wtorek, 31 marca 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 11.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 11.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~ 

     Początek weekendu oznaczał początek wycieczki. Lekcje w tym dniu zostały skrócone o trzy godziny, aby wszyscy zdążyli się przygotować. Luke robił wszystko od niechcenia. Pomimo wielu pochwałom i zachętom, w dalszym ciągu nie był przekonany do tego wyjazdu.
     Cała klasa Eun Soo siedziała w autokarze już o siedemnastej. Luke liczył na spokój i ciszę podczas podróży, jednakże nie wszystko poszło po jego myśli, ponieważ tuż obok niego siedział gadatliwy Woo Hyun, któremu nie było spieszno do zakończenia rozmowy. Blondyn odpowiadał koledze od niechcenia, co dało się dość łatwo zauważyć. Jednak szatyn miał to głęboko w poważaniu. Ta cecha imponowała Hamiltonowi.
     Gdy w końcu autokar ruszył, zaczęło się. Opowiadanie dowcipów, przedstawianie swoich zamiarów, ogółem dość hałaśliwe rozmowy. Blondynowi nie pozostało nic innego, jak przesiedzenie tych dwóch/trzech godzin w spokoju. W pewnym momencie Woo Hyun wyciągnął telefon i zaczął pisać wiadomość, którą najprawdopodobniej zamierzał wysłać do swojej dziewczyny. Luke przyglądał się temu, delikatnie marszcząc brwi, jakby się nad czymś dokładnie zastanawiał.
- Ej. - szturchnął kolegę.
- Co jest? - zapytał, odwracając łebek w stronę brązowookiego.
     Luke był przysunięty tak blisko, że jego nosek niemalże stykał się z nosem Woo Hyuna. Szatyn od razu spanikował i spojrzał w dół, wlepiając swój wzrok w ciemny wyświetlacz telefonu. Blondyn natomiast zamrugał kilka razy, nie rozumiejąc reakcji kolegi, a następnie wskazał na telefon i powiedział:
- Naucz mnie, jak napisać wiadomość.
- Eh? - zmarszczył czoło - Nie potrafisz? Pff... - zakrył buzię.
     Hamilton nadął policzki i założył ręce na klatce piersiowej.
- Jak można tego nie potrafić? - przez staranne powstrzymywanie wybuchu śmiechu, zaczął się trząść.
- Ależ zabawne.  - wycedził przez zęby - Nie używałem telefonu do tego typu rzeczy.
- Nigdy?
     Luke pomyślał przez chwilę.
- Kilka lat temu zdarzyło się coś napisać, ale te telefony różnią się od tych, do których jestem przyzwyczajony, więc nie potrafię tego zrobić. Jestem w stanie jedynie wejść w nawigację, listę kontaktów, maila... - zaczął wyliczać na palcach.
- Dobra, dobra. - przerwał mu, biorąc głębszy wdech - To jest bardzo łatwe. Daj swój telefon.
     Hamilton wyjął z kieszeni komórkę, po czym dał ją Woo Hyunowi. Ponownie przysunął się do szatyna, by móc lepiej widzieć. Szatyn spiął się nieco z tego powodu, jednak nie dał niczego po sobie znać. Wziął większy wdech, a następnie zaczął tłumaczyć koledze, co i jak.
     Wszystkiemu przyglądał się Eun Soo. Spoglądał na tę dwójkę już od dłuższego, jednak, jak widać, żaden z chłopaków tego nie zauważył. Czarnowłosy nie rozmawiał z blondynem już od kilku dni, co go trochę niecierpliwiło. Sprawa między nimi była dość "niejasna". Bo jak można nazwać relację, w której uczeń i nauczyciel nie są razem, robią różne "rzeczy", a jeden z nich ewidentnie nie przepada za drugim? Nauczyciel chciał wszystko wyjaśnić, jednak nie do końca wiedział, jak powinien to zrobić.

~~~ 

     Grupa Eun Soo dotarła do swojego obozowiska jeszcze przed dwudziestą pierwszą. Przejście przez część lasu wystarczyło, aby Luke się zmęczył. Gdy w końcu wszyscy znaleźli się w odpowiednim miejscu, blondyn upuścił torbę i upadł na kolana. Od razu zaczął łapać duże oddechy. Woo Hyun klapnął tuż obok niego, po czym zaczął grzebać w swoim bagażu. Wyjął dwie butelki wody. Jedną z nich oddał koledze. Hamilton błyskawicznie odkręcił zakrętkę i już po chwili wypił połowę zawartości butelki.
- Naprawdę marnie u ciebie z kondycją.
- Cicho, nie jestem przyzwyczajony do tego typu rzeczy. Nigdy nie musiałem się wysilać.
- Wysilać? Przecież mieliśmy tylko troszkę do przejścia. Parę kilometrów.
- To wystarczy.
- Powinieneś popracować nad swoją kondycją, serio. - przeciągnął się - Przyda ci się w życiu.
- Niby do czego? Nie planuję robić niczego, co wymagałoby ode mnie dużej siły fizycznej.
- Nie mówię o zawodzie. Mam na myśli chociażby kryzysową sytuację. Napaść czy coś podobnego. W takich sytuacjach zawsze przyda się trochę siły.
     Luke zaśmiał się nerwowo i zaczął bawić dłońmi.
- Przesadzasz.
     Chwilę później jeden z chłopaków zawołał Woo Hyuna. Szatyn podniósł się z ziemi i podszedł do czerwonowłosego Jae Hoon. Chłopcy zaczęli o czymś rozmawiać. Prawdopodobnie żartowali, ponieważ już po chwili obydwaj śmiali się na głos. Luke w tym czasie oparł się łokciami o trawę i spojrzał w niebo. Lekko przymrużył oczy i westchnął.
- Nie... Miał rację. - szepnął pod nosem.
     Blondyn usiadł normalnie, gdyż coś zasłoniło mu słońce. Zawiał lekki wiatr. Brązowooki spojrzał na postać stojącą za nim. Był trochę oślepiony promieniem słonecznym, jednak i tak bez problemu rozpoznał tę osobę. Kruczoczarne włosy powiewające na wietrze i złote, niepokojące oczy. To mogła być tylko jedna osoba. Nauczyciel uśmiechnął się kącikiem ust. 
- Coś się stało? - zapytał blondyn, będąc zdziwionym brakiem czucia jakiejkolwiek niechęci, odrzucenia do wychowawcy.
- Zmęczyłeś się? Przecież wcale nie przeszliśmy...
- To nie ma znaczenia. - przerwał czarnowłosemu.
- Mhm. W porządku, odpocznij jeszcze trochę i zawołaj swojego kolegę, z którym będziesz dzielić namiot. Musimy się uwinąć z rozbiciem tego śmiesznego obozu w godzinę.
- A z kim mam dzielić namiot.
     Eun Soo wskazał palcem na dwójkę śmiejących się nastolatków.
- Hyun Woo?
- Nie, ten obok.
     Luke zmarszczył brwi, starając przypomnieć sobie jego imię.
- Czy to ten, który ostatnio zwrócił ci uwagę?
- "Ci"? - uniósł do góry jedną brew.
- Jae Hoon, ta? - zignorował wychowawcę i mówił dalej - No dobra. Jeszcze z nim nie rozmawiałem, więc nie powinno być problemów.
- Ludzie zazwyczaj martwią się problemami przez to, że nie zamienili z daną osobą nawet jednego słowa...
- Ja działam inaczej.
- Nie mam pytań. - wzruszył ramionami.
- I co to w ogóle za podział? - Luke skinął łebkiem w stronę podzielonego placu na dwie części.
- Na jednej połowie będą spać członkowie klubów sportowych, na drugiej ci "normalni".
- Po co?
- Prośba trenera. - machnął ręką - Nawet nie próbowałem go zrozumieć. Pewnie będzie ich męczył jakimiś porannymi treningami czy czymś podobnym.
- To się Hyun Woo przeliczył. - blondyn pokręcił łebkiem - A był taki pewien, że nie będzie tego typu rzeczy.
- Ty i on... - mężczyzna przymrużył oczy - Jesteście dość blisko, nie?
- Blisko...?
- Coś jak przyjaciele, nic więcej.
- Hmm... - blondyn zerknął w stronę rozbawionego szatyna - Przyjaciele? Czyżby? Nie wiem.
- Tylko mówię, jak to odbieram, nie weź tego zbytnio do siebie.
- Dobra, dobra.
     Eun Soo przez chwilę wpatrywał się w siedzącego Luke'a.
- Jestem zaskoczony.
- Czym? - uniósł do góry brwi.
- Że nie rzucasz we mnie mięsem i jesteś "miły". - wyraźnie zaakcentował ostatnie słowo.
- Miły? Cóż... - złapał się prawą dłonią za tył głowy - Nie widzę sensu w dalszym prowadzeniu tego konfliktu. Ty i tak nadal będziesz mówił i robił swoje. Nie zmienisz się z powodu kilku słów jakiegoś tam ucznia, więc po co mam się produkować?
- Jakiegoś tam ucznia...? - powtórzył po cichu - Hmpf. - uśmiechnął się szyderczo - Nie będę narzekał.
     Luke przewrócił oczami i podniósł się na nogi.
- Idę do niego. - wskazał palcem na czerwonowłosego nastolatka.
- Idź, idź. - Eun Soo pomachał blondynowi na odchodne.
     Hamilton dość niepewnie, jednak natychmiastowo, zaczął zmierzać w stronę nastolatka.
     "Co to miało być...?" - zapytał się w myślach, na chwilę kładąc dłoń na klatce piersiowej.
     Gdy w końcu blondyn stanął przed rozmawiającymi kolegami, lekko odchrząknął i spojrzał badawczo na swojego tymczasowego "współlokatora".
- Erm... Jae Hoon?
- Co jest? - zapytał z uśmiechem.
- Mamy dzielić namiot. Musimy go rozłożyć.
     Woo Hyun uchylił ze zdziwienia buzię i spojrzał na czerwonowłosego.
- Dzielisz z nim namiot? - zapytał zdziwiony - Zazdroszczę... Ja trafiłem na kapitana drużyny taekwondo...
- Ojoj. - zaśmiał się, a następnie objął Luke'a jednym ramieniem - Widzisz, w takim razie jestem szczęściarzem.
     Hamilton uniósł do góry jedną brew i zerknął na Jae Hoona ze zrezygnowaniem wymalowanym na twarzy.
- W takim razie my idzieemy. - pstryknął palcami i zaczął prowadzić Hamiltona w stronę namiotu, nucąc coś pod nosem.
     Woo Hyun westchnął i poszedł w swoją stronę. Jae Hoon i Luke na początku jedynie spoglądali na części namiotu, zastanawiając się, od czego by tu zacząć. Obydwaj jednak w końcu doszli do porozumienia i udało im się dobrze rozstawić namiot po kilku nieudanych próbach.
- I widzisz? Szybko nam poszło.
- Ta... - przymrużył oczy.
     Brązowooki wniósł swoją torbę do środka, a następnie odetchnął z ulgą. Wyszedł z namiotu i jeszcze raz dokładnie sprawdził, czy śledzie są wystarczająco mocno wbite w ziemię.
- Masz dość dobry kontakt z Eun Soo.
     Blondyn spojrzał niepewnie na czerwonowłosego. Jego wyraz twarzy był nieco inny, niż wcześniej, więc Luke czuł się trochę dziwnie.
- Bez przesady. - wzruszył ramionami, w dalszym ciągu obserwując Jae Hoona.
- Zawsze robi wszystko, abyście byli sami...
     Hamilton wyprostował się i przeszedł kawałek drogi, pokazując obojętność. Nie chciał dać po sobie niczego znać. Miał swoje podejrzenia co do obecnej sytuacji.
- Do czego zmierzasz?
- Niczego konkretnego. - przechylił łebek na bok.
     Luke odetchnął w duchu.
- Po prostu tak sobie myślę... Może ta plotka na wasz temat nie jest całkowitą ściemą? - uśmiechnął się znacząco.

~~~ 
_____________________
Chyba jesteśmy na półmetku! Chyba...

I... ej, serio...?

serio...?
yaoi o pegazach? jest coś takiego wgl? XD
czytałam hentaje o łososiach, ale że pegazy? =D
chyba jestem zacofana. :x

4 komentarze :

  1. Serioo? Przy takim momencie? xD Kiedy bd następny rozdział? :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam. Ja tu jestem nowa. Jak na razie przeczytałam to opowiadani, wiec mmogę sięwwypowiedzieć o nim.
    Na początku, zanim się wyczytałamw treść to widziałam kilka błędów. No, ale potem już fabuła mnie wciągnęła bardzo. I tak błędy o ile były to już niewidoczne dla mnie.
    No tak czy inaczej podoba mi się. Chociaż te pocałunki nauczyciela wydają mi się być bardzo surrealistyczne. Nie wyobrażam sobie tego. No, ale to tylko taka moja mała opinia. I rozumiem, że to jest potrzebna. Dobrze, że inni uczniowie już podejrzewają coś, czyli jest w porządku.
    Ale jak to już jesteśmy na półmetku? Ja chcę, żeby to było dłuższe. Ale w sumie mam jeszcze inne do czytania. Wiec nie jest źle.
    A i przepraszam za błędy i za za duże przerwy między słowami ale komp mmi padł i mam teraz tylko tablet.
    Tak czy owak weny i czasu i pomysłów i dużo pisania. I nie wiem co jeszcze Ci potrzebne do pisania. A i pozdrawiam
    Nirawa

    OdpowiedzUsuń
  3. Nowa na blogu :D Opowiadanie mega mnie wciągnęło, jest oryginalne ( każde opowiadanie yaoi jakie znalazłam było o tym, że główny bohater był prostytutką xD. Wybacz, że dopiero komentuje 11 rozdział :/ xD
    PS. Yaoi o Pegazach? Hentai o łososiach? Wtf? XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej,
    no i wycieczka, ta rozmowa z Eun dała coś, kolejne podejrzenia, że są razem...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic