czwartek, 26 maja 2016

"Shukuteki" - Rozdział 2

Shukuteki


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 2.
Autor: Chizu Chan. 



~~~

                Spędziliśmy w tym parku prawie dwie godziny. Smutne, że to właśnie z nim tam byłem, ale co poradzić. Byłem ciekaw, co chłopak miał do powiedzenia. Wprawdzie nie dowiedziałem się niczego szczególnego. Ryou wypytywał mnie o szkołę podstawową, czy cokolwiek pamiętam, czy pamiętam jego i tak dalej. Nie odpowiadałem bezpośrednio. Nie chciałem, aby blondyn skojarzył mnie z tamtym gnębionym dzieciakiem. Zmieniłem się w ciągu tych paru lat. Tym bardziej zapomniałem o wszelkich przykrościach, jakie mi wówczas sprawiono. Na siłę wyciąłem wszelkie uczucia. Nic już nie czułem. Dosłownie nic.
                W domu znalazłem się dopiero około północy. Mama nie spała. Czekała na mnie. Zapytała mnie, co o tym wszystkim myślę. Wyznałem szczerze, że nie mam nic przeciwko ich związkowi. Przecież nie sprawiali mi tym żadnej krzywdy. Jedynym problemem mógłby być dla mnie Ryou, ale przecież równie dobrze mogę ignorować jego osobę. Nawet jeśli z początku zareagowałem w dość specyficzny sposób, kiedy go zobaczyłem, szybko zrozumiałem, że popełniam błąd. Nie mogę znowu zacząć przepełniać swych myśli przeszłością. Było, minęło i teraz jest dobrze.
                Nie mogłem zasnąć. Czułem się dziwnie i w wyniku nawet na sekundę nie zmrużyłem oka. Stoczyłem się z łóżka około piątej nad ranem i odpaliłem komputer. Aby jakoś zbić czas, zająłem się programowaniem. Dwie godziny minęły tak o. Zacząłem się przygotowywać. Szybki prysznic, narzucenie na siebie jakichś ubrań i ułożenie włosów. To ostatnie nie należało może do zbyt męskich czynów, ale co poradzić, miałem tak wkurzające kłaki, że po godzinie leżenia wszystkie kosmyki wywijały się w każdą możliwą stronę. W życiu nie pokazałbym się tak publicznie. Nie ze względu na innych, raczej na siebie.
                Na dziedzińcu uniwersytetu znalazłem się jeszcze przed czasem. Usiadłem na ławce i odetchnąłem, zaczynając grzebać w torbie. Wyjąłem książkę i otworzyłem ją na stronie, na której ostatnio skończyłem czytać. Był to thriller opowiadający o mężczyźnie z zamiłowaniem do zapachu. Tworzył perfumy z ludzkich ciał, jednak nie mógł znaleźć tej idealnej woni. Do czasu, oczywiście. Zdążyłem przeczytać jedynie dwa rozdziały. Nie wiedzieć czemu, książki czytałem dość wolno. Być może przywiązywałem dość dużą uwagę do pojedynczych słów, kto wie.
                Zebrałem się i poszedłem do sali, w której miałem mieć wykłady. Zająłem miejsce z tyłu i westchnąłem. Chwilę później pomieszczenie było praktycznie zapełnione. Zadziwiała mnie obecność tych ludzi. Sądziłem, że większość będzie raczej olewać zwykłe wykłady. Myliłem się, jak widać. Obok mnie usiadło dwóch chłopaków i jakaś dziewczyna. Z początku strasznie się we mnie wpatrywała. Trochę mnie to irytowało. Może nie powinienem tak myśleć, bo kiedy tylko poprosiłem w myślach, aby przestała, zaczęła coś do mnie mówić. Pytała o moje zainteresowania i cele w życiu. Odpowiadałem na takie typowe ‘odwal się’, jednak nawet to jej nie zniechęciło. Kiedy przyszedł profesor, kobieta zajęła się wykładem. Przez cały czas notowała jego słowa. Też to robiłem, ale nie zapisywałem wszystkiego, co mężczyzna mówił. Może podchodziła do nauki bardzo poważnie?
                Po wykładach mogłem pójść do domu. Nie udało mi się tego zrobić od razu, gdyż znowu zostałem przez kogoś zagadany, a spławienie tej osoby było wyjątkowo ciężkie. Kiedy w końcu uwolniłem się i wyszedłem z budynku, pomyślałem, że towarzyszy mi dzisiaj jakieś złe fatum.
- Oh… Shun. – powiedział, podchodząc do mnie.
                Ryou… Proszę, nie mówcie, że on naprawdę się tutaj uczy.
- Czego chcesz? – zapytałem, marszcząc brwi.
                Blondyn nie ukrywał zdziwienia. Zaśmiał się nerwowo, odwracając wzrok.
- Chyba za mną nie przepadasz... – podrapał się w tył głowy.
                No, ciekawe czemu.
- Mógłbyś przynajmniej udawać, że się dogadujemy. Jeśli mamy razem mieszkać, to…
- Czekaj, co? – przerwałem chłopakowi, spoglądając na niego – Jak to razem mieszkać?
- Nic ci nie powiedzieli?
                Zmrużyłem oczy.
- O czym?
- W weekend wszyscy wprowadzamy się do jednego domu. Jest całkiem blisko tego uniwerku. – wskazał na budynek.
                Więc dlatego odradzała akademik…
- Ona naprawdę… – westchnąłem, łapiąc się za głowę.
- Nie do końca rozumiem, co cię tak dziwi. – przechylił łebek na bok – Przecież to logiczne, że będziemy razem mieszkać, skoro nasi rodzice mają się pobrać.
- Tak, wiem. – przewróciłem oczami.
                Po prostu nie sądziłem, że to nastąpi tak szybko.
- No więc… wracając do naszego pierwotnego tematu…
                Uniosłem jedną brew, pierwszy raz nawiązując kontakt wzrokowy z blondynem.
- Myślę, że najlepiej by było, gdybyśmy chociaż udawali, że się dobrze dogadujemy.
- Dlaczego?
- Dla dobra rodziców. – posmutniał – Nie wiem, jak było z twoją mamą, ale mój ojciec przez bardzo długi czas nie mógł sobie nikogo znaleźć po rozwodzie. Ucieszyłem się, że w końcu udało mu się poznać odpowiednią kobietę.
                Ma trochę racji. Mama również miała problemy z drugą połówką po śmierci ojca.
- Tak odbiegając od tematu… Mój ojciec się rozwiódł, ale jak z twoją mamą? To samo?
- Nie.
- Więc co się stało z twoim…
- Zmarł. – powiedziałem bezpośrednio.
                Chłopak rozdziawił buzię.
- Wybacz… Brakuje mi taktu.
                Nie tylko tego ci brakuje.
- W porządku. – westchnąłem – To nic wielkiego. Nie będę przecież płakać.
                Blondyn zmarszczył brwi.
- Zrobiłeś się naprawdę oziębły.
                Spojrzałem obojętnie na Ryou.
- Mówisz tak, jakbyś mnie wcześniej znał.
- Wiem o wszystkim, Shun. – założył ręce na klatce piersiowej – Przepisałeś się w piątej klasie. Do tego czasu chodziłeś do tej samej podstawówki, co ja. Ba, byliśmy w jednej klasie.
- Skąd ta pewność?
- Rozmawiałem dziś z twoją mamą.
- Dlaczego?
- Zaprosiła mnie, aby zapytać, czy naprawdę się znaliśmy. Doszedłem do wniosku, że to rzeczywiście ty.
                Odwróciłem wzrok.
- Wybacz, nic nie kojarzę.
                Oczywiście skłamałem.
- Naprawdę tak jest? Czy tylko mówisz to, żeby uniknąć tematu?
                Zdenerwowałem się.
- Posłuchaj mnie. Chcesz się dobrze dogadywać, prawda? Więc przestań wypytywać o te rzeczy.
- Dlaczego? Czy nie lepiej byłoby, gdybyśmy…
- Nie. – przerwałem blondynowi – Sam słyszałeś. Musiałem się przepisać, bo miałem problemy z psychiką przez chłopaków z klasy. – zmrużyłem oczy – Oznaczałoby to, że byłeś jednym z nich. Nie ma mowy, abyśmy mogli się dogadywać po tym wszystkim.
                Ryou chciał coś powiedzieć, jednak darował sobie.
- Więc jeśli nie chcesz, aby tak było, przestań pytać. Zostańmy przy wersji, że nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy. Tak będzie najwygodniej.
                Po tym odwróciłem się i poszedłem do domu, zostawiając chłopaka w osłupieniu. Niczego nie udawałem. Naprawdę nie mogłem go strawić. Mimo iż puściłem w zapomnienie to wszystko, pewne rzeczy nadal się mnie trzymają i po prostu nie mogę się do niego przekonać. Dla dobra związku mamy będę udawać, że go lubię, ale to wszystko. Niech nikt na szczerą sympatię nie liczy.
- Shun, pomożesz Yukiemu z zadaniem domowym? – zapytała mama, kiedy znalazłem się w domu.
- Pewnie.
                Zdjąłem buty i poszedłem do pokoju brata. Siedział przy biurku i wpatrywał się w zeszyt ze zmarnowanym wyrazem twarzy.
- Z czym masz taki problem?
                Chłopak pokazał mi rysunki figur geometrycznych. Musiał po prostu policzyć ich pole.
- Przecież to proste. – westchnąłem – Wystarczy, że podstawisz te wartości do wzoru i policzysz.
- Nie znam wzorów. – nadął policzki.
- Przecież masz tutaj wypisane te wszystkie podstawowe. – wskazałem na jedną ze stron w podręczniku – Nauczysz się i będziesz miał z głowy.
- Nie lubię matematyki. – posmutniał.
- Ją trzeba zrozumieć. – podrapałem się w tył głowy – Kiedy to zrobisz, wszystko okaże się proste.
- Łatwo ci mówić, bo jesteś w tym dobry. – założył ręce na klatce piersiowej – Dla mnie to jest trudne.
- Poczekaj do momentu, aż będziesz mieć rozszerzenie. – szepnąłem pod nosem, a następnie napisałem bratu na kartce wszystkie wzory, jakie będą mu potrzebne do zadań – Masz. – podsunąłem chłopakowi zeszyt – Zamiast ‘a’ wpisujesz tę liczbę, a zamiast ‘b’ tę. – wskazałem na poszczególne wartości – Później mnożysz i po sprawie. – zerknąłem na chłopaka – Jak mi powiesz, że nadal tego nie rozumiesz, to cię walnę.
- Dobra, dobra, już wiem. – nadąsał się – A jak mam takie coś z kreską pomiędzy, to co zrobić?
- To ułamek. – zmarszczyłem brwi – Słuchasz w ogóle na tych lekcjach, co mówią nauczyciele? – wziąłem głęboki wdech – Jeśli masz taki ułamek przed liczbą, to dzielisz ją na pół.
- Dlaczego?
                Złapałem się za głowę.
- Bo to ma być połowa. Pół. Połówka.
                Chłopak lekko się uśmiechnął, jednak po chwili spoważniał.
- Ty mały… – przygryzłem dolna wargę – Przestań udawać idiotę. Skoro wiesz, jak to zrobić, to zrób, a nie mnie męczysz.
- Wybacz, od czasu do czasu muszę cię zdenerwować. – wytknął mi język – Inaczej w ogóle byś nie pokazywał żadnych emocji.
                Zmrużyłem oczy.
- Rozwiąż i będziesz miał z głowy.
                Podniosłem się z miejsca i poszedłem do siebie. Nie miałem na nic ochoty, więc się zdrzemnąłem na dwie godziny. Po tym czasie obudziła mnie mama i powiedziała, żebym zszedł na obiad. Nie powinno jej być o tej porze w domu. Poszedłem za nią do jadalni i zastałem swoje utrapienie. Westchnąłem i zająłem miejsce obok blondyna, bo tylko to było wolne. Ren zapytał mnie o samopoczucie. Odpowiedziałem szczerze. Nie miałem żadnych problemów z jego obecnością. Wydawał się być bardzo w porządku. Z czasem zacząłem odczuwać dyskomfort, gdyż Ryou ewidentnie się we mnie wpatrywał. Chwilę później przejechał dłonią po moich włosach. Spojrzałem na niego ze zdezorientowaniem.
- Kilka kosmyków odstaje ci w tym miejscu.
- Możliwe, chwilę temu jeszcze spałem.
                Blondyn przełknął ślinę, przenosząc wzrok na moje usta. W dalszym ciągu jego dłoń dotykała mojej twarzy.
- Rumienisz się. – powiedział zdziwiony.
                Eh?
- … – nic nie powiedziałem.
                Spojrzałem na swój talerz. Prawie nic nie zjadłem. Mimo to poniosłem tyłek z krzesełka.
- Zaraz wrócę.
                Poszedłem do łazienki. Od razu spojrzałem w lustro. Miałem zaczerwienione policzki. Zakryłem połowę twarzy dłonią. 
 
                 Jestem chory? Nie ma najmniejszej możliwości, żebym się zawstydził czymś takim. Nie przez niego. Przemyłem twarz chłodną wodą i wróciłem do rodziny. Nie zjadłem zbyt wiele. Ostatnio mięso mnie odpychało. Kiedy wszyscy skończyli, poszedłem do swojego pokoju, a za mną oczywiście przyszedł Ryou.
- Masz sporo książek.
- Lubię czytać.
                Chłopak usiadł na moim łóżku. Przeciągnął się i zerknął na stertę notatników.
- Właśnie, jesteśmy na tym samym uniwerku, ale chyba jeszcze na ciebie ani razu nie wpadłem…
- Idę w kierunku programisty. Prawie wcale nie opuszczam swojego wydziału. Prawdopodobnie to jest powód.
- Programista? – zdziwił się – To dość ciężkie.
- Ale właśnie to mnie interesuje. – podszedłem do komputera – Chyba dobrze jest robić coś, co się lubi, nawet jeśli to trudne.
                Usiadłem na krzesełku i spojrzałem chłopaka. Wyglądał na zainteresowanego.
- Co cię tak cieszy? – zmarszczyłem brwi.
- W końcu coś o sobie powiedziałeś. – uśmiechnął się – Martwiłem się, że nadal będziesz taki zdystansowany i nie będę miał okazji cię poznać.
- Dlaczego tak ci na tym zależy? – przechyliłem łebek na bok, nie rozumiejąc intencji chłopaka.
- Chciałbym po prostu wiedzieć o tobie więcej.
                Wyraz twarzy blondyna poruszył mnie w pewien sposób. Nerwowo odwróciłem wzrok i włączyłem komputer.
- Przecież to nie jest potrzebne.
- Czyżby? – wyprostował się.
- Możemy ograniczyć się do zwykłej relacji. Tak będzie najprościej.
- Chyba jednak pozostanę w swoim przekonaniu.
                Prychnąłem.
- Próbuj, a może ci się uda.
                Oczywiście nie miałem tego na myśli. Nie chciałem, aby Ryou starał się o jakąś lepszą relację między nami. Byłoby to kłopotliwe. Niestety, postawa blondyna wskazywała na to, iż wziął to do siebie i nie odpuści. Wieczorem poszedł do siebie, zabierając zadowolonego ojca. Zostałem sam. Przebrałem się i usiadłem na łóżku. Westchnąłem i runąłem plecami na miękki materac.
- Chyba nie powinienem być dla niego miły. – burknąłem pod nosem, a następnie przewróciłem się na lewy bok i zamknąłem oczy.
                Przez kolejne dwie dobry moje dni wyglądały praktycznie tak samo. Wspólne obiadki czy kolacyjki z Renem i Ryou były już chyba normą. Nie przeszkadzałoby mi to tak bardzo, gdyby nie stosy pytań od blondyna. Chłopak naprawdę nie przestawał się starać.
                W końcu nadszedł weekend. Od rana byłem na nogach i pakowałem wszystkie rzeczy do pudeł, a później jeszcze je wynosiłem do ciężarówki. Skończyliśmy dopiero wieczorem. Mama pogasiła wszystkie światła i wyszła z bratem na zewnątrz. Ja zostałem jeszcze chwilę. Poszedłem do swojego pokoju i westchnąłem. Trochę przyzwyczaiłem się do tego miejsca. W końcu spędziłem tu kilkanaście lat. Ale nie miałem co rozpaczać. Nowy dom miał być bliżej uniwersytetu, co byłoby dla mnie o wiele bardziej korzystne, gdyż nie musiałbym codziennie dojeżdżać autobusem. Wyszedłem z mieszkania i dołączyłem do rodziny, a następnie wsiadłem do taksówki i pojechałem do swojego nowego domu.

~~~

2 komentarze :

  1. Kocham Shuna... nic dodać nic ująć ^_^

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmyhmyhmy (To miał być śmiech pedofilia, sorry XD).
    Shu, ruuuuuumienisz się! Ty masz uczucia, diabełku niedobry! 😈
    * Siedzi na fotelu w kitlu psychologa z okularkami i papierami w rękach* Wnioskując z tego, że chłopcy będą razem mieszkać, to *Wyrzuca papierzyska w górę, zrzuca okulary i zaczyna tańczyć Macarenę* Ryou jednak zarucha! Trollollotrollo. XD
    Może w podstawówce nie miał czym, ale teraz jest na studiach...😎😎

    Przypomniał mi się jeden kawał.
    "Przychodzi syn do ojca i mówi:
    - Tato, dzisiaj w szkole mierzyliśmy sobie penisy i zgadnij kto ma największego! - Mówi syn.
    - Ty.
    - Tak, ale skąd wiedziałeś? - pyta syn.
    - No nie wiem, może dlatego, że masz 17 lat
    I nadal jesteś
    W drugiej klasie
    Podstawówki,
    Ciołku"
    To bardzo tutaj pasuje... XD

    No cóż,
    Pozdrawiam
    Życzę weny! ☺

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic