sobota, 21 listopada 2015

"Something I didn't know" - Rozdział 23.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 23.
Autor: Chizu Chan. 



~~~

                Letnie wakacje w końcu dobiegły końca. W akademii Yonsei rozpoczął się drugi semestr. Jakiś tydzień po powrocie do zajęć i nauki, w szkole ogłoszono pewien konkurs. Szczegółów nie podano, jedynie powiedziano, aby dobrać się w pięcioosobowe grupy. Chłopcy mieli dwa tygodnie na zapis, dlatego też nikt z początku nie zawracał sobie tym głowy.
                 Luke nie miał żadnych problemów z powrotem do zajęć. W końcu w trakcie letnich wakacji nie robił nic szczególnego, co zmieniłoby jego podejście. Na pierwszych zajęciach Eun Soo zrobił test. Kiedy Hamilton go napisał, oddał kartkę brunetowi, po czym zerknął na ławkę Woo Hyuna. Szatyna nie było w szkole. Znowu. Blondyn martwił się o kolegę. Starał się go budzić codziennie, jednak za każdym razem po jego wyjściu brązowowłosy zasypiał na nowo i przychodził dopiero na końcowe lekcje. Problemy wynikające z takiego podejścia były pewne.  
- Do końca lekcji zostało niewiele czasu. Macie teraz trochę wolnego. – powiedział, po czym wyszedł z klasy.
                Kilku nastolatków odetchnęło z ulgą. Zaraz po tym słychać było szur krzeseł i ławek.
- Mam dla was całkiem niezłe wieści. Podsłuchałem rozmowę dwóch nauczycieli i ponoć pod koniec miesiąca do szkoły ma dołączyć nowa, młodziutka pielęgniarka! – powiedział jeden z chłopaków, nie ukrywając wielkiej radości.
- Poważnie? Nie usłyszałeś czegoś błędnie?
- Nie, nie. – pokręcił łebkiem – Jestem pewien, że dobrze usłyszałem. Jeden się wzburzał i mówił coś w stylu „ledwo, co studia ukończyła”.
- Hmm, jeśli będzie niezła, to być może celowo będę się ranił.
- Idiota. – trójka chłopaków dość głośno się zaśmiała.
                Luke położył głowę na ławce i cicho westchnął. Tego typu rozmowy kolegów z klasy nie robiły już na nim żadnego wrażenia. Praktycznie zawsze gadali o tym samym.
- Tak w ogóle… ma któryś z was jakieś wieści od Jae Hoona?
                To pytanie trochę zainteresowało Hamiltona. Chłopak był nieźle zdenerwowany na czerwonowłosego za to, co powiedział jakiś czas w stronę Eun Soo, jednak chciał wiedzieć, co go do tego skłoniło. Wcześniej nie mieli okazji, gdyż atmosfera była dość napięta, ale teraz, po małym upływie czasu, blondyn prawdopodobnie nie miałby z tym żadnego problemu.
- Nie. – pokręcił łebkiem – Wydaje mi się, że może mieć kłopoty przez tę kłótnię z Eun Soo. – wyjął z torby soczek.
- Też tak myślę. Eun Soo pewnie poszedł poskarżyć się dyrektorowi. Jae Hoon raczej łatwo się nie wywinie. To nie pierwszy taki incydent…
- A mi się wydaje, że właśnie nic mu nie zrobią. – wtrącił pewnie chłopak w okularach.
- Co masz przez to na myśli?
- Jest wnukiem dyrektora, więc wynik jest oczywisty. – przewrócił oczami – Wystarczy, że pstryknie palcami i już sprawa będzie załatwiona, rzecz jasna z korzyścią dla niego. Tak to już jest.
- Skąd ta pewność, co? – nastolatek uniósł do góry jedną brew.
- Chodziłem z nim do jednego gimnazjum. Już w pierwszej klasie pozbawił pewnego nauczyciela posady. – uśmiechnął się kpiąco – Nie chwalił się wam? Przecież to tak bardzo w jego stylu… Widać, jak bardzo ceni znajomych. Chociaż co tu się dziwić, zawsze tak było. W gimnazjum też miał kumpli tylko wtedy, gdy ich potrzebował. Normalnie był sam. – wlepił wzrok w ścianę – Zawsze spoglądał na innych z góry.
                Blondynowi coś się nie zgadzało. Jae Hoon trochę mu o sobie opowiadał, więc to, co mówił ciemnowłosy chłopak było dla niego dziwne. Nie wiedział tylko, że czerwonowłosy jest wnukiem dyrektora, jednak to było całkiem zrozumiałe. W końcu ta informacja wywołałaby dość spore zamieszanie nie tylko w klasie, ale i w całej szkole.
- Dyrektor jest jego dziadkiem? – powtórzył inny chłopak z zaskoczeniem – Nie miałem pojęcia.
- Ktokolwiek z was wiedział? – zwrócił się do całej klasy, jednak nie otrzymał żadnej odpowiedzi – Tak myślałem. – uśmiechnął się, czując satysfakcję – Teraz już wiecie, jak jest. Założę się, że on nigdy nie uważał was za…
- Daj już spokój. – powiedział blondyn, podnosząc łebek z ławki.
- Ooh, odezwał się i Hamilton. – spojrzał na chłopaka – Jesteś pewien, że chcesz stanąć w obronie Jae Hoona? Zapomniałeś już, co ostatnio powiedział do twojego wspaniałego Eun Soo?
                Luke uniósł do góry jedną brew.
- „Mojego wspaniałego Eun Soo?” – powtórzył z niewielkim uśmiechem.
                „Jae Hoon mówił na wycieczce o jakiejś osobie, która rozsiała tę plotkę…” – lekko zmarszczył brwi – „Czy to… może być jego sprawka?” – pomyślał.
- Nie o nauczycielu teraz mowa.
- Więc o kim? – zapytał, robiąc kilka kroków w stronę ławki Hamiltona – Wydawało mi się, że chwilę temu o wspominałem o Eun Soo, więc dlaczego uważasz, że to nie o nim mowa?
- Nie skupiaj się tak bardzo na pojechaniu drugiej osobie, bo sam na tym ucierpisz. – przymrużył oczy – Skończ rozgadywać te głupoty i zajmij się sobą.
- Głupoty? – powtórzył sztucznie zdziwiony – Nie wierzysz, że jest wnukiem dyrektora?
- Co do tego nie mam pewności, więc się nie wypowiadam. – przymknął oczy – Nie rozumiem raczej, dlaczego tak bardzo starasz się przedstawić go w złym świetle. Zazdrość? – nawiązał kontakt wzrokowy z chłopakiem – Czy może jakiś rodzaj zemsty?
                Ciemnowłosy prychnął.
- Dlaczego miałbym mu czegoś zazdrościć?
- Dlaczego miałbyś rozgadywać tego typu rzeczy? – uniósł do góry brwi – Tylko ty znasz odpowiedź na te dwa pytania.
- Mówisz to tak pewnie, jakbyś o wszystkim doskonale wiedział. – wyraz twarzy chłopaka idealnie wyrażał pogardę.
- To podstawa podczas rozmowy. – westchnął – Czemu zawsze takie rzeczy się dzieją, kiedy obiektu rozmów nie ma…
- Co chcesz przez to powiedzieć? – zapytał, zakładając ręce na klatce piersiowej.
- Nic szczególnego, tylko zastanawiam się, dlaczego zawsze milczysz, kiedy on jest w pobliżu, a całą szopkę zaczynasz dopiero wtedy, kiedy Jae Hoon zniknie ci z pola widzenia. – spojrzał badawczo na ciemnowłosego – Łatwo jest mówić tego typu rzeczy o osobie, której nie ma, prawda?
                Rozmowę przerwał dzwonek na przerwę. Luke podniósł się z miejsca i zaczął iść w stronę wyjścia. Kiedy przechodził obok chłopaka w okularach, z którym właśnie skończył rozmowę, zatrzymał się na chwilę i, mając nieprzyjemny wyraz twarzy, szybko szepnął mu do ucha:
- Rozsiewasz plotki, jak jakąś zarazę.
                Tuż po tym skierował wzrok na korytarz i wyszedł z klasy. Ciemnowłosy w dalszym ciągu stał w miejscu, zastanawiając się, czy dobrze usłyszał. Luke dobrze podejrzewał. To właśnie on był odpowiedzialny za tę plotkę na temat związku Hamiltona i Eun Soo. Zobaczył ich kiedyś w sali, a że darzył nauczyciela jakimś głębszym, dość niezrozumianym uczuciem, postanowił zrobić coś takiego, jak puszczenie w obieg „plotki”, która w większości była prawdą. Na szczęście ta dwójka dość łatwo się wywinęła.
- Co tu robisz?
                Na horyzoncie pojawił się Hyun Woo, który od razu powitał blondyna miłym uśmiechem.
- O, przyszedłeś. – powiedział lekko zdziwiony.
- Udało mi się jakoś zebrać. – podrapał się w tył głowy – Wymyśliłem pewien sposób, ale nie wiem, jak wyjdzie jutro…
- Jutro wyjdziesz z akademika razem ze mną. – zapewnił – Mam zamiar cię przypilnować.
                Szatyn przez chwilę spoglądał na Luke’a w ciszy, jednak zaraz po tym odetchnął z ulgą.
- Coś się stało? – zapytał.
- Nic, tylko… chwilę wcześniej wyglądałeś na nieźle zdenerwowanego.
                Hamilton lekko się uśmiechnął, patrząc w oczy koledze.
- Twój głupkowaty wyraz twarzy działa niebywale kojąco.
- Pf. – nadął policzki – Niby dobrze, ale też nie do końca.
- Haha. – zasłonił dłonią usta – O tym właśnie mówię.
                Hyun Woo przeciągnął się, po czym spojrzał na wyświetlacz telefonu.
- Wiesz, że mamy już prawie połowę września?
- Racja.
- To oznacza, że znamy się już prawie pół roku.
- Rac... – przerwał, szybko kierując wzrok na szatyna – Naprawdę?
- Tak. – kiwnął łebkiem, po czym lekko przymrużył oczy – To chyba pierwszy raz, kiedy jestem z kimś tak długo w tak bliskich stosunkach.
                Luke pozostał przez chwilę cicho, rozumiejąc poważne podejście Woo Hyuna do sytuacji.
- Więc może wyjdziemy gdzieś dzisiaj, by to uczcić? – zaproponował niepewnie.
- Świetny pomysł! – od razu się ucieszył – Tego typu wydarzenia należy świętować.
                Luke lekko wywinął kąciki ust w górę.
- Możemy iść coś zjeść od razu po szkole. Znam fajne miejsce, gdzie można posiedzieć, odpocząć i napełnić żołądek czymś dobrym. – powiedział Woo Hyun.
- Zauważyłem, że znasz sporo takich miejsc.
- Całkiem możliwe. – podrapał się w tył głowy – Na początku Rae Joon mnie wyciągała do różnych kafejek, barów  i tak dalej. Z czasem sam zacząłem odkrywać ich coraz więcej. – przeciągnął się – Lubię klimat takich miejsc. Ludzie patrzą tam na siebie i są raczej pozytywnie nastawieni.
- Raczej nie przywiązałem do tego większej uwagi. Z tobą w kafejce byłem raz lub dwa.
- I to jest przykre. Znamy się tyle czasu, a tak rzadko gdzieś wychodzimy…
- U osób w naszym wieku to raczej normalne. No wiesz, szkoła do późna, następnie nauka. Ciężko znaleźć czas na coś innego.
- W ogóle nie mamy życia. – burknął – I jeszcze przez to, że ta szkoła ma naprawdę wysoki poziom, do nauki trzeba się przykładać bardziej, niż zwykle…
- Ty się w ogóle nie uczysz. – zaznaczył – I to mnie zastanawia. Chyba nigdy nie widziałem cię z książką od jakiegoś przedmiotu szkolnego, a nie wygląda na to, abyś miał jakieś problemy z ocenami. Jedynie z frekwencją.
- Ah, punktualność… Nigdy tego nie osiągnę. – westchnął – Ale nie będę narzekał. Miałem wybór między tą szkołą, a jakąś ze słabszym poziomem, tylko że znajdującą się blisko mojego domu.
- Więc co cię skłoniło do tego wyboru?
- Akademik. – uśmiechnął się gorzko – Dzięki niemu nie muszę codziennie oglądać twarzy swojego ojca.
                Luke poczuł pewnego rodzaju przygnębienie.
- Ale nie mówmy o tym. Są o wiele lepsze i ciekawsze tematy. – rozluźnił się.
- Tak… – niepewnie kiwnął łebkiem, lekko marszcząc brwi.
                I choć Hyun Woo zapewnił, że ma gdzieś swojego ojca i nie ma zamiaru nawiązywać z nim jakiegokolwiek kontaktu, Luke nie mógł przestać się tym martwić.

~~~

                Po zakończeniu zajęć, czyli po siedemnastej, chłopcy od razu pokierowali się w stronę wyjścia. Woo Hyun zastanawiał się, na co ma największą ochotę, a Luke jedynie słuchał. Duży apetyt szatyna nie był niczym nowym, dlatego chłopak spodziewał się widoku ogromnej ilości jedzenia.
                „Zastanawiam się gdzie on to wszystko mieści…” – westchnął na samą myśl o jedzącym przyjacielu.
- Jakiś czas temu poznałem tam niewielką grupkę artystów. Bardzo zdystansowani ludzie. – opowiadał z entuzjazmem – Twierdzili, że chcą zrobić pomieszczenie podobne do galaktyki.
- Galaktyki? – Hamilton trochę się zainteresował.
- Wiedziałem, że zwrócisz uwagę na to słowo. – zaśmiał się – Tak. Gwiazdy, komety, planety i tym podobne. Pytali, czy chciałbym im pomóc. Trochę nad tym myślałem i w sumie mógłbym spróbować.
- Kiedy skończycie, chcę to zobaczyć. – powiedział.
- Oczywiście. – kiwnął łebkiem – Zabiorę cię tam jako pierwszego.
                Hamilton był bardzo zainteresowany tym miejscem. Ciekawiło go, czy coś takiego mogłoby choć odrobinę przypominać galaktykę. Dodatkowo Woo Hyun wyglądał, jakby mu na tym zależało. Pozostało jedynie czekać na efekty.
- Luke!
                Blondyn usłyszał poważny głos wykrzykujący jego imię. Odwrócił się na pięcie w stronę, z której on dobiegał.
- Eun Soo? – zdziwiony uniósł obie brwi do góry – Co tu jeszcze robisz? Przecież skończyłeś pracę dwie godziny temu.
- Czekałem na ciebie. – uśmiechnął się kącikiem ust.
                Hyun Woo przewrócił oczami, mając nieco kpiący wyraz twarzy.
- Coś się stało? – zapytał nastolatek.
- Chciałbym z tobą porozmawiać. Na osobności. – wlepił mordercze spojrzenie w szatyna.
                Chłopak cudem się nie zaśmiał. Spojrzał rozbawiony na Luke’a i szybko powiedział:
- Może jednak to przełożymy, bo jak widać…
- Nie, spokojnie. – przerwał Hamilton – Daj mi tylko parę minut.
                Szatyn poczuł pewnego rodzaju satysfakcję. Nie chciał tego jednak zbytnio okazywać.
- W takim razie poczekam na dziedzińcu.
- Okej.
                Hyun Woo zerknął szybko na bruneta.
- Do widzenia. – lekko się ukłonił, a następnie udał do wyjścia.
                Eun Soo nie ukrywał zdziwienia. Kiedy brązowowłosy zniknął mu z oczu, wziął głębszy wdech.
- Wracacie razem? – zapytał.
- Idziemy coś zjeść. Dlatego… jeśli mógłbyś powiedzieć szybko, co chcesz…
- To aż takie ważne? – w jego tonie głosu dało się dostrzec złość.
- Tak... – zmarszczył brwi, czując się dziwnie podczas tej rozmowy – Co z tobą? Zachowujesz się inaczej, niż zwykle.
- Powiedzmy, że jestem nie w humorze.
- Dobrze, każdemu się trafiają te „gorsze dni”, ale to nie oznacza, że możesz się wyładowywać na innych.
                Eun Soo spojrzał zdumiony na Luke’a.
- Przecież się na nikim nie wyładowuję.
- Ślepy nie jestem. – westchnął – Mógłbyś być przynajmniej ze mną szczery.
                Brunet pozostał cicho.
- Wiem, że nie przepadasz za Woo Hyunem. Ciężko tego nie zauważyć. – blondyn podszedł wyjątkowo poważnie do tej rozmowy – Ale gdybyś chociaż starał się zachowywać przy nim normalnie… Cała sytuacja wyglądałaby inaczej.
- Dobrze. Może przesadziłem. – przyznał niechętnie – Popracuję nad tym.
                „Albo po prostu będę unikał jakichś większych spotkań z nim…” – dodał w myślach.
- Liczę na to. – spojrzał na wyświetlacz telefonu – Muszę już iść. Do zobaczenia.
- Cześć. – przymrużył oczy.
                Atmosfera była dość napięta, jednak żaden z nich nie chciał nic z tym zrobić. Hamilton szybko opuścił budynek szkoły, po czym zaczął szukać Woo Hyuna. Dostrzegł go na ławce pod pomnikiem. Zaczął iść w jego stronę. Szatyn miał w ręku telefon i ewidentnie coś czytał. Nie wyglądał przy tym najlepiej. Kiedy blondyn w końcu stanął tuż przed nim, zaczął się zastanawiać, czy nie przyszedł za wcześnie.
- Wszystko w porządku…? – zapytał niepewnie.
                Woo Hyun miał nieźle skwaszony wyraz twarzy po przeczytaniu czegoś. Dość donośnie westchnął, po czym spojrzał na blondyna, starając się uśmiechnąć.
- Nic takiego. Po prostu… Dostałem od kogoś wiadomość.
                Luke chciał zapytać o tę osobę, jednak zastanawiał się, czy byłoby to taktowne.
- Nadal chcesz iść coś zjeść?
- Pewnie. – odpowiedział niezwłocznie – Nie będę przez niego niczego przekładał.
                „Przez niego?” – pomyślał Luke.
                Miał już pewne podejrzenia, kto mógłby wysłać tę wiadomość. Dla dobra Woo Hyuna wolał nie pytać.
- W takim razie chodźmy. – wyciągnął rękę w stronę szatyna – Wstawaj.

~~~

3 komentarze :

  1. Jak ja bardzo chce aby Woo byl z Luke ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej,
    może tą pielęgniarka bëdzienta dziewczyna Eunn Suna? niech on będzie z Luckiem, proszę, o czym chciał porozmawiać...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic