sobota, 7 listopada 2015

"Something I didn't know" - Rozdział 22.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 22.
Autor: Chizu Chan. 


~~~

                Rankiem Luke obudził się w łóżku okryty ciepłą kołdrą. Z lekkim oporem podniósł się z łóżka, po czym przetarł oczy i rozejrzał się po pokoju. Był sam. Z lekkim ociąganiem stanął na podłodze i przeciągnął się, ziewając przy tym. Czuł się dziwnie. Jakby ospale, jednak też nie do końca.
- Co robisz? – zapytał, ponownie przecierając oczy.
                Kiedy Hamilton stanął w progu drzwi prowadzących do salonu, zobaczył pichcącego coś Woo Hyuna. Szatyn lekko odchylił łebek w bok, po czym powiedział:
- Jajecznicę. – przymrużył oczy – Masz niezłe wyczucie. Jak się czujesz? Boli cię głowa?
- Nie, nic z tych rzeczy. Towarzyszy mi raczej… ospałość.
- Pewnie się nie wyspałeś.
- Mam ochotę na coś słodkiego... – zmarszczył brwi – Dręczy mnie to odkąd wstałem z łóżka. – podrapał się w tył głowy – Nawet miałem sen z tym związany.
                Woo Hyun uśmiechnął się lekko, ukradkiem spoglądając na nic nieświadomego blondyna. Wskazał drewnianą łyżką na jedną z szafek.
- Tam powinna być tabliczka czekolady. Byłem dziś rano w sklepie i kupiłem, ale nie wiem, czy ją schowałem właśnie tam czy zostawiłem gdzieś na stole.
- Jest. – powiedział Hamilton, zabierając czekoladę – Gorzka. – przygryzł dolną wargę.
- Ano. Nie zawsze wszystko będzie słodkie.
                Woo Hyun zrobił nieco przygnębiony wyraz twarzy, co nieco zmieszało Luke’a. Chłopak jednak uznał, że to wszystko przez zerwanie szatyna z dziewczyną, więc nie drążył tematu. Usiadł na krzesełku i otworzył opakowanie.
- Chcesz trochę? – zapytał, spoglądając na nagie plecy brązowowłosego.
                „Znów paraduje bez koszulki.” – pomyślał, mrużąc oczka – „A ja znów zauważam to dopiero po kilku minutach rozmowy…” – pokręcił łebkiem z niedowierzania.
- Nie, mam dość czekolady.
- Jednak dziś ją kupiłeś, więc musiałeś mieć ochotę.
- Chwilową, owszem.
„Momentami mam wrażenie, że jego słowa mają jakieś ukryte znaczenie.” – pomyślał Luke, spoglądając badawczo na współlokatora – „Najpewniej powodem jest Rae Joon. Zerwanie musiało wywrzeć na nim spory wpływ.”
- Wszystko w porządku?
- To znaczy? – szatyn odpowiedział pytaniem na pytanie, nakładając jajecznicę na talerze.
- Czy nasza wczorajsza rozmowa ci pomogła?
- Ah, to. – przeczesał dłonią włosy – Bardzo. – uśmiechnął się zawadiacko, onieśmielając blondyna.
- C-cóż, to chyba dobrze…
- Trochę myślałem nad twoimi słowami i… tak, chyba masz rację. Możliwe, że kogoś pokochałem.
                Hamilton otworzył szeroko oczka.
- Jednak jeszcze odpowiednio się nie upewniłem.
                Woo Hyun wziął talerze z jedzeniem i położył je na stole. Luke postanowił pomóc i zrobił do picia herbatę. Kiedy chłopcy usiedli, między nimi zapadła chwilowa cisza, gdyż zaczęli jeść.
- Jesteś w tym coraz lepszy. – stwierdził Hamilton, biorąc łyk ciepłej herbaty.
- Przesadzasz.
- Choć może to przez to, że nie było cię tyle czasu i musiałem sobie sam gotować.
- Przecież nie jesteś wcale taki zły.
- Jestem. Moje potrawy zawsze są takie bezpłciowe… – zmarszczył brwi, a następnie westchnął – Cóż, gotowanie chyba nie jest moją dziedziną.
                „Jest nią raczej narzekanie.” – dodał Woo Hyun w myślach, uśmiechając się lekko.
- Erm… A jak jest z tobą i tym…
- Eun Soo. – dokończył za chłopaka – Nadal się poznajemy, ale chyba mogę powiedzieć, że jest dobrze.
- Często się widujecie?
- W miarę.
- Mam nadzieję, że do niczego cię nie zmusza. – spoważniał nieco.
                Luke przez chwilę spoglądał na Woo Hyuna w milczeniu.
- Wiesz, przypominasz mi pewną osobę. – zaśmiał się cicho – On również tak się o mnie martwi pod tym względem. – uśmiechnął się w nieco przygnębiający sposób – Ale nie musisz się martwić. Eun Soo nie jest taki, za jakiego go uważasz. – szatyn wlepił wzrok w pusty talerz, słuchając Hamiltona – Nie robi niczego wbrew mojej woli.
- Niby rozumiem twoje przekonanie do niego, ale… on jest naszym nauczycielem. – lekko zmarszczył brwi – Myślisz, że taki związek może mieć przyszłość? Ukrywanie się i te sprawy… Nie przeraża cię to?
                Luke rozdziawił usta.
                „I nie, nie mówię tego, aby cię dobić bądź zniechęcić, Luke. Ja po prostu się o ciebie martwię.” – pomyślał brązowowłosy – „Martwię się, że kiedy do niego przywykniesz i faktycznie coś poczujesz, sprawy się pokomplikują i nie wyjdzie ci to na dobre.”
- Nie sądziłem, że to pytanie będzie mogło mi sprawić taki problem. – uśmiechnął się nerwowo.
- Wiem, że jest to dość nietaktowne, ale naprawdę nie mogę przestać nad tym myśleć.
- Nie szkodzi. Doceniam, że się o mnie martwisz i starasz się jakoś pokazać minusy tej relacji. – wziął głębszy wdech – Rozumiem, ale… myślę, że takie twierdzenie z góry, iż coś nie wyjdzie jest błędne. Nikt tak naprawdę nie wie, jak to się potoczy.
- Heh. Chciałbym móc myśleć tak, jak ty.

~~~

                Po południu do akademika wpadli rodzice blondyna. Od razu wkręcili się w rozmowę z Woo Hyunem, zaczynając opowiadać mu o czasach, kiedy Luke był młody. Mówili o jego różnych wpadkach z dzieciństwa, ówczesnym zachowaniu i tym podobnych rzeczach. Szatyn wysłuchiwał tego wszystkiego z ogromnym entuzjazmem. Czuł, że lepiej poznaje kolegę, nawet jeśli nie dowiadywał się tych wszystkich rzeczy od niego samego. Mama Hamiltona była bardzo miłą kobietą. Wraz z mężem miała dość spore poczucie humoru, jak i dystans, co bardzo odpowiadało Woo podczas ich długiej pogawędki. Kiedy Luke w końcu znalazł się w jednym pomieszczeniu, co jego rodzice, westchnął głęboko, gdyż usłyszał jedną z mnóstwa historii z czasów jego dzieciństwa.
                „Co oni mu jeszcze wygadali…?” – pomyślał, spoglądając przez parę minut w ciszy na rodziców – „Może powinienem inaczej sformułować to pytanie. Czego oni jeszcze mu nie powiedzieli na mój temat…?” – westchnął i zaczął zmierzać w stronę wyjścia.
- Oh, skarbie, poczekaj chwilę!
- Co się stało, mamo?
- Nie musisz się na razie martwić wizytą Lay’a. On odwiedzi cię dopiero za niecały miesiąc.
                Luke kiwnął łebkiem, po czym wyszedł. Woo Hyun został sam z rodzicami blondyna, jednak to go wcale nie zniechęcało.
- Jeśli mam być szczera, zdziwiłam się, że Luke nawiązał z kimś tak dobry kontakt. Sądziłam, że będzie miał z tym ogromny problem. Na szczęście się myliłam. – odetchnęła z ulgą.
- Na początku faktycznie było ciężko, ale wyszło na dobre. – przeciągnął się – Były momenty, kiedy naprawdę miałem dość starań. Teraz widzę, że dobrze zrobiłem, chcąc się do niego zbliżyć.
- Doceniamy to, co zrobiłeś dla naszego syna. – powiedział ojciec blondyna – Widać, że stał się bardziej cywilizowany.
- Tutaj muszę przyznać rację. – Woo Hyun pokiwał łebkiem – Zmienił się przez te kilka miesięcy.
- Było całkiem podobnie, kiedy był młodszy. Miał dobrego kolegę. Chyba był od niego trochę starszy, co? – kobieta zwróciła się do męża.
- O rok albo dwa.
- Właśnie. – skinęła łebkiem – Zmienił się na początku gimnazjum, jakoś w pierwszej klasie. Wtedy też ten chłopak przestał nas odwiedzać, a Luke już całkiem zaczął się izolować.
                Szatyn słuchał tego wszystkiego z dość widocznym zaangażowaniem.
- Nie chciał zdradzić powodu. – westchnęła – Uparcie twierdził, że po prostu zmądrzał i nie potrzebuje przyjaciół.
                „Więc Luke już od dziecka był sam…” – brązowowłosy przymrużył oczy, spoglądając w dół.
- Ale dobrze, myślę że nie warto poruszać tego tematu. Te czasy nie były łatwe tylko dla niego, ale również dla nas.
- W porządku. – szatyn podniósł się na nogi – Państwo i tak mnóstwo mi dziś opowiedziało. Doceniam.
- Nie musisz być taki formalny. – kobieta zaśmiała się półgłosem – Wcześniej nie miałam okazji do takich rozmów, więc jest to również jakiś plus.
                Kiedy rodzice Hamiltona opuścili teren akademiku, Woo Hyun wrócił do siebie i usiadł na sofie. Zastanawiał się nad przeszłością blondyna. Już wcześniej był świadom, że coś musi być powodem ciężkiego charakteru chłopaka. Pytanie brzmi: Co go tak bardzo zmieniło?
- Pewnie tak prędko się tego nie dowiem.

~~~


6 komentarzy :

  1. Odpowiedzi
    1. Zaaaa maaaałooooo. †.†
      Rodzice Luka... Chcę takich!
      Czekam na kolejny rozdział.

      Usuń
  2. Zamiast "w miarę" , przeczytałam "w marię" xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,
    trochę poznał jego przeszłość, coś mi się wydaje, że cała ta sprawa zaczęła się od niego przyjaciela, o którym rodzice wspominali...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic