poniedziałek, 1 czerwca 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 13.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 13.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~ 

     Pierwsza noc minęła dość szybko. Chłopcy położyli się spać dopiero około piątej, co okazało się być sporym błędem, ponieważ już o ósmej czekała ich dość nietypowa pobudka. Niektórym nie spodobało się spontaniczne spotkanie z lodowatą wodą, więc wybuchli niekontrolowaną wściekłością. Hamiltonowi udało się tego uniknąć dzięki temu, że zwinął się w kłębek i zniknął w śpiworze. Niestety Jae Hoon już nie miał tyle szczęścia. Zdenerwowany zaczął wycierać mokre włosy, co obudziło Luke'a. Chłopak podniósł się do pozycji siedzącej, przeciągnął, a na końcu lekko przetarł oczy.
- A ty co taki zadowolony? Śniłeś o Eun Soo?
     Blondyn spojrzał zmieszany na Jae Hoona.
- Dalej swoje? - zmarszczył brwi, kierując wzrok na włosy kolegi - Co ty taki mokry? Aż tak pocisz się przez sen?
- To nie pot! - podniósł głos, przez co Luke się lekko uśmiechnął, cudem powstrzymując śmiech - Oblali mnie.
- Dlaczego?
- A skąd mam wiedzieć? Ciebie też by to spotkało, gdybyś nie był takim knypkiem, którego zakryje byle przedmiot.
     "Chcesz się bić?" - pomyślał Luke.
- Jak widać knypkowatość mnie uratowała. - przymknął oczy.
     Czerwonowłosy westchnął.
- Nie tak łatwo cię sprowokować, co?
- Powiedzmy.
     "Ależ on mi działa na nerwy." - blondyn podniósł się i przeszedł kawałek wzdłuż namiotu.
- Gdzie idziesz? - zapytał Jae Hoon.
- Przemyć twarz.
- Załóż coś jeszcze, na zewnątrz jest chłodniej. - zaczął ponownie wycierać ręcznikiem włosy.
- Okej, mamo? - zmarszczył brwi i zabrał bluzę.
     Blondyn wyszedł z namiotu i wziął głęboki wdech. Faktycznie, trochę wiało, dlatego już po chwili Hamilton szedł w stronę kranu ubrany w bluzę. Po drodze minął kilku chłopaków, którzy najwyraźniej wracali z porannej rozgrzewki. Chłopakowi na myśl przyszedł Hyun Woo, którego już trochę nie widział. Brakowało mu tej gadatliwości i lekkiej natarczywości. Myśli szybko przeskoczyły na postać czarnowłosego wychowawcy, Eun Soo. Na twarz Luke'a wdarły się niewielkie rumieńce mówiące o tym, iż chłopak przypomniał sobie, co zrobił. Z pozoru ta sytuacja mogła się wydawać dla osoby trzeciej czymś normalnym, jednak dla blondyna to było coś innego. Głównie ze względu na jego barierę i charakter.
     Nim chłopak zdążył się obejrzeć, przemył twarz i zaczął zmierzać do namiotu. W oddali zobaczył wysokiego mężczyznę, którego rozpoznał od razu. Nie chciał się z nim spotkać, więc postanowił przejść inną drogę. Trochę dziecinne, ale co poradzić.
     Luke chwilę później znalazł się za jakimś murkiem, gdzie wpadł na kolegę. Brązowowłosy chłopak, widząc współlokatora, podszedł do niego z uśmiechem i rozpoczął rozmowę.
- No, w końcu chwila wytchnienia!
- Co tu robisz?
     Blondyn rozejrzał się po okolicy. Szybko doszedł do wniosku, że to tutaj wczoraj rozmawiał z Eun Soo.
- Aa, wiesz... - Hyun Woo podrapał się w tył głowy, myśląc nad czymś - Chowam się przed trenerem. Znając go, pewnie każe mi biegać, gdy tylko mnie zobaczy.
- Ale dlaczego tutaj? - szybko przeleciał oczami po okolicy - Niezbyt przyjemne miejsce na kryjówkę.
- Niby tak, ale... - brązowowłosy przymrużył oczy, spoglądając na blondyna - Tutaj raczej nikt nie przyjdzie. Ponadto, gdy tylko zobaczyłem trenera, zacząłem uciekać. Wtedy nawet nie myślałem dokąd biegnę. - zaśmiał się nerwowo.
- Kiedyś w końcu cię zobaczy, więc nie rozumiem, po co to uciekanie.
- Gdybyś miał taki wycisk co ja, zrozumiałbyś.
- Być może, jednak pewności nie ma. - nie ustąpił - Mógłbyś pokazać swoją prawdziwą buźkę i powiedzieć, co myślisz, a nie sztucznie się uśmiechać i robić to, co on ci powie. W końcu nie przyjechaliśmy tutaj po to, abyście trenowali. Cel był trochę inny.
- Nigdy nie odpuścisz, co? - spojrzał w dół - Staram się.
- Marnie ci to wychodzi.
- Dopiero się rozkręcam.
- Nie da się szybciej?
- Nie! - odwrócił się na pięcie, jednak nie przemieścił do przodu - Równie dobrze ty mógłbyś przestać być takim nieufnym dupkiem. To całkiem podobne sytuacje, wiesz? - powiedział bardziej poważnym tonem głosu.
     Luke otworzył szczerzej oczy, wyrażając w ten sposób swoje zdziwienie.
- Wcześniej tego nie zauważyłem... - szepnął się pod nosem, spoglądając na oddalającą się sylwetkę Woo Hyuna.
     "Ale ma rację. Powinienem najpierw spojrzeć na siebie, a dopiero po tym mówić, co Woo powinien zrobić..." - pomyślał, lekko marszcząc brwi.

~~~ 

     Przed godziną 15 wszyscy zebrali się przez wejściem do głębszej części lasu. Chłopaków czekała jakaś gra terenowa, polegająca głównie na szybkości i zwinności. Chodziło w niej o to, aby jedna drużyna uciekała przed drugą, korzystając ze wszelkich dostępnych środków. Jeżeli w danym czasie liczba "schwytanych" osób nie będzie wynosiła więcej niż 50%, wygrywa drużyna, która uciekała. Gra zaczęła się o równej 15. Pierwsza drużyna ruszyła w las, starając się oddalić jak najszybciej. Luke nie był z tego powodu zadowolony, ponieważ większość "sportowców" trafiła się do drużyny, która będzie ich ścigać. Chłopak zagłębiał się w las swobodnym chodem. Nie zależało mu na tym, czy wygrają czy nie. Po około 10 minutach ruszyła druga drużyna. Blondyn niedługo po tym zaczął słyszeć ich szybkie kroki. Niby nie przeszkadzała mu przegrana, ale nie chciał być tym, który odpadnie jako pierwszy. Dlatego też zaczął biec przed siebie, skręcając trochę w prawo. Zbyt daleko się nie oddalił, gdyż przez słabą kondycję dość szybko się zmęczył. Usiadł pod jednym z drzew, by móc odsapnąć. Po kilku minutach zaczął słyszeć rozmowy kolegów z przeciwnej drużyny, jednak miał szczęście - żaden z nich go nie zauważył. Minęła kolejna chwila i Luke podniósł się na nogi. Przeszedł kawałek do przodu, jednak tym razem nie poszczęściło mu się. Jeden z chłopaków go dostrzegł i zaczął gonić. Blondyn zdziwił się i pobiegł przed siebie. Determinacja nie dawała za wygraną. Myślał tylko o niewielkiej ilości czasu, jaka pozostała. Zauważył przed sobą sporą ilość ogromnych drzew. Odpychać mogła jedynie mgła, na którą na <nie>szczęście blondyn nie zwrócił uwagi. Schował się za jednym z drzew i tym razem już wolnym krokiem podążał przed siebie, łapiąc spore wdechy. Dopiero wtedy blondyn zauważył mgłę.
- Dziwne. - rozejrzał się dookoła - Mgła o tej porze? - zerknął na wyświetlacz telefonu, który chwilę wcześniej wyjął z kieszeni - Już po 17? - rzekł do siebie zdziwiony - Ale to i tak za wcześnie... 
     Kolejne kilka kroków w przód i gałęzie, po których przechodził Luke zaczęły dziwnie pękać. Zatrzymał się, gdyż prócz swoich kroków, słyszał również kogoś innego. Stał nieruchomo tuż obok drzewa, nasłuchując, czy znajomy z klasy już odszedł. Stwierdził, że tak dopiero po kilku minutach, gdy kroki były coraz cichsze. Odetchnął z ulgą i zrobił trzy kroki w przód. Gałęzie spod stóp blondyna złamały się, a on sam wywrócił się na tyłek i zjechał w dół, prosto do jakiegoś dołu. Gdy w końcu wylądował na siedzeniu w nieco ciemniejszym miejscu niż wcześniej, spojrzał w górę. Wbrew pozorom, dół wcale nie był taki głęboki, jednak Luke sam nie dałby rady z niego wyjść.
- Auć... - zaczął rozmasowywać obolały tył głowy, ponieważ się uderzył - Co to ma być?!
      Sięgnął do kieszeni, aby wyjąć telefon, jednak...
- Nawet sobie nie żartujcie. - zaczął panicznie przeglądać wszystkie kieszenie, a następnie ziemię.
     Telefon prawdopodobnie został na górze. Chłopak złapał się za głowę i wziął głęboki wdech.
- Co w takiej chwili powinienem zrobić...? Jestem sam. Nie mam telefonu. Nie ma nikogo w pobliżu. Sam stąd nie wyjdę, a niedługo zacznie się ściemniać! - zacisnął dłonie w pięści - Ale nie ma się co denerwować! W końcu zauważą moją nieobecność i zaczną mnie szukać. - uśmiechnął się z wyrazem pełnym ulgi.
- Tylko jak długo będą szukać tego miejsca? Przecież pobiegłem dość daleko!
- Racja... - przeraził się nieco.
     Minęło kilka sekund zanim Luke zauważył coś ważnego. Z nadzieją spojrzał w górę, a gdy ujrzał znajomą twarz, uśmiechnął się jak małe dziecko, które dostało pożądaną zabawkę na urodziny.
- Yo.
- Ratujesz mnie! - krzyknął uradowany - Jest tam mój telefon? Sprawdź! - przeciągnął się - No i pomóż mi stąd wyjść, sam nie dam rady. Tylko szybko. Tutaj jest nieprzyjemnie. Chociaż plus taki, że ciemno. Nie widzę żadnych robali...
- Zaczynam żałować, że tutaj przyszedłem... - szepnął do siebie, sztucznie się uśmiechając.
- I co, jest?
- Tak. - odpowiedział, gdy wziął do ręki telefon kolegi - I nie, nie jest uszkodzony. Nic mu się nie stało.
- Dobra, to teraz mi pomóż.
- Hmm... - przechylił łebek na bok - Co z tego będę miał? - uśmiechnął się szyderczo.
    "I... co? Robale? Co ty, baba?" - zaśmiał się w duchu.
- Teraz zamierzasz się targować? - zmarszczył brwi, zakładając ręce na klatce piersiowej - Nie żeby coś, ale to chyba nie jest odpowiednia chwila na takie rzeczy, co?
- U ciebie nic nie przejdzie... - westchnął, robiąc smutną minkę - Tak więc znaj moją dobroć.
     Brązowowłosy złapał dłonie Luke'a i zaczął go wyciągać z dołu. To nie było takie proste, zważywszy na to, że chłopak musiał leżeć, jednak po chwili męczarni udało się. Blondyn położył się z ulgą na ziemi i głośno odetchnął. Woo Hyun podniósł się na nogi i przeciągnął. Znajdowali się w takiej ciszy jeszcze przez jakiś czas. Gdy Hamilton trochę odsapnął, wstał i poszedł kawałek do przodu. Hyun Woo został za nim.
- Wiesz, to nie tak, że jestem taki nieufny z wyboru. Czasem jest to dla mnie naprawdę uciążliwe. Chciałbym móc się komuś wygadać, ale nie potrafię. Kiedyś... Przeżyłem coś strasznego. Na razie tylko tyle mogę na ten temat powiedzieć. Od tamtej pory przestałem ufać ludziom, zacząłem mierzyć wszystkich jedną miarką. Myślę, że teraz się to zmienia, jednak to jeszcze nie jest ten etap. Więcej dowiesz się z czasem, gdy przemyślę większość rzeczy. Dlatego nie myśl, że jestem taki, ponieważ tak chcę, okej? - blondyn zerknął ukradkiem na stojącego za nim Woo Hyuna, po czym z niewielkim uśmiechem na twarzy zaczął zmierzać w stronę wyjścia z głębi lasu.
     "Nie spodziewałem się tego." - przyznał zdziwiony - "Więc... teraz moja kolej, co?"

~~~ 

     Po ustaleniu wszystkiego opiekunowie doszli do wniosku, że zwycięską drużyną zostaje ta, która goniła przeciwników. Tylko niewielka grupka schowała się na tyle dobrze, że nikt nie był w stanie ich znaleźć. Jedną z tych osób był Luke, jednak chłopak nie chciał się chwalić, w jaki sposób się ukrył.
     Pod wieczór z głównego placyku zaczęły dobiegać jakieś kłótnie. Luke z ciekawości tam poszedł, a gdy zobaczył chłopaków z drużyny stojących przed trenerem wiedział, o co chodzi. Od razu wzrokiem zaczął wyszukiwać Woo Hyuna, a gdy to zrobił, zaczął go dokładnie obserwować, jednocześnie zastanawiając się, czy powie co myśli, czy raczej znowu zrobi to, co każe trener.
- Ale w czym widzicie problem? Trochę pobiegacie i problem z głowy.
- Trochę? Znowu nam to zajmie kilka godzin!
- Bez dyskusji. - przerwał chłopakom.
     Luke widząc niepewny wyraz twarzy Woo Hyuna nie liczył na zbyt wiele, także zaczął się wycofywać.
- Ale dlaczego mamy się odłączać od grupy? To tak jakby wycieczka integracyjna, a co robimy? Non stop biegamy bez celu.
- Macie cały dzień na integrację z kolegami, wieczory i poranki możecie przeznaczyć na treningi.
     Chłopaki wymienili się spojrzeniami. Luke pomyślał, że dali za wygraną. Westchnął i odwrócił się w przeciwnym kierunku.
- Bez obrazy, ale uważam, że pańskie myślenie jest trochę... ograniczone? - zmarszczył brwi, zastanawiając się nad sytuacją - Tak, to chyba trafne określenie.
- Słucham? - mężczyzna uniósł do góry zarośnięte brwi w akcie zdziwienia.
- Ma pan bardzo prosty sposób myślenia. - lekko się uśmiechnął - Dlaczego nie postawi się pan na naszym miejscu? Wystarczy spojrzeć na całą sytuację obiektywnie, spór wtedy powinien zostać rozwiązany. - spojrzał na kolegów - No ale, żeby zobaczyć coś, co znajduje się dalej niż czubek własnego nosa wymaga trochę pracy. Dopiero co ukończyliśmy grę terenową, która trwała prawie trzy godziny. Trochę się nabiegaliśmy, wie pan?
     Chłopcy dołączyli się rozmowy. Ku zdziwieniu Luke'a, Woo Hyun w końcu zdjął swoją maskę. Pytanie brzmi: Na jak długo?
- Myślisz, że dostanę jakąś robotę za to, co powiedziałem? - zapytał blondyna, stając tuż obok niego.
- Prawdopodobnie.
- Eh, no trudno. - wzruszył ramionami - Powiedzmy, że nie żałuję.
- Jak długo masz zamiar pozostać w takiej formie?
- Kto wie. - złapał się za kark - Obym tylko tego nie pożałował...
- Nie pożałujesz. - Luke przymrużył oczy, ciepło spoglądając na kolegę - Dzięki temu dowiesz się, kto tak naprawdę jest po twojej stronie. Po co ci masa fałszywych przyjaciół, skoro możesz mieć niewielu prawdziwych?
- Strach przed byciem odrzuconym robi swoje. - zaśmiał się nerwowo.
- Sam strach jest gorszy od tego, czego się boimy. Czasem musisz zaryzykować. - blondyn spojrzał na wyświetlacz telefonu, by dowiedzieć się, która godzina - Niedługo kolacja. Ja idę, a jak z tobą? - zapytał, po czym zaczął zmierzać w stronę "stołówki".
     "Jakby to ująć... Luke jest dla mnie jak lustro. Lustro, w którym widzisz siebie takiego, jakim chciał być być. Od początku zazdroszczę mu tej bezpośredniości, jednak... Mam wrażenie, że jeśli będę razem z nim, w końcu stanę się sobą." - pomyślał, po czym dołączył do Hamiltona.
     Całe zajście uważnie obserwował siedzący na rozkładanym krześle Jae Hoon. Trzymał w ręku mały podręcznik z cytatami, myślami oraz aforyzmami. Przerzucił kilka stron w prawo i przeczytał na głos:
- "Niebo zsyła nam przyjaźń po to, żebyśmy mogli się wypowiedzieć i pozbyć tajemnic, które nas gnębią."
     Przeniósł wzrok na oddalających się chłopaków, po czym lekko się uśmiechnął.
- Tylko czy na tej przyjaźni się zakończy... - przymrużył oczy, skupiając całą swoją uwagę na Woo Hyunie.

~~~ 

6 komentarzy :

  1. Nareszcie kolejny rozdział ^^
    Jak zwykle zresztą świetny, jedyną osobą jakiej mi tutaj brakowało jest nasz kochany wychowawca.Mam cichą nadzieje że w przyszłym rozdziale się pojawi./ShiroOrKuroNekocchi

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne opowiadanie i świetny rozdział :D Już nie mogę doczekać się kolejnego :) Mam cichą nadzieję, że pomiędzy Lukiem, a Woo coś zaiskrzy, że nie zakończy się tylko na przyjaźni ;D
    Masz świetny styl pisania. Twoje opowiadania czyta się lekko i szybko. Zawładnęły moim sercem i z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały :) Pozdrawiam Marta :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Sądzę że o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby sparowanie Woo Hyuna i Lucka, bo to, według mnie, mniej obrzydliwe niż nauczyciel x uczen. Jakoś nie widzę siebie w parze np. z pania od chemi. Poza tym, wydają mi się oni bardziej związani emocjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzę większa część preferuje paring LukexWoo, chociaż nikt nie ma pewności, że Woo jest bi/homo, bo w końcu ma dziewczynę. =D
      Ale kto wie, kto wie... :D

      Usuń
  4. Hej,
    ciekawi mnie Jae Hoon, przypadek sprawił, że Lucke dobrze się ukrył,
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic