czwartek, 26 lutego 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 7.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 7.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~ 

     Podczas weekendu wychowawcy wszystkich klas nie mieli nawet chwili wytchnienia. Jedną z najbardziej zakłopotanych i zmęczonych osób był Eun Soo. Jego klasa była dość "kolorowa", więc zawsze w dniach, gdzie oceniało się zachowanie i wyniki swoich uczniów, mężczyzna miał niemałe wyzwanie.
     Czarnowłosy siedział w swoim gabinecie i wypełniał pewne dokumenty, co jakiś czas popijając gorącą kawą. Ostatnimi czasy dość często sięgał po kofeinę. Pozwalała mu ona trochę się odstresować, a także sprawiała, iż zmęczenie w małym, ale jednak ważnym stopniu malało. Eun Soo zatrzymał się na karcie swojego nowego ucznia, Luke'a Hamiltona. Mężczyzna delikatnie przymrużył oczy, a następnie podparł podbródek na dłoni.
     "Ten chłopak... Jest tak bardzo do niej podobny..." - pomyślał, wzdychając - "Tak bardzo, że nawet nie myślę o powstrzymywaniu się, gdy go widzę." - sięgnął po paczkę papierosów - "Jednak to mnie nie usprawiedliwia. Tym razem przegiąłem. W końcu sobie przyrzekłem, że nigdy więcej nie zwiążę się z żadnym uczniem."
     Eun Soo po chwili wrócił do wypełniania papierów. Po skończonej pracy w końcu mógł odetchnąć, a także wrócić do domu. Jedyne, czego teraz potrzebował, to drzemka. Długa drzemka na wygodnym łóżku. Dlatego też, gdy tylko wyszedł ze szkoły, zaczął biec w stronę najbliższego przystanku. Aż dziwne, że miał na to siłę.

~~~ 

- Co się z tobą dzieje, Luke? - zapytał brązowowłosy nastolatek, siadając na krawędzi łóżka współlokatora - Zachowujesz się tak od rana, a już mamy wieczór. Ani razu nie wyszedłeś spod tej kołdry... - zmarszczył brwi - Powinieneś chociaż coś zjeść.
     Luke zachowywał się tak tylko z jednego powodu - kolejnego pocałunku z Eun Soo. Był przerażony, zniesmaczony, a nawet obrzydzony własną osobą. Nie dopuszczał do siebie żadnej dobrej myśli. Chłopak nie chciał pogodzić się z faktem, iż ten pocałunek mu się podobał; że czuł wówczas motyle w brzuchu.
- Masz zamiar przeleżeć tak cały weekend? - Hyun Woo spojrzał kątem oka na blondyna, jednak ten ani drgnął - Wiesz... Planowałem znów zabrać cię na spotkanie z Rae Joon i tą jej koleżanką. Podobno spodobałeś się jej.
     Blondynowi na samą myśl o tej dziewczynie przeszły dreszcze.
- Nie chcę. - powiedział z trudem.
- Coś powiedziałeś, chociaż tyle... - szepnął sam do siebie - No, ale dlaczego nie chcesz? - ponownie zwrócił się do kolegi - Przecież ona jest urocza i mądra.
- Pf, mądra. - prychnął pod nosem - Ty chyba mądrej dziewczyny nie widziałeś.
- Co masz na myśli?
- Ona w kółko nawijała o jakichś lakierach i kosmetykach. - zaczął - Gdy zacząłem zmieniać temat na coś bardziej interesującego, ona znowu do tego wracała.
- No, jak zaczynałeś gadać o książkach, to się dziwisz? - szatyn zachichotał - Kto normalny chciałby się poznawać poprzez rozmowę o książkach?
- Ktoś, kogo życie nie opiera się na kosmetykach.
- Przesadzasz i tyle. - Hyun Woo westchnął - To naprawdę fajna dziewczyna. - pokręcił łebkiem - Skoro taka ci się nie podoba, to jaki jest twój typ?
     W końcu Luke miał powód do poświęcenia większej uwagi tej rozmowie. Przez chwilę się zastanowił, jednak nawet po tym nie był w stanie udzielić odpowiedzi. On po prostu nie wiedział.
- Nie wiem, no, daj mi w końcu spokój. - burknął i zakrył się kołdrą.
     Hyun Woo spojrzał zaskoczony na blondyna, jednak nic nie powiedział. W dalszym ciągu miał nadzieję, że jednak w końcu usłyszy odpowiedź. Niestety, nic takiego się nie wydarzyło. Szatyn westchnął przeciągle, po czym wstał i udał się do łazienki.
     "Co w tym takiego trudnego? Powiedzieć, jakie dziewczyny są w jego typie." - pomyślał, zaczynając ściągać ubrania - "Wystarczyłoby chociaż jedno słowo, jak blondynki czy coś... Ale nie, bo po co." - wszedł do kabiny prysznicowej - "Chyba że..." - zamarł, gdy letnie krople wody zaczęły spływać po jego ciele - "Chyba że on nie żartował, gdy mówił, iż woli... chłopaków..." - szatyn zastanowił się przez chwilę - "W jego głosie było coś szczerego, ale... mówił poważnie...?" - pokręcił łebkiem - "Nie, to niemożliwe."
     Hyun Woo po kąpieli ubrał się w piżamę i wrócił do pokoju. Luke już spał, więc chłopak nie chciał go budzić. Brązowowłosy położył się na swoim łóżku i zamknął oczy, by po chwili zasnąć.


~~~ 

     Nazajutrz rano szatyna obudziło dość hałaśliwe zejście Luke'a z łóżka. Chłopak zeskoczył i wywrócił się na tyłek, co wywołało śmiech u Woo Hyuna. Blondyn szybko podniósł się z podłogi i popędził do łazienki. 
- Co on wyprawia? - zapytał sam siebie, w dalszym ciągu cicho się śmiejąc. 
     Blondynowi nie było do śmiechu. Gdy tylko znalazł się w łazience, od razu pochylił się nad muszlą klozetową, by po chwili zwrócić... praktycznie nic. Złapał się za obolały brzuch i podszedł do umywalki. Przepłukał gardło zimną wodą, którą po chwili wypluł. Oparł dłoń o krawędź umywalki, po czym wziął głębszy wdech. Delikatnie przymrużył oczy i pozostał w bezruchu jeszcze przez kolejne kilka minut. Poruszył się, gdy do drzwi zapukał Woo Hyun, by zapytać, czy wszystko w porządku.
- Nic mi nie jest. - skłamał - Za chwilę wyjdę.
     Stojący po drugiej stronie drzwi szatyn nie uwierzył w to, co powiedział mu Luke. Chłopak wszystko słyszał, a przez kłamstwo współlokatora zaczął jeszcze bardziej się niecierpliwić. Gdy blondyn wyszedł z łazienki, drogę zablokował mu Hyun Woo. Chłopak spojrzał na twarz Hamiltona, po czym przyłożył mu dłoń do czoła. 
- Gorące... - szepnął pod nosem - Jesteś rozpalony. 
- To nic, więc... - gdy Luke chciał strącić dłoń kolegi, został powstrzymany.
- Dodatkowo wymiotowałeś. - szatyn przymrużył oczy - Powinniśmy iść do lekarza...
- Bez obaw, nic mi nie jest. - blondyn lekko się uśmiechnął - To tylko nieprzyjemny skutek mojego wczorajszego unikania posiłków. 
     "Jakoś nie chce mi się w to wierzyć." - pomyślał Woo Hyun.
- Nie próbuj się wykręcać, Luke. - nastolatek złapał blondyna za ramię - Takich rzeczy nie powinno się...
     Nim chłopak zdążył dokończyć, Luke strącił jego dłoń i odskoczył jak oparzony. Spojrzał na kolegę z lekkim przerażeniem, jednak po chwili się otrząsnął i przeprosił, gdyż zorientował się, co zrobił. Woo Hyun opuścił rękę w dół, a następnie skinął łebkiem i wymusił uśmiech. Hamilton nie wiedział, co powiedzieć, więc po prostu poszedł do łazienki, by wziąć poranny prysznic. Przez zaistniałą sytuację, szatyn zapomniał o swoim nakłanianiu kolegi do pójścia do lekarza.
- To... - zaczął, mówiąc cicho - Nie był normalny wyraz twarzy...
     Spojrzał ukradkiem na zamknięte drzwi od łazienki, po czym opuścił łebek w dół.
- To naprawdę nie był normalny wyraz twarzy. - powtórzył, łapiąc się za kark.
     Podczas gdy Woo Hyun zastanawiał się nad tą reakcją, Luke brał prysznic. Skulił się w kabinie i oparł podbródek na kolanie. Nie przeszkadzała mu napływająca do oczu woda, nawet nie zwracał na nią uwagi. Siedział w bezruchu przez jakiś czas, a po jego głowie krążyło wiele myśli, jednak każda z nich dotyczyła jednej i tej samej osoby.
     "A sądziłem, że już nigdy nie będę musiał o tym myśleć." - westchnął - "Będzie źle, jeśli Hyun Woo się o tym dowie." - przygryzł wargę - "Nie mogę dopuścić do tego, aby się domyślił." - przymknął oczy i pozostał w bezruchu jeszcze przez kilka minut.
     Gdy w końcu Luke zakończył kąpiel i wyszedł z łazienki, wpadł na współlokatora, który spojrzał na niego z lekką niepewnością. Szatyn trochę zawahał się bezpośrednim zapytaniem o wcześniejszą reakcję chłopaka, więc wpatrywał się w niego przez kilka sekund, bez powiedzenia jakiegokolwiek słowa. Luke zaczął się trochę niecierpliwić, ponieważ nie mógł dojść do wniosku, czy Woo Hyun domyślił się czegoś czy też nie. Ta cisza coraz bardziej go denerwowała.
- O co chodzi? - zapytał, jak gdyby nigdy nic.
     Hamilton postanowił rozpocząć tę rozmowę i tak rozegrać jej przebieg, aby rozwiać wszelkie "ryzykowne" myśli Woo Hyuna.
- Wiesz... - zaczął, w dalszym ciągu nieco się wahając - Czy jest coś, co cię martwi? - zapytał - Cokolwiek. - dodał po chwili.
- Eh? A dlaczego coś miałoby mnie martwić? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
     "Nie takiej odpowiedzi oczekiwałem, ale..." - szatyn zmarszczył brwi.
- Wiesz... - kontynuował - Trochę się zdziwiłem, gdy się tak nagle odwróciłeś i miałeś ten przerażony wyraz twarzy... - ukradkiem zerknął na blondyna, który z całych sił starał się kontrolować własną mimikę, aby nie pokazać pewnych emocji - Pomyślałem, że to z powodu twojego samopoczucia, ale... to przecież nie pierwszy raz, gdy się zachowujesz tak nietypowo.
     "A więc się domyślił...?" - zastanowił się Luke, cudem ukrywając swoje zakłopotanie.
- Boję się zapytać, co ci chodzi po głowie. - zachichotał nerwowo.
- Nic takiego. - odpowiedział brązowowłosy - Po prostu takie zachowanie do ciebie nie pasuje.
- Więc jakie zachowanie powinno do mnie pasować?
- Zdecydowanie wolę cię o wiele bardziej, gdy jesteś poważny i rzucasz wszędzie uszczypliwymi i bolesnymi słówkami; gdy jesteś bezpośredni. - powiedział szybko - Takie całodzienne leżenie w łóżku i przerażanie się zwykłym dotknięciem ramienia wcale do ciebie nie pasuje. - dodał na jednym tchu - Być może mówię to, ponieważ przywykłem do tej twojej "pierwotnej postaci"... - wyraźnie zaakcentował jedno słowo - Ale naprawdę niepokoi mnie twój obecny stan, więc się ogarnij i zacznij być tym samym bezpośrednim chłopakiem, który nie przejmował się byle czym, co wcześniej!
     "Uff... Powiedziałem to..." - pomyślał, gdy skończył mówić.
- Więc to tak. - szepnął Luke, spoglądając w górę - Chyba rozumiem. - spojrzał na Woo Hyuna - Masz rację. Takie zachowanie do mnie nie pasuje. - powiedział - To wszystko przez problemy zdrowotne... Co jakiś czas miewam te same objawy, co kiedyś. Jednak nie ma co się martwić, to tylko przelotna rzecz.
- Nie powinieneś zrobić jakichś badań? - zapytał szatyn, łykając haczyk - Problemy z sercem to nie żarty...
- Niee, spokojnie. - machnął ręką - To zdarzyło się już raz czy dwa. - wzruszył ramionami - Przejdzie mi niebawem.
- No dobra, ale... gdyby coś się działo, nie usprawiedliwiaj tego i idź do lekarza. 
- Nie martw się, poradzę sobie. - chłopak skinął łebkiem, po czym wyszedł z pokoju.
     Chłopak stanął w miejscu i opuścił łebek w dół.
- Eh, Hyun Woo... - zaczął, mówiąc dość cicho - Gdybyś wiedział, przez co ja kiedyś przeszedłem, takie słowa nigdy nie przeszłyby ci przez gardło. - powiedział, uśmiechając się krzywo.
 
~~~ 

6 komentarzy :

  1. Woo, uwielbiam to opowiadanie ^^

    OdpowiedzUsuń

  2. //*_____________*\\

    Witaj, Chizu~

    Ostatnio przestałam komentować większość blogów, które czytuję, gdyż jest to zbyt czasochłonne. Ale, gdy kilka temu skończyłam czytać Twoje opowiadania stwierdziłam, że tym razem nie mogę nie pozostawić po sobie żadnego wyrazu obecności w formie komentarza zwłaszcza dlatego, że nie mam zamiaru tak szybko Cię opuścić, gdyż swoją twórczością uderzyłaś w moje serce. Twoje opowiadania są cudowne, lekkie i bardzo ciekawe, choć przyznaje, że "Keichi-kun" było dość poplątane, ale o tym wspomnę później. Zaznaczam, że czytam wyłącznie te o wątku homoseksualnym, gdyż jestem tak spaczona, że opowiadania hetero do mnie nie przemawiają, więc nawet się za nie nie zabieram. Choć przyznaje, że raz na jakiś czas, zdarza mi się przeczytać jakieś dobre scenariusze, czyli nie jest ze mną tak źle, jak się wydaję. ;;
    Mam zamiar postarać się komentować jak najbardziej systematycznie, gdyż widzę, że zbyt wielu komentarzy tu niestety nie ma. Co jest bardzo dziwne, że na jedną notkę (nawet nie każdą) przypada jeden, malusieńki komentarz przy takiej liczbie obserwatorów. To przecież śmieszne! Znam wiele autorek, które na Twoim miejscu wygłosiłyby protest w formie zaprzestania dodawania rozdziałów, jeżeli liczba opinii nie przekroczy pięciu czy więcej. W końcu komentarze działają jak dopalacz dla weny. Cieszę się, że jednak dajesz sobie radę. Dobrze. Zacznę od skomentowania pierwszej z Twoich zacnych historii. Kurczę, to było coś. Wkręciłam się na maksa. Zaczęłam czytać po południu, a skończyłam po drugiej w nocy. Później przed snem jeszcze sporo o nim myślałam i z szerokim uśmiechem na twarzy turlałam po pościeli. Wyszło na to, że usnęłam po trzeciej, a tego dnia lekcje zaczynały mi się o 7.55, więc spałam około trzech godzin, ale choć rankiem cholernie bolała mnie głowa i usypiałam na stojąco, byłam bardzo szczęśliwa i zadowolona, bo wreszcie wpadłam na autorkę, która piszę lekkie, przyjemne opowiadania. Czyli takie, które pomimo tego, że bywam wymagająca i wybredna, uwielbiam najbardziej.
    ● Bohaterowie.
    (zawsze wypowiadam się na temat jedynie głównej pary)
    Kurczę, uwielbiam kiedy bohaterowie są Azjatami. Pięknymi i delikatnymi. Także przyznaje, że spadł mi kamień z serca, gdy okazało się, że Kei nie jest jakimś mocno umięśnionym, krótko ostrzyżonym, czarnym panem. I wcale nie jest tak, że powinnam zorientować się po imieniu i spodziewać się skośnookiego chłopca, bo z doświadczenia wiem, że różnie bywa i raz już spotkałam się z czarnoskórym Azjatą. I chyba nie muszę opowiadać, jakie wywarło na mnie to wrażenie, bo...właściwie oprócz mojego głośnego śmiechu, nie było w tym nic pozytywnego. Żeby nie było~ Nie jestem jakąś cholerną rasistką, tylko po prostu ciemnoskóry pan, to ciemnoskóry pan i uważam, że nie powinno się go utożsamiać z Azjatą. Co mi się najbardziej podobało w Keichim? Absolutnie wszystko! Miał dość spokojny charakter, nie był porywczy ani brutalny, a to jest dużym plusem, bo mam dość dzikusów. Wywodzić się na temat jego urody chyba nie muszę, prawda?

    asdfghjklsdfghjksdfghj.
    *ściera ślinę z podłogi*
    Jest wspaniały.

    Strasznie podobało mi się jego pozytywne nastawienie do otoczenia, umiejętność dogadania się z wszystkimi dookoła, wrażliwość i ta jego troska o przyjaciół, czego przykładem jest spędzające mu sen z powiek zaginięcie Karumi. Sama słodycz. Nie dziwie się, że ludzie sami do niego lgną. W końcu taka pozytywna duszyczka przyciąga masę osób.
    Junishi. Ubóstwiam go~. Najlepiej nadawał się na partnera Keia, choć uświadomiłam to sobie dopiero pod koniec opowiadania, ale całe szczęście że to "oświecenie" w ogóle nadeszło. Ta para jest idealnym przykładem na to, że nie tylko przeciwieństwa się przyciągają, bo właściwie mają podobne charaktery i łagodne usposobienie.

    OdpowiedzUsuń
  3. (Przez opcje "zatwierdzenia komentarza" nie mam możliwości sprawdzenia czy czegoś mi nie ucięło, a jestem pewna, że tak jest. Trudno. Najwyżej będzie brakowało kilku zdań, bądź ewentualnie je dopiszę. Mogą wystąpić również powtórzenia albo poplątanie kolejności zdań. Mam nadzieję, że obejdzie się bez większych problemów, ale gdyby takowe się zdarzyły, mam nadzieję, że jakoś to ogarniesz)

    Na początku myślałam, że blondyn jest dość dziecinny i nawet przez myśl mi nie przeszło, że jego relacja z Keichim może rozwinąć się w romantyczny sposób. Właściwie nie wyobrażałam sobie go, jako tego dominującego, gdyż według mnie chłopcy powinni dobierać się następująco. Same - dobrze zbudowany, wysoki, dojrzały, a uke spokojny i delikatny. Wiem, dość uboga ta moja klasyfikacja, ale staram się to zmienić~ Kiedy chłopcy przespali się po raz pierwszy, zaczęłam postrzegać Juna w zupełnie inny sposób i dostrzegać w nim już nie chłopca, a mężczyznę. No dobrze, małego mężczyznę.

    ● Fabuła.
    Jeśli chodzi o sam pomysł, jest świetnie~ Gatunek jest cudowny, gdyż uwielbiam szkole historię i opowiadania o osobach dopiero co wkraczające w etap dorosłego życia. Muszę jednak przyznać, że całość jest troszkę pokręcona. Wymienię kilka punktów.
    = Yuu.
    W pierwszych rozdziałach miałam wrażenie, że chłopak czuję coś więcej do swojego młodszego brata (w twórczości nie mam nic przeciwko takim związkom). Przed wyjazdem zachowywał się trochę dziwnie. Gdyby faktycznie w romantyczny sposób kochał brata, to tłumaczyłoby jego przygnębienie i smutek z powodu ich tymczasowego rozstania. Te przytulanki i pocałunek! Myślałam, że coś musiało w tym być. I w tym momencie pomyślałam, że Yuu będzie dość ważną postacią w tym opowiadaniu, może nie jako partner Keia, ale nawet jako osoba skrzywdzona nieodwzajemnionymi uczuciami starająca się zrobić wiele, by obiekt jej westchnień wreszcie zaczął postrzegać go w inny sposób, chociaż było to złe. Po kilku rozdziałach, moje spekulacje z powodu braku dalszych potwierdzeń mej teorii zepchnęłam w głąb umysłu i postanowiłam odpuścić. A mogłaś to fajnie rozwinąć~ ;3
    = Hiroshi.
    Opis opowiadania skupia się głównie na zaistniałej kłótni między Keichim, a Hiroshim. To sprawiło, że byłam absolutnie pewna, że to on w przyszłości będzie dla Keia tym "jedynym".Tak się przynajmniej zapowiadało. Nawet w karcie postaci, widnieję on bardzo wysoko, dlatego myślałam, że jego wkład w to opowiadanie będzie dość sporę, a okazało się wręcz śladowe. Tak się zastanawiam...Czy ty czasami wraz z coraz nowszymi rozdziałami nie postanowiłaś troszkę przeistoczyć fabuły, hmm? Tak to przynajmniej wygląda. Ale nie mam nic przeciwko, bo i tak wyszło Ci cudownie~ ♥
    = Morderca.
    Był to cholernie interesujący wątek! Mogłaś go świetnie wykorzystać! W twojej odpowiedzi na komentarz czytelniczki wyznałaś, że poplątało się tak, bo wątek z mordercą mógłby się ciągnąć, a ty chciałaś szybko zakończyć to opowiadanie. To smutne, ale zrozumiałe. Twój wybór. Jestem osobą, która znając przebieg fabuły, wymyśla jakieś śmieszne i często absurdalnie rozwiązania pewnych wątków. Jedną z głupot, jaka nasunęła mi się na myśl w kwestii morderstw było to, że tym psycholem był ktoś z bliskiego otoczenia Keia. Boże, nawet w każdym z bohaterów próbowałam doszukać się psychopatycznych cech. Kiedy zdecydowanie odsunęłaś ten wątek na bok, ja automatycznie również to zrobiłam i w trakcie czytania już w ogóle o nim nie pomyślałam. Dopiero, gdy skończyłam czytać, dotarło do mnie, że mogłaś jednak to rozwinąć i ciut urozmaicić tą i tak idealną historię.
    Myślę, że to tyle moich "ale" w kwestii fabuły. Chciałam wspomnieć jeszcze o jednym ogromnym plusie. Chodzi o rozchwytywanie Keia przez kilku bohaterów. Uwielbiam, gdy główna postać ma dwóch, trzech adoratorów. Nie wiem czemu, ale to lubię.

    OdpowiedzUsuń

  4. Tak jak już na początku mówiłam. Pomimo małych zmian w fabule, całość prezentuję się naprawdę dobrze. Twoja twórczość bardzo mi odpowiada, dlatego nie dziwnym było to, że jak tylko znalazłam chwilę wolnego czasu, zabrałam się za "Something i didn't know". Co prawda opowiadanie nie ma zbyt wielu rozdziałów, więc jeszcze nie mogę się o nim pewnie wypowiedzieć. Na ten moment mogę stwierdzić, że ta historia jest równie ciekawa co poprzednia i mam przeczucie, że jeszcze kilka rozdziałów, a pokocham ją tak samo jak "Keichi-kun", a jest to spory wyczyn. Pierwsze opowiadania yaoi, które miałam okazje przeczytać często właśnie opierały się na romantycznej relacji między nauczycielem, a uczniem. Także te informacje przyswoiłam jak najbardziej pozytywnie z ogromnym bananem na buźce. Jeśli chodzi o postacie. Luke od razu zagrzał miejsce w moim sercu. W pewnym sensie utożsamiam się z nim i dopełniam charakterem. Ja również jestem nieufna względem ludzi oraz w życiu ciężko zawieram nowe znajomości, gdyż uważam, że jestem samo wystarczalna i nie potrzebuję wianuszka przyjaciół by czuć się pewnie. Od początku trzymam za niego kciuki. Jeśli chodzi o nauczyciela. Na początku nie pałałam do niego sympatią, gdyż pozwalał sobie na zbyt wiele względem blondyna. Jednakże przyznaje, że stopniowo zaczynam akceptować tego faceta, bo nie wydaję się być takim sukinsynem na jakiego wygląda. Już niewiele brakuję, żeby się do niego przekonać. Za to Hyun Woo jest absolutnie idealny! Od początku go polubiłam choć myślałam, że będzie jakimś bydlakiem, gdy okazało się, że jest sportowcem. Większość sportowców właśnie taka jest, więc nie wiedziałam czego powinnam się spodziewać. Na szczęście odetchnęłam z ulgą, gdy okazał się być dobrym przyjacielem, który troszczy się o Luka. Gdyby go nie było, czegoś brakowałoby mi w tym opowiadaniu. A tak jest idealnie. Tylko niech pan Eun Soo trochę przystopuję w kwestii rzucania się na Luka, a pokaże się z bardziej ludzkiej, wrażliwszej strony i będzie cudownie. W tym momencie uważam, że to Hyun bardziej pasuję do Luka i to właśnie jemu kibicuję, choć nie mam pojęcia czy w ogóle powinnam uznawać go za homoseksualistę. Ale i tak trzymam kciuki, bo uwielbiam momenty, kiedy chłopcy spędzają razem czas. Widać, że Luke się przy nim otwiera i uważam, że to właśnie Hyun jest osobą, która byłaby dla niego oparciem.
    Dobrze. Myślę, że powiedziałam wszystko to, co miałam w tym momencie na myśli. Jeśli natomiast coś sobie przypomnę, napiszę w następnym komentarzu. Pamiętaj, że czekam na kolejny rozdział, bo jestem cholernie ciekawa tego co będzie dalej~ Błagam, tylko nie każ mi długo czekać. ;; I przepraszam za chaotyczność bez której nie udało mi się obejść podczas pisania tego komentarza.

    xoxo, Jeffrey.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejku. *-*
      Nigdy bym się nie spodziewała tak rozwiniętej opinii, więc naprawdę się cieszę, że taką dostałam. Aż robi się miło. :D
      Również nie pomyślałabym, że ktoś może aż tak się w nie wciągnąć. :o Co do opowiadań heteroseksualnych - podjęłam się napisania jednego. Myślałam, że to też dam radę napisać, więc czemu nie? Ale jednak hetero to nie moja bajka, na dłuższą metę jest to coraz cięższe i, nie wiedzieć czemu, bardzo ciężko jest mi się postawić na miejscu głównej bohaterki oraz pomyśleć nad tymi uczuciami do chłopaków etc. Dlatego po zakończeniu tego hetero, całkowicie zrezygnuję z tego gatunku. Będę trzymała się jedynie Yaoi/Shounen-Ai, ponieważ przy nich jest mi jakoś łatwiej i nawet lepiej rozumiem bohaterów. (Zaczynam martwić się o własną orientację ;__;)
      Widziałam takie sytuacje, gdzie autorki robiły tego typu protesty i zaprzestawały dodawanie rozdziałów głównie z powodu niewielu opinii. Niby skutkowało. To prawda, że komentarze zawierające opinię i rady potrafią dać kopa (na przykład w przypadku Twoich trzech rozwiniętych komentarzy ). Jednak nie będę robiła przerw z powodu braku komentarzy. Nawet jeśli z tego powodu ktoś by zaczął więcej komentować, dla mnie byłoby to wymuszone. A nie mam zamiaru nikogo zmuszać do komentowania. :P

      Opowiadanie "Keichi-kun" było moim pierwszym. Wtedy dopiero zaczynałam i robiłam wiele błędów (w dalszym ciągu je robię, ale co tam). Pisząc je, tak naprawdę sama się uczyłam. Takie poznawanie własnych możliwości i wyobraźni. :D
      Zgodzę się, fabuła była poplątana. I to nawet bardzo. Co prawda, wszystkiego nie udało mi się wyjaśnić, ale mam nadzieję, że wyjaśniłam przynajmniej jakąś część wątków. Jun i Keichi byli moim zamiarem od początku, nie planowałam jakoś specjalnie go shipować z Hiroshim (tym dawnym przyjacielem). Uroda Keichiego... :D Ten chłopak ze zdjęcia, które go przedstawia, to Koreański ulzzang Chi Hoon. Tak, Koreańczyk w Japońskim opowiadaniu, logiczne. XD
      Azjaci są idealni i tyle. :D
      Wątku z mordercą niestety nie dałam rady wyjaśnić. ;/ Szczerze, to nawet nie planowałam tego wprowadzać, wszystko wyszło tak nagle. Generalnie miał być to spaczony psychicznie koleś, który został rzucony i ośmieszony przez dziewczynę. Zdradzała go i takie tam. Ogółem ta sytuacja między nimi przekroczyła granice, facet stracił zdrowy rozsądek i ją zabił. Pomyślał, że to było całkiem fajne i od tamtej pory porywał i mordował podobne dziewczyny do swojej zmarłej ex. Kurumi była jedną z jego ofiar. Jego zdemaskowanie miało odbyć się jakoś pod koniec serii, wtedy byłby "zastępstwem" któregoś z nauczycieli, wróciłby po Kurumi, której udało się uciec. Keichi coś by podejrzewał, morderca rzecz jasna zauważyłby to i coś zrobił. Miał być to gwałt i jakieś groźby. Ale ktoś by dopilnował wszystkiego, bodajże Hisashi, i wezwał policję. Przyjechałaby na czas i później jakoś rozwiązała problem, a mordercę zgarnęła do więzienia. Niestety nie podołałam temu i trochę żałuję. XD
      Też lubię, gdy bohater ma kilku adoratorów. Chyba dlatego uwielbiam haremy XD

      Co do Something I didn't know - tutaj nie mam zamiaru niczego przerywać. Chcę dokończyć całość bez zostawiania niewyjaśnionych wątków. Już większość jest zaplanowane, więc mam nadzieję, że nie zostawię żadnych niedomówień.

      Jeszcze raz dzięki za tak świetną opinię. ^^

      Usuń
  5. Hej,
    mam pewne podejrzenia co do przeszłości Lucka, ale pożyjemy zobaczymy czy słuszne, Woo Hyung się o niego bardzo martwi...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic