poniedziałek, 9 maja 2016

"Something I didn't know" - Rozdział 34

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 34.
Autor: Chizu Chan. 




~~~

                Luke obudził się, zanim jeszcze budzik zdążył zadzwonić. Trochę obawiał się podnieść z łóżka, jednak w końcu przełamał się i to zrobił. Na jego szczęście, nie czuł żadnego bólu. Jedynie momentami towarzyszyło mu dziwne pulsowanie w okolicach pośladków. Było to jednak do zniesienia. Kiedy się przeciągnął, dyskretnie zerknął na śpiącego Hyun Woo i się uśmiechnął, wspominając swoje wczorajsze słowa. Po chwili odwrócił łebek i założył na siebie jakieś spodenki. Po tym udał się do kuchni.
                „Nasza relacja jest naprawdę dziwna.” – westchnął – „Głupio zrobiłem, że mu jeszcze wprost tego nie wyznałem, a już…” – lekko się zaczerwienił – „Będę musiał znaleźć odpowiednią porę na to.”
                Chłopak wstawił wodę i, czekając, aż się ona zagotuje, zaczął robić jakieś kanapki. Kiedy wszystko przygotował, zaniósł talerz i dwa kubki na stół. W tym czasie z pokoju wyszedł lekko ospały Hyun Woo. Hamilton od razu spojrzał na niego, delikatnie się rumieniąc, a następnie posłał mu uśmiech.
- Dawno wstałeś?
- Chwilę temu. – odpowiedział spokojnie.
                Było to dla blondyna lekkie zdziwienie, gdyż pierwszym, czego się spodziewał była ogromna krępacja, a tymczasem czuł się niebywale swobodnie. Hyun Woo podszedł do stołu i czule objął blondyna od tyłu.
- Jak się trzymasz? – zapytał, mrużąc oczka.
- Na tyle dobrze, aby pójść dziś z tobą na ten koncert.
- Na pewno? Nic cię nie boli?
- Nic. – uśmiechnął się pod nosem, a następnie odwrócił w stronę szatyna.
                Nie można było zaprzeczyć, że brązowowłosy był bardzo zdziwiony. Takie pewne zachowanie Luke’a robiło na nim spore wrażenie. Pozytywne, rzecz jasna. Woo tym razem nie wahał się przed niczym, więc od razu wpił się w usta blondyna. Włożył w ten pocałunek mnóstwo uczuć. Chciał, aby dotarły one do Luke’a. Biedaczek nie był świadom, że dotarły one do niego już dawno.
- Wiesz... – zaczął z lekkim trudem, kiedy oderwał się od szatyna – Nie mam nic przeciwko takim rzeczom, naprawdę, ale może przed tym zjemy śniadanie?
                Hyun Woo uśmiechnął się, widząc niewinne spojrzenie Hamiltona.
- Jasne.
                Chłopcy usiedli przy stole i zajęli się posiłkiem. Luke starał się jakoś ułożyć myśli w słowa, gdyż chciał poruszyć temat ich nieco skomplikowanej relacji. Nie wiedział, za kogo ma uważać szatyna. Było mu to trochę nie na rękę.
- Chciałbym porozmawiać o nas. – wypalił nagle.
                Hyun Woo przestał jeść. Szybko napił się herbaty i skupił wzrok na blondynku.
- Coś cię trapi?
- Powiedzmy… raczej chodzi o naszą relację. – przygryzł dolną wargę.
- Co z nią nie tak?
- Nie wiem, co o tym myśleć.
- Hmm… To może powiedz, co chcesz o tym myśleć?
                Luke nadął policzki.
- Nie wiem, czy będzie ci to pasować, ale… chciałbym spróbować.
                Szatyn nadal patrzał na Hamiltona, jakby oczekiwał ciągu dalszego. Blondyn dopiero po chwili zrozumiał, że ma kontynuować.
- N-no wiesz, nie ma tu zbyt wiele do tłumaczenia…
- Wystarczy, że sprecyzujesz, co masz na myśli mówiąc, iż chciałbyś spróbować. – uśmiechnął się kącikiem ust.
                Chłopak uwielbiał droczyć się w ten sposób z Hamiltonem.
- Eh… A ty jak zwykle. – prychnął – Dobrze, więc powiem to w ten sposób. Nie chcę być tylko twoim przyjacielem. Tak czy siak nie można już nas tak nazywać. – lekko zmrużył oczka – Spróbujmy czegoś więcej.
- Jesteś pewien? – zawahał się przed powiedzeniem dalszej części – …nie mówisz tego ze względu na jakiś kaprys, prawda?
- Oczywiście, że nie, idioto! – założył ręce na klatce piersiowej – Jakbym mógł jeszcze coś takiego zrobić. – westchnął.
                Hyun Woo pożałował, że o to zapytał.
- Masz rację. Przepraszam.
                Luke spojrzał na niego w lekko poddenerwowany sposób.
- Po prostu… cieszę się i nie wiem, jak to wyrazić.
- Na pewno nie w taki sposób. – rozluźnił się po chwili – Zapamiętaj na przyszłość.
- Pewnie. – uśmiechnął się szczerze.
                „Chciałbym mu teraz wyznać, co czuję, ale… to nie jest odpowiednia pora na to, prawda?” – pomyślał zakłopotany, widząc szczęśliwą twarz Hyun Woo.
- Koncert zaczyna się po dwudziestej, mamy jeszcze mnóstwo czasu. – stwierdził, gdy spojrzał na zegarek.
                Po tym usłyszał dźwięk nowej wiadomości. Od razu ją wyświetlił.
- Eh… – westchnął ze zrezygnowaniem – Chyba sobie wykrakałem…
- Coś się stało?
- Ta, chyba… Ojciec chce się spotkać za godzinę.
- Więc się szykuj, to może być coś ważnego. – podniósł tyłek z krzesełka i zaczął zbierać brudne naczynia.
- Skoro już tak wszystko zaczęło fajnie wyglądać, chciałem spędzić z tobą trochę czasu…
- Mamy go pod dostatkiem. Dzielimy razem pokój, prawda?
- No niby taak…
- Więc nie marudź i idź.
- W porządku. – westchnął – Wychodzi na to, że spotkamy się dopiero w barze. Pasuje ci?
- Pewnie. – wywinął kąciki ust w górę – Bez problemu tam trafię, o to się nie martw.
- Jeśli byłaby taka potrzeba, to po ciebie wyjdę.
- Spokojnie, dam sobie radę. – włożył naczynia do zmywarki.
- Skoro tak mówisz. – odetchnął z ulgą.
                Chwilę później Hyun Woo poszedł pod prysznic. Całkiem szybko się wyszykował i poszedł na spotkanie z tatą. Luke został sam, więc usiadł na sofie i wziął telefon do ręki. Postanowił napisać o wszystkim bratu. W końcu Lay go bardzo wspierał w tej kwestii, więc wypadałoby, aby się o pewnych sprawach dowiedział. Blondyn w wiadomości napisał całą litanię o swojej obecnej sytuacji, dokładnie wyszczególniając związek między sobą, a szatynem, po czym ją wysłał, nie fatygując się sprawdzeniem czegokolwiek. Po tym nie robił nic szczególnego. W spokoju wyczekiwał wieczoru, a kiedy ten nastał,  chłopak założył na siebie coś przewiewnego i opuścił akademik. Napisał szatynowi, że już wyszedł i niedługo będzie na miejscu. Po drodze kupił sobie coś do przekąszenia i picia, aby nie musieć później się męczyć z barmanem. Ostatni raz mu wystarczył. Do baru doszedł w niecałe pół godziny. Jakoś specjalnie się nie spieszył. Przed wejściem oczywiście stał Hyun Woo, który powitał Luke’a delikatnym buziakiem w policzek. Po tym zaprowadził go do środka i pokazał miejsce, gdzie może usiąść. Szatyn starał się trochę porozmawiać z Hamiltonem, jednak okoliczności na to zbytnio nie pozwalały. Ewidentnie pojawił się jakiś problem i znajomi Hyun Woo potrzebowali jego pomocy. Mówili coś o gitarzyście. Można się było tylko domyślać o co chodzi.
- Wybacz Luke, ale będę musiał cię zostawić jeszcze na chwilę.
- W porządku. Skoro potrzebna jest twoja pomoc, to idź.
- Dzięki.
                Kiedy Luke został sam, wziął głębszy wdech i rozejrzał się po pomieszczeniu. Wtedy jego oczy skupiły się na pewnej osobie, a dokładniej mężczyźnie wchodzącym do baru. Nie był to zbyt zadowalający widok, zważywszy na ich obecną sytuacje, jednak blondyn nie mógł nic na to poradzić. Szybko odwrócił wzrok i zaczął w myślach prosić, aby brunet go nie zauważył.
                „Będzie tutaj mnóstwo ludzi, więc nie musimy wcale na siebie wpadać.” – pomyślał, jednak wszystko piorun trafił, kiedy mężczyzna stanął tuż przed nim i obdarował go zaskoczonym spojrzeniem.
- Co robisz w miejscu takim, jak to? – zapytał, nie ukrywając swojego zdziwienia.
- Dziś jest koncert.
- Aaa, no racja. Mówili coś o tym... – podrapał się w tył głowy – Znasz ten zespół, że przyszedłeś tak wcześnie?
- Jestem tu z Hyun Woo.
                Eun Soo od razu zauważył, że blondyn zachowywał nieprzyjemny dystans. Nie chciał tworzyć niepotrzebnej kłótni, więc szybko się oddalił i zajął sobą. Wtedy do blondyna podeszła jeszcze jedna osoba. Chłopak średniego wzrostu, posiadający bardzo zadbane włosy sięgające do ramion. Ubrany był jak pozostali muzycy, więc prawdopodobnie był członkiem zespołu. Charakterystyczny był u niego uśmiech.
- A cóż to za napięta atmosfera między waszą dwójką? – zapytał, siadając obok Luke’a.
- Powiedzmy, że za sobą nie przepadamy.
- Aa, zdarza się i tak. – pokiwał łebkiem – Ale nie musisz się martwić, będzie tu tak wiele osób, że z pewnością na siebie nie wpadniecie.
- Na to liczę. – westchnął – On jest naprawdę ostatnią osobą, którą chciałbym teraz widzieć.
- Będzie dobrze, mogę za to ręczyć.
                Luke lekko się uśmiechnął. Nie zdążył jednak zbyt długo porozmawiać z nowym znajomym, gdyż na horyzoncie pojawił się Hyun Woo. Spojrzał na ciemnowłosego chłopaka i podarował mu pytające spojrzenie.
- Seok Ni? Nie miałeś ćwiczyć ostatnich wersów?
- Zrobiłem sobie krótką przerwę. – przechylił łebek na bok – Uciąłem sobie małą pogawędkę z twoim kolegą.
- Czyżby? – uniósł do góry jedna brew – No, mniejsza. Jest mały problem z Sungiem.
                Seok Ni zmarszczył czoło.
- Nadal go nie ma?
- Bingo. – Hyun Woo wyglądał na poważnego – Co gorsza, nie wiemy, czy się pojawi. Ponoć ma małe problemy.
- Eh, w takim momencie… Co on wyprawia?
- Nie wiem, ale jakoś to załatwimy. – zerknął na zegarek – Idź jeszcze trochę poćwiczyć.
- Dobra.
                Chłopak zebrał się i poszedł do reszty.
- Jakieś problemy? – zapytał Luke.
- Lekkie. – odpowiedział delikatnie poddenerwowany.
- Macie jakiś pomysł, jak temu zaradzić?
- Chłopaki jeszcze nad tym myślą. – zerknął uważnie na blondyna – Ale ty też… nie wyglądasz najlepiej.
- Ah, to nic.
- To przez Seok Ni?
- Niee, on akurat nie sprawił mi żadnych problemów.
- Więc kto?
                Luke zawahał się przed odpowiedzią.
- Eun Soo…
                Hyun Woo automatycznie połączył sobie wszystko w całość.
- Co zrobił? Zadzwonił? Napisał coś?
- Ee… nie do końca. – zmarszczył brwi – On tu jest.
                Szatyn nie ukrył zdziwienia.
- Żartujesz…
- Niestety nie. – westchnął – Ale nie martw się. Nawet jeśli raz na siebie wpadliśmy, wątpię, że to się powtórzy, kiedy przyjdzie tu więcej osób.
- Masz rację. – odetchnął z ulgą – Jednak, jeśli cokolwiek by się działo, powiedz mi o tym.
- Pewnie. – kiwnął łebkiem.
                Hyun Woo po chwili wrócił do swoich znajomych. W końcu wyszło na to, że jeden z gitarzystów nabawił się dość upierdliwej choroby i nie ma jak się dziś zjawić na koncercie. Koledzy szatyna poprosili go o pomoc. Nie mieli żadnych pomysłów na tę sytuację, a on był ich jedyną osiągalną deska ratunku. Chłopak zgodził się po chwili namysłu. Powiedział o tym Hamiltonowi, na co ten się ucieszył. Chciał usłyszeć grę Hyun Woo, a to była niezła szansa. Wkrótce zaczęło się robić coraz ciaśniej. Dość sporo ludzi napłynęło. Część z nich zajęła sobie miejsca przy scenie. Blondyn i tak nie chciał tam stać, gdyż wiedział, jak coś takiego wygląda. Ludzie strasznie się tam przepychają, już nie wspominając o duchocie.
                Kiedy wreszcie na scenę wszedł jeden z chłopaków z zespołu, wszyscy zamilkli. Ciemnowłosy powiedział o zaistniałym problemie z jednym z gitarzystów, jednak zapewnił, iż koncert się odbędzie, gdyż znaleźli dobre zastępstwo na czas. Po chwili wyszła reszta zespołu, w tym Hyun Woo. Przed rozpoczęciem spojrzenia chłopaków spotkały się. Wtedy Luke posłał szatynowi sugestywny uśmiech. Niesamowicie rozluźniło to brązowowłosego. Odwzajemnił gest i skupił się na liderze, oczekując znaku gotowości. Zbyt długo czekać nie trzeba było. Niemal od razu do uszu wszystkich trafiła przyjemna muzyka, rozbudzająca już sama w sobie. Luke uśmiechnął się pod nosem, widząc zaangażowanie Hyun Woo.
- Cóż, muszę przyznać, że jestem zdziwiony.
                Blondyn odwrócił się zdezorientowany. Od razu spotkał się ze wzrokiem Eun Soo, co go na miejscu zmieszało. Brunet nie wyglądał, jakby przyszedł tu dla koncertu, więc dlaczego tu stał? Akurat w tym miejscu, tuż obok Luke’a, skoro miejsc było mnóstwo?
- Niby co cię tak zdziwiło? – zapytał od niechcenia.
- Sądziłem, że Hyun Woo w głowie ma jedynie piłkę nożną, nic poza tym.
- Jak widać mało o nim wiesz.
- Na to wygląda. – zmrużył oczy.
                Hamilton nie czuł się najlepiej w towarzystwie Eun Soo. Te negatywne odczucia dodatkowo potęgowały się przez fakt, iż Hyun Woo mógł wszystko widzieć. Luke nie chciał tego. Wiedział, że szatyn od razu zacznie się martwić.
- Przyszedłeś dlatego, bo wiedziałeś, że zagra?
- Nie.
- Więc co cię skłoniło do przyjścia w takie miejsce?
                Blondyn westchnął.
- Jak już wcześniej wspominałem, przyszedłem tu z Hyun Woo. Mieliśmy razem posłuchać, jak jego znajomi grają, ale pojawiły się pewne problemy, więc wyszło, jak wyszło.
- Hmm… Rozumiem. – spojrzał na scenę, gdzie stał szatyn – Rzeczywiście wygląda, jakby dawał z siebie wszystko.
- Oczywiście. – zerknął na bruneta – W końcu to Hyun Woo.
                Przy wejściu zrobiło się małe zamieszanie. Blondyn przez chwilę się na tym skupił. Eun Soo w tym czasie mógł przyjrzeć się jego twarzy w pełnej okazałości, co jeszcze bardziej pokrzepiło go do działania. Ponownie zaczął się nachylać, aby coś powiedzieć. Luke od razu nawiązał z nim kontakt wzrokowy, nieco się obawiając obrotu spraw.
                „Nachyla się?” – pomyślał, starając się zrobić krok w tył.
                Niefortunnie, w tym momencie przebiegało parę osób. Niestety i Luke, i Eun Soo zostali na siebie pchnięci, w wyniku czego doszło do bardzo niechcianego przez jedną ze stron zdarzenia. Pocałowali się. Luke od razu odepchnął od siebie bruneta. Z początku nie był w stanie nic powiedzieć.

                Po chwili jednak obdarował go gniewnym spojrzeniem i obrócił w tył, od razu zaczynając zmierzać w stronę korytarza. Eun Soo chciał wyjaśnić to zdarzenie, więc poszedł za nim. Na nieszczęście obu, całą sytuację widział Hyun Woo. Wyrazu jego twarzy po prostu nie dało się opisać. Tak bardzo przygnębionej miny chyba nikt nie widział.
                Hamilton w tym czasie znalazł się na korytarzu. Oparł się o parapet, mocno zaciskając na nim dłonie. Chciał choć odrobinę dać upust złości. Niestety, stający po chwili obok niego Eun Soo w ogóle mu w tym nie pomógł.
- Czego jeszcze chcesz? – blondyn nie wyglądał na zadowolonego.
- Nie zrobiłem tego celowo, żeby nie było. Popchnęli mnie jacyś ludzie.
                Blondyn przygryzł dolną wargę.
- Nawet jeśli chcę cię pocałować, to nie mogę tego zrobić, skoro sytuacja między nami wygląda, jak teraz.
- Nie obchodzą mnie twoje intencje. Czy tego chciałeś, czy nie, nieważne. Stało się i, co gorsza, Hyun Woo mógł to zobaczyć. – zmarszczył brwi.
                Eun Soo zwrócił uwagę na te słowa.
- A co ma do tego Hyun Woo? Wie, że byliśmy ze sobą, więc to nie byłoby dla niego żadne zaskoczenie.
- Nie o to chodzi.
                Nawiązał kontakt wzrokowy z brunetem.
- Hyun Woo i ja… teraz się spotykamy.
                Eun Soo automatycznie uniósł brwi do góry.
- Zależy mi na nim, więc nie chcę, aby ta sytuacja wszystko nam pokomplikowała.
                Brunet odwróci wzrok i przeczesze dłonią włosy.
- Więc to tak, co? – brzmiał na nieco wkurzonego, po chwili westchnął.
                Luke nie wiedział, czego się spodziewać.
- Wiedziałem. Jednak było coś na rzeczy, kiedy się spotykaliśmy. Nie pomyliłem się.
- Że co proszę? – blondyn mocno zmarszczył brwi, nieźle się denerwując – Mógłbyś powtórzyć?
- Mówię, że jednak się nie pomyliłem, kiedy stwierdziłem, że coś jest między waszą dwójką.
                Hamilton nawet nie wiedział, jak zareagować.
- Żartujesz sobie ze mnie…? – zacisnął dłonie w pięści – Wtedy nawet nie myślałem o czymś takim, bo zależało mi na związku z tobą. To ty jesteś osobą, która wszystko popsuła, więc naprawdę myślisz, że masz prawo posądzać mnie o takie rzeczy? To ty wszystko zniszczyłeś i jeszcze mówisz coś takiego?! – w końcu nie wytrzymał i podniósł głos.
                Eun Soo wytrzeszczył oczy. Nie spodziewał się takiej reakcji ze strony Luke’a.
- Mi naprawdę zależało na tym związku. Kochałem cię, ale ty… sam do tego wszystkiego doprowadziłeś. – przełknął ślinę – Tak, jak chciałeś, zostawiłem ten rozdział za sobą, więc proszę, przestań. Dajmy już temu spokój. Teraz liczy się tylko Hyun Woo. Mam nadzieję, że to zrozumiesz.
                Brunet wyglądał na naprawdę zmartwionego po usłyszeniu tego wszystkiego. Opuścił łebek w dół.
- Popełniłem duży błąd. – zaczął, mówiąc dość smętnym głosem – Dopiero, kiedy cię straciłem, zrozumiałem, ile tak naprawdę dla mnie znaczysz. – spojrzał w oczy Hamiltonowi – Jednak… skoro tak to wygląda… przestanę ci się naprzykrzać.
                Luke odetchnął z ulgą.
- Dziękuję ci.
- Przepraszam jeszcze raz za to. – po tym brunet się ukłonił i odszedł, zostawiając blondyna samego.
                Luke wziął głębszy wdech i usiadł na podłodze. Postanowił zostać w tym miejscu do końca koncertu. Plus był taki, że nawet tutaj dość wyraźnie słyszał muzykę, więc nie musiał się zadręczać, że coś przegapi. Czas zleciał dość szybko. Koncert dobiegł końca, więc przy blondynie znalazł się i Hyun Woo. Nie wiedział od czego zacząć, wahał się o cokolwiek zapytać.
- Wszystko… wszystko z tobą w porządku?
                Blondyn nie odpowiedział. Spojrzał na szatyna i się uśmiechnął. Bez słowa, bez czegokolwiek. Po prostu obdarzył go szczerze promiennym uśmiechem.
- Wy chyba nie... – wyglądał na przerażonego.
- Nic z tych rzeczy. – pokręcił łebkiem.
- W takim razie… co się stało? Dlaczego jesteś taki zadowolony?
- Ponieważ nareszcie wszystko jest dla mnie jasne. – uśmiech nie znikał z jego twarzy – Eun Soo, związek z nim, to wszystko… jest już dla mnie przeszłością.
- Poważnie?
- Tak. – przytaknął – Choć przykre, że do tych wniosków musiał posłużyć się pocałunek.
- Racja. On cię pocałował. – szatyn przez chwilę wyglądał na naprawdę zdołowanego.
- Haha, powiedzmy, że to się nigdy nie przytrafiło.
- Tak nie można. – wyglądał na naprawdę przejętego.
                Szatyn złapał twarz Luke’a i go czule pocałował.
- Zrobił coś więcej?
- Hmm, pomyślmy... – na widok wyrazu twarzy chłopaka zaśmiał się jeszcze głośniej – Nie, już nic.
- Całe szczęście. – odetchnął z ulgą.
                Luke spojrzał uważnie na Hyun Woo. Zmrużył oczka, nie usuwając uśmiechu z twarzy.
- Wiesz, czekałem na odpowiedni moment, aby to wyznać... – zwrócił na siebie uwagę szatyna – Ale coś czuję, że zbyt szybko nie przydarzy nam się lepsza okazja, niż ta. – chłopak całkiem obrócił się w stronę brązowowłosego – Nie musisz się już martwić o Eun Soo czy innych, nawet o tego z przeszłości. Wszystko już sobie poukładałem i nareszcie mogę to wyznać.


- Kocham cię, Hyun Woo.
                Szatyn jakby znieruchomiał. Nie wiedział, co zrobić, co powiedzieć. Miał kompletną pustkę w głowie. Pod wpływem chwili przytulił Luke’a, jednak nadal nie zdobył się na choćby jedno słowo.
- Jestem tak zaskoczony i jednocześnie szczęśliwy, że nie wiem, co powiedzieć. – wyznał poważnym tonem głosu.
                Luke wtulił łebek w tors brązowowłosego.
- Nie musisz nic mówić, naprawdę. Doskonale wiem, jak się czujesz, więc póki nie zbierzesz wszystkich swoich myśli, nie musisz się do niczego zmuszać.
                I tak do momentu, aż obaj nie znaleźli się w akademiku, szli w ciszy. Dopiero w pokoju Hyun Woo znalazł energię, aby powiedzieć blondynowi, iż odwzajemnia jego uczucia, choć ten już doskonale o tym wiedział.

~~~

3 komentarze :

  1. ooo jakie to było słodkie :),a już bałam że Hyun źle reinterpretuje ten niefortunny pocałunek,ale na szczęście wszystko się skończyło happy and-em :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dobrze przeczytać takie coś <3 Lubię jak wszystko kończy się dobrze (kończy w sensie końca rozdziału xd) Cieszę się, że Luke jest szczęśliwy z Hyunwoo i na odwrót. Też się bałam, że Hyunwoo może mieć problem z tym przypadkowym pocałunkiem, ale na szczęście okazało się, że chłopak jest mądry i ufa Hamiltonowi. Eunsoo ty skomnczony debilu... faceci niestety tacy są. Olewał Luke'a jak pojawiła sie jego była, a teraz zmądrzał i myśli, że Luke będzie czekał, aż do niego dotrze co tak naprawdę czuje? Phi. Ciekawe jak sobie z tym poradzi.
    Dziękuję za kolejny świetny rozdział <3
    dirty-breath.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,
    Lucke chce spróbować czegoś więcej, jakoś żal mi Eun Suna, czyli już teraz odpuści, Hyun nie zinterpretował źle tego pocałunku...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic