niedziela, 28 lutego 2016

"Something I didn't know" - Rozdział 31

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 31.
Autor: Chizu Chan.



~~~

                Pierwsze parę dni było najcięższe. Luke wówczas nie chciał opuszczać akademickiego pokoju, co powodowało typowe olewanie zajęć. Eun Soo przez to zaczynał się niepokoić nagłym zniknięciem blondyna, nawet jeśli wszystko było usprawiedliwiane. Tym bardziej, że Hyun Woo również nie pojawiał się w szkole. Starał się być przez cały czas przy Hamiltonie, obdarzając go opieką. Teraz było dla niego jasne, dlaczego Luke był ‘taki’ od początku. Wszystko nabierało sensu. Lay dowiedział się, że Hyun Woo poznał prawdę o przeszłości blondyna i przed wyjazdem powierzył szatynowi opiekę nad nim.
- Hej, jak się czujesz? – zapytał opiekuńczo Woo, siadając na krawędzi łóżka.
- Dobrze… tak myślę. – podniósł się do siadu – Ile dni już zdążyło minąć?
- Niecały tydzień.
- Zachowuję się jak jakaś nastolatka w trakcie depresji. – westchnął – I jeszcze sprawiłem ci kłopot…
- Nawet tak nie mów. To był dla ciebie ciężko okres. Nawet gdybyś mi kazał, to bym cię nie opuścił.
                Luke lekko się uśmiechnął. Cieszył się, że Hyun Woo nawet po poznaniu prawdy nie zmienił swojego nastawienia. Nadal był opiekuńczy i wyraźnie okazywał swoje uczucia.
- Wcześniej nie miałem okazji spytać… Co do twojej orientacji…
- Tak?
- Jesteś biseksualny?
- Nie wydaje mi się. – odpowiedział niemal natychmiastowo – Faceci nigdy mi się nie podobali, a w takim poważniejszym związku byłem jedynie z Rae Joon. Ile to było, 3 lata?
- Więc… – zmarszczył brwi – Jak to możliwe, że do mnie coś czujesz?
- Ty jesteś wyjątkowy. – przymknął oczy, uśmiechając się pod nosem.
                Blondyn się trochę zarumienił.
- Szczerze pierwsze wrażenie zrobiłeś fatalne. Przez cały czas krzyczałeś i wyzywałeś. – zaśmiał się – Ale ze względu na swoje małe postanowienie, które już porzuciłem, za wszelką cenę chciałem być z tobą w bliższych stosunkach.
- Udawanie przyjaźni?
- Na początku to planowałem. Ale im bliżej cię poznawałem, tym bardziej się przekonywałem. Z czasem zacząłem cię traktować inaczej, niż resztę. Nie udawałem miłego czy zainteresowanego. W stosunku do ciebie właśnie taki byłem. Nim zdążyłem spostrzec, zakochałem się, choć z początku ani trochę nie byłem tego świadom. – podrapał się w tył głowy – Tak to mniej więcej wygląda z mojej strony.
- Jeśli chodzi o mnie... – pomyślał przez chwilę – Z pewnością jesteś kimś więcej, niż przyjacielem. Nie będę tego ukrywać.
                „Niestety nie potrafię sprecyzować swoich uczuć.” – dodał w myślach, cicho wzdychając – „Ale skoro coś czuję… co nam niby stoi na przeszkodzie, aby to sprawdzić?”
                Luke przygryzł dolną wargę, nieco się kłopocząc własnym pomysłem.
- Kiedy byłem jakieś dwa dni temu w szkole, by nas usprawiedliwić, Eun Soo strasznie o ciebie wypytywał. – zmienił temat.
- Eun Soo? – powtórzył zdziwiony.
                „Dlaczego miałby się mną jeszcze martwić…?” – nie ukrywał lekkiej radości.
- Myślę, że powinieneś jutro mu się pokazać, żeby już nie musiał się niepokoić.
- Dobrze.
                Rozmowę przerwało donośne burknięcie w brzuchu Hamiltona. Trochę się zarumienił, co jeszcze bardziej rozbawiło Hyun Woo.
- Może chcesz wyjść coś zjeść? – zapytał, uśmiechając się kącikiem.
- Jasne. – wstał z łóżka – Tylko daj mi chwilę. Muszę się przebrać i tak dalej.
- Nie ma problemu. – przeciągnął się – Na zewnątrz jest ciepło, ale też trochę wieje.
- Dobrze, dobrze. Ubiorę się odpowiednio.
                Po tym Luke poszedł do łazienki i wziął szybki, chłodny prysznic. Podobnym tempem wysuszył włosy i się ubrał. Kiedy wyszedł z pomieszczenia, w salonie czekał już gotowy Hyun Woo. Kiedy chłopcy wyszli z akademika, w oddali udało się dostrzec wysokiego bruneta. Od razu było wiadome, iż to Eun Soo. Szatyn zapytał, czy blondyn chciałby teraz z nim pogadać, jednak chłopak odmówił. Obaj szybko udali się do pobliskiej kawiarenki i zamówili coś do jedzenia.
- Jak to możliwe, że jesz takie rzeczy i zachowujesz tak dobry wygląd? – zapytał Luke, widząc zamówienie Hyun Woo.
- Hmm… Dużo biegam. To nie wystarczy?
- Nie wydaje mi się… 
- W takim razie można powiedzieć, że jestem szczęściarzem. – powiedział entuzjastycznie, po czym zatopił się w zamówionych przez siebie fast foodach – Poza tym, o co ty pytasz… Sam jesteś jak przecinek.
                „Przecinek…?” – pomyślał, nabierając zmieszanego wyrazu twarzy.
- Zamiast jakichś sałatek mógłbyś sobie spokojnie zamówić to, co ja. Nie zaszkodziłoby ci.
- Różnica między nami jest taka, że ty ćwiczysz, ja nie.
- Sam przed chwilą stwierdziłeś, że sport to nie wszystko. – uśmiechnął się – Od jednej porcji frytek nikt nie zginął, jedz. – podsunął blondynowi talerz z jedzeniem.
                Luke nie musiał się długo przekonywać. Obaj szybko zjedli, jednak po tym nie opuścili kafejki. Zamówili coś do picia i zostali na miejscu do czasu, aż się ściemniło. Czas bardzo szybko zleciał. Może to dzięki temu, że Hamilton był tutaj z Hyun Woo. Tej dwójce zawsze wszystko szybko zlatywało. Po zapłaceniu rachunku chłopcy wyszli z budynku i usiedli na ławce w parku, który znajdował się właściwie kilkanaście kroków dalej.
- Lubię tu spędzać czas, kiedy się ściemni. Zawsze jest tak cicho i spokojnie. – powiedział blondyn, a następnie oparł się o ławkę i odetchnął.
- Minus jest taki, że zazwyczaj z akademika wychodzimy w południe, kiedy jest jeszcze ciepło. Wieczorem zwykle temperatura spada.
- Nie jest tak źle. – zerknął ukradkiem na szatyna, który w tym czasie poprawiał koszulkę.
              „On jest… naprawdę przystojny.” – zmrużył oczka – „Spokojnie mógłby sobie znaleźć jakąś świetną dziewczynę, więc… dlaczego padło na mnie? Nie wydaje mi się, abym był jakiś wyjątkowy. Niby wyjaśnił, co sprawiło, że się we mnie zakochał, ale i tak nadal nie jestem w stanie czegoś zrozumieć…”
- Jutro ostatni dzień przed weekendem. Masz jakieś plany na sobotę?
- Doskonale znasz odpowiedź. Nigdy nic nie planuję.
- W jednym z barów będą próby rockowego zespołu, jakoś w następnym tygodniu będą mieli tam koncert.
- Skąd o tym wiesz?
- Mój znajomy jest tam gitarzystą, zaprosił mnie, abym pomógł w ocenie, czy dobrze sobie radzą.
- Znasz się na tym? – zapytał z ciekawością.
- Coś tam wiem. Kiedyś też grałem.
- Naprawdę? – zdziwił się.
                „Teraz jeszcze do listy mogę mu dopisać ‘grał/gra na gitarze’.” – westchnął cicho – „On jest naprawdę niesamowity.”
- Chciałbyś pójść tam ze mną?
- Pewnie. – uśmiechnął się lekko.
                Chłopcy w parku spędzili jeszcze trochę czasu, jednak po tym już wrócili do akademika. Luke był dość zmęczony, więc kiedy przebrał się w coś do spania, od razu wskoczył do łóżka i błyskawicznie na nim zasnął. Hyun Woo jak na razie nie miał ochoty na sen, więc przygotował sobie coś do jedzenia i włączył telewizor. Znalazł jakiś interesujący serial, przez który nie mógł się oderwać od ekranu. Skończyło się na tym, że chłopak zasnął na sofie o czwartej nad ranem i Luke później nie mógł go dobudzić.
                „Co on robił przez całą noc?” – pomyślał blondyn – „Chyba nie oglądał przez cały czas telewizji?”
- Chyba nie wstaniesz. – westchnął – W sumie przyda ci się mały odpoczynek, skoro przez parę dni przy mnie biegałeś. – po chwili nakrył chłopaka kołdrą i pozwolił mu spać dalej.
              Po paru minutach Luke był gotowy do wyjścia. Upewnił się, że wyłączył wszystkie urządzenia i wyszedł z pokoju. Kiedy znalazł się na świeżym powietrzu, odetchnął i spojrzał przed siebie. W ułamku sekundy jego wyraz twarzy zmienił się z obojętnego na zdziwiony.
- Eun Soo…? – powiedział cicho, jednak po chwili poprawił się – To znaczy, panie Choi?
- Eun Soo brzmi o niebo lepiej.
                „Dawno nie słyszałem jego głosu…” – pomyślał, kłopocząc się zaistniałą sytuacją.
- Wszystko z tobą w porządku? – zapytał troskliwie – Nie było cię w szkole od początku tygodnia, więc zacząłem się martwić.
                „Dlaczego… on tu przyszedł?” – zacisnął dłonie w pięści – „Powinien doskonale rozumieć, że to nadal dla mnie ciężkie.” – zmarszczył brwi.
- Tak… Wszystko dobrze, więc mogę już-…
- Na pewno? – wyglądał na naprawdę zatroskanego.
                To przez to Luke nie mógł tak po prostu go zignorować.
- Zniknąłeś akurat po tym, jak zerwaliśmy. Martwię się, że…
- To nie przez to. – opuścił łebek w dół – Miałem po prostu w tym czasie ciężki okres. Już jest lepiej, więc… możemy zamknąć ten temat?
                Do oczu Luke’a zaczęły napływać łzy. Starał się, jak tylko mógł, aby ich nie wypuścić.
- Przepraszam. – zmrużył oczy – Wiem, że to dla ciebie trudne, ale nie potrafię się nie martwić, jeśli wyraźnie widzę, że dzieje się z tobą coś złego. – ułożył usta w prostą linię – Wbrew pozorom wymazanie wszystkiego na temat osoby, na której faktycznie mi zależy… to nie takie proste. Sam powinieneś o tym dobrze wiedzieć, Luke.
- Więc… co mam zrobić?
- Nie wiń mnie, jeśli będę się martwić. To wystarczy.
                Luke nic nie powiedział.
- Skoro twierdzisz, że już jest w porządku, to dobrze. – uśmiechnął się lekko – Zobaczymy się na zajęciach. Mam nadzieję, że na nie dotrzesz.
                Po tym brunet się odwrócił i zaczął zmierzać w stronę szkoły. Luke stał jeszcze w miejscu przez parę minut. Myślał, że jeśli skończy z Eun Soo, wszystkie uczucia szybko przeminą, ale jednak był w błędzie. Przez to jedno, małe spotkanie wszystko do niego wróciło.

~~~
Pod poprzednim rozdziałem pojawiły się pytania dotyczące nienawiści Hyun Woo do jego rodziców. Cóż, on nienawidzi tylko swojego ojca. Matka nie żyje. Do jej śmierci doprowadziła w pewnym sensie zdrada ojca. Kobieta od zawsze była chorowita, a zdrada tylko pogorszyła jej stan. To dlatego Hyun Woo nienawidzi swojego ojca, obwinia go o śmierć matki. Wydaje mi się, że opisywałam to we wcześniejszych rozdziałach.

9 komentarzy :

  1. No w końcu, od ostatniego wpisu minęły chyba wieki..
    uuu Hamilton na randce, ciekawe
    w każdym razie czekam na ciąg dalszy ,+ oczywiście weny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście nie pochwalam takich depresyjnych stanów, ale oczywiście je rozumiem. Luke musi mieć teraz niezły kosmos w głowie, bo wydarzyło się nagle wiele rzeczy, dobrze, że ma przy sobie kogoś takiego jak Hyunwoo. No końcówka bardzo ciekawa i chce już kolejny rozdział <3
    Czekam niecierpliwie i weny życze <3
    dirty-breath

    OdpowiedzUsuń
  3. Wooooo w końcu, codziennie sprawdzałam bloga i prosze wracam ze szkoły a tu rozdzialik
    I nawet niech Luke nie myśli o Eun Soo bo jak Hyun Woo się dowie to nie będzie szczęśliwy

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie chce mi się rozpisywać. I tak wiadomo, że rozdział boski :) a ja zmęczona. Więc w skórcie to: Ja chcę więcej i żeby Luke i Hyun Woo szybko się zeszli, bo przez nich nabawię się cukrzycy. ;)
    Weny. ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chce mi się rozpisywać. I tak wiadomo, że rozdział boski :) a ja zmęczona. Więc w skórcie to: Ja chcę więcej i żeby Luke i Hyun Woo szybko się zeszli, bo przez nich nabawię się cukrzycy. ;)
    Weny. ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że to zdanie: "Przez to jedno, małe spotkanie wszystko do niego wróciło." nie oznacza, że on się zejdzie z Eun Soo. Proszę, aby to była tylko moja przewrażliwiona wyobraźnia.
    ~Eleila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja terz tego szczerze pragnę. Mam nadzieję że ten idiotyczny nauczyciel przestanie mącic w głowie Luke'a

      Usuń
    2. Popieram w zupełności.

      Usuń
  7. Hej,
    ach Eun Sun się martw, Lucke go wciąż kocha, może naprawdę go kocha a Ne Ri jest już przeszłością...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic