czwartek, 28 lipca 2016

"Desirable blood" - Rozdział 5



Seth stał w miejscu przez dłuższą chwilę, nie mogąc wydusić z siebie żadnego słowa. Z Liamem było podobnie. Obaj byli przerażeni, gdyż nie wiedzieli, czego jeszcze mogli się spodziewać. W końcu Liam odezwał się, chcąc znaleźć jakieś wyjaśnienie na tę sytuację.
- Twoja mama była bardzo zabiegana... może pomyliło jej się?
Seth oparł się o blat, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Jane nie popełniłaby takiego błędu. – zmarszczył brwi.
Liam przechylił głowę na bok. Nie rozumiał czegoś.
- Jane?
- Ah. – Seth nawiązał kontakt wzrokowy z Liamem. – Ta kobieta, którą poznałeś, jest moją ciotką, nie matką.
- Poważnie? – zapytał, a kiedy w odpowiedzi otrzymał kiwnięcie głową, rozdziawił buzię. Już miał coś dodać, lecz został uprzedzony przez przyjaciela.
- Z tego, co mi wiadomo, moja mama zmarła zaraz po porodzie, natomiast ojciec... nic o nim nie wiem. - wzruszył ramionami. Nie czuł się źle mówiąc o tym. Już dawno temu zaakceptował prawdę o swojej rodzinie.
Liam trochę posmutniał, jednak w pewnym sensie poczuł się dobrze ze świadomością, że Seth się przed nim otworzył.
- Ale jest dobrze. – szatyn zdobył się na uśmiech. – Jane stara się ze wszystkich sił. Jest jak prawdziwa matka. To ona znalazła ogłoszenie dotyczące tego domu. – przeczesał dłonią włosy. – Nie mam na co narzekać. To moja prawdziwa rodzina. Nawet jeśli mnie nie urodziła, jest rodziną.
- Cieszę się. – uśmiechnął się lekko, podchodząc do chłopaka.
Dotąd tego nie spostrzegli, ale krótka rozmowa o rodzinie Setha nieco ich rozluźniła i teraz nie byli tak spięci, jak jeszcze chwilę temu. Odzyskując świadomość powagi sytuacji, obaj prędko rozejrzeli się wokół siebie.
- Było to trochę straszne, ale... nikogo tu chyba nie ma. – powiedział niepewnie Liam, marszcząc brwi.
- Ta... też mi się tak wydaje. – wziął większy wdech. – Albo to rzeczywiście pomyłka Jane, albo... ktoś stroi sobie z nas żarty.
Liam przełknął ślinę, bardziej biorąc pod uwagę opcję drugą.
- Jak ty to wytrzymujesz... – pokręcił głową. – Dopiero, co przyjechałeś i już byłeś świadkiem czyjegoś zabójstwa, a teraz to... – ugryzł się w język, nie chcąc już nic więcej dodawać.
Seth zdobył się na lekki uśmiech, chcąc samemu sobie udowodnić, że jest okej. Ale tak nie było.
- Nie zrozum mnie źle. – zaczął, patrząc na Liama. – Jestem tak samo przerażony, jak ty. Po prostu dobrze kontroluję emocje.
Chłopcy postali przez chwilę w ciszy, patrząc się w jeden, ślepy punkt. Seth w końcu oderwał się od blatu i podszedł do drzwi frontowych. Były zamknięte. Chłopak przez chwilę się w nie wpatrywał, a kiedy dołączył do niego Liam, jego myśli zostały przelane na słowa.
- Skoro są zamknięte, nie ma możliwości, aby ktokolwiek tutaj wszedł. – powiedział Liam, stojąc tuż za Sethem.
- Tak. Masz rację. – przygryzł dolną wargę. – To niemożliwe.
Seth zmarszczył brwi, czegoś nie rozumiejąc.
- W takim razie to była wina... - zaczął Liam.
- Jane. – dokończył nastolatek, wzdychając z ulgą. – Najwyraźniej się pomyliła i zostawiła jedzenie na palniku, nie w lodówce. – oparł się o ścianę, zamykając oczy. – A już brałem pod uwagę najgorsze.
- Nic dziwnego. – złapał się za głowę. – Dawno się tak nie bałem.
Chłopcy wrócili do pokoju na górę, całkiem zapominając o sytuacji sprzed chwili. Wszystko wskazywało, iż to naprawdę był błąd ciotki Setha.
Niestety nie zauważyli oni pewnej ważnej rzeczy. Jedno z okien w kuchni było już wcześniej otwarte. Ktoś otworzył je przed Liamem.

Seth, siedząc na swoim łóżku, zaczął się zastanawiać, jak to możliwe, że wszystko wyczuł ze swojego pokoju. Było to przecież niemożliwe, bo odór spalenizny jeszcze nie zdążył się rozprzestrzenić na całym dolnym piętrze, a co dopiero na górze. To było naprawdę dziwne, jak i niepokojące. Ale koniec końców ta dziwna rzecz ich uratowała.
Liam zaczął myszkować po regale z książkami kolegi. Zatrzymał się na jakimś albumie z dzieciństwa. Bez chwili namysłu go zabrał i klapnął obok Setha.
- Mam nadzieję, że będą tu jakieś zawstydzające zdjęcia z przeszłości. – wyszczerzył się, na co Seth jedynie wywrócił oczami.
Liam z ciekawością przerzucał kartki ze zdjęciami. Zatrzymał się na stronie, gdzie prócz Setha na zdjęciu był ktoś jeszcze.
- Kto to? – wskazał na nieznajomą osobę.
- Hm? – szatyn zerknął na zdjęcie, a zaraz po tym zamilkł na chwilę. – A, on. – zmrużył oczy. – To Noah.
Liam rozdziawił buzię. Zrobiło mu się trochę przykro. Seth jednak wyprostował się szybko, klepiąc kolegę po ramieniu. Tym sposobem dał mu znak, że jest okej.
- Jest jeszcze na wielu innych zdjęciach. – uśmiechnął się w przygnębiający sposób. – W końcu byliśmy nierozłączni.
Dalej przeglądali album razem. Seth spoglądał na zdjęcia ze smutkiem w oczach, jednak nic nie mówił. Liam czuł się źle z tego powodu, ale mimo to pozostał cicho, powoli przerzucając kartki ze stoickim spokojem. Po paru minutach trafili na czyste strony i po tym już nie znaleźli żadnego zdjęcia.
Liam odchrząknął, zamykając książkę.
- Rozumiem, że to czas, kiedy...
- Tak. – powiedział od razu, nie musząc znać pełnego pytania.
- Mhm. – Liam podniósł się z łóżka, po czym odłożył album na półkę.
Zrobiło się trochę niezręcznie. Między tą dwójką zapanowała cisza, która została przerwana dopiero po paru minutach. Rockowy kawałek dobiegł z telefonu Liama, nadając trochę życia temu cichemu pokojowi. Dzwonił ojciec chłopaka, prosząc go o pomoc.
Już po chwili Seth został sam w domu. Opadł bezwładnie na łóżko i przysłonił twarz dłońmi. To definitywnie było zbyt wiele jak na niego. Koniec końców był tylko nastolatkiem. Zwykłym chłopakiem. Jak miał sobie poradzić, wiedząc tak wiele? Nawet jeśli nie pierwszy raz doświadczył tak makabrycznego widoku, jakim była śmierć z rąk - czy raczej kłów wampira - to i tak nadal nie mógł się z tym pogodzić. Te wydarzenia i tak nie były tak samo dobijające, jak to jedno z jego przeszłości. Ten konkretny moment, w którym znalazł ciało swojego przyjaciela, mając zaledwie dwanaście lat... Był żałosnym doświadczeniem. Nie chciał już o tym myśleć; chciał zapomnieć i w końcu skupić się na czymś, co nie będzie go zasmucało na każdym kroku, ale jak miał to zrobić, kiedy ostatnie wydarzenia w tym mieście jedynie przywoływały wszystkie przykre wspomnienia? Nie dało się.
Seth odpłynął, do końca czując przyjemny powiew wiatru. Liam musiał otworzyć okno również w jego pokoju. Ale tak było lepiej. Przyjemny chłód pozwolił mu szybciej zasnąć.

Jest dzieckiem. Ma może osiem lat. Widzi kolorową scenerię dookoła, jednak nie może się ruszyć. Zupełnie jakby był przygwożdżony do podłoża. Kiedy spojrzał w dół, nie zobaczył kompletnie nic. Ciemność. Unosił się nad przepaścią. W końcu przed jego oczami przemknął młody, blondwłosy chłopak z szerokim uśmiechem na twarzy. Tuż za nim podążał nieco niższy, ciemnowłosy dzieciak, wyglądający na naprawdę zakłopotanego.
Wyciągnął rękę, jednak nie mógł ich dotknąć. Chciał coś powiedzieć, ale żadne słowa nie wypływały z jego ust. Mógł jedynie obserwować. Patrzeć na swoje wspomnienie z przeszłości, w którym wraz z Noahem zakradał się do sklepu, aby pierwszy raz w życiu coś z niego zawinąć. Oczywiście tak się nie stało. Był on tylko wkręcany przez przyjaciela.
Po wszystkim poczuł, jakby ciemność, nad którą się unosił, zaczynała go pochłaniać. Chwilę później nie widział już nic. Spadał w dół.

Czuł, jakby ktoś gładził go po głowie. Było to naprawdę miłe uczucie. Był pewien, że już nie śnił, gdyż czuł swoje miękkie łóżko. Ta delikatna dłoń musi należeć do Jane, pomyślał, a następnie lekko uchylił powieki. Z początku nic nie widział, jedynie rozmazaną plamę kolorów. Po upływie kilkunastu sekund jego wzrok się wyostrzył i dostrzegł nieznaną mu twarz. Albo i znaną? Była znajoma; przyprawiała o uczucie melancholii. Setha ogarnęło błogie uczucie spokoju. Jakby właśnie przy tej osobie bez żadnych oporów mógł czuć się bezpiecznie. Ponownie zamknął oczy i lekko się uśmiechnął. Już wiedział, kto to był. To był Noah.
Nagle zerwał się do siadu, panicznie patrząc w miejsce, gdzie jeszcze chwilę temu widział swojego przyjaciela. Nikogo tam nie było. Rozejrzał się dookoła i spostrzegł jedna ważną rzecz. Był ranek. Bezsilnie opadł na łóżko, po czym zasłonił twarz dłońmi, jakby bał się, że ktoś zobaczy jego łzy. Widział go, a przynajmniej tak mu się wydawało. Osoba, która wyglądała jak Noah, zdecydowanie była odwzorowaniem jego starszej wersji. Tylko dlaczego pojawiła się w jego śnie właśnie teraz?
Seth przetarł oczy, zastanawiając się, co mogłoby wywołać u niego taki natłok wspomnień. Dlaczego na nowo w jego głowie gościły obrazy z przeszłości? Czemu właśnie teraz przewijały się wszystkie wspomnienia związane z jego nieżywym już przyjacielem? Przeglądanie albumu to wszystko wywołało? Nie powinno, ponieważ to nie pierwszy raz, jak chłopak przeglądał zdjęcia. Seth naprawdę nie mógł zrozumieć swoich myśli.
Poniekąd uspokajał się dzięki twierdzeniu, iż to po prostu wynik ostatnich wydarzeń. Tak musiało być. A przynajmniej tak myślał.
Zebrał się po jakiejś godzinie i zaczął szykować do szkoły. Skończył, zanim jeszcze Liam zdążył po niego wpaść, jak to robił zazwyczaj. Spotkali się przed domem Setha. Samym zerknięciem można było wyłapać zdumienie w oczach Liama - bo w końcu chłopak przez cały czas musiał zrzucać Setha z łóżka, aby ten ruszył tyłek, a teraz jego przyjaciel sam wstał i się wyszykował jeszcze przed czasem.
- Zadziwiasz mnie. – rzucił krótko, po czym zawrócił, zmierzając tym razem w stronę szkoły.
Seth szybko dorównał mu kroku.
- Wczoraj położyłem się wyjątkowo wcześnie. Wstałem może o piątej.
Liam skinął głową.
- Też bym pewnie tak zrobił na twoim miejscu. – zasłonił usta, gdyż musiał ziewnąć – W przeciwieństwie do ciebie, mnie nie udało się tak łatwo zasnąć. Nie wiedzieć czemu, przez cały czas zastanawiałem się, jakim cudem udało ci się wyczuć ten smród ze swojego zamkniętego pokoju. – zmarszczył czoło. – To trochę przeraża, ale przede wszystkim zadziwia.
- Też nad tym myślałem. – podrapał się w tył głowy. – I w sumie żadne sensowne wyjaśnienie nie przychodzi mi do głowy.
- Nie tylko tobie. – odchrząknął, w oddali widząc Susan. – Ale najlepiej będzie, jeśli na razie zachowasz tę sytuację dla siebie.
Brązowowłosy zatrzymał się, wzrokiem śledząc powoli idącego przyjaciela.
- To znaczy?
Liam również stanął w miejscu, a następnie skinął głową przed siebie, w stronę Susan.
- Nic jej nie mów. To nie tak, że jej nie ufam, bo ufam jak mało komu, ale nie w tym rzecz.
Seth patrzył na chłopaka, oczekując ciągu dalszego.
- Jakby to... Susan ma to do siebie, że czasem nawet na siłę stara się szukać rozwiązania, co nie jest do końca dobre. A ty przez tyle teraz przeszedłeś, że powinieneś dostać chociaż chwilę spokoju, zanim znowu zostaniesz w coś wciągnięty. Susan chciałaby od razu rozwiązać tę zagadkę. Zaraz zaczęłaby eksperymenty, czy wyczujesz czyjegoś bąka z drugiego krańca świata. – westchnął. Słowa chłopaka same w sobie były zabawne dla Setha. – Powiemy jej za jakiś czas, kiedy sprawy wokół ciebie się uspokoją, a tymczasem... staraj się nic o tym nie wspominać, okej?
Seth uśmiechnął się lekko. Doceniał troskę ze strony Liama.
- W porządku.
I już do końca dnia żaden z nich nie wspominał o niczym, co miałoby związek z wczorajszym dniem. Przez zajęcia dodatkowe, Seth wyszedł ze szkoły dopiero wieczorem i do domu udał się wyjątkowo wolnym krokiem. Nie miał na nic ochoty. Ale do swojego pokoju musiał jakoś się doczłapać.
Wchodząc do domu, poczuł coś dziwnego. Pewnego rodzaju niepokój. Rozwiał jednak szybko te myśli, gdyż w oddali zobaczył swojego wujka niosącego jakiś talerz. Seth prędko zdjął buty i udał się do kuchni, gdzie, jak podejrzewał, powinna siedzieć Jane. Nieco się zdziwił, kiedy prócz kobiety zastał jeszcze jedną osobę. Tej twarzy za nic by nie zapomniał.
- No, w końcu jesteś! – powiedziała kobieta, lekko się uśmiechając. – Już myślałam, że się ciebie nie doczekamy.
Nic nie powiedział. W dalszym ciągu spoglądał na czarnowłosego mężczyznę o pięknej twarzy, na której gościł niepokojący uśmieszek.
- Vior. – wydukał Seth niemrawo.


5 komentarzy :

  1. No i znowu piszę jak można znowu skończyć w takim momencie no jak?

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę więcej!
    Pamiętam, że Pamiętniki Wampirów też mnie tak mocno kiedyś wciągnęły XD
    Przez to, że skończyłaś w takim momencie jeszcze bardziej czekam na część dalszą ☺
    Mam nadzieję, że się niedługo ukaże ��
    Weny ��

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! teoria przedstawiona w moim poprzednim komentarzu zaczyna si ę sprawdzać! :)
    Uśpione moce Setha zaczynają się budzić, dlatego wyczuł spaleniznę.
    A tajemnica nawiedzonej patelni jest sprawką Viora, wkradł sie do jego domu przez okno i szybko z tego domu wyszedł.
    Naprawdę nie mogę się doczekać następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A Vior okaże się być ojcem Setha? Cóż... Jakoś ułożyła się cała historia... Pytanie tylko czy prawidłowo.
    A w sumie to... Może dziecko wampira ujawnia swoje moce dopiero po jakimś czasie? Na przykład do 18 roku życia jest normalnym dzieckiem i dopiero potem wampiryzm się ujawnia?
    Tyle teorii... A tak mało odpowiedzi...
    Weny!
    Nirana

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej,
    co robi u niego Vior? i to może on stoi za tym jedzeniem na kuchence? Liam się troszczy o Setha, mam podejrzenia, że ojcem Setha mógł być wampir... no i może Noah żyjei jest teraz wampirem...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Iza

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic