czwartek, 12 stycznia 2017

"Desirable blood" - Rozdział 19



Po otwarciu oczu, Seth raz jeszcze znalazł się na nieznanej mu polanie. Tym razem jednak widok różnił się od tego, jaki chłopak zastał przy poprzedniej wizycie. Większość drzew była pozbawiona liści, drewno miało o wiele ciemniejszą barwę, niż powinno, zupełnie jakby było zwęglone. Trawa i rośliny w oddali wyglądały na zwiędłe i poniszczone. Przebywanie tutaj już nie uspokajało. Prędzej przyprawiało o dreszcze.
- Jesteś tutaj? – Seth skierował to pytanie do swojego cienia.
Minęła chwila, zanim usłyszał odpowiedź.
- Oczywiście.
Na resztce trawy, która nie wyglądała na doszczętnie wyniszczoną, leżał ten chłopak. Miał zasłoniętą twarz, gdyż przecierał oczy. Po paru sekundach podniósł się do siadu i spojrzał na Setha.
- Zawsze jestem z tobą. – uśmiechnął się łagodnie, lekko mrużąc oczy. – Nawet jeśli mnie nie widzisz.
Szatyn poczuł się trochę... dotknięty. Szybko jednak się otrząsnął, nie dając po sobie nic znać, po czym rozejrzał się wokół siebie.
- Czy to możliwe, że to ty jesteś tą moją mocą?
- Możliwe. – odparł z uśmiechem, nie dając jasnej odpowiedzi.
Seth zmarszczył brwi, lecz tego nie skomentował. Przypuszczał, że się nie pomylił.
- Co tu się stało? – zapytał, markotniejąc. – Kiedy ostatnim razem tutaj byłem, wszystko wyglądało tak ładnie, a teraz...
- Jest okropnie? – dokończył za Setha.
- Tak. – skinął głową, po czym usiadł naprzeciw swojego odbicia.
- Cóż... sprawa jest prostsza, niż mogłoby się wydawać. – skierował wzrok na zwęglone drzewa. – To miejsce odzwierciedla świat realny.
Seth uniósł brwi.
- Świat realny...? – powtórzył, niedowierzając. – Przecież... – nie wiedział, co powiedzieć.
- Świat jest bardzo popsuty.
Trochę czasu minęło, zanim cień zaczął wyjaśniać, co miał na myśli.
- Sytuacja na świecie jest o wiele gorsza, niż mogłoby się wydawać. Aż żal patrzeć na to, co się teraz wyprawia.
Seth przełknął ślinę, nic nie mówiąc.
- Masz jakieś imię? – spytał, przechylając łebek na bok.
- Sartael. – wywinął kąciki ust w górę. – I to dzięki mnie miałeś te swoje prorocze sny czy chociażby przyspieszoną regenerację w momencie przecięcia ręki nożem przez tamtego dziada.
Chłopak spoważniał.
- Powiedziano ci, że jesteś wampirem. To nieprawda.
- Więc kim jestem? – zdenerwował się. – Czy kiedykolwiek poznam prawdę na swój temat?
- Poznasz. Zdradzę ci wszystko.
Seth zawahał się na moment.
- Skąd mogę mieć pewność, że nie skłamiesz?
- Ponieważ dalsze wprowadzanie cię w błąd mogłoby poskutkować twoją śmiercią.
Szatyn wstrzymał oddech.
- Vior miał swój cel we wmawianiu ci, iż jesteś jednym z tych czarowników.
- To znaczy? – zmarszczył brwi.
- Vior skłamał, kiedy powiedział, że wampiry takie jak on mogą umrzeć.
Seth wytrzeszczył oczy.
- Bo nie mogą. Prawdziwe pierwsze wampiry, choćby nie wiem jak bardzo chciały, nie mogą zginąć.
Chłopak złapał się za głowę.
Powinienem w to uwierzyć? Pomyślał, spoglądając z niepewnością na Sartaela. Z jednej strony mam wątpliwości, ale z drugiej... czuję, jakby mówił prawdę. Poza tym... prawdziwe pierwsze wampiry? Gdzieś już to słyszałem.
- Część informacji, które ci zdradzono, rzeczywiście są prawdziwe. Jak ta, że istnienie wampirów zapoczątkowało jakieś potężne zaklęcie. Albo że natychmiastową śmierć zwykłego wampira może przynieść uszkodzenie jego mózgu bądź serca.
- Więc co było kłamstwem?
- Znajdzie się tego trochę. – posłał chłopakowi spojrzenie pełne litości.
Te słowa były jak potężny cios w twarz dla chłopaka.
- Wampiry rzeczywiście się kontrolują i nie zabijają jak leci, a przynajmniej ich większość, ale nie mogą żyć bez krwi. Bez niej długo nie pociągną. Krew napędza cały ich organizm. Muszą ją spożywać. – powiedział obojętnie. – Zostałeś zabrany przez członków grupy Uroboros. Póki co nic ci nie grozi.
- Póki co...? – powtórzył z wyraźną niechęcią w głosie.
- Różne rzeczy mogą się wydarzyć. – zmrużył oczy. – W razie czego ostrzegę cię przed niebezpieczeństwem.
Seth przytaknął.
- No dobrze. Powiedzmy, że ci wierzę. Coś mi mówi, że nie kłamiesz. – wziął spory wdech. – Ale tym samym nie wierzę, że Vior mógłby mnie okłamać.
- Jesteś naiwny. – wyznał bezpośrednio.
- Dziękuję. – burknął zmieszany.
Sartael zaśmiał się na głos. To był chyba pierwszy raz, jak wydał z siebie tak melodyjny odgłos.
- Pytałeś mnie, kim jesteś. – zaczął, przykuwając uwagę chłopaka. – Nazywasz się Seth. Jesteś dzieckiem ludzkiej kobiety i pierwszego wampira. Nie powinieneś mieć możliwości, by zaistnieć, a jednak... jakimś cudem przyszedłeś na świat. – na jego twarz wdarł się szeroki, w pewnym stopniu niepokojący uśmiech. – Jesteś nosicielem niezwykle potężnej mocy, jaką jestem ja sam. Jesteś... Owocem Końca.


3 komentarze :

  1. Nie jest najgorzej... Nareszcie wie kim jest!!! To już jakiś początek... To 19 rozdział a ja mam wrażenie,że opowiadanie dopiero się zaczęło... No nic czekam na więcej!! (A tak na marginesie jak to możliwe,że czytelnik bardziej wierzy w potencjał opowiadania niż autor?!) Więcej wiary!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć. 🙌
      Bo w sumie wszystko dopiero się zacznie jak wyjaśnię te wszystkie niewiadome XD póki co to rzeczywiście jeest taki jakby wstęp.
      Haha, chyba możliwe, że czytelnik bardziej wierzy ode mnie😂😂 ale to się cieszę, naprawdę.

      Usuń
  2. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału! Pisz kobieto, pisz! Ciężko spotkać naprawdę przyjemne dla oka opowiadania o wampirach. :c
    Pokładam w Tobie nadzieję, byś tego nie porzuciła i miała sporo sił w produkowaniu rozdziałów, oraz weny! :)
    Pozdrawiam
    Hashi

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic