środa, 13 grudnia 2017

Blog przeniesiony

...na Wattpada.

Wszystkie historie - zarówno nowe, jak i stare, lecz w poprawionej wersji - przeniosłam na swój profil na Wattpadzie @Sraleki
Zapraszam wszystkich chcących poznać zakończenie "Shukuteki" lub przeczytać drugą część Pożądanej krwi - Nieznaną krew. Ponadto zajęłam się poprawkami Something I didn't know, gdzie zaczęłam wprowadzać naprawdę sporo zmian. Także ta historia również będzie się różniła. Znajdziecie tam także parę nowych prac, które niedawno zaczęłam pisać.

Zapraszam jeszcze raz: Sraleki

piątek, 17 listopada 2017

Opowiadania


POŻĄDANA KREW

I CZĘŚĆ "ELEMENTUM"

  Mysterious Rises, rok 20xx. Niewielkie, owiane wręcz tajemniczą aurą miasteczko, liczące co najwyżej dwa tysiące mieszkańców. Minął tydzień, odkąd Seth się tutaj wprowadził. Wydawać by się mogło, że w tak pozornie spokojnym miejscu nie może się wydarzyć nic złego. Ale to tylko złudne przypuszczenia. To właśnie teraz wszystko się zacznie. 


Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
  • Rozdział 10
  • Rozdział 11
  • Rozdział 12
  • Rozdział 13
  • Rozdział 14
  • Rozdział 15
  • Rozdział 16
  • Rozdział 17
  • Rozdział 18
 Rozdział 19
  • Rozdział 20
 Rozdział 21
 Rozdział 22
  Rozdział 23
  • Rozdział 24
  • Rozdział 25
  Rozdział 26
  • Rozdział 27
  Rozdział 28
 Rozdział 29
 Rozdział 30
  Rozdział 31
  • Rozdział 32
  • Rozdział 33
  • Rozdział 34
  • Rozdział 35
  Rozdział 36
  • Rozdział 37
  • Rozdział 38
  • Rozdział 39
  • Rozdział 40
  • Rozdział 41
  • Rozdział 42
  • Rozdział 43
  • Rozdział 44
  • Rozdział 45
  • Rozdział 46
  • Rozdział 47
  Rozdział 48
  • Rozdział 49
  • Rozdział 50
  • Rozdział 51
  • Rozdział 52
  Rozdział 53
  • Rozdział 54
  • Rozdział 55
  • Rozdział 56
  Rozdział 57
  • Rozdział 58
  • Rozdział 59
  • Rozdział 60
  • Rozdział 61
  • Rozdział 62
  • Rozdział 63
  Rozdział 64
  • Rozdział 65
  • Rozdział 66
  • Rozdział 67
  • Rozdział 68
  • Rozdział 69
  • Rozdział 70
 Rozdział 71
  • Rozdział 72
  • Rozdział 73
  • Rozdział 74
  • Rozdział 75
  • Rozdział 76
  • Rozdział 77
  • Rozdział 78
  • Rozdział 79
  • Rozdział 80
  • Rozdział 81
  • Rozdział 82
  • Rozdział 83
  • Rozdział 84
  • Rozdział 85
  • Rozdział 86
  • Rozdział 87
  • Rozdział 88
Epilog       
                   
***

NIEZNANA KREW

II CZĘŚĆ "ELEMENTUM"
 
Wydawać by się mogło, że śmierć Larka i odejście Leatrasa raz na zawsze zażegnają cały spór związany z Uroboros i obecnością Sartaela, tym samym dając chłopakom wolność.
Że po tym dniu cała historia z wampirami i wyroczniami po prostu dobiegnie końca.
Cóż...
Spokój rzeczywiście nastał.
Ale tylko chwilowy. 

PO CAŁOŚĆ ZAPRASZAM NA WATTPADA @Sraleki
 
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
 
***


STAY WITH ME

To straszne, kiedy między dwójką przyjaciół zrodzi się uczucie.
Uczucie, które dopada tylko jednego z nich.
Całość potęguje się, kiedy doda się informację, iż tymi przyjaciółmi są dwaj chłopcy.

Glenn jest świadomy swoich uczuć, aczkolwiek nie ma zamiaru się do nich przyznawać. Ma na głowie znacznie poważniejsze problemy, dlatego nie ma czasu na rozmyślanie o swojej nieodwzajemnionej miłości. Po tym, jak udał się na badania, na które zaciągnęli go rodzice, na jaw wyszło, iż jest on chory na raka.

PO CAŁOŚĆ ZAPRASZAM NA WATTPADA @Sraleki


SHUKUTEKI


Shun miał ciężkie dzieciństwo. Nękany i wyśmiewany, finalnie został doprowadzony do takiego stanu, iż inni musieli zainterweniować. Chłopak został zapisany do psychiatry. Terapia przyniosła pozytywne skutki, jednak niektóre rany w jego sercu pozostały. Zaraz po tym wydarzeniu zmienił szkołę.
Teraz jest on studentem pierwszego roku i nagle dowiaduje się, iż jego mama zaręczyła się z nowym facetem. Kiedy Shun poznaje syna tego mężczyzny, przeżywa niemały szok. Otóż ten chłopak jest jego byłym dręczycielem. I to tym najgorszym. Sytuacja jednak wskazuje na to, iż były wróg "żałuje" swoich postępowań i chce, aby Shun mu wybaczył.
Jak sprawy dalej się potoczą?

OPOWIADANIE ZAKOŃCZONE, PO CAŁOŚĆ ZAPRASZAM NA WATTPADA @Sraleki





Wstęp
Rozdział 9
  • Rozdział 10
  • Rozdział 11
  • Rozdział 12
  • Rozdział 13
  • Rozdział 14
  • Rozdział 15
  • Rozdział 16
  Rozdział 17
 
  ***
    
ONESHOTY

niedziela, 12 listopada 2017

"Nieznana krew" - Rozdział 3


  Seth siedział od dłuższej chwili przy stole w kuchni z dość smętnym wyrazem twarzy, przez cały ten czas intensywnie wpatrując się we własne dłonie. Incydent sprzed kilkunastu minut niesamowicie namącił mu w głowie. Chłopak nie miał pojęcia, co tak właściwie się wydarzyło. 
  Chciał zrobić sobie śniadanie i tak po prostu wysadził toster, dodatkowo raniąc sobie jedną z dłoni. Kończyna była niesamowicie zaczerwieniona i piekła jak diabli, co było w stu procentach uzasadnione. Dziwne, jakby nic go nie bolało po tak bezpośrednim kontakcie z urządzeniem w trakcie jego wybuchu. Cud, że nie stracił tej ręki.
  Winę, rzecz jasna, mógł zwalić na jakieś zwarcie lub coś podobnego. Niejeden raz zdarzały się podobne sytuacje zwykłym szarym ludziom – choć zwykle w takich sytuacjach swój udział miały jeszcze jakieś inne czynniki – dlatego Seth mógł spokojnie zignorować tę kwestię i po prostu kupić nowy toster, całkiem zapominając o tym starym i jego przykrej śmierci. Niestety, przez wiedzę, jaką posiadał na temat swojego niezwykłego świata, nie mógł tego zrobić.
Mnóstwo teorii wręcz sunęło się na jego myśli.
  Dodatkową kwestią, która nie ułatwiała mu zignorowania zaistniałej sytuacji, było to, że chwilę przed całym zajściem odczuł dziwne impulsy w swoim ciele. Nie potrafił określić słowami tych uczuć, gdyż nigdy przedtem nie doświadczył niczego podobnego. Te odczucia były dla niego kompletną nowością.
Pierwszą myślą był Leatras.
  Jednakże ten pomysł z góry odpadał. Ducha już nie było z Sethem. Pomijając fakt, iż od dobrych sześciu miesięcy chłopak miał spokój – co wiązało się z brakiem jakiegokolwiek kontaktu z wampirami, magią i tym podobnymi – to dodatkowo istnieli świadkowie, którzy widzieli całe zajście i dzięki temu mieli pewność, iż Leatras odszedł na dobre.
  Tymi świadkami byli ludzie z Uroboros. A skoro oni odpuścili, mimo iż byli tak zawzięci i gotowi nawet na najgorsze czyny, które pozbawiłyby ich człowieczeństwa – jakby jeszcze jakieś posiadali – to niestety, ale trzeba było wziąć pod uwagę tę rzecz.
Leatras odszedł, a Sartael, owoc jego chciwości, zniknął razem z nim.
  Ten fakt był niepodważalny.
  Więc... czy to możliwe, że Seth jednak odziedziczył coś po swojej matce, która była jedną z potężniejszych wyroczni?
  No niezbyt.
  Odpowiedzią na to pytanie mogłaby być chociażby informacja na temat objawiania się mocy wyroczni. W tym przypadku istniał pewien limit czasowy. Zgodnie ze słowami Viora i Jane, cała siła objawiała się do sześciu miesięcy po ukończeniu osiemnastego roku życia przez potencjalną wyrocznię.
  Seth z góry odpadał.
  Miał już dziewiętnaście wiosen.
- Kuźwa. – syknął pod nosem, dodatkowo marszcząc brwi. Był niesamowicie przejęty wszystkim, co miało ostatnio miejsce. Cztery morderstwa, będące kompletną zagadką dla policji, brak jakiegokolwiek tropu, który mógłby naprowadzić służby na sprawcę, a teraz jeszcze to. – Znowu wszystko zaczyna się komplikować.
  Westchnął dość donośnie, a następnie podniósł tyłek z siedzenia. Ręka wciąż go piekła, dlatego postanowił coś z tym zrobić, aby później nie mieć niemiłego zaskoczenia. A to z całą pewnością by na niego czekało, gdyby zostawił dłoń w obecnym stanie i w ogóle nie zainterweniował.
  Podszedł do kranu i odkręcił chłodną wodę z zamiarem opłukania pod nią kończyny. W momencie zetknięcia się pierwszej kropli cieczy z podrażnioną skórą chłopaka, coś jakby zaiskrzyło. Seth automatycznie zmarszczył brwi, oddalając rękę od strumienia wody.
  Nic go nie zabolało, ale...
  ...no właśnie, co?
- Mam zwidy? – przełknął głośno ślinę. Zamrugał parę razy, a następnie zakręcił kurek i oddalił się od zlewu. Sam nie wiedział, czy chciał poznać odpowiedź na to pytanie.
  Nie wiedząc, co innego mógłby zrobić ze swoją ręką, zdecydował się na zwykły opatrunek chłodzący, który na tę chwilę wydawał się dla niego zbawieniem. Wszystko załatwił dość sprawnie i szybko, dlatego już po kilku minutach mógł się cieszyć opatrzoną i bezpieczną dłonią.
  Wreszcie mógł zabrać się za śniadanie, jednakże przez obawę, iż coś podobnego znowu będzie mogło mieć miejsce, zdecydował się na wyjście do pobliskiej kawiarni, która znajdowała się dosłownie parę metrów od bramy wyjściowej budynku, w którym to pomieszkiwał wraz z Isaaciem.
Bez chwili namysłu złapał za cienką kurtkę i ruszył w stronę wyjścia, uprzednio zabierając klucze i portfel. Ot, same niezbędne przedmioty.

~~~

- Jak idzie projekt? – spytała jasnowłosa kobieta, opierająca się o framugę otwartych drzwi. Noah automatycznie zwrócił się w jej stronę, nie mogąc powstrzymać dumnego uśmiechu. Już on sam w sobie był jednoznaczną odpowiedzią. Julie odetchnęła z ulgą, a następnie sama nieco rozpogodziła. – O czym zdecydowałeś się napisać?
- O tych organizacjach. – odpowiedział dość ogólnie, na co kobieta skinęła głową. – A raczej jednej konkretnej. – podrapał się po policzku, spuszczając wzrok. W jednej chwili pomyślał o swoim referacie i tym, co czuł, kiedy go pisał. Coś jakby trzymało go za serce, dostatecznie mocno, aby był on w stanie to poczuć. Całość zwalił na ekscytację, nie wiedząc, co innego mógłby wytypować. Bo to przecież nie tak, że jego podświadomość wie o wszystkim w pełni i reaguje w taki sposób, ponieważ ma okazję na nowo zetknąć się z czymś znajomym po dość długim czasie. To nie to. – Znalazłem jedną, która zainteresowała mnie na samym starcie. Nie wiem, czy kiedykolwiek o niej słyszałaś. Nazywa się Uroboros.
  Kobieta zastanowiła się przez chwilę, błądząc wzrokiem po pomieszczeniu.
- Masz rację. Nigdy o niej nie słyszałam. – uśmiechnęła się ciepło. – To zapewne tylko jakiś wymysł, podobnie jak reszta tego typu pomysłów, ale hej, co na tym świecie nie jest ludzkim wymysłem. – zaśmiała się, na co Noah na moment odpłynął.
  Coś jakby zaświtało w jego głowie.
  Na język sunęła mu się odpowiedź: nie, ale... dlaczego tak się działo?
  Zmarszczył brwi, nie rozumiejąc, co odbywało się w jego głowie.
- Wszystko w porządku, skarbie? – spytała kobieta z troską, zauważając lekkie zdenerwowanie na twarzy syna.
  Noah momentalnie powrócił na ziemię.
- Tak. – pokiwał energicznie głową, by po chwili na nowo spoważnieć. – Jestem tylko trochę zmęczony.
- Sen powinien ci dobrze zrobić.
- Pójście spać z góry odpada. – oznajmił, kręcąc głową. – Jak się położę, to do jutra nie wstanę, a po południu mam się spotkać z Sethem.
  Julie pokiwała głową na znak zrozumienia, a następnie wyszła z pokoju, mówiąc jedynie na odchodne, iż przygotuje coś do jedzenia i picia, aby Noah mógł zyskać choć trochę energii. Nie popierała włóczenia się poza domem w takim stanie, jednakże wiedziała, że Noah i tak by jej nie posłuchał, tym bardziej że chodziło tutaj o spotkanie z Sethem.
  Była bardzo pozytywnie zdziwiona faktem, iż chłopcy bez problemu złapali tak dobry kontakt. Zupełnie, jakby te sześć lat, w trakcie których nie widzieli się ani razu, nie miało miejsca. Dziwiła ją również zbieżność sytuacji, gdzie Seth i jego rodzina wrócili do miasta dokładnie w tym samym czasie, jak odnalazł się Noah.
  Doprawdy... dziwna sytuacja, pomyślała, schodząc po schodach.
  Oczywiście cieszyła się z tego, iż jej syn miał kogoś bliskiego, do kogo zawsze mógł się zwrócić i liczyć na wsparcie, jednak mimo to momentami nie potrafiła wyzbyć się specyficznych myśli.
Koniec końców starała się je po prostu ignorować i cieszyć z faktu, iż odzyskała syna. 

~~~

  W ciągu paru kolejnych dni nie wydarzyło się nic szczególnego. Śledztwo i poszukiwanie jakiegokolwiek tropu do sprawcy nadal trwały, nie przynosząc żadnych efektów, jednak to nie pozbawiało Isaaca nadziei. Brunet naprawdę uważał całą tę sprawę za coś nieprawdopodobnego. Miał z nią niemałą zagwozdkę. Od dawna nie zajmował się niczym podobnym, w związku z czym nie mógł wyzbyć się myśli pełnych podekscytowania, co, być może, było odrobinę nie na miejscu. Ale mężczyzna nic nie mógł na to poradzić.
  Lubił to, czym się zajmował.
  Był też dość zdziwiony, kiedy zobaczył Setha z opatrunkiem na ręce. Szatyn usprawiedliwił swój stan wybuchem tostera, jednakże nie wspomniał, w jaki sposób do tego doszło. Nie chodziło o to, że chciał coś ukrywać przed brunetem czy go okłamywać. Wolał nie dokładać mu większej ilości spraw, skoro już teraz miał tak wiele na głowie. Przy okazji wolał się upewnić, że jego myśli były słuszne. Póki co sam nie wiedział, co konkretnie twierdził w związku z tym wszystkim. Od tamtego dnia nic podobnego nie miało miejsca. Żadnych dziwnych przepływów, żadnego iskrzenia czy wysadzania sprzętów. Kompletne zero.
  Może to naprawdę była tylko kwestia jakiegoś zwarcia?
  Sprawa morderstw prawdopodobnie wyszła poza obręby miasta, swoją niebanalnością interesując wielu dziennikarzy i zwykłych fanów zagadek. W internecie wręcz roiło się od wszelakich teorii i podejrzeń. Nie zabrakło komentarzy, w których całość uzasadniano objadaniem się tej czwórki w niewłaściwych restauracjach, gdzie kucharze nie potrafili poprawnie przygotować ryby fugu, lecz były one z góry pomijane przez służby zajmujące się sprawą morderstw.
Vior nie potrafił stwierdzić, co mogło być prawdziwym powodem zgonów. Nie był w stanie nic ocenić, nie mogąc nawet samemu sprawdzić poniektórych kwestii, jak chociażby miejsc zbrodni czy wyników analizy ich ciał, gdzie również zamieszono informacje na temat wszelkich śladów i znaków na skórze. Postanowił osobiście zainterweniować.
  Teraz można tylko było czekać na jego przybycie. 


W dalszym ciągu zachęcam do zajrzenia na mojego wattpada @Sraleki
Znajdziecie tam o wiele więcej rozdziałów :3

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic