poniedziałek, 13 lipca 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 16.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 16.
Autor: Chizu Chan.

 <Rozdział specjalny, napisany z perspektywy Jae Hoona>

~~~ 

                Przebieg mojego życia, wybory, których dokonywałem, sposób, w jaki się prezentowałem – wszystkie te rzeczy zawsze wykonywałem podczas bardzo prostego schematu. Nie wychylałem się zbytnio wśród znajomych, nawet nie przywiązywałem do nich jakichś większych uwag – wiedziałem, że prędzej czy później sobie pójdą. Zawsze tak było.
                Nie byłem jakąś skomplikowaną osobą, wręcz przeciwnie. Uważałem, że łatwo jest mnie rozszyfrować. Z biegiem czasu zacząłem się zastanawiać, czy faktycznie tak jest. Trochę zazdrościłem swoim kolegom kochających rodzin, gdyż sam takiej nie posiadałem. Rodzice zawsze zajęci pracą, rzadko kiedy bywali w domu za dnia. Najczęściej przychodzili na noc na kilka godzin tylko po to, aby się wyspać i zaraz po tym znów gdzieś wyjść. Przywykłem. Trochę brakowało mi ciepła matki, w końcu byłem dzieckiem, które czegoś takiego bardzo potrzebowało. Jednak nie martwiłem się za bardzo – gosposia, która pracowała w naszym domu od dłuższego czasu bardzo o mnie dbała. Szczerze mówiąc ona i jej czterdziestoletni mąż zachowywali się bardziej jak moi rodzice niż ci, którzy mnie poczęli.
                O swojej przeszłości mógłbym tak opowiadać i opowiadać, jednak po co, skoro ona jest, była i będzie po prostu nieciekawa. Non stop powtarzające się rzeczy, ciągle ten sam schemat. To chyba dlatego jestem, jaki jestem.
                Skłamałbym, gdybym powiedział, że nigdy nie przeżyłem czegoś „okropnego”. Był taki okres, że nie miałem ochoty żyć, dosłownie. Wówczas miałem trzynaście lat i rozpoczynałem naukę w jakimś prywatnym gimnazjum. Byłem zapisywany do tego typu szkół od zawsze. Chciano mnie wysłać do akademii Yonsei – elitarnej szkoły, gdzie dyrektorem był mój dziadek. Ale nie jest to teraz istotne. Przez kilka tygodni w tej szkole było w porządku, jako tako dogadywałem się z innymi, stopnie miałem nienaganne – narzekać nie powinienem. Ale to robiłem. Dlaczego? Największym problemem był mój nauczyciel języka angielskiego. Jego zachowanie zaczęło mnie z każdym dniem coraz bardziej przerażać. Zaczęło się od zwykłych spojrzeń. Było to dość niekomfortowe, jednak wątpię, aby ktoś prócz mnie to zauważył. Siedziałem cicho, ponieważ sądziłem, że tylko mi się wydaje i nauczyciel w końcu przestanie spoglądać na mnie w „taki” sposób. Nic bardziej mylnego. Zaczęło się pogarszać. Przed końcem drugiego miesiąca szkoły poprosił mnie, abym pomógł mu po zajęciach przy jakichś dokumentach. Obawiałem się tego, w końcu mógł poprosić każdego – dlaczego więc wybrał mnie? Tego typu myśli nie dawały mi spokoju do momentu, aż wszedłem do sali, w której ON siedział. Już na samym starcie przeszył mnie tym swoim obrzydliwym spojrzeniem, jednak nic nie powiedziałem. Cicho podszedłem do jego biurka i zapytałem, co mam zrobić. Dostałem jakieś kartki i listę uczniów. Moim zadaniem było wpisanie w odpowiednie rubryki jakieś numery personalne. Usiadłem dwie ławki od mężczyzny i wziąłem się do roboty. Chciałem skończyć to jak najszybciej, aby nie musieć na niego patrzeć i, co najważniejsze, aby w końcu poczuć się bezpiecznym. Zostałem całkowicie sparaliżowany przez strach, kiedy mężczyzna podszedł i położył swoją dużą, lekko spoconą dłoń na moim ramieniu. Wstrzymałem oddech i zamknąłem oczy. Zaczął rysować jakieś dziwne kręgi na moich plecach. „Dlaczego przestałeś wypełniać dokumenty?” – jego ton głosu przyprawił mnie o dreszcze. Doskonale pamiętam te słowa, jego wyraz twarzy, gdy to mówił, sposób, w jaki na mnie spoglądał… Wszystko. Zdobyłem się na niewielką odwagę i zerknąłem na jego twarz. Zaśmiał się cicho i oblizał dolną wargę, ponownie wywołując u mnie ciarki. Siedziałem spięty i patrzałem na jego uśmiechniętą twarz, która w końcu znacznie zbliżyła się do mojej. „Nie musisz się bać” – gdy wyszeptał te cztery słowa, przed moimi oczami pojawił się najgorszy scenariusz. Od razu zerwałem się z miejsca i oddaliłem od niego o kilka kroków. To pierwszy raz, kiedy byłem tak śmiertelnie przerażony. Chciałem stamtąd uciec, jednak nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Czarnowłosy mężczyzna podszedł do mnie i zaczął to robić. Molestowanie seksualne będzie chyba najodpowiedniejszym określeniem. Dotknął praktycznie każdej części mojej ciała, nawet tej intymnej. Tam zatrzymał się na dłużej. To nawet nie było przyjemne. Miałem ochotę zwymiotować. Nawet nie potrafiłem mu się oprzeć. Jakby cała „wola walki” ze mnie uszła. Jedynie stałem i czekałem, aż skończy. Ukucnął przede mną, po czym zsunął ze mnie spodnie wraz z bielizną. Nie potrafiłem nic zrobić nawet wtedy, gdy zaczął robić mi dobrze ustami. A to mogła być moja szansa na ucieczkę. Spojrzałem na szklaną gablotkę, której drzwiczki dały mi możliwość zobaczenia własnego odbicia. Cały blask z moich oczu zniknął.
                Podobna sytuacja miała miejsce jeszcze kilka razy. Od tego momentu całkowicie się zmieniłem. Nie potrafiłem się uśmiechnąć. Usłyszałem, jak ktoś porównuje moje spojrzenie do wzroku martwej ryby. Siedziałem cicho, nic nie mówiłem, wszystkich unikałem. Po prostu bałem się. Jednak nie potrafiłem nic z tym zrobić. Tak, jak wcześniej wspominałem – rozważałem samobójstwo. Z tych myśli wyciągnęła mnie kobieta, która od dziecka traktowała mnie jak syna. Ha Na, bo tak nazywała się gosposia, sprawiła, że wszystko jej powiedziałem. Co ważniejsze – podczas mówienia tego wszystkiego miałem ciągle tę samą minę. Jakby wszystko było mi obojętne. Kobieta zaczęła płakać. Objęła mnie i pocieszyła. Pomogła mi, jak nikt inny. Wkrótce mężczyzna stracił posadę i, dzięki wygranej przez moją stronę rozprawę, poszedł siedzieć. Zasługiwał na to. Powinien cierpieć.
                Myślałem, że mi przeszło. Że udało mi się zapomnieć o tym wstrętnym wydarzeniu. Znowu wróciłem do bycia sobą. Utrzymywanie dystansu przy znajomych, bycie szczerym, czasem nawet chamskim. Takiego siebie lubiłem najbardziej. Wspomnienie powróciło, gdy zobaczyłem kolegę z klasy całującego się z naszym wychowawcą. Nie zauważyli mnie, ale i tak… Poczułem się źle. Pech chciał, że wtedy do klasy wszedł pewien okularnik, który niedługo po tym z zazdrości puścił „plotkę” mówiącą o ich relacji. Obserwowałem ich przez jakiś czas. Nic nie wskazywało na to, że Luke cierpiał. Wyglądał całkiem normalnie. Podczas obozu dałem mu do zrozumienia, że wiem o wszystkim. Był trochę zdziwiony, ale chyba przyjął do wiadomości, że rozgadywanie tego typu rzeczy to nie moje hobby. Trochę dogadaliśmy się, ale po obozie nasza relacja wróciła do poprzedniego stanu. Nie żeby mnie to bolało.
                Pamiętam, że kiedyś było głośno na temat Eun Soo. Ponoć umawiał się z jakąś uczennicą, jednak nikt nie miał żadnych rzeczowych dowodów, aby móc go wsypać. Sprawa ucichła. Średnio w to wierzyłem, jednak dzięki obecnym wydarzeniom mogę mieć pewność, że to kiedyś faktycznie miało miejsce.
                Teraz, kiedy piszę jakiś tam test i widzę, jak Eun Soo wgapia się w Hamiltona… naprawdę zbiera mi się na mdłości. Przez niego nawet nic nie napisał. Jestem pewien, że Hyun Woo również to zauważył. W końcu on zachowuje się jak niańka Luke’a. To spojrzenie Soo sprawia, że przed moimi oczami pojawią się twarz tamtego mężczyzny. To samo spojrzenie. Aż zaczyna się we mnie gotować.
Dlatego przepraszam cię, Luke, ponieważ wiem, że obiecałem nic nie mówić o twojej relacji z Eun Soo, jednak kiedy widzę, jak bardzo jesteś przez niego spięty, od razu przypominam sobie, jak ja się czułem, kiedy byłem w dość podobnej sytuacji, co ty. Wybacz.
- Co jest, panie Eun Soo? Zakochał się pan w naszym małym blondasku, że aż tak wlepia pan w niego swoje oczy? Nie za mało panu romansów z uczniami?


~~~ 

4 komentarze :

  1. fajny rozdział i niemogę się doczekać nastęwpnego popszednie terz ale czytam tego bloga od kilku dni więc mam pytanko ... Co ile dodajesz nowego posta ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy next? Boskie opowiadanie 😍

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,
    o matko Jae Hoon nie miał w życiu lekko, było bardzo ciężko...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic