wtorek, 12 kwietnia 2016

"Something I didn't know" - Rozdział 33

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 33.
Autor: Chizu Chan. 




~~~

                Czas ewidentnie zaczynał płynąć coraz szybciej. W mgnieniu oka chłopakom zleciał prawie cały tydzień, co wiązało się z poważniejszymi przygotowaniami do koncertu. Przez to Hyun Woo częściej znikał pod wieczór, co zaczynało powoli martwić Luke’a. Powoli zaczynał podejrzewać, że dostrzega szatyna w nieco innym świetle, niż przedtem. Niestety nie miał jak tego sprawdzić. Ważnym powodem była krępacja. Tym mniej ważnym częste wychodzenie chłopaka.
                Skoro już sprawy zaczęły tak wyglądać, Hamilton wreszcie przestał tak przeżywać każde spotkanie z Eun Soo. Jakby faktycznie wszystko przeminęło, choć z pewnością jeszcze tak nie było. Brunet wydawał się nieco przejmować blondynem, ale nie nawiązywał z nim żadnego kontaktu. W szkole nie miał ku temu żadnej okazji, ponieważ Luke dawał oczywiste znaki, iż nie chce rozmawiać. Ponadto była tam również niczego nieświadoma Na Ri, a że Eun Soo nie chciał jej nic o tym wspominać, musiał niestety odpuścić. Cała ta sprawa nieźle mieszała mu w głowie. Z początku po przybyciu byłej dziewczyny był nią zafascynowany aż tak, że zaczął przez to zlewać Luke’a. Teraz wszystko się odwróciło. Zerwanie z blondynem otworzyło mu oczy i zauważył, że popełnił ogromny błąd.
                W piątek Hyun Woo zniknął od razu po zakończeniu zajęć. Luke nawet nie miał okazji zapytać, kiedy wróci. Gdy wracał do akademika, natknął się na rozmawiającego z byłą dziewczyną Eun Soo. Przez chwilę spoglądał na tę dwójkę, jednak po chwili odwrócił wzrok i przeszedł obok prawie że obojętnie. Prawie, ponieważ przez chwilę zastanawiał się, dlaczego brunet wygląda na tak przybitego, skoro nareszcie ma okazję wrócić do swojej prawdziwej miłości. Wszystkie te myśli przerwał dźwięk wiadomości od Hyun Woo. Na twarz Hamiltona automatycznie wpłynął lekki uśmiech. Szatyn napisał, że dziś wróci trochę później, ponieważ ma trochę problemów ze znajomymi.
                „Problemy?” – pomyślał Luke, delikatnie marszcząc brwi – „Zapytałbym, czy w czymś pomóc, ale na co ja im tam się przydam. Przecież nie znam się na instrumentach i tak dalej…” – nadął policzki – „A już myślałem, że Hyun Woo wróci dzisiaj trochę wcześniej.” – westchnął, po chwili się prostując – „No nic, będę musiał jakoś wytrzymać do czasu tego koncertu.”
                Kiedy wrócił do akademika, rzucił się na sofę i szybko zasnął. W końcu nie miał zbytnio co robić.
                W tym czasie Hyun Woo robił wszystko, co mógł, aby pomóc znajomym. Nie było to aż tak męczące, jak mogłoby się wydawać. Grupa radziła sobie coraz lepiej, a szatyn z każdym dniem miał coraz więcej luzu. Koncert wypadał już jutro, więc to była ostatnia chwila, by wszystko ogarnąć.
- Dzisiaj też jesteś bez tego blondynka? – usłyszał zza pleców.
- Seok Ni. – zmarszczył lekko brwi, spoglądając na twarz chłopaka.
                Był to średniego wzrostu chłopak o czarnych włosach do ramion i równie ciemnych oczach. Jego twarz praktycznie zawsze zdobił specyficzny uśmiech. Hyun Woo nic do niego nie miał, gdyż go osobiście nie znał, jednak chwilami miał wrażenie, że jest z nim coś nie tak.
- Ano, został w akademiku. – odpowiedział obojętnie.
- Szkoda. Jest całkiem ciekawy.
- Tak myślisz?
                Seok Ni w ramach odpowiedzi jedynie kiwnął łebkiem i poszedł do swoich. Hyun Woo nawet się nim nie przejął, gdyż nie było najmniejszej szansy, aby bliżej poznał się z Hamiltonem. Tego mógł być pewien. Przez kolejne parę godzin pomagał kumplowi, a następnie zwinął się do akademika, ponieważ wybiła dość późna godzina. Udało mu się jakoś ominąć strażnika przy wejściu na plac, a następnie szybko wszedł do budynku i od razu pokierował się do swojego pokoju. Już na starcie zastał śpiącego na sofie blondyna. Kiedy tylko podszedł bliżej, Luke otworzył oczy i podniósł się do siadu. Po chwili przeciągnął się, jednocześnie ziewając.
- Wyspany?
- Tak. – przechylił łebek na bok – Zmęczony?
- Trochę. – podrapał się w tył głowy – Ale to już koniec. – klapnął obok blondyna.
- Już się nie mogę doczekać, żeby zobaczyć, jak to wszystko wyjdzie. – spojrzał na szatyna – Jadłeś coś w ogóle?
- Tak. Chwilę przed wyjściem dość sporo. – spojrzał na zegarek – Hmm, skoro spałeś do tej pory, to już raczej nie zaśniesz.
- Marne szanse. – potwierdził.
-  W takim razie wykąpię się szybko i w coś pogramy.
- Nie lepiej, żebyś poszedł spać? Cały dzień coś robiłeś.
- Nieraz już zarywałem nocki, czasami nawet parę pod rząd i miałem się dobrze, więc teraz też dam radę.
                Luke westchnął.
- No dobrze.
- W takim razie daj mi chwilę.
                Hamilton postanowił zaparzyć herbatę. Wstawił wodę i wszystko przyszykował, i postawił na stoliku dwa kubki z wrzątkiem. Słychać było, ż Hyun Woo już skończył się kąpać, więc Luke podłączył konsolę. Po chwili obok niego stanął szatyn. Miał na sobie jedynie dresowe spodnie i ręcznik zarzucony na barki. Blondyn momentalnie się spiął. Nie mógł się skupić na niczym innym, jak powolnie spływającej kropli wody wzdłuż klatki piersiowej brązowowłosego. Przełknął ślinę i odwrócił wzrok, szybko przygryzając wargę. Nie rozumiał swoich reakcji na coś tak banalnego.
- O, sam wszystko zrobiłeś. – klapnął na sofie, nie przejmując się niecodzienną reakcją Luke’a.
- J-jakoś mi wyszło. – zaczął odczuwać pieczenie własnych policzków.
                „Nie wierzę, że potrafię się podniecić przez coś tak prostego…” – pomyślał, nie rozumiejąc samego siebie – „Czy to faktycznie może być wynik tego, że moje uczucia uległy pewnej zmianie?”
- Co jest? Nic nie mówisz. – spojrzał na odwróconego do niego tyłem blondyna – W co chcesz zagrać? Mam dość sporo gier. – podniósł się z miejsca, po czym podszedł do stosu gier – Wyścigi, strzelanki, jakieś fantasy się nawet znajdą.
                „Chociaż… z drugiej strony to niezła okazja, aby coś sprawdzić…” – zawahał się – „W końcu od jakiegoś czasu do niczego między nami nie doszło, a trochę mi tego brakuje.”
- Ewentualnie coś z trybem wieloosobowym, ale to już jak chcesz.
- Wolałbym coś innego. – zarumieniony podszedł do szatyna.
- To znaczy? Wiesz, trochę tego jest, więc ciężko określić…
- Nie mam na myśli gier.
                Półnagie ciało szatyna nieźle działało na Luke’a. Chłopak bez większych problemów mówił rzeczy, do których normalnie nie mógłby się nawet zmusić.
- W takim razie co?
                Hyun Woo odwrócił łebek w stronę Luke’a, jednak nie zdążył nic powiedzieć, gdyż spotkało go bardzo miłe zaskoczenie. Blondyn złapał twarz szatyna i bardzo delikatnie musnął jego usta. Niby prosta, wręcz zwyczajna rzecz, którą robią praktycznie wszyscy, a jednak sprawiała, że Luke czuł motyle w brzuchu. Hyun Woo cicho stęknął, kiedy Hamilton rozchylił wargi i wpuścił jego język. Wibracje rozpalały tę dwójkę. Pewnym było, że Luke nie chciał tylko na tym kończyć. Oderwał się na chwilę od szatyna i pchnął go na podłogę, po czym usiadł okrakiem na jego biodrach i ponownie wpił się w te pełne, różowe usta. Narastająca atmosfera sprawiała, że temperatura ciał obu chłopaków drastycznie się podniosła. Hyun Woo nie próżnował. Zwinnie podwinął koszulkę blondyna, która po paru sekundach leżała parę metrów dalej. Zamroczone spojrzenie Luke’a sprawiło, że resztki samokontroli chłopaka zniknęły, a to właśnie dzięki nim przedtem był w stanie się pohamować.  
- Niestety, Luke, ale jeśli będziesz chciał przestać, nie będę w stanie spełnić twojej prośby. – szepnął blondynowi do ucha, po chwili je przygryzając.
                Hyun Woo łagodnie przejechał opuszkami palców po podbrzuszu Luke’a. Blondyn od razu poczuł przyjemny przypływ dreszczy, w wyniku czego wygiął się w niewielki łuk i cicho jęknął, co tylko bardziej pobudziło brązowowłosego.
- W porządku. – powiedział, biorąc spory wdech – Nie boję się.
- W takim razie nie muszę się martwić, że zrobię coś wbrew twojej woli. – odetchnął z ulgą.
- Nic z tych rzeczy, zapewniam. – zarzucił dłonie na ramiona szatyna – Chcę tego.
- Skoro tak. – uśmiechnął się kącikiem ust.
                Ułamek sekundy później to blondyn leżał pod brązowowłosym. Wyglądał na naprawdę pewnego swojej decyzji. Hyun Woo przesunął długim palcem po obojczyku blondyna, powoli zmierzając w dół. Zatrzymał się przy zapiętym guziku od spodni. Szybko pozbył się zbędnych przeszkód i pozbawił Luke’a resztki garderoby. Chłopak dopiero teraz zaczął odczuwać prawdziwą krępację. Leżał pod szatynem całkowicie nagi, całkowicie pobudzony i na dodatek chcący pójść na całość. Hyun Woo uśmiechnął się, pierwszy raz widząc tak bardzo zawstydzonego blondyna, a następnie wziął jego męskość w jedną z dłoni i delikatnie przesunął nią w górę i w dół. Luke jęknął.
- Spokojnie, to jeszcze nic. – zapewnił Hamiltona, oblizując się.
                Wziął go do buzi. Był w stanie zmieścić go całego. Powoli przesuwał głową wzdłuż członka Luke’a, zwinnie manewrując językiem na wiele stron. Nie mógł jednak pozwolić mu dojść, więc chwilę później przerwał, słysząc coraz głośniejsze jęki chłopaka, które swoją drogą niesamowicie podniecały. Szatyn podniósł się na nogi i zaniósł blondyna do pokoju. Położył go na łóżku i na chwilę sam się od niego oddalił, zaczynając szukać czegoś w szafce. Po chwili wrócił z dwiema rzeczami. Prezerwatywą i jakimś żelem. Luke nie chciał już dłużej czekać, więc przyciągnął do siebie szatyna i dał mu sugestywny znak, że nie waha się przed niczym. Jego nabrzmiały członek był jednym z powodów. Hyun Woo zdjął spodnie, ukazując całe swoje ciało przed Hamiltonem, który w wyniku przygryzł dolną wargę, kusząc szatyna coraz bardziej. Chłopak zarzucił nogi blondyna na swoje ramiona i po chwili zwilżył palec żelem. Blondyn nic się nie odzywał, głównie przez obawę o swój ton głosu, jednak zachłysnął się, kiedy Hyun Woo wsunął w niego jeden palec. Chłopak był niesamowicie ciasny. Tak bardzo, że aż szatyn zaczął się zastanawiać, czy uniknięcie początkowego bólu będzie możliwe.  
- Rozluźnij się. Pomyśl o jakichś równaniach czy czymś podobnym.
- Ha? Równania? Jeśli zacznę o tym myśleć, to… ah! – mimowolnie jego ciało wygięło się w łuk, gdyż szatyn wsunął drugi palec i lekko nim poruszył.
- Widzisz? – uśmiechnął się usatysfakcjonowany.
                Blondyn zakrył twarz dłonią, wstydząc się własnych reakcji. Nie mógł za nic powstrzymać jęków, kiedy Hyun Woo go rozciągał. Chłopak robił to powoli i drażniąco, co tylko polepszało odczucia Luke’a.
- P-proszę… ja już dłużej nie wytrzymam. – ponownie przygryzł wargę.
                Myśli chłopaka były niejasne, nie mógł się na niczym skupić. Czuł tylko te dwa długie palce, na zmianę wślizgujące i wyślizgujące się z niego.
- Niestety to nie jest odpowiednia pora. – szepnął do ucha blondynowi – Nie jesteś jeszcze odpowiednio przygotowany.
                Subtelnie pocałował szyję blondyna, która była jego słabym punktem. Parę łagodnych pocałunków w to miejsce i było po nim. W międzyczasie brązowowłosemu udało się wsunąć trzeci palec. Nie było to proste, ale udało się. Kiedy zabrał dłoń, w miejscu jego palców Luke odczuł lekki chłód. Nie chcąc przeciągać niczego dłużej, Hyun Woo wyjął prezerwatywę i nałożył ją na siebie. Schylił się i pocałował blondyna mocno, wręcz gwałtownie. Kiedy ten niemal stracił oddech, oderwał się i ponownie zaczął ssać jego szyję. Całe ciało blondyna drżało. Ewidentnie był gotów. Szatyn jeszcze bardziej rozchylił jego nogi, a następnie przystawił swoją męskość do dziurki Luke’a.
- W-wiesz, mówiłem, że się nie boję i w ogóle, ale... – zamrugał kilka razy, próbując jakoś ułożyć myśli w słowa – On w życiu nie wejdzie…
- To jeden z lepszych komplementów dla faceta, wiesz? – uśmiechnął się kącikiem ust.
                Hyun Woo przesunął końcówką swojej męskości po wejściu blondyna. Chwilę później wszedł w niego cały, wyraźnie odczuwając ciasnotę, jaka wówczas towarzyszyła. Głośne jęknięcie Hamiltona było zaledwie dodatkiem. Jego drobne ciałko ledwo wytrzymywało tę przyjemność. Powoli zaczął się zaciskać na brązowowłosym. Kiedy szatyn poruszył lekko biodrami, Luke obdarzył go nową, o wiele bardziej podniecającą falą jęków, praktycznie niczym nie różniących się od kobiecych. Zwinne i szybkie pchnięcia Hyun Woo, z każdą chwilą nabierające na sile i szybkości sprawiały, że Luke w pewnym momencie nie mógł nawet złapać oddechu. Jego ciało co chwilę wyginało się łuk, gdyż przyjemność była zbyt duża i nie radził z nią sobie. Przestrzeń między tą dwójką wypełniona była jedynie wyraźnymi dowodami przyjemności ze strony Luke’a, jak i szatyna. Światło zdecydowanie sprzyjało atmosferze. Nie za ciemne, nie za jasne. Idealne. Takie, że Luke idealnie widział, jak Hyun Woo wsuwał się w niego i po chwili wysuwał. Luke nie mógł już dłużej. Poczuł to. Wyraźny ścisk i przypływ dreszczy tak mocnych, że nie był w stanie zapanować nad własnym ciałem. Krzyknął. Nawet się nie przejmował, że ktoś mógłby to usłyszeć. Ponadto wiedział, że Hyun Woo przyglądał się jego twarzy w tym wyjątkowo intymnym momencie. Widział, jak dochodzi.
- Cholera… – szepnął szatyn, zanim doszedł, wbijając palce w talię blondyna.
                Hyun Woo wysunął się z Luke’a i położył obok niego, nabierając sporo powietrza.
- Pozbawiłeś mnie najdrobniejszej siły. – powiedział, łapiąc dłoń blondyna.
- A co ja mam powiedzieć? – z trudem się zaśmiał i spojrzał w oczy chłopakowi – Mam tylko nadzieję, że jutro będę w stanie wstać z łóżka.
- Haha, nie powinieneś mieć z tym większego problemu. – uśmiechnął się szczerze.
- Mam też nadzieję, że nie będę mieć siniaków po tym, jak wbiłeś mi te palce.
                Hyun Woo nic nie powiedział. Jedynie lekko cmoknął Luke’a w usta i zmierzwił jego włosy.
- Będzie dobrze. – zamknął oczy – Naprawdę się zmęczyłem. Nie zdziw się, jak mnie o coś zapytasz, a ja będę już spał.
- Spokojnie, masz do tego prawo. – zmrużył oczka.
                „Nie żałuję. Wręcz się cieszę, że to zrobiłem.” – pomyślał, spoglądając na śpiącą twarz Hyun Woo – „Teraz mam przynajmniej pewność, że to nie pomyłka.”
- Wiesz co, Hyun Woo? – zapytał, jednak nie oczekiwał żadnej odpowiedzi – Ja też cię kocham.
                Uśmiechnął się lekko, a następnie wtulił w tors szatyna i do niego dołączył.

~~~

5 komentarzy :

  1. To było urocze...
    Czekam na kolejny dziki rozdział. ^)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie słitaśne.. *.*
    Luke taki uroczy i seksowny. :D
    Cudowne. Tak długo czekałam na akcję między tą dwójką i w końcu się doczekałam. :)
    Czekam na nastepne. :* Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic dodać nic ująć, fajna notka.
    Ale ten Seok Ni mnie naprawdę zaciekawił.
    hmm...Ciekawe co on knuje.
    w każdym razie oby tak dalej, czekam na następną notkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ^^
    Świetny rozdział *o*
    Taki w sumie nawet duży postęp w opo :p
    Mam nadzieje że niedługo pojawi się kolejny ^^ (jednak czekanie troszku dobija xD ale cóż bywa i tak...)
    Życzę weny :D (czuję że dałam za dużo emotek...)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej,
    uroczo, czyżby Seok Ni interesował się Lucke? och Eun Sun jest przygnębiony... smutno mi...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic