piątek, 19 czerwca 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 14.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 14.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~ 

     Kiedy dzień dobiegł końca, praktycznie wszyscy położyli się spać, ponieważ byli padnięci po wieczornej zabawie. Był to ostatni dzień wycieczki. Jutro wszyscy mieli się spakować i wrócić do szkoły. Ale z pewnością przed tym na nastolatków będzie czekać coś jeszcze. 
     Kilka minut po północy, kiedy większość już spała, w tym Jae Hoon, Luke leżał z książką, którą czytał od jakichś dwóch godzin. Czerwonowłosy kolega chłopaka narzekał na światło, jednak po kilkunastu nieudanych próbach rozkazania wyłączenia latarki odpuścił sobie. Brązowooki czytał jakąś powieść fantastyczną, opierającą się w większości na miłości. Mimo iż dość obszerny wątek romansu go odpychał, Luke nie chciał porzucić książki. Zainteresował go pomysł, z pozoru zwyczajny, niewyróżniający się niczym szczególnym, jednak po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów od razu zmieniał zdanie czytelnika. Takich książek Luke nie mógł zostawić. 
     Trzask.
- Hm? - blondyn mruknął pod nosem, przenosząc wzrok z książki na wyjście z namiotu. 
     Po usłyszeniu kolejnych łamiących się gałęzi, chłopak zmarszczył brwi i odłożył książkę, wcześniej wkładając coś do jej środka, aby później nie szukać strony, na której skończył czytać. Usiadł wyprostowany i zaczął wsłuchiwać się w czyjś chód. Po chwili zerknął na wyświetlacz telefonu, a gdy zobaczył, że już druga, odłożył telefon i zbliżył się do wyjścia. Cicho rozsunął zamek i wychylił łebek z namiotu. W oddali zobaczył jakieś światło, jednak to było na tyle. Szybko schował się do środka i podszedł do śpiącego Jae Hoona. Zaczął go lekko klepać w plecy.
- Ej, wstań. 
     Czerwonowłosy jedynie machnął ręką i burknął, żeby Luke się zamknął i dał mu spać. Blondyn jednak nie odpuścił i pacnął kolegę w głowę. Jae Hoon od razu podniósł się do siadu i już chciał krzyknąć, jednak Hamilton uniemożliwił mu to, zasłaniając dłonią buzię. 
- Bądź ciszej. - szepnął.
- Mogę wiedzieć, co ty robisz? - zapytał, marszcząc czoło - Najpierw nie pozwalasz mi zasnąć, a teraz jeszcze budzisz... - przymrużył oczy.
- Chodź ze mną. - wskazał palcem na rozsuniętą część namiotu. 
- Ee? - uniósł do góry jedną brew - Po co? 
- Ktoś tam szedł. 
- I? - zrobił zmieszany wyraz twarzy, jednak gdy ujrzał poważną minę Luke'a, zaczął się śmiać, co szybko się skończyło, ponieważ blondyn błyskawicznie przysłonił mu usta dłonią. 
- Skończ się wydurniać, to nic zabawnego.
- Owszem, twoja mimika w tej chwili jest niesamowicie zabawna. - zamknął oczy ze śmiechu. 
- Eh, dlaczego musiałem trafić akurat na ciebie... - westchnął.
- No już, już, nie denerwuj się. - pokręcił głową - Słucham cię, o co chodzi. Słyszałeś jakieś dziwne szmery? Wycie wilków dobiegające z lasu? Śmiechy? Opowiadaj.
- Żartujesz sobie ze mnie? - nadął policzki - To były czyjeś kroki i łamiące się gałęzie. - dumnie obrócił łebek na bok. 
- I co, przestraszyłeś się, że aż musiałeś mnie obudzić, by poczuć się bezpiecznie? 
- Nie. - wycedził przez zęby, nieco się denerwując - Chcę sprawdzić, co to było. 
- Hmm, niech zgadnę... Któryś z chłopaków poszedł się odlać? - uśmiechnął się kącikiem ust.
     Nie minęła chwila, jak Luke zdzielił Jae Hoonowi prosto w głowę.
- Auć?
- Mógłbyś choć raz być poważny? - zapytał, ciskając wzrokiem w czerwonowłosego - A zresztą, do ciebie nic nie przemówi. Nie kłopocz się, sam pójdę.
     Po tym Luke opuścił namiot i z lekkim wahaniem zaczął zmierzać w stronę, gdzie wcześniej widział światło oraz czyjąś sylwetkę. Starał się zachować jak największą ciszę, co szło mu nieźle. Przynajmniej na chwilę obecną.
     Zatrzymał się, gdy usłyszał dwa różne głosy. Chciał się dokładniej przysłuchać.
- No ładnie.
     Blondyn gwałtownie obrócił łebek w bok.
- Przecież ci powiedziałem, że sam pójdę. Nie potrzebuję twojej pomocy.
- Tak, tak. Ale jednak wolałem mieć pewność, że nic cię nie zjadło, wiesz... Różne rzeczy się dzieją.
- Jasne.
- W końcu to las. Nawet, jeśli jest pod obserwacją, zawsze ludzkim oczom mogło przemknąć jakieś zwierze.
     Hamilton spojrzał na Jae Hoona, jednak nic nie powiedział.
- Wracając... - czerwonowłosy kontynuował - Jej, już wiesz, że to ktoś od nas, a i tak podsłuchujesz. Nieładnie. - pokręcił łebkiem, teatralnie wzdychając - Ciekawski jesteś.
- I kto to mówi. - przewrócił oczami.
- No dobra. - spojrzał przed siebie - Chcesz wiedzieć, kto to? W porządku. Ale to może chwilę potrwać. Oni chyba są... zajęci. - stwierdził z niesmakiem, słysząc odgłosy mlaskania.
- Co to za dźwięki? Są denerwujące. - zapytał Luke, marszcząc brwi.
- Naprawdę nie wiesz? - Jae Hoon spojrzał na chłopaka ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy, po czym wziął głębszy wdech - Jakiś ty niewinny.
- Co? O czym ty mówisz?
- Nieważne, obserwuj. - skinął łebkiem na dwójkę "tajemniczych" nastolatków.
     Minęło kilka minut. Luke nie rozumiał, dlaczego jego czerwonowłosy kolega miał tak skwaszoną minę. Chciał zapytać, ale stwierdził, że to pewnie i tak nic ważnego.
     "W końcu bardzo często ma taką minę." - pomyślał.
- No pięknie. - burknął pod nosem - Oby tylko nie poszli na całość zanim nam się pokażą. Naprawdę nie interesuje mnie dźwięk jęków, stęków i innych takich.
     Brązowooki otworzył szeroko oczy i spojrzał zszokowany na Jae Hoona, jakby się wszystkiego domyślił.
- To znaczy, że oni...?
- To dla mnie zbyt wiele... Odpadam. - złapał się za głowę.
     Luke zmarszczył brwi i zrobił krok w tył.
- Nie wierzę, że podsłuchiwałem, jak ktoś się całuje... - złapał się za głowę.
- To jak, wracamy? - zapytał, widząc zabawną minę blondyna.
- Dobra...
     Powrót nie trwał długo. Choć na początku chłopcy starali się iść bardzo cicho, później nawet nie zwracali uwagi na to, czy pod nimi łamią się gałęzie czy nie. Gdy w końcu znaleźli się w swoim namiocie, usiedli na tyłkach. Jae Hoon od razu zdjął bluzę i położył się na śpiworze.
- Możesz mi coś wyjaśnić?
- No?
- Jakim cudem nie domyśliłeś się, co oni robią? Ten dźwięk jest aż tak ci obcy? Nigdy się nie całowałeś, czy co?
     Luke od razu nieco się spiął. Na szczęście udało mu się to ukryć. Spojrzał obojętnie na Jae Hoona i powiedział:
- Nie twoja sprawa.
- Heh. - uśmiechnął się szyderczo.
     Hamilton odwrócił wzrok, po czym zdjął bluzę. Wziął kocyk i się nim owinął.
- Nie musisz się od razu denerwować. To zwykłe pytanie.
- To nie twoje pytania mnie denerwują. Po prostu twoja osoba tak na mnie działa. - położył się na boku.
- Jestem aż tak irytujący?
- Szczerze czy nie?
- Więc to tak, hm... - przymrużył oczy, spoglądając w górę.
- Tylko nie popadnij w depresję.
- Spokojnie, już do tego przywykłem. - wzruszył ramionami.
- Często to słyszysz? - zapytał z ciekawości.
- No, powiedzmy. Większość ma mnie dość na dłuższą metę.
- W sumie... najczęściej widywałem cię samego... Ewentualnie z Woo Hyunem.
- Taa. - przymknął oczy, delikatnie się uśmiechając.
     Luke odwrócił się w stronę czerwonowłosego. Chłopak miał już zamknięte oczy i starał się zasnąć.
- Nie jest ci z tym źle? - zapytał sam z siebie. 
     Jae Hoon nawet nie drgnął. Hamilton pomyślał, że nie dostanie żadnej odpowiedzi.
- Chyba nie... Może? Nie mam pojęcia. - wziął większy wdech, a po chwili zaczął powoli wypuszczać powietrze - Nie jest mi z tym jakoś specjalnie źle. Szczerze mam gdzieś, czy ktoś mnie lubi czy nie. Jestem sobą i jeżeli ktoś tego nie akceptuje, to już jego problem.
     "Woo Hyun mógłby się od ciebie wiele nauczyć..." - pomyślał Luke, przymykając oczka.
- Masz naprawdę dobre podejście. - szczerze stwierdził, po czym wygodnie się ułożył.
     Chłopak był tak padnięty, że nawet nie usłyszał, jak Jae Hoon mu podziękował. Zasnął niesamowicie szybko.

~~~ 

     Nawet nie było szóstej, kiedy to na zewnątrz dość spora grupa biegała z wyraźnym podekscytowaniem. Przez ich hałas obudziła się ta pozostała część. Chwilę po przebudzeniu, z namiotu wyłonił się podirytowany Jae Hoon. Czerwonowłosy podszedł do biegających chłopaków i, z widoczną żyłką na czole, zapytał ich, dlaczego się tak wydzierają.
- Nie wiem, co was tak ucieszyło, ale błagam, zamknijcie się w końcu. Chcę spać.
- Nie zrzędź tak, Hoon! - krzyknął jeden z chłopaków - Mamy ogromny powód do radości!
- Ta, jak zwykle... - burknął pod nosem.
- Słuchaj tylko. Dziś na kilka godzin przed wyjazdem będziemy mogli spędzić czas z dziewczynami!
     Jae Hoon w dalszym ciągu wpatrywał się w kolegę bez jakiegokolwiek wyrazu, jakby wyczekując dalszej części.
- No? Mów dalej.
- Ale to wszystko.
     Wyraz twarzy czerwonowłosego był w tej chwili bezcenny. Po chwili zaczął się śmiać i zaczął zmierzać do namiotu.
- Co cię tak rozbawiło? - ciemnowłosy chłopak dotrzymał mu kroku.
- Nie uważacie, że zachowujecie się trochę zabawnie? - zapytał z przymkniętymi oczami - To tylko dziewczyny. Widujecie je na co dzień. - pokręcił łebkiem - Gorzej niż zwierzęta... - spoważniał.
     Chwilę później znalazł się w namiocie. Był tak zamyślony, że nawet nie spostrzegł, iż Luke gdzieś zniknął.
     W międzyczasie, kiedy Jae Hoon zasypiał, uciszaniem chłopaków zajął się Eun Soo. Wysoki mężczyzna pacnął kilu po głowie jakąś gazetą, a tej pozostałej części posłał piorunujące spojrzenie. Chłopcy od razu się uciszyli. Czarnowłosy nic im nie powiedział, jedynie westchnął i udał się w miejsce, gdzie wcześniej widział Hamiltona.
     "Może w końcu uda mi się go złapać. Naprawdę muszę z nim porozmawiać. Musimy w końcu wszystko sobie wyjaśnić." - pomyślał, po czym zatrzymał się kilka metrów od blondyna.
     Luke nie zauważył wychowawcy. Mył ręce, przez co wszystko zagłuszane było przez lejącą się wodę. Zauważył czyjąś obecność dopiero wtedy, gdy zakręcił kran i poczuł czyjś wzrok na sobie. Odwrócił się, a kiedy tuż przed sobą zobaczył znajomą twarz Eun Soo, odwrócił łebek na bok i spuścił wzrok na dół. Nic nie powiedział.
- Możemy porozmawiać? - zapytał łagodnie.
- O czym chcesz rozmawiać? - z trudem spojrzał na wychowawcę.
- Mniej więcej o tym, co ostatnio między nami zaszło.
- T-to nic takiego, więc... - kiedy starał się wyminąć Eun Soo, ten go złapał za rękę i nie pozwolił odejść - Możesz mnie puścić?
- Tylko wtedy, gdy porozmawiamy.
- Ale nawet nie mamy o czym rozmawiać! - podniósł głos z nerwów, jednak po chwili uspokoił się i spuścił łebek w dół - Wtedy... Wtedy może i powiedziałem zbyt wiele, ale kierowały mną emocje. Nigdy normalnie nie przyznałbym się do czegoś takiego. Nie tobie.
- Mów dalej.
- Dlatego nie mamy o czym rozmawiać... - pomyślał o ciepłej dłoni czarnowłosego, przez co się lekko zarumienił - Więc... zapomnij o tym...
     Kiedy próbował wyrwać dłoń, Eun Soo złapał go mocniej i odwrócił do siebie. Spojrzał blondynowi prosto w oczy, co go całkowicie unieruchomiło. Gdy zauważył kolorki na twarzy Luke'a, uśmiechnął się kącikiem ust, po czym zbliżył się do niego i delikatnie pocałował. Hamilton nie opierał się. Chciał tego. To był jedynie ułamek sekundy, kiedy z zaskoczonego, niepewnego nastolatka zmienił się w chcącego czegoś więcej chłopaka. Pragnął czegoś więcej od Eun Soo. Nie wiedział, dlaczego tak było, nawet nie chciał się nad tym zastanawiać. Szkoda mu było czasu. Wolał go poświęcić na coś innego.
     Czarnowłosy wyraźnie się zdziwił, kiedy to Luke owinął ręce wokół jego szyi i jako pierwszy pogłębił pocałunek. Nie chciał dać za wygraną, dlatego też niesamowicie szybko przejął kontrolę nad sytuacją. Podczas gdy językiem masował podniebienie chłopaka, dając się jeszcze bardziej wciągnąć namiętnemu pocałunkowi, jedną z dłoni łagodnie, jednak wystarczająco przyjemnie masował jego plecy i pośladki. Obydwaj czuli się świetnie. Ciepło bijące od postaci Eun Soo jedynie dawało Hamiltonowi większą pewność, że nie będzie żałował tego, co teraz robi. Nie chciał nawet myśleć o złych skutkach tego pocałunku. Czuł się wspaniale, dlatego też nie zawracał sobie głowy przeszłością. Nie czuł już tego obrzydzenia, co wcześniej. Teraz towarzyszyły mu jedynie przyjemność i pożądanie. Nie obawiał się tego, co może nadejść.
     Jednak nie pomyśleli o jednej ważnej rzeczy. Znajdowali się w zbyt zauważalnym miejscu.

~~~ 

- Haha, jasne chłopaki, dołączę do was, tylko się trochę przemyję.
- Kara od trenera musiała dać niezły wycisk, co? - zapytał znajomy z drużyny brązowowłosego.
- Trochę dał w kość. - przyznał - Ale warto było.
- Chociażby dla samej miny trenera! - dodał kolejny chłopak - Stary, nawet nie wiesz, jak bardzo był wtedy wkurzony! Aż chciałem ci zacząć klaskać, powaga! - zaśmiał się.
- Przesadzacie. - machnął ręką.
- Skądże. Taka prawda.
- Dobra, dobra. - uśmiechnął się - Czekajcie na mnie na polu, za chwilę przyjdę.
- Luz. - powiedzieli jednocześnie, po czym dołączyli do reszty chłopaków, a następnie udali się grupą na pole do gry.
     Lee Hyun Woo cieszył się, ponieważ jego koledzy słyszeli, jak przestał być sztucznie miły, a w dalszym ciągu trzymali się blisko niego.
     "Chociaż... kto wie, jak zachowywaliby się, gdybym był taki w stosunku do nich..." - pomyślał, nieco smutniejąc.
     Chłopak szybko porzucił tę myśl, nie chciał się zadręczać. Gdy jego oczom ukazało się miejsce, do którego zmierzał, lekko się przeciągnął i uśmiechnął. Ten szczęśliwy wyraz twarzy zniknął, kiedy zobaczył obściskującego się Luke'a z Eun Soo. Na początku spoglądał na nich zaskoczony. Szeroko otwarte oczy były niczym. Zaraz po tym zaczął się rozglądać, czy nie idzie tu nikt inny. Na szczęście było czysto. Znów spojrzał na tę dwójkę. Tym razem jednak był bardziej zdenerwowany, niż zdziwiony. Przymrużył wrogo oczy, po czym skupił całą swoją uwagę na nauczycielu.
     "Myślałem, że to przypadek, gdy Luke był wtedy z tym facetem... Ale... chyba się myliłem." - pomyślał, po czym z opuszczoną głową zaczął zmierzać w stronę pola do gry.

~~~ 

8 komentarzy :

  1. Więc nadal żyjesz, ciesze się ,bo dawno nie widziałam aktualnego bloga yaoi :3. Nie mogę się doczekać kolejnej części, ale wolałabym żeby Woo Hyuna był z Lucka. Chociaż ma dziewczynę. Życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyję, żyję i na chwilę obecną nie mam zamiaru nigdzie odchodzić.
      Dziękuję. =D

      Usuń
  2. Jezu jak ja tego wychowawcy nie trawię urgh -,- Niech Luke będzie z Hyun Woo, chcę ich razem.
    Życzę weny i czekam na następny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ranyyy jak ja kocham Twoje opowiadania <3 nawet nie wiesz jak się cieszę, że widzę ten rozdział. A właśnie: nie pogniewasz się jeśli w następnym poście na moim blogu udostępnię link do Twojego? Jako, że jesteś dla mnie wzorem, to chyba nie powinno być problemu :D
    Weny jak najwięcej!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd, nie pogniewam się. Raczej ucieszę xD
      Dziękuję ^^

      Usuń
  4. Kocham to opowiadanie.. :3 Nie lubię tego wychowawcy. ;-; Chciałabym, żeby Luke był z Hyun Woo.. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. x3 Weny życzę~ c:

    OdpowiedzUsuń
  5. Hyba tylko ja wolę żeby Luke był z Eun soo ;/ ~szkoda uwielbiam paringi ♥uczeń x nauczyciel ♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej,
    ciekawe co to za parka się obściskiwała, no no Lucke sam chciał, czyżby Hyun Won cos czuł do Lucka albo Eun Sun patrząc na to jego zachowanie?
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic