sobota, 21 listopada 2015

"Saved by you" - Rozdział 30.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 30. 


~~~

                Przez resztę tygodnia starałam się spędzać tyle czasu z przyjaciółmi, ile tylko mogłam. Nawet Isei starał się ze mną rozmawiać tak, jak wcześniej. Sądziłam, że po tym wyznaniu między nami będzie panowała dość dziwna atmosfera, ale jak widać myliłam się. I bardzo dobrze. Cieszę się, że mogę w dalszym ciągu rozmawiać z brunetem, jakby nic się nie wydarzyło. Tsuki nie wyglądał, jakby go to denerwowało. Chyba zdał sobie sprawę, że nie będę patrzeć na innych w „ten” sposób.
                Podczas przerwy na lunch udałam się do biblioteki. Chciałam oddać wszystkie książki, które wypożyczyłam jakiś czas temu, by później nie mieć z tym problemu. Podczas rozmowy z kobietą odpowiedzialną za książki, dostrzegłam kątem oka Kaito. Chłopak stał przy regałach z książkami o tematyce mitycznej. Wyglądał na bardzo zainteresowanego, więc po dokonaniu wszystkich formalności, podeszłam do niego.
- Nie wiedziałam, że interesujesz się czymś takim.
- Ja też nie. – odpowiedział, nie odrywając wzroku od książki – Ale muszę napisać pracę na ten temat. Rin polecił mi tę książkę, która swoją drogą jest dość… wciągająca.
- Rin wie coś na ten temat? – nie ukrywałam zdziwienia.
- Prawda? – spojrzał na mnie – On był akurat ostatnią osobą, po której spodziewałbym się pomocy przy tym temacie.
                Przypomniałam sobie, że Kaito podoba się Jessice. Może to dobra okazja, aby jakoś ich do siebie zbliżyć?
- Wiesz, jeśli będziesz miał jakieś problemy z napisaniem tego, możesz zwrócić się do naszej blondwłosej koleżanki. Zna się na pisaniu takich prac. Mówiła, że sama coś tworzy w wolnym czasie.
                Wyraz twarzy chłopaka zaczął wyrażać coraz większe zainteresowanie.
- Więc może powinienem poprosić ją o pomoc... – podrapał się w tył głowy – Szczerze to nie najlepiej sobie radzę z pracami pisemnymi... – westchnął.
                Poszło łatwiej, niż mogłabym się spodziewać!
- Ale… czy się zgodzi?
- Jestem pewna, że pomoże ci bez wahania. – machnęłam dłonią – Najlepiej zapytaj ją o to przed lekcją. Im szybciej, tym lepiej, nie?
                Chłopak uśmiechnął się pogodnie.
- Dzięki za pomoc, Yumi. To ja lecę ją znaleźć.
- Chyba jest na stołówce z Futabą i resztą, ale głowy nie dam sobie uciąć.
- Okej.
                Chłopak przed wyjściem odłożył książkę na półkę twierdząc, że później po nią wróci, a następnie wyszedł. Cóż, może wyjdzie i Kaito dostrzeże, że podoba się Jessice. Wydaje mi się, że tworzyliby dość niezłą parę.
                Podczas powrotu do klasy złapał mnie Satoru. Do rozpoczęcia lekcji pozostało jeszcze trochę czasu, więc chłopak zabrał mnie do pokoju samorządu. Na miejscu nie było nikogo, prócz naszej dwójki. Nawet Kou gdzieś zniknął, a zawsze tutaj przesiadywał. Zdarzało się, że nawet podczas lekcji.
- Coś się stało, Satoru?
- Chciałem zapytać o twoje wypisanie ze szkoły. Rozmawiałem z panią dyrektor i ponoć wszystko zostało już zakończone.
- Tak. – potwierdziłam – Jestem już oficjalnie wypisana ze szkoły.
- Więc… co tutaj nadal robisz? – zmarszczył brwi w geście niezrozumienia.
- Opuszczam Japonię dopiero w weekend. Nie chcę marnować czasu w domu, więc chcę te ostatnie dni spędzić z przyjaciółmi. – uśmiechnęłam się beztrosko.
- Normalnie siedzisz na lekcjach? – zapytał.
- Tak. – skinęłam łebkiem.
- Dziwaczka. – cicho się zaśmiał.
                Nadęłam policzki. Satoru zawsze mówił rzeczy tego typu.
- Cóż… Muszę podziękować ci za twoją ciężką pracę. – wyciągnął dłoń w moją stronę – Dobrze się z tobą pracowało w samorządzie.
- Co z tobą… – uścisnęłam dłoń chłopaka – Przecież jeszcze nie wyjeżdżam.
- Tak, ale teraz raczej nie będziemy mieli okazji, aby się widywać. – przymrużył oczy z uśmiechem – Masz swoich przyjaciół i to z nimi musisz też spędzać najwięcej czasu.
- Przecież ty też jesteś moim przyjacielem.
                Blondyn uniósł do góry brwi. Wyglądał na nieźle zaskoczonego. Po chwili jego twarz zrobiła się trochę czerwona. Czy Satoru mógłby się zawstydzić przez takie słowa…?
- C-cóż, nie spodziewałem się tego, ale… dzięki. – wbrew pozorom wyglądał na szczęśliwego.
                Po tej rozmowie musiałam wrócić do klasy. Samorząd miał swoje obowiązki, a ja nie chciałam im dłużej przeszkadzać. Jessica po zobaczeniu mnie od razu zaczęła opowiadać, że Kaito poprosił ją o pomoc. Wyglądała na szczęśliwą. Cieszę się, że mogłam jej choć trochę pomóc. Do końca zajęć skupiłam się tylko na dziewczynach. Z Tsukim umówiłam się na wieczór. Zaplanowaliśmy wyjście do kina. Nie mogę się doczekać.
- Eh? – zerknęłam zdziwiona na wyświetlacz telefonu.
                Dostałam nową wiadomość od taty. Po odczytaniu trochę się zdziwiłam. Napisał, że lot się przesunął i od dzisiaj mam zacząć się pakować, ponieważ będziemy wylatywać do Anglii w piątek. Przecież to dzień balu…
- Yumi, wszystko w porządku? – zapytała Futaba, dostrzegając mój zmieszany wyraz twarzy.
                Uśmiechnęłam się szybko, rozwiewając jej wątpliwości, po czym powiedziałam:
- Jasne.
                Nie chcę jej tym zamartwiać. Postaram się przyjść na bal choćby na chwilę.

~~~

                Tsukiemu również jeszcze nie powiedziałam o przesuniętym locie. Po skończeniu zajęć zajęłam się pakowaniem walizek. Nie chciałam zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę, choć do piątku nie zostało wiele czasu. Z blondynem spotkałam się dopiero późnym wieczorem. Od razu poprawił mi się humor. Rozmowy z chłopakiem potrafiły niesamowicie odprężyć. Wszystko przychodziło nam tak naturalnie, że naprawdę było mi przykro z powodu tego wyjazdu. Ale nie mogłam nic z tym zrobić.
                Do kina poszliśmy na jakiś film fantastyczny. Tsukiego interesowała taka tematyka, więc również chciałam to zobaczyć. Film miał dość prostą fabułę, wręcz schematyczną, jednak nie mogłam powiedzieć, że był zły. Przyjemnie spędziliśmy czas, więc nie chciałam narzekać. Na końcu poszliśmy coś zjeść. Znów wylądowaliśmy na naleśnikach. To raczej była dla nas taka codzienność.
Kto by pomyślał, że aż tak się zmienię…
- Do zobaczenia jutro, Yumi.
                Na pożegnanie pocałował mnie w policzek i posłał mi ciepły uśmiech. Odwzajemniłam go i weszłam do domu. Zjadłam niewielką kolację z rodziną i położyłam się spać. Miałam zamiar powtórzyć wszystko, co zrobiłam dzisiaj przez następne kilka dni. Będzie mi ich wszystkich bardzo brakować.

~~~

                Dzień przed wyjazdem spotkałam się z całą paczką najbliższych przyjaciół, by powiedzieć im prawdę. Był już wieczór i wszyscy siedzieliśmy w parku przy fontannie. Dziewczyny chlapały się wzajemnie chłodną wodą, a chłopcy byli nad wyraz spokojni. Wszyscy wyglądali tak beztrosko…
- Wiecie… – zaczęłam, spoglądając w dół – Chciałam wam o tym powiedzieć wcześniej, jednak nie wiedziałam, jak to zrobić…
- Coś się stało? – zapytała Futaba, po chwili marszcząc brwi – Chodzi o twój wyjazd, prawda…?
- Tak. – kiwnęłam łebkiem – Przełożyli lot i już jutro opuszczam Japonię. – przybrałam dość smutny wyraz twarzy.
- Naprawdę…?
                Wszyscy wyglądali na zdziwionych.
- W takim razie nie będzie cię na balu? – zapytał Tsuki – Naprawdę chciałem tam z tobą pójść.
- Postaram się przyjść. Choćby na chwilkę. – uśmiechnęłam się lekko – Obiecuję, że będę.
- Miło byłoby ten ostatni raz porozmawiać w takiej „wyjątkowej” atmosferze. – wtrącił Isei.
- Jaki ostatni raz. – Futaba zdzieliła mu po głowie – Wyjazd Yumi to nie koniec świata. W obecnych czasach technologia rozwinęła się na tyle, że nawet dzieląca nas odległość nie będzie przeszkadzać w kontakcie.
- To prawda. – dodała Jessica – Więc już tak nie dramatyzujcie, że to ostatni raz.
- Dziękuję, dziewczyny…
- Bal zaczyna się o osiemnastej. Pamiętaj. – powiedział Tsuki – Będziemy na ciebie czekać.
- Dobrze. – pokiwałam głową – Z pewnością przyjdę.

~~~

                Ten dzień w końcu nadszedł. Już z rana zaczął boleć mnie brzuch, co tylko mogło zwiastować niepowodzenie. Przez kilka kolejnych godzin kończyłam pakowanie się, jak i sprawdzanie, czy zabrałam wszystkie swoje książki. Czułam niesamowity stres. Czegoś się nawet obawiałam, jednak wiedziałam, że wszyscy są ze mną, więc nie chciałam sobie zaprzątać tym głowy. Wiedziałam, że wszystko dobrze się potoczy. Dzięki wsparciu przyjaciół mogłam mieć tę pewność.
                O szesnastej wszystko robiło się coraz bardziej napięte. Widziałam rozmawiającego przez telefon tatę, który nie wyglądał najlepiej. Po zakończeniu rozmowy powiedział, że to nic takiego, po prostu przesunęli godzinę lotu na wcześniejszą bez wcześniejszej konsultacji. Trochę się tym zmartwiłam.
- O której godzinie… będziemy wylatywać?
- O dziewiętnastej. Niedługo będziemy musieli się przez to zbierać.
- Tak wcześnie? – rozdziawiłam usta – Czy… czy moglibyśmy pojechać w jedno miejsce, zanim udamy się na lotnisko…?
- Wydaje mi się, że tak, ale będziemy musieli się streszczać.
- O osiemnastej jest bal w mojej szkole…
- Osiemnastej? – nie wyglądał na zbyt zadowolonego – To będzie mógł być problem…
- Tak myślisz…? – od razu zachciało mi się płakać – Nie moglibyśmy pojechać tam choćby na moment…?
- Lotnisko nie jest tak blisko… A jeśli trafimy na korki, nie będzie zbyt dobrze.
                Jestem pewna, że w tej chwili wyglądałam na niesamowicie przybitą. Tata musiał to chyba dostrzec, ponieważ po chwili namysłu głośno odetchnął i oznajmił, że postara się tam pojechać, jednak będę mogła tam zostać tylko kilka minut.
- Dziękuję. – uśmiechnęłam się, ocierając łzy – To dla mnie naprawdę bardzo ważny dzień. – przymrużyłam oczy.
- Zauważyłem. – westchnął – To wszystko przez te problemy z lotniskami w innych krajach. Odwołują mnóstwo lotów, przez co pozostałe są przekładane.
- Nie można nic z tym zrobić?
- Niestety. – pokręcił głową.
                Chociaż tyle, że będę mogła pokazać się na balu. To mi wystarczy.
                Dochodziła osiemnasta, a wszystkie bagaże były już spakowane do taksówki. Siedziałam już na tylnym miejscu pełna nerwów. Wysłałam Tsukiemu wiadomość, aby razem z innymi czekali na mnie przy wejściu, ponieważ przyjadę tylko na chwilę i nawet nie będę miała czasu, by coś zjeść lub zatańczyć. Przed wyjazdem pożegnałam się jeszcze z babcią i dziadkiem, a następnie wyjechałam wraz z tatą, cudem powstrzymując łzy. Ulice nie wyglądały na jakoś wyjątkowo przepełnione, więc wydawało mi się, że unikniemy korków. Do szkoły jechaliśmy niecałe dziesięć minut. Po dotarciu na miejsce było już po osiemnastej. Przez szybę od razu dostrzegłam Tsukiego stojącego przy wejściu do szkoły. Otworzyłam drzwi i wybiegłam z samochodu.
- Tsuki! – krzyknęłam, machając do chłopaka.
- W końcu jesteś. – uśmiechnął się, mocno mnie obejmując – Tak się cieszę, że dałaś radę. – zamknął oczy – Dziewczyny martwiły się, że przez kolejne przesunięcie lotu nie będziesz w stanie się tu zjawić, ale jednak…
- Na szczęście dałam radę. – wzięłam głębszy wdech – Za chwilę będę musiała jechać, dlatego… chcę już wszystkich zobaczyć.
- W porządku!
                Usłyszałam donośny, radosny głos Futaby. Spojrzałam w bok, a tuż za dziewczyną zobaczyłam mnóstwo znajomych twarzy. Nawet Nanami się pokazała. A już straciłam nadzieję, że będziemy mogły porozmawiać… Futaba naprawdę się postarała.
- Abyś nas pamiętała! – wręczyła mi dość spory, jak i ciężki album i pudło, które po chwili przejął Tsuki – To nasze wspólne pamiątki. Zdjęcia, figurki i takie tam. Jestem pewna, że będą ci nas przypominać.
- Izumi… – rozkleiłam się – Dziękuję ci. – od razu rzuciłam się jej na szyję.
                Pozostałe dziewczyny również postanowiły dorzucić coś od siebie. Byłam naprawdę szczęśliwa. Nie mogłam powstrzymać łez.
- Yumi. – Isei stanął tuż przede mną, po czym mocno mnie objął – Mam nadzieję, że spotka cię wiele dobrego.
                Trochę się tym zdziwiłam, jednak czułam potrzebę przytulenia chłopaka. Obdarowałam go naprawdę mocnym uściskiem. Tsuki nie wyglądał na złego, wręcz przeciwnie. Uśmiechał się. Chyba każdy rozumiał powagę sytuacji.
- Będziemy za tobą tęsknić. – kilka osób powiedziało jednocześnie.
- Ja za wami też. – uśmiechnęłam się szeroko, przechylając łebek na bok.
                Tsuki pomógł zanieść mi te wszystkie rzeczy do taksówki. Położyłam pudło i inne przedmioty na miejscu obok swojego, a następnie obróciłam się w stronę chłopaka. Blondyn wplótł jedną dłoń w moje włosy, po czym czule mnie pocałował. Poczułam napływające do mojego wnętrza szczęście. 


- Tylko czekaj. – powiedział pewnie – Nie będziesz sama w Anglii.
                Otworzyłam szeroko patrzałki.
- Tak, jak ty obiecałaś, że dzisiaj tutaj będziesz, tak jak obiecam, że z czasem do ciebie dołączę.
- Tsuki…
- Nie bądź smutna i staraj się uśmiechać tak często, jak tylko możesz.
                Wywinęłam kąciki ust ku górze.
- Tak.
                Ostatni raz pocałowałam Tsukiego, po czym wsiadłam do samochodu i zamknęłam drzwi. Jedynie machałam wszystkim znajomym, kiedy samochód odjeżdżał. Mimo napływających do oczu łez, nie byłam w stanie przerwać uśmiechu.
- Do zobaczenia, Tsuki. – powiedziałam do siebie łamliwym głosem – Będę czekać.
                Ponieważ jestem pewna, że w końcu się zjawisz.

~~~
 kuniec

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic