sobota, 7 marca 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 8.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 8.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~ 

     W czasie poniedziałkowych porannych zajęć Luke był zwolniony i siedział w gabinecie Eun Soo, oczekując przybycia wychowawcy. Czekanie zaczęło go już nużyć, więc oparł się o oparcie i zamknął oczy. Zaczął nucić sobie w myślach pewną melodię, która przywoływała mu wspomnienia dotyczące dawnych czasów. Te pozytywne, rzecz jasna. W końcu zasnął, mając delikatny uśmiech na twarzy. Czas w dalszym ciągu mijał, a Luke przez swój sen nawet nie zorientował się, że w końcu przyszedł ten, na którego czekał. Nauczyciel stanął obok blondyna, po czym spojrzał na niego z troską. Na jego twarz mimowolnie wdarł się uśmiech, jednak w żadnym stopniu nie zdziwił on mężczyzny. Eun Soo przymknął oczy i usiadł za biurkiem, włączając przy tym komputer. Miał sprawę do Luke'a, jednak nie chciał go budzić.
     Drzemka blondyna dobiegła końca, gdy w całej szkole rozległ się dźwięk alarmu. Chłopak zerwał się z sofy, po czym zaczął rozglądać po pomieszczeniu. Zatrzymał swój wzrok na wychowawcy, a następnie posłał mu pytające spojrzenie.
- Chcesz wiedzieć, od kiedy tu jestem?
- Tak. - potwierdził.
- Godzina, może dwie...
- I mnie nie obudziłeś?! - krzyknął - Chociaż to pewnie kolejne z twoich zboczeń, ale mniejsza... - kontynuował - Nie powinniśmy opuścić szkoły? O ile się nie mylę, to alarm pożarowy... - zmarszczył brwi.
- A, to. - podrapał się w tył głowy - Pewnie jest fałszywy.
- Nawet jeśli, to powinniśmy dołączyć do pozostałych.
     Chwilę później obydwaj wyszli z gabinetu i udali się w stronę wyjścia. Gdy znaleźli się na świeżym powietrzu, blondyn dołączył do chłopaków ze swojej klasy, Eun Soo natomiast udał się do grupy z grona pedagogicznego. Kiedy tylko dowiedział się, o co chodzi, westchnął ze zrezygnowania, po czym podszedł do swoich uczniów.
- To tylko jakieś testy. - wyjaśnił - Więc się nie martwcie i wracajcie.
- Kurde, a już myślałem, że obejdzie się bez lekcji... - powiedział pod nosem któryś z chłopaków.
- Ja wszystko słyszę. - wycedził przez zęby czarnowłosy, irytując się nieco.
    Luke udał się z resztą klasy z powrotem na zajęcia, nie spoglądając nawet raz na wychowawcę.
- Hamilton, dlaczego nie było cię na lekcjach? - zapytał chłopak, który wcześniej narzekał na konieczność wrócenia na zajęcia.
- Miałem coś do załatwienia... - odpowiedział niejasno.
     "Czekałem, aż Eun Soo łaskawie się pojawi. W gruncie rzeczy zasnąłem i nawet się nie dowiedziałem, czego chciał." - pomyślał - "Powinienem teraz zapytać?" - ukradkiem zerknął na nauczyciela, co oczywiście zostało od razu przez niego zauważone. Blondyn przeklął w myślach i pospiesznie wszedł do budynku szkolnego.
- Gdzieś ty zniknął? - zapytał Hyun Woo, gdy tylko Luke wszedł do klasy - Przyszedłeś ze mną do szkoły, ale na zajęciach to już się nie pojawiłeś. - nadął policzki - Sam wagarujesz, a to mnie upominasz. - zaczął narzekać pod nosem.
- Ja nie wagaruję. - powiedział dumnie.
- Jasne. - szatyn pokiwał łebkiem.
     Rozmowa chłopaków została przerwana dzwonkiem rozpoczynającym zajęcia. Szybko po nim przyszedł nauczyciel i rozpoczął nużący wręcz wykład. Jedna godzina lekcyjna przeciągała się w nieskończoność, a gdy w końcu dobiegła końca, wszyscy opuścili salę z wielkim entuzjazmem. W końcu to była ostatnia lekcja. To właśnie te końcowe zawsze najbardziej się dłużyły i nudziły.
- Luuuke!
     Blondyn zatrzymał się i odwrócił, gdy usłyszał, jak ktoś wykrzykuje jego imię. W rzeczy samej, był to Woo Hyun. Podbiegł do kolegi i rozpoczął rozmowę.
- Wyglądasz na dość wyczerpanego. - powiedział Hamilton - No i gdzie byłeś? Chwilę przed dzwonkiem jeszcze rozmawialiśmy, ale zaraz po tym wyparowałeś... Dopiero, co mnie upominałeś, że nie przychodzę na zajęcia. - pokręcił łebkiem.
- Byłem pobiegać. - odpowiedział szybko - Muszę zachować formę.
- Wiesz, że możesz to robić po zajęciach, a nie w ich trakcie? - blondyn uniósł do góry jedną brew.
- Nie lubię tego nauczyciela, strasznie przynudza. - machnął ręką - Poza tym, za chwilę lecę na spotkanie z Rae Joon.
- Aha. To cześć. - odwrócił się na pięcie i zaczął zmierzać w stronę wyjścia.
- Cz-czekaj! - szatyn wyciągnął dłoń w stronę blondyna, by móc złapać go za ramię, jednak przerwał tę czynność, gdyż przypomniał sobie, co się ostatnio wydarzyło, gdy to zrobił.
- Co jest? - odwrócił łebek w stronę kolegi.
- Chodź ze mną. - powiedział wprost.
- Odmawiam. - przymknął oczy i powrócił do swojej wcześniejszej czynności.
- Jestem pewien, że cię przekonam! - Hyun Woo dorównał kroku współlokatorowi.
- Nie sądzę. - zmarszczył brwi - Nic mnie nie nakłoni do tego spotkania.
- Dlaczego jesteś taki uparty? - zapytał - Doceń to, że staram się pomóc!
- Ale ty nie pomagasz, wręcz przeciwnie. - poprawił blondyn.
- Tak myślisz? - zadziwił się - Wydaje mi się, że dziewczyna byłaby dla ciebie naprawdę dobrym rozwiązaniem... Cały czas siedzisz przy książkach i...
- Bo zależy mi na moich ocenach. - wtrącił - Chcę iść na dobry uniwersytet, to wszystko.
- Cóż, jeśli ta dziewczyna ci nie pasuje, mogę znaleźć inną... - zaczął niepewnie - Taką, która też będzie lubiła czytać i uczyć się, i spędzać mnóstwo czasu przy książkach... - zaczął wyliczać.
     "W pewnym sensie to jedno i to samo..." - pomyślał Luke, kręcąc łebkiem.
- Dlaczego tak uparcie starasz się kogoś dla mnie znaleźć? - zapytał z ciekawością.
- Dlaczego...? - powtórzył - Ciężko powiedzieć... - pomyślał przez chwilę - To chyba dlatego, że uważam cię za przyjaciela i gdy widzę, jak dzień w dzień siedzisz z książkami, trochę robi mi się ciebie żal...
     Luke prychnął i pokręcił łebkiem.
- Idiota.
     Blondyn uśmiechnął się pod nosem, mrużąc nieco oczy. Dostrzegł to Hyun Woo, przez co trochę się zaczerwienił i zatrzymał, podczas gdy Hamilton zdążył już przemieścić się o kilka kroków w przód.
- Luke... - zaczął nerwowo.
- Skończ z tym.
     Ton głosu, jakim blondyn wypowiedział te słowa, sparaliżował Woo Hyuna.
- ... - nie zdołał wykrztusić z siebie ani jednego słowa, jakby oczekiwał ciągu dalszego.
- Doceniam, że chcesz mi znaleźć kogoś, kto będzie w moim typie, ale czy to oby na pewno ten prawdziwy cel? - zapytał, nawet się nie odwracając - Jedyną osobą, która czerpie z tego jakiegokolwiek korzyści, jesteś ty.
- Luke... - szepnął zszokowany.
- Twoje egoistyczne pobudki są irytujące. Mam ich dosyć.
     Po wypowiedzeniu tych słów Luke wyszedł ze szkoły.
- Auć. - brązowowłosy opuścił głowę w dół - Trafił prosto w mój czuły punkt. - lekko się uśmiechnął.
     "Ale... Skąd wiedział?" - zapytał sam siebie w myślach - "Kiedy zdążył się domyślić?"
- No cóż... - zaczął, szepcząc - Nie pozostaje mi nic innego, jak pójście na spotkanie z Rae Joon samemu.

~~~ 

     Był już wieczór. Dość cicha i spokojna atmosfera sprzyjała blondynowi i czynności, którą obecnie wykonywał. Trochę się niecierpliwił, ponieważ Hyun Woo nie pojawił się w akademiku ani razu od momentu, gdy doszło między nimi do sporu. Co prawda, nie chciał się zbytnio tym kłopotać, jednak jakaś jego część nie dawała mu spokoju.
- Chyba naprawdę go polubiłem. - powiedział sam do siebie, uśmiechając się przy tym - W innym wypadku nie zawracałbym sobie nim głowy.
     Chłopak odłożył książkę, a następnie przeszedł kilka kroków wzdłuż pokoju. Zatrzymał się przed gablotką, na której stała ramka ze zdjęciem. Przedmiot oczywiście należał do Woo Hyuna. Fotografia przedstawiała szatyna z jakimś mężczyzną i kobietą.
- Czy to jego rodzice? - przyjrzał się dokładniej - Dość podobni... - zmarszczył brwi - Ale bardziej przypomina matkę, niż ojca.
     Luke odwrócił się w stronę drzwi, ponieważ usłyszał, jak ktoś chwyta za klamkę. Kilka sekund później do pokoju wszedł Hyun Woo, który nieco się speszył na widok blondyna. Szybko udał się do łazienki, wymijając kolegę. Hamilton trochę się zdziwił, raczej oczekiwał jakichś wyjaśnień albo wyzwisk, a nie dostał nic. Trochę się zdenerwował tym, iż został zignorowany, więc obrócił się na pięcie i wszedł szybko do łazienki, w ogóle nie myśląc o czyjejś prywatności. Gdy tylko znalazł się w pomieszczeniu, pierwszą rzeczą, która rzuciła mu się w oczy, była wyrobiona klatka piersiowa Woo Hyuna. Szatyn zdążył już pozbyć się części garderoby. Luke nerwowo odwrócił wzrok.
- Więc? - zaczął - Nie masz mi nic do powiedzenia? - zapytał.
     Brązowowłosy spojrzał na Luke'a z lekkim zdziwieniem.
- Co masz na myśli? - zastanowił się - Jeżeli chodzi ci o tę dziewczynę, to wszystko zostało wyjaśnione... - złapał się za tył głowy - Nie musisz się już nią zamartwiać.
     "To nie to, co chciałem usłyszeć!" - pomyślał.
- Tylko tyle masz mi do powiedzenia, Lee Wo Hyunie?
- C-co tak formalnie...? - uniósł do góry brwi.
     Chłopak domyślił się, co było na rzeczy, jednak nie odczuwał potrzeby, aby cokolwiek na ten temat powiedzieć.
- Wiesz, chciałbym wziąć prysznic...
- Więc naprawdę nic nie powiesz. - założył ręce na klatce piersiowej - W porządku. - pokiwał łebkiem - Nic nie mów. - odwrócił się i złapał za klamkę.
     Po wyjściu blondyna, Woo Hyun w końcu mógł wziąć prysznic. Odkręcił ciepłą wodę i wszedł do kabiny. Dokładnie się umył, jednak tak szybko nie wyszedł. Musiał jeszcze trochę pomyśleć. Opuścił głowę w dół i przymrużył oczy.
- To pierwsza osoba, która tak łatwo mnie rozgryzła. - powiedział - Jak i pierwsza, której nie traktuję sztucznie.
     Kilka minut później szatyn zakręcił wodę i wyszedł z kabiny. Wytarł się ręcznikiem, po czym ubrał w piżamę i wyszedł z pomieszczenia. Luke siedział na sofie i coś czytał. Brązowowłosy szybko zajął miejsce obok niego, a następnie przeciągnął się, jednocześnie ziewając.
- Zrobiłem wszystko, co powinienem, teraz mogę porozmawiać. - zaczął - Ale z góry mówię, że nie odpowiem na każde z twoich pytań...
     Luke zamknął książkę i spojrzał na Woo Hyuna.
- Jednak... - kontynuował - Ty też odpowiesz na moje jedno i jedyne pytanie, zgoda?
     "O co on może chcieć zapytać...?" - pomyślał blondyn.
- Ym, no dobrze...
- Okej, w takim razie zaczynaj. - uśmiechnął się i oparł o tył sofy.
      Przez chwilę Luke spoglądał na kolegę w ciszy, myśląc, o co powinien najpierw zapytać. 
- Dlaczego postępujesz w taki sposób? - zmarszczył brwi - Czy nie byłoby lepiej, gdybyś był sobą?
- Był sobą...? - powtórzył sztucznie zdziwiony, jednak po chwili westchnął i przymknął oczy - Więc jednak zauważyłeś.
- Czyli się nie mylę. - stwierdził blondyn.
- Mogę wiedzieć, jak do tego doszedłeś? - spojrzał na Luke'a z powagą wypisaną na twarzy - Nikt wcześniej się nie domyślił, więc...
- Też bym na to nie wpadł. - powiedział - Zorientowałem się mniej więcej wtedy, gdy przyszedłeś na lekcję i Eun Soo powiedział do ciebie coś niemiłego. Coś na temat twojej przyszłości czy jakoś tak...
- Taa, na końcu nie wytrzymałem... - podrapał się w tył głowy - Mam nadzieję, że nikt prócz ciebie nie przywiązał do tego zbyt wielkiej uwagi.
- Raczej nie. - pokręcił głową - I to nie tak, że przywiązałem do tego jakąś specjalnie dużą uwagę...
- Rozumiem.
- Wracając... Dlaczego udajesz kogoś, kim nie jesteś? - zapytał ponownie.
- To nie do końca to... - przygryzł wargę - Ja tylko staram się przymykać oko na wszelkie złośliwości i być z każdym w zgodzie.
- Jaki w tym sens? - Luke nie rozumiał postępowania kolegi.
- Unikam konfliktów. - odpowiedział krótko - Wiesz... Wbrew pozorom, ciężko jest się ze mną dogadać. Dlatego wolę udawać osobę, która zgadza się ze wszystkimi, aby nie mieć żadnych problemów.
- Nie rozumiem tego. - zmarszczył brwi - Jeśli jesteś przyjacielem wszystkich, stajesz się popularny, jednak w zamian nie masz miejsca, w którym możesz być sobą. - spojrzał na Woo Hyuna niezrozumiale - Jaki jest sens w posiadaniu tak wielu znajomych, skoro żadne z nich tak naprawdę cię nie zna?
     Szatyn przez chwilę ślepo wpatrywał się w kolegę.
- Wiesz, Luke... - zaczął poważnym tonem głosu - Zazdroszczę ci. - przymrużył oczy.
- Niby czego?
- Tego, że bez problemu jesteś w stanie powiedzieć komuś, co o nim myślisz. - zaczął - Tego, że potrafisz powiedzieć w danym momencie, że coś ci się nie podoba i chcesz to zmienić... - zacisnął dłonie w pięści i opuścił łebek w dół.
- Więc dlaczego sam nie zaczniesz tak robić? - podniósł się z siedzenia - Nie mówię o jakiejś nagłej zmianie w kogoś okropnego, ale stopniowym pokazywaniu prawdziwego siebie.
- Gdyby to było takie proste... - westchnął - Co, jeżeli ktoś się ode mnie odwróci?
- To się na pewno wydarzy.
     Hyun Woo ułożył usta w prostą linię.
- Ale dzięki temu dowiesz się, kto tak naprawdę stoi po twojej stronie i jest osobą wartą uwagi. - blondyn przeciągnął się - Gdzieś musi być jakaś osoba, która cię zaakceptuje i będzie twoim wsparciem. Dlatego zawsze warto być sobą i czekać, aż taka osoba się pojawi. - spojrzał ciepło na Woo Hyuna - Poza tym, z tym wrednym spojrzeniem jest ci o niebo lepiej. - lekko się uśmiechnął.
     Po tym Luke poszedł do sypialni, by się przebrać w coś do spania. Hyun Woo położył się na sofie i lekko przeciągnął. Na jego twarz wkradł się niewielki uśmiech, który pomimo swojej wielkości potrafił idealnie przedstawić samopoczucie szatyna. Chłopak przymknął oczy i wziął głębszy wdech.
     "Mimo że jego słowa zabolały, odczuwam ulgę." - pomyślał - "Więc jednak jest ktoś, kto wie, jaki potrafię być, a mimo tego nie chce się ode mnie oddalić."

~~~ 

12 komentarzy :

  1. O Jezu... Ten blog żyje! Wiesz jaki przeżyłem szok, gdy zobaczyłem "blog o podanym adresie został usunięty"? To było okropne...
    Ale może najpierw wytłumaczę swoją długą nie obecność tutaj. Mianowicie - nie umiem zabrać do opowiadania, w którym narratorem jest dziewczyna. Gomene ;.;
    A "Something I didn't know" jest świetne! Ten lekki styl, Koreańczycy... No po prostu jestem w niebie xd
    Weny~!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Tia, mój mały błąd ze zmianą adresu. Na szczęście zorientowałam się na następny dzień co i jak xd

      Usuń
  2. WYKOŃCZYSZ MNIE, DZIEVCZYNO. :C

    W dniu, kiedy posiadłam w łapki nowy rozdział, ryczałam.
    Z dwóch powodów.
    Powód negatywny: Z szerokim uśmiechem na buźce klikam na Twojego bloga, a tu zamiast rozdziału wyświetla mi się "Blog został usunięty". Mój wyraz twarzy diametralnie zaczął ulegać zmianie przechodząc z uśmiechu do zaskoczenia, które w efekcie końcowym przeistoczyło się w głębokie przerażenie. No bo dlaczego mi to zrobiłaś? ;; Z prędkością, której się po sobie nie spodziewałam, rzuciłam się na internety w poszukiwaniu Twojego konta, a gdy wreszcie je znalazłam i kliknęłam na Twojego bloga, usłyszałam głośne łupnięcie, które oznaczało, że kamień spadł mi z serca, a ja odetchnęłam z wyraźną ulgą, które bardziej przypominało ziewnięcie niedźwiedzia. o.O Na początku miałam wyrzuty do bloggera, a tu okazuję się, że sytuacja, która przyprawiła mnie o stan przedzawałowy jest Twoją zasługą! No wiesz ty co? Tak się nie robi. Myślałam, że umieram. Mój wcześniejszy płacz, który w rzeczywistości był tylko łezkami w kącikach oczek, na tą przykrą wiadomość zamienił się w istną Niagarę. Doprowadzić Jeffrey do takiego stanu powinno być karalne. NIENAWIDZĘ CIĘ.

    Nie, noo. Przecież wiesz, że Cię kocham~

    //*_________________________*\\

    Powód pozytywny: Te małe skroplenie na brzegach gałek ocznych spowodował pre-debut SR15B. asdfghsajagfgahdavghfvash~ Są świetni. Kurczę. W pierwszy dzień gwałciłam replaya kilkadziesiąt razy. Nie mogłam się nimi nacieszyć, a za każdym razem mój uśmiech stawał się coraz szerszy i szerszy, i jestem pewna, że gdybym nie miała uszów, mój banan okrążyłby całą głowę. Kocham ich. ♥

    Kurczę. Wkurzyłam się. Tego samego dnia, kiedy odpisałaś na mój komentarz, zdecydowałam się na niego odpowiedzieć. I właściwie zrobiłam to. Tyle, że na telefonie. Wiedziałam, że źle się to skończy, ale i tak mnie to nie powstrzymało. Napisałam ten cholerny komentarz, który zeżarł mi całą baterię, z ulgą ostrożnie zabieram się za dodawanie, a tu "brak połączenia z internetem". Zaczęłam się śmiać. Śmiałam się i śmiałam, aż ten śmiech przerodził się w krzyk frustracji. "fak dat szit", pomyślałam i rzuciłam telefonem przez cały pokój, ale na szczęście miał miękkie lądowanie. Jak się później okazało, internet mi się wyłączył bo zapomniałam, że przy rozładowaniu baterii do 20% wi-fi automatycznie się wyłącza. Taak. Jestem kretynką, dziękuję za uwagę.
    *wali czołem w biurko*
    Ale, ale. Jestem tak wspaniałomyślna, że wcześniej postanowiłam zapisać swój wywód na karteczce, także w pewnym sensie jestem uratowana. kkkkkk~ Także, zanim skomentuję rozdział korzystając, że jestem na laptopie, umieszczę tu swoją wyżej wspomnianą odpowiedź. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. c.c

    Sama zdziwiłam się, że mogę uzależnić się tak szybko~ Przez kilka godzin siedziałam z patrzałkami wlepionymi w ekran telefonu. Gdy skończyłam, gałki oczne były boleśnie wysuszone, ale nawet to nie zepsuło mi humoru. Z tego co widzę, to opowiadanie hetero ma dość pokaźną liczbę rozdziałów, więc aż ciężko jest mi uwierzyć, że jego pisanie idzie Ci dość ociężale, jak twierdzisz. Widząc taką imponującą ilość miałam wrażenie, że jest wręcz przeciwnie, że sprawia Ci ono przyjemność, a tu taka niespodzianka! Jednakże skoro twierdzisz, że wolisz pozostać przy shounen-ai/yaoi, nie mam zamiaru namawiać Cię do zmiany tej decyzji. W rzeczywistości wewnętrznie eksploduję ze szczęścia. Skoro o orientacji mowa. Z tego co mi wiadomo, blisko 70-80% fanów yaoi deklaruję, iż jest heteroseksualna, także jak widać nawet takie spaczone istotki jak my nie muszą obawiać się o swoją orientacje. Chociaż przyznaję, że zastanawiałam się nad tym czy takowe opowiadania nie wpływają w jakiś negatywny sposób na moją psychikę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu na blogach widnieje wiele ostrzeżeń typu: "Czytasz na własną odpowiedzialność (...) Nie odpowiadam za uszczerbki na zdrowiu psychicznym" czy coś w tym stylu. Wcześniej nie brałam tego na poważnie, do momentu, gdy zauważyłam, że przechodząc obok idących/siedzących razem dwóch mężczyzn, rozwodziłam się nad tym czy pasują do siebie, czy też nie. c.c Albo myśleć, że każdy facet powinien spotykać się z innym facetem. Co ciekawe, związku dwóch kobiet nie odbieram już w tak samo pozytywny sposób. Więc skoro wszyscy chłopcy mieliby być gejami, co by było ze mną? Dobra, nie przesadzajmy z tym gejostwem, bo jedno jest pewne - nigdy w życiu nie oddałabym któregoś z moich biasów w łapska jakiegoś faceta. NIGDY. Cieszę się, że z powodu braku komentarzy nie masz zamiaru zaprzestać pisania, bo przecież ja Cię potrzebuję. Ninja z pewnością też, choć nie kwapią się do napisania chociaż kilku słów, mendy jedne. Jeśli mam być szczera, można wyczuć stylistyczną różnice pomiędzy "Keichi-kun", a "SIDK". Jest to jedynie przykładem na to, że Twój styl ulega bardzo pozytywnej zmianie. Zaraz, zaraz. Nie miałaś zamiaru shippować Keia z Hiroshim? Serio...? Moje przypuszczenia, choć tym razem nie takie bezpodstawne, okazały się zgubne. Jak zwykle. Buu~ A miałam wyjść na taką domyślną. xD Chi Hoon. Wiedziałam, że go kojarzę! Choć pozostali bohaterowie byli zdecydowanie mniejszą zagadką wiedziałam, że jego również muszę znać. I nie myliłam się, bo gdy wyświetliłam sobie jego zdjęcia, doznałam oświecenia. To przecież ukochany ulzzang mojej kuzynki~ I wszystko się wyjaśniło. Koreańczycy w japońskim opowiadaniu? Hmm. Może i mało logiczne, ale wydaję mi się, że japońskie imiona są po prostu łatwiejsze i ładniejsze od koreańskich. Poza tym, jeżeli ktoś nie rozróżnia Koreańczyka od Japończyka, a każdy skośnooki jest po prostu Chińczykiem czy Azjatą, nie robi mu to zbyt dużej różnicy. xD Tak jak mówiłam, widziałam już Azjatę-Murzyna (mam nadzieję, że to drugie słowo nie jest obraźliwe względem czarnoskórych ;;) także nic mnie już nie zdziwi. Kurczę, wątek z tym mordercą był faktycznie fantastyczny! Tylko czy chciałabym /przeczytać o tym gwałcie..? Zdecydowanie nie. Jednak opowiedziałaś mi, jak miało to mniej więcej wyglądać, także odpuszczam Ci. ;33 Lubisz haremy? Wyjdź na mnie. ;; Skoro w SIDK masz wszystko zaplanowane, zostaję mi tylko wyznać, że będzie mi bardzo miło przeczytać opowiadanie Twojego autorstwa, nie plącząc się przy tym w fabule. ♥ Chociaż w "Kei..." i tak wcale nie było źle, bo za coś pokochałam to opowiadanie i żaden mały ubytek w treści tego nie zmieni. Amen.

      Jeśli chodzi o nowy rozdział, nie spodziewałam się, że dodasz go tak szybko. Choć przyznaję, że nutka nadziei, że dodasz go właśnie w weekend mnie nie opuszczała. I okazało się, że marzenia jednak się spełniają.
      Rozczuliłam się, gdy Luke zasnął w gabinecie Eun Soo. Podparłam się głową o dłoń i z rozmarzonym uśmiechem wyobraziłam sobie tę scenkę. Słiiit. Niestety, gdy połączyłam fakty, zmroziło mnie. Śpiący Luke. Taki uroczy. Taki bezbronny. W gabinecie tego niepoczytalnego typka. Kto wie co mogło narodzić się w tej jego [[[przystojnej]]] główce! c.c Ja sama na jego miejscu bym się nie ograniczała i byłabym w stanie zrobić kilka nieprzyzwoitych rzeczy. xD Czekając na rozwój sytuacji, w ciągu kilku sekund zdążyłam wymyślić kilka ciekawych scenariuszy, a tu okazało się, że Soo NIC nie zrobił. I to uderzyło mnie w pikawę. Spojrzał na niego z troską? Nie obudził go? Jaki on kochany~ Pobudka Luke'a i jego naskok na nauczyciela utwierdził mnie w tym, że mamy podobny tok myślenia. Pff. Nie ma to jak pracownik szkoły ignorujący alarm pożarowy. Więcej takich nauczycieli, a uczniowie w formie gratisu uzyskają darmową kremacje. Brawa.

      Usuń
    2. Moment, w którym spojrzenie tej dwójki się spotkało, wylał miód na moje serce. Jak tak dalej pójdzie, dostane cukrzycy urojonej. Tak jak już mówiłam, nienawidzę nachalnych ludzi. To narzucanie przez Woo Luke'owi randki z tą laską, osobiście mnie wkurza. Dobrze, rozumiem, że chłopak chcę trochę rozerwać blondyna, ale bez przesady. Jeśli ktoś mówi nie, to nie i na tym powinna skończyć się ta konwersacja, ale ten nie odpuszczał. W myślach prosiłam: "Powiedz mu, że jesteś gejem i da sobie siana". Ale tak się nie stało. Już miałam ponownie przewrócić oczami, ale zrezygnowałam z tego, gdyż okazało się, że do Hyuna wreszcie dotarło. Trzeba było na niego warknąć, ale zadziałało. Odetchnęłam, nie powiem. Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się czemu słowa "egoistyczne pobudki" tak poruszyły Woo. Rozwiązanie przyszło z prędkością światła, a raczej końcówką rozdziału. Hyun udaje kogoś kim nie jest? Choć uważam, że to przesadne bycie miłym jest trochę nie na miejscu, nigdy nie powiedziałabym, że chłopak ukrywa swoją prawdziwą twarz, za maską słodkiej, milutkiej i pomocnej osoby. Bał się odrzucenia przez rówieśników? Szkoda mi go, ale Luke faktycznie ma racje. Tylko Ci, którzy akceptują prawdziwych nas, zasługują na naszą przyjaźń i uwagę. Nie mogę doczekać się, by zobaczyć Woo w prawdziwym wydaniu i zapoznać się z jego autentycznym charakterem. Pewnie nie ulegnie zbyt dużej zmianie, ale przyznam, że zawsze uważałam, iż bardziej pasuję do niego bycie zwykłym skurwielem niż rozlazłą kluchą. xD //przepraszam za wulgaryzm//

      Wiadomym jest to, że niecierpliwie czekam na następny rozdział, bo to opowiadanie jest bardzo, bardzo wciągające. Zresztą nie mogę doczekać się rozwinięcia wątku Eun Soo-Luke i Hyun Woo-Luke. <--- Shippuję. ♥
      Naszła mnie chętka na ponownie zagłębienie się w "Keichi-kun". Kusi, kusi. I chyba pokusi, bo nie mam nic do roboty, a dopadła mnie choroba, także mam coś na poprawę humorku. *---*

      P.S - Yeey~ Wreszcie wyłączyłaś te "akceptacje komentarza"! Niech Ci Bóg w dzieciach wynagrodzi, dobra kobiecino. ♥

      xoxo, Jeffrey.

      Usuń
    3. Jak już wyżej wspomniałam, malutki błąd ze zmianą adresu. :D
      Z tym hetero-opkiem na początku było okej, jakoś szło i w miarę rozumiałam bohaterów, relacje damsko-męskie etc. Problem rozpoczął się w momencie, gdy w grę weszły te ich uczucia, a nie wiedzieć czemu, za cholerę nie jestem w stanie sobie wyobrazić miłości między kobietą, a mężczyzną. Może to przez to, że nigdy czegoś takiego do innej osoby nie poczułam, who knows. Ale to nic dziwnego, każdy "związek" kończyłam maksymalnie po tygodniu, ba. Czasem on się nawet nie zaczął. Ale to przez Azjatów, mangi, opowiadania, animce, gry... To przez to mam takie wysokie wymagania! Jednak, jeśli wziąć pod uwagę charakter... Też byli do dupy. Nudni, so.... odpuściłam XD No i z tegoż właśnie powodu brakuje mi wiedzy na temat miłości, więc nie jestem w stanie tego przelać na klawiaturę. ;___;
      Koreańczycy w Japońskim opo, czemu by nie? Uroda Japończyków jest nieco inna, Koreańczycy podobają mi się o wieeele bardziej. Jest dość pokaźna różnica w wyglądzie, jak można nie rozróżniać? Chociaż w sumie, jestem dość wyczulona na szczegóły i często zwracam uwagę na to, na co inni nawet nie spojrzą, hyhy. I fakt, Japońskie imiona są łatwiejsze do zapamiętania, z Koreańskimi jest problem, bo dzielą się na 3 części XD
      Ja to nawet paringuę kolegów z klasy ;__; Mam takiego jednego, co wygląda jak ultimate uke, rumieńce, blada cera, delikatna buzia, taki drobny, no kurde XDD Też potrafię przejść obok dwóch facetów i zacząć ich wyobrażać sobie np. w łóżku... To chyba dziwne, no nie? :D Ale co tam, kto w tych czasach dziwny nie jest.

      Cieszę się, że poprawiam się w pisaniu.
      Z Woo to jest pokręcona sprawa, ale to się wyjaśni wkrótce. XD

      Usuń
    4. Cholera. Znowu staram się pisać z telefonu. ;; Jezus. Przepraszam za spam, ale nie lubię pozostawiać czyjejś odpowiedzi bez mojej odpowiedzi. Także ja teraz napiszę kilka słów a ty chowaj paluszki i nie próbuj odpisywać. Nie chcę stworzyć jakiegoś tasiemca w formie prowizorycznego czatu. A niestety jestem do tego zdolna. Z jedną autorką tak się rozgadałam, że z dwóch komentarzy pozostawionych przez dobre duszyczki zrobiło się ponad 40. T_T Co Ci kobieto w adresie nie pasowało? Chyba jestem ślepa, bo nie zauważyłam żadnej różnicy. No chyba, że obejmują je pauzy i kropki. Wtedy podchodzi to już pod pedantyzm. xD Twój problem z opowiadniem hetero można łatwo rozwiązać. Po prostu perspektywe głównej bohaterki napisz w formie męskiej, później przeedytuj na żeńską i problem z głowy. Trochę to czasochłonne, ale pozytywny efekt gwarantowany. Trzeba pójść na kompromis z naszymi chorymi założeniami. lol xD Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie miłość między kobietą a mężczyzną? Ale między mężczyzną a mężczyzną jest czymś normalnym, prawda? Osoba z zewnątrz powiedziałaby, że to chorę, ale ja czuję się doskonale. xD Nie wiem jak ty~ W średniowieczu pewnie nadzialiby nas na jakieś drewniane pale i spalili za herezję. Ale w dzisiejszych czasach, jak to ujęłaś, każdy może być dziwny. Choć i tak wolę trzymać swoje założenia dla siebie, bo coś czuję, że gdybym podzieliła się nimi w gronie otaczających mnie ludzi, skończyło by się to obfitą w wulgaryzmy konwersacją. Uszczerbki na zdrowiu fizycznym również byłyby możliwe. :D Łatwo mnie wkurzyć, a homofobów nienawidzę. Ja właściwie o miłości też niewiele wiem. Narazie wolę skupić się na nauce. Gdy zbliże się do urzeczywistnienia moich planów na przyszłość, wtedy o tym pomyślę. ;3 O~ Tu się z tobą zgodzę. Ja też przez to azjatyckie szaleństwo czuje, że moje wymagania rosną i rosną... Kiedy przechodzę obok naszych polskich chłopaków często załamuje ręce. Większość to straszne niechluje. Jak nie łysi dresiarze to lubujące się w połączeniu skarpet i sandałów ciumcioki. ;; Postaw takiego typowego polaka przy koreańczyku. Chyba zapadłabym się pod ziemie. Ale zanim bym to zrobiła, pociągnęłabym za sobą reprezentanta naszego kraju. :D No nie wiem. Może tylko w moim mieście roi się do samych pasztetów, kto wie~ Wracając do azjatyckich ideałów. Gdy widziałam te wszystkie chudziutkie azjatki, aż się we mnie gotowało gdy spoglądałam na siebie w lustrze. Choć nigdy nie byłam gruba, a raczej szczupła stwierdziłam, że muszę schudnąć i wyglądać tak jak one. Trochę się omęczyłam, ale osiągnęłam swój cel i schudłam 15 kg. Choć dobrze czuje się w swojej skórze uważam, że takie prezentowanie samych ideałów przez koreańskie telewizje nie wpływa zbyt dobrze na odbiorców, ale cóż. Życie. W każdym razie wiem jedno, po skończeniu 20 roku życia wyjeżdżam do Koreii. Jedziesz ze mną? xD Kurde, zazdroszcze Ci tego ukesia. Musi być słodki. ;3 Aż ma się takiego ochotę wysfatać z jakimś samcem alfa. kkkkkk~ xD Skoro jesteśmy przy gejątkach, przypomniało mi się, że w mojej klatce, gdy byłam mała mieszkała para gejów. Zapytałam nawet mamy, a ta potwierdziła. Szkoda, że byłam za młoda by wiedzieć co to yaoi i kochać to tak, jak teraz. Jeśli byłabym starsza zapewne stałabym się ich stalkerem. xD Z Woo wyjaśni się wkrótce. Ile będę musiała czekać na to "wkrótce"? :o Weź walnij jakiegoś spojlera //najlepiej na całe opowiadanie// i będziemy miały wszystko z głowy. ;> Nie no, co ty. Uzbroje się w cierpliwość. Weny życzę. <3

      Usuń
    5. Telefon to zuo. Wybacz za błędy.
      Wyswatać*, kurfa.
      Jeffrey to nieogarnięty analfabeta, więc to u niej normalka. c.c

      Usuń
  3. Tym wyżej polać proszę... Chce sobie na nowo poczytać, tym razem z koleżanką Eien ni anata to a tu po pierwsze :
    -blog usunięty, można zapytać kumpeli.. powiedziałam, że cię znajdę :D Po drugie:
    - w końcu wchodzę blog jest wszystko ładnie i pięknie chce czytać a tu nie ma opo... szykuję na ciebie ołówki *taaak to groźba*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, wybacz, wybacz..
      Jeśli chcesz, mogę zamieścić odnośniki do starych rozdziałów tamtego opo. XD

      Usuń
  4. Hej,
    no może będą dobrymi przyjaciółmi, ach nasz wychowawca mógł dlugo popatrzeć ta śpiącego Lucke...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic