czwartek, 12 lutego 2015

"Saved by you" - Rozdział 25.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 25. 



~~~

                W końcu nadszedł dzień naszej randki. Od rana biegałam przy szafie i zastanawiałam się, co powinnam ubrać, aby zrobić wrażenie i spodobać się chłopakowi. Bardzo się tym przejmowałam, ale naprawdę chciałam dobrze wyglądać. To było dla mnie ważne.
                Zdecydowałam się na kwiecistą sukienkę i niskie koturny. Włosy spięłam w koczek, pozwalając kilku pasmom swobodnie opaść w dół. Założył także naszyjnik mamy, który pomimo pęknięcia i tak był piękny i sprawiał, że miałam więcej odwagi.
                Przed wyjściem zjadłam niewielką porcję jedzenia. Od rana nic nie jadłam, a burknięcie przy rozmowie byłoby niesamowicie zawstydzające. Po zjedzeniu umyłam zęby i dłonie, a następnie zabrałam spakowaną torbę i wyszłam. Sprawiłam godzinę na telefonie, po czym poszłam na umówione miejsce spotkania. Pogoda w dniu dzisiejszym była bardzo ładna, więc nie musiałam się martwić, że będzie mi zimno. Trochę wstydziłam się tak pokazać Tsukiemu. W końcu nigdy wcześniej tak przed nim nie wyglądałam. To był chyba pierwszy raz, gdy się wystroiłam. O ile można to nazwać wystrojeniem.
                Już w oddali widziałam postać chłopaka. Wyróżniał się z tłumu tak, jak zwykle. Miał na sobie ciemne jeansy i luźną koszulkę. Nawet w tak zwyczajnym ubiorze wyglądał świetnie. Szkoda, że dopiero teraz zaczęłam zauważać tego typu rzeczy. Wcześniej nie myślałam o nim w taki sposób, jednak teraz, gdy mnie pocałował i zaprosił na spotkanie… Wszystko od razu zaczyna wyglądać inaczej. W dobrym sensie.
- Cześć. – przywitałam się, stając przed chłopakiem.
                Tsuki lekko się uśmiechnął na mój widok.
- Cześć. – zaczęłam trochę się denerwować, nigdy nie byłam na żadnej randce – Ładnie wyglądasz.
- D-dziękuję… - opuściłam lekko łebek w dół – Ty też…
- Cieszę się, że tak myślisz. – uśmiechnął się jeszcze szerzej.
                Moje serce biło niesamowicie szybko.
- W takim razie chodźmy. – powiedział po chwili – Wszystko zaplanowałem, więc nie martw się, że będziesz się nudzić!
- W porządku. – zaśmiałam się z ulgą.
                Chyba nie muszę się o nic martwić. W końcu to Tsuki. On na wszystko ma jakiś pomysł.
- Na początek coś obejrzymy.
                Poszliśmy do kina. Blondyn zrobił wcześniej rezerwację i zakupił bilety. Mieliśmy naprawdę dobre miejsca, nie musieliśmy się martwić, że ktoś nam będzie zasłaniał. Film opowiadał o dorosłej kobiecie, która od zawsze odnosiła sukcesy, jednak nigdy nie mogła znaleźć mężczyzny, który by ją uszczęśliwił. W dniu jej dwudziestych piątych urodzin spotyka bezczelnego mężczyznę, który nazwał ją grubiańską. Kobieta na początku nie przepadała za tym mężczyzną, jednak w końcu zakochała się w nim. Oczywiście z wzajemnością. Wkrótce pobrali się i zamieszkali razem. Niestety u kobiety wykryto chorobę, przez którą zacznie zapominać o wszystkim. Rozpoczęto leczenie, jednak na nic to się nie zdało. Kobieta stopniowo zapominała o wszystkim – o pracy, o przyjaciołach. W końcu nawet zapomniała o swojej rodzinie i ukochanym. Nie mogła powiedzieć, jak ma na imię, ponieważ nie pamiętała tego. Mężczyzna kochał ją tak mocno, że każdego dnia ją odwiedzał. Historia nie miała tak zwanego „happy endu”, był to smutny film. Nie mogłam powstrzymać łez. Zdziwiłam się, że Tsuki wybrał ten film. Nigdy bym nie pomyślała, że chłopak lubił dramaty i wyciskacze łez. Jak się okazało, nie wiedziałam o nim naprawdę wielu rzeczy.
- Podobał ci się film? – zapytał, gdy opuściliśmy kino.
- Tak. – potwierdziłam – Ale nie sądziłam, że lubisz takie gatunki…
- Uwielbiam. – uśmiechnął się – Zawsze ukazana jest w nich jakaś piękna historia.
                To prawda. W filmach tego gatunku, pomimo bolesnego dramatu, historia ma piękny zarys.
- Teraz chodźmy coś zjeść.
- Dobrze.
                Dzięki filmowi mogłam się wyluzować. Na początku zżerał mnie stres, jednak po tym, gdy popłakałam się w kinie, nie musiałam się martwić, że stanie się co gorszego. Tsuki zaprowadził mnie do uroczej, jednak niewielkiej kafejki. Usiedliśmy przy jednym z wolnym stolików, po czym zamówiliśmy coś do jedzenia. Było to ciasto. Dodatkowo wzięliśmy dwie porcje lodów i coś do picia.
- Ładnie tutaj. – powiedziałam.
- Przychodzę tutaj od czasu do czasu. – chłopak rozejrzał się po pomieszczeniu – Panuje tutaj taka ciepła atmosfera.
- Coś w tym jest.
                Wkrótce po tym kelner przyniósł nasze zamówienie. Zaczęliśmy od lodów, by się nie roztopiły. Miały one świetny smak. Z ciastem było podobnie. Miałam wrażenie, że wszystko w tej kafejce jest takie pyszne. Na końcu wypiłam szklankę napoju. Gdy Tsuki zapłacił rachunek, poszliśmy do parku. Przechadzając się po ścieżce, trochę porozmawialiśmy. Dzięki temu jeszcze bardziej poznawałam chłopaka. On z resztą mnie też. W końcu zaczęło się ściemniać, więc chłopak postanowił mnie odprowadzić. Zatrzymaliśmy się pod moim domem.
- Naprawdę nie musiałeś mnie odprowadzać aż pod sam dom. – zaśmiałam się – Dotarłabym tutaj bezpiecznie.
- Muszę mieć pewność. – nadął policzki.
                Zanim Tsuki odszedł, podszedł bliżej i pocałował mnie w policzek. Na pożegnanie lekko się uśmiechnął i zaczął zmierzać w swoim kierunku. Obserwowałam go do momentu, aż zniknął w którejś z ulic. Złapałam się za policzek i weszłam do domu. Bez słowa udałam się do łazienki i wzięłam ciepły, długi prysznic. Po tym od razu położyłam się spać. Byłam niesamowicie zmęczona, jak i szczęśliwa.

~~~

                Następnego dnia w szkole dowiedziałam się, iż data festiwalu została zmieniona i odbędzie się on za dwa tygodnie. To wszystko stało się tak nagle, że większość klas zaczęła panikować. Dwa tygodnie to stanowczo zbyt mało, aby móc przygotować coś dobrego.
                Nasza klasa dowiedziała się już o wszystkim. O tym, co przygotujemy, a także o tym, jak będą wyglądały wszelkie przygotowania. Każdy miał nadzieję, że wszystko się uda i nasza klasa zaprezentuje się dobrze. W końcu do szkoły przyjdą także gimnazjaliści. Festiwal będzie połączony z dniami otwartymi.
                Gdy wszystko zostało wyjaśnione, nauczyciel rozpoczął zajęcia. Jednak nawet w końcu i to przerwał, ponieważ przypomniał sobie o czymś ważnym.
- Aa, właśnie, zapomniałbym. – powiedział, stając przodem do klasy – Od przyszłego tygodnia do tej klasy dołączy nowa dziewczyna. Bądźcie przygotowani.
                Nowa dziewczyna? Odwróciłam się do Futaby, jednak nawet ona nic o tym nie wiedziała. Gdy spojrzałam na Tsukiego i Iseia, ich miny były lekko skwaszone. Czyżby wiedzieli o kogo chodzi? A może chodzi o tę piękną czerwonowłosą dziewczynkę, którą mijałam kilka dni temu…? Ona wychodziła wtedy od nas ze szkoły, więc to całkiem prawdopodobne. Ale jeśli tak, to dlaczego chłopcy są tak bardzo niezadowoleni?
                Do końca lekcji nad tym myślałam. W końcu przypomniałam sobie, jak Isei mówił o byłej dziewczynie jego i Tsukiego, o ile się nie mylę, to miała na imię… Satsuki? Być może to ona jest tą dziewczyną.

~~~

                Po lekcjach udałam się prosto do domu. Na korytarzu natknęłam się na rozmawiającego Satoru. Po krótszym przyjrzeniu się drugiej osobie spostrzegłam, że była to Nanami. Chciałam iść się z nią przywitać, jednak gdy usłyszałam urywek rozmowy, zrezygnowałam. Nie chciałam im przerywać. To musiała być ważna rozmowa.
                Gdy przechodziłam obok stacji, spotkałam Kaito, który oprowadzał Rina. Jak się okazało, to był już ostatni dzień pobytu chłopaka. Kaito chciał jak najlepiej wykorzystać ten czas. Jak się okazało, chłopcy jechali na jakąś imprezę.
- No, Rin, więc to takie rzeczy lubisz. – uśmiechnęłam się do chłopaka – I ty też, Kaito.
- No, już, już. – powiedzieli jednocześnie – To tylko jednorazowy wypad.
                Bawiło mnie ich tłumaczenie się. Gdy w końcu przyjechał ich autobus, wsiedli do niego i odjechali. Westchnęłam z uśmiechem, po czym zaczęłam zmierzać w stronę domu.
  
~~~

                Od rana w klasie panował chaos. Wszyscy wzajemnie się przekrzykiwali i co chwilę dawali coś od siebie. Wszystko dotyczyło nadchodzącego festiwalu. W dniu dzisiejszym musimy wszystko ustalić, jednak z powodu obecnej sytuacji jest naprawdę ciężko. Nauczyciel zdążył się już niesamowicie zirytować i wyjść. Zostawił wszystko nam. To jest właśnie nasz pan Ryo…
                Isei jako przewodniczący poradził sobie całkiem dobrze, ponieważ po kilku próbach uciszenia klasy w końcu mu się udało. Wyszedł na środek i zaczął wszystko przedstawiać od samego początku. Wkrótce po tym dołączyła do niego dwójka innych chłopaków. Po ponad dwóch lekcjach obmyślania i planowania wszystkiego, doszliśmy do „porozumienia”. Niestety, nie ucieszyła mnie moja rola. Miałam być pokojówką serwującą jedzenie… Chociaż Tsuki też trafił na to zadanie, tyle że on będzie musiał być lokajem. Iseiowi się poszczęściło i będzie mógł siedzieć w kuchni, przygotowując posiłki z kilkoma innymi osobami. Kaito i Futaba mieli zająć się promocją kafejki, tacy menadżerowie. Ze znajomych mi dziewczyn jeszcze Jessice przydzielono bycie pokojówką. Tylko że ona, w przeciwieństwie do mnie, cieszyła się z tego.
                Gdy mieliśmy czas wolny do końca lekcji, usiadłam obok Futaby i westchnęłam przeciągle.
- Nie ma mowy, nie zamienię się z tobą. – odpowiedziała, zanim zdążyłam ją o to zapytać.
- Skąd ty…?
- Widać na pierwszy rzut oka, że o to ci chodzi.
- Jestem aż tak przewidywalna?
- W tej kwestii tak.
                Spuściłam łebek w dół i ponownie westchnęłam.
- No już tak nie wzdychaj, pomogę ci się przygotować. – powiedziała dosiadająca się do nas Jessica.
                Spojrzałam na nią zaskoczona, niedowierzając jej własnym słowom.
- Co się tak zdziwiłaś? – fuknęła – Potrafię być miła.
                Futaba uśmiechnęła się pod nosem.
- Nie powinno być dużo roboty, tylko makijaż i włosy… - dziewczyna zaczęła się nad czymś zastanawiać, spoglądając na mnie – Sprawię, że będziesz wyglądała rewelacyjnie. – puściła mi oczko.
                Nie rozumiałam jej intencji. Dlaczego miałaby być dla mnie miła? Ostatnio nie byłyśmy w zbyt dobrych kontaktach, więc czy to nie dziwnie? Jednak… Futaba wiedziała o wszystkim, a i tak się uśmiechała oraz mówiła, że to dobry pomysł i nawet całkiem dla mnie korzystny. Nie powinnam się aż tak tym przejmować. Jak zwykle wszystko wyolbrzymiam.
- To i tak nie zmieni tego, że nie chcę być pokojówką… - westchnęłam.
- Dlaczego? – zapytała blondynka – Będziesz jedynie serwować jedzenie.
- W stroju pokojówki... – dodałam.
- To przebranie cię tak niepokoi?
- Tak. – potwierdziłam.
- Nie masz się czym martwić. – zaśmiała się – Wbrew pozorom te stroje są naprawdę urocze.
                Urocze…? Nie nazwałabym tak tego…
- Chociaż i tak chciałabym zobaczyć Futabę w takim stroju. – ponownie się zaśmiała – Co za szkoda, że tego uniknęła.
- To raczej szczęście. – wtrąciła Izumi – Gdyby na mnie wypadło, nie przyszłabym wtedy do szkoły.
- Nie pomagasz… - powiedziałam z żalem.
                Chciałam porozmawiać z Tsukim, jednak nie mogłam go znaleźć w klasie. Jeden z jego kolegów powiedział, że chłopak chwilę temu wyszedł z klasy. Postanowiłam go poszukać. Znając go, pewnie poszedł do bufetu coś przekąsić. Tak więc wzięłam głębszy wdech, a następnie zaczęłam zmierzać w stronę stołówki. Gdy znalazłam się na klatce schodowej, spojrzałam w bok. Na chwilę się zatrzymałam, by móc lepiej się przyjrzeć. W oddali zobaczyłam Tsukiego. Już chciałam do niego iść, jednak po chwili ujrzałam również Iseia. Wszystko byłoby dobre, gdyby nie fakt, iż mimika obu chłopaków nie była najciekawsza. Wyglądało to na kłótnię. Nie chciałam podsłuchiwać, ale niestety ciekawość wygrała i już po chwili chowałam się za jedną ze ścian. Nie słyszałam wszystkiego dokładnie, mogłam jedynie wyłapywać urywki z rozmowy. Chciałam podejść jeszcze bliżej, jednak wtedy ryzyko nakrycia bardzo by się zwiększyło. A wtedy Tsuki raczej… byłby mną rozczarowany.
                Stałam tak przez kilka minut. Rozmowa chłopaków zaczęła zmierzać na nieco inny tor… Tsuki zapytał Iseia o to, czy to prawda, że u niego nocowałam. Później wypytywał o powody, aż w końcu powiedział bezpośrednio:
- Mam nadzieję, że niczego jej nie zrobiłeś.
                Nie tylko Isei zrobił niezwykle zaskoczoną minę, ale również ja. Nie wierzyłam, że chłopak mógłby powiedzieć coś takiego własnemu przyjacielowi. Co z ich zaufaniem? Kilkuletnią wyrobioną relacją?
- Nie wierzę, że to powiedziałeś. – czarnowłosy opuścił łebek w dół – Naprawdę masz mnie za takiego? Nawet po tych kilku latach znajomości? – spojrzał się blondynowi prosto w oczy.
                Tsuki zawahał się, jednak w końcu odwrócił wzrok i rzekł:
- Już sam nie wiem.
                Isei uśmiechnął się pod nosem, natomiast blondyn wrócił do klasy. Oparłam się o ścianę i jeszcze raz przeskanowałam w myślach całą tę sytuację. Wszystko wskazywało na to, że… poróżniłam chłopaków.

~~~

                O wczorajszym incydencie myślałam do momentu, aż zasnęłam. A że zaśnięcie sprawiło mi dość spory problem, przez kilka godzin zastanawiałam się dlaczego do tego doszło. Chłopcy zawsze byli razem, za każdym razem śmiali się i żartowali wspólnie. Martwiłam się, że to mógł być koniec ich więzi.
                Po zjedzeniu śniadania znowu od razu wyszłam do szkoły. Znowu miałam jeszcze dużo czasu, ale i tak nie chciałam czekać w domu. Nudziłam się i nie miałam nic do roboty. Dość szybko znalazłam się przed bramą szkoły, a wtedy znowu zobaczyłam ją. Piękną czerwonowłosą dziewczynę, której twarz zdobił delikatny uśmiech. Tym razem mogłam przypatrzyć jej się z bliska, ponieważ dziewczyna spojrzała na mnie, gdy ją mijałam. Miała duże niebieskie oczy, które jeszcze bardziej powiększały długie i gęste rzęsy. Nastolatka lekko się ukłoniła, a następnie poszła przed siebie.
                W szkole jako pierwszego spotkałam Iseia. Wtedy od razu zaczęłam się zastanawiać, czy chłopak czuje się dobrze po wczoraj… Nawet mi było przykro. Czarnowłosy miał trochę skwaszoną minę. Czyżby myślał o tym, co ja?
- Rzadko widuje się ciebie przed czasem. – powiedział, a następnie poszedł w swoją stronę.
                Nawet nie zdążyłam nic powiedzieć, a chłopak zniknął. Starałam się porozmawiać z Iseiem po pierwszej lekcji, jednak wtedy chłopak bardzo szybko wyszedł z klasy i znowu nie mogłam o nic zapytać. Sytuacja powtarzała się przez kilka kolejnych godzin. W końcu sobie odpuściłam. Przecież Isei nie robiłby tego bez powodu.
                Przed końcem ostatniej lekcji dostałam jakąś wiadomość. Odczytałam ją i, szczerze mówiąc, nie wiedziałam, co odpisać. Terru tym razem zrobił krok do przodu i zapytał, czy chciałabym się z nim spotkać. Już nawet podał miejsce, dzień i godzinę spotkania. Teraz jedynie oczekiwał na moją odpowiedź. Naprawdę chciałabym go zobaczyć, ale… trochę się niepokoję.

~~~



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic