piątek, 9 października 2015

"Something I didn't know" - Rozdział 20.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 20.
Autor: Chizu Chan.



~~~

                Ranek nadszedł szybciej, niż zwykle. Jednak pomimo wczesnej godziny Luke nie zdołał obudzić się samemu. Ewidentnie spanie w ramionach Eun Soo było dla niego na tyle przyjemne, że nie mógł skorzystać z jednego ze swoich nawyków. Kiedy światło wpadło do pokoju przez okno, chłopak jedynie bardziej wtulił się w klatkę piersiowa bruneta, w dalszym ciągu błądząc po krainie Morfeusza. Dopiero głośny dzwonek dobiegający z telefonu zerwał go na równe nogi. Zaspany Hamilton od razu zaczął chodzić po pokoju, szukając komórki. Był dość głośny, przez co obudził Eun Soo. Mężczyzna tylko na chwilę się podniósł z łóżka, by zobaczyć, co się dzieje, a kiedy dostrzegł blondyna z telefonem w ręce, znów się położył i zakrył twarz poduszką. 
- Tak? – zapytał Luke, przecierając oczy.
- Już myślałam, że nie odbierzesz! – znajomy głos dostatecznie przeraził nastolatka – Mam nadzieję, że jesteś w akademiku.
- Mamo…? – wytrzeszczył oczy – Chyba nie chcesz powiedzieć, że już jesteście w Korei…?
- Zgadza się! – zaśmiała się wesoło – Chcę cię w końcu zobaczyć! Minęło już tyle czasu!
                Blondyn ukradkiem zerknął na czarnowłosego, który od krótszej chwili spoglądał na niego badawczo.
- Mogę wiedzieć, gdzie dokładnie jesteście…? – przygryzł dolną wargę.
- Podwozi nas jakaś ekspresowa taksówka, więc będziemy za kilka minut u ciebie.
- Ekspresowa taksówka? – chłopak zmarszczył brwi, chwilowo pomijając fakt, jak blisko są jego rodzice.
- Przejeżdża nawet na czerwonym! Ten pan musi naprawdę mocno chcieć się nas pozbyć.
- Jestem pewien, że on cię w tej chwili słyszy. – westchnął.
- W porządku, to nic takiego. – znowu się zaśmiała – W takim razie, skoro już wiesz, że się zbliżamy, nigdzie nie wychodź!
                Po tym kobieta rozłączyła się.
- Twoi rodzice? – zapytał brunet, podnosząc się do siadu.
                Eun Soo wziął z szafki paczkę papierosów.
- Tak. – blondyn zmarszczył brwi – Będą tu za kilka minut.
- Rozumiem. – odpalił papierosa.
- Eh, otworzyłbyś chociaż okno.
                Hamilton sam to zrobił.
- Wiesz, nie chcę cię wyganiać ani nic, serio, tylko... – uniósł do góry jedną brew – To chyba będzie nieco dziwne, kiedy zastaną półnagiego faceta w moim łóżku, nie sądzisz?
- Ciesz się, że nie jestem całkowicie nagi. – uśmiechnął się kącikiem ust.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie to uszczęśliwia.
- Oj już nie udawaj takiego niedostępnego. – machnął ręką.
- Będę miły i tego nie skomentuję.
                Eun Soo podrapał się w tył głowy.
- Kiedyś z kolegą oglądaliśmy anime i tam było idealne określenie na takich, jak ty. – zmarszczył brwi – Jak to szło… Tsundere? Jakoś tak.
- O czym ty mówisz? – uniósł do góry brwi – A zresztą. – pokręcił łebkiem.
- Na szczęście jest na to bardzo prosty sposób. – kontynuował, lekko się uśmiechając.
- Czyżby. – burknął pod nosem, po czym podszedł do łóżka, by poprawić prześcieradło.
- Czytasz mi w myślach? – brunet zaśmiał się, całkowicie dezorientując Luke’a.
                Zrozumiał dopiero, kiedy czarnowłosy złapał go za dłoń i przyciągnął do siebie.
- Bardzo mi to ułatwiłeś. – wyszczerzył się triumfalnie.
                Kiedy Eun Soo zawisnął nad blondynem, przejechał dłonią po jego twarzy. Już po chwili smakował jego miękkich ust, zaczynając powoli osuwać czarne bokserki. Luke błyskawicznie oderwał się od bruneta, jednocześnie łapiąc go za rękę.
- Nie przeginaj.
- Dobra, dobra. – zaśmiał się cicho – Tylko coś sprawdzałem.
                Mężczyzna wstał z łóżka i zaczął się ubierać. Hamilton w tym czasie zajął się poprawianiem pościeli, która chwilę wcześniej była niesamowicie skopana. Przyjazd rodziców w obecnej chwili był dla niego niezłym szokiem. Już nawet nie wspominając, w jakiej sytuacji by go zobaczyli, gdyby nie zadzwonili.
- Będziesz dziś zajęty przez cały dzień? – zapytał czarnowłosy, biorąc do ręki torbę.
- Hm, ciężko stwierdzić. Rodzice pewnie będą chcieli trochę ze mną pochodzić, jednak raczej pod wieczór powinienem mieć spokój.
- …ale wtedy będziesz zmęczony, tak?
- Niekoniecznie.
- Najwyżej się zgadamy, jednak... – nawiązał kontakt wzrokowy z chłopakiem – Tym razem to ty wpadniesz do mnie. – puścił oczko, po czym wyszedł, zostawiając nastolatka w lekkim osłupieniu.
                Już po chwili przez jego ciało przeszły dreszcze.
                „Dlaczego odczuwam niepokój?” – pomyślał, drapiąc się w tył głowy.

~~~

                Rodzice blondyna trochę przesadzili ze swoją zapowiedzią, ponieważ do akademika trafili jakąś godzinę po telefonie. Luke bardzo dobrze ukrył swoja złość, która w sumie bardzo szybko minęła. Chłopak od dłuższego czasu nie rozmawiał z żadnym z rodziców, więc ich odwiedziny były dobrą rzeczą. Hamilton na początku trochę uważał na słowa, gdyż uważał, że zastanie jeszcze jedną osobę, jednak tak się nie stało. Mama Luke’a powiedziała, że ta ostatnia osoba dołączy później. Przez to chłopak musiał zachowywać lekką ostrożność.
                Po południu całą trójką udali się do jakiejś restauracji. Rodzicom blondyna nie chciało się gotować po tak długiej podróży, więc zdecydowali się na dobry posiłek na mieście. Tam nie spotkali prawie nikogo młodego. Większość to dorośli lub starsi ludzie. Nic dziwnego, w końcu zaczęły się letnie wakacje. Większość młodzieży gdzieś wyjechała.
                „Swoją drogą… Dziś rano nie dostałem żadnych wieści od Woo Hyuna… Musi się nieźle bawić ze swoją dziewczyną.” – pomyślał, wchodząc za rodzicami do środka restauracji.
                Po zajęciu miejsc i zamówieniu posiłku zaczęło się wypytywanie o różnorodne rzeczy. Stopnie, szkołę, relacje z innymi, życie w akademiku, czy jest wygodnie i tak dalej. Luke starał się odpowiadać szczerze, jednak do końca nie mógł tego zrobić, więc trochę kręcił. Rodzice nie mieli żadnych wątpliwości co do słów blondyna.
- A co u niego? – zapytał chłopak, biorąc do ręki widelec.
- Radzi sobie bardzo dobrze. Aktywnie udziela się w drużynie sportowej. Często chodzimy na mecze, by mu kibicować. – odpowiedziała kobieta.
- Pewnie będzie miał mi mnóstwo do powiedzenia, kiedy przyjedzie.
- Z pewnością tak. Ale o to się nie martw, macie mnóstwo czasu.
                Od tego momentu czas zaczął płynąć niebywale szybko. Hamilton nawet nie spostrzegł, kiedy się ściemniło. Jego rodzice wrócili do hotelu, wcześniej się upewniając, czy chłopak dobrze zna drogę do akademika. W trakcie drogi powrotnej zadzwonił do Eun Soo i powiedział, że jego spotkanie z rodzicami dobiegło końca. Brunet od razu zapytał, czy Luke chce do niego wpaść, czy może wolałby się gdzieś przejść.
- Pomyślę nad tym, zależy co będzie dla mnie lepsze za jakąś godzinę. Chcę chwilę odpocząć. Nie sądziłem, że moja mama ma aż tyle energii… Dawno nie byłem na nogach przez tak długi czas.
                Kiedy blondyn się rozłączył, schował telefon do kieszeni i odetchnął. Cieszyły go częste spotkania z Eun Soo, jednak w dalszym ciągu nie był w stanie pozbyć się tej dziwnej blokady. Trochę się obawiał pójścia do domu mężczyzny, w końcu na myśl od razu przychodziła jedna rzecz przez to, co wydarzyło się w nocy. Tym razem skończyło się na całowaniu i kilku pieszczotach, gdyż blondyn nie był gotów na więcej. Brunet to w pełni rozumiał i nie robił problemów.
                Hamilton wyjął telefon z kieszeni i wybrał numer do czarnowłosego.
- Zdecydowałem.
- Szybko. Minęło zaledwie dziesięć minut. – zaśmiał się – I jak?
- Wpadnę do ciebie.

~~~
trochę bardzo krótki, ale nie bijcie. 

7 komentarzy :

  1. Naprawdę potrafisz doprowadzić człowieka do białej gorączki - przerywać w takiej chwili :P
    Na prawdę świetne, z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Coś czuje że nie będę spać spokojnie aż do następnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww... Kocham to. <3 Oni są cudowni..
    Powodzenia w dalszym pisaniu. :*

    OdpowiedzUsuń
  3. *Strzela SHIZU-CHAN z gazety po głowie*
    Kobieto! W takiej chwili przerwać?! ▶Przynajmniej nie w innej...◀
    Ale, cóż, rozumiem.
    Luke tsunderee? To się zgadza...
    Eun Soo i anime. Boszzzzz. XD

    Tak więc pozdrawiam, życzę weny oraz niechaj moc nożyczek będzie z Tobą. ✂ 

    ✂ 
    ✂ 

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież 21 rozdział dodałam kilka dni temu

      Usuń
  5. Hej,
    i przyjechali jego rodzice, dobrze, że zadzwonili wcześniej, bo mogło by być nieciekawie...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic