niedziela, 29 stycznia 2017

"Desirable blood" - Rozdział 28

Desirable blood


Gatunek: Yaoi, Tajemnice, Nadprzyrodzone, Wampiry.
Numer rozdziału: 28.
Autor: Chizu Chan.





                Poznali się w wieku pięciu lat. Pierwsze spotkanie nie było zbyt wesołe, gdyż pomiędzy chłopcami doszło do małego konfliktu i wdali się przez to w bójkę. Z tego powodu początkowo za sobą nie przepadali. Chodząc do jednej klasy, rzadko kiedy na siebie spoglądali. Kiedy już do tego doszło, wzajemnie posyłali sobie nieprzyjemne spojrzenia, co jedynie pogarszało ich relację.
                Seth był wtedy dość cichą osobą. Zawsze trzymał się na uboczu i izolował od pozostałych, zbywał ich. Z czasem rówieśnicy przestali do niego podchodzić, bo ile można próbować nawiązać jakikolwiek kontakt z chłopakiem, który tego nie chce, dodatkowo z marnym skutkiem.
                Noah był jego zupełnym przeciwieństwem. Zawsze radosny, wesoły z dużym uśmiechem na twarzy, wytwarzał wokół siebie przyjazną aurę, którą przyciągał do siebie praktycznie każdego. Nawiązywanie znajomości przychodziło mu z ogromną łatwością. Tego w pewnym sensie zazdrościł mu Seth, choć był tego nieświadomy. I właśnie przez to denerwował się jeszcze bardziej, kiedy przebywał w pobliżu blondyna.
                Zbliżyło ich do siebie dopiero pewne zdarzenie, które miało miejsce niecałe sześć miesięcy po pojawieniu się Noaha w życiu Setha.
Wracał do domu w deszczową porę sam. Jane miała małe problemy w pracy, w związku z czym nie miała jak go odebrać ze szkoły. Nie był to żaden problem dla chłopaka. Nie pierwszy raz wracał samotnie do domu. Na dodatek placówka, w której się uczył, nie znajdowała się aż tak daleko od jego miejsca zamieszkania, dlatego nie widział w tym żadnego problemu. Idąc takim powolnym tempem, trafił na przemoknięty już karton, w którym siedział mały, czarny kotek. Zwierzątko trzęsło się z zimna, jak i przerażenia. Seth nie potrafił przejść obok niego obojętnie. Przykucnął przed pudełkiem, wlepiając ślepia w kociaka. Chciał go zabrać ze sobą, jednak nie mógł. Wujek miał alergię na zwierzęcą sierść, dlatego posiadanie jakiegokolwiek pupila nie wchodziło w grę. Smuciło to trochę chłopaka, ale co miałby na to poradzić? Nic. Jednakże nie chciał zostawiać zwierzaka samego. Domyślał się, że nie skończyłoby się to dobrze. Jakim cudem taki maluch miałby przetrwać w taką pogodę sam? Bez myślenia wziął go na ręce i schował pod bluzą, zostawiając jedynie łebek na zewnątrz. W pobliżu nie było nikogo, do kogo mógłby zwrócić się o pomoc. Była to dość ciężka dla niego sytuacja. Nie chciał zostawiać kotka w takim miejscu, ale nie mógł też zabrać go do domu. A bardzo polubił zwierzaka. W pewnym momencie usłyszał znajomy głos. Odwrócił się w kierunku, z którego dobiegał. Kilka metrów dalej stał niezbyt lubiany przez niego blondyn. Z wzajemnością zresztą. Jednak w tej chwili żadne z nich nie zwracało na to uwagi. Noah podszedł do Setha, odcinając go od deszczu częścią parasolki, a następnie spytał, co robi w taką ulewę sam i na dodatek na środku chodnika. Szatyn wyjaśnił wszystko zwięźle, pokazując czarnego kotka. Jasnowłosy niemal od razu postanowił, iż zabierze go ze sobą. Uwielbiał zwierzęta, a jego rodzice nie mieli nic przeciwko nim. Przynajmniej tak myślał. Seth początkowo miał opory, by zostawić maleństwo w jego rękach, lecz nie miał lepszej opcji, dlatego po krótszej chwili zgodził się na to. Obaj poszli do domu blondyna, gdzie wysuszyli i siebie, i kotka. Ta sytuacja dziwnym trafem miała bardzo pozytywny wpływ na ich relację. Seth zaczął często wpadać po szkole do blondyna, by pobawić się z kotkiem.
I mimo że początkowo obaj za sobą jakoś szczególnie nie przepadali, z czasem stali się ze sobą tak zżyci, jak z nikim innym. Seth trochę się zmienił dzięki temu. Stał się nieco bardziej pewny, choć nadal nie był jakoś szczególnie przychylny w kwestii nawiązywania kontaktów, lecz za namowami przyjaciela godził się na to.
                Dowiedzieli się o sobie w sumie wszystkiego. Nie mieli przed sobą żadnych tajemnic. Wydawać by się mogło, że takie relacje w rzeczywistości nie istnieją. Ale jednak istniały.
                Jednak dojrzewając razem w ten sposób, wreszcie musieli doczekać się rozłąki. Nastąpiła ona wcześniej, niż każde z nich przypuszczało. Rodzice Noaha mieli lekki kryzys w związku. Nie chcieli mieszać w to syna, dlatego postanowili wysłać go za granicę do bliższej rodziny do czasu, aż nie uregulują wszystkich spraw między sobą. W dniu wyjazdu blondyna, Seth miał się z nim spotkać w parku, w którym mieli zwyczaj się wspólnie bawić. Szatyn chciał znaleźć jakiś prezent na pożegnanie, przez co się spóźnił. Do spotkania niestety nie doszło. Seth znalazł swojego przyjaciela z rozszarpanym gardłem, ledwo oddychającego. Bez chwili namysłu pobiegł po pomoc, po drodze spotykając jakiegoś mężczyznę. Powiedział mu o sytuacji i pobiegł dalej. Kiedy wrócił z funkcjonariuszem, na miejscu nie było ani nieznajomego, ani przyjaciela. Poszukiwania ciała trwały kilka miesięcy. Bazując na zeznaniach Setha, Noah został uznany za martwego. Nikt więcej nie drążył sprawy jego śmierci. Nawet Seth zaprzestał w pewnym momencie.
                Zmienił się po tym. Stał się bardziej otwarty. Zaczął się zadawać z innymi. Prawdopodobnie robił to, by zdusić jakoś żal i ból, który mu doskwierał, lecz nie było co do tego pewności. Może po prostu zapragnął być jak jego przyjaciel? Któż to wie.
                Minęło ponad szczęść lat od tego wydarzenia. Seth już zdołał się pogodzić ze śmiercią przyjaciela, ba. Przestał się zadręczać, że to wszystko jego wina.
                Dlatego…
- To naprawdę ty…? – spytał, nieświadomie robiąc krok do przodu, a zaraz po nim kilka kolejnych. Zatrzymał się tuż przed blondynem, przełykając ślinę. To był bez wątpienia on. Te same jasne, gęste włosy. Te same błękitne niczym niebo oczy. Ta sama blada, nieskazitelna cera i pełne, różowe usta. Mimo że rysy twarzy zrobiły się bardziej męskie, nadal go rozpoznawał. – Noah…? – zaczęła mu drżeć dolna warga. Nie wiedział, czy to wyobraźnia płata mu figle po tych wszystkich nieprzyjemnych wydarzeniach, czy może rzeczywiście go widzi.
- Cieszę się, że jesteś cały. – powiedział łagodnym tonem, przechylając głowę na bok.
                Minęła chwila, zanim Seth wrócił do świata żywych. Zamrugał parę razy, a następnie, nie zastanawiając się nad niczym, mocno objął chłopaka, automatycznie nabierając sporo powietrza do płuc. Noah, początkowo zszokowany, po chwili odwzajemnił uścisk, poszerzając uśmiech. Tak naprawdę odetchnął w duchu. Nie spodziewał się takiej reakcji. Oczekiwał różnego rodzaju wyzwisk i obelg, że przez cały ten czas się ukrywał i nie dał żadnego znaku, że żyje. A tu proszę.
- To… naprawdę ty… – bardziej stwierdził, niż spytał. Ściągnął brwi, przygryzając dolną wargę. Zacisnął dłonie na plecach blondyna. Czuł między palcami śliski materiał ciemnej peleryny.
- Mhm. – mruknął cicho, wtulając głowę w miękkie włosy szatyna. Był wyższy od niego o dobre dziesięć centymetrów. Zaśmiał się pod nosem na wspomnienie, jak chłopak kiedyś go przerastał.
                Vior przyglądał się tej dwójce rozmarzonym wzrokiem.
                Jest zupełnie, jak mówił. Rzucił mu się na szyję, nie myśląc o tym, że nie widzieli się przez ostatnie sześć lat. – pomyślał wampir, przenosząc spojrzenie na rudowłosą. Dziewczyna dostała lekkich drgawek. Na dodatek wcześniej straciła rękę. Niby wampiry nie mogły stracić życia na wskutek utraty krwi, jednak po co mieli czekać na Bóg wie co, skoro sprawiało to cierpienie Lydii. Stracić życie, będąc wampirem. Brzmi nieco ironicznie. – Trzeba się nią szybko zająć.
- Zabiorę ją w bezpieczne miejsce i opatrzę, by szybko wróciła do siebie. – powiedział, posyłając pogodne spojrzenie chłopakom. – Wyjaśnijcie sobie, co macie wyjaśnić i dołączcie do mnie. Noah będzie wiedział, gdzie iść.
                Serce Setha raz jeszcze zabiło mocniej.
                Powiedział Noah.
                Uśmiechnął się w duchu, zaczynając podejrzewać, że zaraz się rozpłacze.
                Więc to naprawdę on, pomyślał.
- Dobrze. – blondyn odpowiedział skinięciem głowy. Zaraz po tym wrócił wzrokiem do przyjaciela, który zdążył już odpłynąć. Odkleił się od niego, co było dość wygodnym posunięciem dla ich obojga.
                Seth osunął się na ziemię, po czym klapnął tyłkiem na ziemi. Przyciągnął nogi do torsu, obejmując je rękami. Oparł podbródek na jednym z kolan, niepewnie zerkając na jasnowłosego. Mimo że widział, mimo że słyszał, nadal wątpił, iż to wszystko dzieje się naprawdę. Nie było o co go obwiniać. Raczej każdy zareagowałby w podobny sposób, gdyby przyjaciel, który sześć lat temu został uznany za martwego, nagle przez nim się objawił.
                Właśnie.
                Sześć lat.
                Seth lekko zmarszczył brwi, po czym podniósł się na nogi. Już miał krzyknąć, co prawdopodobnie zauważył Noah, jednak kiedy tylko skupił spojrzenie na tej twarzy, której od tak dawna nie widział, cała złość momentalnie uleciała. W jej miejscu pojawiła się radość.
                Co z tego, że minęło tyle lat.
                Później będzie czas na zamartwianie się.
                Raz jeszcze rzucił mu się na szyję, jakby musiał się upewnić, że chłopak stoi tu naprawdę, a nie jest tylko jakąś złudną materią, która znika po tym, jak się pomacha ręką, rozwiewając powietrze.       Tak nie było.
                Noah był prawdziwy.
                Z oczu Setha mimowolnie popłynęło kilka łez. Blondyn otarł je kciukiem, nie wiedząc, jak może go uspokoić. Prawdopodobnie się nie dało. Szatyn najpewniej musiał teraz odreagować. W końcu w jego życiu wydarzyło się tak wiele rzeczy, że dziwnie by było, gdyby nie zareagował w żaden sposób.
                Jasnowłosy nie miał nic przeciwko temu, jednak zważywszy na miejsce, w którym się znajdują i niebezpieczeństwa, które ich czekają, a raczej „które czekają na Setha”, nie chciał tutaj dłużej zostawać. Nie pytając przyjaciela o zdanie, wziął go na ręce i zaczął biec w stronę domu, w którym Vior już prawdopodobnie zajmował się poturbowaną Lydią.
                To tam sobie wszystko wyjaśnią, jeśli będzie taka potrzeba.
                A na pewno będzie.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic