wtorek, 1 grudnia 2015

"Something I didn't know" - Rozdział 24.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 24.
Autor: Chizu Chan. 


~~~

- Chcesz się zatrzymać i trochę odpocząć? – zapytał Woo Hyun, stając tuż przed blondynem – Trochę przeszliśmy, więc jeśli nie czujesz się dobrze, możemy…
- Nie, jest w porządku. – przerwał pogodnym tonem głosu – Wcale się nie zmęczyłem.
- Przecież widzę. – westchnął donośnie, po czym usiadł na ławce, która znajdowała się zaledwie parę kroków od tej dwójki.
- Moja kondycja jest do bani. – klapnął obok szatyna.
- Przynajmniej nadrabiasz wiedzą. – spojrzał w górę.
                Na zewnątrz zdążyło się już ściemnić. Na niebie pojawiło się trochę gwiazd. Również temperatura nieco się obniżyła. Chłopakom to nie przeszkadzało. Może Woo Hyun trochę narzekał, ponieważ raczej preferował ciepłe miejsca.
- Muszę przyznać, że dzisiaj zjadłem więcej, niż w całym zeszłym tygodniu. Nie sądziłem, że jestem w stanie dokonać czegoś takiego…
- Też mi osiągnięcie. – uśmiechnął się szeroko – Kiedy coś jest dobre, naturalnie, że chcesz zjeść tego więcej. – podrapał się w tył głowy – Tak jest przynajmniej w moim przypadku…
- Zauważyłem. Chyba nie było tam osoby, która by nie kojarzyła ciebie i twojego wielkiego żołądka.
- Czy ja wiem. – zaśmiał się.
                Ponad godzina spędzona w niewielkim barze z jedzeniem, dość długi spacer po mieście i wizyta w salonie gier, aż w końcu przyjście do parku – tak mniej więcej prezentował się dzisiejszy dzień chłopaków, nie wliczając szkoły.
- Twoja dziewczyna wyglądała na bardzo… zadowoloną. – powiedział Luke z wyraźnie zdziwionym wyrazem twarzy.
                Rae Joon trafiła na chłopaków, kiedy ci wychodzili z baru po skończonym posiłku. Od początku była entuzjastycznie nastawiona nie tylko do Woo Hyuna, ale również do Hamiltona, co go wyraźnie zaskoczyło. Jednak większym zdziwieniem była dla niego luźna rozmowa pomiędzy dziewczyną, a szatynem. Niby Woo mówił, że rozstali się w pokoju i była to ich wspólnie podjęta decyzja, jednak blondyn nie sądził, że oni w dalszym ciągu będą mogli być sobie tacy bliscy.
- A nie mówiłem, że między nami jest dobrze?
- No mówiłeś… – przyznał z niechęcią.
- Rozmawiałem z nią ostatnio o twojej teorii dotyczącej naszego psującego się związku. Stwierdziła, że to może być prawda.
- Co? Teoria? Ta, że się w kimś zakochałeś?
- Tak.
                Blondyn poczuł się trochę dziwnie. W żadnym stopniu nie dawał po sobie tego znać, gdyż to uczucie tkwiło głęboko w nim, jednak… zainteresował się tym, ponieważ to nie był pierwszy raz, kiedy doznał tego odczucia.
- Dziwne. Chyba normalnie po zerwaniu i takiej informacji dziewczyna byłaby nieźle zdenerwowana. W końcu mowa o pokochaniu innej osoby. Więc dlaczego ona jest przez to szczęśliwa?
- Sam tego do końca nie rozumiem. – ułożył usta w prostą linię – Może traktowaliśmy się wzajemnie jak przyjaciele, sądząc, iż jest to miłość? Nie wiem, wolę w to nie wnikać. Ważne, że doszliśmy do porozumienia i teraz jest w porządku ze wszystkim.
- Jest w porządku? – blondyn zwrócił na to uwagę, zaciskając dłonie w pięści – Czyli… wyznałeś już tej osobie, co czujesz…? – bardzo się niecierpliwił.
- Nie. – zamknął oczy – Raczej tego nie zrobię.
                Luke otworzył szerzej oczy.
- Dlaczego?
- Ponieważ wiem, że z góry zostałem odrzucony.
                Blondyn lekko zmarszczył brwi, obserwując nienaruszoną mimikę Woo Hyuna. Chłopak wyglądał, jakby w pełni wszystko zaakceptował i nie miał nic przeciwko obecnemu stanu rzeczy.
- Kiedy poznałeś tę osobę? – zapytał, zaczynając patrzeć przed siebie.
- Już jakiś czas temu. Jednak o swoich uczuciach uświadomiłem sobie dopiero niedawno. Wcześniej zdarzały się momenty, że w jej obecności czułem coś wyjątkowego, ale nawet nie myślałem, że mógłbym się zakochać. – wziął głębszy wdech – Teraz jest już za późno.
                Luke przymrużył oczy, spoglądając na spokojną twarz szatyna. Był pod wrażeniem. Hyun Woo był w stanie mówić zarazem o tak poważnych, jak i nieco bolesnych rzeczach z takim pogodnym nastawieniem, jakby już wszystko zaakceptował. A tak przecież nie było.
- Może się zdenerwujesz, kiedy to powiem, gdyż nigdy nie byłem w takiej sytuacji, ale… moim zdaniem powinieneś chociaż spróbować. Nawet jeśli się nie uda, czy nie poczujesz ulgi po wyznaniu swoich uczuć?
                Brązowowłosy się nad tym głęboko zastanowił.
- Nie mam pojęcia. Musiałbym nad tym więcej pomyśleć i wybrać dobry moment, aby nie postawić tej osoby w nieodpowiedniej sytuacji.
- Naturalnie. – zaśmiał się – Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że nieważne, co wybierzesz, wszystko się jakoś ułoży…
                Szatyn zerknął kątem oka na Luke’a z lekkim uśmiechem na twarzy, po czym rzekł:
- Byłoby miło. – w nieco gorzki sposób.
                Blondyn spojrzał w górę.
- Widać już księżyc. – powiedział, mrużąc oczy.
                Wyczuł tę gorycz w głosie Hyuna, dlatego chciał zmienić temat na nieco przyjemniejszy.
- Chcesz wracać?
- Nie. – pokręcił łebkiem – Tak jest dobrze. Lubię taką porę. Jest tak spokojnie…
- Tak myślisz? – uniósł do góry obie brwi, starając się znaleźć punkt, na którym skupione były oczy blondyna.
- Mhm. A ty jak sądzisz?
- Cóż, zawsze preferowałem cieplejsze i jaśniejsze pory dnia… Jednak muszę przyznać, że przebywanie z kimś w takiej spokojnej atmosferze jest miłe.
- Prawda? – delikatnie wywinął kąciki ust w górę – Zawsze wolałem noc od dnia. Głównie dlatego, że to wtedy mogłem mieć spokój i być sam.
                Szatyn czuł, że miało to jakiś związek z przeszłością Luke’a. Wolał nie naciskać na blondyna. Wiedział, że mówienie o bolesnych wspomnieniach nie jest proste, dlatego chciał poczekać, aż Hamilton zrobi to sam. Jedynie przeciągnął się i ziewnął, po czym wlepił spojrzenie w ziemię.
- Mógłbym się coś ciebie poradzić? – zaczął nieco poważnie.
- Jasne. Możesz mówić o wszystkim. – spojrzał na twarz Woo Hyuna.
- Chciałem w ogóle nie poruszać tego tematu, ale coś przez cały czas nie daje mi spokoju…
                Zrobiło się trochę chłodniej. Luke zaczął pocierać łapkami, łudząc się, że to pomoże w jakiś sposób.
- Wcześniej… dostałem wiadomość od „ojca” – dość wyraźnie zaakcentował ostatni wyraz – Miałem z góry to zignorować, bo naprawdę nie mam ochoty na jakikolwiek kontakt z tym człowiekiem, jednak… przez cały czas zastanawiam się, co takiego mógłby chcieć. – dał blondynowi do ręki swój telefon, wcześniej wyświetlając tę wiadomość.
                „Chciałbym się z tobą spotkać i coś omówić. Odpisz, proszę, jak najszybciej.” Nadawcą wiadomości był „opiekun prawny”. Blondyn zmrużył lekko oczy po przeczytaniu tego.
                „Opiekun prawny? Są w aż tak złych stosunkach, że Woo Hyun nie używa słowa „tata”?” – pomyślał, oddając telefon szatynowi.
- Odpowiedziałeś?
- Skąd. – zaprzeczył od razu – Miałem w ogóle się z nim nie kontaktować, ale jakoś nie mogę przestać o tym myśleć.
- Więc może powinieneś się z nim spotkać?
- Właśnie to mnie trapi. Po tym wszystkim, co zrobił, naprawdę nie mam ochoty go widzieć. Jednak mimo to coś sprawia, że zastanawiam się, co by było, gdybyśmy faktycznie się spotkali i porozmawiali. Czy byłaby to normalna rozmowa? Czy raczej kłócilibyśmy się przez cały czas?
- Skoro tak bardzo cię to ciekawi, dlaczego się nie przekonasz? – zapytał z wyraźną ciekawością.
                Hamiltona bardzo zadziwiało podejście Woo Hyuna do wielu spraw. Chłopcy nie wiedzieli o sobie wszystkiego, dlatego każdy nowy szczegół był czymś niebywale intrygującym.
- Chcesz znać moje zdanie na ten temat? W porządku. – kiwnął łebkiem – Powinieneś przynajmniej spróbować się z nim skontaktować i umówić na spotkanie. Zbyt wiele na tym nie stracisz, a kto wie, być może coś się zmieni. I to na lepsze. Sam stwierdziłeś, że nie możesz przestać o tym myśleć, więc odpowiedź jest już chyba z góry podana, prawda?
- Tak. – uśmiechnął się w nieco przygnębiający sposób – Chyba masz rację.
                Luke wziął dość spory wdech, a następnie trzepnął Woo Hyuna w tył głowy i podniósł się na nogi.
- Już się tak nie zadręczaj. Co będzie, to będzie i nie warto o tym aż tak intensywnie rozmyślać.
                Rozejrzał się po okolicy.
- Wracajmy. – zwrócił się do szatyna – Z każdą chwilą robi się coraz chłodniej. Innych też już wywiało.
- Okej. – podniósł tyłek z ławki.
- Możemy jeszcze po drodze kupić coś ciepłego do picia.
- Czemu nie. – ziewnął – Może kawę?
- Mi pasuje.
- W takim razie chodźmy!
                Woo Hyun automatycznie przyspieszył.
- Ale nie biegnij.
- Nie moja wina, że jestem spragniony!
- Po tym maratonie będzie jeszcze gorzej.
- Dzięki temu uczucie po wypiciu czegoś będzie lepsze, niż jakbym zrobił to normalnie.
                Blondyn jedynie westchnął.
- Czasem naprawdę nie mogę cię zrozumieć. – pokręcił łebkiem, mamrocząc pod nosem.
- Chodź, chodź! Bo jeszcze nam kawiarnie zamkną.
                Nawet jeśli minimalnie, to granica, która w dalszym ciągu tkwiła między chłopakami, wyraźnie zaczęła się pomniejszać. Była ona już naprawdę niewielka.

~~~

                Rankiem wydarzyło się coś niespodziewanego. Kiedy chłopcy jeszcze spali, ktoś zadzwonił do ich pokoju. Niedźwiedzi sen Woo Hyuna nie pozwolił mu na otwarcie oczu, więc to Luke musiał wstać z łóżka i przejść do holu. Wyraźnie zaspany otworzył drzwi, przecierając oczy i ziewając jednocześnie. 
- Tak? – wydukał, w dalszym ciągu nie patrząc na twarz osoby stającej na wprost.
- Możemy porozmawiać?
                Ten znajomy ton głosu od razu sprawił, że Luke oprzytomniał.
- Co tu robisz o tej porze? – zapytał, marszcząc brwi.
- Specjalnie przyszedłem, ponieważ chciałem porozmawiać. – wyjaśnił szybko – Później moglibyśmy mieć z tym problem.
- …wejdź. – zaprosił niepewnie bruneta do środka.
                Eun Soo wszedł cicho i zdjął buty. Zaraz po tym przeszedł do salonu i usiadł na sofie. Po chwili na miejscu obok klapnął blondynek.
- Tylko bez zbędnego hałasu. Hyun Woo nadal śpi.
- Rozumiem. – skinął głową – Więc przejdę do sedna.
                Blondyn był zniecierpliwiony przez tę sytuację. Nie wiedział, czego może się spodziewać.
- Nasza wczorajsza rozmowa nie skończyła się zbyt dobrze, więc chciałbym do tego wrócić i wyjaśnić, dlaczego się tak zachowałem.
- Dobrze byłoby wiedzieć. – spojrzał na bruneta – Nie byłeś w porządku wobec Woo Hyuna.
                Eun Soo westchnął donośnie po usłyszeniu tego imienia. Blondyn od razu zmarszczył brwi.
- To właśnie on jest powodem.
- Co? – spoglądał z niedowierzaniem na czarnowłosego.
- Nie będę kłamał i po prostu przyznam. Nie lubię go. Niesamowicie mnie denerwuje.
- To nie zmienia faktu, że nie powinieneś mówić takich rzeczy.
                „Co się z nim dzieje? Nigdy wcześniej się tak nie zachowywał, więc dlaczego…” – momentalnie jego myśli skupiły się na pewnych wydarzeniach – „Nie… Coś podobnego miało już miejsce, ale nie było to aż takie wyraźne. Już wcześniej się kłócili. Pamiętam parę sytuacji…”
- Dlaczego tak nagle zacząłeś traktować go w taki sposób? Kojarzę kilka sytuacji, gdzie dochodziło między wami do małych konfliktów, jednak było to takie nic w porównaniu do ostatnich wydarzeń. Coś się zmieniło? Nie rozumiem.
- Chyba można tak powiedzieć. – nawiązał kontakt wzrokowy z Hamiltonem – Jednak między wami również coś uległo zmianie. I to mnie ostatnio trapi.
- O czym ty mówisz…? – Luke wyglądał na nieźle zdezorientowanego.
- Od momentu, kiedy Lee Hyun Woo wrócił w czasie letnich wakacji… Coś jakby uległo zmianie. To widać.
                Luke zmarszczył brwi, szybko zaciskając dłonie w pięści.
- Eun Soo. – zaczął poważnie – Powiedz po prostu, co masz na myśli.
                Brunet przybrał kamienny wyraz twarzy.
- Czy oby na pewno jesteście tylko przyjaciółmi?
                Blondyn rozdziawił buzię.
- Co…?
- Po ostatnich wydarzeniach naprawdę zaczynam w to wątpić. Tak nagle staliście się sobie o wiele bliżsi… Coś mi po prostu nie pasuje.
- Czekaj. – przerwał zszokowany – Poczekaj chwilę. Zdążyłem się pogubić. – wziął duży wdech – Co ty sugerujesz? To już nawet nie jest zabawne.
- Również nie widzę w tym nic zabawnego.
                „On… naprawdę traktuje to wszystko poważnie.” – pomyślał zdumiony blondyn.
- Nie mówię tego, by cię obrazić. Nie zrozum mnie źle. – westchnął – Po prostu się martwię. Te myśli nie dają mi spokoju.
- Dlaczego uważasz, że między nami miałoby być coś więcej?
- Jakby to… – podrapał się w tył głowy – Wszystko przychodzi wam tak naturalnie. Świetnie się dogadujecie. Nawet zacząłeś się zmieniać pod jego wpływem. – przymrużył oczy – Lee Hyun Woo ma na ciebie świetny wpływ. Widać, że ty również w pewien sposób mu pomagasz. Gołym okiem widać, że jesteście naprawdę blisko. To wszystko dało mi ostatnio dużo do myślenia i już sam nie wiem, co sądzić.
- Więc… co chciałbyś wiedzieć? – ułożył usta w prostą linię – To z tobą jestem w związku. Hyun Woo jest bliskim przyjacielem. Przecież o tym wiesz.
- Tak, ale… – zawahał się przez chwilę – Czy wasz związek naprawdę zalicza się do bycia tylko przyjaciółmi? Nie ma czegoś więcej, nawet jeśli miałoby to być nieświadome?
                Luke wytrzeszczył oczy. Pytanie Eun Soo odbijało się głuchym echem w jego słowie.
- Co… Hyun Woo i ja mielibyśmy być… co…?
                Chłopak nie wierzył w to, co usłyszał. Był w niebywale wielkim szoku.
                „Miałbym coś czuć do Woo Hyuna…?” – pomyślał zdezorientowany Luke.
- Wybacz, jeśli wprawiłem cię w zakłopotanie. – posmutniał – Nie to było moim zamiarem. Byłem zazdrosny i samo wyszło… Jeśli naprawdę się mylę, wybacz. Nie musisz się tym zadręczać.
                „Zareagował zbyt…” – brunet zmarszczył brwi – „Dziwnie.”
- Okej... – nadal był w lekkim szoku.
- Zacznij się już przygotowywać. Poczekam na ciebie. – uśmiechnął się lekko.
                Hamilton jedynie skinął łebkiem, po czym poszedł do pokoju wziąć mundurek i inne rzeczy. W międzyczasie obudził Woo Hyuna, który z lekkimi oporami zwlekł się z łóżka. Nadal narzekał, choć już leżał na podłodze bez pościeli. Przecierał oczy i mówił coś do blondyna, który to przyglądał mu się od samego początku.
                „Miałbym… coś do niego czuć?” – odwrócił wzrok, przybierając zmartwiony wyraz twarzy.
                Po tym poszedł do łazienki i zaczął się przygotowywać. W międzyczasie szatyn zdążył stanąć na nogi i wyjść z pokoju. Po zetknięciu się ze spojrzeniem Eun Soo, lekko skinął łebkiem, a następnie przeszedł do kuchni i wstawił wodę. Szybko zaparzył herbatę i usiadł przy stole, wcześniej zerkając na wyświetlacz telefonu. Postanowił spotkać się z ojcem. Myślał nad tym przez pół nocy i w końcu podjął decyzję.
- To powinno wystarczyć… – powiedział pod nosem, po czym wysłał odpowiedź do ojca.
                Kiedy skończył pić herbatę, umył kubek i zaczął iść w stronę pokoju. W tym czasie Luke wyszedł z łazienki i spojrzał na szatyna.
- Skoro jesteś gotowy, poczekam na zewnątrz. – powiedział Eun Soo, po czym wyszedł.
- Co on tu robił tak wcześnie? – zapytał brązowowłosy, poprawiając poduszki na sofie.
- Chciał pogadać. – westchnął.
- Wyglądasz na zmartwionego… Coś się stało?
- Nie, to nic takiego… Po prostu nie wiem, co myśleć.
- Gdybyś chciał się wygadać, chętnie cię wysłucham. Wczoraj to ty robiłeś za mojego doradcę, więc dziś możemy zamienić role. – puścił blondynowi oczko.
                Hamilton uśmiechnął się pod nosem. Nawet nie zauważył, że tak proste słowa wyraźnie go uszczęśliwiły i sprawiły, że stres, który chwilę temu był niesamowicie wielki, nieco zmalał.
- Myślę, że dziś dotrę na czas. – powiedział dumnie.
- Kurczę, chciałbym na ciebie poczekać, ale Eun Soo…
- W porządku, idź. – powiedział szybko – Nie każ mu czekać.
- W takim razie do później.
- Jasne.
                Hyun Woo wziął swój mundurek i zaczął się ubierać. Zauważył, że dawno nie wstał tak wcześnie rano. Z rozmyślań wyrwał go dziwny dźwięk. Rozejrzał się po pokoju i zobaczył migający wyświetlacz telefonu Hamiltona. Westchnął, kręcąc łebkiem z niedowierzania na myśl o blondynie. Wziął telefon i szybko wybiegł z pokoju. Już po chwili był na świeżym powietrzu. Zaczął się rozglądać za przyjacielem, jednak nie było to łatwe, gdyż z akademika wychodziło mnóstwo osób.
- Jest! – powiedział do siebie, kiedy zauważył w oddali chłopaka z wyższym od siebie brunetem.
                Już miał krzyknąć, jednak wtedy zobaczył, jak zadowolony był Luke. Opuścił rękę, w której trzymał telefon i uśmiechnął się w smutny sposób.
                „Nie będę im przeszkadzać. I tak za chwilę pójdę do szkoły, więc wtedy mu oddam telefon. Luke i tak pewnie nawet nie zauważy, że go nie wziął.” – pomyślał, łapiąc się za kark.
- Eh, to wszystko zaczyna się coraz bardziej komplikować… – szepnął pod nosem, obserwując oddalającą się dwójkę.
                Kiedy w końcu Luke został przysłonięty przez innych nastolatków zmierzających do szkoły, Woo Hyun cicho westchnął i obrócił się na pięcie w tył. Wtedy o mało co nie wpadł na inną osobę. Przed jego oczami pojawiła się blond czupryna. Niesamowicie wytrzeszczył oczy, kiedy zobaczył jej twarz. Przez chwilę nie był w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa.
- Luke…? – zapytał zszokowany.
                Chłopak jedynie się uśmiechnął.
- Co jest… czy ty przed chwilą nie szedłeś tam z Eun Soo…? – wskazał palcem na miejsce, gdzie chwilę temu widział przyjaciela.
- Hmm, a więc ma na imię Eun Soo.
                Inna barwa głosu sprawiła, że szatyn całkowicie ogłupiał.
- Ah, wybacz, jeśli wprawiłem cię w osłupienie. – powiedział zmartwiony blondyn – Nie chciałem.
- W tej chwili jestem... – zmarszczył brwi – Mam halucynacje? – zapytał sam siebie.
- Nie. – zaśmiał się – Nie masz.
- W takim razie… – spojrzał na chłopaka – Kim ty jesteś? Wyglądasz zupełnie jak…
- Luke. – dokończył za przerażonego szatyna – Tak, wyglądamy identycznie. – uśmiechnął się kącikami ust – Jestem Lay. – wyciągnął dłoń w stronę brązowowłosego – Bliźniak Luke’a.
                Hyun Woo nic nie powiedział. Ślepo wpatrywał się w blondwłosego chłopaka, jednak po chwili trochę oprzytomniał i uścisnął jego dłoń.
- Lee Hyun Woo…
- Musisz być zdziwiony. To chyba normalne, skoro nic nie wiedziałeś, a ja tak nagle się pojawiłem.
                Lay skupił swe oczy na miejscu, gdzie chwilę temu widział swojego brata.
- Sądzę, że nie odczytał wiadomości ode mnie. – westchnął.
- Tak, nie wziął telefonu… Miałem mu go podać, ale nie chciałem przeszkadzać…
- Przeszkadzać? – nie zrozumiał, jednak po chwili doszła do niego dziwna obawa, przez co jedynie zmarszczył brwi – Hej… Mógłbyś mi powiedzieć, kim jest ten mężczyzna, z którym szedł Luke?
                Woo Hyun przełknął ślinę, myśląc nad tym, co powinien zrobić.
                W tym czasie Hamilton i Eun Soo już byli w szkole. Prawie wcale nie rozmawiali, jedynie co jakiś czas wymieniali się kilkoma słowami. Dość dziwną reakcję u Eun Soo wywołała dyskusja kilku chłopaków na temat nowej pielęgniarki. Ich słowa ewidentnie wskazywały na to, że kobieta już dołączyła do personelu szkolnego. Luke nawet się tym nie przejął, jednak trochę zastanawiał go fakt, dlaczego brunet zareagował w taki dziwny sposób na te wieści.
- Czym jesteś taki zdziwiony? – zapytał.
- Tak wyglądam? – uniósł brwi do góry.
- Yep. – kiwnął łebkiem.
                Brunet nie wyjaśnił, co nim tak wstrząsnęło. Jedynie szedł dalej wzdłuż korytarza. Zatrzymał się przed wejściem do pokoju nauczycielskiego, po czym spojrzał na blondyna i otworzył buzię, by coś powiedzieć. Wtedy na horyzoncie pojawiła się znajoma twarz.
- Eun Soo! – krzyknęła z radością wymalowaną na twarzy.
                Czarnowłosy nie zdążył nic powiedzieć, ponieważ kobieta od razu rzuciła mu się na szyję, mocno go obejmując. Luke, który nie miał o niczym pojęcia, jedynie przyglądał się tej dwójce z boku z nieco zdenerwowanym wyrazem twarzy.
- Na Ri? – ciepły głos bruneta wprawił blondyna w osłupienie.
                „Na Ri?” – spoglądał ze zdziwieniem na kobietę w kitlu – „Na Ri… Czy to nie imię tej kobiety, z którą spotykał się Eun Soo?” – otworzył szeroko patrzałki.

~~~

8 komentarzy :

  1. O nie! Nie nie nie!
    Się porobiło....

    Brak mi słów...

    Czekam na nexta.

    OdpowiedzUsuń
  2. NO SIE POROBIŁO SZYBKO TRZEBA NASTĘPNĄ CZĘŚĆ

    OdpowiedzUsuń
  3. Wchodzę sb na bloga z myślą :"Może chodź jedna osoba się nade mną zlitowała i coś dodała", a tu nowy rozdział. :D *szczerzy się do telefonu jak głupia*.

    A co do rozdziału:
    Tego to się nie spodziewałam. Ta cała Na Ri pewnie nieźle namiesz swoim pojawieniem się. No, ale może w końcu Luke rozstanie się z Eun Soo i będzoe z Woo Hyunem (na co liczę, przyznam szczerze).
    Ale to, że Luke ma brata bliźniaka rozwaliło mnie całkowicie. To ta wielka tajemnica, którą tak ukrywa Luke.?
    Tyle takemnic wokół jednego chłopaka. Boskie. <3
    Powodzenia w dalszym pisaniu i żebyś szybko wstawiła kolejny rozdział. ;) Weny. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, takie komentarze są naprawdę motywujące. ^^

      Usuń

  4. Dzienki !!! Jestem ci wielce wdzięczna że w końcu ujawniłaś ten rąbek tajemnicy Luck'a . tak długo na to czekałam , tulko co wywołało u naszego blondaska takom traume ? Nie moge sie doczekać ciągu dalszego .I tak samo jak urzytkownik "Nina Lu " ja tesz liczę na związek Luck'a i Woo Hyuna Pozatem Eun i Na Ri byliby według mnie genialnom parom , choć obecna para też jest całkiem niezła . W karzdym razie weny życzę :)
    Ps. Kiedy będzie kolejny rozdział " nowego yaoica " ? Jestem tego bardzo ciekawa bo zapowiada się dość obiecująco .

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy tylko ja jestem za tym żeby Luke był z Eun soo ... -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko ty . Ja uważam że Związek Lucke z Eun soo też jest fajny ale inne możliwości związków też są nie głupie :)

      Usuń
  6. Hej,
    ech już myślałam, że powie, że Lee Hyung się w nim zakochał, brat bliźniak jest zazdrosny, i tak to Ne Ri jest tą pielęgniarką, Eun ma być z Hamiltonem, proszę... jak teraz Lucke w ogóle się poczół...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic