środa, 11 lutego 2015

"Saved by you" - Rozdział 24.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 24. 



~~~


- Nie chcę nic mówić, ale jest już po dziewiątej.
- Co?!
                Błyskawicznie spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Isei mówił prawdę.
- Dlaczego dopiero teraz mi o tym mówisz? – zapytałam.
- Musiałaś coś zjeść i odpocząć po wczoraj. – wyjaśnił – Ja nie poszedłem, ponieważ ktoś musiał się tobą zająć.
- Ale dzisiaj ogłaszają wyniki…
- O to się nie martw. – pokazał mi jakąś wiadomość – Tsuki napisał, że miałem przewagę jednego głosu.
- Tsuki jest dzisiaj w szkole…?
- No. – potwierdził.
                Dlaczego akurat dzisiaj? Gdy mnie nie ma? I dlaczego też to mi przeszkadza…? Aż tak bardzo chcę go zobaczyć? Przyznam, że bardzo się niecierpliwię tym spotkaniem… Jednak pomimo tego moje reakcje nieco mnie zaskakują.
- Powiedziałeś chociaż rodzicom? – zapytałam – Jak oni w ogóle zareagowali na to, że nocowała u ciebie koleżanka z klasy…?
- Aaa, o to się nie musisz martwić. – usiadł – Moi rodzice rzadko bywają w domu.
- Dlaczego?
                Ugryzłam się język. Nie powinnam wypytywać o takie rzeczy, przecież to może być trudne do powiedzenia. Sama powinnam o tym wiedzieć najlepiej. Jestem zbyt ciekawska…
- To z powodu pracy. – powiedział, spoglądając w sufit – Wcześniej było normalnie, ale odkąd ojciec dostał awans, musiał wyjechać do innego kraju. Mieliśmy się wtedy przeprowadzić, ale ja wolałem zostać tutaj i kontynuować naukę w tej szkole. – wyjaśnił szybko – Do letnich wakacji mieszkałem z mamą, ale u niej też polepszyło się z pracą. Do grudnia musi zostać w innym mieście.
- Musi być ci ciężko…
- Czy ja wiem. – wzruszył ramionami – Znam osobę, która ma o wiele gorszą sytuację. Na początku sobie z tym nie radziła, jednak teraz rzeczy zaczęły się zmieniać.
                To tak, jakby opisywał to, co mi się przytrafiło.
- Mam nadzieję, że tej osobie się powiedzie. – powiedziałam.
- Ja też. – przyznał ze smutnym uśmiechem.
                Wkrótce po tym poszłam do domu. Isei odprowadził mnie kawałek. Postanowiłam, że dzisiaj sobie odpuszczę i zostanę w domu. Tym razem usprawiedliwię nieobecność, ponieważ babcia będzie o wszystkim wiedziała. W sumie to już wie.
                Gdy tylko przeszłam przez próg drzwi frontowych, zostałam zasypana masą pytań. Starałam się na wszystkie jak najszybciej odpowiedzieć, jednak z każdą chwilą przybywało ich coraz więcej. W końcu usiadłam na krzesełku w kuchni nic nie mówiąc i schowałam twarz w dłoniach. Spokojnie powiedziałam, że spałam u kolegi i nic mi nie jest. Po tym babcia dała mi spokój i postanowiła zrobić coś ciepłego do jedzenia. W międzyczasie poszłam do łazienki, by się wykąpać. Szybko się umyłam i przebrałam w czyste rzeczy. Ubrania pożyczone od Iseia wrzuciłam do pralki, po czym ją włączyłam. Po tym wróciłam do kuchni. Jedzenie już na mnie czekało. Pomimo tego, że zjadłam całkiem sporo u chłopaka, to i tak zmieściłam całą tę porcję w żołądku bez najmniejszych problemów.
                Przez cały dzień nie zrobiłam niczego ciekawego. Większość czasu przeleżałam na sofie, gdyż oglądałam telewizję. Oczywiście cudem znalazłam coś ciekawego. Przez większość czasu musiałam zmieniać kanał, gdy coś, co choć trochę mnie zainteresowało, skończyło się. Nawet nie poprosiłam nikogo o kopię notatek z dzisiejszego dnia. Nie chciało mi się do nikogo zadzwonić, czy też napisać. Jutro się tym zajmę. To zmęczenie pewnie spowodowane jest moim wczorajszym wyczynem. Sama się dziwię, że zasnęłam w szkole. Do tego ta gorączka i zachowanie… To trochę zawstydzające, biorąc pod uwagę fakt, że Isei musiał mnie przebierać. Zastanawiam się, czy mówił prawdę… To znaczy, podglądał, czy nie? Jeżeli tak, to co ja zrobię? W końcu to bardzo ważna rzecz! I też z tego powodu będę czuła się nie fair wobec Tsukiego. Nie wiem dlaczego… Po prostu mam przeczucie, że robię coś złego. Tylko jeszcze sama nie rozumiem, o co konkretnie chodzi.

~~~

                Myślałam, że następnego dnia to mi przejdzie. Mam na myśli uczucie zmęczenia i poczucia winy. Cały czas dręczy mnie pewna myśl. A mianowicie – powinnam o wszystkim powiedzieć Tsukiemu, czy może lepiej o niczym nie wspominać? Jeżeli to zrobię, to czy przypadkiem go nie zmartwię lub wprawię w zakłopotanie? Ale z drugiej strony, jeżeli tego nie zrobię, czy to nie będzie oznaczało braku zaufania lub podobnej rzeczy? Chyba jestem w kropce.
                Też dziwię się, że tak bardzo to przeżywam. Z punktu widzenia innej osoby to pewnie nic takiego, tylko drobna pomoc od kolegi. Niestety, ja już tak mam, że wszystko strasznie wyolbrzymiam i za bardzo przeżywam. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jestem bardzo drobnostkowa i wszystko za bardzo biorę do siebie. Ta osoba chyba miała rację.
                Przy bramie szkoły minęłam się z piękną czerwonowłosą dziewczyną. Na twarzy miała delikatny uśmiech, a z jej oczu można było wyczytać radość. Sytuacja wskazywała na to, że dziewczyna opuszczała naszą szkołę. Chciałam jeszcze raz spojrzeć na oddalającą się sylwetkę nastolatki, jednak coś mi przeszkodziło.
- Co tak wcześnie? – zapytał, stając przy bramie.
- Nie miałam nic ciekawego do roboty, więc przyszłam… – coś ze mną wygrało i jeszcze raz spojrzałam na ledwo widoczną już dziewczynę.
- Co cię tak zaciekawiło? – Tsuki podążył za mną wzrokiem.
                W pewnej chwili jego spojrzenie zmieniło się, a wyraz twarzy zmizerniał.
- To jest…
- Coś nie tak? – zapytałam, skupiając wzrok na blondynie – O rany! Zrobiłeś się strasznie blady! Źle się poczułeś?
- Teraz tak jakoś… Dziwnie. – odpowiedział krótko.
- Chodźmy do gabinetu medycznego. – powiedziałam, łapiąc chłopaka za rękę i ciągnąc go za sobą.
                Nie rozumiem… Jeszcze chwilę temu wyglądał na wesołego… Dlaczego więc w mgnieniu oka się tak zmienił? Wcześniej nawet nie dał po sobie znać, że coś może być nie tak. Mam dziwną obawę, że niedługo może wydarzyć się coś, co całkowicie wstrząśnie obecną sytuacją.


~~~


                Chłopaka nie było na pierwszych dwóch lekcjach. Chciałam pójść sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku podczas przerwy na lunch, jednak ktoś mnie wyprzedził. Jessica pobiegła od razu, gdy tylko usłyszała, że Tsuki źle się czuje. Po tym zrezygnowałam z odwiedzin. Z jej powodu trochę dziwnie się czułam.
- Dzisiaj też się zwalniasz? – zapytałam chłopaka siedzącego za mną.
- No, ale tym razem tylko z dwóch ostatnich. – odpowiedział w mgnieniu oka – Dzisiaj będę go oprowadzał po kilku ulubionych miejscach!
- W końcu tydzień to nie tak wiele czasu…
- To prawda. – uśmiechnął się – Ale lepszy tydzień niż nic!
- To też prawda.
- To wszystko przez to, że Rin jest w ostatniej klasie i ma dużo nauki oraz egzaminów. – nadął policzki – On chce iść na dobry uniwerek, dlatego tak bardzo skupia się na nauce.
- Rin zaczął skupiać się na nauce? – zapytałam zaskoczona.
                Kaito potwierdził.
- Nie miałam pojęcia…
- To nic. Długo ze sobą nie rozmawialiście, więc się nie dziw. – wzruszył ramionami, a następnie wyszedł z klasy, bo móc zadzwonić.
                Jeżeli tak teraz o tym pomyślę, to naprawdę mało co wiem o Rinie. Z pewnością zmienił się od gimnazjum. Chciałabym bliżej poznać tę jego nową stronę…
- Satoru kazał coś przekazać. – moje rozmyślania przerwało zdanie wypowiedziane poważnym tonem głosu.
                To mogła być tylko jedna osoba.
- Co takiego? – zapytałam.
- Nie będzie go przez jakiś tydzień. W tym czasie masz pomyśleć nad kilkoma rzeczami na festiwal.
- Ale chyba ustaliliśmy to przedwczoraj…
- Chodzi o to, co mają przygotować poszczególne klasy.
- Aaa, o to chodzi!
- Tylko weź pod uwagę kilka rzeczy. – zaczął – Jeśli chodzi o coś takiego jak dom strachu czy coś, to niech będzie to tylko dla jednej klasy. A rzeczy jak kafejka czy też jakiś punkt sprzedaży może się powtórzyć kilka razy, tylko z umiarem.
- Zrozumiałam, dziękuję za pomoc.
- Nie ma sprawy…
                Dam z siebie wszystko! A przynajmniej się postaram.


~~~


                Przez całą lekcję wymyślałam i rozpisywałam pomysły dotyczące festiwalu. Na końcu zostało przydzielenie atrakcji poszczególnym klasom. Do tego zastosowałam wyliczankę. Naszej klasie przypadła kawiarenka pokojówek. Dziewczyny będą musiały się za nie przebrać, natomiast chłopcy założyć garnitury i robić za lokajów. Ciekawe jak wiele osób będzie protestowało.
                Zaniosłam listę do pokoju samorządu. Odebrał ją ode mnie wiceprzewodniczący, po czym pozwolił mi wrócić na zajęcia. Po drodze postanowiłam wpaść do gabinetu pielęgniarki, aby zobaczyć, co z Tsukim. Cicho otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Usłyszałam dziewczęcy głos. Doszłam do wniosku, że należał on do Jessici.
- Czujesz się już lepiej? – zapytała troskliwie.
- Tak, nie musisz się martwić. – zaśmiał się nerwowo – Więc wracaj na lekcję i…
- Nie! – zaprotestowała, łapiąc go za rękę.
                Ten widok sprawił mi ból. Czułam się zazdrosna.
- Będę z tobą do czasu, aż ci przejdzie.
- Jessica, nie powinnaś sobie robić zaległości. – Tsuki się uśmiechnął.
                Blondyn mnie nie widział.
- To tylko kilka lekcji. – dziewczyna nadęła policzki – Twoje zdrowie jest dla mnie ważniejsze.
- Nie powinnaś tak mówić, wiesz…? - zmarszczył brwi – Nie musisz się o mnie martwić. Wróć już na lekcję.
- No dobrze… - zgodziła się i ze spuszczoną głową w dół wyszła z pomieszczenia.
                Ile czasu ona tutaj siedziała, co? Nawet mnie nie zauważyła, gdy wychodziła!
- Nie mam już do niej sił… - szepnął do siebie Tsuki.
                Wyszłam zza parawanu i podeszłam do łóżka chłopaka.
- Jak się czujesz? – zapytałam.
- O, Yumi. – na mój widok lekko się uśmiechnął – Szczerze, to już dawno mi przeszło, ale nie chciało mi się wracać na lekcje, więc… - zaśmiał się nerwowo, łapiąc się za tył głowy.
- Od tak opuszczasz zajęcia. – przymrużyłam oczy – Nie rób sobie zbyt wielkich zaległości, okej?
- No dobra…
                Nie miałam powodu do zazdrości. Tsuki nie jest chłopakiem, który chciałby się spotykać z dwiema dziewczynami jednocześnie. I jak teraz tak o tym myślę, to… Nie powinnam mieć przed nim sekretów.
- Wiesz… - zaczęłam, trochę się wahając – Wczoraj nie było mnie w szkole, ponieważ na noc zostałam u Iseia…
                Tsuki ku mojemu zdziwieniu nie zareagował jakoś dziwnie. Jedynie spojrzał w dół i uśmiechnął się pod nosem.
- Ach tak?
- Ale to tylko przez to, że dzień wcześniej zasnęłam w szkole i nabawiłam się gorączki. – dodałam szybko – Padał deszcz, a ja nie miałam parasolki… Chciałam poczekać, aż pogoda się polepszy i wtedy zasnęłam.
                Chłopak uniósł do góry łebek i wziął głębszy wdech.
- Isei wtedy wrócił do szkoły i mnie znalazł. – kontynuowałam – Przez cały czas byłam wszystkiego nieświadoma, dopiero rano się dowiedziałam, co tak naprawdę się wydarzyło.
- Więc to tak…
- Nie bądź na niego zły. – powiedziałam – Nie chcę mieć przed tobą sekretów, więc ci o tym mówię.
- Cieszę się. – szeroko się uśmiechnął.
                Co za ulga…
- W takim razie wracam na zajęcia. – wstałam z krzesełka – Ty też lepiej szybko wróć.
- Okej. – uśmiech w dalszym ciągu nie schodził mu z twarzy.
                Zaczęłam iść w stronę drzwi. Gdy stanęłam w ich progu usłyszałam tylko wypowiedziane poważnym tonem głosu:
- Isei, sprawiasz, że zaczynam cię nienawidzić.
                Automatycznie się zatrzymałam i zastanowiłam się, czy to była moja wyobraźnia czy może Tsuki naprawdę to powiedział. W tym momencie zaczęłam żałować, że powiedziałam o tej sytuacji blondynowi.

~~~

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic