niedziela, 28 lutego 2016

"Something I didn't know" - Rozdział 31

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 31.
Autor: Chizu Chan.



~~~

                Pierwsze parę dni było najcięższe. Luke wówczas nie chciał opuszczać akademickiego pokoju, co powodowało typowe olewanie zajęć. Eun Soo przez to zaczynał się niepokoić nagłym zniknięciem blondyna, nawet jeśli wszystko było usprawiedliwiane. Tym bardziej, że Hyun Woo również nie pojawiał się w szkole. Starał się być przez cały czas przy Hamiltonie, obdarzając go opieką. Teraz było dla niego jasne, dlaczego Luke był ‘taki’ od początku. Wszystko nabierało sensu. Lay dowiedział się, że Hyun Woo poznał prawdę o przeszłości blondyna i przed wyjazdem powierzył szatynowi opiekę nad nim.
- Hej, jak się czujesz? – zapytał opiekuńczo Woo, siadając na krawędzi łóżka.
- Dobrze… tak myślę. – podniósł się do siadu – Ile dni już zdążyło minąć?
- Niecały tydzień.
- Zachowuję się jak jakaś nastolatka w trakcie depresji. – westchnął – I jeszcze sprawiłem ci kłopot…
- Nawet tak nie mów. To był dla ciebie ciężko okres. Nawet gdybyś mi kazał, to bym cię nie opuścił.
                Luke lekko się uśmiechnął. Cieszył się, że Hyun Woo nawet po poznaniu prawdy nie zmienił swojego nastawienia. Nadal był opiekuńczy i wyraźnie okazywał swoje uczucia.
- Wcześniej nie miałem okazji spytać… Co do twojej orientacji…
- Tak?
- Jesteś biseksualny?
- Nie wydaje mi się. – odpowiedział niemal natychmiastowo – Faceci nigdy mi się nie podobali, a w takim poważniejszym związku byłem jedynie z Rae Joon. Ile to było, 3 lata?
- Więc… – zmarszczył brwi – Jak to możliwe, że do mnie coś czujesz?
- Ty jesteś wyjątkowy. – przymknął oczy, uśmiechając się pod nosem.
                Blondyn się trochę zarumienił.
- Szczerze pierwsze wrażenie zrobiłeś fatalne. Przez cały czas krzyczałeś i wyzywałeś. – zaśmiał się – Ale ze względu na swoje małe postanowienie, które już porzuciłem, za wszelką cenę chciałem być z tobą w bliższych stosunkach.
- Udawanie przyjaźni?
- Na początku to planowałem. Ale im bliżej cię poznawałem, tym bardziej się przekonywałem. Z czasem zacząłem cię traktować inaczej, niż resztę. Nie udawałem miłego czy zainteresowanego. W stosunku do ciebie właśnie taki byłem. Nim zdążyłem spostrzec, zakochałem się, choć z początku ani trochę nie byłem tego świadom. – podrapał się w tył głowy – Tak to mniej więcej wygląda z mojej strony.
- Jeśli chodzi o mnie... – pomyślał przez chwilę – Z pewnością jesteś kimś więcej, niż przyjacielem. Nie będę tego ukrywać.
                „Niestety nie potrafię sprecyzować swoich uczuć.” – dodał w myślach, cicho wzdychając – „Ale skoro coś czuję… co nam niby stoi na przeszkodzie, aby to sprawdzić?”
                Luke przygryzł dolną wargę, nieco się kłopocząc własnym pomysłem.
- Kiedy byłem jakieś dwa dni temu w szkole, by nas usprawiedliwić, Eun Soo strasznie o ciebie wypytywał. – zmienił temat.
- Eun Soo? – powtórzył zdziwiony.
                „Dlaczego miałby się mną jeszcze martwić…?” – nie ukrywał lekkiej radości.
- Myślę, że powinieneś jutro mu się pokazać, żeby już nie musiał się niepokoić.
- Dobrze.
                Rozmowę przerwało donośne burknięcie w brzuchu Hamiltona. Trochę się zarumienił, co jeszcze bardziej rozbawiło Hyun Woo.
- Może chcesz wyjść coś zjeść? – zapytał, uśmiechając się kącikiem.
- Jasne. – wstał z łóżka – Tylko daj mi chwilę. Muszę się przebrać i tak dalej.
- Nie ma problemu. – przeciągnął się – Na zewnątrz jest ciepło, ale też trochę wieje.
- Dobrze, dobrze. Ubiorę się odpowiednio.
                Po tym Luke poszedł do łazienki i wziął szybki, chłodny prysznic. Podobnym tempem wysuszył włosy i się ubrał. Kiedy wyszedł z pomieszczenia, w salonie czekał już gotowy Hyun Woo. Kiedy chłopcy wyszli z akademika, w oddali udało się dostrzec wysokiego bruneta. Od razu było wiadome, iż to Eun Soo. Szatyn zapytał, czy blondyn chciałby teraz z nim pogadać, jednak chłopak odmówił. Obaj szybko udali się do pobliskiej kawiarenki i zamówili coś do jedzenia.
- Jak to możliwe, że jesz takie rzeczy i zachowujesz tak dobry wygląd? – zapytał Luke, widząc zamówienie Hyun Woo.
- Hmm… Dużo biegam. To nie wystarczy?
- Nie wydaje mi się… 
- W takim razie można powiedzieć, że jestem szczęściarzem. – powiedział entuzjastycznie, po czym zatopił się w zamówionych przez siebie fast foodach – Poza tym, o co ty pytasz… Sam jesteś jak przecinek.
                „Przecinek…?” – pomyślał, nabierając zmieszanego wyrazu twarzy.
- Zamiast jakichś sałatek mógłbyś sobie spokojnie zamówić to, co ja. Nie zaszkodziłoby ci.
- Różnica między nami jest taka, że ty ćwiczysz, ja nie.
- Sam przed chwilą stwierdziłeś, że sport to nie wszystko. – uśmiechnął się – Od jednej porcji frytek nikt nie zginął, jedz. – podsunął blondynowi talerz z jedzeniem.
                Luke nie musiał się długo przekonywać. Obaj szybko zjedli, jednak po tym nie opuścili kafejki. Zamówili coś do picia i zostali na miejscu do czasu, aż się ściemniło. Czas bardzo szybko zleciał. Może to dzięki temu, że Hamilton był tutaj z Hyun Woo. Tej dwójce zawsze wszystko szybko zlatywało. Po zapłaceniu rachunku chłopcy wyszli z budynku i usiedli na ławce w parku, który znajdował się właściwie kilkanaście kroków dalej.
- Lubię tu spędzać czas, kiedy się ściemni. Zawsze jest tak cicho i spokojnie. – powiedział blondyn, a następnie oparł się o ławkę i odetchnął.
- Minus jest taki, że zazwyczaj z akademika wychodzimy w południe, kiedy jest jeszcze ciepło. Wieczorem zwykle temperatura spada.
- Nie jest tak źle. – zerknął ukradkiem na szatyna, który w tym czasie poprawiał koszulkę.
              „On jest… naprawdę przystojny.” – zmrużył oczka – „Spokojnie mógłby sobie znaleźć jakąś świetną dziewczynę, więc… dlaczego padło na mnie? Nie wydaje mi się, abym był jakiś wyjątkowy. Niby wyjaśnił, co sprawiło, że się we mnie zakochał, ale i tak nadal nie jestem w stanie czegoś zrozumieć…”
- Jutro ostatni dzień przed weekendem. Masz jakieś plany na sobotę?
- Doskonale znasz odpowiedź. Nigdy nic nie planuję.
- W jednym z barów będą próby rockowego zespołu, jakoś w następnym tygodniu będą mieli tam koncert.
- Skąd o tym wiesz?
- Mój znajomy jest tam gitarzystą, zaprosił mnie, abym pomógł w ocenie, czy dobrze sobie radzą.
- Znasz się na tym? – zapytał z ciekawością.
- Coś tam wiem. Kiedyś też grałem.
- Naprawdę? – zdziwił się.
                „Teraz jeszcze do listy mogę mu dopisać ‘grał/gra na gitarze’.” – westchnął cicho – „On jest naprawdę niesamowity.”
- Chciałbyś pójść tam ze mną?
- Pewnie. – uśmiechnął się lekko.
                Chłopcy w parku spędzili jeszcze trochę czasu, jednak po tym już wrócili do akademika. Luke był dość zmęczony, więc kiedy przebrał się w coś do spania, od razu wskoczył do łóżka i błyskawicznie na nim zasnął. Hyun Woo jak na razie nie miał ochoty na sen, więc przygotował sobie coś do jedzenia i włączył telewizor. Znalazł jakiś interesujący serial, przez który nie mógł się oderwać od ekranu. Skończyło się na tym, że chłopak zasnął na sofie o czwartej nad ranem i Luke później nie mógł go dobudzić.
                „Co on robił przez całą noc?” – pomyślał blondyn – „Chyba nie oglądał przez cały czas telewizji?”
- Chyba nie wstaniesz. – westchnął – W sumie przyda ci się mały odpoczynek, skoro przez parę dni przy mnie biegałeś. – po chwili nakrył chłopaka kołdrą i pozwolił mu spać dalej.
              Po paru minutach Luke był gotowy do wyjścia. Upewnił się, że wyłączył wszystkie urządzenia i wyszedł z pokoju. Kiedy znalazł się na świeżym powietrzu, odetchnął i spojrzał przed siebie. W ułamku sekundy jego wyraz twarzy zmienił się z obojętnego na zdziwiony.
- Eun Soo…? – powiedział cicho, jednak po chwili poprawił się – To znaczy, panie Choi?
- Eun Soo brzmi o niebo lepiej.
                „Dawno nie słyszałem jego głosu…” – pomyślał, kłopocząc się zaistniałą sytuacją.
- Wszystko z tobą w porządku? – zapytał troskliwie – Nie było cię w szkole od początku tygodnia, więc zacząłem się martwić.
                „Dlaczego… on tu przyszedł?” – zacisnął dłonie w pięści – „Powinien doskonale rozumieć, że to nadal dla mnie ciężkie.” – zmarszczył brwi.
- Tak… Wszystko dobrze, więc mogę już-…
- Na pewno? – wyglądał na naprawdę zatroskanego.
                To przez to Luke nie mógł tak po prostu go zignorować.
- Zniknąłeś akurat po tym, jak zerwaliśmy. Martwię się, że…
- To nie przez to. – opuścił łebek w dół – Miałem po prostu w tym czasie ciężki okres. Już jest lepiej, więc… możemy zamknąć ten temat?
                Do oczu Luke’a zaczęły napływać łzy. Starał się, jak tylko mógł, aby ich nie wypuścić.
- Przepraszam. – zmrużył oczy – Wiem, że to dla ciebie trudne, ale nie potrafię się nie martwić, jeśli wyraźnie widzę, że dzieje się z tobą coś złego. – ułożył usta w prostą linię – Wbrew pozorom wymazanie wszystkiego na temat osoby, na której faktycznie mi zależy… to nie takie proste. Sam powinieneś o tym dobrze wiedzieć, Luke.
- Więc… co mam zrobić?
- Nie wiń mnie, jeśli będę się martwić. To wystarczy.
                Luke nic nie powiedział.
- Skoro twierdzisz, że już jest w porządku, to dobrze. – uśmiechnął się lekko – Zobaczymy się na zajęciach. Mam nadzieję, że na nie dotrzesz.
                Po tym brunet się odwrócił i zaczął zmierzać w stronę szkoły. Luke stał jeszcze w miejscu przez parę minut. Myślał, że jeśli skończy z Eun Soo, wszystkie uczucia szybko przeminą, ale jednak był w błędzie. Przez to jedno, małe spotkanie wszystko do niego wróciło.

~~~
Pod poprzednim rozdziałem pojawiły się pytania dotyczące nienawiści Hyun Woo do jego rodziców. Cóż, on nienawidzi tylko swojego ojca. Matka nie żyje. Do jej śmierci doprowadziła w pewnym sensie zdrada ojca. Kobieta od zawsze była chorowita, a zdrada tylko pogorszyła jej stan. To dlatego Hyun Woo nienawidzi swojego ojca, obwinia go o śmierć matki. Wydaje mi się, że opisywałam to we wcześniejszych rozdziałach.

sobota, 6 lutego 2016

"Something I didn't know" - Rozdział 30

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 30.
Autor: Chizu Chan.


~~~

                Wieczór nadszedł bardzo szybko. W akademiku prawie nikogo nie było z powodu konkursu, o którym Luke i Hyun Woo zapomnieli. Kiedy chłopcy weszli do swojego pokoju, zastali tam Lay’a, który dzień wcześniej nie pokazał się nawet na chwilę. Chłopak wyglądał na zadowolonego.
- A ty gdzie zniknąłeś? – zapytał Luke, siadając obok brata.
- Wczoraj miałem sporo na głowie. Między innymi musiałem sobie załatwić lot.
- Wracasz niedługo?
- Tak. Za dwa dni. – podrapał się w tył głowy – W końcu ja też mam szkołę i takie tam, a trener poczuł się trochę urażony przez to, że go opuściłem. – westchnął – Przynajmniej tak ujęła to mama.
- A to mnie się czepiasz, że spotykałem się z nauczycielem… – pokręcił łebkiem z niedowierzaniem.
- Fuj, nie. – skrzywił się – To kawaler po pięćdziesiątce z dziwnym poczuciem humoru i nieźle wyrobionym piwnym mięśniem. – założył ręce na klatce piersiowej – Poza tym, jestem w stu procentach hetero.
- Okej, okej. – zaśmiał się pod nosem.
- Ale chwila… – spojrzał badawczo na Luke’a – Czy ty powiedziałeś „spotykałem”?
                Hamilton uśmiechnął się w dość przygnębiający sposób.
- Tak.
                Lay odrobinę spoważniał.
- I jak się trzymasz?
- Jakoś. – westchnął – Nie jest źle. Wydawało mi się, że będę czuł się o wiele gorzej, dostanę napadu histerii i takie tam, a jednak… jest całkiem okej. – przyznał z małym uśmiechem.
- Więc nie muszę się martwić, co?
- Skąd. – przeciągnął się – Napijecie się herbaty? Wstawię wodę. – zmienił temat.
- Nie kłopocz się, zaraz lecę do siebie załatwić jeszcze parę spraw. – powiedział blondyn, podnosząc tyłek z sofy.
- Dokąd tym razem?
- Potrzebuję paru walizek. Jakoś tak wyszło, że trochę się tutaj obkupiłem…
                Luke westchnął.
- Nic się nie zmieniłeś. – pokręcił łebkiem – Ale dobra. Skoro tak, to idź. – zerknął na Hyun Woo – Ty pewnie standardowo napijesz się czegoś schłodzonego i gazowanego.
- Strzał w dziesiątkę. – uśmiechnął się kącikiem ust.
                Po chwili Lay opuścił akademik i poszedł do siebie. Przez ten fakt Luke poczuł się nieco spięty, gdyż został sam z szatynem. Kiedy przyniósł ciepłą herbatę i puszkę coli, zajął miejsce obok przyjaciela, a następnie ukradkiem zerknął na jego twarz. Hyun Woo wyglądał bardzo spokojnie. Z opanowaniem oglądał telewizję, mając lekko przymrużone oczy. Luke nie mógł oderwać od niego wzroku. W ten oto sposób minęło kilkanaście minut. Po tym czasie brązowowłosy przeczesał dłonią włosy, a następnie spojrzał na blondyna, który automatycznie odwrócił wzrok i na siłę skupił się na programie telewizyjnym.
- Wszystko w porządku? – zapytał łagodnym tonem głosu – Bratu powiedziałeś, że jest dobrze, ale czy na pewno? – wyglądał na bardzo zatroskanego.
                „To nad tym przez cały czas myślał?” – pomyślał blondyn.
- Pewnie tak szybko mi nie przejdzie... – przyznał, cicho wzdychając – Ale nie musisz się niczym martwić, teraz jest już po wszystkim. – odwrócił łebek w stronę szatyna, a kiedy ich oczy się spotkały, nie mógł kompletnie nic zrobić.
                Po chwili jednak powoli przeniósł wzrok na usta Hyun Woo. Znów poczuł tę dziwną chęć zrobienia czegoś. W ostateczności się jednak powstrzymał i ponownie skupił na programie. Hyun Woo jeszcze przez chwilę spoglądał na Hamiltona, ale po paru sekundach do niego dołączył.
- Twój brat wraca do Kanady, a jak z tobą? – zapytał dla rozluźnienia atmosfery.
- Ze mną…? – powtórzył – Z pewnością zostaję do ukończenia szkoły… Planuję również pójść na tutejszy uniwersytet.
- A co później? 
                Chłopak pomyślał przez chwilę.
- Nie mam pojęcia. Nawet jeśli teraz powiem, że po studiach wrócę do Kanady, to po tych paru latach mogę zmienić zdanie. I na odwrót.
- Racja. – uśmiechnął się pod nosem.
- Co się tak wzięło na rozmowy o planach na przyszłość? – zapytał, przeciągając się.
                Blondyn nawet nie zauważył, jak bardzo szatyn na niego wpływał. Na początku czuł się niesamowicie zdenerwowany, a teraz, dzięki paru jego słowom, wyraźnie się rozluźnił.
- Pewnie przez to, że dziś rano spotkałem się z ojcem. Wypytywał mnie właśnie o całkiem podobne rzeczy. Zupełnie jakby chciał odbudować naszą relację.
                „Jednak postanowił się z nim spotkać?” – zapytał się w myślach – „To dobrze. Cieszę się.” – odetchnął z ulgą.
- Nic dziwnego, w końcu jesteś jego synem.
- Sam nie wiem, co z tym zrobię. – wziął głębszy wdech – Ale o ile kojarzę, twoje rady w końcu wychodziły mi na dobre, więc chyba i tym razem postąpię tak, jak mówisz.
                Luke wywinął kąciki ust w górę.
- Dobrze robisz.
                Cisza, która nastąpiła po tej rozmowie dała blondynowi do myślenia. Chłopak od razu pomyślał o swoim zachowaniu względem szatyna. Jego uczucia zdecydowanie zaczęły się nasilać, jednak to nie wystarczyło, aby stwierdził, co konkretnie czuje do Hyun Woo. Między nimi było zdecydowanie coś więcej, niż zwykła przyjaźń. Wystarczyło, że Luke spojrzał na przyjaciela i już miał ochotę go objąć czy pocałować. Te wyobrażenia niesamowicie go zawstydzały i nie miał najmniejszego pojęcia, jak może sobie z nimi poradzić. Najgorszy był fakt, że to wszystko zaczęło się dziać tak nagle. Gdyby nie konflikt z Eun Soo i jego stwierdzenie, że Luke czuje coś do przyjaciela, takie sytuacje nie miałyby obecnie miejsca. Chłopak nawet by nie pomyślał, że coś jest na rzeczy. Nadal żyłby w świadomości, że Hyun Woo jest tylko przyjacielem, przez co uczucia szatyna z czasem mogłyby wygasnąć.
- Tak teraz myślę... – zaczął, splatając ze sobą dłonie – Gdyby nie taki przebieg zdarzeń, nigdy nie dowiedziałbym się, że ty... – zawahał się, spoglądając na szatyna.
- Że ja?
                Odpowiedzią blondyna był pokaźny rumieniec.
- Ah, racja. – wyprostował się – Tak to ująłeś, jakbyś się z tego cieszył. – uśmiechnął się kącikiem ust, nadal patrząc na telewizor.
                Luke milczał przez chwilę, wyraźnie nad czymś myśląc.
- Może tak jest. – powiedział cicho.
                Chłopak wyglądał na naprawdę zamyślonego.
- Wiesz, tyle o tym myślę i nie mogę przestać… Nie ma dnia, żebym nie miał w głowie ciebie i tego, co mi powiedziałeś: że mnie lubisz. – wziął większy wdech – Nadal nie doszedłem do wniosku, co do ciebie czuję, ale… skoro przez cały czas zajmujesz miejsce w moich myślach, zaczynam podejrzewać, iż naprawdę mogłem się w tobie zakochać.
                Hyun Woo nie wiedział, co powiedzieć. Słowa Luke’a niesamowicie go zaskoczyły.
- Mówisz poważnie?
- Tak. – potwierdził, spoglądając szatynowi w oczy – Jestem pewien swoich słów. – westchnął – Jednak dla twojego dobra poczekam z tym do czasu, aż wszystko będzie w stu procentach wiadome. – uśmiechnął się lekko – Teraz mam w głowie naprawdę niezły bałagan.
- Domyślam się. W twoim życiu naprawdę wiele się wydarzyło i chciałbym ci z tym jakoś pomóc, jednak niektóre sprawy musisz załatwić sam.
- Wiem. – zmrużył oczka, patrząc z troską na Hyun Woo – Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że ciebie poznałem.
                Szatyn odwrócił wzrok i wziął większy wdech.
- Po tylu zawodach na ludziach, którym szczerze ufałem… nareszcie poznałem właściwą osobę.
                Blondyn przez chwilę wyglądał na zmartwionego, jakby się czegoś obawiał. Hyun Woo spojrzał na niego z myślą, czy wszystko w porządku, a kiedy miał o to zapytać, Luke odchrząknął i rozluźnił ramiona.
- Ty… jeszcze nie usłyszałeś tej historii związanej z moją zmianą, prawda?
                Szatyn przełknął ślinę.
- Nie. – odpowiedział z lekkim zawahaniem.
- Nic dziwnego. W końcu nikomu o tym nie mówiłem, nie licząc brata. – westchnął – Nie byłem w stanie nawet zdradzić tego rodzicom, przez co mieli niemałe problemy po mojej nagłej zmianie. Ta obawa, że ktoś się ode mnie odsunie, kiedy o wszystkim powiem… ona nigdy nie dawała mi spokoju.
                „Obawa? Ktoś się odsunie? Przez co on przeszedł, że aż tak się boi?” – pomyślał Hyun.
- Zastanawiam się, jakie wydarzenie mogłoby tobą aż tak bardzo wstrząsnąć.
- To straszna i przykra sprawa. – w tym momencie twarz Hamiltona wyrażała najprawdziwszy ból.
- Więc nie musisz mi o tym mówić, jeśli nie chcesz. W pełni to rozumiem. – starał się jakoś rozluźnić blondyna, co nie było proste.
- Nie. – pokręcił łebkiem – Może i nie muszę, ale chcę. Tym bardziej jeśli wezmę pod uwagę fakt, że coś do mnie czujesz i… kto wie, jeżeli w przyszłości miałoby być między nami coś więcej, ty… naprawdę powinieneś o tym wiedzieć. – przygryzł dolną wargę – Żeby później nie było żadnych rozczarowań czy czegoś podobnego.
- Rozczarowań? – zmarszczył brwi – O czym ty mówisz? Dlaczego miałbym…
- Jakby to ująć… – przerwał chłopakowi, nabierając sporo powietrza – Nawet gdybym kontynuował związek z Eun Soo i postanowilibyśmy przejść do czegoś więcej, on... – zmrużył oczy, które po chwili lekko się zaszkliły łzami – On… nie byłby moim pierwszym.
                Hyun Woo zmarszczył brwi, wyraźnie czegoś nie rozumiejąc.
- Twoim pierwszym? – chłopak zaczął się domyślać, o co może chodzić po zobaczeniu wyrazu twarzy blondyna – Co chcesz przez to powiedzieć, Luke?
                Hamilton zawahał się, jednak szybko otrzeźwiał i kontynuował.
- Ja... – zacisnął dłonie w pięści – To zdarzyło się dość dawno. Latem, trochę po rozpoczęciu gimnazjum. Miałem trzynaście lat. – wziął naprawdę duży wdech, pozwalając wypłynąć paru łzom – Wtedy… właśnie wtedy zostałem zgwałcony przez osobę, którą uważałem za bliskiego przyjaciela. – nawet nie starał się stłumić swoich emocji.
                Woo zamarł. Nigdy przedtem nie widział takiego wyrazu twarzy u przyjaciela. To tylko przysparzało mu ogromnego cierpienia. Chłopak zakrył usta, nie mogąc poradzić sobie z szokiem. Minęła chwila zanim zdołał się poruszyć. Wówczas przyciągnął do siebie blondyna i mocno go objął,  nie będąc w stanie nic powiedzieć. Czuł się jakby rozdzierany tam wewnątrz.
- I nawet jeśli to już przeszłość, ja… nie mam pojęcia, jak sobie z tym poradzić. Z obawą, że znowu zostanę zdradzony…
- Cii, nie myśl o tym. – szepnął, gładząc blondyna po głowie – To ci się nie przytrafi.
                Ciężki oddech i płacz blondyna to wszystko, co słyszał Woo. Przebijało się to nawet przez jego myśli i, co najgorsze, chłopak nie miał pojęcia, jak temu zaradzić. Bardzo chciał przerwać cierpienie Luke’a, jednak jak mógłby to zrobić? Tutaj same słowa nie wystarczyły. Potrzebne byłyby jeszcze czyny i czas, a tego od razu dostać nie można. To właśnie było straszne. Woo Hyun w obecnej chwili był bezsilny. Mógł jedynie czekać i być przy blondynie do momentu, aż ten się uspokoi. A to z pewnością nie było proste, bo w końcu kto chciałby widzieć, jak osoba, którą się kocha cierpi? Nikt.
                „Gdybym mógł przejąć choć trochę jego bólu… byłoby o wiele prościej.” – pomyślał Woo.
- Tłumiłeś to w sobie przez cały ten czas, prawda? – zapytał, marszcząc brwi.
- Mhm. – mruknął, zaciągając noskiem.
- I teraz wszystko z ciebie uchodzi. Każde uczucie. Strach, ból, smutek, gniew. Wszystko zaczyna siłą wychodzić. – zaczął gładzić chłopaka po plecach – Ale nie martw się. To właśnie tego potrzebowałeś.
- Naprawdę?
- Tak. Potrzebowałeś osoby, której będziesz mógł to zdradzić.
                Łagodna dłoń szatyna w pewien sposób uspokajała Luke’a.
- Teraz będzie boleć, ponieważ tłumiłeś w sobie zbyt wiele emocji, ale kiedy będzie po wszystkim, uwierz, poczujesz ulgę. Może i nawet radość, że to zrobiłeś. Kto wie. – rozluźnił uścisk i się trochę odsunął, by móc spojrzeć na blondyna.
                Hyun złapał Luke’a za twarz, a następnie przetarł kciukiem jego łzy. Zmrużył oczka, po czym delikatnie pocałował chłopaka w czoło. Blondyn poczuł się o niebo lepiej.
- Jestem tu z tobą, więc nie musisz się o nic martwić, wiesz?
                Hamilton zdobył się na niewielki uśmiech.
- Dziękuję ci, Hyun Woo. – zacisnął dłonie na torsie szatyna, ponownie zalewając się łzami – Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem ci wdzięczny za to, że właśnie tutaj jesteś.
                Brązowowłosy ponownie przytulił Luke’a, jednak tym razem zrobił to bardziej czule. Był on gotów spędzić tak całą noc. Wszystko, aby blondyn poczuł się lepiej.


~~~

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic