wtorek, 31 marca 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 11.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 11.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~ 

     Początek weekendu oznaczał początek wycieczki. Lekcje w tym dniu zostały skrócone o trzy godziny, aby wszyscy zdążyli się przygotować. Luke robił wszystko od niechcenia. Pomimo wielu pochwałom i zachętom, w dalszym ciągu nie był przekonany do tego wyjazdu.
     Cała klasa Eun Soo siedziała w autokarze już o siedemnastej. Luke liczył na spokój i ciszę podczas podróży, jednakże nie wszystko poszło po jego myśli, ponieważ tuż obok niego siedział gadatliwy Woo Hyun, któremu nie było spieszno do zakończenia rozmowy. Blondyn odpowiadał koledze od niechcenia, co dało się dość łatwo zauważyć. Jednak szatyn miał to głęboko w poważaniu. Ta cecha imponowała Hamiltonowi.
     Gdy w końcu autokar ruszył, zaczęło się. Opowiadanie dowcipów, przedstawianie swoich zamiarów, ogółem dość hałaśliwe rozmowy. Blondynowi nie pozostało nic innego, jak przesiedzenie tych dwóch/trzech godzin w spokoju. W pewnym momencie Woo Hyun wyciągnął telefon i zaczął pisać wiadomość, którą najprawdopodobniej zamierzał wysłać do swojej dziewczyny. Luke przyglądał się temu, delikatnie marszcząc brwi, jakby się nad czymś dokładnie zastanawiał.
- Ej. - szturchnął kolegę.
- Co jest? - zapytał, odwracając łebek w stronę brązowookiego.
     Luke był przysunięty tak blisko, że jego nosek niemalże stykał się z nosem Woo Hyuna. Szatyn od razu spanikował i spojrzał w dół, wlepiając swój wzrok w ciemny wyświetlacz telefonu. Blondyn natomiast zamrugał kilka razy, nie rozumiejąc reakcji kolegi, a następnie wskazał na telefon i powiedział:
- Naucz mnie, jak napisać wiadomość.
- Eh? - zmarszczył czoło - Nie potrafisz? Pff... - zakrył buzię.
     Hamilton nadął policzki i założył ręce na klatce piersiowej.
- Jak można tego nie potrafić? - przez staranne powstrzymywanie wybuchu śmiechu, zaczął się trząść.
- Ależ zabawne.  - wycedził przez zęby - Nie używałem telefonu do tego typu rzeczy.
- Nigdy?
     Luke pomyślał przez chwilę.
- Kilka lat temu zdarzyło się coś napisać, ale te telefony różnią się od tych, do których jestem przyzwyczajony, więc nie potrafię tego zrobić. Jestem w stanie jedynie wejść w nawigację, listę kontaktów, maila... - zaczął wyliczać na palcach.
- Dobra, dobra. - przerwał mu, biorąc głębszy wdech - To jest bardzo łatwe. Daj swój telefon.
     Hamilton wyjął z kieszeni komórkę, po czym dał ją Woo Hyunowi. Ponownie przysunął się do szatyna, by móc lepiej widzieć. Szatyn spiął się nieco z tego powodu, jednak nie dał niczego po sobie znać. Wziął większy wdech, a następnie zaczął tłumaczyć koledze, co i jak.
     Wszystkiemu przyglądał się Eun Soo. Spoglądał na tę dwójkę już od dłuższego, jednak, jak widać, żaden z chłopaków tego nie zauważył. Czarnowłosy nie rozmawiał z blondynem już od kilku dni, co go trochę niecierpliwiło. Sprawa między nimi była dość "niejasna". Bo jak można nazwać relację, w której uczeń i nauczyciel nie są razem, robią różne "rzeczy", a jeden z nich ewidentnie nie przepada za drugim? Nauczyciel chciał wszystko wyjaśnić, jednak nie do końca wiedział, jak powinien to zrobić.

~~~ 

     Grupa Eun Soo dotarła do swojego obozowiska jeszcze przed dwudziestą pierwszą. Przejście przez część lasu wystarczyło, aby Luke się zmęczył. Gdy w końcu wszyscy znaleźli się w odpowiednim miejscu, blondyn upuścił torbę i upadł na kolana. Od razu zaczął łapać duże oddechy. Woo Hyun klapnął tuż obok niego, po czym zaczął grzebać w swoim bagażu. Wyjął dwie butelki wody. Jedną z nich oddał koledze. Hamilton błyskawicznie odkręcił zakrętkę i już po chwili wypił połowę zawartości butelki.
- Naprawdę marnie u ciebie z kondycją.
- Cicho, nie jestem przyzwyczajony do tego typu rzeczy. Nigdy nie musiałem się wysilać.
- Wysilać? Przecież mieliśmy tylko troszkę do przejścia. Parę kilometrów.
- To wystarczy.
- Powinieneś popracować nad swoją kondycją, serio. - przeciągnął się - Przyda ci się w życiu.
- Niby do czego? Nie planuję robić niczego, co wymagałoby ode mnie dużej siły fizycznej.
- Nie mówię o zawodzie. Mam na myśli chociażby kryzysową sytuację. Napaść czy coś podobnego. W takich sytuacjach zawsze przyda się trochę siły.
     Luke zaśmiał się nerwowo i zaczął bawić dłońmi.
- Przesadzasz.
     Chwilę później jeden z chłopaków zawołał Woo Hyuna. Szatyn podniósł się z ziemi i podszedł do czerwonowłosego Jae Hoon. Chłopcy zaczęli o czymś rozmawiać. Prawdopodobnie żartowali, ponieważ już po chwili obydwaj śmiali się na głos. Luke w tym czasie oparł się łokciami o trawę i spojrzał w niebo. Lekko przymrużył oczy i westchnął.
- Nie... Miał rację. - szepnął pod nosem.
     Blondyn usiadł normalnie, gdyż coś zasłoniło mu słońce. Zawiał lekki wiatr. Brązowooki spojrzał na postać stojącą za nim. Był trochę oślepiony promieniem słonecznym, jednak i tak bez problemu rozpoznał tę osobę. Kruczoczarne włosy powiewające na wietrze i złote, niepokojące oczy. To mogła być tylko jedna osoba. Nauczyciel uśmiechnął się kącikiem ust. 
- Coś się stało? - zapytał blondyn, będąc zdziwionym brakiem czucia jakiejkolwiek niechęci, odrzucenia do wychowawcy.
- Zmęczyłeś się? Przecież wcale nie przeszliśmy...
- To nie ma znaczenia. - przerwał czarnowłosemu.
- Mhm. W porządku, odpocznij jeszcze trochę i zawołaj swojego kolegę, z którym będziesz dzielić namiot. Musimy się uwinąć z rozbiciem tego śmiesznego obozu w godzinę.
- A z kim mam dzielić namiot.
     Eun Soo wskazał palcem na dwójkę śmiejących się nastolatków.
- Hyun Woo?
- Nie, ten obok.
     Luke zmarszczył brwi, starając przypomnieć sobie jego imię.
- Czy to ten, który ostatnio zwrócił ci uwagę?
- "Ci"? - uniósł do góry jedną brew.
- Jae Hoon, ta? - zignorował wychowawcę i mówił dalej - No dobra. Jeszcze z nim nie rozmawiałem, więc nie powinno być problemów.
- Ludzie zazwyczaj martwią się problemami przez to, że nie zamienili z daną osobą nawet jednego słowa...
- Ja działam inaczej.
- Nie mam pytań. - wzruszył ramionami.
- I co to w ogóle za podział? - Luke skinął łebkiem w stronę podzielonego placu na dwie części.
- Na jednej połowie będą spać członkowie klubów sportowych, na drugiej ci "normalni".
- Po co?
- Prośba trenera. - machnął ręką - Nawet nie próbowałem go zrozumieć. Pewnie będzie ich męczył jakimiś porannymi treningami czy czymś podobnym.
- To się Hyun Woo przeliczył. - blondyn pokręcił łebkiem - A był taki pewien, że nie będzie tego typu rzeczy.
- Ty i on... - mężczyzna przymrużył oczy - Jesteście dość blisko, nie?
- Blisko...?
- Coś jak przyjaciele, nic więcej.
- Hmm... - blondyn zerknął w stronę rozbawionego szatyna - Przyjaciele? Czyżby? Nie wiem.
- Tylko mówię, jak to odbieram, nie weź tego zbytnio do siebie.
- Dobra, dobra.
     Eun Soo przez chwilę wpatrywał się w siedzącego Luke'a.
- Jestem zaskoczony.
- Czym? - uniósł do góry brwi.
- Że nie rzucasz we mnie mięsem i jesteś "miły". - wyraźnie zaakcentował ostatnie słowo.
- Miły? Cóż... - złapał się prawą dłonią za tył głowy - Nie widzę sensu w dalszym prowadzeniu tego konfliktu. Ty i tak nadal będziesz mówił i robił swoje. Nie zmienisz się z powodu kilku słów jakiegoś tam ucznia, więc po co mam się produkować?
- Jakiegoś tam ucznia...? - powtórzył po cichu - Hmpf. - uśmiechnął się szyderczo - Nie będę narzekał.
     Luke przewrócił oczami i podniósł się na nogi.
- Idę do niego. - wskazał palcem na czerwonowłosego nastolatka.
- Idź, idź. - Eun Soo pomachał blondynowi na odchodne.
     Hamilton dość niepewnie, jednak natychmiastowo, zaczął zmierzać w stronę nastolatka.
     "Co to miało być...?" - zapytał się w myślach, na chwilę kładąc dłoń na klatce piersiowej.
     Gdy w końcu blondyn stanął przed rozmawiającymi kolegami, lekko odchrząknął i spojrzał badawczo na swojego tymczasowego "współlokatora".
- Erm... Jae Hoon?
- Co jest? - zapytał z uśmiechem.
- Mamy dzielić namiot. Musimy go rozłożyć.
     Woo Hyun uchylił ze zdziwienia buzię i spojrzał na czerwonowłosego.
- Dzielisz z nim namiot? - zapytał zdziwiony - Zazdroszczę... Ja trafiłem na kapitana drużyny taekwondo...
- Ojoj. - zaśmiał się, a następnie objął Luke'a jednym ramieniem - Widzisz, w takim razie jestem szczęściarzem.
     Hamilton uniósł do góry jedną brew i zerknął na Jae Hoona ze zrezygnowaniem wymalowanym na twarzy.
- W takim razie my idzieemy. - pstryknął palcami i zaczął prowadzić Hamiltona w stronę namiotu, nucąc coś pod nosem.
     Woo Hyun westchnął i poszedł w swoją stronę. Jae Hoon i Luke na początku jedynie spoglądali na części namiotu, zastanawiając się, od czego by tu zacząć. Obydwaj jednak w końcu doszli do porozumienia i udało im się dobrze rozstawić namiot po kilku nieudanych próbach.
- I widzisz? Szybko nam poszło.
- Ta... - przymrużył oczy.
     Brązowooki wniósł swoją torbę do środka, a następnie odetchnął z ulgą. Wyszedł z namiotu i jeszcze raz dokładnie sprawdził, czy śledzie są wystarczająco mocno wbite w ziemię.
- Masz dość dobry kontakt z Eun Soo.
     Blondyn spojrzał niepewnie na czerwonowłosego. Jego wyraz twarzy był nieco inny, niż wcześniej, więc Luke czuł się trochę dziwnie.
- Bez przesady. - wzruszył ramionami, w dalszym ciągu obserwując Jae Hoona.
- Zawsze robi wszystko, abyście byli sami...
     Hamilton wyprostował się i przeszedł kawałek drogi, pokazując obojętność. Nie chciał dać po sobie niczego znać. Miał swoje podejrzenia co do obecnej sytuacji.
- Do czego zmierzasz?
- Niczego konkretnego. - przechylił łebek na bok.
     Luke odetchnął w duchu.
- Po prostu tak sobie myślę... Może ta plotka na wasz temat nie jest całkowitą ściemą? - uśmiechnął się znacząco.

~~~ 
_____________________
Chyba jesteśmy na półmetku! Chyba...

I... ej, serio...?

serio...?
yaoi o pegazach? jest coś takiego wgl? XD
czytałam hentaje o łososiach, ale że pegazy? =D
chyba jestem zacofana. :x

wtorek, 24 marca 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 10.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 10.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~ 

     Rankiem Woo Hyun zaczął odczuwać nieprzyjemny chłód, przez co obudził się dość wcześnie. Z początku nie kontaktował dobrze, jednak po minucie leżenia na plecach i bezcelowego wpatrywania się w sufit, w końcu mógł zacząć myśleć sensownie. Podniósł się do pozycji siedzącej, po czym ziewnął i przeciągnął się. W momencie, gdy przecierał prawe oko, spojrzał w bok.
- Co do... - szepnął, gdy zauważył czyjąś sylwetkę.
     Jakaś osóbka drobnej budowy leżała tuż obok szatyna. Cała przykryta była kołdrą, więc Hyun Woo nie mógł dojść do wniosku, kto to. Delikatnie odsunął kawałek kołdry, a gdy tylko ujrzał pasma blond włosów, prychnął i cicho się zaśmiał.
- Czy on przypadkiem nie zasnął na moim łóżku? - zapytał sam siebie.
     Brązowowłosy lekko szturchnął Luke'a, a gdy ten nie zareagował ani jednym drgnięciem, ponowił czynność. Hamilton w końcu zaczął coś mruczeć pod nosem.
- Wstaaawaj. - szepnął do ucha blondynowi.
     Luke w odpowiedzi jedynie machnął ręką, po czym obrócił na drugi bok i pokręcił noskiem. Woo Hyun odsunął się od niego na niewielką odległość, a następnie złapał za kark.
- Jak ja mam go obudzić? - westchnął - Nie zejdę, póki on się nie przesunie.
     Chłopak postanowił poczekać do momentu, aż Hamilton sam się obudzi. Nie musiał czekać zbyt długo, ponieważ brązowooki zaczął coś bełkotać pod nosem już po kilku minutach. Po chwili ziewnął przeciągle i zaczął podnosić do pozycji siedzącej. Podparł się na łokciach, a następnie spojrzał nieobecnym wzrokiem na Woo Hyuna. Szatyn zmarszczył brwi, jakby to czekanie, aż Luke się ocknie, zdążyło go znudzić.
- Hyun Woo? - powiedział blondyn, mrużąc oczy - Co ty robisz w moim łóżku?
- Lewituję.
- Dlaczego nie śpisz u siebie? - zapytał ponownie po chwili ciszy.
- Cóż, miałem taki zamiar, ale coś mi przeszkodziło. - przeciągnął się - Tak w ogóle, jak to możliwe, że nie zauważyłeś, że ktoś tu śpi? - zapytał zdziwiony.
- Erm... Co prawda było mi trochę ciasno, ale... nie myślałem o tym. 
- Co się stało, że poszedłeś spać tak wcześnie? Zawsze po przyjściu ze szkoły trochę się uczyłeś, a teraz natychmiastowo zająłeś moje łóżko i zasnąłeś...
- A bo ja wiem. - odpowiedział niejasno, wzruszając ramionami.
     "Z nim jest coś nie tak od weekendu..." - pomyślał Hyun Woo.
- Po prostu od niedawna czuję się zmęczony i ospały. - dokończył.
- Może na coś chorujesz? Kiedyś wspominałeś, że miałeś problemy z sercem...
- Problemy z oddychaniem raczej nie mają nic wspólnego z odczuwaniem zmęczenia.
- Odżywiasz się regularnie? Jesz zdrowe rzeczy? - kontynuował zadawanie pytań.
- Eh? Dlaczego o to pytasz?
- Wydaje mi się, że posiłki ograniczasz do minimum.
- Czy ja wiem... - wziął głębszy wdech - Nie jem zbyt dużo, to prawda, ale to nie dlatego, bo nie chcę. Ja po prostu nie jestem w stanie zjeść dużej porcji.
     "Dlaczego mówię mu o tym wszystkim?" - zastanowił się Hamilton.
- Ja doskonale wiem, co stało się kilka dni temu, Luke. - powiedział - Jak wtedy wbiegłeś do łazienki i zacząłeś wymiotować. Później poczułeś się słabo i w finale zareagowałeś dość "dziwnie" na mój dotyk.
     Blondyn przygryzł wargę. Delikatnie pochylił łebek w dół, po czym przymrużył oczy.
- Co do tej reakcji na dotyk... - zaczął z lekkim zawahaniem - Wolałbym nie rozpoczynać tego tematu.
     Woo Hyun spoważniał po usłyszeniu tych słów.
- Nie ma sprawy. - przymknął oczy - Rozumiem, że masz tajemnice, których nie chcesz nikomu wyjawić.
- Nie, to nie to... - przełknął ślinę - To nie to, że nie chcę nikomu zdradzić, o co chodzi. Po prostu nie mam pojęcia, jak powinienem to zrobić. - lekko się uśmiechnął - No i towarzyszy mi skrawek obawy, że pożałuję ponownego obdarowania zaufaniem jakiejś osoby.
     Szatyn zamilkł.
     "Jaka rzecz mogła tak na niego wpłynąć? Reakcja takim przerażeniem na zwykły dotyk jest wielką przesadą... No i co z jego postawą? Jest nieufny i nie zależy mu na bliższych relacjach z innymi. To wszystko sprawia wrażenie skutku pewnego wydarzenia... Zastanawiam się, przez co Luke musiał przejść, skoro stał się taki samodzielny. Chociaż moje domysły mogą być jedynie pomyłką, a jego charakter taki od samego początku. Jedyną niewiadomą pozostaje to przerażenie, gdy ktoś chce go dotknąć."
- Nie dowiesz się, póki nie spróbujesz. - powiedział Woo Hyun, po czym przecisnął się obok blondyna i zszedł na dół po drabince - Powinieneś zrobić badania. Jeśli zrobisz je dzisiaj, wyniki powinieneś dostać w następnym tygodniu, zaraz po wycieczce.
- Myślisz, że powinienem jechać na wycieczkę? - zapytał niezdecydowany.
- Mógłbyś. To nie tak, że będziesz na niej zmuszany do sporego wysiłku. - zaśmiał się - Dlatego w momencie, gdy poczujesz się źle, będziesz mógł odpocząć.
- Na badania mogę iść również po wycieczce... Chociaż i tak nie jestem do tego przekonany...
- Radzę ci iść dzisiaj. - zrobił kilka skłonów w dół - Przespałeś cały wczorajszy dzień i nie pouczyłeś się na sprawdzian.
- Jaki znowu sprawdzian...?
- No, dziś Eun Soo planuje zrobić mały test z matematyki.
- Skąd ty o tym wiesz...? Przecież ostatnio wcale nie chodzisz do szkoły.
- Jednak nie zmienia to faktu, że jestem doinformowany. - wytknął mu język.
     Luke nadął policzki i założył ręce na klatce piersiowej.
- N-nawet jeśli, to i tak nie mam powodów do tego, aby się bać. Nie mam problemów z matematyką.
- Ty z niczym nie masz problemów. - przewrócił oczami.
- Słyszałem to. - wycedził przez zęby.
- Taki był zamiar. - puścił oczko Hamiltonowi - Nie protestuj, tylko idź do lekarza.
- Dobrze, mamo. - zamknął oczy i położył się na plecach.
     Chłopak ziewnął przeciągle, po czym spojrzał przez barierkę na zegarek. Nie było jeszcze nawet szóstej. Blondyn poczuł się senny od samego tego widoku.
     "A jemu co odwaliło, że wstał tak wcześnie?" - pomyślał - "Chyba powinienem docenić jego troskę. Badania mogą być dobrą rzeczą. Nigdy nie wiadomo, czy nie dzieje się ze mną coś złego."
     Luke w końcu zszedł z łóżka i leniwie podszedł do swojej komody. Wyciągnął jakieś ubrania i wyszedł z pokoju. Światło w łazience było zapalone, więc chłopak musiał poczekać, aż jego współlokator wyjdzie z pomieszczenia. Po chwili do jego uszu dobiegł dźwięk lejącej się wody. Hamilton westchnął ze zrezygnowaniem, a następnie usiadł na sofie i wziął do ręki pilot, by po chwili wysunąć telewizor. Włączył pierwszy lepszy kanał, po czym oparł się o tył siedzenia.
- Mam nadzieję, że nie będzie siedział tam bóg wie ile. - burknął pod nosem.
     Blondyn zmuszony był oglądać telewizję jeszcze przez kolejną godzinę, ponieważ Woo Hyunowi prysznic nie wystarczył. Musiał jeszcze wysuszyć i ułożyć włosy, nałożyć coś na twarz oraz ubrać mundurek. Gdy w końcu wyszedł z łazienki, Luke posłał mu zrezygnowane spojrzenie, a następnie wszedł do środka, trzaskając przy tym drzwiami. Stanął przed lustrem, po czym spojrzał na swoje odbicie. Cera bledsza niż zwykle, podkrążone sine oczy. Chłopak stęknął i z lekkim ociąganiem odkręcił wodę. Przemył twarz zimną cieczą, jednak po wykonaniu tej czynności nie zakręcił kranu. Oparł się o umywalkę i zaczął obserwować lejącą się wodę. Lekko przymrużył oczy, a następnie uniósł do góry łebek i skupił wzrok na jednym punkcie.
     "Nie dowiem się, póki nie spróbuję, hm?" - chwilę później zakręcił kran i podszedł do wieszaka z ręcznikami, by wytrzeć ręce - "Być może powinienem dać temu szansę..."
     Luke zaczął się przebierać, a gdy to zrobił, ubrania, w których spał złożył w kostkę i położył na szafce. Wyszedł z łazienki, by po chwili pójść do kuchni. Zrobił kilka kanapek oraz zaparzył dwie herbaty. Śniadanie położył na stole, po czym pofatygował się z pójściem do sypiali i poinformowaniem Woo Hyuna o swoim dobrym uczynku.
- Chodź zjeść. - powiedział, stając w progu drzwi.
     Szatyn siedział na krawędzi łóżka i robił coś na telefonie. Luke w tej chwili pomyślał o swoim braku umiejętności do używania tego przedmiotu.
- Zrobiłeś coś? - zapytał, nie odrywając wzroku od wyświetlacza.
- Tak. - skinął łebkiem.
- I tak masz iść na badania.
- Nie zrobiłem tego tylko po to, aby się wywinąć. - nadął policzki - Pójdę na nie z własnej woli. Jeśli mam być szczery, to przeraziłem się swojego odbicia...
     Woo Hyun spojrzał na blondyna zdumiony.
- Może i masz rację... - stwierdził po krótszym przyjrzeniu się koledze.
- W takich chwilach powinieneś zaprzeczyć i powiedzieć, że wcale nie jest tak źle. - zaśmiał się nerwowo i schował prawą dłoń za siebie, gdyż zaczęła się ona lekko trząść.
- Mam kłamać?
     Luke przechylił łebek na bok i uśmiechnął się łagodnie.
- Chodź lepiej zjeść to śniadanie, bo istnieje szansa, że jego zawartość ulegnie zmianie w najbliższym czasie. 
- Jak możesz tak mówić... - ułożył usta w niewielką podkówkę, jednak gdy zobaczył, że wyraz twarzy blondyna nie ulega zmianie, schował telefon do kieszeni i podniósł się z łóżka - Dobra, dobra, już idę. - uniósł do góry obie dłonie.
     Chłopcy już po chwili siedzieli przy stole, mając przed sobą talerze wypełnione kanapkami. Woo Hyun spoglądał na jedzenie ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy, co trochę zastanawiało Luke'a.
- Coś nie tak? - zapytał niepewnie.
- Nie, to tylko... - wziął do ręki jedną kanapkę - Wygląda naprawdę nieźle! - powiedział zafascynowany, po czym wziął gryza - I nawet jest dobra!
- No co ty nie powiesz.
     Na czole blondyna pojawiła się niewielka żyłka wściekłości.
- Cóż, dla twojej wiadomości, potrafię zrobić mnóstwo rzeczy. Śniadania, obiady, desery. - powiedział z dumnie uniesioną głową w górze - To, co widzisz teraz, jest tak naprawdę niczym!
- Więc zrób mi ciasto.
- Ciasto?
- No. Najlepiej, żeby było słodkie, bardzo słodkie. I żeby miało dużo bitej śmietany... I niech będzie posypane dużą ilością wiórek kokosowych! - złożył dłonie z uśmiechem na twarzy, a następnie zaczął je pocierać - Może jeszcze migdały...
     "Migdały? Chyba byłbym w stanie coś takiego zrobić..." - pomyślał - "Do tej pory jedynymi osobami, które skosztowały moich wypieków byli rodzice, brat oraz.. on." - niechętnie zmarszczył brwi.
- Zgoda.
- Poważnie? - uśmiechnął się szeroko.
- Ale musisz kupić składniki.
- Czemu ja. - w mgnieniu oka jego szczęśliwy wyraz twarzy nabrał trochę grymasu.
- Bo ja jestem chory i muszę iść na badania.
- Dobra no...
- Później zrobię listę potrzebnych rzeczy.
- Okej. - zjadł kolejną kanapkę - W sumie i tak idę się spotkać z Rae Joon, więc kupno składników będzie po drodze...
- Rae Joon? - powtórzył zdezorientowany - Ah, ona... - dodał po chwili z brakiem entuzjazmu.
- Chyba za nią nie przepadasz.
- Zgadłeś. - napił się herbaty - Dlaczego z nią jesteś? Nawet jeśli dobrze udajesz inną osobę, raczej przy jej zachowaniu ciężko jest się hamować...
- Ah, jeśli chodzi o to... - przymrużył oczy - Rae Joon doskonale wie o wszystkim.
- Wie?
- Tak. Znamy się od dziecka. Jednak i tak staram się przy niej być tym "miłym i zgodnym" chłopakiem.
- Dlaczego?
- Dla własnej wygody.
     "Eh? Udawać kogoś innego przy osobie, która cię zna od dawna i doskonale wie, jaki naprawdę jesteś? Jaki w tym sens?" - pomyślał Luke - "Chciałbym to zrozumieć, naprawdę... Może dzięki temu byłbym w stanie pojąć, dlaczego Hyun Woo nie chce być sobą."
- Powstrzymujesz się przed powiedzeniem czegoś. - zauważył.
- Erm, to... To nic.
- Pytaj, jeśli chcesz.
- Może później.
     "Potrafię pohamować swoją ciekawość. Chciałbym poznać więcej szczegółów, jednak wolę z tym poczekać. Być może nadejdzie moment, gdy chłopak powie mi całą prawdę sam z siebie. Byłbym chyba szczęśliwy, ponieważ czuję, że jesteśmy dość podobni pod pewnym względem."

~~~ 

     Luke udał się do lekarza dopiero przed jedenastą. Woo Hyun zapewnił go, iż o powodzie jego nieobecności powiadomi Eun Soo, a także zrobi dla niego notatki. Szatyn rzadko kiedy coś zapisywał, praktycznie zawsze wystarczyło mu wysłuchanie wykładu, aby na jakimś teście zdobyć pozytywną ocenę. Dobra pamięć robiła swoje.
     Gdy blondyn usiadł na fotelu i zaczął oczekiwać, aż lekarz przyszykuje strzykawkę do poboru krwi, w myślach mówił, jak to bardzo nienawidzi tego typu wizyt. Luke nie lubił wszystkiego, co związane było z igłami, z wszelkimi przekłuciami. Dlatego też, gdy tylko wizyta dobiegła końca, z radością opuścił szpital i udał się do najbliższej kawiarenki, aby kupić coś do picia. W momencie, gdy stanął przy kasie i zamówił kawę, przypomniał sobie o czymś ważnym.
- O cholera... Zapomniałem, że przed poborem krwi nie powinno się nic jeść. - klepnął się w czoło - Teraz to na pewno wyjdą mi dziwne wyniki...
     Po otrzymaniu ciepłej kawy, Hamilton podziękował sprzedawczyni i wyszedł z budynku. Na zewnątrz zaczerpnął świeżego powietrza, a następnie wziął łyk kofeiny.
     "Chociaż może nic takiego dziwnego nie wyjdzie, zjadłem tylko jedną kanapkę i wypiłem niecałą połowę szklanki herbaty... To Woo Hyun za mnie wszystko dokończył." - uśmiechnął się pod nosem - "Gdzie on to mieści? I jeszcze mam mu zrobić ciasto... Oszaleć można."
     Zdążyła wybić godzina piętnasta, kiedy blondyn znalazł się w akademiku. W trakcie drogi powrotnej jeszcze zatrzymał się w księgarni, aby sprawdzić, czy są jakieś nowe, ciekawe książki jednego z jego ulubionych autorów. Udało mu się znaleźć dość ciekawe stoisko, z którego zabrał trzy książki. Nie skończyło się na ich zakupie, ponieważ Luke po drodze wszedł do sklepu, gdzie kupił mniejszą część składników potrzebnych do zrobienia ciasta. Zakupione produkty rozpakował w pokoju, część z nich schował do lodówki, natomiast tę drugą część zostawi ustawioną na jednej z szafek. Na jej blacie położył również listę dla Woo Hyuna z wypisanymi składnikami, których brakuje i które powinien kupić. Po tym wszedł do sypiali i wyjął z szafki niewielką torbę, do której spakował kilka książek i zeszytów. Następnie wrócił do przedpokoju, założył buty i zaczął zmierzać w kierunku wyjścia z akademika. Postanowił pójść do pobliskiej biblioteki, aby trochę się pouczyć, aby nadrobić zaległości. Był pewien, że gdy wróci, zastanie Woo Hyuna i wszystkie potrzebne składniki.

~~~ 

     Czas zaczął lecieć tak szybko, że nim Luke zdążył się zorientować, wybiła godzina dwudziesta. Schował telefon do kieszeni, mając zaskoczenie wymalowane na twarzy, po czym spakował wszystkie swoje rzeczy i wyszedł z biblioteki. Spędził pięć godzin na czytaniu danych działów książek i notatek, z czego i tak niewiele mu się przydało, ponieważ większość wiedział albo kojarzył.
     Nawet nie zdążył odetchnąć po wejściu do swojego pokoju, ponieważ został zalany pytaniami od Woo Hyuna już na samym początku. Odpowiedział mu niezrozumiale na część z nich, po czym zdjął niepotrzebne części garderoby i wszedł do głębszej części pokoju. W salonie zastał uwielbianą przez siebie twarz.
- Co za szczęście cię tu widzieć.
     Szatyn stanął obok swojej dziewczyny, a następnie podrapał się w tył głowy.
- Nie gniewaj się, Luke, ale Rae Joon ma mały... problem. 
- Tak, wiem, że ona ma problem. - fuknął pod nosem.
    Blondyn odwrócił wzrok od dziewczyny i udał się do kuchni.
- Kupiłeś to, co było napisane na liście?
- Tak. - stanął obok Hamiltona - Weź nie bądź dla niej chamski, pomogła mi... - szepnął do niego na tyle cicho, aby Rae Joon siedząca w salonie nie była w stanie tego usłyszeć - Chociaż się postaraj. - przymknął jedno oko - Proszę? - zamrugał kilkakrotnie.
- Co ona tu w ogóle robi...? Gdy ktoś się dowie, nie tylko ona będzie mieć problemy, ale również my.
- Myślałem, że co do tego dogadaliśmy się na samym początku. - nadął policzki.
- Nic na ten temat nie wiem.
- Jaasne. - wyjął z lodówki puszkę dobrze schłodzonego napoju - Pobrali ci krew?
     Luke dość głośno wypuścił powietrze, po czym spojrzał na kolegę z dość niechętnym wyrazem twarzy.
- Taa, co do tego... Obydwaj zapomnieliśmy, że przed tego typu badaniami nie powinno się nic jeść.
     Woo Hyun zaśmiał się na głos.
- Racja, nie pomyślałem o tym!
- Nie śmiej się. Będę musiał je zrobić jeszcze raz, a nienawidzę igieł i zastrzyków...
- Dlaczego? - zapytał, wlepiając ślepia w blondyna.
     Chłopak trochę się zawahał.
- Gdy byłem mały, pani doktor popełniła błąd i wbiła mi igłę za daleko, i coś tam naruszyła... - odwrócił szybko wzrok - Taka trauma z dzieciństwa.
     Woo Hyun przez najbliższe kilka sekund spoglądał na Hamiltona w ciszy.
- Hmm... Traumy z dzieciństwa są złe. - otworzył puszkę napoju - Nawet ja mam pewną.
     Luke spojrzał na brązowowłosego od razu po usłyszeniu tych słów.
- Tak, nawet ja mam traumę z dzieciństwa. - uśmiechnął się kącikami ust - A teraz chwilę poczekajcie, muszę wyjść na kilka minut.
- Okej.
- Tylko się nie stęsknij.
- Może być ciężko, ale postaram się dać radę.
- Trzymam cię za słowo.
     Po chwili Woo Hyun opuścił pokój, a Luke niechętnie, jednak dość szybko, poszedł do salonu i usiadł obok Rae Joon. Dziewczyna oglądała jakąś tandetną dramę, która już na samym początku rozbawiła blondyna. Pomimo, iż Hamilton starał się stłumić swój śmiech, szatynka i tak to zauważyła i po chwili spojrzała na niego z nieprzyjemnym uśmieszkiem wymalowanym na twarzy.
- Bawi cię to? - zapytała, mówiąc naprawdę szybko - To poważne tematy. Jeśli nie bierzesz tego na serio, jesteś zwykłym dzieciakiem!
- Aua, to zabolało. - położył dłoń na swoim sercu - Poważnym tematem nazywasz scenę, gdzie dwójka licealistów stoi w parku, gdzie chłopak wyznaje dziewczynie miłość i obieca jej, iż będzie z nią już zawsze? Typowy oklepany schemat romansideł dla nastolatek, nic poważnego w tym nie widzę.
- Nie rozumiesz, jak piękna potrafi być miłość. Pewnie nigdy jej nie doświadczyłeś. - wytknęła mu chamsko język. 
     Luke skupił swój wzrok na szklanym stoliku i nic nie powiedział. Ta reakcja nieco zdezorientowała Rae Joon. Dziewczyna nerwowo splotła dłonie, po czym otworzyła buzię, by móc coś powiedzieć.
- Przepraszam... - powiedziała dość niepewnie - Przesadziłam...
- Powiedziałaś, co myślałaś. - wzruszył ramionami.
- Nie do końca... Po prostu nie miałam żadnego pomysłu na to, aby ci się odgryźć. Nie powinnam tego mówić, miłość jest czyjąś indywidualną sprawą.
     "Nie sądziłem, że jest w stanie przyznać się do winy. Zaskoczenie jest, jednak pozytywne." - pomyślał, zerkając na nią ukradkiem.
     Gdy Luke zobaczył zmartwioną twarz Rae Joon, uwierzył w szczerość jej słów. Czasami wystarczy ujrzeć czyjąś mimikę, aby zrozumieć daną rzecz.
- Dobra, jakoś specjalnie mnie nie uraziłaś, więc już odpuść. - westchnął - Mamy po prostu różne zdania na ten temat.
- I pewnie nie tylko na ten. - lekko się uśmiechnęła - Ale trochę się zaskoczyłam. Mam na myśli Woo Hyuna...
- Co z nim? - zapytał zainteresowany.
- Pewnie już wiesz coś na temat jego sztucznej osobowości.
- Zgadza się. - skinął łebkiem, oczekując dalszych wyjaśnień.
- On jest taki z pewnego powodu... Nie wiem, czy powinnam ci o tym mówić, w końcu wiem o tym ja i tylko ja.
- To coś poważnego, mam rację?
- To już zależy od czyjegoś podejścia. Dla mnie to dość poważna sprawa, jednak nie wiem, jak z tobą.
- Dla mnie również wydaje się poważna. Jednak nie wiem, czy powinnaś mi to mówić. W końcu Hyun powiedział o tym, ponieważ ci ufa, prawda? Raczej nie chciałby, abyś powiedziała o tym komukolwiek.
- Pewnie miałby pretensje, gdyby to była zwykła osoba, jednak mam wrażenie, że ciebie traktuje inaczej, niż pozostałych. Jego czyny, słowa i nawet okazywane emocje są o wiele bardziej szczere, niż zazwyczaj. Jakby naprawdę mu zależało.
     Luke nie do końca to zrozumiał.
- To znaczy?
- Eh... - na twarzy Rae Joon pojawił się grymas - Jakby to wyjaśnić... - zaczęła błądzić wzrokiem po pokoju - To coś takiego, jakbyś miał dwójkę znajomych, jednak tylko jednego z nich lubisz. Traktujesz ich niby tak samo, jednak nie przywiązujesz zbyt wielkiej uwagi do osoby, której nie lubisz. Mówisz to, co chce ona usłyszeć, po czym odwracasz od niej uwagę i zajmujesz się innymi sprawami. Dla osób trzecich może to wyglądać tak, jakbyście byli w dobrych stosunkach, podczas gdy tak naprawdę jej nie lubisz i po prostu chcesz mieć spokój. Osobę, którą lubisz, traktujesz podobnie, jednak do niej akurat przywiązujesz znacznie większą uwagę. Więcej rozmów, które nie zakańczają się na nieszczerych pochlebstwach. Jesteś w stanie przy niej powiedzieć coś, czego byś normalnie nie powiedział przy nikim innym. - spojrzała blondynowi prosto w oczy - Myślę, że Hyun Woo robi dokładnie to samo z tobą i pozostałymi "kolegami" ze szkoły, klasy.
- Czyżby? - przymrużył oczy.
- Możesz tego nie dostrzegać, jednak dałabym sobie głowę uciąć, że właśnie tak jest.
     Luke spojrzał przed siebie i cicho westchnął
- Ciekawe, czy masz rację...
- O-oczywiście, że tak! W końcu ja mam zawsze rację. - dumnie odwróciła łebek na bok.
- Kobieca intuicja, co? - prychnął.
- Czy ty przed chwilą ze mnie zakpiłeś? - wstała z miejsca i stanęła przed blondynem, jednocześnie wskazując na niego palcem.
     W momencie, gdy Hamilton chciał odpowiedzieć, do pokoju wszedł Woo Hyun, który po zobaczeniu kłótni tej dwójki jedynie lekko się uśmiechnął i pokręcił głową z niedowierzania.
- Dobra, Luke, zakładaj fartuszek i rób ciasto.
- Ha? Jaki fartuszek? - zmarszczył brwi w geście niezrozumienia - I nie "ja"! Chcecie jeść, to mi pomożecie. - ruszył w stronę kuchni.
- Ale jak to chcesz pomocy...?
- A na co liczyłeś? Że wszystko zrobię za ciebie? Nie ma nic za darmo.
- Przecież zapłaciłem za składniki. - powiedział pod nosem.
- Nie to miałem na myśli, głąbie. - wskazał na niego łyżką - Potraktuj to jako darmową lekcję gotowania.
- To nie jest zbytnio przekonujące, wiesz? - podszedł do blondyna z wielkim ociąganiem, zabierając ze sobą Rae Joon po drodze.
- Już tak nie narzekaj. - wcisnął mu jakąś saszetkę z proszkiem - Wymieszaj to z mlekiem. Ona niech przygotuje kilka naczyń...
     Luke wydawał polecenia przez najbliższą godzinę. Hyun Woo i Rae Joon nie byli z tego powodu zbytnio zadowoleni, jednak nie mogli się wycofywać. Musieli pomóc blondynowi. Gdy w końcu prace zostały zakończone, Luke włożył ciasto do lodówki i odetchnął z ulgą.
- Eeej, nie chowaj go, tylko krój. Nie po to się namęczyłem, żeby teraz...
- Najpierw musimy to wszystko posprzątać. - przerwał - W tym czasie ciasto się trochę schłodzi i będzie lepsze.
- Żartujesz... - szatyn westchnął i podszedł do najbliższej szafki, aby zabrać z niej łyżki i inne rzeczy uciapane kremem. Rae Joon zajęła się zmywaniem naczyń. Tak bardzo wczuli się w wykonywaną pracę, że nawet nie zorientowali się, kiedy skończyli. Luke zdążył w tym czasie pokroić ciasto i nałożyć każdemu kawałek na talerzyk. Woo Hyun z uśmiechem podbiegł do stolika i zjadł trochę, zanim jeszcze zdążył usiąść.
- Pyyszne!
     Rae Joon, w przeciwieństwie do swojego chłopaka, usiadła normalnie i dopiero po zajęciu miejsca skosztowała ciasta.
- No, nie jest takie złe...
- Zrób lepsze. - fuknął zdenerwowany.
- Jak łatwo cię sprowokować. - szatynka zaśmiała się na głos.
- Byłaby z ciebie niezła żonka, wiesz, Luke? - powiedział Woo Hyun, gdy skończył pierwszy kawałek ciasta - Daj mi jeszcze ze dwa. Albo więcej.
- Gdzie ty to mieścisz...? - blondyn spojrzał zaskoczony na współlokatora, a następnie wziął nóż, by pokroić ciasto.
     "Naprawdę, oszaleć można," - pokręcił łebkiem, przymykając oczy - "Jednak... Miło jest mieć kogoś takiego." - uśmiechnął się pod nosem, a następnie nałożył kilka kawałków ciasta na talerzyk Woo Hyuna - "Może i ja powinienem odpuścić, i coś powiedzieć..."

~~~ 
_________________________________________
Wybaczcie to opóźnienie, ale lenistwo robi swoje. :v W ramach rekompensaty postarałam się zrobić nieco dłuższy, niż zazwyczaj.
Mam wrażenie, że przez narrację trzecioosobową trochę ciężej jest przekazać jakieś odczucia, przez co niektóre momenty mogą wyjść, że tak powiem, z dupy. Ale teraz tego nie zmienię, niestety. Będę pamiętać, żeby przy następnym wrócić do narracji pierwszoosobowej.

niedziela, 15 marca 2015

"Something I didn't know." - Bohaterowie.

Bohaterowie.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 0.
Autor: Chizu Chan.
  

Na prośbę jednej czytelniczki zamieszczam ten post. Niektórzy z was mogą woleć czytać coś bez posiadania zdjęć bohaterów, więc po prostu odpuśćcie sobie ten post. ;d
Radzę go przeczytać dopiero po skończeniu 8/9 rozdziału, żeby nie robić sobie spojlerów, bo mogą jakieś być. ;v 


Szczerze to ciężko było znaleźć zdjęcia niektórych bohaterów aby choć trochę podobni byli do tych, których staram się opisać. Na przykład w przypadku Luke'a - nie mogłam znaleźć żadnego, który miałby tak jasne włosy jak on. W przypadku Eun Soo - złote oczy. Jeśli mam być szczera, to żaden z bohaterów na zdjęciu nie równa się z moimi wyobrażeniami co do nich samych. xD A to chyba najlepsi, jakich udało mi się znaleźć. 
Zdjęcie Luke'a starałam się przerobić w programie, ale mój skill w przerabianiu zdjęć jest tak wysoki, że mogłam jedynie zmienić kolor zdjęcia. Jednak włosy w dalszym ciągu są zbyt ciemne. ;__; A jeśli już znalazłam chłopaka o takich jasnych włosach - zbyt ciemna karnacja. Damn. 
Luke był na początku wzorowany chłopakiem z dramy "You're Beautiful." Ten aktor to Lee Hongki. Pomijałam już fakt, że miał troszku za ciemną karnację. Ale w dramie wyglądał ideeeolo, szkoda tylko, że na zdj z dramy już nie XD Drugi wzór to Nitobe Kou z mangi Hiyokoi. Taki mix tych dwóch osób, nawet coś z charakteru zaczerpnęłam, chociaż też nie do końca. No ale mniejsza, nie da rady znaleźć takiego idealnego z wyobrażeń chłopaka xd Idealny przykład to może być chociażby aktor z filmu 50 twarzy Greya, w książce tak fajnie opisywany i wgl, a jak zobaczyłam aktora w filmie to już... po prostu nie. 
Ale dobra, chyba wystarczająco miejsca już zapisałam, żeby zdjęcia nie były widoczne już na samym starcie, gdyby ktoś nie chciał jednak ich widzieć. 



Luke Hamilton, 17 lat. 

Od urodzenia mieszkał w Kanadzie. Wychowywany przez matkę (Koreankę) oraz ojca (Amerykanina). Dzięki pochodzeniu matki zyskał Azjatyckie rysy twarzy. Nauczyła go ona również języka, dzięki czemu Luke potrafi mówić po Koreańsku na całkiem dobrym poziomie. Po ojcu odziedziczył blond włosy, których końcówki troszkę się kręcą przy większej długości, a także duże czekoladowe oczy.
Luke przywiązuje ogromną uwagę do nauki. Jego oceny są ponadprzeciętne, wiedza również. Chłopak nigdy nie miał większych problemów z nauką. Właśnie dzięki temu bez jakiegokolwiek problemu przeniósł się do prywatnej męskiej akademii Yonsei w Korei. Do żeńskiego odpowiednika chodziła jego matka. Blondyn ma mnóstwo zainteresowań.
Charakter Luke'a jest dość nietypowy. Kkilka lat temu potrafił okazywać te "normalnie" uczucia, zaufanie etc., jednak pewne zdarzenie wstrząsnęło nim na tyle, że to wszystko przepadło. Chłopak uważa, iż na tym świecie nie ma czegoś takiego jak bezinteresowność. Według niego każdy człowiek robi coś ze względu na korzyści, które mogą mu przypaść. Można powiedzieć, że uważa się za lepszego od innych i traktuje ich z lekceważeniem. Ma w nawyku kłócić się z kimś do skutku. Dlatego często jest brany za osobę egocentryczną, która nie akceptuje zdania innych, widzi wyłącznie rację w swojej opinii. Przez niewyparzoną jadaczkę dość często wpadał w problemy, jednak nigdy nie pogłębiał się w żadne bójki. Nie lubił przemocy, wręcz nienawidził. Zwykle okazuje obojętność, nawet jeśli jest czymś dostatecznie zainteresowany. 
Wracając do złego zdarzenia z jego przeszłości - tylko jedna osoba o tym wie. Jest to jego brat bliźniak.



Choi Eun Soo, 29 lat.

Wysoki mężczyzna o czarnych włosach i złotych oczach, których jedno spojrzenie potrafi kogoś pozostawić w bezruchu. Jest nauczycielem matematyki w męskiej akademii Yonsei, jednak od czasu do czasu pomaga w żeńskim odpowiedniku tej szkoły. Jest tam dość popularny. Mowa oczywiście o uczennicach. Jest założycielem szkolnej drużyny matematycznej, do której niesamowicie często się dostać. Drużyna ta ma sporo osiągnięć, a dzięki członkostwu można zyskać dodatkowe punkty przy rekrutacji na uniwersytet. 
Eun Soo półtora roku temu douczał nieliczną "specjalną" grupę. Mowa tutaj o osobach, które dużo płaciły za kursy u mężczyzny. 
Mężczyzna nie jest z nikim w związku, uzasadnia to brakiem czasu. Przywiązuje dość sporą uwagę do swojej pracy. Od czasu do czasu lubi popić w pewnym barze, jednak robi to z umiarem.
Eun Soo jest dość poważną i pamiętliwą osobą. Pewnego dnia przyrzekł sobie, że nigdy, ale to nigdy nie zwiąże się z żadnym ze swoich uczniów.
Można myśleć, że jest nieodpowiedzialny, biorąc pod uwagę jego lekceważące podejście do pracy, jednak tak naprawdę jest zupełnie inaczej.
Zwykle stara się być uprzejmy. Uprzejmość znika, gdy ktoś bardzo zajdzie mu za skórę.




Lee Hyun Woo, 17 lat.

Dość wysoki chłopak o dwóch twarzach. Ze szkołą i nauką radzi sobie średnio, ponieważ całą uwagę skupia na sporcie. Jednocześnie jest członkiem i gwiazdą drużyny piłki nożnej. Umawia się z magazynową modelką - Sung Rae Joon, której charakter i zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Hyun Woo niestety zawsze przymyka na to oko. Zachowuje się tak z pewnego powodu.
Wszyscy mają go za energiczną, otwartą i towarzyską osobę. To dlatego, że chłopak zawsze puszcza koło ucha nieprzyjemne odzywki i unika jakichkolwiek bijatyk. Zawsze chętny do rozmowy. W szkole nie ma z nikim złych kontaktów. Hyun Woo jest wysportowany. W przyszłości chciałby być członkiem prawdziwej drużyny piłkarskiej, znanej przynajmniej na skalę krajową. 
Pomimo podejścia do wszystkiego, chłopak nigdy nie miał żadnego prawdziwego przyjaciela. Dlatego też przywykł do normalnych stosunków z innymi. Problem tkwi w nim samym, nie potrafi docenić wartości słowa, jakim jest "przyjaźń".
Sytuacja ulega zmianie, gdy do akademika wprowadza się nowa osoba. Z początku odtrąca Woo Hyuna, co jest dla chłopaka naprawdę dziwne, jednak z czasem przyzwyczaja się do niego. 




Reszta ludków pojawiać się będzie z czasem, będą to m. in. Rae Joon, przewodniczący akademika, ten czerwonowłosy, co wygarnął Eun Soo w 9 rozdziale i jeszcze jakieś osóbki, chyba. :v

sobota, 14 marca 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 9.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 9.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~ 

- Przyjdziesz dopiero później? - zapytał blondyn, zakładając buty na nogi.
- No. - potwierdził Woo Hyun - Muszę coś przemyśleć... - podrapał się w tył głowy.
     "Czyżby chodziło o naszą wczorajszą rozmowę?" - pomyślał Luke.
- Jeżeli przyjdziesz dopiero w południe, któryś z nauczycieli z pewnością będzie robił zamieszanie. - powiedział.
- Bardzo możliwe, ale to ważne.
- Nie będę cię do niczego zmuszał. - wzruszył ramionami - Rób, co chcesz.
      Po tych słowach szatyn lekko się uśmiechnął i odwrócił, natomiast Hamilton wyszedł z pokoju. Stojąc w korytarzu, dokładnie poprawił mundurek i włosy, gdyż odczuwał jakiś nieład. Uczucie nie przeminęło nawet po poprawieniu swojego wyglądu. Chłopak postanowił to zignorować. Zerknął na wyświetlacz telefonu, po czym ruszył w stronę wyjścia z akademika. Gdy tylko znalazł się na świeżym powietrzu, spojrzał w górę. Błękitne, czyste niebo wywołało niewielki, jednak wystarczający uśmiech na jego twarzy. Po chwili zaczął zmierzać do szkoły. Po drodze rozglądał się dość sporo razy. Był zadziwiony swoim dobrym humorem.
      Gdy tylko znalazł się w szkole, cicho westchnął. Nie chciało mu się iść na zajęcia, gdyż to dziś miał kilka lekcji z nauczycielem, który potrafił uśpić całą klasę kilkoma słowami. Jego styl mówienia i dobierane wyrazy niesamowicie nużyły, co tylko wywoływało u innych niechęć do uczestniczenia w zajęciach. Nawet Luke, który chodzenie do szkoły uważał za konieczność, jego lekcje chciał sobie odpuścić. W szatni zmienił obuwie, a następnie podniósł się z siedzenia dość flegmatycznym ruchem i poszedł na pierwsze piętro, gdzie miała mieć miejsce pierwsza lekcja. W sali nie było zbyt wielu osób.
     "Nic dziwnego." - pomyślał, zajmując swoje miejsce - "W końcu mają wybór - spać w domu lub usnąć na tych zajęciach. Opcja pierwsza wydaje się o niebo przyjemniejsza..." - przewrócił oczami - "Chyba ulegam wpływom innych, skoro zaczynam myśleć w taki sposób." - uśmiechnął się w duchu na samą myśl o Woo Hyunie.
     W połowie lekcji do klasy wszedł wychowawca, przerywając mękę swoich uczniów. Zabrał połowę obecnej klasy, w tym Luke'a, do swojego gabinetu.
- Usiądźcie... - rozejrzał się po pomieszczeniu - Gdziekolwiek. - machnął ręką.
     Po tym podszedł do swojego biurka i zaczął przetrzepywać papiery, prawdopodobnie poszukując jakichś dokumentów, do których wypełnienia z pewnością zmusi swoich uczniów.
- O co chodzi, panie Eun Soo? - zapytał chłopak w okularach, pochodząc do nauczyciela - Potrzebuje pan naszej pomocy?
- Gdybym nie potrzebował, nie wezwałbym was tutaj. - odpowiedział szybko, nawet nie spoglądając na ciemnowłosego.
- W-w takim razie... o co chodzi? - zmarszczył brwi, zadając kolejne pytanie.
- Część z was pójdzie na zakupy, a ta druga grupa zostanie i pomoże mi w wypełnianiu dokumentów dotyczących wycieczki.
- Słuchaj: wy wypełnicie, ja zapalę i się poobijam. - poprawił czerwonowłosy chłopak, dumnie unosząc łebek do góry i trzymając palec wskazujący na wysokości twarzy.
- Ej, Jae Hoon! - wskazał na nastolatka.
- Co się stało? - zapytał, mając szyderczy uśmiech na twarzy.
      Luke nie miał ochoty na słuchanie kłótni Eun Soo z innymi, więc oddalił się od grupy i usiadł pod oknem, po czym spojrzał na wyświetlacz telefonu. Wszedł w swoją listę kontaktów i zerknął na numer Woo Hyuna, obok którego widniała niewielka, złota gwiazdeczka.
      "Ulubiony kontakt, hm" - pomyślał - "Może jest w tym trochę prawdy." - lekko przymrużył oczy - "Powinienem do niego napisać, żeby nie przychodził, bo Eun Soo znowu każe nam odwalać za niego robotę? I żeby odpoczął i dokładnie pomyślał nad tym, nad czym miał pomyśleć... To chyba powinno wystarczyć..." - przez chwilę wpatrywał się w wyświetlacz telefonu - "C-co powinienem wcisnąć najpierw? Opcje wybierania przy wysyłaniu maili są nieco inne..." - zmarszczył brwi - "Po prostu zadzwonię."
     Luke nadął policzki i wcisnął zieloną słuchawkę, chociaż tyle potrafił zrobić. Już miał przyłożyć telefon do ucha, jednak coś mu przerwało.
- Używanie telefonów na lekcji jest zabronione. - powiedział wychowawca, wyrywając komórkę z ręki blondyna.
     "A on co, radar ma jakiś? Dopiero co się wykłócał. Jak niby zauważył, że do kogoś dzwonię?" - pomyślał blondyn, marszcząc czoło.
     Eun Soo kontynuował swoje kazania, jednak Luke nie słuchał tego, gdyż wiedział, że połączenie nadal trwało. Gdy tylko usłyszał głos Woo Hyuna, podniósł się i wyciągnął dłoń w stronę telefonu, jednak czarnowłosy nauczyciel nie pozwolił mu go zabrać. Sam przyłożył telefon do ucha i rozpoczął rozmowę.
- Hyun Woo? - zaczął - Dlaczego nie ma cię w szkole?
- Ej, nie używaj moich rzeczy bez pozwolenia!
     Eun Soo spojrzał nieco zdziwiony na chłopaka, po czym oddal mu telefon.
- Nie sądziłem, że możesz się przejąć czymś takim aż tak bardzo... - powiedział cicho.
- Po prostu nie lubię, gdy ktoś dotyka moich rzeczy bez zgody. - przymknął oczy.
- Więc to tak... - złapał się za kark.
     Luke przyłożył telefon do ucha i przeprosił kolegę za tę sytuację. Woo jedynie się zaśmiał. Po tym rozmowa dobiegła końca, a blondyn schował telefon do kieszeni, odczuwając lekki niedosyt.
- Dobra, w takim razie wy wszyscy pójdziecie po te rzeczy. - nauczyciel podał listę chłopakowi noszącemu okulary, po czym wskazał palcem pewne miejsce na dokumencie - A tych przedmiotów kupcie dwa razy tyle. - wręczył kartkę nastolatkowi - Tylko nie zapomnijcie!
- Chwilę temu pan powiedział, że jakaś grupa zostaje i wypełnia papiery...
- Tak, ale teraz to będzie kara dla osoby, która używa telefonu w trakcie zajęć. - uśmiechnął się, ukradkiem spoglądając na Luke'a.
- I że niby ja mam to wypełnić...? - zapytał Hamilton, niedowierzając słowom Eun Soo.
- To kara za łamanie regulaminu! - naprostował - To nie w porządku. - pokiwał łebkiem, zakładając ręce na klatce piersiowej.
- Oh, a więc zwalanie swojej pracy na uczniów, co jest sprzeczne z zasadami nauczycieli, jest niby w porządku? - uniósł do góry jedną brew.
     Eun Soo nie odpowiedział, tylko się odwrócił i wysłał pozostałą część nastolatków do sklepu.
- Nie usłyszałem odpowiedzi. - powiedział blondyn, podchodząc do biurka, za którym usiadł czarnowłosy nauczyciel - Czyżbyś nie mógł na nie odpowiedzieć?
     "Znowu to samo. Poprzednim razem Woo Hyun zapytał go o podobną rzecz, a on nawet nie raczył na niego spojrzeć..." - pomyślał.
- Mam rozumieć, że...
- Masz rację. - przerwał Hamiltonowi.
- Co?
- Nie potrafię na to odpowiedzieć. - kontynuował - Pewnie i tak nic z tego nie zrozumiesz, ale... - zawahał się - Moja stara znajoma mówiła w taki sposób. - na jego twarzy zagościł uśmiech pełen bólu.
     "Stara znajoma...? Czy może chciał powiedzieć... była dziewczyna?" - zastanowił się Luke.
      Te dwa słowa bardzo ciężko przeszły przez myśl blondynowi.
- Jednak... Nasza "wspólna historia" nie zakończyła się zbyt dobrze, więc to dla mnie trochę trudne, gdy pojawia się coś, co mi ją przypomina.
     "Więc taki jest jego słaby punkt, co?" - pomyślał Luke.
- Nie myśl, że jakąś cnotliwą bajeczką sprawisz, iż wypełnię za ciebie te dokumenty. - wytknął język - Nie mam najmniejszego zamiaru tego robić.
- Chcesz zwalić na mnie całą robotę?
- Ona była twoja od początku! - zaznaczył.
- Nieważne.
- Kto ci dał tę pracę? - zapytał zdziwiony - Chyba jakiś niepoważny człowiek... Tak beznadziejny nauczyciel... - pokręcił łebkiem ze zrezygnowaniem.
- Ja to słyszę. - wycedził przez zęby - Wielkie dzięki.
- Nie dziękuj, to była dla mnie czysta przyjemność. - uśmiechnął się i odwrócił.
     "Może mi odbiło, ale myślę, że Eun Soo nie jest taki zły." - pomyślał.
     Gdy Luke stanął w progu drzwi, ukradkiem zerknął na siedzącego za biurkiem wychowawcę.
- Jak ja mam to wypełnić, cały dzień mi to zajmie. - mówił sam do siebie.
     "Tak niepoważny nauczyciel..." - pokręcił łebkiem i wyszedł z pomieszczenia.
     Gdy Luke stanął na środku korytarza, przeciągnął się i ziewnął. W kącikach jego oczu pojawiło się kilka kropel łez, które chłopak przetarł z prędkością światła.
- Chyba jednak potrzebuję snu... - szepnął, zaczynając iść przed siebie - Może powinienem kłaść się wcześniej spać? Albo wstawać później...
     Blondyn na korytarzu natknął się na dwóch chłopaków ze starszych klas. Nie znał ich, jednak wiedział, że są uczniami wyższej klasy dzięki kolorom krawatów, jakie nosili. Pierwszoklasiści nosili niebieskie, drugoklasiści czerwone, natomiast trzecioklasiści zielone. Chłopaki spojrzeli na Luke'a badawczym wzrokiem, po czym przeszli obok niego w podejrzanej ciszy. Hamilton nie przywiązał do tego jakiejś większej uwagi, ciekawiła go jedynie ta cisza. Trochę się odwrócił i ukradkiem zerknął na starszoklasistów, jednak gdy zobaczył, że oni stoją w miejscu i na niego spoglądają, zatrzymał się.
- Coś się stało? - zapytał niewzruszony.
     Chłopaki posłali sobie znaczące spojrzenia, jednak po chwili milczenia w końcu przemówili.
- Czy to prawda, że spotykasz się z Eun Soo? - zapytał jeden z nich.
- Co? - wyraz twarzy Luke'a uległ zmianie, teraz bardziej wyglądał na zażenowanego, niż zaskoczonego.
- Po szkole chodzą takie plotki, że jakiś blondyn z drugiej albo pierwszej klasy spotyka się z nauczycielem. - wyjaśnił drugi.
- A że Eun Soo już kiedyś spotykał się z jedną ze swoich uczennic, ta informacja nie zaskoczyła zbyt wielu.
- To on się spotykał z jakąś uczennicą? - zapytał Hamilton, unosząc brwi do góry - On serio jest nieodpowiedzialny... - dodał szeptem.
- To było jakiś rok temu.
- Ale nie sądzicie, że ta plotka jest trochę głupia? - Luke postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości - Z uczennicą to jeszcze można zrozumieć, bo jest dziewczyną. - wyraźnie zaznaczył ostatnie słowo - Ale z chłopakiem? Nie uważacie, że to trochę naciągane?
- Może trochę...
- Fakt faktem, Eun Soo jest nieodpowiedzialny i niesamowicie głupi, ale raczej nie kręcą go nastoletni chłopcy. - zachichotał.
     Tym zdaniem blondyn zakończył rozmowę. Chwilę później każdy poszedł w swoją stronę.
     "Plotka? Kto niby mógłby coś takiego wymyślić?" - pomyślał, gdy zaczął schodzić po schodach w dół - "A może ktoś nas widział...?"
     Pomysłów było mnóstwo, jednak na żaden z nich Luke nie miał dowodów. Tę historyjkę mógł wymyślić jakiś zazdrosny chłopak, jak i osoba, która faktycznie ich nakryła. Blondyn postanowił zachowywać się, jakby to było zmyślone, bo w pewnym sensie było - oni się nie spotykali.
     Reszta zajęć zleciała całkiem dobrze. Woo Hyun w końcu nie dotarł do szkoły, grupa uczniów, która poszła na zakupy również. Dzięki temu w klasie było bardzo cicho, jak i pusto. Przed wyjściem z budynku szkolnego Luke podsłuchał rozmowę dotyczącą wycieczki. Miał wrażenie, że tylko on nie chciał tam jechać. Wszyscy wyglądali na szczęśliwych z tego powodu, a on jako jedyny czuł przez to niechęć.
     "Może nie jest tam tak źle..." - pomyślał.
     Hamilton spieszył się w drodze do domu. Szedł dość szybko, dzięki czemu w akademiku znalazł się w niecałe dziesięć minut. Od razu popędził do swojego pokoju. Gdy w końcu dotarł na miejsce, zdjął buty z nóg i poszedł do sypiali. Gdy zobaczył śpiącego w łóżku Woo Hyuna, zdenerwował się.
     "Ja się od rana męczę, a on tylko śpi?" - pomyślał zirytowany.
     Blondyn w błyskawicznym tempie wskoczył na łóżko szatyna i zaczął po nim skakać, aby jak najszybciej go obudzić. Woo Hyun na początku nie wiedział, co się dzieje, dlatego zdziwiony obrócił się na plecy i spojrzał przed siebie. Gdy zobaczył siedzącego na nim blondyna, otworzył szerzej oczy i spojrzał pytająco na kolegę. Luke przymrużył oczy i oparł dłonie o pościel, po czym wziął głębszy wdech.
- Od jutra będę wyciągał cię siłą z tego pokoju! - zapewnił - Teraz wiem, że nie można ci wierzyć. Szukasz tylko okazji, aby dłużej pospać!
- O czym ty mówisz?
- Poza tym...
     Luke trochę się pochylił, co jeszcze bardziej zdezorientowało Woo Hyuna. Szatynowi zrobiło się nieco goręcej.
- Czy ty też słyszałeś tę plotkę o mnie i Eun Soo?
- Co? - zmarszczył brwi - Jaką plotkę?
- Ktoś wymyślił historyjkę, że spotykam się z Eun Soo.
- Nic takiego nie obiło mi się o uszy... - zastanowił się przez chwilę - Zazwyczaj przestaję słuchać ludzi, gdy zaczynają plotkować na temat innych.
- Ciekawi mnie, kto mógłby to zrobić.
- Kiedyś była afera z Eun Soo. Podobno spotykał się z jakąś uczennicą, chociaż nie wiem, czy to prawda.
- Ta, słyszałem.... - nadął policzki - Ale czemu ktoś mnie wziął na cel.
- Czym się przejmujesz? Skoro to tylko plotka, nie masz co o tym myśleć. - westchnął - A teraz złaź ze mnie, jesteś tak blisko, że czuję twój oddech!
     Hyun Woo zepchnął blondyna na bok, po czym podniósł się do pozycji siedzącej.
- Idę się wykąpać. - zszedł z łóżka - Tym razem nie idź za mną.  - wytknął język Hamiltonowi.
- Hmpf, jakbym chciał. - założył ręce na klatce piersiowej.
     Gdy szatyn zniknął za ścianą, Luke położył się na łóżku kolegi i przeciągnął.
- To naprawdę mnie ciekawi... Kto mógłby coś takiego wymyślić?
     W czasie, gdy blondyn myślał nad powodem wymyślenia tej plotki, Woo Hyun zdążył się wykąpać i ubrać. Wyszedł z łazienki i poszedł do kuchni, by wyjąć z lodówki jakiś zimny napój. Otworzył puszkę coli i udał się do sypialni. Gdy stanął przed swoim łóżkiem, pacnął się w głowę i westchnął.
- On naprawdę zasnął? - zapytał sam siebie, przyglądając się twarzy blondyna - Do tego w mundurku? - spojrzał na ubiór chłopaka.
     Przez chwilę się nad czymś zastanawiał.
- Nie przebiorę go, jeszcze się obudzi i zacznie mnie oskarżać o molestowanie. To w jego stylu. - zaczął wchodzić po drabince na górę, w dalszym ciągu trzymając puszkę napoju w lewej dłoni - Chyba tutaj dziś się prześpię.
     Woo Hyun pokręcił łebkiem, a następnie wypił całą zawartość puszki. Zrzucił ją na dół, po czym obrócił na prawy bok i zamknął oczy. Niedługo po tym zasnął.

~~~ 
____________________________
Dostałam propozycję dodania postu z bohaterami, tak jak robiłam przy 1 opo i chyba 2, jednak tutaj mam problem, bo nie mogę znaleźć nikogo, kto by mógł odzwierciedlić moje wyobrażenia co do bohaterów. ;__; No i nw, czy też nie lepiej jest, jeśli nie ma tych zdjęć. Bo w końcu nasza wyobraźnia działa najlepiej. xd

sobota, 7 marca 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 8.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 8.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~ 

     W czasie poniedziałkowych porannych zajęć Luke był zwolniony i siedział w gabinecie Eun Soo, oczekując przybycia wychowawcy. Czekanie zaczęło go już nużyć, więc oparł się o oparcie i zamknął oczy. Zaczął nucić sobie w myślach pewną melodię, która przywoływała mu wspomnienia dotyczące dawnych czasów. Te pozytywne, rzecz jasna. W końcu zasnął, mając delikatny uśmiech na twarzy. Czas w dalszym ciągu mijał, a Luke przez swój sen nawet nie zorientował się, że w końcu przyszedł ten, na którego czekał. Nauczyciel stanął obok blondyna, po czym spojrzał na niego z troską. Na jego twarz mimowolnie wdarł się uśmiech, jednak w żadnym stopniu nie zdziwił on mężczyzny. Eun Soo przymknął oczy i usiadł za biurkiem, włączając przy tym komputer. Miał sprawę do Luke'a, jednak nie chciał go budzić.
     Drzemka blondyna dobiegła końca, gdy w całej szkole rozległ się dźwięk alarmu. Chłopak zerwał się z sofy, po czym zaczął rozglądać po pomieszczeniu. Zatrzymał swój wzrok na wychowawcy, a następnie posłał mu pytające spojrzenie.
- Chcesz wiedzieć, od kiedy tu jestem?
- Tak. - potwierdził.
- Godzina, może dwie...
- I mnie nie obudziłeś?! - krzyknął - Chociaż to pewnie kolejne z twoich zboczeń, ale mniejsza... - kontynuował - Nie powinniśmy opuścić szkoły? O ile się nie mylę, to alarm pożarowy... - zmarszczył brwi.
- A, to. - podrapał się w tył głowy - Pewnie jest fałszywy.
- Nawet jeśli, to powinniśmy dołączyć do pozostałych.
     Chwilę później obydwaj wyszli z gabinetu i udali się w stronę wyjścia. Gdy znaleźli się na świeżym powietrzu, blondyn dołączył do chłopaków ze swojej klasy, Eun Soo natomiast udał się do grupy z grona pedagogicznego. Kiedy tylko dowiedział się, o co chodzi, westchnął ze zrezygnowania, po czym podszedł do swoich uczniów.
- To tylko jakieś testy. - wyjaśnił - Więc się nie martwcie i wracajcie.
- Kurde, a już myślałem, że obejdzie się bez lekcji... - powiedział pod nosem któryś z chłopaków.
- Ja wszystko słyszę. - wycedził przez zęby czarnowłosy, irytując się nieco.
    Luke udał się z resztą klasy z powrotem na zajęcia, nie spoglądając nawet raz na wychowawcę.
- Hamilton, dlaczego nie było cię na lekcjach? - zapytał chłopak, który wcześniej narzekał na konieczność wrócenia na zajęcia.
- Miałem coś do załatwienia... - odpowiedział niejasno.
     "Czekałem, aż Eun Soo łaskawie się pojawi. W gruncie rzeczy zasnąłem i nawet się nie dowiedziałem, czego chciał." - pomyślał - "Powinienem teraz zapytać?" - ukradkiem zerknął na nauczyciela, co oczywiście zostało od razu przez niego zauważone. Blondyn przeklął w myślach i pospiesznie wszedł do budynku szkolnego.
- Gdzieś ty zniknął? - zapytał Hyun Woo, gdy tylko Luke wszedł do klasy - Przyszedłeś ze mną do szkoły, ale na zajęciach to już się nie pojawiłeś. - nadął policzki - Sam wagarujesz, a to mnie upominasz. - zaczął narzekać pod nosem.
- Ja nie wagaruję. - powiedział dumnie.
- Jasne. - szatyn pokiwał łebkiem.
     Rozmowa chłopaków została przerwana dzwonkiem rozpoczynającym zajęcia. Szybko po nim przyszedł nauczyciel i rozpoczął nużący wręcz wykład. Jedna godzina lekcyjna przeciągała się w nieskończoność, a gdy w końcu dobiegła końca, wszyscy opuścili salę z wielkim entuzjazmem. W końcu to była ostatnia lekcja. To właśnie te końcowe zawsze najbardziej się dłużyły i nudziły.
- Luuuke!
     Blondyn zatrzymał się i odwrócił, gdy usłyszał, jak ktoś wykrzykuje jego imię. W rzeczy samej, był to Woo Hyun. Podbiegł do kolegi i rozpoczął rozmowę.
- Wyglądasz na dość wyczerpanego. - powiedział Hamilton - No i gdzie byłeś? Chwilę przed dzwonkiem jeszcze rozmawialiśmy, ale zaraz po tym wyparowałeś... Dopiero, co mnie upominałeś, że nie przychodzę na zajęcia. - pokręcił łebkiem.
- Byłem pobiegać. - odpowiedział szybko - Muszę zachować formę.
- Wiesz, że możesz to robić po zajęciach, a nie w ich trakcie? - blondyn uniósł do góry jedną brew.
- Nie lubię tego nauczyciela, strasznie przynudza. - machnął ręką - Poza tym, za chwilę lecę na spotkanie z Rae Joon.
- Aha. To cześć. - odwrócił się na pięcie i zaczął zmierzać w stronę wyjścia.
- Cz-czekaj! - szatyn wyciągnął dłoń w stronę blondyna, by móc złapać go za ramię, jednak przerwał tę czynność, gdyż przypomniał sobie, co się ostatnio wydarzyło, gdy to zrobił.
- Co jest? - odwrócił łebek w stronę kolegi.
- Chodź ze mną. - powiedział wprost.
- Odmawiam. - przymknął oczy i powrócił do swojej wcześniejszej czynności.
- Jestem pewien, że cię przekonam! - Hyun Woo dorównał kroku współlokatorowi.
- Nie sądzę. - zmarszczył brwi - Nic mnie nie nakłoni do tego spotkania.
- Dlaczego jesteś taki uparty? - zapytał - Doceń to, że staram się pomóc!
- Ale ty nie pomagasz, wręcz przeciwnie. - poprawił blondyn.
- Tak myślisz? - zadziwił się - Wydaje mi się, że dziewczyna byłaby dla ciebie naprawdę dobrym rozwiązaniem... Cały czas siedzisz przy książkach i...
- Bo zależy mi na moich ocenach. - wtrącił - Chcę iść na dobry uniwersytet, to wszystko.
- Cóż, jeśli ta dziewczyna ci nie pasuje, mogę znaleźć inną... - zaczął niepewnie - Taką, która też będzie lubiła czytać i uczyć się, i spędzać mnóstwo czasu przy książkach... - zaczął wyliczać.
     "W pewnym sensie to jedno i to samo..." - pomyślał Luke, kręcąc łebkiem.
- Dlaczego tak uparcie starasz się kogoś dla mnie znaleźć? - zapytał z ciekawością.
- Dlaczego...? - powtórzył - Ciężko powiedzieć... - pomyślał przez chwilę - To chyba dlatego, że uważam cię za przyjaciela i gdy widzę, jak dzień w dzień siedzisz z książkami, trochę robi mi się ciebie żal...
     Luke prychnął i pokręcił łebkiem.
- Idiota.
     Blondyn uśmiechnął się pod nosem, mrużąc nieco oczy. Dostrzegł to Hyun Woo, przez co trochę się zaczerwienił i zatrzymał, podczas gdy Hamilton zdążył już przemieścić się o kilka kroków w przód.
- Luke... - zaczął nerwowo.
- Skończ z tym.
     Ton głosu, jakim blondyn wypowiedział te słowa, sparaliżował Woo Hyuna.
- ... - nie zdołał wykrztusić z siebie ani jednego słowa, jakby oczekiwał ciągu dalszego.
- Doceniam, że chcesz mi znaleźć kogoś, kto będzie w moim typie, ale czy to oby na pewno ten prawdziwy cel? - zapytał, nawet się nie odwracając - Jedyną osobą, która czerpie z tego jakiegokolwiek korzyści, jesteś ty.
- Luke... - szepnął zszokowany.
- Twoje egoistyczne pobudki są irytujące. Mam ich dosyć.
     Po wypowiedzeniu tych słów Luke wyszedł ze szkoły.
- Auć. - brązowowłosy opuścił głowę w dół - Trafił prosto w mój czuły punkt. - lekko się uśmiechnął.
     "Ale... Skąd wiedział?" - zapytał sam siebie w myślach - "Kiedy zdążył się domyślić?"
- No cóż... - zaczął, szepcząc - Nie pozostaje mi nic innego, jak pójście na spotkanie z Rae Joon samemu.

~~~ 

     Był już wieczór. Dość cicha i spokojna atmosfera sprzyjała blondynowi i czynności, którą obecnie wykonywał. Trochę się niecierpliwił, ponieważ Hyun Woo nie pojawił się w akademiku ani razu od momentu, gdy doszło między nimi do sporu. Co prawda, nie chciał się zbytnio tym kłopotać, jednak jakaś jego część nie dawała mu spokoju.
- Chyba naprawdę go polubiłem. - powiedział sam do siebie, uśmiechając się przy tym - W innym wypadku nie zawracałbym sobie nim głowy.
     Chłopak odłożył książkę, a następnie przeszedł kilka kroków wzdłuż pokoju. Zatrzymał się przed gablotką, na której stała ramka ze zdjęciem. Przedmiot oczywiście należał do Woo Hyuna. Fotografia przedstawiała szatyna z jakimś mężczyzną i kobietą.
- Czy to jego rodzice? - przyjrzał się dokładniej - Dość podobni... - zmarszczył brwi - Ale bardziej przypomina matkę, niż ojca.
     Luke odwrócił się w stronę drzwi, ponieważ usłyszał, jak ktoś chwyta za klamkę. Kilka sekund później do pokoju wszedł Hyun Woo, który nieco się speszył na widok blondyna. Szybko udał się do łazienki, wymijając kolegę. Hamilton trochę się zdziwił, raczej oczekiwał jakichś wyjaśnień albo wyzwisk, a nie dostał nic. Trochę się zdenerwował tym, iż został zignorowany, więc obrócił się na pięcie i wszedł szybko do łazienki, w ogóle nie myśląc o czyjejś prywatności. Gdy tylko znalazł się w pomieszczeniu, pierwszą rzeczą, która rzuciła mu się w oczy, była wyrobiona klatka piersiowa Woo Hyuna. Szatyn zdążył już pozbyć się części garderoby. Luke nerwowo odwrócił wzrok.
- Więc? - zaczął - Nie masz mi nic do powiedzenia? - zapytał.
     Brązowowłosy spojrzał na Luke'a z lekkim zdziwieniem.
- Co masz na myśli? - zastanowił się - Jeżeli chodzi ci o tę dziewczynę, to wszystko zostało wyjaśnione... - złapał się za tył głowy - Nie musisz się już nią zamartwiać.
     "To nie to, co chciałem usłyszeć!" - pomyślał.
- Tylko tyle masz mi do powiedzenia, Lee Wo Hyunie?
- C-co tak formalnie...? - uniósł do góry brwi.
     Chłopak domyślił się, co było na rzeczy, jednak nie odczuwał potrzeby, aby cokolwiek na ten temat powiedzieć.
- Wiesz, chciałbym wziąć prysznic...
- Więc naprawdę nic nie powiesz. - założył ręce na klatce piersiowej - W porządku. - pokiwał łebkiem - Nic nie mów. - odwrócił się i złapał za klamkę.
     Po wyjściu blondyna, Woo Hyun w końcu mógł wziąć prysznic. Odkręcił ciepłą wodę i wszedł do kabiny. Dokładnie się umył, jednak tak szybko nie wyszedł. Musiał jeszcze trochę pomyśleć. Opuścił głowę w dół i przymrużył oczy.
- To pierwsza osoba, która tak łatwo mnie rozgryzła. - powiedział - Jak i pierwsza, której nie traktuję sztucznie.
     Kilka minut później szatyn zakręcił wodę i wyszedł z kabiny. Wytarł się ręcznikiem, po czym ubrał w piżamę i wyszedł z pomieszczenia. Luke siedział na sofie i coś czytał. Brązowowłosy szybko zajął miejsce obok niego, a następnie przeciągnął się, jednocześnie ziewając.
- Zrobiłem wszystko, co powinienem, teraz mogę porozmawiać. - zaczął - Ale z góry mówię, że nie odpowiem na każde z twoich pytań...
     Luke zamknął książkę i spojrzał na Woo Hyuna.
- Jednak... - kontynuował - Ty też odpowiesz na moje jedno i jedyne pytanie, zgoda?
     "O co on może chcieć zapytać...?" - pomyślał blondyn.
- Ym, no dobrze...
- Okej, w takim razie zaczynaj. - uśmiechnął się i oparł o tył sofy.
      Przez chwilę Luke spoglądał na kolegę w ciszy, myśląc, o co powinien najpierw zapytać. 
- Dlaczego postępujesz w taki sposób? - zmarszczył brwi - Czy nie byłoby lepiej, gdybyś był sobą?
- Był sobą...? - powtórzył sztucznie zdziwiony, jednak po chwili westchnął i przymknął oczy - Więc jednak zauważyłeś.
- Czyli się nie mylę. - stwierdził blondyn.
- Mogę wiedzieć, jak do tego doszedłeś? - spojrzał na Luke'a z powagą wypisaną na twarzy - Nikt wcześniej się nie domyślił, więc...
- Też bym na to nie wpadł. - powiedział - Zorientowałem się mniej więcej wtedy, gdy przyszedłeś na lekcję i Eun Soo powiedział do ciebie coś niemiłego. Coś na temat twojej przyszłości czy jakoś tak...
- Taa, na końcu nie wytrzymałem... - podrapał się w tył głowy - Mam nadzieję, że nikt prócz ciebie nie przywiązał do tego zbyt wielkiej uwagi.
- Raczej nie. - pokręcił głową - I to nie tak, że przywiązałem do tego jakąś specjalnie dużą uwagę...
- Rozumiem.
- Wracając... Dlaczego udajesz kogoś, kim nie jesteś? - zapytał ponownie.
- To nie do końca to... - przygryzł wargę - Ja tylko staram się przymykać oko na wszelkie złośliwości i być z każdym w zgodzie.
- Jaki w tym sens? - Luke nie rozumiał postępowania kolegi.
- Unikam konfliktów. - odpowiedział krótko - Wiesz... Wbrew pozorom, ciężko jest się ze mną dogadać. Dlatego wolę udawać osobę, która zgadza się ze wszystkimi, aby nie mieć żadnych problemów.
- Nie rozumiem tego. - zmarszczył brwi - Jeśli jesteś przyjacielem wszystkich, stajesz się popularny, jednak w zamian nie masz miejsca, w którym możesz być sobą. - spojrzał na Woo Hyuna niezrozumiale - Jaki jest sens w posiadaniu tak wielu znajomych, skoro żadne z nich tak naprawdę cię nie zna?
     Szatyn przez chwilę ślepo wpatrywał się w kolegę.
- Wiesz, Luke... - zaczął poważnym tonem głosu - Zazdroszczę ci. - przymrużył oczy.
- Niby czego?
- Tego, że bez problemu jesteś w stanie powiedzieć komuś, co o nim myślisz. - zaczął - Tego, że potrafisz powiedzieć w danym momencie, że coś ci się nie podoba i chcesz to zmienić... - zacisnął dłonie w pięści i opuścił łebek w dół.
- Więc dlaczego sam nie zaczniesz tak robić? - podniósł się z siedzenia - Nie mówię o jakiejś nagłej zmianie w kogoś okropnego, ale stopniowym pokazywaniu prawdziwego siebie.
- Gdyby to było takie proste... - westchnął - Co, jeżeli ktoś się ode mnie odwróci?
- To się na pewno wydarzy.
     Hyun Woo ułożył usta w prostą linię.
- Ale dzięki temu dowiesz się, kto tak naprawdę stoi po twojej stronie i jest osobą wartą uwagi. - blondyn przeciągnął się - Gdzieś musi być jakaś osoba, która cię zaakceptuje i będzie twoim wsparciem. Dlatego zawsze warto być sobą i czekać, aż taka osoba się pojawi. - spojrzał ciepło na Woo Hyuna - Poza tym, z tym wrednym spojrzeniem jest ci o niebo lepiej. - lekko się uśmiechnął.
     Po tym Luke poszedł do sypialni, by się przebrać w coś do spania. Hyun Woo położył się na sofie i lekko przeciągnął. Na jego twarz wkradł się niewielki uśmiech, który pomimo swojej wielkości potrafił idealnie przedstawić samopoczucie szatyna. Chłopak przymknął oczy i wziął głębszy wdech.
     "Mimo że jego słowa zabolały, odczuwam ulgę." - pomyślał - "Więc jednak jest ktoś, kto wie, jaki potrafię być, a mimo tego nie chce się ode mnie oddalić."

~~~ 

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic