niedziela, 31 stycznia 2016

"Something I didn't know" - Rozdział 29

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 29.
Autor: Chizu Chan. 


~~~

                Nawet jeśli było już dawno po północy, Luke w dalszym ciągu siedział na sofie w salonie i myślał nad wszystkim, co się wydarzyło parę godzin wcześniej. Hyun Woo już dawno położył się spać, standardowo zachowując się, jakby wszystko było w normie. Bo w sumie dla niego tak właśnie było. Inaczej z Hamiltonem, który starał się poukładać wszystkie myśli w głowie. Nie wiedział nawet od czego zacząć. Wszystko stało się tak nagle i niespodziewanie, że po części myślał, iż to tylko jakiś sen.
                Woo Hyun twierdził, że jest osoba, którą kocha, jednak nie ma nawet najmniejszej szansy na związek. Powiedział również, że ją zna od jakiegoś czasu, aczkolwiek o swoich uczuciach uświadomił sobie niedawno. Kiedy Luke tak powtarzał sobie w myślach słowa szatyna, złapał się za głowę i westchnął pod nosem.
                „Że też wcześniej tego nie zauważyłem…” – przygryzł dolną wargę – „Kiedy teraz przypominam sobie niektóre sytuacje, pewne rzeczy zdecydowanie mówią o uczuciach Woo Hyuna.”
                W końcu nawet Eun Soo kilka dni temu pytał blondyna, czy między nim, a szatynem nie ma czegoś więcej. Od tamtej pory Hamilton zwracał nieco większą uwagę na przyjaciela i poniektóre gesty, jednak nawet wtedy nic nie dostrzegł. Brązowowłosy musiał dopiero wyznać bezpośrednio, że to Luke jest osobą, którą kocha. W innym wypadku sprawa zapewne ciągnęłaby się w nieskończoność.
                Luke postanowił sobie zrobić ciepłej herbaty. Wstawił wodę i przygotował kubek, by po chwili zaparzyć w nim herbatę. Parujące naczynie zabrał do salonu i ponownie zajął miejsce na sofie. Włączył telewizor i zaczął błądzić po kanałach w poszukiwaniu czegoś w miarę interesującego. Kiedy w końcu trafił na jakąś dramę miłosną, odłożył pilot na stół i do ręki wziął kubek. W taki oto sposób noc zleciała mu niesamowicie szybko, a on sam nie zorientował się, że wybiła już szósta. Spojrzał na zegarek dopiero wtedy, jak z pokoju wyszedł ziewający Hyun Woo. Luke, widząc przyjaciela, automatycznie zrobił się czerwony i odwrócił łebek w przeciwną stronę.
                „Nie mogę nawet spojrzeć mu w oczy…” – pomyślał, cicho wzdychając – „Nie sądziłem, że to będzie aż takie trudne.” – ukradkiem zerknął na przyjaciela, który dobrze udawał, że nic nie widzi – „Czy to możliwe, że naprawdę mogłem poczuć do niego coś więcej?”
- Nie zmrużyłeś oka nawet na sekundę?
                Pytanie Woo Hyuna wyrwało Luke’a z myśli.
- Erm… nie… nawet nie zauważyłem, że już ranek.
                Szatyn podszedł do Hamiltona i położył mu rękę na czole. Serce blondyna od razu zaczęło bić szybciej, a on sam zrobił się niespokojny.
- Gorączki raczej nie masz, a to dziwne. Wyglądasz na rozpalonego. – przymrużył oczka – Masz też małe sińce pod oczami, ale to zapewne przez brak snu. – wyglądał na naprawdę zmartwionego – Czujesz się dobrze?
- T-tak… – potwierdził, czując pieczenie na policzkach.
                Woo Hyun uśmiechnął się lekko, widząc zabawną reakcję Luke’a na każdy pojedynczy gest.
- Może dziś zostaniesz w domu i odpoczniesz? – przechylił łebek na bok.
- To nie najlepszy pomysł.
- Dlaczego?
- Zdecydowałem dzisiaj zerwać z Eun Soo. – przygryzł dolną wargę – To naprawdę nie była prosta decyzja, więc nie chcę tego odkładać.
                Szatyn rozdziawił buzię.
- To nad tym myślałeś całą noc?
- Nie tylko. Zastanawiałem się również nad paroma innymi rzeczami.
                Hyun Woo wyglądał, jakby wyczekiwał dalszej części.
- Wiesz, Eun Soo już wcześniej podejrzewał, że między nami może być coś więcej. Wtedy nawet nie chciałem o tym myśleć, bo w końcu sądziłem, że jesteś tylko przyjacielem.
- Sądziłeś?
                Luke niepewnie kiwnął łebkiem.
- Mhm. Po wczorajszym chyba nie można nazwać nas zwykłymi przyjaciółmi... – zaśmiał się nerwowo.
                Na twarz szatyna wkradł się szczery uśmiech.
- Wcześniej nie zwracałem na to żadnej uwagi, ale kiedy teraz tak myślę… coś się zmieniło w czasie letnich wakacji. Przynajmniej z mojej strony. Nie wiem, co to konkretnie jest i na razie ci nie powiem. Nie chcę cię wprowadzić w żaden błąd.
- Rozumiem. – wyprostował się i zerknął na drzwi wyjściowe – Jak wczoraj powiedziałem, nie zrobię nic do momentu, aż wszystko sobie poukładasz w głowie. Jakiego wyboru byś nie dokonał… – nawiązał kontakt wzrokowy z Hamiltonem – Zaakceptuję to bez względu na wszystko.
                Blondyn przyłożył dłoń do swojej klatki piersiowej, a następnie opuścił łebek w dół.
                „Nawet jego zwykłe słowa tak na mnie działają…” – pomyślał, wzdychając.
                Chłopak dopił herbatę i odniósł kubek do kuchni. Po tym wrócił do pokoju i zaczął się ubierać. Kiedy założył mundurek, schował parę potrzebnych rzeczy do torby i udał się do salonu. Hyun Woo zakładał buty na nogi. Hamilton ciekaw był, dokąd chłopak się wybierał.
- Masz na sobie zwykłe ubrania. Idziesz dokądś? – zapytał, opierając się o ścianę.
- Tak, ale to mi zajmie maksymalnie dwie godziny. – podrapał się w tył głowy – Po prostu coś mi wypadło, nie trzeba się niczym martwić. 
- Skoro tak mówisz… – uśmiechnął się lekko – Tylko przyjdź później, okej?
- Okej. – puścił Hamiltonowi oczko, po czym wyszedł z pokoju.
                Luke chwilę późnej również opuścił pokój. Zszedł na dół i wyszedł z akademika. Na świeżym powietrzu poczuł się o niebo lepiej. Nadal był trochę ospały, jednak nie przeszkadzało mu to aż tak bardzo. W szkole kupił sobie małą kawę i dość szybko ją wypił. Po rozpoczęciu lekcji całkowicie odpłynął. Znów pochłonęły go myśli i nie był w stanie skupić się na niczym innym, jak ostatnich wydarzeniach. Podczas przerwy na lunch chłopak poszedł na klatkę schodową i tam właśnie usiadł. Nie miał ze sobą nic do jedzenia, ani trochę nie odczuwał głodu. Oparł się o ścianę i westchnął. Według rozpiski wywieszonej na korytarzu, Eun Soo był już w swoim gabinecie, więc blondyn wiedział, co musi zrobić. Podniósł się na nogi i udał na piętro wyżej. Na korytarzu prawie nikogo nie było, a drzwi do gabinetu Eun Soo były otwarte na oścież. Ze środa dobiegały dwa głosy. Damski i męski. Dojście do wniosku, któż mógłby to być nie było ciężkie. Blondyn nie chciał niczego przekładać, więc po krótkiej chwili wszedł do środka i spojrzał na śmiejącego się bruneta.
- Panie Choi, mógłbym z panem o czymś porozmawiać? – zapytał, zwracając się bardzo grzecznie.
                Czarnowłosy zaniemówił. Spojrzał zdziwiony na nastolatka, jednak nic nie powiedział. Kiedy Na Ri opuściła gabinet, brunet obdarował chłopaka pytającym spojrzeniem, ale nie dostał żadnej odpowiedzi.
- Co z tobą, Luke? – zapytał nerwowo.
- O ile dobrze pamiętam, będzie miał pan teraz wolną godzinę, zgadza się?
                Eun Soo uniósł do góry obie brwi.
- Co z tą formą grzecznościową?
- Proszę przywyknąć. – przymrużył oczka – Od teraz będę się tylko tak do pana zwracał.
                Twarz bruneta nabrała poważnego wyrazu.
- Myślę, że już panu wiadome, po co przyszedłem.
- Normalnie… – zaczął z trudem – Zwracaj się do mnie normalnie do momentu, póki tego nie powiesz, jeśli możesz. – wlepił wzrok w ścianę.
                Luke wziął głębszy wdech.
- W porządku. – założył ręce na klatce piersiowej – Wczoraj nie byłem w stanie cię wysłuchać, więc zrobię to dzisiaj. Już ze mną lepiej.
- A czy to cokolwiek zmieni?
                Hamilton uśmiechnął się lekko.
- Tak.
                Eun Soo westchnął, a następnie usiadł i się przeciągnął.
- Jak już ci wcześniej mówiłem, kiedyś douczałem pewną grupę studentów. Jedna z uczennic szczególnie wpadła mi w oko. Niedługo po tym zaczęliśmy się umawiać. Co tu dużo mówić, szczerze ją kochałem, jednak wystąpiły pewne komplikacje i musieliśmy ze sobą skończyć. Od tamtej pory nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu.
- Pamiętam. Kiedy mi o tym opowiadałeś, zdołałem zauważyć, że nadal ją kochasz. – przymrużył oczka – Da się to wyczuć w twoim głosie, jak i całej mimice. Wyglądasz inaczej, kiedy o niej mówisz czy myślisz.
- Doprawdy? – przeczesał dłonią włosy – Nie wiedziałem.
- Jednak nie mogę zrozumieć jednego. – uśmiechnął się w smutny sposób – Skoro twierdzisz, że ci na mnie zależy i nie jestem dla ciebie byle kim, dlaczego zacząłeś mnie ignorować po spotkaniu z byłą dziewczyną?
                Eun Soo zamilkł na chwilę.
- Chyba jednak do końca mi nie przeszło.
                To były te słowa. To właśnie ich obawiał się Luke. Z jednej strony chciał je usłyszeć i mieć czyste sumienie, zaś z drugiej… to było niesamowicie bolesne. W końcu Luke nadal czuł coś do Eun Soo. Nim zdążył spostrzec, jego oczy odrobinę zaszkliły się łzami.
- Jest mi naprawdę głupio, że ci to zrobiłem i chciałbym to odbudować, ale... – nie chciał o to pytać, jednak nie miał innego wyjścia – Ty już podjąłeś decyzję, prawda?
- Tak będzie dla nas najlepiej, Eun Soo. – zacisnął dłonie w pięści, jeszcze bardziej mrużąc oczy – Skoro twierdzisz, że ci nie przeszło i nadal ją kochasz… wybór jest chyba oczywisty, prawda?
- Ale ty również dla mnie coś znaczysz.
- Nie tyle, co Na Ri. – nawiązał kontakt wzrokowy z brunetem – Nawet gdybyśmy nadal tkwili w tej relacji, żaden z nas nie byłby szczęśliwy. To już nie byłoby to samo.
                Zapadła chwila ciszy, którą wreszcie przerwał nauczyciel.
- Więc… chcesz to skończyć?
- Mhm. – kiwnął łebkiem, a wtedy z jego oczu wypłynęło parę łez.
- Płaczesz. – wyglądał na zmartwionego.
- To pewne, bystrzaku. – przetarł oczy nadgarstkiem.


- W końcu coś dla mnie znaczyłeś do tej pory. Dzięki tobie zrozumiałem trochę rzeczy i się zmieniłem. – uśmiechnął się łagodnie – To właśnie najwyższa pora, aby zakończyć ten rozdział.
- Hm…
                 Brunet złapał się za podbródek.
- Złe zakończenie? – uniósł do góry jedną brew.
                Luke zaśmiał się cicho.
- To już zależne od indywidualnego podejścia.
                Eun Soo uśmiechnął się kącikiem ust.
- To były całkiem spoko dwa miesiące. Przynajmniej do czasu, gdzie pojawiła się twoja była.
- Również uważam, że nie było źle.
                Luke odwrócił się tyłem do nauczyciela i udał się w stronę wyjścia. Zatrzymał się dopiero w progu drzwi i powiedział:
- Miejmy nadzieję, że tym razem nikt wam nie przeszkodzi.
                Po czym wyszedł i spuścił łebek w dół. Szybko udał się na klatkę schodową, aby nikt nie widział go w takim stanie. Zakrył twarz dłońmi i stał tak do końca lekcji. Kiedy wreszcie się ogarnął, wrócił na zajęcia, a kiedy zobaczył Woo Hyuna, od razu się uśmiechnął.

~~~

sobota, 30 stycznia 2016

"Something I didn't know" - Rozdział 28

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 28.
Autor: Chizu Chan. 



~~~

                Od momentu, kiedy Luke opuścił Woo Hyuna, atmosfera zrobiła się dość sztywna. Kiedy blondyn tylko myślał o dobijającym wyrazie twarzy przyjaciela, czuł się winny i miał ochotę go przeprosić, choć nie zrobił niczego szczególnego. Przez to początek rozmowy z Eun Soo nie wyglądał najlepiej. Luke nawet nie mógł się skupić na ich spotkaniu. I choć wcześniej cieszył się, że wreszcie będą mogli porozmawiać, coś uległo zmianie.
- Wszystko w porządku? Nie wyglądasz najlepiej. – stwierdził brunet, widząc zmieszany, jak i zamyślony wyraz twarzy chłopaka.
- Jakby to ująć… nie czuję się najlepiej.
                Eun Soo zmarszczył brwi po usłyszeniu dziwnej odpowiedzi ze strony Hamiltona. Był świadom, że takie zachowanie wywołał Woo Hyun. Nie rozumiał jednak, czemu szatyn aż tak wstrząsnął nastolatkiem. Jedynie się pojawił i, jak to uważał Eun Soo, próbował jeszcze bardziej namieszać w ich relacji.
- Słabo ci? – zapytał, chociaż wiedział, o co chodzi.
- Powiedzmy. – po części skłamał.
                „W końcu od tych myśli już zaczyna mi się kręcić w głowie.” – pomyślał blondyn.
- Wnioskuję, że nawet jakbym się starał, to do niczego dzisiaj nie dojdziemy. – westchnął.
- Nie mam pojęcia. – przymrużył – Ale nie to było celem naszego spotkania, racja? Miałeś mi wyjaśnić, dlaczego zacząłeś mnie ignorować po spotkaniu z byłą dziewczyną.
- Zgadza się, ale to nie wszystko.
- Nie wszystko? Więc co jeszcze?
- Przede wszystkim chciałbym się z tobą pogodzić i sprawić, abyś na nowo mi zaufał.
                Luke zaniemówił. Był pod wrażeniem, że Eun Soo powiedział to tak niesamowicie pewnie, jakby nic się nie stało. Przez chwilę myślał, że może przesadza, jednak po przypomnieniu sobie słów znajomych i rodziny porzucił tę myśl. Wyprostował się i pożegnał z mężczyzną, po czym udał się w stronę akademika. Chciał jak najszybciej zobaczyć Woo Hyuna i dowiedzieć się, czy wszystko z nim w porządku. To było dość niezrozumiałe, bo przecież nic nie zrobił. Wchodząc po schodach w akademiku jego serce zaczęło bić szybciej ze stresu. Kiedy wreszcie znalazł się w pokoju i zobaczył szatyna, zaniemówił. Chłopak z pozoru nie wyglądał, jakby coś się stało, jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się jego twarzy, wydawał się smutny. Dobrze to ukrywał, jednak też nie do końca, skoro Luke był w stanie to dostrzec.
- Dość szybko wróciłeś. – powiedział Hyun Woo, stając jakieś dwa metry przed blondynem.
                Hamilton chciał wszystko wyjaśnić przyjacielowi, nawet go przeprosić, jednak nie wiedział, jak się za to zabrać. Nie rozumiał również, dlaczego przez cały czas myślał o Woo Hyunie, nawet podczas spotkania z nauczycielem. Chłopak był przez cały czas w jego głowie.
- Wybacz, że wcześniej wam przeszkodziłem. – podrapał się w tył głowy, cicho wzdychając – Pewnie musiało cię to zdenerwować.
                „Nie, wręcz przeciwnie.” – pomyślał Luke, chcąc to powiedzieć, jednak coś go blokowało.
- Czy chociaż doszliście do porozumienia…? – wyglądał na wyraźnie zmartwionego – Szkoda by było, gdybyś na nowo się nim rozczarował.
                Luke czuł się coraz bardziej winny. Tak po prostu. Przez same słowa Woo Hyuna.
- Dlaczego…? – wydukał niewyraźnie.
                Szatyn skupił spojrzenie na zagubionej twarzy Hamiltona.
- Jeśli jesteśmy przyjaciółmi, to nie powinienem się tak czuć, bo w końcu jesteśmy tylko przyjaciółmi… więc dlaczego?
                Blondyn przygryzł dolną wargę.
- Dlaczego czuję się winny? Jakbym zrobił ci coś strasznego idąc z Eun Soo... – zmarszczył brwi – Te myśli nie dają mi spokoju, odkąd zobaczyłem twój zaskoczony wyraz twarzy. Nie wiem, jak to określić, ale… wyrażał on taki smutek. Podobnie jest teraz. Nawet jeśli to ukrywasz pod maską, to i tak jestem w stanie dostrzec, że coś jest nie tak. I przez to czuję się jeszcze bardziej dobity. – wziął głęboki wdech – Dlaczego tak jest…?
                Hyun Woo zacisnął dłonie w pięści.
- Luke. – szatyn podszedł do chłopaka i stanął tuż przed nim – Powiedz mi, co czujesz. Tak chyba będzie najprościej.
- Co… czuję…? – powtórzył, czując się nieco niepewnie.
- Tak. Co czujesz, kiedy tutaj stoisz i na mnie patrzysz… Gdy razem spędzamy czas, rozmawiamy, śmiejemy się. Co wtedy czujesz?
                Chłopak zastanowił się przez chwilę. Niby odpowiedź była oczywista, ale kiedy miał wszystko powiedzieć, ciężko było uczucia obrać w słowa.
- Przede wszystkim radość. – przymrużył oczy – Fakt, że jesteś dla mnie niesamowicie ważny tylko to wzmacnia.
- Jest coś jeszcze?
                Luke zastanowił się przez chwilę, a następnie kiwnął łebkiem.
- Tak, tylko… za nic nie jestem w stanie tego określić. To takie dziwne uczucie… jest dziwne, ale wydaje mi się, że dobre.
                Hyun Woo uśmiechnął się lekko.
- Chyba nawet wiem, co to takiego. Powiedzmy, że czuję dokładnie to samo i wiem, co to oznacza.
- Co takiego?
                Pogodny uśmiech Woo Hyuna wprawił Hamiltona w osłupienie.
- Lubię cię. – rzucił krótko, a następnie pochylił się i pocałował delikatnie blondyna w usta.
                To był niesamowicie krótki całus, jednak dla blondyna wydawał się trwać o wiele dłużej. Zamroczony spojrzał na szatyna, a kiedy uświadomił sobie, co przed chwilą się stało, automatycznie zrobił się czerwony. Złapał się za usta, a następnie obdarował przyjaciela niezrozumiałym spojrzeniem. Nie wiedział, co powiedzieć. Nie był w stanie nawet złapać jednego oddechu, tak bardzo pochłonęły go myśli.
- Hyun Woo…? – ledwo wydukał – Co… co to miało znaczyć?
- Dokładnie to, co powiedziałem. – nie przerywał kontaktu wzrokowego, który dla blondyna zaczynał być nieco zawstydzający – Chociaż nie miałem zamiaru ci o tym mówić. Jakoś bym to zniósł. Kiedyś z pewnością by mi przeszło.
                To w pewnym sensie zabolało blondyna. Nieświadomie pomyślał, że nie chciałby, aby Hyun Woo o tym zapominał. Kiedy to sobie uświadomił, spalił jeszcze większego buraka. Szatyn nie wiedział jak zareagować na coraz bardziej rumieniącego się blondyna. Zastanawiał się, o czym chłopak musiał myśleć.
- Więc co cię nakłoniło do wyznania tego?
- Ty i twoje słowa. – podrapał się w tył głowy – Przez chwilę myślałem, że skoro wywołałem u ciebie taką falę uczuć, coś może być na rzeczy.
                Hamilton zmrużył oczka, czując dziwne ciepło.
- Sam się nie spodziewałem, że pójście z Eun Soo doprowadzi mnie do takiego stanu. – westchnął – To wszystko twoja wina. – uśmiechnął się lekko.
- Nie jesteś na mnie zły, prawda? – szatyn zapytał dla pewności – W końcu cię pocałowałem.
- Bardziej jestem zły na siebie. – spojrzał w oczy Woo Hyunowi.
                Twarze chłopaków dzieliło parę centymetrów.
- W końcu jeszcze ze sobą nie zerwaliśmy, a ten pocałunek nie wywołał we mnie nawet odrobiny poczucia winy, a przecież powinien.
- Nie do końca. – uśmiechnął się kącikiem ust – Skoro się na nim zawiodłeś i straciłeś zaufanie, ba, chcesz z nim zerwać to jasne, że już nie będziesz czuł, że robisz coś „złego”. – wyraźnie zaznaczył ostatnie słowo.
                Luke chyba poukładał swoje myśli.
- Więc to naturalne, że chcę więcej?
                Woo Hyuna zdziwiło pytanie blondyna.
- Sam siebie zaskakuję. – zaśmiał się nerwowo – Jeśli mam być szczery, Woo Hyun to nie mam pojęcia co do ciebie czuję, ale… wiesz... – zawahał się – Nie powiem, że to mi się nie podobało.
- Więc co chcesz, abym zrobił?
- Czy naprawdę muszę to mówić na głos? – wyglądał na wyraźnie zawstydzonego.
                Szatyn zaśmiał się pod nosem, widząc zbłąkaną buzię blondyna. Lekko się pochylił, jednak nie pocałował chłopaka w usta, a szyję. Zrobił to tak subtelnie, że po ciele chłopaka przeszły przyjemne dreszcze.
- To twój słaby punkt? – zapytał, szepcząc.
                Luke odpowiedział cichym mruknięciem, co tylko bardziej pobudziło Woo Hyuna. Chłopak uniósł twarz Hamiltona do góry, a następnie przejechał językiem po jego dolnej wardze, na końcu delikatnie ją przygryzając. Luke zacisnął dłonie na klatce piersiowej szatyna, zaczynając czuć jakby miał się rozpłynąć. Nigdy wcześniej nie odczuwał czegoś takiego. Woo po chwili jednak przerwał i pociągnął blondyna za sobą do salonu, po czym pchnął go na sofę. Usiadł okrakiem na jego biodrach, a następnie uważnie spojrzał na ten uwodzicielski wyraz twarzy. Chłopak nadal był zarumieniony i nieobecny, a te rzeczy w połączeniu z jego niewinną buzią potrafiły przysporzyć niektórym problemów z kontrolą siebie. Szatyn przejechał łagodnie dłonią po policzku blondyna, zatrzymując palce na ustach. Były niesamowicie gładkie i miękkie, zupełnie jak u dziewczyny. Delikatnie je musnął swoimi, jednak po chwili pogłębił pocałunek i zadarł do góry koszulkę przyjaciela. Dotyk zimnej dłoni Woo Hyuna wywołał gęsią skórkę na ciele Luke’a.
- Dlaczego twoje dłonie zawsze muszą być takie lodowate?
- Czy dzięki nim nie masz przypadkiem lepszych wrażeń? – odpowiedział szybko, a następnie przejechał dwoma palcami wzdłuż torsu blondyna, na co ten się wygiął w łuk – Widzisz? – szepnął z wyraźną satysfakcją w głosie.
                Chłopak nie odpowiedział. Zawstydził się jeszcze bardziej. Myśl, że robi to wszystko z przyjacielem niczego nie ułatwiała. Woo Hyun jednak nie wyglądał, jakby się tym jakoś specjalnie przejmował. Raczej miał gdzieś, że Luke jest jego najlepszym przyjacielem. Czuł coś do niego i chciał sprawdzić, czy z blondynem jest podobnie.
- Ale myślę, że na tym skończymy.
- Coś się stało? – zapytał niepewnie.
- Nie zrobię nic więcej póki nie poukładasz sobie wszystkiego w głowie. – lekko się uśmiechnął, gładząc Luke’a po policzku – Z mojej strony wiesz wszystko, dlatego teraz zostałeś tylko ty.
                Hyun Woo poprawił koszulkę przyjaciela, po czym podniósł się na nogi i już miał iść do łazienki, jednak Hamilton postanowił go jeszcze o coś poprosić.
- Mógłbyś… – zaczął niepewnie – Mógłbyś mnie pocałować jeszcze jeden raz?
                Chłopak nie odpowiedział. Jedynie podszedł do blondyna i złożył na jego ustach jeden wyjątkowo czuły całus. Pocałunek delikatny jak jedwab. To wywołało nową falę uczuć u blondyna.


- Dobranoc, Luke.
- Dobranoc. – odpowiedział z uśmiechem, jakby wszystko już wiedział.

~~~

czwartek, 21 stycznia 2016

"Something I didn't know" - Rozdział 27

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 27.
Autor: Chizu Chan. 



~~~

                Od ostatnich wydarzeń minęło parę dni. Z Hamiltonem było coraz gorzej, a upadająca relacja z Eun Soo nie była tego jedynym powodem. Do blondyna znów wróciło okropne samopoczucie i odczucie słabości, jakby miał zemdleć. Brak jakiejkolwiek chęci do czegokolwiek jedynie utrudniał mu codzienne obowiązki. Lay doradził mu, aby udał się do lekarza, jednak Luke nie chciał tego robić, gdyż tkwił w przekonaniu, iż to przez to, że się nie wysypia przez duży natłok myśli. Nic dziwnego, że chłopak się zamartwiał, skoro osoba, z którą był z związku przez parę miesięcy zaczęła go zlewać na rzecz byłej dziewczyny. I to bez jakiegokolwiek wyjaśnienia. Eun Soo niby odzywał się jakoś do Luke’a, jednak robił to tak rzadko, że szkoda o tym wspominać. Cały wolny czas spędzał z Na Ri. Nawet w szkole byli cały czas razem, a kiedy Luke widział ich razem, automatycznie robił się przybity.
                Luke od rana nie czuł się za dobrze. Znowu nie miał na nic ochoty i był niesamowicie ospały. Woo upierał się, że powinien zostać w domu i porządnie się wyspać, bo tylko na tym ucierpi. Niestety blondyn postawił na swoim i poszedł na lekcje, czego nie mógł zrobić Hyun Woo, ponieważ musiał gdzieś wyjść na kilka godzin. Hamilton zapewnił, że Woo, jak i Lay nie muszą się o nic martwić, bo nic złego się nie dzieje, niedługo mu przejdzie i będzie po kłopocie. Chłopcy nie chcieli w to wierzyć. Szatyn powiedział, że skończy jak najszybciej swoją pracę i wróci, jednak Luke stwierdził, że nie musi się spieszyć. Był niesamowicie uparty w tej kwestii.
                Kiedy wreszcie znalazł się na świeżym powietrzu, przeszedł połowę drogi do szkoły i zatrzymał się na chwilę, gdyż poczuł lekkie zawroty głowy, które na „szczęście” szybko minęły. Po dotarciu na miejsce odetchnął z ulgą, a następnie poszedł na zajęcia. Na początku nie działo się nic szczególnego. Z blondynem było dobrze, nie czuł niczego nadzwyczajnego, jedynie tę ospałość. Podczas przerwy na lunch pomyślał, że miło byłoby porozmawiać z Eun Soo, więc wyszedł z sali i udał się w stronę gabinetu wychowawcy. W środku nikogo nie było, więc Luke trochę się zmartwił i postanowił wrócić do swojej klasy.
                „Na co ja liczyłem?” – pomyślał, smutniejąc – „Mogłem się domyślić, że tak to będzie wyglądać.”
                Po drodze jednak wpadł na bruneta, o dziwo samego. Stał przy oknie i przeglądał jakieś papiery. Luke zawahał się, myśląc, czy podejść do mężczyzny czy nie. Chwila namysłu wystarczyła, aby zdecydował się przejść obojętnie. Stwierdził, że czarnowłosy i tak nie będzie zbyt chętny do rozmowy, skoro ma coś do roboty. Zaczął więc iść przed siebie.
- A już sądziłem, że jednak zaczniesz rozmowę pierwszy.
                Chłopak zatrzymał się lekko zdziwiony, po czym zerknął na Eun Soo. Mężczyzna w dalszym ciągu miał oczy wlepione w papiery, jednak wszystko wskazywało, że odezwał się do Luke’a.
- Skoro jesteś zajęty, to nie będę ci przeszkadzał. – odpowiedział szybko.
- Nie rozmawialiśmy już od dłuższego czasu.
- No to mówię, nie chcę ci przeszkadzać.
- Przeszkadzać?
- Tak. Ostatnio wyglądasz na bardzo zajętego byłą dziewczyną, więc dałem sobie spokój.
                Chłopak ugryzł się w język. Nie chciał się przyznawać, że jest zazdrosny, bo co by to dało? Odchrząknął, a następnie zaczął iść przed siebie. Nie chciał już patrzeć na Eun Soo i się bardziej denerwować. Akurat zadzwonił dzwonek na lekcje, więc dobrze się złożyło. Po kilku minutach siedzenia na zajęciach Luke na nowo odczuł nieprzyjemne zawroty głowy. Było już to męczące, więc chłopak powiedział nauczycielowi, że pójdzie do pielęgniarki. Po wyjściu z sali i przejściu na klatkę schodową poczuł się jeszcze gorzej, więc postanowił przyspieszyć, aby szybciej się tam znaleźć.
                W tym czasie Woo Hyun wchodził do budynku szkolnego. Był ciekaw, co z blondynem, ponieważ już rano wyglądał na trochę osłabionego. Przed wejściem do klasy wpadł na Jae Hoona, więc postanowił zapytać, czy coś zauważył.
- Widzę, że wracasz do swojego starego nawyku. – powiedział czerwonowłosy.
- Dzisiaj coś mi wypadło, więc trochę się spóźniłem.
- Trochę. – uśmiechnął się lekko.
- Wszystko dobrze u Luke’a? Działo się z nim coś dziwnego?
- Hmm, o ile dobrze kojarzę na początku tej lekcji poszedł do pielęgniarki. – podrapał się w tył głowy – Jest chory?
- Najwyraźniej. – westchnął – Choć się upiera, że wszystko w porządku.
- Cóż, niezbyt mnie to dziwi.
                Po chwili Hyun Woo udał się do gabinetu pielęgniarki, jednak na miejscu dowiedział się, że Luke tam nawet nie przyszedł. Chłopak zaczął się zastanawiać, gdzie blondyn mógł pójść, skoro się zwolnił z lekcji. Był ciekaw, czy Hamilton aż tak bardzo chce postawić na swoim i wszystko przecierpieć, czy może coś się stało i dlatego tutaj nie dotarł. Kiedy wchodził po schodach na górę, do jego uszu dotarł czyjś głośny oddech. Myśl była tylko jedna, więc szatyn błyskawicznie wbiegł po schodach na górę.
- Luke! – krzyknął zaniepokojony, kiedy zobaczył lekko skulonego, siedzącego na schodach blondyna – Co się stało? Aż tak źle się czujesz?
- Mów trochę ciszej. Dzwoni mi w głowie. – odetchnął głęboko – Byłem tylko troszkę oszołomiony.
- Więc chodźmy do pielęgniarki…
- Przecież mówię, że nic mi nie jest. Już jest lepiej.
                Woo Hyun spoważniał, przez chwilę spoglądając na Luke’a w całkowitej ciszy.
- Dlaczego zawsze taki jesteś? – zmarszczył brwi – Przestań być taki uparty.
- Czemu zawsze tak bardzo się mną przejmujesz…? – zerknął półprzytomnym wzrokiem na szatyna – Czy nie mówię, że nic mi nie jest?! – podniósł głos.
                Woo Hyun złapał Luke’a za ramiona i nawiązał z nim kontakt wzrokowy. Wyglądał bardzo poważnie, dlatego blondyn nie był w stanie nic więcej powiedzieć.
- Robię to, ponieważ się o ciebie martwię! – westchnął – Kiedy widzę cię w takim stanie, jak teraz, naprawdę nie wiem, co zrobić. A ty jeszcze wszystko ukrywasz i o niczym nie mówisz. – przesunął lekko dłonią po ramieniu chłopaka – Chcę być blisko ciebie, dlatego nie obrażaj się i przyznaj, że dzieje się coś złego. – wyraźnie posmutniał, co nieco uświadomiło Hamiltona o całej sytuacji – I jeśli to wszystko nie czyni mnie twoim przyjacielem, to…
- Jesteś moim przyjacielem. – przerwał chłopakowi.
                Luke uśmiechnął się łagodnie, delikatnie mrużąc oczka.
- Moim najdroższym przyjacielem.
                Woo Hyun zamilkł. Nie spodziewał się, że usłyszy coś takiego, dlatego nie wiedział jak zareagować. Sam z siebie objął lekko blondyna, uśmiechając się pod nosem. Ku jego zdziwieniu, Luke nie zareagował jakoś specjalnie. Jedynie wtulił głowę w tors szatyna. Nic nie powiedział.  
- Odprowadzę cię do akademika.
- Dobrze. Chyba jednak lepiej będzie, jeśli zacznę się ciebie słuchać. – zaśmiał się cicho.
- Byłoby miło. – poniósł się na nogi, a następnie pomógł wstać blondynowi.
                Luke złapał się ramienia Woo Hyuna. Dzięki temu łatwiej było mu iść. Na świeżym powietrzu poczuł się trochę lepiej, jednak to nie wystarczyło, aby odzyskał wszystkie siły. W akademiku chłopcy trafili na Lay’a, który na starcie zaniepokoił się stanem brata i go trochę opierniczył, że ich wcześniej nie posłuchał. Blondyn położył się na łóżku i poszedł spać, nie chcąc słuchać brata. Woo szybko wrócił do szkoły i niechętnie powiadomił wychowawcę o Hamiltonie. Szatyna zszokowała reakcja Eun Soo. Zaczął się pytać, czy z blondynem wszystko w porządku i czy często ma takie problemy.
                „Od kiedy on się o niego martwi? Jeszcze wczoraj nawet na niego nie patrzał.” – pomyślał, mając ogromny mętlik w głowie.
- Wystarczająco już pan pokomplikował. – powiedział zdenerwowany – Najpierw zwracał pan uwagę tylko na niego, a kiedy pojawiła się była dziewczyna nastąpiła zmiana obiektu zainteresowań? – zmarszczył brwi – To co teraz? Ex dała kosza, to zainteresowanie wraca do chłopaka?
- To nie tak. – syknął – Masz rację, zawaliłem sprawę po spotkaniu z Na Ri, ale to nie tak, że nie zależy mi już na nim.
- Jakoś średnio chce mi się w to wierzyć.
- Nikt cię do tego nie zmusza. – poprawił krawat – To z Lukiem muszę porozmawiać.
                Hyun Woo nie chciał, aby Hamilton nadal spotykał się z Eun Soo, jednak nie mógł nic zrobić z faktem, że brunet chciał wyjaśnić całą sprawę. Chłopak nie chciał się mieszać i komplikować całej sytuacji jeszcze bardziej. Jednak jeśli coś byłoby niepokojące, bez zawahania zainterweniowałby.
                Szatyn nie chciał dłużej rozmawiać z wychowawcą, więc wrócił na lekcje i z niecierpliwością wyczekiwał ich końca. O siedemnastej wyrwał się ze szkoły i poszedł do centrum miasta na umówione wcześniej spotkanie z ojcem. W tym czasie Luke już chodził po pokoju i rozmyślał, na co ma ochotę. Poczuł się trochę lepiej, więc zdecydował się na krótki spacer wieczorem. Zadanie ułatwiła mu wiadomość od Eun Soo, którą blondyn odczytał po paru minutach. Mężczyzna zapytał, czy Luke może się z nim spotkać wieczorem i wyjaśnić parę spraw. Hamilton ucieszył się na myśl o spotkaniu, nawet jeśli w jego głowie krążyły myśli i przypuszczenia, że brunet może chcieć zerwać. Chłopak i tak planował zrobić to samo, więc nawet dobrze się złożyło. Lay zapytał brata, co tak bardzo zmieniło jego nastawienie. Kiedy Luke powiedział o planowanym spotkaniu z Eun Soo, bliźniak się trochę wkurzył.
- Dalej chcesz się z nim spotykać po ostatnich wybrykach? – zmarszczył brwi.
- Nie denerwuj się tak. Eun Soo ponoć chce pogadać. Obstawiam się, że obaj wiemy o co może chodzić. – posmutniał.
- Myślisz, że chce to zakończyć?
- Tak mi się wydaje. Ostatnio wcale nie rozmawialiśmy, a kiedy dzisiaj mnie o coś zapytał, od razu pokazałem swoją zazdrość i na tym się skończyło. – uśmiechnął się lekko – Ale to chyba dobrze. Nawet jeśli byśmy dalej tkwili w tej relacji, to już nie byłoby to samo, nie uważasz?
- Bardzo możliwe. – spojrzał badawczo na blondyna – Z pewnością straciłeś do niego zaufanie.
- Sam już nie wiem, co o tym myślę. – podrapał się w tył głowy – To wszystko jest bardzo skomplikowane.
- Dla ciebie, jako osoby, która jest w samym centrum tych wszystkich wydarzeń z pewnością jest to ciężkie w zrozumieniu.
- Czyli dla ciebie jest to proste?
- Tak jakby. – odpowiedział niejasno – Według mnie już nie masz i nie będziesz mieć do niego takiego podejścia, jak przedtem. Koniec końców bez słowa zaczął cię ignorować i skupiać się na byłej, nawet nie kończąc z tobą związku. Zdradą bym tego nie nazwał. Raczej pokazem typowego gówniarstwa.
- Zrobiło mi się jakoś lepiej po usłyszeniu tego. – zaśmiał się cicho.
- Nic dziwnego. – uśmiechnął się kącikiem ust – Nie podejmę za ciebie decyzji, ale za to dam ci radę. Nie spotykaj się z nim dzisiaj. Daj mu jasno do zrozumienia, że wszystko zniszczył i szybko z nim zerwij.
                Te słowa były jak mocny cios. Bolesne, choć prawdziwe i Luke był tego w pełni świadom.
- Doskonale cię rozumiem i chciałbym to zrobić, ale weź też pod uwagę moje uczucia. – przymrużył oczy – Jak to ująłeś, jestem osobą, która jest w samym centrum tych wydarzeń. Dla mnie to już nie jest takie proste, jak dla ciebie.
- Jestem tego świadom, ale nie chcę, żebyś znów przeżył to, co parę lat temu. Mogę się jedynie domyślać, co wtedy czułeś, dlatego tym bardziej nie chcę powtórki.
- Spokojnie, Lay. Nic nie może być podobne, a tym bardziej gorsze od sytuacji sprzed kilku lat.
                Lay zamilknął.
- Zrób, co uważasz. – powiedział krótko.
                Chwilę po tym Luke zaczął się ubierać, ponieważ miał spotkać się z Eun Soo przed dwudziestą, a było trochę po dziewiętnastej. Miał niewiele czasu i dodatkowo chciał już mieć wszystko za sobą, dlatego szybko narzucił na siebie płaszcz i wyszedł z domu. W akademiku akurat było dużo osób, więc blondyn minął się z Woo Hyunem na samym dole. Chłopcy nawet się nie zauważyli. Po kilku minutach Hamilton dostał wiadomość, że Soo jest już w parku. Postanowił się trochę pospieszyć.
                Akurat kiedy Hyun Woo wszedł do pokoju, Lay brał prysznic. Blondyn wyszedł z łazienki dopiero po paru minutach, a kiedy zobaczył oglądającego tv szatyna, zawahał się, czy powiedzieć mu o spotkaniu Luke’a z Eun Soo. Decyzję podjął dość szybko.
- Pewnie się wkurzysz jeśli ci to powiem, ale raczej powinieneś o tym wiedzieć.
- Co się stało? Luke dalej upiera się, że nic mu nie jest i nie chce iść do lekarza?
- Erm, ta sprawa to jedno, ale jest coś jeszcze... – podrapał się w tył głowy.
- Eh. – westchnął – Chyba domyślam się co chcesz powiedzieć.
- Obstawiam, że już się spotkali.
- Miejsce?
- …park główny. – odpowiedział niepewnie.
- To niedaleko.
- Zamierzasz tam iść? – zapytał zdziwiony.
- Tak. Miałem nie interweniować, ponieważ Luke powinien sam podjąć tę decyzję, ale on chyba nie jest wszystkiego świadomy. Nie chcę znowu patrzeć, jak przez niego cierpi.
- Powiedz mi, jak to możliwe, że tak bardzo się z tobą zgadzam? – uśmiechnął się szczerze.
- To proste. Ty również martwisz się o Luke’a.
- On ma jednocześnie pecha i szczęście. – zaśmiał się – Poznał i Eun Soo, i ciebie.
- Szczerze? Poznanie Eun Soo nie było dla niego aż takie złe, ponieważ dzięki niemu uświadomił sobie kilka rzeczy. Raczej pechem jest fakt, że to wszystko potoczyło się w taki sposób.
- Jeśli spojrzeć na to w taki sposób, możesz mieć rację…
- Dobra, to ja lecę. Im szybciej, tym lepiej.

~~~

                Kiedy Luke zauważył Eun Soo, z lekkim wahaniem zaczął iść w jego kierunku. Trochę się obawiał całości, jednak nie chciał teraz rezygnować. Stwierdził, że najlepiej będzie, jeśli ze sobą zerwą, dlatego to spotkanie może być dobrą okazją.
- Cześć. – wydukał, kiedy znalazł się przy mężczyźnie.
- O, już jesteś? Dość szybko. Nie spodziewałem się tego po tobie. – uśmiechnął się kącikiem ust.
                „Eh? Jest taki, jak wcześniej? Nie rozumiem.” – pomyślał zdziwiony.
- Dlaczego chciałeś się spotkać?
- To aż takie dziwne? Wcześniej spotykaliśmy się nawet bez powodu.
- Ale wcześniej też rozmawialiśmy, co ostatnio nam się nie przytrafiało.
                Brunet wyglądał na zmartwionego.
- Domyślam się, co o tym wszystkim sądzisz. Zawiodłem cię i nie można temu zaprzeczyć.
                „Przynajmniej jest tego świadomy” – pomyślał Luke.
- Dlatego chciałem z tobą porozmawiać i wszystko wyjaśnić. Jeśli nadal będziesz miał mi to za złe, w porządku. Ale przynajmniej pozwól mi co nieco wyjaśnić.
- Skoro tak… – zmarszczył brwi, wahając się.
                Koniec końców zrezygnowanie z osoby, do której się coś czuje nie było takie proste, a Luke został postawiony w bardzo ciężkiej sytuacji. Nawet jeśli chciał skończyć z Eun Soo, kiedy widział go w takim stanie i słyszał, że brunet chce się jakoś wytłumaczyć, nie mógł tak po prostu powiedzieć mu, że nie mają o czym rozmawiać. Choć miał wszystko poukładane w głowie, nie był w stanie tego powiedzieć na głos.
- Luke!
                Blondyn odwrócił się w stronę, z której dobiegał ten znajomy głos. Sądził, że się przesłyszał, jednak kiedy zobaczył idącego w jego stronę Woo Hyuna, zamarł. Nie wiedział, jak zareagować.
                „Lay musiał mu powiedzieć.” – stwierdził w myślach.
- Co tu robisz? – zapytał niepewnie.
- Przyszedłem po ciebie. – odpowiedział szybko, nawet nie patrząc na Eun Soo.
- Tylko wiesz… jakby to ująć... – kompletnie nie wiedział, co powiedzieć – Teraz tak trochę nie mogę.
- Chyba nie zamierzasz tak po prostu o wszystkim zapomnieć? – zapytał dość cicho.
- Nie, ale chcę go chociaż wysłuchać…
                Woo Hyun wyglądał na wyraźnie zdenerwowanego.
- Jeśli on do tej pory miał cię gdzieś, teraz ty powinieneś zrobić to samo i nawet nie zwracać na niego uwagi.
- Doskonale rozumiem twoją złość, ale zrozum… dla mnie to nie jest takie proste.
- Wiem. Dlatego chcę ci z tym pomóc. – wyciągnął dłoń w jego stronę – Chodźmy.
                Blondyn nie wiedział, co zrobić. Doskonale wiedział, dlaczego Woo się tak zachowuje i chciał zrobić dokładnie to, o czym szatyn mówił, jednak z drugiej strony był ciekaw, co Eun Soo ma do powiedzenia.
- Hyun Woo, chociaż ten jeden raz się nie wtrącaj. – brunet wreszcie się odezwał.
                Luke obawiał się, że wyniknie z tego coś złego.
- Wracajmy, Luke.
                Hamilton w ogóle nie miał pomysłu na to, co zrobić. Obawiał się reakcji Woo Hyuna, jednak wiedział, że jeśli teraz pójdzie, będzie się zastanawiać, co Eun Soo chciał powiedzieć przez długi czas, dlatego wolał go teraz wysłuchać.
- Przepraszam, Hyun Woo. – zmarszczył brwi, smutniejąc od samego widoku zdziwionego wyrazu twarzy szatyna – Ale muszę go wysłuchać.
                Eun Soo złapał blondyna za przedramię.
- W takim razie my chodźmy. – uśmiechnął się lekko.
                Luke czuł się źle z faktem, że zostawiał Woo Hyuna, ale nie widział innego rozwiązania. Opuścił łebek w dół, a następnie zaczął podążać za Eun Soo, w głowie mając ten dobijający wyraz twarzy przyjaciela.

~~~

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic