sobota, 19 grudnia 2015

"Something I didn't know" - Rozdział 25

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 25.
Autor: Chizu Chan. 



~~~

- Na Ri? To naprawdę ty? – zapytał niedowierzający własnym oczom czarnowłosy, w dalszym ciągu obejmując kobietę.
- Trochę czasu minęło. – uśmiechnęła się pod nosem, czując czułość wynikającą z uścisku bruneta.
                Luke nie wiedział, co powiedzieć, a tym bardziej, co zrobić. Jedynie stał w ciszy i przyglądał się zaistniałej sytuacji, czując dość wyraźny ból w klatce piersiowej. Eun Soo zachowywał się, jakby całkowicie zapomniał o istnieniu chłopaka, jedynie skupiając się na byłej dziewczynie. Dodatkowo przez tkwienie w tym objęciu przez dłuższą chwilę, nawet nie myśląc, jak może czuć się Luke, sprawił, że nastolatek w pewien sposób zwątpił. Powoli opuścił łebek w dół, jednocześnie zaciskając dłonie  w pięści. Cicho odetchnął.
- Nie mieliśmy żadnego kontaktu przez pewne przykre wydarzenie… – westchnęła – Dlatego nie wiedziałam, jak mogę ci o tym powiedzieć. – spojrzała w oczy bruneta.
- Powiedzieć o czym?
- Że wreszcie ukończyłam kierunek studiów i zdobyłam pracę w tym samym miejscu, co ty.
                Mężczyzna otworzył szeroko oczy, nie wiedząc, co powiedzieć. Długowłosa kobieta posłała mu pogodny wyraz twarzy, co jedynie wywołało więcej wątpliwości u blondyna. Eun Soo wyglądał, jakby był naprawdę szczęśliwy. Złapał dłoń Na Ri, po czym uśmiechnął się kącikiem ust i cicho odetchnął.
- Liczę na dobrą współpracę.
                Hamilton nie mógł już dłużej na to patrzeć. Zamknął oczy i odwrócił się w drugą stronę.
                „Więc jednak nie dałem rady sprawić, aby myślał tylko o mnie.” – pomyślał, mrużąc oczy.
                Zaczął iść przed siebie, z każdą chwilą wyglądając na coraz bardziej smutnego. Przez to przypadkowe zdarzenie wszystko się jedynie pokomplikowało, a on sam nie chciał nawet myśleć, co to przyniesie.
- Zaskoczony?
                Hamilton zatrzymał się, słysząc głos opierającego się o ścianę kolegi z klasy.
- Cóż, mnie to szczerze mówiąc ani trochę nie zdziwiło. – powiedział bezpośrednio, odklejając się od ściany i stając tuż przed blondynem.
- Jae Hoon…
- W końcu on już jest dorosłym mężczyzną. Dodatkowo jest nauczycielem. Ty jesteś jego niepełnoletnim uczniem. – złapał się za podbródek – Jak myślisz, co się wydarzy, kiedy na horyzoncie pojawi się dorosła, piękna kobieta, którą Eun Soo szczerze kochał, a może i nadal kocha? 
                Luke spojrzał na czerwonowłosego dostatecznie zmieszanym wzrokiem, przy okazji wyglądając, jakby ledwo co powstrzymywał łzy, po czym powiedział:
- Czy mógłbyś przekazać nauczycielowi, że się źle poczułem i wróciłem do akademika…?
                Jae Hoon lekko zmarszczył brwi, obserwując wymijającego go blondyna. Szybko rzucił spojrzeniem na rozmawiającego z nową pielęgniarką Eun Soo, po czym odwrócił się i złapał za tył głowy.
                „Dlatego właśnie uważam, że pakowanie się w taką relację przyniesie tylko ból i smutek.” – pomyślał, zaczynając iść przed siebie – „Wyglądał na niesamowicie zranionego. Zastanawiam się, gdzie mógł pójść…” – spojrzał przez okno, gdzie dostrzegł znajomy czubek głowy.
                Hamilton kierował się na dziedziniec szkoły, a kiedy czerwonowłosy to zauważył, od razu zaczął iść spiesznym krokiem w tym kierunku. Po wyjściu ze szkoły na chwilę się zatrzymał, myśląc, dlaczego to robi. Przecież Luke nie jest dla niego nikim więcej, jak zwykłym kolegą z klasy, więc czemu?
„Na wyjeździe było w sumie to samo.” – pokręcił łebkiem z zażenowaniem – „Wtedy też za nim poszedłem, aby sprawdzić, czy wszystko w porządku.”
                Westchnął, a następnie ruszył w stronę dziedzińca, gdzie znajdował się Hamilton. Siedział na ławce z głową spuszczoną w dół, więc nie zauważył Jae Hoona, kiedy ten stanął tuż przed nim. Chłopak klapnął na ławce obok blondyna, czekając na jakąkolwiek reakcję. W ten sposób spędził kilka minut w kompletnej ciszy, co go trochę zirytowało.
- Ile jeszcze zamierzasz tak siedzieć i się nad sobą użalać? – zapytał wkurzony z byle powodu.
                Zdezorientowany Luke błyskawicznie podniósł łebek do góry.
- Jae Hoon? – uniósł brwi do góry – Jak długo tu jesteś?
- Parę minut. – przechylił głowę na bok – Czy ty nie miałeś wrócić do akademika?
- T-tak, ale... – zmarszczył brwi, odwracając wzrok od kolegi – Coś czuję, że tam wpadnę na Woo Hyuna…
- Martwisz się, że zobaczy się w takim stanie? – zapytał nieco zdziwiony – Przecież jesteście bliskimi przyjaciółmi.
- Zgadza się, jednak… ci dwaj za sobą nie przepadają. Jeszcze wyniknąłby z tego jakiś konflikt…
- Pewnie tak, ale to nic dziwnego. Szczerze mówiąc większość uczniów naszej szkoły nie przepada za Eun Soo. – przymrużył oczy – Jednak tylko Hyun Woo i ja nie trawimy go nie ze względu na to, że jest po prostu wkurzającym nauczycielem, jak to jest w przypadku reszty szkoły, lecz z innych powodów.
- Skąd ta pewność?
- Bo tylko nasza dwójka wie o waszej niecodziennej relacji. Powody Woo Hyuna są niemalże oczywiste. Jesteś dla niego bardzo ważną osobą, więc logiczne, że nie chce, abyś doświadczył bólu i cierpienia, co pewnie wyniknie z takiego związku.
- W takim razie co tobą kieruje? – zapytał z kamiennym wyrazem twarzy – Skoro powodem tej waszej nienawiści do Eun Soo jest nasza relacja, dlaczego…
- Nie zrozum mnie źle. Nie jestem zazdrosny ani nic z tych rzeczy. – wyjaśnił błyskawicznie.
                Na twarzy Hamiltona pojawił się maciupeńki uśmiech.
- Nie lubię zbyt wiele o sobie mówić, ale w tym przypadku to będzie chyba konieczne... – podrapał się w tył głowy – Sam fakt, że dorosły, bliski trzydziestki facet dobiera się do swojego niepełnoletniego ucznia płci męskiej mnie… odrzuca. – westchnął – Taka relacja z góry ma narzucone niepowodzenie. Zwykle przez to pokrzywdzona jest tylko jedna strona. Młodsza i nieświadoma, rzecz jasna.
- Byłeś już kiedyś tego świadkiem? – zapytał, będąc ciekaw powodu, przez który Jae Hoon ma tak dużą pewność swoich słów.
                Chłopak spojrzał Hamiltonowi w oczy, uśmiechając się krzywo.
- Byłem ofiarą.
                Luke’a zatkało.
- Okres pierwszej gimnazjum. Obrzydliwy nauczyciel. Jesteś w stanie sobie wyobrazić, co musi przeżywać trzynastoletnie dziecko, które jest wykorzystywane seksualnie?
Co jest, panie Eun Soo? Zakochał się pan w naszym małym blondasku, że aż tak wlepia pan w niego swoje oczy? Nie za mało panu romansów z uczniami?
Jest różnica między wychowawstwem, a pedofilią.
Patrzał się, jakby chciał cię pożreć. To było okropne.
                „Więc wtedy powiedział to wszystko, ponieważ sam kiedyś przeżył coś o wiele gorszego…?” – pomyślał blondyn.
- Twoja sytuacja różni się od mojej, w końcu jesteś starszy, niż ja, kiedy to przeżyłem, ale… czy na pewno jesteś wszystkiego świadomy? – spojrzał nerwowo na Luke’a – Nieważne ile razy o tym myślę, nie mogę sobie wyobrazić, dlaczego padło na młodego chłopaka. Eun Soo jest w wieku, gdzie powoli zakłada się planowanie rodziny, więc dlaczego wybrał osobę młodszą o dziesięć lat? Nie jestem w stanie tego zrozumieć.
- Przepraszam. – zmarszczył brwi – Wtedy byłeś taki chamski dla Eun Soo, ponieważ jego zachowanie przypominało ci o przeszłości. Sądziłem, że powiedziałeś to wszystko, bo miałeś taki kaprys i po prostu chciałeś zażartować przy kolegach…
                Jae Hoon spoglądał w ciszy na Hamiltona, oczekując dalszej części.
- Teraz poniekąd to rozumiem. Nie mogę cię za to winić.
- Nic takiego się nie stało. – przymknął oczy – Nie jestem całkowicie bez winy. Mogłem równie dobrze wybrać lepsze miejsce i powiedzieć ci o tym na spokojnie, tak jak robię to teraz.
                Luke lekko się uśmiechnął, patrząc przed siebie.
- Wiesz, zastanawiam się, czy nie cierpisz na jakieś schorzenie związane z podwójną osobowością.
- Co? – uniósł do góry jedną brew, skupiając oczy na rozbawionej twarzy blondyna.
- Raz jesteś dla mnie miły i pytasz, czy wszystko w porządku, a innym razem wrzeszczysz i mówisz te wszystkie chamskie rzeczy, jak na przykład chwilę temu na korytarzu. Takie myśli same się nasuwają.
- Fakt, robię tak, jednak nie wiem, jak mogę wyjaśnić dlaczego. Czuję, że jeśli powiem coś w chłodny sposób, trafi to szybciej do osoby, niż gdybym prowadził spokojną rozmowę. Ale zawsze po takim nieprzyjemnym potraktowaniu kogoś dopada mnie myśl: „czy nie przesadziłem?” i staram się to jakoś załagodzić.
- Więc wbrew pozorom nie jesteś taki zły.
                Luke odetchnął.
- Ale wiesz, dzięki temu, że powiedziałeś o planowaniu rodziny w wieku Eun Soo i tych wszystkich rzeczach, zacząłem dostrzegać całą sytuację z innej perspektywy. – przymrużył oczy – Wcześniej nawet nie próbowałem o tym myśleć. Było mi dobrze z myślą, że kogoś mam i jest świetnie. Wątpliwości zaczęły się pojawiać niedawno, jednak dzisiaj, po zobaczeniu rozmowy Eun Soo z tą kobietą, wszystko się jedynie nasiliło. – posmutniał.
- Cóż, nie powiem ci, co masz zrobić. Mogę jedynie doradzić, jednak ostateczny wybór i tak będzie należał do ciebie.
- Wiem. – kiwnął łebkiem.
- Moje zdanie już znasz, dlatego nie będę nic dodawał. – podniósł się z ławki – Wracam na lekcję, a ty idź wreszcie do akademika. Przekażę dziadkowi, że poszedłeś do akademika.
- Okej.
                Jae Hoon oddalił się na tyle, aby z perspektywy blondyna był wielkości mrówki.
                „Jae Hoon i Hyun Woo myślą prawie to samo o moim związku.” – zmarszczył brwi, podnosząc tyłek z siedzenia – „To trochę bolesne, ale daje coś do zastanowienia.” – zaczął zmierzać w stronę akademika – „To będzie długi tydzień.” – spuścił łebek w dół, wyraźnie markotniejąc.

~~~

                Hyun Woo olał dzisiejsze zajęcia i poszedł z bratem Luke’a, Lay’em, na duże boisko, by pograć w piłkę nożną. Jak się okazało, Lay, podobnie jak Woo Hyun, plany dotyczące przyszłości związane miał ze sportem. On również należał do szkolnej drużyny piłki nożnej i uwielbiał ten sport. Dzięki temu już od samego początku chłopcy mieli o czym rozmawiać.
- Nie będziesz miał przez to jakichś problemów w szkole? – zapytał blondyn, po czym wziął łyk zimnej wody.
- Nie, raczej nie. – przeciągnął się – Bardziej od nauczycieli boję się twojego brata.
- Haha, czyżby? – uśmiechnął się szeroko.
- Stwierdził, że tym razem mi nie popuści.
- Więc jednak niepotrzebnie się martwiłem. – odetchnął z ulgą – Sądziłem, że Luke będzie miał problemy z zaklimatyzowaniem się i nawiązaniem jakichkolwiek kontaktów. Zmienił się? Czy coś innego jest na rzeczy?
- Zmienił się. – przyznał z uśmiechem – Biorąc pod uwagę pierwszy miesiąc jego pobytu tutaj, a dzień dzisiejszy, mnóstwo rzeczy się zmieniło.
- Opowiadaj. – usiadł na trawniku, chcąc usłyszeć wszystko na temat zmian swojego brata.
                Hyun Woo klapnął obok nastolatka, zaczynając mówić o metamorfozie Hamiltona. Lay nie mógł uwierzyć w słowa szatyna. Jakby nie słyszał o swoim bracie, lecz o zupełnie innej osobie. W pewnym sensie był z tego bardzo zadowolony, w końcu zależało mu na szczęściu bliźniaka. Martwił się jednak, czy nie wynikną z tego problemy podobne do tych z przeszłości. Po tym, co zobaczył dzisiejszego ranka obawiał się, że może mieć rację.
- Musisz być naprawdę bliską osobą dla Luke’a.
- Tak myślisz?
- Mhm. – kiwnął łebkiem – Przed przyjazdem tutaj był typowym samotnikiem. Nie rozmawiał z nikim, nie licząc mnie. Pochłonięty przez naukę i książki, nieufny, zdystansowany, zimny… Traktował innych z góry.
- To przez to, że w przeszłości został zdradzony przez bliską mu osobę, racja? – zapytał dla pewności.
                Lay wytrzeszczył oczy.
- Powiedział ci o tym? – nie mógł ukryć szoku.
                Woo Hyun niesamowicie zdziwił się reakcją blondyna.
- Nie wszystko. Nie był gotów, aby powiedzieć o tej „najważniejszej” części, a ja nie chciałem naciskać.
- To i tak sporo. – westchnął – To prawda. Luke w przeszłości został okropnie potraktowany przez bardzo bliskiego przyjaciela. – posmutniał.
                „A więc to prawda. Chodzi o tego chłopaka, o którym mówili ich rodzice.” – pomyślał szatyn, rozumiejąc coraz więcej rzeczy.
- Nie mówił o tym nikomu, nawet rodzicom. Mi z trudem o tym powiedział. – zaznaczył – Dlatego jestem zdziwiony, że wiesz tak dużo. – spoważniał – Musisz być dla niego naprawdę ważny.
                Słowa Lay’a sprawiły szczęście Woo Hyunowi.
- Dzięki temu nie miałbym oporów, aby zdradzić ci ciąg dalszy tej historii. – splótł dłonie ze sobą – Jednak z uwagi na brata nie zrobię tego. Ty również wolałbyś to wszystko usłyszeć od niego samego, prawda?
                Szatyn w odpowiedzi jedynie kiwnął łebkiem.
- Tego się mogłem spodziewać. – uśmiechnął się lekko – Cieszę się, że Luke ma w tobie oparcie. Jesteś osobą godną zaufania i to się ceni.
- Dzięki. – zawstydził się.
                Chwilę po tym chłopcy zebrali się i wrócili do akademika. W czasie, kiedy wchodzili po schodach na górę, Luke krzątał się po kuchni i myślał, na co ma ochotę. Kiedy usłyszał, jak ktoś łapie za klamkę, pomyślał, że to Woo Hyun i przeszedł do salonu. Klapnął na sofie i w ciszy zaczął oglądać program, który leciał w tv od jakiegoś czasu. Drzwi się w końcu otworzyły, a prócz głosu szatyna, Luke usłyszał również inny, bardzo znajomy ton. Podniósł się zdziwiony z siedzenia, a kiedy zobaczył tę dwójkę razem, osłupiał.

~~~

5 komentarzy :

  1. I znowu..
    W najciekawszym momencie.. :( *smutek*
    Czekam na ciąg dalszy. :D
    Powodzenia. ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. I znowu..
    W najciekawszym momencie.. :( *smutek*
    Czekam na ciąg dalszy. :D
    Powodzenia. ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. O.M.G ! Rozdział był świetny . Ale jak zwykle przerwałaś w jak najlepszym momencie :( . Jak zareaguje luck na przybycie ley'a ? Swoją drogom uważam że Ley to bardzo fajny chłopak (* też chciałabym mieć takiego braciszka * - smutek - ) naprawdę fajna fabuła , taka oryginalna . Oby tak dalej , powodzenia i czekam na ciąk dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej,
    co? jak on mógł tak zrobić, nagle zapominał o Lucke, a przed chwilą był zazdrosny o przyjaźń Lucje z Hyungiem, Lucke poczół wielki ból widząc ich takich, ciekawe czy do Eun Suna coś dotrze, jak zobaczy, że go nie ma na zajęciach, a właściwie to czemu jego brat nie jest w tej szkole, Jean i Hyung się o niego martwią, Lay jest zaskoczony, że brat dość dużo opowiedział o sonie Hyungowi...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic