niedziela, 8 lutego 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 4.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 4.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~ 

- Przepadnij. - rzucił krótko, mrużąc przy tym oczy.
- To okropne, wiesz? - zapytał Hyun Woo, śmiejąc się nerwowo. 
     W ten sposób rozpoczęła się poranna rozmowa chłopaków. Blondyn spał jedynie dwie godziny, głównie z powodu nalegania współlokatora, przez co miał niesamowicie podkrążone oczy i brak siły. 
- Ja wiedziałem, że za wcześnie ci zaufałem. - powiedział - Jeden film. Miał być tylko jeden.
- Oj no, przesadzasz. - nadął policzki - Po prostu przyznaj, że wstydzisz się swoich reakcji! - zaśmiał się, zakładając ręce za głowę - Ale nie martw się, nikomu nie powiem, że prawie wskoczyłeś mi na kolana. 
- Już ci powiedziałem, że to był zupełny przypadek! Przypadek! - powtórzył - Zamyśliłem się i wtedy to coś wyskoczyło na środku ekranu. - wyjaśnił z dumnie uniesioną głową.
- Jasne, jasne. - wytknął mu język - Nawet ty możesz mieć swoją "uroczą" stronę, co? - na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, co jeszcze bardziej zdenerwowało Luke'a.
- Ty naprawdę...! - krzyknął, wskazując palcem na szatyna.
     Rozmowę przerwał poranny telefon. Hyun Woo od razu podszedł do szafki, na której była położona komórka, a następnie ją odebrał. Luke, nie chcąc podsłuchiwać rozmowy, poszedł do łazienki, by jeszcze raz umyć twarz i nałożyć krem na worki pod oczami. 
- Ten palant... Jak ja przez niego wyglądam... - szepnął sam do siebie podczas nakładania kosmetyku.
     "I co ja tak w ogóle robię? Dlaczego tak po prostu się zgodziłem?"
     Luke schował krem do gablotki i wrócił do pokoju. Zastał Woo Hyuna zakładającego buty. Blondyn przyjrzał mu się z zaciekawieniem. Gdy tylko szatyn zauważył chłopaka, uśmiechnął się do niego i szybko podniósł do pionu.
- Wybacz, Luke, ale muszę już lecieć. 
- Dokąd idziesz? - zapytał, nawet nie myśląc o czyjejś prywatności.
- To nic ważnego. - odpowiedział szybko - Powiedz nauczycielowi, że będę później. 
     Po tym Hyun Woo szybko opuścił akademik i udał się w nieznane blondynowi miejsce.
- Już unika zajęć? - zapytał sam siebie - Gdy będzie robił tak dalej, czy nie wyrzucą go przez to ze szkoły?
     Luke potrząsnął głową, po czym złapał za torbę i opuścił pokój. Szybko zszedł na dół, by po chwili znaleźć się na świeżym powietrzu. Poprawił swój kołnierz, a następnie poszedł w stronę budynku szkolnego. Lekki wiatr delikatnie rozwiewał kosmyki włosów blondyna. Chłopak przymrużył oczy, ponieważ poczuł napływające do nich łzy. Szybko je przetarł i ponownie zaczął zmierzać do szkoły. Chłopak był bardzo zmęczony, a gdy opuścił akademik, trochę zaczęły go szczypać gałki oczne. Po chwili ponownie poczuł napływające do nich łzy.
     "Alergia?" - pomyślał - "Nie, to niemożliwe..."
     Chłopak zignorował łzawiące oczy i udał się prosto do szkoły. Luke w wolnym czasie ustalił sobie pewien grafik. Co prawda dzisiejszej nocy go zignorował, jednak od następnego dnia zamierzał kurczowo trzymać się planów. Jego dzień w tygodniu szkolnym miał wyglądać następująco: Wstać przed szóstą, wykonać podstawowe przygotowania, zjeść lekkie śniadanie i udać się do szkoły. Zajęcia kończył o siedemnastej, więc po tej godzinie miał od razu pokierować się do akademika i idealnie nauczyć się materiału przerobionego w danym dniu. Wszystko miało zakończyć się przed godziną dwudziestą. Od tej godziny ustalił sobie niedługi, aczkolwiek wystarczający czas wolny na swoje potrzeby. Pójść spać planował przed północą, aby o godzinie szóstej, o której wstawał dnia następnego, być dość wypoczętym. Miał zamiar wykonywać wszystko według ustalonego schematu, by nie narobić sobie żadnych problemów. Od połowy drugiej klasy gimnazjum postępował w taki sposób, więc zdążyło już mu to wejść w nawyk. Niektórzy porównywali jego styl życia do postępowań robota, co w pewnym stopniu było prawdą, jednak Luke tak nie myślał i dalej robił to, co uważał za słuszne. Chciał ukończyć szkołę z niesamowitymi wynikami i udać się na świetny uniwersytet. Nie chciał niszczyć sobie przyszłości, wręcz przeciwnie - robił wszystko, aby była ona świetna. Dlatego też jakiekolwiek bliższe kontakty z innymi nie były dla niego dobre. Wiedział, że to odwróci jego uwagę i zacznie zaniedbywać swoje podstawowe obowiązki.
     "To prawda... Nie mam czasu na żadne zabawy w przyjaźń. Muszę z tym jak najszybciej skończyć." - stwierdził po chwili namysłu.
     Już po chwili znajdował się w budynku szkolnym i wchodził po schodach na drugie piętro, na którym już za moment miała rozpocząć się pierwsza lekcja. Gdy zadzwonił dzwonek, chłopak usiadł w ciszy na swoim miejscu i zaczął czekać, aż przyjdzie nauczyciel. W klasie, jak na razie, była tylko jakaś połowa klasy.
     "W takiej grupie jest o wiele spokojniej." - pomyślał, przymykając oczy - "Jak miło, że nie ma tych najbardziej hałaśliwych."
     Rozmyślania Luke'a przerwał wchodzący do sali nauczyciel. Otyły, niski mężczyzna, którego włosy zaczynały już siwieć w pewnych miejscach, położył niewielką torbę na biurku i zaczął coś pisać na tablicy. To były najdłuższe trzy godziny w życiu chłopaka. Już po kilku minutach miał dość słuchania tego mężczyzny. Jego lekcje były tak niesamowicie nudne, że nie tylko Luke przysypiał, ale również większa część obecnych w klasie osób.
     "Jak ja przeżyję kolejne trzy lata z tym nauczycielem...?" - pomyślał, gdy lekcja dobiegła końca i Luke mógł w końcu wyjść z sali, byle jak najdalej od tego mężczyzny.
- No i jestem!
     Blondyn się wzdrygnął na sam widok stojącego obok niego Woo Hyuna. Jeszcze chwilę temu go tutaj nie było, więc jak...?
- Nie strasz ludzi. - powiedział, strącając z ramienia rękę szatyna.
- Dobra, dobra. - machnął dłonią - Mam dla ciebie dobrą wiadomość! Idziemy dziś na grupową randkę! - wyszczerzył się od ucha do ucha.
- Nie.
     Hamilton zaczął iść przed siebie, jednak Hyun Woo nie odpuszczał.
- No daj spokój, no! - powiedział, dziwnie gestykulując - Już się dogadałem co do tego z Rae Joon!
- Rae Joon? - blondyn powtórzył imię dziewczyny.
- Nic ci nie mówi jej imię? - zapytał zaskoczony.
     Luke w ramach odpowiedzi jedynie pokręcił łebkiem, aby zaprzeczyć.
- W jakim świecie ty żyjesz. - uniósł do góry brwi - Ale dobra, wybaczę ci to.
- Dziękuję...? - chłopak nie był pewien, jak powinien na to odpowiedzieć.
- No i rozmawiałem z nią na temat innych osób. - zaczął kontynuować - Powiedziałem, że mój współlokator nikogo nie ma, więc przyjdzie.
     Blondyn zatrzymał się.
- Skąd pomysł, że nie jestem w nikim związku? - zapytał, unosząc jedną brew do góry.
- Proszę cię. - parsknął śmiechem.
- No, po tej reakcji to możesz sobie tylko pomarzyć. - nadął policzki i skręcił w lewą stronę.
- Ale to nie z powodu wyglądu! - szatyn zaczął się usprawiedliwiać - Po prostu ten twój charakter i... to w jaki sposób traktujesz naukę mogą... trochę zniechęcać ludzi.
- Co jest nie tak z moim charakterem? - zapytał ciekawie - I dlaczego to, że traktuję szkołę poważnie jest takie dziwne?
- Stawiasz ją ponad wszystko! - krzyknął, nie mając już siły - To nie jest normalne!
- Ty...
- Rae Joon przyprowadzi swoje koleżanki ze szkoły. - przerwał blondynowi - Będzie ich kilka, więc na pewno znajdziesz taką, która ci się spodoba! - puścił mu oczko.
- Odmawiam.
     Hyun Woo spojrzał na kolegę z rozczarowaniem.
- Naprawdę dziwak z ciebie. - zaśmiał się pod nosem - Żeby odmówić takim ładnym dziewczynom spotkania, trzeba woleć chłopców!
     Chłopak przerwał i zatrzymał się. Luke po chwili dołączył do niego, ponieważ uświadomił sobie pewną rzecz.
     "Ajć, powiedziałem za dużo!" - pomyślał, bijąc się po głowie - "To mogło go urazić!"
- Co, jeżeli tak jest? - zapytał, spoglądając szatynowi prosto w oczy.
- Hę?
- Jeśli wolę chłopaków... Co wtedy? - ponowił pytanie.
     Hyun Woo nie miał pojęcia, jak powinien odpowiedzieć.
- N-nie przeszkadza mi to, jestem raczej tolerancyjny...
     Luke zasłonił dłonią twarz, by ukryć uśmiech.
- Nie mam zamiaru nagle zacząć cię olewać tylko z powodu orientacji, więc...
     Blondyn nie wytrzymał i zaczął się śmiać na głos. Hyun Woo nie wiedział, o co chodzi. Stał bez jakiegokolwiek wyrazu i wpatrywał się w rozbawionego kolegę.
- Nie martw się, nie gustuję w chłopakach. - powiedział, gdy się trochę uspokoił.
- Co? - uchylił ze zdziwienia usta.
- Tylko żartowałem. - wytknął mu język.
- Żarto...wałeś? - przechylił na bok łebek, jakby nie rozumiał.
- Jak osoba nietolerująca homo mogłaby być jedną z nich? - uniósł do góry jedną brew.
- Ale to by było takie prawdziwe... - westchnął ze zrezygnowaniem.
     Luke zacisnął zęby i wskazał palcem na szatyna.
- Ty lepiej nie przesadzaj! - obrócił dumnie łebek - Żeby udowodnić ci moją rację, pójdę dzisiaj z tobą na to spotkanie. Ten ostatni raz przełożę swój grafik.
- W porządku. - humor Woo Hyuna w końcu się poprawił.
- Ale w dalszym ciągu nie mogę uwierzyć, że jesteś taki naiwny... - ponownie zaśmiał się pod nosem.
- Po prostu wyczułem tę szczerość.
- Jasne.
     Blondyn uśmiechnął się do szatyna, mrużąc przy tym oczy, a następnie odwrócił się i zaczął zmierzać w stronę stołówki. Stojący w miejscu Hyun Woo przyłożył dłoń do klatki piersiowej i przełknął ślinę.
     "Ale mocno bije." - zacisnął dłoń na koszuli - "To pewnie spowodowane tym szokiem..."
     Chłopak pokręcił łebkiem i wziął głęboki wdech. Wyciągnął z kieszeni telefon i napisał do swojej dziewczyny wiadomość, w której zamieścił informację, iż Luke przyjdzie na spotkanie. Po tym schował komórkę i poszedł do łazienki.

~~~ 

     Przed godziną dwudziestą chłopcy opuścili akademik. Luke i Hyun Woo ubrani byli całkiem podobnie. Jak się okazało, ich styl prawie wcale się nie różnił. Luke chciał iść normalną drogą w stronę wyjścia, jednak współlokator złapał go za ramię i wskazał nieznaną blondynowi drogę.
- Zawsze tędy się wymykam, chodź.
     Chłopcy poszli drogą wskazaną przez Woo Hyuna. Po kilku minutach przeciskania się przez krzaki, w końcu udało im się znaleźć poza murami szkoły. Poprawili swoje ubrania, a następnie zaczęli zmierzać w stronę bliskiej kafejki. Po drodze szatyn opowiadał koledze o swojej dziewczynie oraz jej koleżankach. Mówił, jak mniej więcej powinien się zachowywać i, co najważniejsze, czego nie powinien mówić. Głównie chodziło tutaj o jego wielkie zaangażowanie do nauki i brak jakichkolwiek chęci do rozrywki.
- Więc mam udawać, że nie interesuje mnie szkoła? - zapytał dla pewności.
- Nie, nie. - zaprzeczył - Po prostu nie przesadzaj z tym i nie mów, że codziennie uczysz się godzinami.
- To trochę dziwne. - powiedział - Przecież to szkoła z wysokim poziomem, one powinny to zrozumieć.
- To trochę skomplikowane... - podrapał się w tył głowy - Po prostu mnie posłuchaj.
     "Ale ze mnie hipokryta." - pomyślał blondyn - "Miałem zastosować się do grafika i spędzać dużo czasu przy książkach. Ponadto miałem się nie zgadzać na tego typu rzeczy, a co robię? Idę na jakąś tandetną grupową randkę."
- Jestem pewien, że któraś z dziewczyn ci się spodoba! - Luke tylko udawał, że słucha kolegi.
     "Jednak... Dawno się nie uśmiałem tak, jak dzisiaj." - stwierdził z uśmiechem na twarzy - "Przy nim nie mogę się nudzić."
- Jesteśmy na miejscu! - powiedział, gdy znaleźli się przed wejściem do niewielkiej, jednak ładnie wyglądającej kawiarenki.
     Chłopcy weszli do środka. Luke od razu po wejściu spojrzał na wyświetlacz telefonu, a Hyun Woo zaczął szukać swojej dziewczyny i jej koleżanek. Gdy to zrobił, wziął blondyna pod ramię i zaczął za sobą ciągnąć. Hamilton nawet na chwilę nie podniósł wzroku. Cały czas spoglądał na podłogę. Gdy w końcu Hyun Woo przestał go za sobą ciągnąć, wziął głęboki wdech i spojrzał przed siebie. Widok pewnej dziewczyny przyprawił go o mdłości.
- No i jesteśmy! - powiedział Woo Hyun, podczas gdy Luke walczył sam ze sobą - To jest Luke. - wskazał na blondyna - Ciężko było go wyciągnąć z pokoju, ale w końcu się udało!
     Piątka siedzących przy stoliku dziewczyn szeroko się uśmiechnęła i wlepiła swe oczy w chłopaka. Hamilton uśmiechnął się sztucznie i usiadł na jednym z wolnych miejsc. Od razu jedna z nastolatek zmieniła miejsce, popychając chcącego usiąść tam Woo Hyuna. Szatyn zamrugał kilka razy, a następnie z rozbawionym wyrazem twarzy usiadł obok Rae Joon. Niesamowicie bawiła go mimika blondyna.
     "To jakieś żarty." - pomyślał Luke, przeklinając w duchu współlokatora - "I jeszcze ta durna księżniczka tu jest." - spojrzał na siedzącą obok Woo Hyuna dziewczynę - "To z nią się umawia? Gdzie on ma rozum?"
- Luke, tak? - zapytała siedząca obok nastolatka - Jestem Soo Im Yo.
     "To będzie dłuugie spotkanie." - stwierdził, przymykając oczy. 

~~~ 

     "Mam ochotę na kawę." - pomyślał przechodzący obok kafejki mężczyzna.
     Po chwili wszedł do środka i podszedł do kasy, aby coś zamówić. W międzyczasie, gdy oczekiwał na napój, rozejrzał się po pomieszczeniu. Przy stoliku pod ścianą dostrzegł dwójkę swoich uczniów siedzących z jakimiś dziewczynami. Po krótszym przyglądaniu się zauważył, że jednym z tych uczniów jest Luke. Widząc jego wyraz twarzy starał się pohamować śmiech, jednak nawet to do końca mu nie wyszło. Gdy dostał kawę, podszedł do nastolatków.
- Co tu się dzieje? - zapytał, stając przy stoliku.
     Siedem par oczu wlepiło się w jego osobę, jednak tylko jeden z uczniów po chwili złapał się za głowę. Eun Soo zaśmiał się na głos i przysiadł do nastolatków. Dziewczyny były wniebowzięte, natomiast chłopcy... niekoniecznie.
     "To jakiś koszmar." - pomyślał Luke - "Niech mnie ktoś obudzi..."
- Wiecie, że nie powinniście wychodzić o tej porze? - zapytał - Cóż, ten jeden raz mogę wam darować, jeżeli kupicie mi jakieś ciasto.
- Oczywiście, proszę pana. - powiedziała jedna z dziewczyn, szeroko się uśmiechając.
     Po chwili zawołała kelnerkę i zamówiła ogromny kawałek ciasta dla nauczyciela.
- Noona, będziesz zła, jeżeli sobie pójdziemy...? - zapytał niepewny Hyun Woo.
     Rae Joon w ramach odpowiedzi podarowała mu jedynie przerażający uśmiech.
- Okej... - spuścił głowę w dół.
     Jednak pomimo wszystkiego, Luke chyba najbardziej przeżywał to spotkanie. Z jego lewej strony - nachalna dziewczyna o imieniu Soo Im Yo, natomiast z prawej - nazywany przez niego zboczonym padalcem, wychowawca Eun Soo. Dodatkowo cały czas był mierzony wzrokiem przez Rae Joon. To z nią ostatnio wdał się w konflikt.
     "Wolałbym, żeby pizgnęła tutaj jakaś asteroida." - pomyślał.

~~~ 

3 komentarze :

  1. Tak bardzo lubię to opowiadanie XD Pisz je najczęściej bo aż mi się mordka uśmiecha ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej to jest super :D szkoda tylko, ze tak pozno znalazlam twojego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,
    biedny Luke, tak, tak te żarty na korytarzu a potem spotkanie...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic