wtorek, 29 marca 2016

"Something I didn't know" - Rozdział 32

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 32.
Autor: Chizu Chan. 


~~~

                Kiedy tylko Hyun Woo zobaczył blondyna, domyślił się, że popełnił błąd puszczając go samego do szkoły po tym, co się ostatnio wydarzyło. Chłopak definitywnie wyglądał, jakby stało się coś niepokojącego. Miał wyraźnie nieobecny wyraz twarzy, a jego spojrzenie wyrażało niepewność. Jak nie on. Szatyn chciał zapytać, co się wydarzyło, jednak nie miał ku temu okazji, gdyż przez cały czas w pobliżu byli inni, a wiedział, jak Luke mógł zareagować, jeśli faktycznie coś mu się stało. Chłopak postanowił poczekać do końca zajęć.
                Tak. Taki miał plan. Do czasu, aż zobaczył reakcję Luke’a na przyjście Eun Soo. Wtedy bez problemu połączył wszystko w całość, automatycznie się irytując. Wysunął wniosek, iż brunet nadal nie popuścił i nagadał coś Hamiltonowi, stąd jego stan. To było takie oczywiste.
- Luke, może chcesz iść do pielęgniarki, by się położyć i trochę odpocząć? – zaproponował, kiedy zadzwonił dzwonek.
- A po co? Już mi minął ten cały depresyjny stan, wszystko jest w porządku.
                Hyun Woo wyglądał na naprawdę zatroskanego.
- Czy rano się coś wydarzyło? – spojrzał znacząco na blondyna, który od razu wymalował sobie wszystko na twarzy – Tak myślałem. – westchnął, marszcząc brwi.
- Ale jest dobrze, jestem tylko trochę zmieszany. Nawet nie podejrzewałem, że zwykłe spotkanie Eun Soo będzie mogło mieć na mnie taki wpływ…
- Cóż, to ma pewien sens, ale i tak... – zawahał się.
- O co chodzi?
- To nadal trochę dziwne... – podrapał się w tył głowy – Wiesz, byliście ze sobą niezbyt długo, ale i tak zdążyłeś poczuć do niego coś mocnego. Też po zerwaniu ciągnie was do siebie. Eun Soo nie ustępuje, ty reagujesz w taki niebywały sposób na jego widok czy głos, czy nawet uśmiech…
                Luke uniósł lekko do góry brwi. Trochę obawiał się słów przyjaciela, jednak chciał wiedzieć, co ten próbował mu przekazać. Wcześniej nawet nie podejrzewałby, że Eun Soo może jeszcze siedzieć w jego głowie, w końcu chłopak nie poczuł nawet odrobiny winy, kiedy Hyun Woo go pocałował. Więc dlaczego teraz zaczęły się dziać takie rzeczy?
- Nie do końca rozumiem, co próbujesz powiedzieć, Hyun Woo.
- Aa, wiesz, to nic ważnego, takie moje małe rozmyślania. – zaśmiał się nerwowo po uświadomieniu sobie, że to wszystko powiedział na głos.
- O co w nich chodzi? – przygryzł dolną wargę – Nie wygląda mi to na byle jakie głowienie się, bardziej jakbyś myślał nad czymś poważnym.
- Nic takiego, no, po prostu cała ta sytuacja skojarzyła mi się z taką bajkową miłością. – uśmiechnął się w nieco przygnębiający sposób – W takich historiach para zakochanych zawsze kończyła ze sobą, nawet jeśli spotykały ich miliardy przeszkód.
- I co? Może jeszcze ja i Eun Soo jesteśmy tą parą zakochanych?
                Hyun Woo nie odpowiedział.
- Żartujesz, prawda? – zdziwił się – Przecież wiesz, że po tym wszystkim nie będę w stanie mu ponownie zaufać, a tym bardziej do niego wrócić. Ten związek nie miałby najmniejszego sensu. Zareagowałem w taki sposób na nasze spotkanie, bo dopiero co zerwaliśmy i pewne uczucia nadal się mnie trzymają. Ale nie zmienia to faktu, że z nami już koniec i nie ma najmniejszej szansy na zmianę tego. – złapał szatyna za dłoń, spoglądając mu w oczy – Teraz chcę się skupić tylko i wyłącznie na tobie, Hyun Woo. – uśmiechnął się lekko.
                Szatyn odwzajemnił uśmiech. Lekko się pochylił, a następnie szepnął blondynowi do ucha:
- Kręci mnie twój ton głosu w momencie, kiedy wymawiasz moje imię.
                Hamilton automatycznie zrobił się czerwony. Uderzył przyjaciela w ramię, po czym podniósł się na nogi i wyszedł z sali. Hyun Woo został sam, cicho śmiejąc się pod nosem.  Po chwili jednak spoważniał, jakby na nowo zaczął myśleć nad czymś ważnym. W ten sposób zleciała mu reszta zajęć. Oczywiście wszystko ukrywał przez Hamiltonem, aby nie dać mu kolejnego powodu do zmartwień. Kiedy chłopcy opuszczali szkołę, przy wyjściu z niej minęli Eun Soo. Mężczyzna nie wyglądał na jakoś specjalnie przejętego, jedynie powiedział chłopakom, aby bezpiecznie wrócili do akademika i udał się w głąb korytarza. Luke uśmiechnął się pod nosem, a następnie zwrócił do Hyun Woo:
- Widzisz? Tak teraz wygląda nasza relacja. – poprawił ramię od torby – Nie ma żadnego powodu do zmartwień. – powiedział pozornie przekonany.
- Tak… Racja. – cicho przytaknął, na nowo myśląc o brunecie.
                Chwilę po tym obaj wrócili do akademika.

~~~

                Bar wypełniała całkiem niezła atmosfera, jak i tłumy ludzi. Luke z początku nie mógł się odnaleźć w tym miejscu, jednak po pewnym czasie nawiązał jakiś kontakt z właścicielem, podczas kiedy Hyun Woo pomagał koledze nastroić gitarę. Blondyn czuł, że poznawał przyjaciela od zupełnie innej strony. Wcześniej by nawet nie pomyślał, że chłopak mógłby mieć jakieś większe pojęcie na temat muzyki. Sądził, że to sport był jego dziedziną. Jak widać nie tylko.
                Po kilkunastu minutach rozpoczęły się różne próby. Nie można było się skupić zbytnio na muzyce, gdyż zespół co chwilę przerywał grę, aby przedyskutować różne błędy. Luke w tym czasie nie mógł również spędzić zbyt wiele czasu z Hyun Woo, gdyż ten nadal starał się pomagać znajomym. Blondynowi to nie przeszkadzało. Cieszył się, że mógł widzieć takiego przyjaciela.
                Hamilton zapomniał, że znajdował się w barze, więc z początku nie zwrócił uwagi na napój, który dostał do barmana, podobnie jak reszta osób. Był niezły w smaku i ani trochę nie było czuć alkoholu. Luke sięgnął jeszcze po dwie takie szklanki i udał się do łazienki, gdyż zaczął odczuwać lekkie zawroty głowy. Stanął przed lustrem i odkręcił kran, by po chwili przemyć twarz chłodną wodą.
                „Jak mogłem nie zwrócić uwagi, że to jakieś drinki.” – westchnął – „Nie jest ze mną jakoś specjalnie źle, więc niedługo przejdzie. Powinienem tylko coś zjeść.” – stwierdził, a następnie ruszył w stronę drzwi, w których dosłownie sekundę później stanął Hyun Woo.
- O, tu jesteś. – powiedział, automatycznie się rozluźniając.
- Co jest? – zapytał Luke, przechylając łebek na bok.
                Nie był tego świadom, ale alkohol działał na niego całkiem kojąco.  
- Nic takiego, po prostu cię szukałem, bo nagle zniknąłeś.
- Ano. – usiadł na podłodze – Zaczęło mi się trochę kręcić w głowie, więc tu przyszedłem.
                Hyun Woo uniósł do góry jedną brew.
- Tu jest brudno, wstawaj. – wyciągnął dłoń w stronę Luke’a, a następnie przyciągnął go do siebie.
                Chłopak oparł łebek o tors szatyna.
- Jesteś bardzo ciepły. – przytulił się do chłopaka, zamykając oczka.
- Powiedz mi, Luke… – zaczął, wzdychając pod nosem – Piłeś cokolwiek, co roznosili barmani?
- Tak. – przytaknął.
- Co takiego?
- Nie wiem, co to było, ale smakowało jak sok.
- Jak sok? – powtórzył cicho, po czym ponownie westchnął – Jak dużo?
- Chyba trzy szklanki. Daj mi coś zjeść i szybko przejdzie.
- Nie jestem tego taki pewien. – położył dłonie na ramionach Hamiltona – Nie żeby było z tobą jakoś źle, ale lepiej będzie, jeśli położysz się w jakimś cichym miejscu. Szybciej ci przejdzie.
- Eh, znowu sprawiam ci problemy.
- Co? Jakie znowu problemy? – odkleił od siebie blondyna, a następnie złapał go za rękę i zapewnił, że to dla niego żaden problem.
                Hyun Woo pożegnał się ze znajomymi i wrócił z blondynem do akademika. Już w trakcie powrotu Luke pozbył się zawrotów głowy i innych upierdliwych stanów. Nie wyglądał na zbytnio zadowolonego z siebie.
Po dotarciu na miejsce chłopcy dowiedzieli się o jakiejś awarii. Nie do końca rozumieli, o co chodzi, więc postanowili podpytać przewodniczącego akademika o szczegóły. Chłopak wyjaśnił, że niedługo mogą wystąpić poważne problemy z prądem i ciepłą wodą. Luke nie wyglądał najlepiej, więc szybko udał się do swojego pokoju i położył na sofie, po czym odetchnął. Hyun Woo zaparzył mu gorącej herbaty i usiadł obok.
- Twoi znajomi sobie poradzą za tydzień? Dość szybko musieliśmy wyjść.
- Spokojnie. Trochę już ćwiczą, więc dadzą sobie radę. – spojrzał opiekuńczo na blondyna – Bardziej martwiłbym się o ciebie. Jak się czujesz?
- Brzuch mnie trochę boli, ale to wszystko.
- Musisz zwracać większą uwagę na to, co się wokół dzieje, zwłaszcza w takich miejscach. – zaśmiał się pod nosem – Chociaż tyle, że nie stało się nic poważnego.
- Racja. – westchnął – Ale i tak jest mi trochę głupio.
- Po prostu o tym zapomnij. – przymknął oczy – Chociaż postaraj się zapamiętać, żeby za tydzień znów nie napić się czegoś podejrzanego.
- Okej. – Luke zastanowił się przez chwilę nad pewną kwestią – Wiesz, nie wiem skąd, ale znałem to miejsce. Jakbym już tam był, ale nie mogę skojarzyć kiedy.
- Cóż, to zwykły bar, jakich pełno.
                „Tylko kiedy ja się tam znalazłem…” – blondyn nie mógł przestać o tym myśleć.
- Może jutro odwołają nam zajęcia z powodu awarii. Byłoby spoko, trochę bym sobie odpoczął. Ty zresztą też.
- Racja. – przeciągnął się – Sam nie wierzę, że to mówię.
- Czyżbym miał na ciebie zły wpływ?
- Bardzo możliwe. – napił się ciepłej herbaty – Właśnie! Pierwszy dzień po przyjeździe do Korei! To wtedy znalazłem się pod tym barem.
- Powiesz mi, jak do tego doszło? – trochę obawiał się odpowiedzi.
- Zrobiłem sobie małą wycieczkę i się zgubiłem. Wtedy natknąłem się na dwóch nieprzyjemnych typków. I wtedy... – zmarszczył brwi – Spotkałem Eun Soo. Wychodził z tego baru i mi pomógł. – westchnął – Więc stąd kojarzyłem to miejsce.
                Hyun Woo poklepał blondyna po ramieniu.
- Teraz każda rzecz związana z Eun Soo jest dla ciebie ciężka, co?
                Luke opuścił łebek w dół.
- Na to wygląda. – zacisnął dłonie w pięści – Ale wiesz co? Jest jakoś lepiej, niż ostatnio. Zdecydowanie mi przechodzi.
- To dobrze. – uśmiechnął się – Kiedy widzę cię takiego przybitego, sam się taki staję.
- W takim razie będę się starał już o tym wszystkim nie myśleć. Szczerze mówiąc męczy mnie to.
- Nic dziwnego. – podniósł się z sofy – Idę się wykąpać.
- Okej. – skinął łebkiem, po czym włączył telewizor.
                Kiedy Hyun Woo poszedł do łazienki, Luke nieco się rozluźnił i odetchnął.
                „Będzie ciężko, nawet bardzo, ale z pewnością dam radę zapomnieć o Eun Soo.” – pomyślał, a następnie skupił się na programie i zaczął wyczekiwać, aż szatyn do niego dołączy.

~~~
 długo nie dodawałam, ten jest bardzo krótki i w zasadzie o niczym, ale nie miałam najmniejszego pomysłu, co tu wrzucić. następny dodam w przeciągu paru dni.

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic