niedziela, 25 grudnia 2016

"Desirable blood" - Rozdział 16



Seth obdarował Jane pytającym spojrzeniem. Dostrzegał to wyraźne załopotanie na twarzy kobiety, jednak mimo to nie wiedział, co jest grane. Dopiero kiedy przekierował wzrok na nieznajomego mężczyznę, domyślił się, co wywołało taki wyraz twarzy u cioci. Po ostatnich zdarzeniach nie było najmniejszej możliwości, aby chłopak nie skojarzył tego symbolu. Uroboros.
- Dobry wieczór. – powiedział mężczyzna, wstając na równe nogi.
Seth odpowiedział mu powolnym skinięciem głowy.
- John Lizner. – wyciągnął dłoń w stronę chłopaka.
Jak na swój wiek, mężczyzna miał bardzo... młody głos.
- ...Seth More. – z zawahaniem uścisnął dłoń nieznajomego.
- Oh, More? – uśmiechnął się, odsłaniając rząd równych zębów. – A więc zachowałeś nazwisko po swojej matce, mimo że teraz rolę opiekunów sprawiają ciotka wraz z mężem?
Seth lekko zmarszczył brwi.
- Do czego pan zmierza?
- Eh, młodzieńcze, nie lubię, kiedy ktoś zwraca się do mnie tak formalnie. Mów mi John.
Chłopak spojrzał ukradkiem na swoją ciotkę, która to w nawet najmniejszym stopniu nie sprawiała wrażenia wyluzowanej, jak to zwykle bywało. Zaczął podejrzewać, że kilka spraw mogło wymknąć się spod kontroli.
- Zapewne zastanawiasz się, co mnie tutaj sprowadza i skąd tyle o tobie wiem.
- Niespecjalnie. – wzruszył ramionami, chcąc wyjść na obojętnego. – To raczej nie jest jakaś utajona informacja. No wiesz, John, mam na myśli to, że mieszkam z Jane, a nazwisko mam po mamie.
Mężczyzna zmrużył oczy i przez parę sekund nic nie powiedział. Najwyraźniej nie tego się spodziewał.
- Ale rzeczywiście jestem ciekaw, co cię tutaj przywiodło. – nawiązał kontakt wzrokowy z Johnem, co tylko bardziej zaintrygowało mężczyznę.
- Powód jest tylko jeden. – rozłożył ręce, jednocześnie przechylając głowę na bok. – Jestem tu po ciebie.
Jane nabrała sporo powietrza do płuc, wyraźnie panikując. Seth, widząc reakcję cioci, sam się przeraził, w wyniku czego bezmyślnie zrobił krok do tyłu, co tylko pogorszyło jego sytuację. Otóż takimi drobnymi gestami dali wyraźny znak mężczyźnie, iż się nie pomylił co do Setha i to właśnie jego szukał. John odchrząknął, po czym zwrócił się do nastolatka.
- Ale mimo wszystko muszę mieć stuprocentową pewność. – mruknął, po czym sięgnął dłonią do tylnej kieszeni spodni.
To była tylko chwila. Dosłownie parę sekund. Mężczyzna równie szybko, co zwinnie wysunął niewielki nóż z kieszeni, a następnie tak samo błyskawicznie wysunął się do przodu, robiąc ogromny zamach ręką, w której trzymał broń. Seth na szczęście zareagował zawczasu i cofnął się do tyłu. Niestety ostrze noża i tak zdołało go drasnąć w lewe ramię, robiąc płytką ranę. Jane wrzasnęła, z przerażeniem obserwując całe zajście. Nie miała pomysłu, co zrobić. Seth mimowolnie przyłożył dłoń do nacięcia, z którego ledwo co zaczęła wypływać krew, po czym posłał Johnowi gniewne spojrzenie.
- Wiedziałem, że tak się stanie. – powiedział z tajemniczym uśmiechem. – Jesteś bardzo szybki. Jak na wampira przystało.
- Wampira? – zmarszczył brwi. – Nie jestem wampirem.
- Czyżby?
- Tak. – wyznał szczerze.
- Jesteś pewien? – ułożył usta w dziubek.
- Tak! – zirytował się nieco.
- To odsłoń rękę. – wskazał na zranione ramię Setha.
Chłopak bez zawahania odsłonił ranę. Nic jednak nie było widać. Tylko upapraną krwią skórę.
- Kochana, mogłabyś podać swojemu siostrzeńcowi jakąś zwilżoną szmatkę? – zwrócił się do Jane.
Kobieta posłała Sethowi niepewne spojrzenie, jednak kiedy ten skinął w jej stronę, bez protestu złapała czystą ściereczkę i zmoczyła ją wodą.
- Proszę. – podała kawałek materiału chłopakowi.
Seth zacisnął dłoń na szmatce, jednocześnie biorąc spory wdech, a następnie przyłożył włókno do zranionego miejsca. Spodziewał się choćby lekkiego pieczenia, jednak nic nie poczuł. Dokładnie oczyścił ramię z krwi, po czym odsłonił skórę. Wtedy przeżył niemały szok. Nie było tam zupełnie nic, nawet najmniejszej rysy. Ręką chłopaka wyglądała na zupełnie nienaruszoną. Z jego wyrazu twarzy można było wyczytać przede wszystkim zakłopotanie.
- No proszę. – odezwał się John, posyłając uśmiech w stronę Jane, która już nawet nie okazywała przerażenia.
- C-co...? – wydukał Seth, nic nie rozumiejąc.
Przecież... Vior zapewniał, że nie jestem wampirem. – pomyślał, patrząc na podłogę z paniką w oczach.
- Wyglądasz na zaskoczonego. Jak mniemam, nic o tym nie wiedziałeś. – westchnął. – Ewentualnie wiedziałeś, ale coś innego. – podrapał się w tył głowy. – Zgadłem?
Seth przełknął ślinę, a następnie skinął łebkiem.
- Kurcze, z chęcią bym wysłuchał, co ci naopowiadali, ale czas nas nagli. – wskazał na zegarek. – Musimy się zbierać.
Chłopak przygryzł dolną wargę.
- Dokąd chcesz mnie zabrać?
- Do miejsca, gdzie żaden paskudny wampir nie będzie mógł się do ciebie dobrać.
Seth zmarszczył brwi.
- Nie wiesz? – John złapał się za głowę, głośno wzdychając. – Chyba jednak nie ominie cię mała opowieść. Ale to w trakcie drogi.
Chłopak zacisnął dłonie w pięści.
- W porządku. – zaciągnął spory haust powietrza. – Pojadę z tobą.
- Dobra decyzja. – klasnął w dłonie, po czym gwizdnął. – Dzięki niej ocaliłeś jednego ze swoich przyjaciół.
Seth obdarował mężczyznę niezrozumiałym spojrzeniem.
Ocaliłem...? Pomyślał, na nowo zaczynając odczuwać przerażenie.
Parę sekund po tym do pomieszczenia wparowało dwóch mężczyzn, którzy wlekli za sobą znajomą Sethowi osobę.
- Liam! – krzyknął, po czym ruszył w stronę przyjaciela.
Chłopak rozmasował głowę, sprawiając wrażenie, jakby chwilę wcześniej w nią dostał, a następnie spojrzał z ulgą na Setha.
- No cześć, Seth.
Szatyn nie wiedział, co powiedzieć.
- Chciałem sobie z tobą nareszcie pogadać, bo ostatnio krucho u nas z tym było, a wtedy ci mili dwaj panowie wyłonili się znikąd i mnie zgarnęli.
Seth odwrócił się w stronę Johna.
- Co tutaj jest grane? – zapytał z gniewem w głosie.
- Nie miej mnie za jakiegoś potwora. Ja po prostu bardzo nie lubię, kiedy ktoś mi odmawia. – wzruszył ramionami. – Całe szczęście, że ty tego nie zrobiłeś, co?
- Em, nie żebym narzekał, ale... o co chodzi? – zapytał Liam. – Chyba jestem nie w temacie.
- Nie tylko ty. – odparł Seth, piorunując Johna wzrokiem. – Twoje metody są paskudne.
- Możliwe, ale jakże skuteczne. – wyszczerzył się. – Ale skoro już wszystko jest jasne i wiesz, że twojemu przyjacielowi nic się nie stało i nie stanie. – zaznaczył. – Możemy ruszać w drogę, czyż nie?
Seth zawahał się.
- Chyba nie zmieniłeś nagle zdania, co?
- Nie. – odpowiedział. – Pójdę z tobą, ale muszę mieć pewność, że nic się nie stanie moim bliskim.
- Masz to jak w banku.
Chłopak spojrzał na Liama i posłał mu łagodny uśmiech. Kiedy przeniósł wzrok na Jane, nie wiedział, co powiedzieć. W pewnym sensie był na nią zły, bo wraz z Viorem coś przed nim ukrywała. Dodatkowo w tej chwili wyglądała, jakby... jakiś plan nie poszedł po jej myśli. Chłopak już nic nie rozumiał.
- Uważaj na siebie, Seth. – powiedziała cicho, nawet nie spoglądając na chłopaka.
Szatyn zmrużył oczy, a następnie obrócił się na pięcie i podszedł do Johna. Nic nie mówił. W ciszy podążał za tym niepokojącym mężczyzną, aż zatrzymał się przy samochodzie. Kojarzył ten samochód. To nim niedawno przyjechał jeden z mężczyzn, który przekazał mu informację na temat Viora.
Seth nic już nie rozumiał.
W ciszy usiadł na tylnym siedzeniu i wlepił wzrok w splecione dłonie. Po chwili samochód ruszył. Cała frustracja, niezrozumienie i przerażenie uleciały. W ich miejscu pojawiła się pustka.
Czyżby wszystko, o czym wiedział, było kłamstwem?


3 komentarze :

  1. Coś tu jest nie tak...
    Auto... Hej! A może znieżywiony przyjaciel naszego Setha przybrał skórę John'a i szaleje po wiosce jeżdżąc drogą wózkiem z biednorki!? Ciekawe.

    Wkradł się kilka powtórzeń i literówek, ale nic poza tym.

    Dzieeeewczyno gdzie byłaś jak Cię nie było? Pewnie w biedronce.

    Wesołych Świąt
    Zdrowia
    Szczęścia
    Weny~!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe bo tworzyłam to na telefonie, a akutokorekta lubi mi czasem pozmieniać słowa. XD
      Biedronka, dobrze, że przypominasz. Muszę iść po sałatki. Po świętach trzeba ograniczyć jedzenie, bo przecież w spodnie nie wejdę. 😂
      Dobry miesiąc miałam kryzys i wszystko przez to zaniedbalam, dosłownie xd Ale mam nadzieję, że to już się nie powtórzy. :D

      Życzę wszystkim nawzajem 😁😁😂

      Usuń
  2. Świetny rozdział <3!
    Niecierpliwię wyczekuję kolejnego, kochana :3.
    Życzę Ci zatem dużo weny i czasu, aby móc ją tutaj przelać c;.

    Pozdrawiam
    Hashi Chomik

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic