niedziela, 2 października 2016

"Desirable blood" - Rozdział 13



Na szczęście Seth nie miał aż tak dużych problemów z opanowaniem własnych emocji. Z początku rzeczywiście było mu ciężko, ale po kilku minutach chłopak poukładał swoje myśli na tyle, że nareszcie na pierwszym planie znajdowały się inne dźwięki, niż bicie jego własnego serca.
Chłopak niepewnie zerknął na odnawiany budynek, jednak po krótkiej chwili na nowo spojrzał przed siebie i wrócił na lekcje. A przynajmniej taki miał zamiar. Na korytarzu wpadł na Liama. Chłopaka nie było w szkole od początku tygodnia i dodatkowo nie odzywał się do Setha od momentu, kiedy wrócili z klubu. Szatyn nareszcie miał okazję zapytać, jak jego kolega się miewał.
Liam kątem oka dostrzegł Setha, a mimo to udał, jakby go nie zauważył i ruszył w przeciwną stronę. Zmieszany Seth zatrzymał się w miejscu, marszcząc brwi.
- Liam? – powiedział na tyle głośno, że ten na sto procent zdołał wszystko dokładnie usłyszeć.
- Co jest? – zapytał, nie odwracając się.
- Wszystko gra? Od weekendu nie dałeś nawet najmniejszego znaku życia.
- Taa, jest dobrze. – machnął dłonią. – Pogadamy później.
I poszedł. Seth nawet nie spróbował go zatrzymać. Wiedział, że to nic nie zmieni. Po niedługiej chwili stania w miejscu pokręcił głową, a następnie wrócił na lekcję, która dosłownie parę sekund później dobiegła końca. Wszyscy opuścili pomieszczenie, rozpraszając się na korytarzu. Zrobiło się dość głośno. To był prawdopodobnie jeden z większych minusów szkolnych przerw dla osób, które preferowały spokój i ciszę. Seth oparł się o swoją ławkę i westchnął pod nosem.
- Wszystko w porządku, Seth? – zapytała nauczycielka, kończąc zbierać potrzebne papiery do teczki.
- Tak, jestem tylko trochę zmęczony. – ułożył usta w prostą linię.
- Bardzo zbladłeś. – kobieta podeszła do szatyna. – Na pewno nie chcesz się położyć u pielęgniarki i odpocząć?
- Nie, jest dobrze. – zdobył się na lekki uśmiech.
- No niech ci będzie, ale pamiętaj. – położyła dłoń na ramieniu chłopaka. – Gdyby coś się działo, nie wahaj się o tym powiedzieć.
Nauczycielka posłała Sethowi ciepły uśmiech, a następnie wyszła z sali, zostawiając chłopaka samego. Kobieta miała niezłe oko, bo szatyn rzeczywiście poczuł się nieco gorzej. Było to coś podobnego do mdłości, takie niekomfortowe uczucie trzymające się w żołądku. Ale było do zniesienia.
To niewygodne uczucie trzymało się Setha do końca lekcji. Chłopak odczuwał dyskomfort nawet po powrocie do domu. Zrobił sobie ciepłej herbaty z dodatkiem ziół, myśląc, iż coś to da. W pewnym sensie pomogło, ale nie całkowicie. Nie chcąc bardziej kombinować z tworzeniem mikstur, Seth machnął na wszystko ręką i wyłożył się w salonie, włączając telewizor. Chwilę po tym zasnął.
Sny Setha ostatnio były bardzo realistyczne. Chłopak miał wrażenie, jakby przeżywał te wszystkie rzeczy naprawdę. Jakby to nie była tylko jawa. Tym razem udało mu się zyskać świadomość, iż to sen już na samym początku. Stał w ciemnych pomieszczeniu, gdzie nie było niczego ani nikogo prócz jego samego. Wiedział, że śni, dlatego po prostu stał w miejscu i czekał na jakikolwiek rozwój wydarzeń. Po paru sekundach po pomieszczeniu przeleciały jasne przebłyski i zaraz po tym Seth znajdował się we własnym domu. Kiedy spojrzał na okno, dostrzegł mrok. Chłopak przeszedł się po domu, zatrzymując się w salonie. Wtedy się zdziwił, gdyż na kanapie dostrzegł siebie samego oglądającego telewizję. Miał na sobie dokładnie te same ubrania, co w momencie pójścia spać. Poczuł się przez to skołowany i postanowił wyjść z domu, o ile to było możliwe. Ledwo otworzył drzwi i dostrzegł na ulicy znajomą sylwetkę. Vior zmierzał w stronę jego domu. Mężczyzna wyglądał, jakby nie widział Setha, mimo że ten stał praktycznie na wprost niego.
No tak.
Bo to był sen.
Nagle zerwał się do siadu i rozejrzał wokół siebie. Siedział na sofie, trzymając w ręku pilota. W tle słyszał dźwięki dobiegające z telewizora. Akurat leciała jakaś kreskówka. Podobnie jak w jego śnie. Zgadzała się jeszcze jedna rzecz – późna godzina. Było trochę po ciszy nocnej, dlatego za oknami jedynymi jasnymi rzeczami były światła dochodzące z lamp. Setha naszła pewna myśl.
Co, jeśli to nie był zwykły sen?
Mimo iż było to trochę naiwne, chłopak szybko podniósł się z sofy i popędził w stronę drzwi frontowych. Ledwo je uchylił i od razu dopadło go to paskudne uczucie deja vu. Vior stał kilka centymetrów dalej, wyglądając na równie zdziwionego, co sam Seth. Po chwili jednak szeroko się uśmiechnął, przechylając głowę na bok.
- Skąd wiedziałeś? – zapytał.
Seth nie odpowiedział. Cofnął się do tyłu, wpuszczając do środka Viora. Mężczyzna zdjął z siebie płaszcz, który po chwili zawisł na wieszaku. Następnie skupił całą swoją uwagę na zmieszanej twarzy Setha.
- Wnioskuję, że miałeś ostatnio sporo przygód.
- O tak. – westchnął. – Ale to nie one mnie tak urządziły.
Vior zmrużył oczy.
- Co masz na myśli?
Seth nawiązał kontakt wzrokowy z wampirem.
- Chwilę temu spałem. I to właśnie stąd wiedziałem, że przyszedłeś.
Brunet uniósł brwi.
- Chociaż ten sen miał dość dziwną formę. – Seth kontynuował. – Zupełnie... jakby mnie tam nie było, a przecież byłem.
- Zdarzyło ci się to już kiedyś?
- Przewidywanie przyszłości? Nie. – pokręcił głową. – Ale sen na podobnej zasadzie, że byłem jakby duchem, a ludzie wokoło mnie nie zauważali? Tak.
Vior przeszedł się wzdłuż korytarza, wyraźnie nad czymś myśląc.
- Ale jest ważniejsza kwestia, o którą chciałbym cię spytać. – Seth zmarszczył brwi. – I proszę cię, abyś mi szczerze odpowiedział.
- Tak? – nadal stał tyłem.
Nastolatek wyprostował plecy.
- Kim ja jestem?
To pytanie zdziwiło Viora. Mężczyzna tego nie ukrywał. Odwrócił się do szatyna i obdarował go niezrozumiałym spojrzeniem. W sumie nie pierwszy raz dzisiaj.
- Pytasz mnie o to, kim jesteś?
Seth jedynie kiwnął głową.
- Chyba nie wiem, jak mogę ci odpowiedzieć na to pytanie.
- Szczerze. – wypalił stanowczo.
Vior nabrał poważnego wyrazu.
Szatyn zmrużył na niego swoje ślepia.
- To nie przypadek, że się wtedy spotkaliśmy, prawda? – zapytał.
- To był przypadek. Naprawdę.
Seth lekko się zdenerwował.
- Bo nasze spotkanie miało nastąpić nieco później.- dodał po chwili.
Nagle cała złość  jakby uszła z nastolatka, a w jej miejscu pojawiła się ciekawość.
- Może usiądziemy? – zaproponował Vior.
Lada moment obaj siedzieli w salonie.
- Miałem ci o tym powiedzieć trochę później, ale skoro tak się sprawy mają... – lekko się uśmiechnął. – Chyba nie mam wyboru, jak zrobić to teraz.
- Co to oznacza? – Seth trochę obawiał się odpowiedzi na to pytanie.
- Nic, co wywołuje taką panikę w twoich oczach. Uspokój się, nie usłyszysz przecież żadnego wyroku śmierci.
- Mógłbym się spierać. – powiedział pod nosem.
Seth bał się, że informacja, iż jest on wampirem, okaże się prawdziwa.
- Wiem o twoim istnieniu od bardzo dawna. Można powiedzieć, że już w momencie narodzin stałeś się dość popularny w naszych... kręgach. – dziwnie ujął ostatnie słowo.
Seth momentalnie zbladł.
- Nie jesteś wampirem.
Odetchnął w duchu.
- Ale też nie jesteś człowiekiem. – zmrużył oczy. – Żadne z tych dwóch.
Serce szatyna zaczęło bić mocniej i szybciej, zupełnie jakby miało zaraz wybuchnąć.
- Wiesz, że Jane nie jest twoją matką, prawda?
- Tak. – przełknął ślinę. – Ale wiem, kim była moja matka.
- Niewątpliwie. – uśmiechnął się kącikiem – Jednak o ojcu już nic nie wiesz, czyż nie?
Seth zmarszczył brwi, niepewnie zerkając na Viora.
- Nie, nie jestem nim, więc daruj sobie to spojrzenie.
Seth przygryzł dolną wargę.
- Skąd wiesz o tym wszystkim?
- Jak już mówiłem, wiem o tobie od bardzo dawna... jak i o twojej rodzinie. – splótł ze sobą dłonie, po czym skupił na nich swoje oczy. – Jane oraz Aria, twoja matka, to dość znane siostry w tym świecie. A przynajmniej były znane do śmierci Arii. Teraz już mniej się o nich mówi, choć moja generacja nadal wszystko świetnie pamięta.
- Moja mama zmarła po tym, jak mnie urodziła, prawda?
- Tak. – przytaknął, minimalnie smutniejąc. – Nie była na tyle silna, aby przeżyć.
Seth zdenerwował się.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Nic obraźliwego. Mówię tylko prawdę. – spiorunował szatyna wzrokiem. – Dlatego nie twórz błędnych wniosków. – odchrząknął, po czym kontynuował. – Wampiry to magiczne kreatury stworzone za pomocą pewnego potężnego zaklęcia. Martwe kreatury. To zaklęcie podtrzymuje nas przy życiu, mimo że już go nie posiadamy. I pomimo tego, że narządy dobrze prosperują, to niektórych czynności po prostu nie możemy wykonywać. Rzeczy jak chociażby sen czy... rozmnażanie się. To dla nas niemożliwe. – wywinął kąciki ust w górę. – A żeby było jeszcze ciekawiej... możemy żyć wiecznie, ale nie jesteśmy nieśmiertelni. Rozumiesz, co to oznacza?
Seth skinął głową.
- Ktoś może was zabić.
- Zgadza się. Zapewne słyszałeś o metodach jak kołek z drewna w serce, bo nic innego nie zadziała. – kiedy otrzymał twierdzącą odpowiedź od Setha, kontynuował. – To nieprawda. Jedyny wymóg, aby nas zabić, to po prostu uszkodzić nasze najważniejsze narządy.
- Serce.
- Albo mózg. – dodał z uśmiechem.
- Brzmi jak coś prostego.
- I tylko brzmi. – zaśmiał się. – Nie zapominaj, że jesteśmy wampirami. Nasze zdolności to nie bajeczki. Ale to tyle o tym. Rozgadałem nie na temat. Zmierzałem do zupełnie innego wątku.
- Zacząłeś temat o wampirach, ponieważ to ważna kwestia, prawda?
- Można rzec, że bez tej informacji się nie zrozumiemy. Bo wiesz... twoja matka, Aria, też nie była zwykłym człowiekiem. Była wyrocznią. Już o nich wspominałem.
Seth rozchylił wargi w geście zdziwienia. Jego matka była kimś w rodzaju wiedźmy? I co jeszcze?
- Jane również nią jest. – dodał szybko, co jeszcze bardziej zszokowało Setha. – Ale to Aria była tą, która zawsze podejmowała się niemożliwego. Jane raczej była tą grzeczną siostrą.
- To znaczy?
- Twoja matka spotykała się z wampirem.
Seth schował twarz w dłoniach, łapiąc spory wdech.
- Czuję się, jak skończony idiota. Jakbym się czegoś naćpał. Siedzi przede mną wielki facet, który uważa się za starego wampira i opowiada mi, że moja matka była jakąś wiedźmą i spotykała się z innym wampirem. Super. – spojrzał niechętnie na Viora. – To jest tak cholernie nierealne, że zaczynam podejrzewać, iż to kolejny z moich snów, ale... - zaniemówił.
- Śmiało, wyrzuć to z siebie. – oparł się o sofę.
- Czuje, jakby parę ostatnich miesięcy było zwykłym snem. Ewentualnie złudzeniem.
- Ale tak nie jest. – zamknął oczy. – Świat jest porąbany nie przez wzgląd na nas, ale przez narzucane z góry standardy, które robią ludziom wodę z mózgu i później nawet najzwyklejsze wyjście w skarpetkach i sandałach jest uważane za odstępstwo od normy. Nie daj się porwać temu ograniczeniu, Seth.
Nastąpiła chwila ciszy pomiędzy tą dwójką.
- Kontynuuj, jeśli możesz. – powiedział Seth.
- Jesteś pewien?
- Taa. Chcę mieć już to z głowy.
- Dobrze więc. – powiedział z pełnym satysfakcji uśmiechem. – Wampir, z którym spotykała się twoja matka, podobnie jak ja, był pierwszym. Ale to takim prawdziwym pierwszym. To on wprowadził mnie we wszystko. Bezcenna, pierwsza generacja. – westchnął. – Znaliśmy się doskonale.
Vior wyglądał, jakby wspomnienie o starym znajomym sprawiło mu radość.
- Wcześniej ci powiedziałem, że wampiry nie mogą sobie pozwolić na niektóre rzeczy. To niemożliwe, aby wampir miał dziecko. – posłał Sethowi znaczące spojrzenie.
- ...ale pewna kobieta zaszła w ciążę z pierwszym wampirem.
Brunet uśmiechnął się pod nosem.
- I ta kobieta była moją matką.


7 komentarzy :

  1. <3! Teraz tylko czekać na 14 :3 ^'^

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne ! Trochę się zdiwiłam że Seth jest pół wyrocznią i pół wampirem (bardziej spodziewałam się że wyrocznią nie wiem czemu XD)Więc czekam jak zwykle na kolejny rozdział i pozdrawiam cieplusio `3`

    OdpowiedzUsuń
  3. O... Aż dwa rozdziały miałam do przeczytania, super... Bo coś trzeba robić w nocy przed rozpoczęciem kolejnego roku studiów dnia dzisiejszego. Rozdziały... Cóż... Powoli coś się wyjaśnia, podoba mi się to. Tylko ciekawa jestem co to wszystko znaczy dla naszego głównego bohatera i jakie zmiany wjego zżyciu nastąpią. Pozostaje czekać i życzyć weny...

    OdpowiedzUsuń
  4. No no no, ciekawie się rozwinęło. Naprawdę nie spodziewałam się że Seth będzie pół czarownicą (wampirem).Nie mogę się doczekać ciągu dalszego. Po zatem ma do ciebie kilka pytań.

    1. Nie chcę być nachalna ale kiedy będzie coś z "Shukuteki"?
    2. Jakiś wątek miłosny może ?

    + Fajnie piszesz. Ale jedna drobniuśka uwaga, a mianowicie:

    "Kiedy spojrzał na okno, dostrzegł mrok. Na zewnątrz musiało być ciemno. Oznaczało to wieczorną porę"

    No, kiedy opisujesz że jest ciemno to nie sposób się domyśleć że jest wieczorna.
    Kończąc mój wywód pozdrawiam i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mało kumatych, czytaj mnie, żebym później wiedziała o co chodzi przy sprawdzaniu XDDDD
      Co do Shukuteki to mam pół rodziału nabazgrane dobry miesiąc i nie mogę ruszyć dupy, żeby go dokończyć. :')
      Wątek miłosny łer? - tutaj czy w szukuteki? W szukuteki jako taki jest, a tutaj... nic nie zdradzę! Bo to jasne, że jakiś będzie. O ile tylko jeden. ^^
      Dzięki wielkie, przez szkołę z tą słynną weną krucho! :D

      Usuń
  5. Hej,
    no i mamy już wyjaśnienie, Seth nie jest jednak wampirem, a jednocześnie nie jest człowiekiem, jak się okazuje jego matka i ciotka były/są wyroczniami, i mimo,że wampir nie może mieć dzieci to tutaj ma...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Iza

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic