niedziela, 2 sierpnia 2015

"Saved by you" - Rozdział 29.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 29. 


~~~

                Wieczorem siedziałam w salonie, w spokoju oglądając telewizję. Niby normalna czynność. Wprawdzie robiłam to codziennie. Jednak tym razem było zupełnie inaczej. Coś mnie rozrywało od środka. Przepełniało mnie mnóstwo emocji, które niekoniecznie ze sobą współgrały. Tsuki dał mi porządnie do myślenia. I, nawet jeśli czuję się źle z tego powodu, ja… podjęłam decyzję.
                Po usłyszeniu trzasku drzwi i cichego odetchnięcia, podniosłam się z miejsca, po czym spokojnym krokiem powędrowałam w stronę holu. Tam spotkałam tatę. To słowo już nie sprawiało mi żadnych trudności. Myślę, że do niego przywykłam. Mężczyzna zdjął buty z nóg, a kiedy mnie zauważył, lekko się uśmiechnął i przywitał. Po tym zaniósł przyniesione z sobą zakupy go kuchni. Podążyłam za nim.
- Wyglądasz na dość poddenerwowaną. – powiedział, kiedy rozpakował wszystkie zrywki – Nie chcę być nachalny, ale… niedługo naprawdę będę musiał zakupić bilety lotnicze, tak więc…
- Nie musisz się o to martwić. – wtrąciłam, marszcząc brwi – Nie musisz tego robić, ponieważ ja… już podjęłam decyzję.
                Ojciec spojrzał na mnie poważnie. Nic nie powiedział. Oczekiwał tego najważniejszego słowa.
- Choć muszę przyznać, że to było naprawdę ciężkie, zdecydowałam, że… pojadę... – poczułam napływające do oczu łzy.
- Jesteś tego w stu procentach pewna? Twoja reakcja…
- To normalne, że tak zareagowałam. – powiedziałam załamanym głosem – W końcu wyjadę gdzieś niesamowicie daleko. – zaczęłam płakać – Wszyscy moi przyjaciele i chłopak… To naprawdę boli. – zasłoniłam oczy dłońmi.
                Shintarou objął mnie ciepło, pozwalając mi wyrzucić wszystko z siebie. Nie sądziłam, że moja reakcja będzie aż tak bardzo przepełniona emocjami. Cała się trzęsłam i nie wiedziałam, co zrobić. Na szczęście uspokajający ton głosu taty pozwalał mi choć trochę odetchnąć.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę z powodu podjętej przez ciebie decyzji… – zaczął gładzić mnie po głowie – Naprawdę… nie masz bladego pojęcia. – odetchnął z ulgą.
                To bolało. Naprawdę bolało. Czasu do wyjazdu zostało niewiele, a ja miałam jeszcze mnóstwo niepozałatwianych spraw… W tej chwili byłam naprawdę roztargniona.
- I nie musisz się martwić tym wyjazdem. – dodał po chwili ciszy – To nie tak, że wyjeżdżasz na zawsze. W czasie wakacji będziemy mogli tutaj przylecieć całą rodziną.
                „Rodzina”. Cóż za piękne słowo… Czy teraz będę mogła się poczuć, jakbym ją miała? Całą i w komplecie?

~~~

                Był weekend. Od festiwalu szkolnego dzieliły mnie tylko niecałe dwa dni. Podczas spotkania z przyjaciółmi dokładnie omawialiśmy wszystko, co zrobimy w tym dniu. Byłam tak bardzo zdeterminowana, że nawet nie myślałam o swojej przeprowadzce. Wszyscy byli bardzo skupieni i dawali z siebie wszystko, jednak nawet ja zdołałam dostrzec, że niesamowicie niecierpliwili się z powodu mojej decyzji, której w dalszym ciągu nie znali. Tsuki zachowywał się tak, jakby wiedział, co zrobię. Cóż, nic dziwnego. W końcu to on otworzył mi oczy i podstawił odpowiedź pod sam nos. Naprawdę się cieszę z tego powodu, ale kiedy zaczynam myśleć, że wyjadę i codzienne spotkania już nie będą możliwe, ja… naprawdę mam ochotę się rozpłakać.
                Dodatkowo bardzo brakuje mi Iseia. Nie zamieniłam z nim zdania odkąd pokłócił się z Tsukim. Nie mogłam już dużej zwlekać. Zostało tak niewiele czasu, a my nadal byliśmy w niezrozumiałej relacji. Nim wyjadę, muszę z nim wszystko wyjaśnić.
              Z rozmyślań wyrwała mnie Jessica, która właśnie skończyła przerabiać mój kostium pokojówki. Muszę przyznać, że strój robił wrażenie… Dziewczyna z pewnością posiadała niezłe umiejętności w tej dziedzinie. Spojrzałam na wszystkich znajomych siedzących w pomieszczeniu. Położyłam dłoń na sercu, a następnie lekko się uśmiechnęłam.
- Ja naprawdę… – zwróciłam uwagę wszystkich – Będę za wami niesamowicie tęsknić.
                Rozkleiłam się w mgnieniu oka. Spoglądając na każdego z osobna, uczucie smutku zaczynało się jedynie nasilać. Dziewczyny od razu zrozumiały, co miałam na myśli i w mgnieniu oka znalazły się tuż obok, ciepło mnie obejmując. Nawet Futaba się rozkleiła, a przecież jeszcze zostało kilka dni do mojego wyjazdu. Z przeszklonych oczu dostrzegłam uśmiechającego się Tsukiego. Patrzał na mnie tak spokojnie… To jeszcze bardziej mnie dobiło.
- Dobrze zrobiłaś, Yumi. – powiedziała Izumi, mocno mnie ściskając – Prawdą jest, że będzie nam ciebie brakować w codziennym życiu, ale hej, spójrzmy na to z pozytywnej strony! Są wiadomości, wideo rozmowy, dodatkowo będziemy mogły się odwiedzać w wakacje… – z każdą kolejną wymienianą rzeczą głos czarnowłosej stawał się coraz słabszy.
- Izumi ma rację. – dodała blondynka – Nawet jeśli nie znamy się zbyt długo, to naprawdę… będzie mi ciebie brakowało…
                Tsuki przysunął się bliżej nas, po czym łagodnie odgarnął włosy z mojej twarzy. Po nawiązaniu kontaktu wzrokowego zdobyłam się na mały uśmiech, co w obecnej chwili było dla mnie niesamowicie ciężkie.
- Będzie dobrze. – dotyk jego dłoni naprawdę mnie uspokajał – Jest tak, jak powiedziała Futaba. Mamy mnóstwo możliwości na kontakt.
- Skoro nawet ty tak myślisz, chyba nie muszę się aż tak zadręczać. – przymrużyłam oczy.
- No pewnie, że nie. – dotknął czubku mojego nosa – Ponieważ nie ma najmniejszej możliwości, abyśmy stracili kontakt. – puścił mi oczko.
- Tak… Chyba masz rację.
                Jak dobrze, że ich mam. Są idealnym oparciem.

~~~

                Rankiem słowo takie jak „spokój” nie było nikomu znane. Panował istny chaos. Festiwal w końcu nadszedł, a ostateczne przygotowania były najważniejsze. To właśnie teraz każdy podchodził do wszystkiego z jak największą precyzja, starając się z jak największych sił. Nasza kafejka była już prawie gotowa. Pozostała kwestia dekoracji stolików i naszej przemiany w pokojówki oraz lokajów. Nie wiedziałam, jak z pozostałymi klasami, gdyż nie miałam nawet chwili wytchnienia, aby to sprawdzić. Wyluzowałam się, kiedy zobaczyłam spokojnego Satoru, który na chwilę zajrzał do naszej sali w ramach kontroli. Skoro on się tym zajmuje, z pewnością nie będzie żadnych problemów.
                Do rozpoczęcia festiwalu pozostały niecałe dwie godziny. Postanowiliśmy rozpocząć przebieranki. Już miałam iść z Jessica się przygotować, kiedy zostałam zatrzymana przez pewną dziewczynę.
- Yumi… Masz może chwilkę?
                Satsuki. Nie wiedziałam, jak z nią rozmawiać.
- J-jasne... – powiedziałam z niemałym zawahaniem.
                Podążałam w ciszy za czerwonowłosą, w myślach zastanawiając się nad tym, co chce mi powiedzieć. Gdy w końcu zatrzymałyśmy się w prawie że pustym miejscu, stanęłam prosto i spojrzałam nastolatce prosto w oczy. Uśmiech, który po chwili wpłynął na jej twarz nieco mnie zmieszał.
- Jeszcze nie miałyśmy okazji porozmawiać, prawda?
- Zgadza się.
- Jestem Satsuki. Koleżanka z dzieciństwa Iseia oraz Tsukiego.
- W-wiem o tym.
- Oh. – zdziwiła się – A więc pewnie powiedzieli ci również o tym, co między nami zaszło…
                Aby potwierdzić, raz kiwnęłam głową.
- Cóż… Chcę po prostu powiedzieć, że nie masz się czym martwić.
- To znaczy? – uniosłam brwi do góry.
- Zauważyłam, w jaki sposób na mnie spoglądasz... – zaśmiała się pod nosem – Prawda jest taka, że chciałam po powrocie na nowo spróbować związku z Tsukim, ale kiedy widzę was razem... – przymrużyła smutno oczy – Nie mogę tego zrobić. Jesteście w relacji, której wam szczerze zazdroszczę.
- Eh…?
Jej słowa mnie szczerze zaskoczyły.
- Więc nie musisz się niczym martwić. – przymknęła oczy, zaczynając zmierzać w stronę naszej klasy – Nie mam zamiaru mieszać.
                To… Chyba dobrze, prawda? Wkrótce po odejściu dziewczyny wróciłam do sali. Dziewczyny czekały zniecierpliwione, a kiedy mnie zauważyły, od razu złapały za rękę i za sobą zaciągnęły.
- Ah! Kosmetyczka! – krzyknęła panicznie blondynka – Zostawiłam w szafce! Zaczekajcie chwilę, dobra?
                Po kilku sekundach już jej nie było. Postanowiłam skorzystać z chwili spokoju i powiedzieć Futabie o sytuacji sprzed kilku minut. Dziewczyna wszystkiego wysłuchała, a na końcu skomentowała, że będzie pilnowała „blondaska” po moim wyjeździe. Na to słowo niebywale wielkim zaskoczeniem zareagował Isei, który dopiero co wszedł do sali. Na chwilę udało nam się nawiązać kontakt wzrokowy. Szybko został jednak przerwany przez czarnowłosego. Chciałam do niego podejść i porozmawiać, jednak nie zrobiłam tego, gdyż nagle do klasy wparowała Jessica z ogromną kosmetyczką. Nawet nie zdążyłam nic powiedzieć, ponieważ od razu zaciągnęła mnie za zasłony. Czułam się dość dziwnie, kiedy robiła mi makijaż. Trwało to niepokojąco długo i, szczerze mówiąc, tak troszkę obawiałam się efektu końcowego. Zauważyłam, że blondynka była już przygotowana, brakowało jej jedynie stroju.
- Jeszcze nie patrz! – skarciła mnie, kiedy sięgnęłam po lusterko – Poczekaj do efektu końcowego!
- Dobrze. – lekko się uśmiechnęłam.
                Nagle ni stąd, ni zowąd dziewczyna wyjęła lokówkę. Robienie fryzury nie trwało tak długo, jak nakładanie makijażu, co było jeszcze bardziej zadziwiające, no ale nic nie mówiłam. Po wszystkim dostałam swój strój pokojówki. Wraz z Jessicą zaczęłyśmy się przebierać za jedną z większych zasłonek. Nie musiałyśmy się martwić tym, że ktoś nas podejrzy, gdyż na straży stała Futaba.
- C-chyba skończyłyśmy… – powiedziałam do czarnowłosej.
                Dziewczyna spojrzała na nas widocznie zaskoczona.
- Yumi… nie możesz tak wyjść! – krzyknęła, łapiąc mnie za ramiona.
- D-dlaczego? – zapytałam niepewnie – Coś nie tak z moją twarzą…?
- Kiedy to zrobisz… oni wszyscy nie dadzą ci spokoju! – spojrzała na stojącą za mną blondynkę – I to samo kieruję do ciebie!
- Aj, Izumi, nie przesadzaj. – machnęła ręką – Nie musimy się niczym martwić. W końcu mamy super ochroniarza.
                Po chwilowym spieraniu w końcu wyszłyśmy z ukrycia. Pierwsza chwila była najgorsza, gdyż to właśnie wtedy byłyśmy lustrowane wzrokiem każdej obecnej w pomieszczeniu osoby. Lekko się zarumieniłam. Największego buraka strzeliłam przez Tsukiego, ponieważ jego słowa miały na mnie większy wpływ od pozostałych.
- Wyglądasz… – zaczął, patrząc mi w oczy – Na-naprawdę pięknie, wiesz? – odwrócił wzrok, łapiąc się jedną ręką za tył głowy.
                I właśnie to miałam na myśli!

~~~

                Nie spodziewałam się tak wielkiej popularności naszej kafejki. Przez cały czas wypełniały ją tłumy! Czułam się trochę dziwnie, paradując przed gimnazjalistami w tak nietypowej kreacji, jednak nie okazywałam jakoś szczególnie tego zakłopotania i chyba radziłam sobie całkiem nieźle ze swoim zadaniem. Chociaż, muszę przyznać, robiłam się trochę zazdrosna, kiedy jakieś dziewczyny niby przypadkiem dotykały Tsukiego w różne miejsca. On chyba reagował dość podobnie, kiedy wdawałam się w choćby zwykłą rozmowę z młodszymi nastolatkami.
                W końcu dostałyśmy trzydziestominutową przerwę. Wraz z Jessicą i Futabą opuściłam naszą kafejkę i zaczęłam przyglądać się pozostałym atrakcjom. Wszystko wyglądało wspaniale! Tak dokładnie dopracowane. Każdy dawał z siebie wszystko. Postanowiłyśmy pójść do domu strachów. Zauważyłam, że cieszył się dość dużą popularnością.
- Hej, dziewczyny, z której jesteście klasy?
                Takie oto pytanie dobiegło do mych uszu, kiedy ponownie znalazłam się na korytarzu z przyjaciółkami.
- Pierwszej... – odpowiedziałam, nawiązując kontakt wzrokowy z młodszym chłopakiem.
- Jeej, nie powiedziałbym! – uśmiechnął się zawadiacko – Jesteście naprawdę słodkie! Gdzie jest wasza kafejka? – zapytał, po zobaczeniu, w co jestem ubrana – Chętnie z kolegami coś przekąsimy, skoro mają nas obsłużyć takie śli…
                Nastolatek nie dokończył, gdyż twarz przysłonił mu… wiceprzewodniczący.
- Shuuun, dlaczego to zrobiłeś? – zapytał, spoglądając na wiele wyższego chłopaka – To był mój podryw!
                Takich rzeczy chyba nie powinno się mówić na głos, prawda…?
- Wybaczcie, dziewczyny. – lekko się pokłonił – Mój młodszy brat jest… – zastopował, marszcząc zabawnie brwi – Aż ciężko to określić.
- Nic się nie stało, serio. – powiedziała blondynka ze śmiechem w oczach.
- W takim razie wybaczcie…
                Wyraz twarzy Shuna był naprawdę… zabawny. Chociaż cała ta sytuacja rozbawiła mnie jeszcze bardziej. Dwaj chłopcy szybko się od nas oddalili, a kiedy zostałyśmy same, zaczęłyśmy się śmiać na głos. Pochodziłyśmy po szkole jeszcze przez kilka minut, a następnie wróciłyśmy do naszej kawiarenki.
                Po godzinie ciężkiej pracy wszyscy dostali przerwę. Całą klasą udaliśmy się na zewnątrz. Przy scenie były tłumy. Każdy wyczekiwał koncertu brata Nanami. Tsuki stanął obok mnie z uśmiechem na twarzy, obejmując mnie jedną ręką. Od razu się zawstydziłam. Chłopak zauważył to dość szybko, w wyniku czego zostałam obdarowana melodyjnym, niezbyt głośnym śmiechem. Ta reakcja pomogła mi się trochę wyluzować. W oddali zobaczyłam Iseia, który nie wyglądał na zadowolonego. Tak długo nie rozmawialiśmy…
- Patrzcie, patrzcie! – krzyknęła Jessica, wyrywając mnie z rozmyślań – Zaczyna się!
                Na scenie stanął czerwonowłosy, wysoki chłopak wraz z kilkoma innymi członkami zespołu. Łącznie było ich czterech – wokalista, perkusista i dwóch basistów. Prezentowali się całkiem nieźle. Yuichi, bo tak miał na imię czerwonowłosy, powiedział kilka słów do widowni, niesamowicie rozluźniając przy tym atmosferę, po czym dał znak reszcie chłopaków, że mogą zaczynać.
- Są świetni!
                Blondynka była bardzo podekscytowana tym wydarzeniem. W sumie nic dziwnego. Chłopcy byli wspaniali.
- Brat Nanami ma naprawdę cudowny głos. – powiedziałam.
                Cała czwórka tworzyła naprawdę dobrą muzykę.
- Racja.
                Odwróciłam łebek w stronę, z której dobiegał ten znajomy głos.
- Jiwoo! – podniosłam głos, ciesząc się ze spotkania chłopaka – Dość długo się nie widzieliśmy!
- Całkiem możliwe. – podrapał się w tył głowy, a kiedy jego oczy zatrzymały się na twarzy blondwłosej koleżanki, lekko się pochylił, by nasze twarze znalazły się na równym poziomie.
                Radar Tsukiego od razu się włączył, jednak nic nie powiedział. Niby ukradkiem nas obserwował.
- Hej, hej, kim jest ta dziewczyna…? – zapytał zdziwiony.
- To Jessica. Koleżanka z klasy. – odpowiedziałam – Dlaczego pytasz? I dodatkowo czemu robisz to tak dyskretnie…?
- No wiesz, twoja znajoma mogłaby się poczuć dziwnie, gdyby usłyszała, że jakiś chłopak o nią wypytuje…
- Hmm, nie byłabym tego taka pewna…
- W każdym razie ma coś w sobie.
                Jessica wpadła w oko Jiwoo? Zapamiętam.

~~~

                Koncert w końcu się skończył i wszyscy musieli wrócić do swoich zadań. Nim zdążyłam wejść do budynku szkolnego, ktoś złapał mnie za rękę i zaczął przeciągać przez ten tłum. Kiedy w końcu znaleźliśmy się w bardziej „ustronnym” miejscu, mogłam zobaczyć, kim jest mój porywacz. Tej osoby akurat bym się nie spodziewała, zważywszy na naszą obecną sytuację, no ale nie zaprzeczę, ucieszyłam się. Wreszcie mamy okazję do rozmowy.
- O co chodzi z tym wyjazdem? – zapytał.
                Zdziwienie samo z siebie wpłynęło na moją twarz. Skąd on wie…? Czyżby usłyszał moją wcześniejszą rozmowę z Futabą?
- Wyjeżdżasz dokądś?
                To niepewne spojrzenie Iseia sprawiało, że chciałam zaprzeczyć. Jednak nie mogłam tego zrobić.
- Mhm. – kiwnęłam raz łebkiem, na co czarnowłosy zmarszczył brwi – Za kilka dni wyprowadzam się do Anglii.
- Żartujesz…? – rozdziawił usta.
                Chciałabym…
- Chciałam powiedzieć ci o tym wcześniej, ale ty… unikałeś mnie…
- Ah... – opuścił łebek w dół – Po prostu nie chciałem wam przeszkadzać…
- Przeszkadzać? Dlaczego miałbyś to robić? – podeszłam bliżej – Nigdy nawet nie pomyślałam, że w czymś przeszkadzasz!
- Yumi... – szepnął zdziwiony moimi słowami.
- Jesteś dla mnie bardzo ważnym przyjacielem, dlatego proszę, nie próbuj mnie już więcej unikać. – przymrużyłam oczy – Chcę spędzić jak najwięcej czasu z wami, bo zostało mi jedynie kilka dni…
- …przepraszam.
- Za c…?
                Nie zdążyłam dokończyć, ponieważ Isei przyciągnął mnie do siebie i mocno objął. Głowę miałam wtulona w jego klatkę piersiową, dzięki czemu mogłam usłyszeć bicie serca chłopaka. Zdziwiłam się, gdyż biło ono dość szybko. Przez to zestresowałam się tą całą sytuacją.
- Zostańmy tak przez chwilę, dobrze? – zapytał poważnym, nieco cichym tonem głosu.
- Isei…?
                Nie wiedziałam, o co chodzi. Pomyślałam o Tsukim i od razu poczułam się trochę winna. Dla kogoś taki widok mógłby być jednoznaczny, dlatego nie chciałabym, aby ktokolwiek to zobaczył i, co gorsza, powiedział o tym blondynowi.
- Tylko minutę. – westchnął – Po tym od razu sobie ciebie odpuszczę.
- Eh?
                Uniosłam brwi do góry. Dlaczego Isei miałby mnie sobie odpuszczać…?
- Pewnie nie rozumiesz, co mam na myśli. – nie widziałam tego, ale mogłabym przysiąc, że chłopak lekko się uśmiechnął – Za chwilę wszystko ci wyjaśnię. Chcę ten jeden raz móc potrzymać cię w swoich ramionach.
                Nie rozumiem… Kompletnie nic nie rozumiem.
- Już przy naszym pierwszym spotkaniu pomyślałem, że miła z ciebie dziewczyna. Kolejne rozmowy jedynie uświadomiły mi, że miałem rację. – zaczął mówić, jednak nie wiedzieć czemu, wyczuwałam smutek w jego głosie – Byłaś taka nieśmiała i cicha. Ucieszyłem się, gdy w końcu udało ci się przełamać. Zaczęłaś radzić sobie tak dobrze... – odetchnął – Nawet nie wiem kiedy zacząłem postrzegać cię w innym świetle.
                Innym świetle?
- Sprawy trochę się pokomplikowały i wyszło, jak wyszło. – zaśmiał się gorzko – Ale to nie o tym chcę mówić.
                Uwolnił mnie ze swojego objęcia, a kiedy w końcu spojrzałam na jego twarz, nie mogłam nic powiedzieć.
- Chcesz wiedzieć, dlaczego ci to wszystko mówię? W porządku. – uśmiechnął się w wyjątkowy sposób – Robię to, ponieważ się w tobie zakochałem, Yumi.
                Wstrzymałam oddech. Czas jakby się zatrzymał. Te słowa odbijały się echem w mojej głowie.
- A-ale Isei, przecież wiesz, że ja… i Tsuki…
- Tak, wiem. – powiedział ze smutnym uśmiechem – Dlatego ci to mówię. Chcę, abyś wiedziała, co do ciebie czuję.
                Ja… nie mam pojęcia, co powiedzieć…
- Erm… – zaczęłam niepewnie – Jakby to… Przyznam, że mnie niesamowicie zaskoczyłeś, ale… ja… – ukłoniłam się przed chłopakiem – Przepraszam! – zamknęłam oczy – Nie mogę zaakceptować twoich uczuć. Jest już ktoś, kogo kocham. – znów stanęłam prosto, patrząc Iseiowi prosto w oczy.
- Tak, wiem. – jeszcze bardziej przymrużył oczy.
                Nagle jego oczy zaczęły się błyszczeć bardziej, niż zwykle.
- Dlatego mam zamiar to uszanować i o tobie zapomnieć. – spojrzał w dół – Nie chcę powtarzać sytuacji sprzed lat, więc... – ponownie nawiązał kontakt wzrokowy – Powodzenia.
- Dziękuję. – moja dolna warga zaczęła drgać – Twoje słowa naprawdę wiele dla mnie znaczą.
- Cieszy mnie to. Lepiej już wróć do klasy. Jeszcze się zaczną o ciebie martwić.
- W porządku, ale… co z tobą? – zapytałam niepewnie.
- Też za chwilę do was dołączę. – uśmiech nie znikał z jego twarzy – Muszę jeszcze tu chwilę zostać i coś przemyśleć.
- Dobrze. – kiwnęłam łebkiem – Będę na ciebie czekać.
                Zaczęłam zmierzać w stronę wejścia głównego do szkoły, jednak jeszcze przed odejściem odwróciłam łebek do tyłu. Nie spodziewałam się takiego widoku.


                To sprawiło, że poczułam pewne niekomfortowe ukłucie w klatce piersiowej. Widok Iseia w takim stanie sprawił, że mimowolnie do moich oczu napłynęły łzy. To bolało. Nie mam pojęcia czemu. Po prostu bolało.
                Naprawdę jestem ci wdzięczna, Isei, że mi o tym powiedziałeś. Z pewnością wymagało to niemałej odwagi i, dodatkowo, on już z góry znał odpowiedź… Mam nadzieję, że poznasz godną siebie dziewczynę.
                Teraz, kiedy już wyjaśniłam te „ważniejsze” sprawy, muszę cały czas poświecić swoim przyjaciołom. Zostało mi jedynie kilka dni.

~~~
 jeszcze jeden i koniec. :X :X

 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic