środa, 25 stycznia 2017

"Desirable blood" - Rozdział 25

Desirable blood


Gatunek: Yaoi, Tajemnice, Nadprzyrodzone, Wampiry.
Numer rozdziału: 25.
Autor: Chizu Chan.





                Już po chwili w progu drzwi stał John z kubkiem w ręku. Z naczynia wydobywała się para, więc najpewniej w środku był jakiś ciepły napój. Mężczyzna wszedł do pokoju, a następnie usiadł obok Setha. Podał mu picie.
- Co to? – zajrzał niepewnie do środka.
                Napój miał dziwną barwę. Zapach również nie był jakoś wyjątkowo przekonujący.
- Zioła na uspokojenie. – zmrużył oczy – Przydadzą ci się.
                Seth przełknął ślinę, po czym upił jeden łyk naparu. Gorycz, gorycz i jeszcze raz gorycz. Mimowolnie zakasłał, wykrzywiając się przy tym.
- Smak nie należy do najlepszych, ale ważne jest to, że działa. – powiedział John.
- Czyżby…? – burknął sam do siebie, nie mogąc się przemóc do kolejnego łyku.
                Jednak zrobił to. Miał wrażenie, jakby trzydziestolatek przewiercał go wzrokiem, kiedy jedynie spoglądał do środka kubka. Kiedy wypił wszystko, John uśmiechnął się z satysfakcją i wyszedł, zabierając wcześniej pustą szklankę.
                Co to miało być? – pomyślał Seth, opadając bezwładnie na łóżko.
                Westchnął.
                Ja… jestem naprawdę bardzo zmęczony tym wszystkim. – zamknął oczy – Tęsknię za swoim dawnym życiem. Za czasami, kiedy nic nie było takie skomplikowane i męczące… – poczuł, że odpływa – Naprawdę chciałbym do tego wrócić. Pragnę tego ponad wszystko.
                Już zaraz słodko drzemał, co było dość dziwne, bo chłopak fizycznie nie był wymęczony. Jedynie psychicznie. Przez to, że tak szybko zasnął, nie spostrzegł, jak John wszedł na nowo z jakąś kobietą. Zerknął badawczo na twarz śpiącego szatyna, a kiedy się upewnił, iż ten pogrążył się w mocnej drzemce, podszedł do łóżka i zaczął na nim czegoś szukać. W pewnym momencie wsunął rękę pod poduszkę. Znalazł telefon chłopaka. Uśmiechnął się w podejrzany sposób, a następnie skinął głową w stronę dziewczyny.
- Zabierz pościel.
- Oczywiście. – ukłoniła się, a następnie zajęła swoim zadaniem.
                Trzydziestolatek podniósł Setha, aby kobieta mogła zabrać kołdrę, a kiedy skończyła i zmieniła prześcieradło, na nowo go położył.
- Raczej nie będzie mu zimno. – podrapał się w tył głowy – Po takiej dawce wątpię, że będzie czuł cokolwiek.
- W takim razie zabiorę tę pościel do pralni. – uśmiechnęła się, po czym wyszła.
                John spróbował odblokować telefon.
- Tsk. – fuknął – Durne hasło. – wywrócił oczami.
                Po kilku nieudolnych próbach odgadnięcia kombinacji cyfr, co było hasłem potrzebnym do odblokowania telefonu, zrezygnował.  
- Mniejsza o to. – westchnął – Będę musiał znaleźć inny sposób na to, aby dowiedzieć się, co mówiła ta dziewczyna. – zmrużył oczy – Susan, tak?
                Chwilę później opuścił pokój chłopaka, zabierając ze sobą jego smartfona. Seth nie obudził się jeszcze przez dłuższą chwilę. Ale w końcu to nastąpiło. Podniósł się do siadu i złapał za głowę. Odczuwał wyraźne pulsowanie nad skronią. Jakby dostał w głowę.
- Ile spałem…? – szepnął pod nosem.
                Sięgnął ręką w miejsce, gdzie zostawił telefon. Jaki szok przeżył, kiedy nic tam nie znalazł. Nawet poduszki. Mimowolnie wytrzeszczył oczy i zerwał się na nogi.
- Bez jaj. – uniósł brwi – Gdzie telefon…? – rozejrzał się po pomieszczeniu.
                Przeraził się takim stanem rzeczy. Teraz nawet nie miał jak skontaktować się z przyjaciółmi.
                Najpierw zerwanie zasięgu, teraz to… – przygryzł dolną wargę – To nie może być przypadek.
                Już po chwili stał na korytarzu, szukając jakiegoś źródła, które pomogłoby mu chociażby w minimalnym stopniu dojść do tego, co tutaj się dzieje. Jednak nie znalazł niczego sensownego. Głupotą byłoby spytać tutejszych ludzi o jakąkolwiek wskazówkę.
                A nie.
                Była taka osoba.
                Lydia.
                Powinienem…? – zawahał się, kiedy chciał ruszyć na poszukiwania dziewczyny – W końcu ona też jest częścią tej organizacji... – zacisnął zęby – Nie mam do kogo się zwrócić. Sądziłem, że Sartael będzie tą osobą, która zdoła mi pomóc, jednak… po tym, co się wydarzyło… boję się go... – oparł się plecami o ścianę – To nie ja jestem Owocem Końca. To on nim jest i chce przejąć nade mną kontrolę. – spojrzał pewnie przed siebie – Seth More. Zwykły człowiek, osiemnastolatek. Osoba fascynująca się starociami i antykami. Dość ufna, co jest minusem. Ale mimo wszystko ma dwójkę przyjaciół i innych ludzi, którzy potrafią wesprzeć. To właśnie ja. – nabrał sporo powietrza do płuc, po czym powoli je wypuścił nosem – Zniszczenia świata i jego odbudowa? Cholera, nie jestem jakimś Bogiem, abym mógł o tym decydować. Co mi musiało odbić… – pokręcił głową – Ale to nie jest teraz ważne. – przybrał poważny wyraz twarzy – Ważniejsze jest teraz wydostać się stąd. Jednak przez tym muszę porozmawiać z Lydią.
                Dziewczyna siedziała u siebie w pokoju. Skulona na łóżku, spoglądała z rozpaczą gdzieś w oddal. Seth trochę przeraził się tym widokiem. Po chwili walki ze sobą, zdecydował się podejść. Usiadł tuż obok niej, a następnie powiedział:
- Jak dawno dołączyliście do organizacji z Aidenem?
                Rudowłosa uniosła głowę, przez chwilę milcząc.
- Chwilę przed naszym pierwszym zadaniem. – ułożyła usta w prostą linię – Dlaczego pytasz?
- A jakie było to zadanie?
                Zmarszczyła brwi. Zauważyła dziwne zachowanie Setha.
- Nawiązanie kontaktu z tobą. Co jest? Czemu cię to ciekawi?
- Lydio. – obdarował ją niezrozumiałym spojrzeniem – Myślę, że wraz z Aidenem mogliście zostać wykorzystani.
                Dziewczyna rozdziawiła buzię.
- Wykorzystani? O czym ty mówisz? – trochę się oburzyła – Oni… wyciągnęli do nas pomocną dłoń! Zaoferowali nam dach nad głową!
- Ćśś... – uciszył wampirzycę – Proszę, nie krzycz. – powiedział z powagą.
- Dobrze. – wyprostowała się – Co cię skłoniło do myślenia, iż jesteśmy wykorzystywani?
                Chłopak zastanowił się, jak może to wyjaśnić.
- W moim pokoju prawdopodobnie jest kamera. Albo przynajmniej jakiś podsłuch.
- Co?! Skąd mogło ci to…
- Pozwól mi dokończyć, proszę. – przerwał, posyłając dziewczynie nerwowe spojrzenie – Ci ludzie się dziwnie cieszyli, kiedy powiedziałem, że zniszczę świat. Niby są wobec tego neutralni, jednak… skoro idę na coś takiego, dlaczego miałoby im przeszkadzać życzenie Viora? Wychodzi praktycznie na to samo. – zmarszczył brwi – Co, jeśli Vior tak naprawdę miał inny cel w okłamaniu mnie? Na przykład… nie powiedział mi o Sartaelu, ponieważ nie chciał, abym musiał przez to wszystko przechodzić. Może chodziło tutaj o uchronienie mnie przed tym wszystkim? – podrapał się w tył głowy – Zaczął zauważać, że to coś wewnątrz mnie powoli się przebudza, mam na myśli wyostrzenie zmysłów i różne wizje, i chciał jakoś zapobiec dalszemu rozwojowi… To miałoby sens. – spojrzał na dziewczynę, aby zobaczyć jej reakcję.
                Wyglądała, jakby rozumiała, co Seth chciał jej przekazać.
- Mów dalej.
- Myślę, że mam podsłuch w pokoju lub coś w tym stylu, ponieważ Aiden zginął zaraz po tym, jak mi wyznał, iż ma wobec mnie szczere intencje. Prawie mnie wtedy pocałował. – Lydia przełknęła ślinę – To tylko moja intuicja, ale… co, jeśli to nie był wypadek?
- Rozwiń to. – zacisnęła dłonie w pięści.
                Seth wziął duży wdech.
- Co, jeśli zabili go ludzie z Uroboros, bo bali się, że jeszcze przez niego nagle zmienię zdanie i nie będę chciał zniszczyć świata.
- …a uśmiercenie go mogłoby jeszcze bardziej podburzyć twoją nienawiść do tego wszystkiego, w związku z czym byłbyś jeszcze bardziej przekonany, by to uczynić.
                Szatyn skinął głową.
- Ale to nie jedyna rzecz, która dała mi do myślenia. Mój telefon zniknął.
- Jak to?
- Po rozmowie z moją przyjaciółką, Susan, przyszedł John i dał mi jakieś dziwne zioła. Po wypiciu ich zasnąłem, a kiedy się obudziłem, telefonu nie było.
                Dziewczyna przygryzła dolną wargę.
- Podsłuch w pokoju, powiadasz? – wlepiła oczy w szyję chłopka, po czym przełknęła ślinę.
- Coś nie tak? – przechylił głowę na bok.
- Przepraszam, po prostu jestem głodna… – westchnęła – Ale nie przejmuj się tym. Zaraz zejdę na dół i coś sobie wezmę.
                Chłopak zastanowił się przez chwilę. W końcu wyciągnął przed siebie rękę.
- Śmiało. – uśmiechnął się – To z pewnością będzie lepsze od tego, co wam oferują, nie sądzisz?
                Dziewczyna zawahała się.
- To będzie boleć, wiesz o tym? – spytała dla pewności.
- Domyślam się. – zamknął oczy – No dalej. Napij się, zanim się jeszcze rozmyślę.
                Rudowłosa zbliżyła twarz do nadgarstka chłopaka. Wystarczyło jej jedno spojrzenie na bladą skórę szatyna, aby straciła kontrolę i błyskawicznie zatopiła w nim kły. Seth mimowolnie wykrzywił się w grymasie, jednak po chwili przyzwyczaił się do tego uczucia. Nie było to aż tak bolesne. Prędzej dyskomfortowe.
- Hej, Lydia. – powiedział, kiedy dziewczyna oderwała się od jego ręki.              
                Spojrzał na jej twarz. Widok pobrudzonych krwią ust bardzo mu się spodobał.
- Co ty na to, aby dać stąd nogę?
                Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
- Teraz?
- Tak.


izi, to będzie yaoi

1 komentarz :

  1. No, ja myślę, że jałoli. XD
    Uciekajcie stamtąd jak najszybciej. Może Vior po was przyleci helikopterem? Boże i ta reakcja ludu i wampirów z świątyni. Bezcenna. XD

    Pozdrawiam
    Życzę weny

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic