poniedziałek, 9 lutego 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 5.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 5.
Autor: Chizu Chan.


 Osoby, które przeczytały rozdział 4 wcześniej, niż wczoraj przed 10 rano, niech zrobią to jeszcze raz, bo dodałam go od nowa, ale tym razem dużo pozmieniałam. 
~~~ 

     Zdążyły już minąć dwa dni od grupowej "randki", przez Luke'a nazywanej początkiem apokalipsy. Chłopak zdążył w tym czasie dojść do siebie i częściowo zapomnieć o odczuciach, jakie mu wówczas towarzyszyły. Po spotkaniu cały czas ignorował Woo Hyuna, gdy ten go przepraszał. W gruncie rzeczy i tak nabijał się z blondyna.
     Był środek tygodnia. Luke siedział na lekcji i zastanawiał się, dlaczego Hyun Woo znowu unika porannych zajęć. Powiedział, że nie będzie już tego robił, więc dlaczego nie przychodził? Eun Soo chodził po klasie, czytając jakąś książkę na głos. Co prawda była to lekcja matematyki, ale czarnowłosy zdecydował przedstawić coś swoim uczniom. Czytał historię przedstawiającą nastolatka, który cały czas się wymykał i unikał zajęć, aż w końcu przez swoją nieuwagę przeżył wypadek i ledwo uniknął śmierci. Nikt o tym nie wiedział, ale historia ta była skierowana pośrednio do Luke'a i Woo Hyuna. Niestety zamiar Eun Soo nie wyszedł, ponieważ na lekcji brakowało jednego z odbiorców.
 - Dlatego właśnie nie powinniście się wymykać z akademika nocą. - spuentował, zamykając książkę.
     "Oj tak, bo przez wyjście o dwudziestej wpadnę pod jakąś ciężarówkę." - pomyślał Luke - "Jakby do tego miała coś mieć godzina..." - pokręcił łebkiem z zażenowaniem.
- Musicie trzymać się zasad.
     Wywody nauczyciela przerwał Hyun Woo.
- Przepraszam za spóźnienie. - przeprosił i lekko się ukłonił.
- Zajmij miejsce.
     Eun Soo usiadł za biurkiem i zerknął na szatyna swoim piorunującym spóźnieniem.
- Wyjaśnisz, dlaczego przychodzisz dopiero teraz? - zapytał.
- To nic ważnego. - odpowiedział z uśmiechem.
- Dla mnie każdy powód jest ważny. - zaznaczył.
- Rozumiem pana podejście, ale proszę się nie martwić. - szatyn nie ustępował.
     Wychowawca przymrużył oczy. Nie przepadał za Woo Hyunem, jednak starał się tego nie pokazywać aż tak bardzo.
- Ty... chcesz być sportowcem, prawda? - zapytał.
     Nastolatek spojrzał na nauczyciela badawczo.
- Wiesz, że aby móc tego dokonać, musisz mieć dobre wyniki nie tylko w sporcie, ale też w nauce? - delikatnie wywinął kąciki ust ku górze - Do drużyn nie przyjmą pierwszego lepszego osła, który ledwo co ukończył liceum.
     Luke odwrócił się w stronę Woo Hyuna, chcąc poznać jego reakcję. Szatyn przez chwilę ślepo wpatrywał się w czarnowłosego wychowawcę. Blondyn nie rozumiał, dlaczego Eun Soo tak atakował jego współlokatora. Już miał coś powiedzieć, jednak...
- To chyba nie jest już pana sprawa, prawda? - zapytał przesadnie grzecznym tonem.
     Eun Soo uniósł jedną brew do góry, jakby wyczekiwał dalszej części. Luke nie rozumiał zachowania kolegi.
- Pan jest jedynie nauczycielem. - kontynuował z tym samym tonem głosu - Pana zadaniem jest nauczenie nas czegoś według programu. To, czy chcę być sportowcem czy też nie w ogóle nie powinno pana interesować. - uśmiechnął się na koniec.
     "Dlaczego on mówi takie rzeczy w tak przesadnie miły sposób?" - pomyślał blondyn, nie rozumiejąc całej sytuacji.
- Ale jestem też twoim wychowawcą, więc mam prawo wiedzieć, dlaczego nie przychodzisz na zajęcia.
- Więc wychowawstwo uprawnia pana do nazywania mnie osłem i sądzenia z góry, iż nie mam co marzyć o byciu sportowcem? - zapytał ironicznie, po czym prychnął.
     Oczy Luke'a na ułamek sekundy powiększyły się, jednak wyraz jego twarzy szybko powrócił do poprzedniego stanu.
     "Chyba już rozumiem." - stwierdził w myślach, przymykając oczy.
     "Więc taki naprawdę jesteś, co?" - pomyślał Eun Soo.
- W porządku, na tym zakończmy. - powiedział po chwili ciszy - Chciałbym wam powiedzieć o jednej ważnej rzeczy.
     Chodziło o wyjazd integracyjny na weekend w góry, który miał się odbyć w przyszłym tygodniu. Nauczyciel przedstawił wszystkie najważniejsze zasady i plany, a także rozdał listę, co uczniowie powinni ze sobą zabrać. Część rzeczy zagwarantuje szkoła, jednak te pozostałe, bardziej prywatne, aczkolwiek potrzebne, uczniowie muszą sami zabrać, ewentualnie zakupić.
     Pod koniec lekcji Eun Soo poprosił Luke'a, aby ten został chwilę po zajęciach. Blondyn zrobił to z niechęcią, jak i obawą. W dalszym ciągu nie lubił zostawać sam z tym nauczycielem.
- O co chodzi? - zapytał, zachowując dystans w odległości.
- Zaskoczony zachowaniem kolegi?
- Sprowokował pan go, nic dziwnego, że to powiedział.
- Więc tak to widzisz... - szepnął pod nosem - Chcę porozmawiać na temat waszego ostatniego wybryku.
- Więc dlaczego tylko ja tutaj jestem? - zapytał.
- Myślisz, że Hyun Woo chciałby teraz tutaj przyjść?
- To tylko i wyłącznie pana wina. - stwierdził blondyn.
- W porządku, możemy też porozmawiać bez niego. - odchrząknął - Dlaczego tak w ogóle na to poszedłeś? Nie wyglądasz na osobę, która by lubiła tego typu rzeczy.
     "Masz rację." - powiedział Luke w myślach.
- Jedna z dziewczyn mi się spodobała, a to spotkanie było szansą na bliższe poznanie jej. - skłamał.
- Ale ty nie wyglądałeś na zadowolonego. - zaśmiał się.
- No ciekawe dlaczego. - spojrzał znacząco na nauczyciela.
- Chcesz powiedzieć, że to moja wina?! - Eun Soo wskazał na siebie samego.
     "Brawo, Sherlocku." - pomyślał Luke.
- Jak pan do tego doszedł, co? - zapytał z uśmiechem.
- Dobra, nieważne. - szybko zmienił temat - Więc lubisz tego typu dziewczyny?
     Blondyn spojrzał się na nauczyciela z zaskoczeniem.
     "Dlaczego o to pyta?" - zastanowił się nastolatek.
- Co w tym dziwnego? - zapytał Luke.
- Nic takiego. - odpowiedział nieznacząco. 
     " Po prostu nie rozumiem, dlaczego kłamiesz." - dodał w myślach.
- Dobra, trzeba dać ci jakąś karę. - powiedział po chwili - Wysprzątasz mój gabinet.
- Że co...?
- Chyba że wolisz, abym powiedział o tym dyrektorowi...
- Dobra, niech będzie. - dość szybko się zdecydował.
     Luke już po chwili dostał zestaw do sprzątania i udał się do gabinetu Eun Soo. Z pozoru pomieszczenie wyglądało na czyste, jednak... Po dłuższym przyjrzeniu się wcale tak nie było. Zakurzone meble, porozrzucane papiery, okruszki i jakieś odłamki na podłodze. Blondyna czekała co najmniej godzina sprzątania.

~~~ 

     Po zakończeniu zabawy w gosposię, Luke wrócił do gabinetu. Cały czas musiał targać za sobą rzeczy do sprzątania, które teraz wydawały się znacznie cięższe, niż wcześniej.
     "Hm? Otwarte drzwi?" - pomyślał, gdy znalazł się przed wejściem do gabinetu.
     Chłopak odłożył na podłogę wszystkie rzeczy i wszedł do środka. Miał dość noszenia tego ze sobą, więc postanowił powiedzieć Eun Soo, aby sam wniósł te wszystkie przedmioty. Gdy tylko postawił krok w gabinecie, spojrzał na siedzącego za biurkiem wychowawcę. Mimowolnie zatrzymał się i starał być najciszej, jak tylko mógł. Eun Soo trzymał w dłoni jakieś zdjęcie. Jego twarz malował niesamowicie przygnębiający uśmiech, który sprawiał, że spojrzenie, które dotychczas przerażało prawie każdego, było niezwykle smutne. Luke, który był zaciekawiony tym widokiem, poczuł się trochę przygnębiony. Przełknął ślinę i szybko wyszedł z pomieszczenia, starając się przy tym nie narobić zbędnego hałasu. Oparł się o ścianę na korytarzu i opuścił w dół łebek.
     "Dlaczego czuję się taki przybity?" - pomyślał.
- I co z nim? - szepnął, spoglądając na wejście do gabinetu - Dlaczego uśmiechał się, podczas gdy wyglądał, jakby cierpiał?
     Luke wrócił do akademika, bez wcześniejszego powiadomienia o tym Eun Soo. Na miejscu trafił na Young Do.
- Co tak późno wracasz? - zapytał wiśniowowłosy chłopak.
- Musiałem posprzątać... - odpowiedział, w dalszym ciągu myśląc o wychowawcy.
- Coś nabroiłeś, no nie? - zaśmiał się - Powiedzieli wam już o wyjeździe w góry?
- Tak. - potwierdził blondyn - Wy też jedziecie?
- No. - pokiwał łebkiem - Cała szkoła tam jedzie.
- Więc to tak...
- Ale każdy rocznik będzie w innym miejscu. - dodał po chwili - Dla wygody każdego.
     Chłopcy porozmawiali jeszcze przez chwilę. W końcu, gdy rozmowa dobiegła końca, blondyn wrócił do swojego pokoju. Sądząc, że w środku zastanie Woo Hyuna i dowie się czegoś więcej o jego dzisiejszym rozczarowaniu, nieco się rozczarował, gdy zamiast chłopaka, na sofie zobaczył siedzącą Rae Joon. Dziewczyna wstała i podeszła do blondyna.
- Nie przyszłam się kłócić. - powiedział z góry - Jestem tutaj w innym zamiarze.
- Czekasz na...
- Nie, nie czekam na niego. - przerwała chłopakowi - Jestem tutaj z twojego powodu.
- O co chodzi? - zapytał, trochę obawiając się odpowiedzi.
- To przez Soo Im Yo. - przymknęła oczy - Bardzo jej się spodobałeś.
     "Tak jak myślałem, to był początek apokalipsy..." - pomyślał z zawodem.
- Ona chce cię bliżej poznać. - brązowowłosa kontynuowała - Przyjdę z nią do was na obozie.
- To wy też jedziecie?
- Tak, ale będziemy w innym miejscu. - odpowiedziała - Na szczęście nie będzie ono za bardzo oddalone od waszego...
- Nie musicie...
- W takim razie przekażę jej, że też nie możesz się doczekać. - po tym wyszła, nie pozwalając blondynowi na dokończenie.
     "Co za utrapienie." - pomyślał zażenowany.

~~~ 

1 komentarz :

  1. Hej,
    wielkie utrapienie, pusta lala po prostu jak dla mnie, nawet nie dała mu dojść do slowa...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic