czwartek, 7 lipca 2016

"Shukuteki" - Rozdział 7

Shukuteki


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 7.
Autor: Chizu Chan. 


~~~

                Ryou ani trochę nie zmienił swojego nastawienia w stosunku do mnie. Żeby było lepiej, wyznał mi, iż spodobałem mu się na samym początku. Przyjąłem to do wiadomości bez zbędnych ochów i achów. Czy był gejem? Zaprzeczył. Powiedział, że zawsze podobały mu się dziewczyny. Chociaż… ujął to w tak dziwny sposób, że nie byłem pewien, co do końca miał na myśli.
                Nasza relacja stała pod znakiem zapytania. Ciężko było stwierdzić, kim dla siebie byliśmy. Nasi rodzice mieli się niedługo pobrać, a to oznaczałoby zostanie przyrodnimi braćmi. Nie sądzę, aby ktokolwiek ucieszył się na wieść, iż jego synowie ze sobą sypiają. Mnie to akurat zbytnio nie przeszkadzało, bo przecież i tak nie ujawniłbym się z taką relację, jednak… zastanawiałem się, co tak naprawdę mógłby o tym myśleć Ryou.  
                Prawdę mówiąc przez pierwsze dwa tygodnie, licząc od dnia, w którym z nim spałem, nie wydarzyło się nic szczególnego. Z początku nawet zachowywałem się, jakby nic się nie wydarzyło. Dopiero po kilku dniach dotknęło mnie dziwne uczucie. Zdarzało się nawet, że byłem zawstydzony z byle powodu. Choćby przez samo jego spojrzenie. Nigdy przedtem czegoś takiego nie doznałem, więc z każdą kolejną podobną sytuacją byłem jeszcze bardziej zafascynowany. W końcu wyszło na to, że nie byłem w stanie porzucić myśli, iż mogłem poczuć do niego coś mocnego. To w sumie by wiele wyjaśniało.
                Na całe szczęście w szkole udało mi się od tego wszystkiego oderwać. Nudne spotkania z grupą plastyczna dotyczące tego całego konkursu, o którym obecnie głośno na uczelni i użyczenie drobnej pomocy jednemu profesorowi przy tworzeniu programu. Ciekawiło mnie, co staruszek chciał stworzyć, więc praktycznie codziennie zostawałem u niego po lekcjach, by w czymś pomóc czy nawet poobserwować. Dzięki temu poznałem chłopaka, który zagościł w moim życiu nieco dłużej, niż mógłbym przypuszczać. Nazywał się Hisato. Spotkałem go jakiś czas temu po konkursowym spotkaniu. Nie udałoby mi się tego zapamiętać, gdyby nie niecodzienny kolor włosów chłopaka i te oczy. Podobnie jak ja, przychodził do profesora, aby zaoferować swoją pomoc, mimo iż nie miał żadnych zajęć. Był absolwentem. Któregoś dnia mężczyzna nie mógł przyjść, więc jedynym wyjściem był powrót do domu. Pech chciał, że wtedy lało, a ja nie miałem parasola. Niczym zadziwiającym nie był fakt, iż Hisato posiadał jeden i postanowił mnie odprowadzić. W połowie drogi jeszcze bardziej przylało i nic nie zdołało nas uchronić, w wyniku czego obaj byliśmy przemoczeni do szpiku kości. Po dotarciu do mojego domu pozwoliłem czerwonowłosemu się wykąpać, a także dałem mu coś suchego do przebrania. Sam nie wiem, jak do tego doszło.
- Co to za chłopak?
                Ryou chyba wcześniej nie wpadł na Hisato. Bardzo się nim zainteresował. Było to w pewnym sensie zabawne.
- Znajomy. – podrapałem się w tył głowy – Wątpię, że go znasz. Jest absolwentem.
- W takim razie jak się poznaliście?
- Pomagamy razem jednemu profesorowi już jakiś czas.
- Hmm, więc to tak.
                I gdzieś sobie poszedł. Mimowolnie uśmiechnąłem się pod nosem. Definitywnie zrobił się zazdrosny, choć nie miał ku temu najmniejszego powodu. W końcu to jego lubiłem, nie Hisato. Hisato był po prostu zwykłym znajomym. W normalnych okolicznościach nawet nie wyszedłbym z nim nigdzie po szkole. Nawet nie wiedziałbym, o czym z nim rozmawiać. Komputerach? Programach? Temat na krótki okres czasu, ponadto łatwo się nim znudzić. To dzisiejsza pogoda doprowadziła do naszego dłuższego spotkania. Nie żebym jakoś nad tym ubolewał, bo jak się po jakimś czasie okazało, Hisato miał całkiem podobne zainteresowania do moich. Dodatkowo ukończył ten sam kierunek studiów. Nawet go polubiłem. Kiedy Ryou zauważył, że nieźle się z nim dogaduję, niemal od razu porzucił rzecz, którą robił i się do nas przysiadł. I chociaż nie wiedział, o czym rozmawiamy, przez cały czas się przysłuchiwał. Późnym wieczorem, kiedy ubrania Hisato już były suche, odprowadziłem chłopaka do stacji i wróciłem do domu. Wtedy zostałem zasypany stosem pytań.
- Zwykły kolega, tak? – nerwowo położył dłoń  na biodrze – A jednak rozmawiasz, jakby był kimś ważnym! Nawet dla mnie taki miły nie byłeś!
- Ciebie nawet nie powinienem znosić, więc ciesz się z tego, co masz. – lekko się uśmiechnąłem, widząc zabawny wyraz twarzy blondyna.
- Czy zazdrość jest aż tak złą rzeczą?
- Hmm. – złapałem się za podbródek – Nie. Ale to właśnie ona mnie jeszcze bardziej prowokuje.
                Ryou przygryzł dolną wargę.
- Wiem, że nie jesteśmy ze sobą ani nic, ale i tak… – odwrócił wzrok, trochę się rumieniąc – Nie podoba mi się fakt, że dobrze się dogadujesz z innymi facetami.
- Więc gdybym miał dobry kontakt z jakąś dziewczyną, już nie miałbyś problemów?
- Skąd! – krzyknął, ponownie patrząc mi w oczy.
- W takim razie o co chodzi?
- Sam fakt, że jesteś z kimś blisko sprawia, że jestem zazdrosny. – nadął policzki.
                Zaśmiałem się cicho. Bądź co bądź, zachowanie blondyna było absurdalne, ale też i urocze. W pewnym sensie.
- Jesteś idiotą, wiesz?
- No przecież. W końcu codziennie to powtarzasz.
                Poszedłem do salonu. Ryou zaraz za mną.
- Gdzie są wszyscy?
- Ah, właśnie, miałem ci przekazać.
                Spojrzałem pytająco na blondyna.
- Po kolacji całą trójką pojechali na otwarcie jakiegoś parku rozrywki. Chcieli zrobić niespodziankę Yukiemu.
- No nieźle. – przeciągnąłem się – W takim razie bez obawy mogę puścić coś głośniej. – klapnąłem na sofie, po czym sięgnąłem po pilota.
                Zatrzymałem się na kanale z jakimś horrorem. Wygodnie się usadowiłem, a następnie zerknąłem na Ryou, który to stał przy sofie krótszą chwilę. Posłałem mu pytające spojrzenie i już po sekundzie zostałem przygwożdżony ciężarem jego ciała. Nawet nie dał mi chwili na wzięcie oddechu, gdyż niemal od razu wpił się w moje usta i pozbawił najmniejszego tchu. Widziałem jakby przez mgłę, co w pewnym sensie nieźle na mnie działało. Minus był taki, że nie do końca wiedziałem, co się działo. Spojrzałem na Ryou spod przymrużonych oczu. Nie wiedzieć czemu, chłopak przestał. Po prostu na mnie spoglądał. Skorzystałem z okazji i wziąłem głębszy wdech. Od razu poczułem się lepiej i przy okazji spostrzegłem, że blondyn kończył ze mnie zsuwać bieliznę. Nie protestowałem. Lekko przygryzłem dolną wargę, kiedy chłopak wziął do buzi moją męskość. Ssał go delikatnie i zwinnie. Na tyle, że nie pozwolił mi dojść. Zobaczył, kiedy byłem bliski końca i zaprzestał. Nawiązał ze mną kontakt wzrokowy i się uśmiechnął, po chwili przykładając do moich ust palec wskazujący.
- I przez to, że sprawiasz, iż staję się zazdrosny... – pochylił się, po czym dokończył, szepcząc – Nie skończę.
                I sobie poszedł. Tak po prostu, zostawiając mnie we wprost idealnym stanie. Tkwiłem w szoku jeszcze przez jakiś czas. W końcu zacząłem odczuwać dyskomfort, więc nie pozostało mi nic innego, jak dokończenie ręką, co w normalnym wypadku nic by mi nie dało. Aby dojść, musiałem sobie wyobrazić twarz tego sadysty. To było krępujące, ale co poradzić. Zrobiłem to i wróciłem do filmu.

~~~


11 komentarzy :

  1. Kiedy następny rozdział ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się szybko coś dodać.

      Usuń
    2. Czekamy~! (I czy to Mika na twoim prof?;D) ♡♡♡♡

      Usuń
  2. Fajnie że w końcu coś dodałaś :) choć mogłaś sobie darować te opisy.
    (*Ale cóż to twój blog, więc rób jak wolisz*)

    OdpowiedzUsuń
  3. No błagam, nazywajmy rzeczy po imieniu XD
    Jeśli chodzi Ci o "to" XD to nie mogę darować, bo to yaoi XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic