piątek, 30 września 2016

"Desirable blood" - Rozdział 12



Seth wiedział, że to nie było żadne złudzenie. Wyraźnie słyszał ten głos w swojej głowie. Miał pewność, że to się działo naprawdę. Ale mimo to nie miał najmniejszego pomysłu, jak zareagować. Po prostu stał w miejscu zupełnie otępiały, wpatrując się w jeden ślepy punkt. Ktoś ewidentnie potrafił rozmawiać z nim telepatycznie, a przynajmniej tak to wyglądało.
Ostatnim razem Vior twierdził, iż wszystko było wynikiem figli lasu oraz nocy, ale teraz - biorąc pod uwagę wszystkie „niecodzienne" czynniki, jakie otaczały chłopaka - można było spodziewać się naprawdę wszystkiego.
A najgorsza była ciekawość, jaka dręczyła Setha od momentu zamknięcia drzwi. Kim był ten chłopak, który przemówił w jego głowie? Czy Seth go znał? Kiedykolwiek widział? Ze słów nieznajomego wynikało, że tak. Z każdym dniem ilość zagadek jedynie narastała, a osoby, która byłaby w stanie udzielić odpowiedzi na choć odrobinę z nich nie było od ponad tygodnia. Seth mógł jedynie czekać na powrót Viora. Nie miał innego wyjścia, w końcu nie znał nikogo innego, kto mógłby, czy może raczej chciałby wprowadzić chłopaka w ten niezwykły świat.
Z tego wszystkiego nie udało mu się w nocy zasnąć. Może to i lepiej, bo kiedy tylko podszedł do okna i zerknął przez lekko odsłoniętą zasłonę, w oświetlonym miejscu przy bramie dostrzegł znajomą sylwetkę. Lucian. Seth sądził, że sezon na szpiegowanie jego osoby już się skończył, ale najwyraźniej był w błędzie.
Mężczyzna zmył się dopiero nad ranem. Chyba znudziło mu się stanie w jednym miejscu i obserwowanie natury. Kolejną ciekawą kwestią było to, czy wszyscy członkowie rady wiedzieli o wampirach. Jakby nie patrzeć, znaczna część sprawiała wrażenie takich normalnych, jakby niczego nieświadomych. Może po prostu tylko niektórzy byli wtajemniczeni?
Susan odzywała się do Setha praktycznie codziennie. Inaczej było z Liamem. W ogóle nie dawał znaku życia. Chłopak chyba rzeczywiście wziął do siebie aż za bardzo ostatnie wydarzenia, co było dość niezrozumiałe, bo w końcu to on był odpowiedzialny za ich większość. A konkretnie ten pocałunek. Seth nie uważał, aby jedno cmokniecie w usta było czymś nadzwyczajnym. Przecież coś takiego do niczego nie zobowiązywało. Tym bardziej, że Liam był facetem. Czego mieli się wstydzić bądź obawiać?
Minęły kolejne dwa dni. Czas płynął łagodnie, co o dziwo było całkiem wygodne. Seth jakoś łączył wszystko ze szkołą. Masa pytań w jego głowie na całe szczęście nie odwracała jego uwagi od codziennych czynności, dzięki czemu nikt nic nie zauważał.
Coś ciekawego wydarzyło się dopiero w środku tygodnia, jeszcze przed południem, kiedy chłopak siedział na lekcji. Nagle włączyła się jego intuicja. No, może nie tak nagle, bo chłopak zaczął wyczuwać coś niezwykłego już z daleka, co się z każdym kolejnym krokiem nasilało. Zupełnie jakby działało to na zasadzie: im bliżej jest coś nadprzyrodzonego, tym wydziela mocniejszą aurę. O ile słowo „wydziela" jest właściwe. W pewnym momencie jego serce mocniej zabiło, jakby coś wywołało tę reakcję. Seth wyszedł z sali i pokierował się do miejsca, które go tak przyciągało. Przez pewną chwilę czuł się jak w transie. Jakby musiał tam pójść. To uczucie na szczęście dość szybko przeminęło i Seth odzyskał pełnię zmysłów. Magiczna atmosfera dochodziła ze starego budynku szkoły, który był w trakcie odnowy na rzecz nowych uczniów. Przed wejściem do środka Seth miał chwilę zawahania, ale w końcu przełamał się i przeszedł przez framugę drzwi. O dziwo w środku było już całkiem ładnie. Podłogi były odnowione, podobnie ze ścianami. Wyposażenie było znikome, ale to prawdopodobnie przez to, że meble miały trafić na końcu, kiedy wszystko będzie skończone. Seth pokierował się w lewo i zaczął iść długim korytarzem, na końcu którego znajdowały się schody. One również były odnowione, dzięki czemu nie wydawały dźwięków skrzypienia przy każdym kroku. Pierwsze piętro było całkiem inne. Ściany były pomalowany na chłodny, szary odcień, który ładnie współgrał z czarnymi ramkami na zdjęcia, które wisiały w niektórych miejscach. Sufit zdobił duży żyrandol, a podłogę pokrywały ciemne panele. Dość poważny wystrój. Pomieszczenie wyglądało na jakiś salon. W jednym miejscu zaczynał się kolejny, tym razem niewielki, korytarz, który zapewne prowadził do różnych pokoi. Już z miejsca przy schodach dało się dostrzec drzwi. Góra wyglądała na skończoną, choć jeszcze nie posiadała mebli.
Nagle zmysł chłopaka się wyłączył, zupełnie jakby wampiry, które powinny się tu znajdować, rozpłynęły się w powietrzu. Seth zmarszczył lekko brwi, gdyż wiedział, że to jego wina. Nadal nie rozumiał, na jakiej zasadzie działał jego instynkt, dlatego nie wiedział jak go kontrolować. Był w stu procentach pewien, że gdzieś w tym budynku było coś niezwykłego, co go wyjątkowo mocno przyciągało. Przeszedł się wzdłuż pomieszczenia przypominającego salon, rozglądając się na boki.
- Co tu robisz?
Nagle zamarł, lecz po chwili odwrócił się za siebie.
Ujrzał znajomą twarz.
- Aiden, tak? – nie był do końca przekonany.
Blondwłosy chłopak stał przy schodach i opierał się o ścianę.
- Miło, że zapamiętałeś. – uśmiechnął się, odsłaniając ząbki.
Jego uśmiech był urzekający. Nie można było tego zaprzeczyć.
- Tak więc zapytam jeszcze raz. Co tu robisz? – powtórzył, idąc w stronę Setha.
- Żebym to ja wiedział. – westchnął. – Coś mnie tutaj przyciągnęło. Nie wiem tylko co to takiego. – po części skłamał.
- Hmm. – lekko zmarszczył brwi, podchodząc jeszcze bliżej. – Rozumiem.
Po chwili nabrał spory wdech.
- To dziwne, ale dzisiaj pachniesz trochę inaczej. – uniósł brew, nie ukrywając zaskoczenia.
Seth przechylił łebek na bok. Aiden stał tuż przed nim i to z nim rozmawiał, ale... czy to na pewno jego chłopak wcześniej wyczuł? Coś budziło w nim wątpliwości.
- Jest z tobą ktoś jeszcze? – Seth zmienił temat.
- W budynku jesteśmy tylko my. – zmrużył oczka. – Lydia i reszta postanowili sobie zrobić obchód po mieście. Chcą je jakoś poznać. W końcu mamy tu spędzić najbliższe pół roku.
Więc to o nich tyle trąbią w szkole, pomyślał Seth.
- Dlaczego nie poszedłeś z nimi?
- Nie kręci mnie to. – wzruszył ramionami. – Wolę posiedzieć w domu i porobić coś pożytecznego. – podrapał się w tył głowy. – Ale zawsze kończę z jedzeniem przed telewizorem. Pech chciał, że jeszcze nie zdążyli tu wstawić telewizora. Lodówki zresztą też. Jedynie pozostaje mi durne wałęsanie się po piętrach.
Seth uśmiechnął się kącikiem.
- Więc czemu nie zrobisz czegoś pożytecznego, skoro miałeś taki zamiar?
Blondyn przechylił głowę na bok.
- Nie chce mi się.
- To jest głupie samo w sobie, wiesz?
- No jasne. Ale leniwi ludzie tak mają. – zamilkł na chwilę. – Może ludzie to nie do końca trafne określenie. – wytknął język, lekko smutniejąc, co było ledwo zauważalne.
Aiden był dość niezrozumiały. Mówił o danej rzeczy, ale nie było wiadome, czy do końca to właśnie to miał na myśli. Tak samo było z jego uczuciami. Starał się pokazywać radosne gesty, ale momentami czuć było smutek.
- Twój zapach mnie naprawdę intryguje. – wypalił nagle, zbliżając się do brązowowłosego. – Nie chcę wyjść na jakiegoś dziwaka, ale nie mogę wyrzucić go z głowy.
- Pachnę chociaż ładnie? – Seth zapytał żartobliwie, spoglądając blondynowi w oczy.
Dzieliła ich niewielka odległość.
- Mhm. I to jak. – powiedział w stu procentach poważnie, nie przerywając kontaktu wzrokowego.
Seth na chwilę zamilkł. Mimo że ciężko było mu przyjąć to do wiadomości, to dzięki tym kilku słowom poczuł się o wiele lepiej. Nareszcie udało mu się odwrócić uwagę od tych wszystkich problemów. Nareszcie skupił się na czymś innym.
- Jaki to zapach? – nieświadomie lekko rozchylił wargi, co dodało mu uroku.
- Orzeźwiający. Trochę jak poranny wiosenny wiatr. Jest też słodki, choć ma w sobie odrobinę goryczy. – zmrużył oczy. – Ale przede wszystkim czuć od ciebie życie. I to mnie urzeka najbardziej.
Seth rozdziawił buzię.
- Bo u mało kogo można je teraz wyczuć. – posmutniał, spuszczając wzrok.
Naprawdę głośne i wyraźne uderzenie serca głównie świadczyło o tym, że słowa Aidena wywarły niemałe wrażenie na Sethu. Usłyszeli to oni obaj. Seth był na tyle zdziwiony swoją reakcją, że zrobił głośny krok w tył i szybko odchrząknął. Mimowolnie się zarumienił.
- Wrócę lepiej na lekcje.
- Lepiej wróć. – zgodził się z bólem w oczach, po czym ułożył usta w prostą linię. – Trafisz do wyjścia?
- Ciężko stwierdzić. – szatyn starał się jakoś ukryć swoje zażenowanie, co proste niestety nie było.
- W takim razie odprowadzę cię.
Seth lekko kiwnął łebkiem i niemal od razu obaj udali się na schody. Schodzili po nich powoli w zupełnej ciszy, która była przerywana tylko i wyłącznie w głowie Aidena przez bicie serca Setha. W połowie drogi jasnowłosy zawahał się i zatrzymał. Seth bał się odwrócić za siebie nie ze względu na obawę, że wampir coś mu zrobi, jednak przez strach związany z jego własnym wyrazem twarzy. Nie ukrywając, czuł się mocno zażenowany i doskonale wiedział, że było po to nim widać. Ale mimo to w końcu zerknął za siebie i wtedy coś go dotknęło na tyle, że nie minął nawet ułamek sekundy, a on już stał tuż przed blondynem. Od razu dał upust emocjom, czego wynikiem był wyjątkowo namiętny pocałunek. Niestety zdrowe zmysły tej dwójki wróciły tak szybko, jak zniknęły. Seth, zaskoczony jeszcze bardziej niż przedtem, jedynie palnął coś pod nosem i szybko udał się w stronę wyjścia, gdzie o dziwo trafił bez pomocy Aidena. Panicznie rozejrzał się wokół siebie, jakby szukał czegoś, co pomogłoby mu jakoś się uspokoić, jednak nic mu nie pomogło.
Nigdy by nie pomyślał, że pocałunek z chłopakiem będzie miał na niego aż taki wpływ.


6 komentarzy :

  1. https://www.wattpad.com/story/83442382

    https://www.wattpad.com/story/85650020-soma-x-agni

    Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę być niemiła, ale spod rozdziałów won mi z reklamami. >.>

      Usuń
  2. Aww, teraz modlić się by nie zabili Adiena ;_; (najlepiej przeleciał Setha). Rozdział naprawdę świetny i trzymaj tak dalej ! ^-^

    Pozdrawiam
    ~Hashi Chomik

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodko <3 ~~ Rozdział świetny jak reszta :) Pozdrawiam `3`

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej,
    świetny rozdział, ciekawi mnie ta osoba z samochodu czy to ojciec Setha albo może Noah, i jak się okazało ci nowi to ci których spotkał w klubie...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Iza

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic