wtorek, 24 marca 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 10.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 10.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~ 

     Rankiem Woo Hyun zaczął odczuwać nieprzyjemny chłód, przez co obudził się dość wcześnie. Z początku nie kontaktował dobrze, jednak po minucie leżenia na plecach i bezcelowego wpatrywania się w sufit, w końcu mógł zacząć myśleć sensownie. Podniósł się do pozycji siedzącej, po czym ziewnął i przeciągnął się. W momencie, gdy przecierał prawe oko, spojrzał w bok.
- Co do... - szepnął, gdy zauważył czyjąś sylwetkę.
     Jakaś osóbka drobnej budowy leżała tuż obok szatyna. Cała przykryta była kołdrą, więc Hyun Woo nie mógł dojść do wniosku, kto to. Delikatnie odsunął kawałek kołdry, a gdy tylko ujrzał pasma blond włosów, prychnął i cicho się zaśmiał.
- Czy on przypadkiem nie zasnął na moim łóżku? - zapytał sam siebie.
     Brązowowłosy lekko szturchnął Luke'a, a gdy ten nie zareagował ani jednym drgnięciem, ponowił czynność. Hamilton w końcu zaczął coś mruczeć pod nosem.
- Wstaaawaj. - szepnął do ucha blondynowi.
     Luke w odpowiedzi jedynie machnął ręką, po czym obrócił na drugi bok i pokręcił noskiem. Woo Hyun odsunął się od niego na niewielką odległość, a następnie złapał za kark.
- Jak ja mam go obudzić? - westchnął - Nie zejdę, póki on się nie przesunie.
     Chłopak postanowił poczekać do momentu, aż Hamilton sam się obudzi. Nie musiał czekać zbyt długo, ponieważ brązowooki zaczął coś bełkotać pod nosem już po kilku minutach. Po chwili ziewnął przeciągle i zaczął podnosić do pozycji siedzącej. Podparł się na łokciach, a następnie spojrzał nieobecnym wzrokiem na Woo Hyuna. Szatyn zmarszczył brwi, jakby to czekanie, aż Luke się ocknie, zdążyło go znudzić.
- Hyun Woo? - powiedział blondyn, mrużąc oczy - Co ty robisz w moim łóżku?
- Lewituję.
- Dlaczego nie śpisz u siebie? - zapytał ponownie po chwili ciszy.
- Cóż, miałem taki zamiar, ale coś mi przeszkodziło. - przeciągnął się - Tak w ogóle, jak to możliwe, że nie zauważyłeś, że ktoś tu śpi? - zapytał zdziwiony.
- Erm... Co prawda było mi trochę ciasno, ale... nie myślałem o tym. 
- Co się stało, że poszedłeś spać tak wcześnie? Zawsze po przyjściu ze szkoły trochę się uczyłeś, a teraz natychmiastowo zająłeś moje łóżko i zasnąłeś...
- A bo ja wiem. - odpowiedział niejasno, wzruszając ramionami.
     "Z nim jest coś nie tak od weekendu..." - pomyślał Hyun Woo.
- Po prostu od niedawna czuję się zmęczony i ospały. - dokończył.
- Może na coś chorujesz? Kiedyś wspominałeś, że miałeś problemy z sercem...
- Problemy z oddychaniem raczej nie mają nic wspólnego z odczuwaniem zmęczenia.
- Odżywiasz się regularnie? Jesz zdrowe rzeczy? - kontynuował zadawanie pytań.
- Eh? Dlaczego o to pytasz?
- Wydaje mi się, że posiłki ograniczasz do minimum.
- Czy ja wiem... - wziął głębszy wdech - Nie jem zbyt dużo, to prawda, ale to nie dlatego, bo nie chcę. Ja po prostu nie jestem w stanie zjeść dużej porcji.
     "Dlaczego mówię mu o tym wszystkim?" - zastanowił się Hamilton.
- Ja doskonale wiem, co stało się kilka dni temu, Luke. - powiedział - Jak wtedy wbiegłeś do łazienki i zacząłeś wymiotować. Później poczułeś się słabo i w finale zareagowałeś dość "dziwnie" na mój dotyk.
     Blondyn przygryzł wargę. Delikatnie pochylił łebek w dół, po czym przymrużył oczy.
- Co do tej reakcji na dotyk... - zaczął z lekkim zawahaniem - Wolałbym nie rozpoczynać tego tematu.
     Woo Hyun spoważniał po usłyszeniu tych słów.
- Nie ma sprawy. - przymknął oczy - Rozumiem, że masz tajemnice, których nie chcesz nikomu wyjawić.
- Nie, to nie to... - przełknął ślinę - To nie to, że nie chcę nikomu zdradzić, o co chodzi. Po prostu nie mam pojęcia, jak powinienem to zrobić. - lekko się uśmiechnął - No i towarzyszy mi skrawek obawy, że pożałuję ponownego obdarowania zaufaniem jakiejś osoby.
     Szatyn zamilkł.
     "Jaka rzecz mogła tak na niego wpłynąć? Reakcja takim przerażeniem na zwykły dotyk jest wielką przesadą... No i co z jego postawą? Jest nieufny i nie zależy mu na bliższych relacjach z innymi. To wszystko sprawia wrażenie skutku pewnego wydarzenia... Zastanawiam się, przez co Luke musiał przejść, skoro stał się taki samodzielny. Chociaż moje domysły mogą być jedynie pomyłką, a jego charakter taki od samego początku. Jedyną niewiadomą pozostaje to przerażenie, gdy ktoś chce go dotknąć."
- Nie dowiesz się, póki nie spróbujesz. - powiedział Woo Hyun, po czym przecisnął się obok blondyna i zszedł na dół po drabince - Powinieneś zrobić badania. Jeśli zrobisz je dzisiaj, wyniki powinieneś dostać w następnym tygodniu, zaraz po wycieczce.
- Myślisz, że powinienem jechać na wycieczkę? - zapytał niezdecydowany.
- Mógłbyś. To nie tak, że będziesz na niej zmuszany do sporego wysiłku. - zaśmiał się - Dlatego w momencie, gdy poczujesz się źle, będziesz mógł odpocząć.
- Na badania mogę iść również po wycieczce... Chociaż i tak nie jestem do tego przekonany...
- Radzę ci iść dzisiaj. - zrobił kilka skłonów w dół - Przespałeś cały wczorajszy dzień i nie pouczyłeś się na sprawdzian.
- Jaki znowu sprawdzian...?
- No, dziś Eun Soo planuje zrobić mały test z matematyki.
- Skąd ty o tym wiesz...? Przecież ostatnio wcale nie chodzisz do szkoły.
- Jednak nie zmienia to faktu, że jestem doinformowany. - wytknął mu język.
     Luke nadął policzki i założył ręce na klatce piersiowej.
- N-nawet jeśli, to i tak nie mam powodów do tego, aby się bać. Nie mam problemów z matematyką.
- Ty z niczym nie masz problemów. - przewrócił oczami.
- Słyszałem to. - wycedził przez zęby.
- Taki był zamiar. - puścił oczko Hamiltonowi - Nie protestuj, tylko idź do lekarza.
- Dobrze, mamo. - zamknął oczy i położył się na plecach.
     Chłopak ziewnął przeciągle, po czym spojrzał przez barierkę na zegarek. Nie było jeszcze nawet szóstej. Blondyn poczuł się senny od samego tego widoku.
     "A jemu co odwaliło, że wstał tak wcześnie?" - pomyślał - "Chyba powinienem docenić jego troskę. Badania mogą być dobrą rzeczą. Nigdy nie wiadomo, czy nie dzieje się ze mną coś złego."
     Luke w końcu zszedł z łóżka i leniwie podszedł do swojej komody. Wyciągnął jakieś ubrania i wyszedł z pokoju. Światło w łazience było zapalone, więc chłopak musiał poczekać, aż jego współlokator wyjdzie z pomieszczenia. Po chwili do jego uszu dobiegł dźwięk lejącej się wody. Hamilton westchnął ze zrezygnowaniem, a następnie usiadł na sofie i wziął do ręki pilot, by po chwili wysunąć telewizor. Włączył pierwszy lepszy kanał, po czym oparł się o tył siedzenia.
- Mam nadzieję, że nie będzie siedział tam bóg wie ile. - burknął pod nosem.
     Blondyn zmuszony był oglądać telewizję jeszcze przez kolejną godzinę, ponieważ Woo Hyunowi prysznic nie wystarczył. Musiał jeszcze wysuszyć i ułożyć włosy, nałożyć coś na twarz oraz ubrać mundurek. Gdy w końcu wyszedł z łazienki, Luke posłał mu zrezygnowane spojrzenie, a następnie wszedł do środka, trzaskając przy tym drzwiami. Stanął przed lustrem, po czym spojrzał na swoje odbicie. Cera bledsza niż zwykle, podkrążone sine oczy. Chłopak stęknął i z lekkim ociąganiem odkręcił wodę. Przemył twarz zimną cieczą, jednak po wykonaniu tej czynności nie zakręcił kranu. Oparł się o umywalkę i zaczął obserwować lejącą się wodę. Lekko przymrużył oczy, a następnie uniósł do góry łebek i skupił wzrok na jednym punkcie.
     "Nie dowiem się, póki nie spróbuję, hm?" - chwilę później zakręcił kran i podszedł do wieszaka z ręcznikami, by wytrzeć ręce - "Być może powinienem dać temu szansę..."
     Luke zaczął się przebierać, a gdy to zrobił, ubrania, w których spał złożył w kostkę i położył na szafce. Wyszedł z łazienki, by po chwili pójść do kuchni. Zrobił kilka kanapek oraz zaparzył dwie herbaty. Śniadanie położył na stole, po czym pofatygował się z pójściem do sypiali i poinformowaniem Woo Hyuna o swoim dobrym uczynku.
- Chodź zjeść. - powiedział, stając w progu drzwi.
     Szatyn siedział na krawędzi łóżka i robił coś na telefonie. Luke w tej chwili pomyślał o swoim braku umiejętności do używania tego przedmiotu.
- Zrobiłeś coś? - zapytał, nie odrywając wzroku od wyświetlacza.
- Tak. - skinął łebkiem.
- I tak masz iść na badania.
- Nie zrobiłem tego tylko po to, aby się wywinąć. - nadął policzki - Pójdę na nie z własnej woli. Jeśli mam być szczery, to przeraziłem się swojego odbicia...
     Woo Hyun spojrzał na blondyna zdumiony.
- Może i masz rację... - stwierdził po krótszym przyjrzeniu się koledze.
- W takich chwilach powinieneś zaprzeczyć i powiedzieć, że wcale nie jest tak źle. - zaśmiał się nerwowo i schował prawą dłoń za siebie, gdyż zaczęła się ona lekko trząść.
- Mam kłamać?
     Luke przechylił łebek na bok i uśmiechnął się łagodnie.
- Chodź lepiej zjeść to śniadanie, bo istnieje szansa, że jego zawartość ulegnie zmianie w najbliższym czasie. 
- Jak możesz tak mówić... - ułożył usta w niewielką podkówkę, jednak gdy zobaczył, że wyraz twarzy blondyna nie ulega zmianie, schował telefon do kieszeni i podniósł się z łóżka - Dobra, dobra, już idę. - uniósł do góry obie dłonie.
     Chłopcy już po chwili siedzieli przy stole, mając przed sobą talerze wypełnione kanapkami. Woo Hyun spoglądał na jedzenie ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy, co trochę zastanawiało Luke'a.
- Coś nie tak? - zapytał niepewnie.
- Nie, to tylko... - wziął do ręki jedną kanapkę - Wygląda naprawdę nieźle! - powiedział zafascynowany, po czym wziął gryza - I nawet jest dobra!
- No co ty nie powiesz.
     Na czole blondyna pojawiła się niewielka żyłka wściekłości.
- Cóż, dla twojej wiadomości, potrafię zrobić mnóstwo rzeczy. Śniadania, obiady, desery. - powiedział z dumnie uniesioną głową w górze - To, co widzisz teraz, jest tak naprawdę niczym!
- Więc zrób mi ciasto.
- Ciasto?
- No. Najlepiej, żeby było słodkie, bardzo słodkie. I żeby miało dużo bitej śmietany... I niech będzie posypane dużą ilością wiórek kokosowych! - złożył dłonie z uśmiechem na twarzy, a następnie zaczął je pocierać - Może jeszcze migdały...
     "Migdały? Chyba byłbym w stanie coś takiego zrobić..." - pomyślał - "Do tej pory jedynymi osobami, które skosztowały moich wypieków byli rodzice, brat oraz.. on." - niechętnie zmarszczył brwi.
- Zgoda.
- Poważnie? - uśmiechnął się szeroko.
- Ale musisz kupić składniki.
- Czemu ja. - w mgnieniu oka jego szczęśliwy wyraz twarzy nabrał trochę grymasu.
- Bo ja jestem chory i muszę iść na badania.
- Dobra no...
- Później zrobię listę potrzebnych rzeczy.
- Okej. - zjadł kolejną kanapkę - W sumie i tak idę się spotkać z Rae Joon, więc kupno składników będzie po drodze...
- Rae Joon? - powtórzył zdezorientowany - Ah, ona... - dodał po chwili z brakiem entuzjazmu.
- Chyba za nią nie przepadasz.
- Zgadłeś. - napił się herbaty - Dlaczego z nią jesteś? Nawet jeśli dobrze udajesz inną osobę, raczej przy jej zachowaniu ciężko jest się hamować...
- Ah, jeśli chodzi o to... - przymrużył oczy - Rae Joon doskonale wie o wszystkim.
- Wie?
- Tak. Znamy się od dziecka. Jednak i tak staram się przy niej być tym "miłym i zgodnym" chłopakiem.
- Dlaczego?
- Dla własnej wygody.
     "Eh? Udawać kogoś innego przy osobie, która cię zna od dawna i doskonale wie, jaki naprawdę jesteś? Jaki w tym sens?" - pomyślał Luke - "Chciałbym to zrozumieć, naprawdę... Może dzięki temu byłbym w stanie pojąć, dlaczego Hyun Woo nie chce być sobą."
- Powstrzymujesz się przed powiedzeniem czegoś. - zauważył.
- Erm, to... To nic.
- Pytaj, jeśli chcesz.
- Może później.
     "Potrafię pohamować swoją ciekawość. Chciałbym poznać więcej szczegółów, jednak wolę z tym poczekać. Być może nadejdzie moment, gdy chłopak powie mi całą prawdę sam z siebie. Byłbym chyba szczęśliwy, ponieważ czuję, że jesteśmy dość podobni pod pewnym względem."

~~~ 

     Luke udał się do lekarza dopiero przed jedenastą. Woo Hyun zapewnił go, iż o powodzie jego nieobecności powiadomi Eun Soo, a także zrobi dla niego notatki. Szatyn rzadko kiedy coś zapisywał, praktycznie zawsze wystarczyło mu wysłuchanie wykładu, aby na jakimś teście zdobyć pozytywną ocenę. Dobra pamięć robiła swoje.
     Gdy blondyn usiadł na fotelu i zaczął oczekiwać, aż lekarz przyszykuje strzykawkę do poboru krwi, w myślach mówił, jak to bardzo nienawidzi tego typu wizyt. Luke nie lubił wszystkiego, co związane było z igłami, z wszelkimi przekłuciami. Dlatego też, gdy tylko wizyta dobiegła końca, z radością opuścił szpital i udał się do najbliższej kawiarenki, aby kupić coś do picia. W momencie, gdy stanął przy kasie i zamówił kawę, przypomniał sobie o czymś ważnym.
- O cholera... Zapomniałem, że przed poborem krwi nie powinno się nic jeść. - klepnął się w czoło - Teraz to na pewno wyjdą mi dziwne wyniki...
     Po otrzymaniu ciepłej kawy, Hamilton podziękował sprzedawczyni i wyszedł z budynku. Na zewnątrz zaczerpnął świeżego powietrza, a następnie wziął łyk kofeiny.
     "Chociaż może nic takiego dziwnego nie wyjdzie, zjadłem tylko jedną kanapkę i wypiłem niecałą połowę szklanki herbaty... To Woo Hyun za mnie wszystko dokończył." - uśmiechnął się pod nosem - "Gdzie on to mieści? I jeszcze mam mu zrobić ciasto... Oszaleć można."
     Zdążyła wybić godzina piętnasta, kiedy blondyn znalazł się w akademiku. W trakcie drogi powrotnej jeszcze zatrzymał się w księgarni, aby sprawdzić, czy są jakieś nowe, ciekawe książki jednego z jego ulubionych autorów. Udało mu się znaleźć dość ciekawe stoisko, z którego zabrał trzy książki. Nie skończyło się na ich zakupie, ponieważ Luke po drodze wszedł do sklepu, gdzie kupił mniejszą część składników potrzebnych do zrobienia ciasta. Zakupione produkty rozpakował w pokoju, część z nich schował do lodówki, natomiast tę drugą część zostawi ustawioną na jednej z szafek. Na jej blacie położył również listę dla Woo Hyuna z wypisanymi składnikami, których brakuje i które powinien kupić. Po tym wszedł do sypiali i wyjął z szafki niewielką torbę, do której spakował kilka książek i zeszytów. Następnie wrócił do przedpokoju, założył buty i zaczął zmierzać w kierunku wyjścia z akademika. Postanowił pójść do pobliskiej biblioteki, aby trochę się pouczyć, aby nadrobić zaległości. Był pewien, że gdy wróci, zastanie Woo Hyuna i wszystkie potrzebne składniki.

~~~ 

     Czas zaczął lecieć tak szybko, że nim Luke zdążył się zorientować, wybiła godzina dwudziesta. Schował telefon do kieszeni, mając zaskoczenie wymalowane na twarzy, po czym spakował wszystkie swoje rzeczy i wyszedł z biblioteki. Spędził pięć godzin na czytaniu danych działów książek i notatek, z czego i tak niewiele mu się przydało, ponieważ większość wiedział albo kojarzył.
     Nawet nie zdążył odetchnąć po wejściu do swojego pokoju, ponieważ został zalany pytaniami od Woo Hyuna już na samym początku. Odpowiedział mu niezrozumiale na część z nich, po czym zdjął niepotrzebne części garderoby i wszedł do głębszej części pokoju. W salonie zastał uwielbianą przez siebie twarz.
- Co za szczęście cię tu widzieć.
     Szatyn stanął obok swojej dziewczyny, a następnie podrapał się w tył głowy.
- Nie gniewaj się, Luke, ale Rae Joon ma mały... problem. 
- Tak, wiem, że ona ma problem. - fuknął pod nosem.
    Blondyn odwrócił wzrok od dziewczyny i udał się do kuchni.
- Kupiłeś to, co było napisane na liście?
- Tak. - stanął obok Hamiltona - Weź nie bądź dla niej chamski, pomogła mi... - szepnął do niego na tyle cicho, aby Rae Joon siedząca w salonie nie była w stanie tego usłyszeć - Chociaż się postaraj. - przymknął jedno oko - Proszę? - zamrugał kilkakrotnie.
- Co ona tu w ogóle robi...? Gdy ktoś się dowie, nie tylko ona będzie mieć problemy, ale również my.
- Myślałem, że co do tego dogadaliśmy się na samym początku. - nadął policzki.
- Nic na ten temat nie wiem.
- Jaasne. - wyjął z lodówki puszkę dobrze schłodzonego napoju - Pobrali ci krew?
     Luke dość głośno wypuścił powietrze, po czym spojrzał na kolegę z dość niechętnym wyrazem twarzy.
- Taa, co do tego... Obydwaj zapomnieliśmy, że przed tego typu badaniami nie powinno się nic jeść.
     Woo Hyun zaśmiał się na głos.
- Racja, nie pomyślałem o tym!
- Nie śmiej się. Będę musiał je zrobić jeszcze raz, a nienawidzę igieł i zastrzyków...
- Dlaczego? - zapytał, wlepiając ślepia w blondyna.
     Chłopak trochę się zawahał.
- Gdy byłem mały, pani doktor popełniła błąd i wbiła mi igłę za daleko, i coś tam naruszyła... - odwrócił szybko wzrok - Taka trauma z dzieciństwa.
     Woo Hyun przez najbliższe kilka sekund spoglądał na Hamiltona w ciszy.
- Hmm... Traumy z dzieciństwa są złe. - otworzył puszkę napoju - Nawet ja mam pewną.
     Luke spojrzał na brązowowłosego od razu po usłyszeniu tych słów.
- Tak, nawet ja mam traumę z dzieciństwa. - uśmiechnął się kącikami ust - A teraz chwilę poczekajcie, muszę wyjść na kilka minut.
- Okej.
- Tylko się nie stęsknij.
- Może być ciężko, ale postaram się dać radę.
- Trzymam cię za słowo.
     Po chwili Woo Hyun opuścił pokój, a Luke niechętnie, jednak dość szybko, poszedł do salonu i usiadł obok Rae Joon. Dziewczyna oglądała jakąś tandetną dramę, która już na samym początku rozbawiła blondyna. Pomimo, iż Hamilton starał się stłumić swój śmiech, szatynka i tak to zauważyła i po chwili spojrzała na niego z nieprzyjemnym uśmieszkiem wymalowanym na twarzy.
- Bawi cię to? - zapytała, mówiąc naprawdę szybko - To poważne tematy. Jeśli nie bierzesz tego na serio, jesteś zwykłym dzieciakiem!
- Aua, to zabolało. - położył dłoń na swoim sercu - Poważnym tematem nazywasz scenę, gdzie dwójka licealistów stoi w parku, gdzie chłopak wyznaje dziewczynie miłość i obieca jej, iż będzie z nią już zawsze? Typowy oklepany schemat romansideł dla nastolatek, nic poważnego w tym nie widzę.
- Nie rozumiesz, jak piękna potrafi być miłość. Pewnie nigdy jej nie doświadczyłeś. - wytknęła mu chamsko język. 
     Luke skupił swój wzrok na szklanym stoliku i nic nie powiedział. Ta reakcja nieco zdezorientowała Rae Joon. Dziewczyna nerwowo splotła dłonie, po czym otworzyła buzię, by móc coś powiedzieć.
- Przepraszam... - powiedziała dość niepewnie - Przesadziłam...
- Powiedziałaś, co myślałaś. - wzruszył ramionami.
- Nie do końca... Po prostu nie miałam żadnego pomysłu na to, aby ci się odgryźć. Nie powinnam tego mówić, miłość jest czyjąś indywidualną sprawą.
     "Nie sądziłem, że jest w stanie przyznać się do winy. Zaskoczenie jest, jednak pozytywne." - pomyślał, zerkając na nią ukradkiem.
     Gdy Luke zobaczył zmartwioną twarz Rae Joon, uwierzył w szczerość jej słów. Czasami wystarczy ujrzeć czyjąś mimikę, aby zrozumieć daną rzecz.
- Dobra, jakoś specjalnie mnie nie uraziłaś, więc już odpuść. - westchnął - Mamy po prostu różne zdania na ten temat.
- I pewnie nie tylko na ten. - lekko się uśmiechnęła - Ale trochę się zaskoczyłam. Mam na myśli Woo Hyuna...
- Co z nim? - zapytał zainteresowany.
- Pewnie już wiesz coś na temat jego sztucznej osobowości.
- Zgadza się. - skinął łebkiem, oczekując dalszych wyjaśnień.
- On jest taki z pewnego powodu... Nie wiem, czy powinnam ci o tym mówić, w końcu wiem o tym ja i tylko ja.
- To coś poważnego, mam rację?
- To już zależy od czyjegoś podejścia. Dla mnie to dość poważna sprawa, jednak nie wiem, jak z tobą.
- Dla mnie również wydaje się poważna. Jednak nie wiem, czy powinnaś mi to mówić. W końcu Hyun powiedział o tym, ponieważ ci ufa, prawda? Raczej nie chciałby, abyś powiedziała o tym komukolwiek.
- Pewnie miałby pretensje, gdyby to była zwykła osoba, jednak mam wrażenie, że ciebie traktuje inaczej, niż pozostałych. Jego czyny, słowa i nawet okazywane emocje są o wiele bardziej szczere, niż zazwyczaj. Jakby naprawdę mu zależało.
     Luke nie do końca to zrozumiał.
- To znaczy?
- Eh... - na twarzy Rae Joon pojawił się grymas - Jakby to wyjaśnić... - zaczęła błądzić wzrokiem po pokoju - To coś takiego, jakbyś miał dwójkę znajomych, jednak tylko jednego z nich lubisz. Traktujesz ich niby tak samo, jednak nie przywiązujesz zbyt wielkiej uwagi do osoby, której nie lubisz. Mówisz to, co chce ona usłyszeć, po czym odwracasz od niej uwagę i zajmujesz się innymi sprawami. Dla osób trzecich może to wyglądać tak, jakbyście byli w dobrych stosunkach, podczas gdy tak naprawdę jej nie lubisz i po prostu chcesz mieć spokój. Osobę, którą lubisz, traktujesz podobnie, jednak do niej akurat przywiązujesz znacznie większą uwagę. Więcej rozmów, które nie zakańczają się na nieszczerych pochlebstwach. Jesteś w stanie przy niej powiedzieć coś, czego byś normalnie nie powiedział przy nikim innym. - spojrzała blondynowi prosto w oczy - Myślę, że Hyun Woo robi dokładnie to samo z tobą i pozostałymi "kolegami" ze szkoły, klasy.
- Czyżby? - przymrużył oczy.
- Możesz tego nie dostrzegać, jednak dałabym sobie głowę uciąć, że właśnie tak jest.
     Luke spojrzał przed siebie i cicho westchnął
- Ciekawe, czy masz rację...
- O-oczywiście, że tak! W końcu ja mam zawsze rację. - dumnie odwróciła łebek na bok.
- Kobieca intuicja, co? - prychnął.
- Czy ty przed chwilą ze mnie zakpiłeś? - wstała z miejsca i stanęła przed blondynem, jednocześnie wskazując na niego palcem.
     W momencie, gdy Hamilton chciał odpowiedzieć, do pokoju wszedł Woo Hyun, który po zobaczeniu kłótni tej dwójki jedynie lekko się uśmiechnął i pokręcił głową z niedowierzania.
- Dobra, Luke, zakładaj fartuszek i rób ciasto.
- Ha? Jaki fartuszek? - zmarszczył brwi w geście niezrozumienia - I nie "ja"! Chcecie jeść, to mi pomożecie. - ruszył w stronę kuchni.
- Ale jak to chcesz pomocy...?
- A na co liczyłeś? Że wszystko zrobię za ciebie? Nie ma nic za darmo.
- Przecież zapłaciłem za składniki. - powiedział pod nosem.
- Nie to miałem na myśli, głąbie. - wskazał na niego łyżką - Potraktuj to jako darmową lekcję gotowania.
- To nie jest zbytnio przekonujące, wiesz? - podszedł do blondyna z wielkim ociąganiem, zabierając ze sobą Rae Joon po drodze.
- Już tak nie narzekaj. - wcisnął mu jakąś saszetkę z proszkiem - Wymieszaj to z mlekiem. Ona niech przygotuje kilka naczyń...
     Luke wydawał polecenia przez najbliższą godzinę. Hyun Woo i Rae Joon nie byli z tego powodu zbytnio zadowoleni, jednak nie mogli się wycofywać. Musieli pomóc blondynowi. Gdy w końcu prace zostały zakończone, Luke włożył ciasto do lodówki i odetchnął z ulgą.
- Eeej, nie chowaj go, tylko krój. Nie po to się namęczyłem, żeby teraz...
- Najpierw musimy to wszystko posprzątać. - przerwał - W tym czasie ciasto się trochę schłodzi i będzie lepsze.
- Żartujesz... - szatyn westchnął i podszedł do najbliższej szafki, aby zabrać z niej łyżki i inne rzeczy uciapane kremem. Rae Joon zajęła się zmywaniem naczyń. Tak bardzo wczuli się w wykonywaną pracę, że nawet nie zorientowali się, kiedy skończyli. Luke zdążył w tym czasie pokroić ciasto i nałożyć każdemu kawałek na talerzyk. Woo Hyun z uśmiechem podbiegł do stolika i zjadł trochę, zanim jeszcze zdążył usiąść.
- Pyyszne!
     Rae Joon, w przeciwieństwie do swojego chłopaka, usiadła normalnie i dopiero po zajęciu miejsca skosztowała ciasta.
- No, nie jest takie złe...
- Zrób lepsze. - fuknął zdenerwowany.
- Jak łatwo cię sprowokować. - szatynka zaśmiała się na głos.
- Byłaby z ciebie niezła żonka, wiesz, Luke? - powiedział Woo Hyun, gdy skończył pierwszy kawałek ciasta - Daj mi jeszcze ze dwa. Albo więcej.
- Gdzie ty to mieścisz...? - blondyn spojrzał zaskoczony na współlokatora, a następnie wziął nóż, by pokroić ciasto.
     "Naprawdę, oszaleć można," - pokręcił łebkiem, przymykając oczy - "Jednak... Miło jest mieć kogoś takiego." - uśmiechnął się pod nosem, a następnie nałożył kilka kawałków ciasta na talerzyk Woo Hyuna - "Może i ja powinienem odpuścić, i coś powiedzieć..."

~~~ 
_________________________________________
Wybaczcie to opóźnienie, ale lenistwo robi swoje. :v W ramach rekompensaty postarałam się zrobić nieco dłuższy, niż zazwyczaj.
Mam wrażenie, że przez narrację trzecioosobową trochę ciężej jest przekazać jakieś odczucia, przez co niektóre momenty mogą wyjść, że tak powiem, z dupy. Ale teraz tego nie zmienię, niestety. Będę pamiętać, żeby przy następnym wrócić do narracji pierwszoosobowej.

3 komentarze :

  1. Opóźnienie? o.O
    Jakie opóźnienie, kobieto~?
    Jesteś jedną z niewielu autorek, które aktualizują bloga tak często. Pewna autorka, która stworzyła jedno z moich ulubionych opowiadań dodaję średnio dwa rozdziały w ciągu całego roku, więc nie widzę żadnych opóźnień z Twojej strony. Szybkość z jaką piszesz rozdziały jest niebywała. Jestem szczerze zdziwiona, że znajdujesz czas i wystarczająco weny, by pisać tak często. Na Twoje dzieła mogę czekać miesiącami, ważne żeby coś w ogóle się pojawiło. Bo wiem, że kiedy już się pojawi - totalnie zawładnie moim sercem. Tak jak dzisiaj na przykład~ Rozdział był bardzo przyjemny i rozluźniający. Idealny w tak słoneczny dzień. Od początku do końca miałam uśmiech na twarzy. I to było cudowne. C; Jeśli chodzi o lenistwo, coś o tym wiem. Odkąd na zewnątrz się rozsłoneczniło, z każdym dniem robię się coraz bardziej leniwa. A to dziwne, bo choć samopoczucie mi się diametralnie polepszyło (zima potrafi wpędzić w stan depresyjny ;;), to nic mi się nie chcę, a odpowiedź "później" stała się moim hasłem miesiąca. c.c Huhu~ Rozdział faktycznie zdecydowanie dłuższy od poprzednich. Bardzo mnie to cieszy i wiesz co Ci powiem? Jak dla mnie możesz robić więcej takich "opóźnień". Jeśli za każde z nich miałabyś pisać tak dobre "rekompensaty" jak ta powyżej, jestem jak najbardziej za~ \\^___^//
    Co do narracji. Większość autorów (z których dziełami się spotkałam) pisze właśnie w narracji trzecioosobowej. Właśnie dlatego jestem do niej bardziej przyzwyczajona. Ale tak naprawdę lepiej czyta mi się w pierwszoosobowej. Mam wrażenie, że wtedy można lepiej przejrzeć głównego bohatera, wczuć się w jego sytuacje, a uczucia jakie w danym momencie mu towarzyszą, świetnie przelewają się na czytelnika. Poza tym dużym plusem jest możliwość zmiany narracji na innego bohatera, a dzięki temu można dowiedzieć się jaki jest jego pogląd na daną sytuację, bądź co myśli o innych postaciach. C: Cieszę się, że postanowiłaś zmienić narracje, ale wiedz również, że nie miałabym nic przeciwko jeśli byś pozostała przy tej obecnej. Ważne, żeby Tobie się dobrze pisało.

    Woo Hyuna obudziło uczucie chłodu (czuć chłód przy takim cudownym ciałku obok? wtf. x.x), nic dziwnego. W końcu Luke musiał zainkasować całą kołdrę. W tym momencie wydało mi się to cholernie rozczulające, ale w rzeczywistości na miejscu Woo, nawet na wpół śpiąc będąc raczej nieświadoma, walczyłabym o fragment ciepłego okrycia ciągnąć, kopiąc i rzucając się, by osiągnąć swój cel.
    Bojakmożnaspaćbezkołdry,noooooo~
    Kładę się spać, bo wiem, że ona jest ze mną. c.c
    Coś czuję, że dzisiaj nie obędzie się bez zbędnego pierdzielenia. Wybacz, taka faza. ;;
    Mogę sobie jedynie wyobrazić jak oni musieli słodko wyglądać śpiąc razem w jednym łóżku, tak blisko siebie...I can't take this. Choć w rzeczywistości wcale nie było tak kolorowo, gdyż dzieliła ich pancerna zapora w formie kołdry, w którą Luke się tak owinął. Cwaniaczek wiedział, co powinien zrobić, by czuć się bezpieczniej. Wiem, że mówiłam to milion razy, ale powiem jeszcze kilka. Woo jest strasznie uroczy. Zamiast obudzić blondyna, bądź zepchnąć go z łóżka (ja bym tak zrobiła ze swoją współlokatorką. gdybym ją miała, oczywiście. fieeeem. jestem straszna~) poczekał, aż ten spokojnie się obudzi. Musiałam zgarnąć w łapy małą poduszeczkę, by przelewać na nią uczucia, jakie towarzyszyły mi podczas czytania. W tym momencie, mocno się do niej przytuliłam. Dobrze, że mojego psa nie było w pobliżu, bo pewne to on zastąpiłby to pierzę, a wtedy skończyłoby się to dla niego tragicznie, tak się biedna ja rozczuliłam. ;; Fantastyczne jest to, jak chłopak przejmuje się Hamiltonem. Ten poranny wywiad mnie w tym utwierdził. Kochany jest, a blondyn powinien bardziej go docenić, bo wspaniale mieć przy sobie kogoś, kto widzi coś więcej poza czubkiem swojego nosa. To przerażenie Luke'a w momencie, gdy Woo chciał go dotknąć i powrót do tego tematu sprawiło, że mam przeczucie, że naszego głównego bohatera ktoś zgwałcił. Wiem, że mogę się mylić, ale to wiele tłumaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może ktoś się nad nim znęcał, bił go. No nie wiem. Ten gwałt wydaję się być bardziej przekonujący. Jeśli by tak było, musiałaby zrobić to bardzo bliska mu osoba, gdyż to tłumaczyłoby brak zaufania. I ta początkowa homofobia...W końcu wiadomym jest to, że skrzywdził go facet o "innych" preferencjach seksualnych. Sama ingerencja mężczyzny w jego ciało (gdy mógł twierdzić, że jest hetero) powinna spowodować jego obrzydzenie do gejów. Hmm, ciekawe, ciekawe. Gdyby okazało się to prawdą, strasznie bym się zasmuciła. Gwałt na tak niewinnej osóbce, jaką jest nasz Luke, jest czymś niewybaczalnym. Coś czuję, że gdyby ten tuman, który zdecydował się na tak okropny czyn, znowu pojawił się w życiu Luke'a (albo w ogóle w opowiadaniu) zaczęłabym syczeć do komputera i oblewać ekran wodą święconą. o.O |tabletkigdziemojetabletki.| Ja tu tak spekuluję, a może okazać się, że moje rozmyślenia okażą się bezpodstawne, bo z jednej strony trochę mi to nie pasuję. W końcu, gdy Soo go pocałował, z tego co pamiętam, nie reagował jakimś konkretnym przerażeniem, które stuprocentowo utwierdziłoby mnie w moim przekonaniu. Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Chizu, jak mogłaś..? Nie lubię Cię. ;; Od samego początku wiedziałam, że nie polubię tej flądry, Rae Joon. Niechęć do niej wyhodowałam w głębi serca, bo przecież nie mogłam nigdy jej polubić. Przecież ten babsztyl rozwala mój shipp, nooo~! Ale, kurczę. Po tym rozdziale mam mieszane uczucia, gdyż okazało się, że ten przeszczep wcale nie jest taki zły, potrafi się zachować i być miła dla Luke'a. Weź, zrób coś, bym nie miała żadnych dylematów i z czystym sumieniem mogła wrzucić ją do wora razem z innymi nie lubianymi przeze mnie postaciami z wszystkich opowiadań, jakie czytałam. Nie chcę jej lubić. ;; Wolałabym, żeby dziewczyna Woo była podła i dwulicowa. Tak straszna, żeby w końcu rzucił ją w cholerę. A tu co..? Okazuję się być sympatyczną dziewczyną, która zawsze w efektowny sposób niszczy swoje pierwsze wrażenie, by później pokazać się w postaci dobrej samarytanki. I jak on ma ją zostawić? Argh, niszczysz mój shipp, kobieto~ ;; Buu. Przez Ciebie naszła mnie ochota na coś słodkiego. Zjadłabym najlepsze ciacho na świecie. Ciacho, które uwielbia każdy czyli kremówkę~! ♥ Jak każde zepsute dziecko, trzeba poprosić mamę, by poszła do sklepu. xD

      Tak jak mówiłam wcześniej, rozdział był niezwykle przyjemny. Czekam na więcej takich~ I nie przejmuj się, jeśli spóźnisz się z nim kilka dni, tydzień czy miesiąc. Też jesteś człowiekiem i może zdarzyć się, że zabraknie Ci czasu, dopadnie Cię leń bądź brak weny. Spokojnie kochana, przecież poczekamy. C:

      Usuń
  2. Hej,
    no, no pieczenie ciasta i ciekawe jak wyjdą wyniki Lucka...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic