piątek, 25 września 2015

"Something I didn't know" - Rozdział 19.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 19.
Autor: Chizu Chan.



~~~

                Trzy dni po wyjeździe Woo Hyuna, Luke dostał wiadomość ze zdjęciem pięknej plaży i podpisem „Żałuj, że ze mną nie przyjechałeś!”. Oczywiście autorem był jego współlokator, bo któżby inny. Chłopak uśmiechnął się pod nosem, oglądając zdjęcie, po czym odłożył telefon na szafkę i wyszedł z pokoju. Był sam w tym ogromnym akademiku, więc niesamowicie się nudził. Dodatkowo nie mógł się przez kilka dni widzieć z Eun Soo, gdyż mężczyzna miał mnóstwo pracy i brak jakiejkolwiek siły. Jedynie wymieniali się wiadomościami i rozmawiali przez telefon, co już Hamilton robił niechętnie. Nie lubił rozmawiać przez komórkę. Czarnowłosy chyba to zauważył, ponieważ od jakichś dwóch dni nie zadzwonił. Jedynie wysyłał wiadomości, które były dość krótkie i niezrozumiałe. Chyba musiał być naprawdę zmęczony.
                Luke przed południem dostał cynk od rodziny, iż niedługo się pojawią. Chłopak zaczął się trochę obawiać, że przyjadą w najmniej oczekiwanym momencie i, co gorsza, chłopak będzie wtedy akurat robił coś, czego nie chciałby im pokazywać. Coś jak spotkanie z własnym wychowawcą. Bo po co mieliby się spotykać sami w letnie wakacje, dodatkowo w pustym akademiku? No właśnie. Dziwne myśli nasuwają się same.
                Blondynowi czas mijał niezbyt szybko. Korzystał ze wszystkiego, z czego tylko mógł, jednak nawet to nie wystarczało. W telewizji nie mógł znaleźć niczego interesującego, więc wszystko się niesamowicie przeciągało. Wszystkie książki, które posiadał już przeczytał i nie chciał robić tego ponownie. Chłopak miał już dość myślenia nad tym, co teraz zrobić, więc po prostu położył się spać.
                Obudził się sam z siebie przed północą. Było już ciemno, więc, kiedy próbował wstać z łóżka, postawił nogę w złym miejscu, w wyniku czego wylądował tyłkiem na podłodze. Westchnął, a kiedy się zebrał i zapalił światło, zobaczył migający wyświetlacz telefonu. Wziął przedmiot do ręki.
- Nieodebrane połączenie od Eun Soo? – szepnął pod nosem zdziwiony, po czym postanowił oddzwonić.
                Po kilku sygnałach mężczyzna odebrał telefon.
- Tak? – odezwał się głos w telefonie.
- Dzwoniłeś wcześniej. Coś się stało?
- Nic ważnego, byłem po prostu ciekaw, co robisz.
- Spałem. – uśmiechnął się pod nosem – Bycie samemu w tym przypadku jest akurat niesamowicie nudne.
- Zamierzasz teraz coś robić? – zapytał.
- Hm? Nie, raczej nie. Chyba jedynie pójdę do łaźni wziąć kąpiel. – podrapał się w tył głowy – A co?
- Nic, nic. – odpowiedział niezwłocznie – W takim razie nie przeszkadzam. Skończyłem już swoja pracę i mam wolne… Widzimy się jutro?
                Blondyn zastanowił się przez chwilę. Doskonale pamiętał, że przy następnym spotkaniu czarnowłosy miał go zabrać do swojego mieszkania, co oznacza…
- Erm… jasne, tylko wiesz…
                Zawahał się.
- Tak?
- J-już nic. – pomachał ręką, jakby brunet miałby to zobaczyć – W porządku, możemy się jutro spotkać. – wziął głębszy wdech.
- Cieszę się. Minęło już kilka dni od naszego ostatniego spotkania, więc chciałbym móc w końcu cię zobaczyć.
- Mówisz takie rzeczy bez krzty zakłopotania…
- Nie mam powodu do zakłopotania. – zaśmiał się – Choć twoje reakcje są dość ciekawe. Zalewasz się rumieńcem i takie tam.
                Luke’owi zrobiło się miło.
-  To mi trochę przypomina dawne czasy…
- Dawne czasy? – zapytał zaciekawiony.
- Ah, no wiesz, było całkiem podobnie, kiedy spotykałem się z Na Ri, tylko że ona się aż tak nie zawstydzała…
Wyraz twarzy Luke’a uległ zmianie. 


                Eun Soo zamilkł na chwilę.
- …przepraszam. – powiedział poważnym tonem głosu – Nie powinienem był o niej wspominać…
                Luke wziął głębszy wdech.
- Nie szkodzi, po prostu trochę się zdziwiłem. – wymusił śmiech – Naprawdę.
- Skoro tak mówisz…
- To prawda. – ułożył usta w prostą linię – Będę kończyć. Chcę jak najszybciej pójść do łaźni.
- W porządku. – jego głos wskazywał na to, iż zaczął się denerwować – Uważaj na siebie.
- Jasne.
                Hamilton się rozłączył. Odłożył telefon na szafkę, po czym westchnął. Lekko przymrużył oczy, a następnie przejechał dłonią po włosach.


- I czego się tak wściekam? – zapytał sam siebie – Tylko o niej wspomniał… To nie koniec świata…
                Chłopak pokręcił łebkiem, po czym poszedł do swojego pokoju i wziął ręcznik oraz potrzebne rzeczy do mycia. Po kilku minutach znajdował się w ogromnej, pustej łaźni. Musiał jednak chwilę zaczekać, nim woda się nalała. Kiedy w końcu mógł zamoczyć się w ciepłej wodzie, zamknął oczy i głęboko westchnął. Był tutaj bodajże pierwszy raz, wcześniej jakoś nie chciało mu się korzystać z tego miejsca. Normalnie korzysta z niego mnóstwo osób, więc blondyn z pewnością miałby niemały problem. Jakoś nie mógł się przełamać, aby pokazać innym swoje nagie ciało, przez co zawsze korzystał ze swojej normalnej łazienki. Raz dostał szału, kiedy Woo Hyun wparował do pomieszczenia, a on sam wtedy wychodził spod prysznica. Co by się więc stało, gdyby zobaczyło go nieco więcej osób?
                Hamilton trochę się zamartwiał słowami Eun Soo. Był świadom, że mężczyzna nadal coś czuje do tej kobiety, więc wspomnienie o niej podczas rozmowy było dla niego trochę bolesne.
Luke nie do końca rozumiał swoje myśli. Przemawiała przez niego zazdrość? Czy może strach? Pewnym było, że to uczucie nie należało do najprzyjemniejszych.
- Nigdy bym nie pomyślał, że mogę się tak zachowywać. – przymrużył oczy, czując coraz większe ciepło bijące z pary – To mi się nie podoba…
                Chłopak pokręcił łebkiem, po czym wziął szampon, aby umyć włosy. Po spłukaniu wszystkiego i nałożeniu odżywki, odchylił głowę do tyłu.
                „Zastanawiam się… Jaka jest ta kobieta? Eun Soo kiedyś powiedział, że ją przypominam w pewnej kwestii… To dobrze czy źle?” – przygryzł wargę.
                Luke nie chciał, aby jego wychowawca wracał myślami do przeszłości. Obawiał się, że przez to, iż przypomina mężczyźnie tę kobietę, będzie słyszał częściej podobne rzeczy. To byłoby dla niego bardzo niekomfortowe.
- Powiedziałem, że sprawię, iż zacznie myśleć tylko o mnie, ale… – ugryzł kciuk ze zdenerwowania – Czy jestem w stanie to zrobić?
                Mnóstwo myśli kłębiło się w głowie blondyna. Większość była oczywiście niezbyt kolorowa. Chłopak doskonale wiedział, że zamartwianie się nie wyjdzie na dobre. Może ono jedynie pogorszyć sytuację i sprawić, że chłopak zacznie wątpić w Eun Soo, a tego by na pewno nie chciał. Wbrew wszystkim negatywnym uczuciom sądził, iż zależy mu na brunecie i dlatego właśnie nie chciał snuć jakichś głupich teorii.
- Dobra. – założył ręce na klatce piersiowej – Wystarczy tego.
                Wyszedł z wody, po czym dokładnie wytarł się ręcznikiem i zarzucił szlafrok, wcześniej zakładając bokserki. Mógł spokojnie wrócić w takim stanie do siebie. W końcu był sam. Zebrał wszystkie swoje przedmioty, po czym opuścił przestronne pomieszczenie i udał się do swojego pokoju.
- Dziwne... – powiedział do siebie, kiedy znalazł się w środku – Jestem pewien, że zgasiłem światło przed wyjściem…
- Było zgaszone, jednak średnio mi się widzi siedzenie w ciemnościach, tak więc wyszło, jak wyszło.
                Luke dopiero teraz zobaczył siedzącego na sofie bruneta.
- Co ty tu robisz? – zapytał zdziwiony, od razu marszcząc czoło.
- Coś nie dawało mi spokoju... – podniósł się z miejsca – Jakoś nie mogłem znieść faktu, że powiedziałem coś tak głupiego, więc chciałem jak najszybciej sprawdzić, czy z tobą oby na pewno w porządku.
- Nie musisz się martwić, nic takiego się nie stało. – lekko się uśmiechnął.
                „Więc jednak niepotrzebnie się martwiłem.” – pomyślał, cicho wzdychając.
- Zmieniając temat… – ukradkiem zmierzył blondyna wzrokiem – Dość odważnie z twojej strony. – uśmiechnął się kącikiem ust.
                Hamilton szybko zawiązał szlafrok, po czym obdarował bruneta niezbyt ciekawym spojrzeniem.
- Spodziewałem się nieco innej reakcji, no ale…
- Bardzo śmieszne. – powiedział sztywno – Dopiero co wyszedłem z łaźni, więc się nie dziw, że tak wyglądam…
- Chyba jednak jesteś trochę wkurzony. – spojrzał na blondyna badawczo.
- Ehh, wcale nie. – westchnął, po czym przeszedł kawałek i klapnął na sofie – Po prostu jestem trochę zmęczony. A kiedy jestem zmęczony, robię się zrzędliwy.
- Dobrze wiedzieć. Zapamiętam. – usiadł obok Hamiltona.
- Nie musisz, to nic ważnego. – zerknął kątem oka na czarnowłosego – Ty…
- Hm? – zwrócił się do blondyna, oczekując dalszego ciągu.
                Chłopak się trochę zawahał.
- N-nie będziesz miał problemów z powrotem do domu? – odwrócił wzrok, śmiejąc się nerwowo.
                Eun Soo zmarszczył brwi.
- Przez tyle czasu miałem dużo pracy, przez co odkładałem nasze spotkania, a teraz, kiedy znalazłem trochę czasu, sugerujesz mi, abym sobie poszedł? – uniósł do góry jedną brew, ciskając spojrzeniem w blondyna.
- Niczego nie sugerowałem…
- Więc nie masz nic przeciwko, abym został na noc? – uśmiechnął się pogodnie, co zaniepokoiło Hamiltona.
- S-skąd… – powiedział niepewnie, obawiając się w duchu, że pożałuje swojej decyzji – Ale ty śpisz tutaj, na sofie. Nie przekraczaj granicy, czyli drzwi prowadzących do pokoju, gdzie śpię, jasne?
- Jak słońce.
                „Uroczo, że tak się wszystkim przejmuje.” – pomyślał brunet, obdarowując nastolatka pogodnym wyrazem twarzy.
- Skoro tak, pójdę już spać. Dobranoc.
- Dobranoc. – odpowiedział niezwłocznie.
                Luke został w miejscu. Spoglądał niepewnie na leżącego bruneta.
                „Tak po prostu idzie spać? Cóż… jestem trochę zawiedziony…” – pomyślał blondyn.
- Co jest, nie idziesz jednak spać? – zapytał Eun Soo – Nie żeby mi to przeszkadzało, z chęcią podzielę się z tobą sofą. – uśmiechnął się szyderczo – Będę jednak pragnął lekkiej zapłaty…
- Phi. – prychnął – Nawet na nic nie licz. – pomimo mocnych starań, nie udało mu się ukryć zawstydzenia.
- Nawet na zwykłego buziaka na dobranoc?
                Luke przygryzł dolną wargę, co od razu zostało zauważone przez Eun Soo. Mężczyzna uśmiechnął się w duchu, doskonale będąc świadomym, że blondyn się powstrzymuje. Zaśmiał się cicho, oczekując odpowiedzi, którą chyba już znał.
- Cóż… To raczej nie będzie nic złego…
                Podrapał się w tył głowy, po czym podszedł do leżącego bruneta. Pochylił się nad nim, a następnie łagodnie musnął jego usta swoimi. Już tyle wystarczyło, aby zapragnął więcej. Nie chciał jednak tego zrobić. Za bardzo obawiał się tego, co mogłoby nastąpić później.
- W takim razie dobranoc... – powiedział cicho.
- …dobranoc. – odpowiedział spokojnie, podążając wzrokiem za odchodzącym blondynem.
                Hamilton ledwo co nie dawał po sobie znać, że chciałby czegoś więcej. Dyskretnie zacisnął dłonie w pięści i przełknął ślinę. Kiedy chciał spojrzeć ukradkiem na leżącego Eun Soo, został gwałtownie przyciśnięty do ściany. Spojrzał zdziwiony na czarnowłosego, jednak nie zdążył nic powiedzieć, gdyż mężczyzna od razu przeszedł do pocałunku, łagodnie zaczynając od kącika ust. Tak niewielkim wysiłkiem sprawiał, że Luke zamieniał się w ciepłą, miodową masę.
- M-mówiłem, że nie chcę, aby…
                Nie dał rady dokończyć, ponieważ Eun Soo zaczął doprowadzać go do zawrotów głowy. Jak się okazało, szyja była jednym ze słabszych punktów blondyna, a kiedy brunet zaczynał dobierać się do tego miejsca, to był koniec dla Luke’a.
- Usta mówią co innego, ciało co innego... – szepnął seksownym tonem głosu, wprawiając nastolatka w osłupienie – Widzisz? – zapytał usatysfakcjonowany, prostując się – Twoje reakcje cię zdradzają.
                Blondyn opuścił łebek w dół, będąc niesamowicie zawstydzonym. Eun Soo otworzył drzwi do pokoju i wszedł do środka z Hamiltonem, w dalszym ciągu go całując. Pchnął chłopaka na łóżko, a kiedy nad nim zawisnął i skupił wzrok na twarzy, dostrzegł strach w jego oczach. Łagodnie przejechał dłonią po policzku Luke’a, w dalszym ciągu patrząc prosto w jego oczy.
- Nie bój się. Nie zrobię niczego, czego byś nie chciał. – lekko zmarszczył brwi – Kiedy będziesz miał dość, po prostu powiedz stop, a przestanę.
                Hamilton kiwnął łebkiem. Ufał Eun Soo. Mężczyzna dotknął kciukiem ust chłopaka, po czym delikatnie je pogładził. Luke w odpowiedzi cicho westchnął, mrużąc przy tym oczy.
- Jak lubieżnie…



~~~

4 komentarze :

  1. Co do rozdziału to CO DO CHOLERY? DLACZEGO PRZERWAŁAŚ W TAKIM MOMENCIE?

    A tak na serio:
    Świetne, świetne, świetne. Zwłaszcza końcówka. Nie mogłam się doczekać kolejnego wpisu odkąd na stronie głównej zobaczyłam notkę, że pojawi się dzisiaj. Co chwila zaglądałam sprawdzając czy to już.
    Podoba mi się koncepcja zdjęć, którą wprowadzasz. Chociaż to środkowe było zbędne, moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny ! :) , z karzdym dodanym postem robi się coraz ciekawiej...
    Tylko czemu musiałaś pszerwać w TAKIM momęcie ( T^T )
    Naprawde genialnie piszesz ! Tylko skąd czerpiesz inspiracje ?
    I rzeczywiście fajne są te zdjęcia w opo. A i jerzeli byś chciała wiedzieć to ja też piszę opowiadanie ( już drugi tom ), w karzdym razie duziooo "cioci weny " rzyczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój Boże potrzebuje więcej! To opowiadanie jest świetne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej,
    jestem ciekawa co wyniknie z przyjazdu rodziców Lucke, och jaki zamyślony cały czas...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic