barze u Ricka. Poplotkować w nocy. Powędrować po lesie, szukając kolejnej ciekawej rzeczy, jaką ostatnim razem była zorza polarna.
                Teraz mógł to przyznać.
                Zdecydowanie uważał ich za przyjaciół.
                Na słowo „przyjaciel”, Seth nieświadomie zwrócił się w stronę blondwłosego wampira. Zmartwił się. Oczywiście, że teraz nic już nie będzie takie samo. Przecież sam dowiedział się, że coś zamieszkujące jego wnętrze jest „Owocem Końca”, non stop nakłaniającym go do mordowania. Logiczne, że będzie musiał się nauczyć, jak kontrolować to coś. Na dodatek spotkał dawnego przyjaciela, który powinien być martwy, jednak w rzeczywistości stał się wampirem dorównującym tym pierwszym. Wszystko się zmieniło.
                Miał już dość stania. Usiadł pod ścianą, naprzeciw nieobecnego wampira. Momentami przysłuchiwał się rozmowie Viora i Lydii, jednak przez większość czasu zastanawiał się, czego tak naprawdę chce. W końcu się odezwał.
- Noah. – powiedział łagodnie, wpatrując się w twarz blondyna.
                Chłopak powoli uchylił powieki, po czym nawiązał kontakt wzrokowy z szatynem.
- Tak? – spytał, łagodnie się uśmiechając.
                Uśmiechał się.
                Jaka szkoda, że wyglądał, jakby cierpiał.
                Seth przełknął ślinę.
- Wrócisz ze mną do szkoły?
                Blondyn uniósł brwi, wyrażając tym spore zaskoczenie. Nie spodziewał się takiej prośby ze strony Setha. Ucieszył się.
- A chciałbyś?
                Szatyn przez chwilę nic nie powiedział.
- Oczywiście. – brzmiał tak, jakby sam tego nie wiedział. Noah to wyczuł. Spuścił wzrok, usuwając uśmiech z twarzy. Znowu ten sam wyraz. Zupełnie, jakby był pozbawiony wszelkich emocji.
- Przecież masz ważnych przyjaciół. Musisz się teraz nimi zająć. Po co jeszcze ja miałbym się pałętać po korytarzach. – wzruszył ramionami, nawet nie spoglądając na Setha. Szatyn, słysząc to, rozdziawił buzię. Miał wrażenie, że się przesłyszał, jednak widok zaskoczonej twarzy Viora utwierdził go w fakcie, iż to jednak prawda.
- Przecież ty też nim jesteś. – podniósł się na nogi, po czym podszedł do blondyna i ukucnął tuż przed nim. Złapał jego twarz w dłonie, a następnie nakierował tak, że ich oczy musiały się spotkać. – Jesteś moim przyjacielem. Nie możesz w to wątpić, rozumiesz? – był poważny.
- Kiedyś rzeczywiście nimi byliśmy, ale… czy naprawdę nadal możemy się tak nazywać? – znów to spojrzenie. Całkowicie pozbawione uczuć. – Nie widzieliśmy się przez ostatnie sześć lat. Wiele rzeczy się zmieniło, Seth. Ty, twoje życie… ja też się zmieniłem. – zmarszczył brwi. Teraz jego oczy wyrażały czysty ból. – Jak zareagujesz, kiedy dowiesz się, że już nie jestem tą samą osobą? Pewnie sam już coś zauważyłeś, ale wierz mi, jest o wiele gorzej. – przygryzł dolną wargę, przez chwilę nic nie mówiąc. Zbierał myśli. – Teraz jestem wampirem.
- Wiem o tym, Noah. – jego dłonie zaczęły drżeć. Blondyn wyczuł to, jednak nic nie powiedział. W ciszy patrzył na przyjaciela, oczekując, aż ten skończy. – Wiem. Początkowo byłem zaskoczony i do końca wierzyłem, że może jednak jest inaczej, ale pogodziłem się z prawdą. – uspokoił się, zdobywając się na niewielki uśmiech, który poniekąd zadziałał na jasnowłosego. – Damy sobie radę, Noah. Wierz mi. Będzie dobrze.
                Seth zbliżył się i lekko objął wampira, w myślach błagając, aby dotarły do niego wszystkie uczucia, jakie nim w chwili obecnej miotały. Noah czuł ciepło bijące od szatyna. Ciepło, którego od bardzo dawna od nikogo nie czuł. Wiedział, iż chłopak mówił szczerze, jednak nadal się wahał, że jego natura wszystko popsuje.
                Jednak po usłyszeniu tych kilku słów, emocje stały się ważniejsze od głupich zawahań.
- Czy możemy zostać na nowo przyjaciółmi? – powiedział łagodnie, nie wypuszczając blondyna z uścisku.
                Odpowiedź Noaha była bardzo prosta. Początkowo odwzajemnił uścisk, a następnie cicho mruknął pod nosem:
- Tak.
                Momentalnie odczuł sporą ulgę.
                Vior, który dotąd w ciszy obserwował całą sytuacje, wreszcie zdecydował się przemówić.
- Dobrze, skoro nareszcie moje małe papużki się dogadały, możemy wyruszyć, co? – podniósł się na nogi, a następnie złączył dłonie, przechadzając się po pokoju. – Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek z nas chciałby tutaj zostać dłużej. – rzucił szybko spojrzeniem na pomieszczenie, na końcu się krzywiąc. – Bardzo mi się tutaj nie podoba.
                Wszyscy bardzo szybko doszli do jednego wniosku. Pora wracać do Mysterious Rises.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic